Witam Was serdecznie .. od dluzszego czasu podczytuje to forum z ciekawoscia az postanowilam sama napisac z nadzieja ze ktos mi cos poradzi ... a wiec do sedna...
Jestesmy po slubie ponad rok.. a razem 3.5 roku ... mamy 9 mieieczna coreczke....miedzy name uklada sie dobrze... szanujemy sie ... jest rodzinnie ale seks?.... to jakas kpina ... ![]()
Na samym poczatku naszego zwiazku bylo niezle, seks w rozych miejsach nawet publicznych, naprawde nie bylo na co narzekac ale ostatnio chyba mu sie znudzilo
w ogole sie nie stara ! musze sie upominac o gre wstepno inaczej by zaczol tak od razu bez rozgrzewki tak na sucho.. seks oralny stal sie jednostajny... te same przewidywalne ruchy...nieraz sprawiajace bol... mowie I prosze o troche delikatnosci... ze nie jestem jakims robotem, czasami pomaga a czasami mi sie odechciewa
i :. Sam stosunek a raczej "pukanie" to trwa moze z 3-4 min czasami dluzej, najgorsze jest to ze moj maz potrafi po tych 3 min zaczac sie ubierac
a czasami on chce rozpoczac na nowo ale juz jestem u kresu sil! Seks stal sie nudy no I to pytanie na koniec: I jak bylo ?
staram sie z nim ropozmawiac - nawet ostatnio po takim "seksie" mu wygadalam .. ze chyba go nie interesuje czy jestem zaspokojna, wazne zeby on mial dobrze ...ahh... to ten lezal I sie nie odzywal ! a potem udawal, ze sie nic nie stalo
od tego momentu nie kochalismy sie a minelo kilka dni ...!!! jestem u progu cierpliwosci to samo zakomunikowalam mezowi...
... co dalej robic ??..
Nie chce się mu, seks mu spowszedniał. Pewnie potrzebujesz kochanka a nie męża... Przecież jak on Cię całuje w cipkę a boli i jeszcze mu to mówisz, to jakiś dramat, że nie dociera.
Nie rozumiem tylko co znaczy "czasami chce rozpocząc na nowo a ja jestem u kresu sił" -- przecież skoro pierwszy raz był szybko 3-4min, to ten drugi powinien trwać dłużej i jeśli jesteś mokra to powinnaś być zadowolona. Nawet bym powiedział, że fajnie, że po chwili chce zacząć na nowo.
Ale z tego opisu wynika, że mu nie zależy, że w ogóle się nie stara, nie wysila.
to znamczy ze juz nie chce mi sie powtarzac tego samego scenariusza po raz n-ty! nawet wstyd sie przyznac ale czasami podczas tego drugiego razu ... w czasie trawania seksu wiotczeje mu penis .. poprostu koniec erekcji !! Boze ja nie wiem czy to moja wina czy jak !! dodaje, ze jestesmy mlodym malzenstwem, a czuje sie, jakbysmy byli po slubie 30 lat ![]()
4 2012-12-20 20:52:43 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-20 20:55:15)
Może mąż jest przemęczony? Źle odżywiony? Boryka się ze stresem lub jakimś problemem w Waszym związku nie związanym wcale bezpiśrednio z życiem seksualnym.
To wszystko może mieć wpływ, na to że mu się nie chce bardziej starać.
Ja przynajmniej tak tłumaczę mojego męża.
Rozumiem, że się obwiniasz, bo taka sytuacja, gdy mąż nie jest napalony na żonę, potrafi bardzo obniżyć samoocenę, poczucie bycia atrakcyjną.
Ja wykorzystałam już chyba wszystkie możliwe sposoby na rozniecenie ognia w sypialni, no i nic....
Teraz czekamy na wizytę u seksuologa. Może w Waszym przypadku taka terapia uświadomiłaby Wam nad czym trzeba pracować w małżeństwie. Wydaje mi się, że przyczyna takiego zachowania, jak u Twojego męża, jest często schowana gdzieś głębiej.
Ban napisał : " seks mu spowszedniał i potrzebujesz kochanka"
Dla mnie ważniejsze byłoby znalezienie przyczyny " spowszednienia seksu"
Lila... wiesz? nie zastanawialam sie nad tym, ale nie wydaje mi sie zeby to bylo z przmeczenia , gdy maz jest zmeczony to poprostu otwarcie mi mowi, ze nie ma ochoty na kochanie sie ... zazwyczaj to on inicjuje a wychodzi jak wychodzi .... ![]()
6 2012-12-20 21:11:39 Ostatnio edytowany przez ban (2012-12-20 21:14:54)
to znamczy ze juz nie chce mi sie powtarzac tego samego scenariusza po raz n-ty!
A my z żoną (seksujemy sie od czasu gdy miałem 19 lat) w kółko robimy ten sam sceneriusz i jest świetnie. Robi się to co się lubi. Może być ciągle tak samo, więc to nie jest problem.
nawet wstyd sie przyznac ale czasami podczas tego drugiego razu ... w czasie trawania seksu wiotczeje mu penis .. poprostu koniec erekcji !!
Napalił się, a potem jak ruszał się w Tobie, to okazało się, że nie jest tak super jak mu się wydawało na początku. Może ten drugi raz był za szybko. Ja muszę poczekać z godzinę, aby przez penetrację mieć drugi raz orgazm, a jeśli żona robi loda to może być za kilkanaście minut. Tak więc wcale nie jest znowu taki wielki wstyd, że traci erekcję. To nawet fajnie, że od razu chce drugi raz.
Boze ja nie wiem czy to moja wina czy jak !!
No co Ty! Daj spokój. Twoja wina może by była, gdyby w ogóle mu przy Tobie nie stawał.
dodaje, ze jestesmy mlodym malzenstwem, a czuje sie, jakbysmy byli po slubie 30 lat
Problem jest taki, że on się nie stara. Ja lubię pieścić żonę, często kochamy się 1.5 godziny, ale jak jej jest dobrze, a ja chciałbym ją pieścić inaczej, to wtedy robię tak jak ona chce, a do tego trzeba wysiłku, bo np. kark może boleć, albo ręka jest wykręcona.
Wg mnie twój problem polega na tym, że mężowi się nie chce. Tak samo jak niektórym kobietom nie chce się robić loda co chwilę, tak samo twojemu mężowi się po prostu nie chce seksować. Najlepiej 3-4 minuty i po problemie.
Znajdź sobie kochanka, jesli mąż dalej będzie Cię olewać.
Ban napisał : " seks mu spowszedniał i potrzebujesz kochanka"
Wybaczcie netkobietki, ale dużo widziałem wątków, gdzie nic nie pomogło. Po prosu jak się całuje cipkę i kobieta mówi, że boli, a on dalej robi tak samo to żaden lekarz nie pomoże. Albo jak on ma orgazm i idzie spać, a kobieta chce jeszcze aby ją pieścić -- na to też żaden lekarz nie pomoże.
Ale oczywiście jeśli uznacie to za dobre rozwiązanie, to powalczcie o wasze małżeństwa. Napiszcie czy się udało. Życzę Wam szczęścia (nie ironizuję!!! naprawdę życzę...).
Rosmery: "zazwyczaj to on inicjuje a wychodzi jak wychodzi"
A może właśnie w tym problem. Mężczyzna potrzebuje, żeby to kobieta zaczynała, uwodziła, nakręcała go. On też potrzebuje gry wstępnej. Zazwyczaj na tym forum radzą, aby rozpalić faceta, zadbać o niego, a on się odwdzięczy. Powinno to działać w dwie strony, ale u mnie się nie sprawdza.
Szczerze, to jakoś głupio mi Tobie coś radzić, gdy borykam się z podobnym problemem.
Życzę powodzenia ![]()
A moze za czesto? Jak jest przemeczony, to moze rzadziej sie kochajcie, ale intensywniej? W naszym zwiazku to ja jestem ta przemeczona i zauwazylam, ze raz w tyg jest EXTRA. Ale jak to robimy codziennie ew co drugi dzien, to jakos tak na sile jest. W sumie to nie mamy zasady, ze np w czwartek sex, ale chyba widzimy po sobie, ze np ostatnio za duzo stresujacych lub meczacych rzeczy sie dzieje i odpuszczamy. W zamian sie przytulamy, rozmawiamy przy lampce wina, tudziez szklance kakao. Czasami warunki sa niesprzyjajace do zblizen i warto sex zamienic na inny rodzaj intymnosci, chociazby rozmowy podniecajace :@
rosmery napisał/a:to znamczy ze juz nie chce mi sie powtarzac tego samego scenariusza po raz n-ty!
A my z żoną (seksujemy sie od czasu gdy miałem 19 lat) w kółko robimy ten sam sceneriusz i jest świetnie. Robi się to co się lubi. Może być ciągle tak samo, więc to nie jest problem.
z tym samym scenariuszem chodzilo mi o to, ze znow bedzie beznadziejnie, a nie o pozycje lub sposob kochania sie
Znajdź sobie kochanka, jesli mąż dalej będzie Cię olewać.
nie chce zdradzac meza bo sama nie chcialbym byc zdradzana...
wiem co uslysze : ze ma 3 wyjscia
1. tkwic w tym zwiazku I nie czerpac radosci z seksu
2. znalezc kochanka
2. znalezc zloty srodek na meza bez zdrady
Rosmery: "zazwyczaj to on inicjuje a wychodzi jak wychodzi"
A może właśnie w tym problem. Mężczyzna potrzebuje, żeby to kobieta zaczynała, uwodziła, nakręcała go. On też potrzebuje gry wstępnej. Zazwyczaj na tym forum radzą, aby rozpalić faceta, zadbać o niego, a on się odwdzięczy.
chyba zle sie wyrazilam ... wiesz... staram siego rozpalac oralnie ale on po 5 minutach chce przejsc do konkretow!! ah... sama nie wierze w to co pisze ![]()
11 2012-12-20 21:29:09 Ostatnio edytowany przez ban (2012-12-20 21:36:27)
chyba zle sie wyrazilam ... wiesz... staram siego rozpalac oralnie ale on po 5 minutach chce przejsc do konkretow!! ah... sama nie wierze w to co pisze
Moja żona też mnie rozpala oralnie, i też chcę przejśc do konkretów, ale jak tak zrobię to emocje opadną i będzie mniej mocy do działania. Dlatego najczęściej ona ma pierwsza orgazm, a potem ja robię co chcę i szybko albo wolno...
Twój mąż by chciał, abyś rozpaliła go oralnie (5 min), potem chciałby wejść w Cieibe i wytrysnąć (3 min), a potem położyć się i spać. Zresztą sama zobacz, czy ten scenariusz nie jest dla niego idealny... To jak masturbacja -- raz dwa i po kłopocie.
Mężczyzna potrzebuje, żeby to kobieta zaczynała, uwodziła, nakręcała go. On też potrzebuje gry wstępnej.
Szczerze mówiąc ja nie lubię takiej zabawy w kotka i myszkę, gdzie nie wiadomo czy będzie seks, albo czy kobieta ma ochotę, czy tylko się drażni. U nas gra wstępna to raczej czas, kiedy nie możemy się kochać (bo dzieci nie śpią) i już nie możemy się doczekać, gdy będziemy mieli dla siebie tylko czas. Wtedy pieszczoty od razu rozpoczynamy jeszcze w ubraniach -- to jest chyba "gra wstępna".
Zazwyczaj na tym forum radzą, aby rozpalić faceta, zadbać o niego, a on się odwdzięczy. Powinno to działać w dwie strony, ale u mnie się nie sprawdza.
Hmmm... kobieta powinna się starać, aby dać mężowi przyjemność, powinna się starać, aby z seksu maksimum przyjemności dla siebie wyciągnąć (np. czasem trzeba leżeć grzecznei i nie stresować się, że się tylko bierze a nie daje). Tak samo mężczyzna -- powinien chcieć dać maks przyjemności i też samemu brać. U Was drogie koleżanki facetowi chyba się nie chce dawać przyjemności, ale jak któraś rozwiąze problem to chętnie poczytam jakie jest rozwiązanie.
dziwne to wszystko .. najgorsze jest to, ze on nie chce sie otworzyc I powiedziec co jest nie tak !! chyba bede musiala go przycisnac ... !
13 2012-12-20 21:45:14 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-20 21:49:42)
Ban"Jak, któraś rozwiąze problem to chętnie poczytam jakie jest rozwiązanie."
Oj uwierz mi, że ja też... ![]()
"dziwne to wszystko .. najgorsze jest to, ze on nie chce sie otworzyc I powiedziec co jest nie tak !! bede musiala go przycisnac ... !"
U mnie, takie naciskanie prowadziło zawsze do kłótni. Obrona mojego męża, była kontratakiem.
Tylko spokojne rozmowy dają jakieś efekty, aczkolwiek nie na długo.
Może u Was będzie inaczej ![]()
kiedys przeczytalam ze z seksem jest jak z gotowaniem : niektorzy to szefowie w kuchni a niektorzy to wode na herbate potrafia przypalic....
"najzabawniejsze" jest to ze przed moim mezem wspolzylam 3 razy w zyciu I moge powiedziec ze on mnie "wszystkiego nauczyl" a teraz ... uczen przegonil mistrza ... ja mam dalej zapal I ochote a on ...? przykro mi ...
15 2012-12-20 21:53:03 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-20 21:53:53)
"kiedys przeczytalam ze z seksem jest jak z gotowaniem : niektorzy to szefowie w kuchni a niektorzy to wode na herbate potrafia przypalic...."
Ale gotować można się zawsze nauczyć, a co więcej ulepszać tą sztukę ![]()
Mi wystarczyłby w łóżku " pomocnik szefa kuchni" ![]()
"Mi wystarczyłby w łóżku " pomocnik szefa kuchni"
hehe dobre ![]()
rosmery, nie wiem czy rozmową coś wskórasz. Moim zdaniem nic, bo pewnie on sam nie wie dlaczego jest tak źle.
Czy ty sama jesteś w stanie się doprowadzić do orgazmu? Jeśli tak, to może rób to sama i dołącz męża do pieszczot? Powiedz mu dokładnie co ma robić... może nawet głaskać Cię tylko po nogach, albo tulić i nic nie robić. Poza tym możesz kupić sobie wibrator, oglądać redtube czy youporn. Może to wszystko by jakoś go rozkręciło... może seks go po prostu nie interesuje...
Nie jestem specjalistą, ale mówię, co wg mnie można spróbować.
Poza tym możesz kupić sobie wibrator, oglądać redtube czy youporn. Może to wszystko by jakoś go rozkręciło... może seks go po prostu nie interesuje... .
taaa to juz ten nasz seks trwalby 1.5 minuty ...
chyba jego problem polega na tym, ze on sie za bardzo spieszy, nie zwraca uwagi na odpowiednie rozgrzanie mnie... za szyko sie podnieca I buuum.. koniec seksu!
uwazam ze nic nie da jak z nim nie porozmawiasz, jak mu nie powiesz wprost ze potrzebujesz tego tego i tego
mialam abrdzo podobny problem co ty, ale ja powiedzialam, co ty mi zrobisz to i ja tobie, i tak musial biedny zrobic minetke jak chcial loda, do tego dokladnie tak dlugo mial jak sam dal:) nawet jak wchodzil i juz sie kochalismy to gdy chcial juz konczyc zrzucalam go z siebie, ocieralam sie(aby ochlonal) i potem ja to samo co i on dal tylko ja na gorze:)
co nie zmienia zdania ze trzeba rozmawiac, jak cie pytal jak bylo po seksie bylo trzeba walic ze wcale nie tak super jak jemu, aby cos sie zmienilo trzeba pogadac, tylko delikatnie faceci jak nie zaspokajaja swoich kobiet to traktuja jak ciosk w swoja meskosc:)
powodzenia
pisz jak poszlo
pisz jak poszlo
he... najpierw musi do czegos zajsc zeby poszlo ![]()
wczoraj znow cisza... zobaczyny ![]()
chyba jego problem polega na tym, ze on sie za bardzo spieszy, nie zwraca uwagi na odpowiednie rozgrzanie mnie... za szyko sie podnieca I buuum.. koniec seksu!
No to ja mam identyczny problem. Zazwyczaj żona ma orgazm, a potem jak robię jak chcę i jest super. Ja ją pieszczę nieraz bardzo długo, bo lubię to robić. A potem kończę szybko, bo też tak lubię.
Ktoś już dawał takie rady -- "najpierw kobieta, bo ona rozpala się powoli".
Zazwyczaj żona ma orgazm, a potem jak robię jak chcę i jest super. Ja ją pieszczę nieraz bardzo długo, bo lubię to robić. A potem kończę szybko, bo też tak lubię.
... I bardzo fajnie ... ja dozaje ograzmu raz na ruski rok a mezowi to chyba nie przeszkadza ,,, a moze on nawet nie zauwaza nie szczytuje podczas stosunku...
rosmery dziwnie zajelas moja glowe:) myslalam wczoraj o twojej sytulacji i pomyslalam sobie a co ty dajesz od siebie??
dlaczego "sama sobie" nei zrobisz orgazmu fikajac na nim??:)
napisz dzis smsa do meza "kochanie, dzis ci pokaze jakbym chciala zeby wygladaly nasze zblizenia, kocham cie" no i moze postaraj sie o swiece czy cos i wes jego reke i pokaz co i jak, zatrzymuj go jesli sie spieszyc bedzie, pokaz mu jakby to mialo byc... powinien wyciagnac wnioski jesli po seksie uslyszy lawine komplementow bez potrzeby pytania " jak bylo":)
wes sprawy w swpje rece-doslownie:)
rosmery dziwnie zajelas moja glowe:) myslalam wczoraj o twojej sytulacji i pomyslalam sobie a co ty dajesz od siebie??
dlaczego "sama sobie" nei zrobisz orgazmu fikajac na nim??:)
napisz dzis smsa do meza "kochanie, dzis ci pokaze jakbym chciala zeby wygladaly nasze zblizenia, kocham cie" no i moze postaraj sie o swiece czy cos i wes jego reke i pokaz co i jak, zatrzymuj go jesli sie spieszyc bedzie, pokaz mu jakby to mialo byc... powinien wyciagnac wnioski jesli po seksie uslyszy lawine komplementow bez potrzeby pytania " jak bylo":)
wes sprawy w swpje rece-doslownie:)
hej. z tym sms'em to fajny pomysl ![]()
a z ta reka juz robilam wiele razy ... I tak robi pozniej po swojemu ...na pozatku nasladuje a potem zmienia tor...
a co do tego zrobieniu samej sobie rgazmu to moge tak zrbic .. ale tez bym chciala zeby facet mnie to tego doprowadzil...gdyby nasz seks polegal na tym ze sama siebie doprowadzam to moglabym zrezygnowac z seksu I sie tylko masturbowac..na to samo wyjdzie ![]()
widzisz mi wlasna reka nie kreci wiec potrzebuej penisa meza:) i choc nie ciesze sie to NIGDY nie doszlam inaczej niz bedac na gorze:) ale choc orgazm mam za kazdym razem, maz wie doskonale ze musi dotrwac do mego dojscia bo jak ja nie dojde to pieklo wychodzi na ziemie:)
ale co ja bym sprobowala pokazywac jak chcesz, jak zacznie robic jak on chce, to raz jeszcze mu pokazac, poza tym ja z mezem przeszlam lata rozmow i po malu sie nauczyl:) wiem ze to dla mezczyzn trazliwy temat ze nie dtarcza kobiecie(tak to odbieraja) ale ja tez wiem ze baby sa niezle! lerza jak ksiezniczki i czekaja az on sie domysli(bo niby maz to wrozka)
uwazam ze trzeba cos od siebie dac, choc zdaje sobie sprawe ze mozna byc niedoceniony, wiec rob jak tobie pasuje:)
ale choc orgazm mam za kazdym razem, maz wie doskonale ze musi dotrwac do mego dojscia bo jak ja nie dojde to pieklo wychodzi na ziemie:)
szczesciara ...a ostatni raz mialam orgazm moze 1,5 -2 miesiace temu ..to smutne..... ja lubie eksperymentowac..rozne pozycje I miejsca, uwielbiam kiedy maz jest za mna tzw na lyzeczke- ale to jego najslabszy punkt ...dochodzi jeszcze szybciej
staram sie dawac za kazdym razem ..nawet raz na jakis czas wychdzi nam super seks..z pasja ale to sie zdarza baaaaaardzo rzadko ... moze raz na 2-3 miescie.. a kochany sie ok 2 razy w tyg. ...
Czy maz byl przy porodzie waszego dziecka?
nie, nie byl
czyli czasem bywa fajnie, a nie myslalas dlaczego wtedy tak jest?
moze warto poszukac pwodu
to nie jest tak ze je tylko leze jak kolda I tylko czekam na cud
staram sie o fajny nastoj... nieraz zapowiada sie fajnie ... niestety maz konczy szybko ...ok ...
1. zaczynamy jeszcze raz... a on juz nie moze...jak juz pisalam -koniec erekscji w trakcie stosunku.. no to wtedy rece mi opadaja
2. juz nie zaczynamy... jemu sie juz nie chce....
3. baaardzo rzadko kochamy sie (sam seks-bez gry wstepnej) dluzej niz 15 min .. wtedy jest lepiej ... czasami mam orgazm .
to ze on konczy szybko , hmmm... jeszcze jakos moglabym mu wybaczyc ale sa tez inne sposoby doprowadzenia kobiety do orgazmu... stymulacja reka, oralnie ... ale on chyba na to nie wpadl ... jestem zla ze musze sie o wszystko prosic.. ![]()
ale sa tez inne sposoby doprowadzenia kobiety do orgazmu... stymulacja reka, oralnie ... ale on chyba na to nie wpadl ... jestem zla ze musze sie o wszystko prosic..
Czyli nigdy pornosów nie oglądał?, poza tym jest jeszcze zwykła ludzka ciekawość.
ogladal... nawet ogladalismy razem ale chyba jego fantazja sie juz wypalila ... ![]()
To gdzieś Ty znalazła taki egzemplarz jak on?, bo gdyby sumować wszystko co do tej pory napisałaś to odnoszę wrażenie, że na jakimś oddziale geriatrycznym.
To gdzieś Ty znalazła taki egzemplarz jak on?, bo gdyby sumować wszystko co do tej pory napisałaś to odnoszę wrażenie, że na jakimś oddziale geriatrycznym.
Hmmm... mogło być to dla rosemary przykre... A co jeśli ona go bardzo kocha?
BULLIT napisalam ze poczatki byly naprawde fajne... wrecz moglabym powiedziec swietne ... tylko z czasem powolutku minelo...nawet chyba sama nie potrafie stwierdzic kiedy ta pasja zaczela sie utracac ... bo to bylo tak krok po kroku ![]()
Bullitt napisał/a:To gdzieś Ty znalazła taki egzemplarz jak on?, bo gdyby sumować wszystko co do tej pory napisałaś to odnoszę wrażenie, że na jakimś oddziale geriatrycznym.
Hmmm... mogło być to dla rosemary przykre... A co jeśli ona go bardzo kocha?
LOL. Bez znaczenia, czy to dla niej miłe, czy nie. Bullitt dokonał dobrego podsumowania. I teraz pytanie należałoby tu postawić: czy facet faktycznie taki jest, czy też jedynie rosemary go tak opisuje?
Wszystko tak naprawdę kryje się (w moim odczuciu) w tym zdaniu:
Seks stal sie nudy no I to pytanie na koniec: I jak bylo ?
staram sie z nim ropozmawiac - nawet ostatnio po takim "seksie" mu wygadalam .. ze chyba go nie interesuje czy jestem zaspokojna, wazne zeby on mial dobrze ...
Presje jaką wywierasz na swoim facecie to nawet ja czuję. Ty nie rozmawiasz z nim. Ty mu oświadczasz i komunikujesz. I oczekujesz widocznej poprawy od zaraz. A tak się nie da. Kiedy któraś ze stron jest w związku niezaspokojona, to pracować muszą dwie osoby, aby to poprawić. Trzeba rozmawiać. Ale rozmowa to nie tylko wyrzucenie złości i frustracji - to drażliwy temat. Zwłaszcza dla osoby, która wie, że daje z siebie zbyt mało.
Z tego co ja widzę, to on czuje się strasznie niepewnie w czasie seksu z tobą, a nawet mam wrażenie, że czuje wstyd. Stąd pytania "jak było?", stąd ubieranie się zaraz po stosunku. Może podkopujesz jego pewność siebie drobnymi rzeczami, na które ty nie zwracasz uwagi, a które on odbiera, a które po kilku latach dały taki efekt?
Inna sprawa, że wysyłasz sprzeczne sygnały. Jesteś niezadowolona z marnego seksu, a chcesz go uprawiać. On inicjuje, on coś robi, wie, że może nie najlepiej, chce powtórzyć....a ty nagle nie masz ochoty. Jest to cokolwiek dziwne i niezrozumiałe.
Wszystko tak naprawdę kryje się (w moim odczuciu) w tym zdaniu:
rosmery napisał/a:Seks stal sie nudy no I to pytanie na koniec: I jak bylo ?
staram sie z nim ropozmawiac - nawet ostatnio po takim "seksie" mu wygadalam .. ze chyba go nie interesuje czy jestem zaspokojna, wazne zeby on mial dobrze ...
Presje jaką wywierasz na swoim facecie to nawet ja czuję. Ty nie rozmawiasz z nim. Ty mu oświadczasz i komunikujesz. I oczekujesz widocznej poprawy od zaraz. A tak się nie da.
moze tu masz troche racji ! od okolo 1.5 roku nasz seks stal sie taki jaki sie stal !!! no ale ilez to mozna rozmawiac ...nie chce go strofowac ale czasami ja tez juz nie wytrzymuje ! gdy po raz 1000 raz kobieta cie zawodzi w lozku nie usmiechasz sie I mowisz" wszystko bedzie dobrze"
Z tego co ja widzę, to on czuje się strasznie niepewnie w czasie seksu z tobą, a nawet mam wrażenie, że czuje wstyd. Stąd pytania "jak było?", stąd ubieranie się zaraz po stosunku. Może podkopujesz jego pewność siebie drobnymi rzeczami, na które ty nie zwracasz uwagi, a które on odbiera, a które po kilku latach dały taki efekt?.
a pomyslales jak ja moge sie czuc po takim stosunku 3 minutowym, ze facet ubiera sie albo opada mu penis we mnie ?? on konczy I dla niego sprawa zalatwiona ....
Inna sprawa, że wysyłasz sprzeczne sygnały. Jesteś niezadowolona z marnego seksu, a chcesz go uprawiać. On inicjuje, on coś robi, wie, że może nie najlepiej, chce powtórzyć....a ty nagle nie masz ochoty. Jest to cokolwiek dziwne i niezrozumiałe.
tak, chce go uprawiac bo tak czy siak ... kocham mojego meza ... jest naprawde dobrym czlowiekiem I chce przezywac z nim kazda intymnna chwile ... I za kazdym razem mam nadzieje ze moze teraz wyjdzie nam lepiej !! a nie mam ochoty bo mnie tez juz to frustruje ... jestem czasami zawiedziona co pozwala mi na nowo czerpac satysfakcje ...
Ja jestem w stanie zrozumieć niechęć rosmery do powtórzenia stosunku.
Po wielokrotnych rozmowach ( lub prób ich podjęcia), partner rosmary poraz kolejny przy zbliżeniu powtarza swój schemat. Znowu zapomina o tym, że powinien to właśnie jej poświęcić więcej uwagi, zaspokajając najpierw jej potrzeby. Ona zdaje sobie sprawę, że drugie podejście nie będzie lepsze, bo pewnie zapał jej partnera już przygaśnie. Jeżeli przy pierwszym stosunku czuje się " pukana" - jak dla mnie już jest w jakiś sposób wykorzystana.
A gdy psychika podrzuca jej takie myślenie to ochota na kochanie się może szybko przeminąć.
Widząc powtarzający się schemat czuje, że nic nowego ze strony męża nie nastąpi i seks skończy się tak jak zazwyczaj.
Dochodzi do frustracji....
Rosmary, moim zdaniem on nie zdaje sobie do końca sprawy, czego oczekujesz.
Z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy na ten "drażliwy " temat nie jest łatwo przeprowadzić w taki sposób, aby ta druga strona nie czuła się zaatakowana.
Wiem, że tylko spokojne, płynące z serca sugestie, są wstanie dotrzeć do mężczyzny ( bynajmniej mojego).
Czy rzeczywiście Twoje "rozmowy" nie przypominają bardziej ataku i robienia wyrzutów mężowi , niż dążenie do porozumienia?
Ja jestem w stanie zrozumieć niechęć rosmery do powtórzenia stosunku.
Po wielokrotnych rozmowach ( lub prób ich podjęcia), partner rosmary poraz kolejny przy zbliżeniu powtarza swój schemat. Znowu zapomina o tym, że powinien to właśnie jej poświęcić więcej uwagi, zaspokajając najpierw jej potrzeby. Ona zdaje sobie sprawę, że drugie podejście nie będzie lepsze, bo pewnie zapał jej partnera już przygaśnie. Jeżeli przy pierwszym stosunku czuje się " pukana" - jak dla mnie już jest w jakiś sposób wykorzystana.
A gdy psychika podrzuca jej takie myślenie to ochota na kochanie się może szybko przeminąć.
Widząc powtarzający się schemat czuje, że nic nowego ze strony męża nie nastąpi i seks skończy się tak jak zazwyczaj.
Dochodzi do frustracji....
trafilas w samo sedno.
Rosmary, moim zdaniem on nie zdaje sobie do końca sprawy, czego oczekujesz.
Z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy na ten "drażliwy " temat nie jest łatwo przeprowadzić w taki sposób, aby ta druga strona nie czuła się zaatakowana.
Wiem, że tylko spokojne, płynące z serca sugestie, są wstanie dotrzeć do mężczyzny ( bynajmniej mojego).
Czy rzeczywiście Twoje "rozmowy" nie przypominają bardziej ataku i robienia wyrzutów mężowi , niż dążenie do porozumienia?
musialabym to przenaalizowac I wyciagnac wnioski .. wiesz...nie chcialam go urazic ..cos ostatnio zaczelam sie buntowac I rzeczywiscie moze czuc sie zaatakowany .. choc naprawde nie mam takiego zamiaru... na poczatku staralam sie delitanie mowic co I jak, ale skoro to nie przynioslo rezultatow to juz mnie to frustruje I denerwuje
moze tu masz troche racji ! od okolo 1.5 roku nasz seks stal sie taki jaki sie stal !!! no ale ilez to mozna rozmawiac ...nie chce go strofowac ale czasami ja tez juz nie wytrzymuje ! gdy po raz 1000 raz kobieta cie zawodzi w lozku nie usmiechasz sie I mowisz" wszystko bedzie dobrze"
Nie tysiąc, ale najwyżej około 200razy. A ile można rozmawiać? I milion razy jak tego nie umiesz. Poza tym, z tego co ciebie czytałem, to nie rozmawiałaś z nim ani razu. Jedynie komunikowałaś mu sporadycznie to i owo. Przy jednoczesnym wysyłaniu sprzecznych sygnałów, to jak miałby się w tym facet odnaleźć?
Stres czy skrajne przemęczenie odpada, porno i masturbacja również. Do podejrzeń o zdradę nie ma żadnych podstaw. Co więc zostaje? Ano właśnie to, że facetowi klęka psycha od presji jaką wywierasz i brak należytej komunikacji z twojej właśnie strony. Mów do niego, słuchaj go, ale także postępuj dokładnie tak jak mówisz. Pokaż mu jak lubisz i co ciebie kreci. I pokazuj (kieruj nim) tak długo, aż zapamięta i się nauczy. I ciągle go poprawiaj jeśli zaczyna robić coś nie tak, jak powinien. Przejmij po prostu inicjatywę w sprawach seksu.
Z moją poprzednia partnerką miałem pod tym kątem bardzo trudne przejścia. Była uzależniona od masturbacji i niemal 2 lata trwało zanim nauczyła się akceptować mój dotyk...mimo, że robiłem wszystko dokładnie tak, jak tego chciała, bo dość szybko udało nam się ustalić na początku co i jak. Po kilku sielankowych latach, ostatnie dwa lata to była istna kaszana. Również z powodu presji jaką ona na mnie wywierała. To ja byłem winien wszystkiemu, w tym niezadowalającego jej seksu. Tyle, że koniec końców okazało się to nieprawdą. Bo nie chodziło o to co i jak robię, ale że robię to właśnie ja. Oczywiście miłość deklarowała do samego końca....
Stres czy skrajne przemęczenie odpada, porno i masturbacja również. Do podejrzeń o zdradę nie ma żadnych podstaw. Co więc zostaje? Ano właśnie to, że facetowi klęka psycha od presji jaką wywierasz i brak należytej komunikacji z twojej właśnie strony. Mów do niego, słuchaj go, ale także postępuj dokładnie tak jak mówisz. Pokaż mu jak lubisz i co ciebie kreci. I pokazuj (kieruj nim) tak długo, aż zapamięta i się nauczy. I ciągle go poprawiaj jeśli zaczyna robić coś nie tak, jak powinien. Przejmij po prostu inicjatywę w sprawach seksu.
bardzo fajnie to napisalas ... zobaczymy czy to pomoze
choc nie wiem czy to zda egzamin ale sprobuje jeszcze raz
od nowa .. powoli i z cierpliowscia
Słuchaj - jedna mała rada. Nie obwiniaj męża - pracuj z nim. Ale zapisz się na jakiś fitness lub zacznij coś ćwiczyć - znajdź ujście swojej złości. Inaczej znajdziesz się w takiej sytuacji jak ja - cokolwiek nie zrobi twój partner, to będzie źle, bo zrobił to on. Nie dopuść do tego.
Zanim się zabierzesz do czegokolwiek, to wymyśl choćby i najdurniejszą wymówkę - np jakaś infekcja i ginekolog zabronił ci uprawiać seksu przez te 2-3 tygodnie. Wykorzystaj ten czas na pozbycie się frustracji i nagromadzonej złości. Przemyśl też czego dokładnie oczekujesz od męża, w jakich aspektach ma się zmienić. I dopiero mając gotowy plan działania zacznij go realizować. Bez negatywnego bagażu emocjonalnego.
Zanim się zabierzesz do czegokolwiek, to wymyśl choćby i najdurniejszą wymówkę - np jakaś infekcja i ginekolog zabronił ci uprawiać seksu przez te 2-3 tygodnie. .
az sie sama do siebie usmiechnelam
a co do reszty to masz racje ![]()
Jest taki kawał:
Kobieta: "Mój ginekolog powiedział, że nie mogę uprawiać seksu przez 2 tygodnie"
Mężczyzna: "A co powiedział Twój dentysta?"
![]()
Jest taki kawał:
Kobieta: "Mój ginekolog powiedział, że nie mogę uprawiać seksu przez 2 tygodnie"
Mężczyzna: "A co powiedział Twój dentysta?"
![]()
![]()
hehe dobre ![]()
Twój mąż ćwiczy Kegla? Po roku czasu pałeczka zadowoli ciebie w każdym otworze.
jay jay facet nie ma mięśni Kegla. Jak już to prostatę ma....
A może po prostu codzienna rutyna sprawiła ,że zapał na sex minął i po prostu chcę "odbębnić " to abyś nie truła mu później.Albo ma jakis problem z którym się boryka ,ale nie mówi o tym
witam .. ![]()
ani miesni Kegla ani prostaty nie cwiczy ....
wczoraj doszlo miedzy nami do zblizenia .. i wg rad .. jeszcze raz .. pomalu, jak przedszkolakowi pokazywalam, co i jak ma robic .... bylo o wieleeee lepiej !!!
czasami sie zapominal, ale szybko mu przypominalam jak mi sie pdoba i zalapal ... orgazm byl wiec sie postaral ![]()
No i o to właśnie chodziło.
Gratuluję i mam nadzieję, że to postęp długofalowy będzie ![]()
ja tez dziekuje za przydatne rady ![]()
Ja jestem w stanie zrozumieć niechęć rosmery do powtórzenia stosunku.
Po wielokrotnych rozmowach ( lub prób ich podjęcia), partner rosmary poraz kolejny przy zbliżeniu powtarza swój schemat. Znowu zapomina o tym, że powinien to właśnie jej poświęcić więcej uwagi, zaspokajając najpierw jej potrzeby. Ona zdaje sobie sprawę, że drugie podejście nie będzie lepsze, bo pewnie zapał jej partnera już przygaśnie. Jeżeli przy pierwszym stosunku czuje się " pukana" - jak dla mnie już jest w jakiś sposób wykorzystana.
A gdy psychika podrzuca jej takie myślenie to ochota na kochanie się może szybko przeminąć.
Widząc powtarzający się schemat czuje, że nic nowego ze strony męża nie nastąpi i seks skończy się tak jak zazwyczaj.
Dochodzi do frustracji....
A ja to rozumiem choć u mnie mój JM miał zawsze większe chęci ale było fajnie, tak jego wysiłki sprawiały, że ja zaczełam się zamykać...bo to mnie łapał za pupę wszędzie nawet w miejscach publicznych a mnie się to nie podobało w seksie liczyło się na końcu "było ci dobrze, spisałem się??" kiedyś się nawet spisywał po drugiej ciąży byliśmy nawet razem u seksuologa.....im bardziej później on cisnął na seks tym bardziej się zamykałam, wypominał mi, że przed ślubem było w łóżku lepiej, nie patrzył na to, że zmęczenie, że są problemy, że pracowaliśmy na zmiany i nie raz mijaliśmy się nocnymi zmianami w pracy...a mnie później piekło, bolało, nie było mojego orgazmu...na nic rozmowy i tłumaczenia WINA BYŁAM JA. Na nic nasze rozmowy, sugestie, rozmowy o pragnieniach...Wina była MOja on czuł się i czuje zapewnie bezproblemowy.
Jak ja bym chciała mieć seks raz w tygodniu, jak mam 2 razy w miesiącu to jest cud heh ![]()
A ja to rozumiem choć u mnie mój JM miał zawsze większe chęci ale było fajnie, tak jego wysiłki sprawiały, że ja zaczełam się zamykać...bo to mnie łapał za pupę wszędzie nawet w miejscach publicznych a mnie się to nie podobało w seksie liczyło się na końcu "było ci dobrze, spisałem się??" kiedyś się nawet spisywał po drugiej ciąży byliśmy nawet razem u seksuologa.....im bardziej później on cisnął na seks tym bardziej się zamykałam, wypominał mi, że przed ślubem było w łóżku lepiej, nie patrzył na to, że zmęczenie, że są problemy, że pracowaliśmy na zmiany i nie raz mijaliśmy się nocnymi zmianami w pracy...a mnie później piekło, bolało, nie było mojego orgazmu...na nic rozmowy i tłumaczenia WINA BYŁAM JA. Na nic nasze rozmowy, sugestie, rozmowy o pragnieniach...Wina była MOja on czuł się i czuje zapewnie bezproblemowy.
naprawde sytuacja nie do pozazdroszczenia ... a jak Wam idzie teraz ?
Jak ja bym chciała mieć seks raz w tygodniu, jak mam 2 razy w miesiącu to jest cud heh
ile jestescie po slubie ??
57 2012-12-26 23:19:43 Ostatnio edytowany przez kami79 (2012-12-26 23:21:33)
kami79 napisał/a:A ja to rozumiem choć u mnie mój JM miał zawsze większe chęci ale było fajnie, tak jego wysiłki sprawiały, że ja zaczełam się zamykać...bo to mnie łapał za pupę wszędzie nawet w miejscach publicznych a mnie się to nie podobało w seksie liczyło się na końcu "było ci dobrze, spisałem się??" kiedyś się nawet spisywał po drugiej ciąży byliśmy nawet razem u seksuologa.....im bardziej później on cisnął na seks tym bardziej się zamykałam, wypominał mi, że przed ślubem było w łóżku lepiej, nie patrzył na to, że zmęczenie, że są problemy, że pracowaliśmy na zmiany i nie raz mijaliśmy się nocnymi zmianami w pracy...a mnie później piekło, bolało, nie było mojego orgazmu...na nic rozmowy i tłumaczenia WINA BYŁAM JA. Na nic nasze rozmowy, sugestie, rozmowy o pragnieniach...Wina była MOja on czuł się i czuje zapewnie bezproblemowy.
naprawde sytuacja nie do pozazdroszczenia ... a jak Wam idzie teraz ?
moj JM obwinia mnie o wszytko, mimo, że ja też inicjowałam zbliżenia kiedy nie cisnął .... i odszedł do innej
po ostanim kontakcie, który za inicjowałam...a ja mam nadzieję, że w końcu ktoś mnie rozbudzi i przypomni co znczy prawdziwy sex LOL
moj JM obwinia mnie o wszytko, mimo, że ja też inicjowałam zbliżenia kiedy nie cisnął .... i odszedł do innej
po ostanim kontakcie, który za inicjowałam...a ja mam nadzieję, że w końcu ktoś mnie rozbudzi i przypomni co znczy prawdziwy sex LOL
napewno poznasz kogos, kto rozpali ten zar
hehe ...
a u nas 6 dzien ciszy ...:rolleyes:
59 2012-12-27 16:38:11 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-27 16:39:15)
Rosmery,
"6 dzień Ciszy"- ciche dni, po kłótni, czy cisza w łóżku?
Z wcześniejszych postów zrozumiałam, że mąż zaczął się starać....
Już się cieszyłam
Dla mnie ważniejsze byłoby znalezienie przyczyny " spowszednienia seksu"
Mogą być różne. Począwszy od braku umiejętności identyfikacji swoich seksualnych oczekiwań, poprzez brak umiejętności realizacji tych oczekiwań w aspekcie związku, a skończywszy na znudzeniu powtarzaniem się wciąż tych samych doznań. Pierwszy krok w celu realizacji naszej własnej recepty na udany seks to odkrycie i akceptacja swojej własnej tożsamości seksualnej, na którą może się składać zbiór pewnych cech, oraz indywidualnych preferencji i upodobań. Receptą na udany seks będzie również podążanie szlakiem fantazji i szukanie partnera/partnerki z którą możemy dane fantazje realizować - a dopiero potem łączenie się w małżeństwa. Należy zdawać sobie sprawę, że seks jest głównym łącznikiem, który pozwala na wypełnianie naszych wzajemnych różnic w dążeniu do jedności. W kontekście miłości dotyczy to związku. Rozpatrując to jednak w aspekcie znudzenia powtarzaniem się wciąż tych samych doznań, czym większe doświadczenia w zakresie seksu z różnymi partnerami, tym większa znajomość technik seksualnych, i tym większa różnorodność doznań, które powodują, m.in. że zaczynamy traktować związek w aspekcie "ponadseksualnym". Ważna rzecz na którą powinniśmy zwrócić uwagę, to przełamywanie moralnych barier i wiara w możliwość spełniania się w seksie na różne sposoby. Musimy mieć na uwadze, że każde ograniczenia, które stawiamy sobie w umyśle w zakresie seksu stanowią i będą stanowić barierę i oddalać nas od realizacji naszej własnej recepty na udany seks. A chodzi przecież o to, żeby tą realizację rozsądnie umożliwiać.
Rosmery,
"6 dzień Ciszy"- ciche dni, po kłótni, czy cisza w łóżku?Z wcześniejszych postów zrozumiałam, że mąż zaczął się starać....
Już się cieszyłam
cisza w sensie braku seksu
ale w porzadku .. dzis chyba nadrobimy
mam nadzieje
Osh Maya ... bardzo madrze napisane .. my sie dopelnialismy... do jakiegos czasu hmmm.... mam nadzieje ze to nadrobimy ![]()
syla135 napisał/a:ale choc orgazm mam za kazdym razem, maz wie doskonale ze musi dotrwac do mego dojscia bo jak ja nie dojde to pieklo wychodzi na ziemie:)
szczesciara ...a ostatni raz mialam orgazm moze 1,5 -2 miesiace temu ..to smutne..... ja lubie eksperymentowac..rozne pozycje I miejsca, uwielbiam kiedy maz jest za mna tzw na lyzeczke- ale to jego najslabszy punkt ...dochodzi jeszcze szybciej
staram sie dawac za kazdym razem ..nawet raz na jakis czas wychdzi nam super seks..z pasja ale to sie zdarza baaaaaardzo rzadko ... moze raz na 2-3 miescie.. a kochany sie ok 2 razy w tyg. ...
Tutaj wyraznie widac ze jest zmeczony i znudzony. Przeczytalem wszystkie wskazowki i widze, ze jest tragicznie ale nie beznadziejnie. Sex na lyzeczke jest bardzo leniwy i ja tez dochodze szybko, bo nie angazuje za duzo sily tak jak bym na niej i musial sie unosic na rekach i kolanach. Sex bywa wyczerpujacy, chyba nie jest mile byc zgniecionym przez z reguly ciezszego mezczyzne. Obawa przed utrata erekcji sprzyja szybkiemu dochodzeniu. Zastanawia mnie tez jak duzo dajesz z siebie. Mezczyzni tez potrzebuja gry wstepnej, tylko rzadko sie do tego przyznawaja. Wystarczy obejrzec kilka pornosow, ja obejrzalem tysiace... Co sie czesto powtarza? To wlasnie kobieta zaczyna gre wstepna, ona inicjuje, ona mu stawia go na bacznosc, prowokuje, drazni, a potem on zabiera sie albo od razy, albo tez piesci partnerke na roze sposoby zanim wlozy do srodka. Czyli ukryta fantazja wielu mezczyzn, cos jak z haremu sultana, ona tanczy przed nim, uwodzi, pokazuje wdzieki a potem sex. To w sumie kobieta powinna kierowac, kiedy i jak dlugo bedzie to i tamto. Ciezko to zrozumiec, ale niektore kobiety to odkryly i zyja szczesliwe, bo wiedza jak to wykorzystac. Wielu mezczyzn jest tez znudzonych podczas gry wstepnej w strone kobiety. Bo kobieta raczej oczekuje i bierze, ale nie za duzo okazuje na zewnatrz. Wstydzi sie swoich reakcji, pomrukow, westchnien, powinno to byc takie spontaniczne. Mialem troche kobiet i niestety egoistki nie sa w moim guscie, ewentualnie te takie strasznie ciche, ze nie wiem czy ona wogole cos czuje, gdy boli to dopiero wtedy okazuje jakas reakcje. Nuda predzej czy pozniej sie wkrada do zwiazku. Sztuka walczyc z nia. Wiem, ze probujesz podpowiadac mu, kierowac jego reka, ruchami, oralnie tez, strasznie on to lubi. Szkoda, ze znamy tylko twoje relacje, ze maz nie moze sie wypowiedziec na ten temat. Kto wie czy on czasami na jakims innym forum, tez sie nie uskarza na swoja zone, ze ona robi wszystko nie tak, nie w tym tempie, za mocno a raz za delikatnie, ona stale narzeka, a on ma po prostu juz dosc. Jak co do czego to najlepiej sie szybko spuscic i miec z glowy to ciagle komenderowanie i wytykanie, ze jest kiepski w lozku. On ma swoja filozofie na ten temat. Na pewno tez sobie cos blednie zinterpretowal. Po prostu nie potraficie sie porozumiec. Wpadliscie w stereotypy i staliscie sie przewidywalni. Sex stal sie dla sexu, zamiast dawac roszkosz. Orgazm, te kilka sekund tez juz nie jest tym o co warto tak bardzo zabiegac. Szybko wraca po nim do rzeczywistostosci. Jest fajnie miec orgazm, ale ta cala otoczka teatralna, zmuszania sie by rola nie wypadla najgorzej...... On mysli: mam erekcje i sie spuscilem, w sumie jest OK. Nie jest jeszcze tak zle ze mna, zwlaszcza, ze zona juz mnie tak nie kreci jak przedtem. Czasami nawet mam ochote na drugi raz. ... Musicie sie wypowiedziec szczerze, co wam sie podoba i nie podoba. Zrobic liste a potem wspolnie ja analizowac. Za jakis czas zrobic to samo ponownie, bo za pierwszym razem z reguly nie pisze sie nie mowi sie wszytkiego.
64 2013-04-30 05:14:03 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-04-30 07:31:11)
jay jay facet nie ma mięśni Kegla. Jak już to prostatę ma....
Przykro mi ale jestes wbledzie! mezczyzna tez ma miesnie Kegla. Jezeli nie mozesz powstrzymac strumienia moczu kiedy chcesz, np. nie zdazyles do toalety i sie zsikales w spodnie, to masz wlasnie slabiutkie miesnie Kegla. Po za tym kontroluja wytrysk, mozesz opoznic lub nawet powstrzymac calkowicie wytrysk przezywajac jednoczesnie orgazm! Poszukaj na necie wskazowek. Nie tylko kobiety maja miesnie Kegla. Na szczescie maja rowniez mezczyzni.
Pomocne strony dla leniwych:
linki
Norbi777 - cóż za wnikliwa i chyba w ogromnej większości trafna analiza łóżkowej rutyny , nieporozumień i niemożności osiągnięcia consensusu w łóżku przez związek coraz bardziej sobie obcych ludzi.
Trudne ale prawdziwe. Te wieczne pretensje i odmienne rozumienie tych samych spraw i sytuacji powodują że coś się w końcu wypala w związku. zostaje obojętność.
Ps. Jak w pewnym kawale ; na początku znajomości jest tylko sex, sex sex. Potem sex i tv. Po kilku latach tv i sex a na końcu już tylko tv...