Witam. Piszę tutaj pierwszy raz z nadzieją o wsparcie.
Jestem 1.3roku z Pewną dziewczyną lecz niedawno jakieś 3 dni temu napisała mi że jej miłość zaczyna powoli wygasać mieszkam od niej o 100km Staram sie jak mogę lecz nie daje powoli rady.
Mam pytanie czy macie może jakieś propozycje by rozbujać w niej ponowne uczucie. Staram sie przyjeżdżać raz w miesiącu wtedy jest wszystko ok lecz następnego dnia traci powoli znowu uczucie. Nie wiem sam co robić ;/
Sądzisz, że spotkanie jedno na miesiąc załatwi sprawę? Ile wtedy spędzacie czasu? Już to pisałem w innym wątku, jeden czy dwa dni po wielu dniach rozłąki nie nadrobi okresu spędzonego osobno. Może postaraj się przyjeżdżać częściej, nie masz dla niej czasu częściej niż raz w miesiącu, czy wam obu nie pasuje? To od ponad roku tak wygląda?
Mieszkacie od siebie 100 km i widujecie się tylko raz w miesiącu ? To bardzo rzadko jak na tak niewielką odległość.
Cóż mogę Ci poradzić nie wydziwiaj za dużo tylko po prostu szczerze porozmawiaj z nią, zapytaj od kiedy czuje, że jej uczucie gaśnie, może jej czegoś brakuje w waszym związku ?
Jeżeli jest to możliwe to niech ta rozmowa odbędzie się w 4 oczy.
A co możesz zrobić jeśli jest to możliwe postaraj się czasem zrobić jej niespodziankę i wpadnij do niej bez zapowiedzi
Przyjdz pod pracę albo uczelnie ( nie wiem co robi) to naprawdę miła niespodzianka
Wyślij jej kwiaty list albo jakiś drobiazg to też miła niespodzianka mój chłopak zrobił mi samodzielnie misia. ![]()
Hmm jeżeli dziewczyna przyjeźdza do Ciebie może zorganizuj jakoś fajnie czas.
Ciężko mi się tak wypowiadać bo nie wiem jak wygląda Wasz związek i nie wiem czego brakuje Twojej dziewczynie.
dla osoby która uczy się jeszcze, nie ma pracy i swojego samochodu to jest daleko. moja koleżanka chodziła z facetem i dzieliła ich odległość 400km.widywali się raz na miesiąc.przyjeżdżał do niej pociągiem...ale jak przyjeżdżał to zawsze na 2 dni lub więcej...chodzili tak 4 lata i po tym czasie przeprowadził się do niej...a teraz są 2 lata małżeństwem
ich bardzo podtrzymywało to że potrafili pisać smsy całymi dniami, gadać godzinami przez tel i to że ona nie wychodziła nigdzie na dyskoteki ani imprezy i on tak samo. a najważniejsze wcale im to nie przeszkadzało.
drugi przypadek mojej kuzynki...chodziła z facetem który mieszkał w Polsce a ona w Anglii. Przez rok byli ze sobą wirtualnie...bez spotkań , pocałunków itp. Po tym czasie sprowadziła go do siebie i razem sobie mieszkają
jak widać da się ![]()
Proponuję zainstalować skypa, pisać, dzwonić i rozmawiać, interesować się.. podtrzymywać kontakt, robić niespodzianki.. (jak pisała babieniedogodzisz) i jak najczęściej dążyć do spotkania.
Pisałem do niej codziennie Rozmowa przez telefon po 2h a jak nie mogła przez tel to sky ponad 3h ;/
Sądzisz, że spotkanie jedno na miesiąc załatwi sprawę? Ile wtedy spędzacie czasu? Już to pisałem w innym wątku, jeden czy dwa dni po wielu dniach rozłąki nie nadrobi okresu spędzonego osobno. Może postaraj się przyjeżdżać częściej, nie masz dla niej czasu częściej niż raz w miesiącu, czy wam obu nie pasuje? To od ponad roku tak wygląda?
Bo w tych czasach wybierasz albo związek albo jestes na progu ;/ paraca taka niestety A sypać sie zaczyna od paru dni ;/
Bez przesady, koszty nie są aż takie duże przy tej odległości, jeżeli się uczy to ma 50% zniżki przy odległości 100 km w zależności od przewoźnika w przypadku regio bilet kosztuje około 10 zł przy tlk troche drożej ![]()
Dodatkowo żeby zminimalizować koszty można umówić się z partnerem, że spotykamy się w połowie drogi wtedy koszt biletu będzie naprawdę śmieszny bo jakieś pare złotych przy tej opcji zmniejsza się też czas podróży i więcej czasu można spędzić z partnerem
no i przy okazji zwiedzamy miasta do których docelowo nigdy byśmy się nie wybrali.
Być może Twoja partnerka nie jest jeszcze gotowa na taki związek i potrzebuje partnera tutaj.
Tak jak już mówiłam wcześniej, nie kombinuj za dużo tylko po prostu szczerze z nią porozmawiaj niech wykłada kawę na ławe.
Powiedziała że musi sie ogarnąć ponieważ jakiś chłopak jej sie zamroczył w życiu w sylwestra ale powiedziała mi że chce być ze mną a jemu napisała że ma sie nie wtrącać i jedynie mogą być tylko przyjaciółmi i nic wiecej. Niedługo biorę urlop dla niej zobaczymy co będzie. Co prawda Pracuje w stresie i cały dzień prawie. Nigdy się na nią nie złościłem. Postaram sie to jakoś naprawić. W wolnym czasie sporo pomagam potrzebującym ludziom bo to dla nas mało a dla nich wiele znaczy. Postaram sie ten czas poświecić dla niej. Zależy mi na niej ;(
Niedługo biorę urlop dla niej zobaczymy co będzie. Co prawda Pracuje w stresie i cały dzień prawie.
no to kolego jak widać pracujesz. skoro masz pieniądze i widać że pracujesz dużo to czemu nie pomyślisz kupić samochód czy tam zrobić prawko ???poza tym na pewno masz jakąś osobę co raz na tydzień zawiezie Cię do niej jeśli dojazdu nie ma. a nie wierzę też że pracujesz 31 dni w miesiącu...jesteście ze sobą ten ponad rok to już przecież mógłbyś u niej spać. czemu nie spędziłeś z nią sylwestra ????
Pracuje niby 23 dni w miesiącu a oczywiście w pracy sporo zrobię to w domu też musze sporo zrobić. Sylwestra z nią spędziłem lecz ona mi powiedziała że to tylko kolega i to że on ją po przyjacielsku przytula. A jak mi ostatnio powiedziała że on jej buziaki wysyła a ona zaczyna coś do niego czuć to myślałem że nie wytrzymam i wygarne mu.-.-
Ojjj kolego jak ktoś wciska między Was swoje 3 grosze to bardzo nie dobrze, tymbardziej, że on jest na miejscu.
Nadal nie rozumiem dlaczego ze swoją dziewczyną widujecie się tak rzadko.
Ja również byłam w związku na odległość mój chłopak mieszkał 250 kilometrów ode mnie a widywaliśmy się 3,4 razy w miesiącu, a tak naprawdę raz w tygodniu ( głównie weekendy). I on też pracował od poniedziałku do soboty.
Jeśli mam być szczera uważam, że urlop nic nie zmieni pobędziecie razem kilka dni a potem wrócisz do siebie i problem się nie rozwiąże.
Sądzisz, że spotkanie jedno na miesiąc załatwi sprawę? Ile wtedy spędzacie czasu? Już to pisałem w innym wątku, jeden czy dwa dni po wielu dniach rozłąki nie nadrobi okresu spędzonego osobno. Może postaraj się przyjeżdżać częściej, nie masz dla niej czasu częściej niż raz w miesiącu, czy wam obu nie pasuje? To od ponad roku tak wygląda?
Ja przez 3 lata byłam z facetem mieszkającym 700km ode mnie. Rzadkie spotkania nie ugasiły uczucia, więc nie wrzucałabym winy od razu na to. Wydaje mi się, że czegoś jej brakuje, może nie ma co wspominać po tych spotkaniach, może są nudne. Jak one wyglądają? Odległość i czas widywania się nie zawsze są przyczyną rozstań czy wygaśnięcia uczuć. Zresztą widać, że autor wątku nadal kocha mimo rzadkich spotkań. Porozmawiaj z nią o przyczynach jej obecnego uczucia. Powie Ci jak od niej to wyciągniesz albo zadawaj pytania typu: chodzi o brak zaufania? Chodzi o...? Na spokojnie, bez nerwów.
Problemem jest to że jestem wkręcony w branże muzyczną Częste wyjazdy Organizowanie koncertów itd. Ona mówi, że to rozumie. Teraz widzę że związek idzie w dobrą stronę bo coraz więcej ponownie czasu mi poświęca. Dziś u niej byłem stwierdziłem, że za przeproszeniem pier###e Prace ważniejszy związek i po godzinie 46 nieodebranych połączeń. Wiec znowu zaczynają sie schody bo chyba spędzę namiętną noc z papierami i nadrabianiem pracy. Szczerze to bardzo sie opłacało do niej jechać mimo tego ze tyle roboty mnie czeka. Dziękuję za Wsparcie W razie czego Zawitam tu ponownie ![]()
Z własnego doświadczenia powiem, że żeby taki związek wypalił trzeba chcieć bardzo. I to obie strony, a nie jedna tak, a druga trochę mniej. Mnie od mojego faceta dzieli 300km. Poza tym latem często wyjeżdża za granicę, czasem na miesiąc lub dłużej, a czasem ma pod rząd kilka mniejszych wyjazdów. Na początku nie było łatwo, nadal czasami nie jest. Ale jak jedno tęskni za drugim to się po prostu najszybciej jak to możliwe wsadza dupsko w pociąg i jedzie. Ja studiuję dziennie, on ma pracę raczej sezonową, ale poza sezonem też się chwyta różnych robót. Ja jestem poza tym dość mocno zajęta, bo trenuję jeździectwo, mam konia, który wymaga prawie codziennego treningu i w ogóle dużo uwagi. Do treningów dochodzą wyjazdy na zawody itp. Mimo to jak tylko jesteśmy w swoich domach to widujemy się najmniej 2 razy w miesiącu i to zwykle na cały weekend, jak jest tylko możliwość to dłużej. Kiedyś byłam pewna, że nie dam rady wytrzymać w związku na odległość, a teraz uważam, że to nawet lepiej, że nie mamy się 24/7 bo to jest po prostu zdrowszy układ. Pociągi nie są drogie, więc dojazd nie jest problemem.
Nie możecie zmienić tej sytuacji ,aby związek nie był na odległość?
Np. ona przeprowadziłaby się do Twojego miasta lub Ty do jej?
Na odległość dobrze wiedzieć czy ten związek jest tymaczasowo na odległość, do którego momentu życia zamierzacie żyć tak osobno. Generalnie nie uznaje wieloletnich związków na odległość, to namiastka związku, nie poznajesz całkowicie drugiej osoby a po latach okazuje się, że jest kompetnie inna niż się wydawała być.
Ja żyje na odległość ze swoim chłopakiem ponad rok. Najpierw on studiował w Warszawie (300km ode mnie wtedy) i widywalismy się raz na 3tyg/ miesiąc. Od sierpnia wyjechał za granice i wróci do Polski w czerwcu. I później znowu od października wraca do Warszawy. Teraz co prawda mieszkam w Krakowie więc mam bliżej bo 2h pociągiem na weekend do niego będe jeździć, ale w ciągu tygodnia się nie będziemy widywać.
Jak wyjechał za granice to po paru miesiącach wygasła we mnie tęsknota, przyzwyczaiłam się że on jest tam i że nie wróci bo tego chce. I jak jesteśmy na odległość to często się kłócimy, wybuchają żale różne, jak widzimy się na żywo to wszystko jest w porządku.
To nie zawsze jest takie proste żeby się wyprowadzić z powodu związku. Wiadomo, że kiedyś ten ważny krok trzeba będzie uczynić, jeżeli się planuje wspólną przyszłość, ale to już decyzja bardzo poważna.
Ja zaczęłam cenić w moim związku to, że mam czas tylko dla siebie, zwłaszcza, że jestem z natury bardzo niezależna i usiłuję wszystko robić po swojemu. Bywało, że spędzaliśmy dłuższy czas razem i w sumie też było świetnie.
Nie powiem, że nie tęsknię, bo oczywiście brakuje mi bardzo możliwości choćby przytulenia się wieczorem, no ale tak się złożyło, że pociągiem spędza się pół dnia w podróży żeby się zobaczyć. Niemniej jest to jednak jak dotąd najlepszy i najbardziej stabilny z moich dotychczasowych związków i nie wyobrażam sobie żeby tak miało po prostu się nam znudzić, bo daleko. To żaden argument.
W ogóle 100km to nie jest jakaś duża odległość przecież. Ja mam z 85km z domu na uczelnię i dojeżdżam, bo stwierdziłam, że bez sensu przez te kilkadziesiąt kilometrów wynajmować mieszkanie. Przy dobrych drogach, to nawet jakimś PKS-em nie jedzie się dłużej jak 1,5h. Ja ostatnio w cholernym PKP spędziłam łącznie prawie 12h trochę przeziębiona, były dwa wypadki na trasie, przemarzłam na kość i rozchorowałam się jeszcze bardziej, a nie przeszło mi przez myśl, że wolałabym wrócić do domu, że bez sensu tak jeździć jedno do drugiego.
Ludzie by chcieli mieć udane związki, a brak im zaangażowania.
Suchajcie kochani ja tez mam mega problem prosze o pomoc . Jestem z chlopakiem dwa lata normalnie sie znamy z jednego osiedla i wgl.. ale pol roku temu ja wyjechalam do anglii.. nie widze go pol roku.. w tym czasie poznalam innego chlopaka. jest on romem. Zawrocil mi w glowie od pierwszego pisania jest mily i kochany ale przeciesz ja mam chlopaka nie wiem co mam robic kiedy rozmawiam z tym romem czuje ze chce go ze jestem gotowa zostawic swojego chlopaka ale gdy rozmawiam ze swoim chlopakiem czuje ze go kocham i ze nie chce go zostawiac wszystko sie zmienia kiedy znow rozmawiam z romem.. mysle nawet ze jestem z moim chlopakiem z litosci wiem ze mnie bardzo kocha nie raz go ranilam nie raz plakal..nie mam pojecia co mam zrobic.;/ jestem wrecz zalamana..;/boje sie troche wejsc w zwiazek z romem bo troche sie oczytalam na ten temat .. ;/ boje sie ale chce.. czy to mozliwe ze jestem z moim chlopakiem z litosci bo nie chce go zranic jak tak to co mam robic zeby sama byc szczesliwa bo nie wiem ;( prosze POMOCY!
Nie czytałam wszystkich waszych odpowiedzi, bo po poście autora aż mnie wzdrygło! Byłam w takim związku, gdzie chłopak mieszkał 50 km ode mnie i póki jeszcze były studia, to było ok. A potem te 50 km stały sie dla niego wielkim dystansem i nie miał jak przyjechać. Ostatecznie nie widzieliśmy się półtora miesiąca!!! No i zerwałam. Skoro on nie może tych 50 km pokonać, to nie ma sensu. Nic a nic dziwnego w tym, że uczucie twojej dziewczyny wygasa. Bo co ma je podsysać? To, że raz w miesiącu cie na chwile zobaczy?