Ostatnio poznałam bardzo interesującego faceta. Nie będę wgłębiać się w szczegóły, ale to, że się w ogóle zapoznaliśmy wyszło z mojej inicjatywy (nie było innej możliwości). W rezultacie umówiliśmy się na spotkanie. Było naprawdę super, mieliśmy o czym rozmawiać, nie zdarzyła się nawet minuta ciszy. Siedzieliśmy dość długo, w końcu zadecydowałam, by się zbierać, choć on nie chciał tego spotkania kończyć i wymyślał coraz to nowe rzeczy, które możemy jeszcze porobić. Widziałam po nim, po tym jak się zachowuje, jak patrzy, że bardzo mu się spodobałam. Mam do takich rzeczy "oko", więc raczej nie wydaje mi się, bym się pomyliła. Pojechałam do domu, byłam niemal pewna, że napisze mi smsa, czy dojechałam (z moich doświadczeń wynika, że faceci tak robią), ale nic takiego się nie wydarzyło. Następnego dnia napisałam mu wiadomość w stylu: co u niego. Odpowiedział. Myślałam, że sobie popiszemy, ale widziałam, że pisze na siłę, że nie chce mu się rozmawiać...
Od tamtej pory nie napisał, ani smsa, ani przez neta - no dobra, minęło bardzo mało czasu, ale zawsze miałam tak, że faceci, z którymi byłam na spotkaniu ciągle do mnie potem pisali, widać było, że im zależy. Postanowiłam, że nie będę do niego już pierwsza pisać, i tak już wiele zrobiłam dla tej znajomości. Poza tym znam swoją wartość i nie mam w zwyczaju narzucania się komukolwiek.
Jestem trochę zdołowana tą całą sytuacją. Powodem jest głównie to, że to pierwszy facet od ponad 2 lat, który mnie naprawdę zainteresował. Pożarł mnie jego intelekt i jakoś te rzeczy, które pisałam na tym forum odnośnie cech fizycznych, wyglądu faceta - przestały (!) mieć w tym przypadku jakiekolwiek znaczenie.
Jak Wy oceniacie sytuację? Ja nie jestem w stanie spojrzeć na to obiektywnie, bo jestem już bardzo wkręcona, nie myślę logicznie. Mam stany od euforii po totalnego doła
Raz myślę, że przesadzam w ocenie jego zachowania, że trzeba dać mu czas, że nie mogłam się aż tak pomylić w ocenie jego intencji podczas spotkania, a zaraz, że tak się facet, któremu zależy nie zachowuje, że nigdy nie miałam tak, by facet, który chciał kontynuować znajomość nie pisał smsów, wiadomości, nie interesował się mną następnego dnia po "randce".
Wiem, że tu trzeba po prostu poczekać, ale kto był w takiej sytuacji, to wie, jakie to trudne i że ma się olbrzymią potrzebę wygadania ![]()