Cześć wszystkim.. Nie sądziłam, że kiedyś trafię na jakiekolwiek forum ze swoimi problemami, ale już sama nie wiem jak mam sobie poradzić.. co zrobić.. Nie wiem nawet od czego zacząć więc zacznę od końca.. Mam 26 lat,na imię Ewa. Od półtora roku jestem mamą. Kocham moje dziecko nad życie i dlatego postanowiłam podzielić się swoimi problemami. 4 lata temu poznałam Wojtka.. On przystojny, dobrze wychowany bardzo dbający o kobietę.. Ja po rozstaniu szukająca kandydata na trwały związek. Zaczęliśmy się spotykać i było fajnie.. Ale.. On był rok po 7 letnim związku-który uważał za ten na całe życie. Jednak nie był sam, miał dziewczynę młodszą od siebie o 14 lat.. NIBY nic do niej nie czuł, był z nią bo nie potrafił być sam. A po swoim długim związku z którego dostał kopa szukał nieustannie "żony" i związał się z młodą wtedy 18-latką. Opisywał ją jako nierównoważoną gówniarę. No i tak sobie randkowaliśmy, ale nie wynikło z tego nic.. on ciągle kłócił się z tą młodą i wracał do niej. Ostatecznie Nasz kontakt się urwał na rok. Po roku przyszedł do mnie z deklaracją, że chce ze mną być, że już pozbył się gówniary ze swojego życia i jest gotowy na normalny związek.. Uwierzyłam. Po drodze wielokrotnie spotkał się z byłą niby po koleżeńsku a do dzisiaj raz na jakiś czas mają kontakt.. Potem po wielu kłótniach okazało się,że wciąż ją kocha i potrzebuje czasu żeby uporać się z uczuciami.. To był dla mnie kosmos bo tak jak kiedy j BYŁAM neutralna na uczucia twierdzil, że ten etap ma za sobą tak jak ja już pokochałam go tak zaczęło się wracanie do przeszłości..
Byliśmy razem 9 miesięcy (szybko zamieszkaliśmy razem) i zaszłam w ciążę.. i tu zaczęło się.. OSKARŻYŁ mnie o to, że zaszłam w ciążę celowo.. żeby go usidlić (Co jest bzdurą!!! Wpadliśmy za co dzisiaj jestem wdzięczna losowi bo moje dziecko jest dla mnie wszystkim)
Po dziewięciu miesiącach wojen jak urodziła się Nasza córka nagle doznał uczuć. Kochał Nas..
Fakt, że zrobiłam wiele głupstw bo kiedy na swiat przyszło dziecko zaczęłam panicznie bać się tych jego relacji z byłą..
Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego mając rodzinę moj facet trzyma we wspolnym laptopie zdjecia swoje z byla dziewczyna.. Spedzil z nia dwa lata wiec folderow bylo mnóstwo. Zachodzilam w glowe dlaczelgo nie przeniesie ich na jakis dysk i nie schowa gdzies glebowo w swoich prywatnych poleczkach zebym ja nie musiala o tym wiedziec!! Pol roku czekalam a tu nic. Po ktorejs klotni usunelam wszystkie.. i tak straciam wszystkie uczucia.
Na dzis dzien moje zycie wyglada tak:
Kiedy ze wszystkim sie zgadzam, powielam jego zdanie to jestesmy szczesliwa rodzina
Kiedy jego byla (wiedzac ze ma rodzine) pisze o 24:00 "zadzwon na chwilke" i ja zapytam grzecznie czego ona chce to moje pytanie przeradza się w wojnę na trzy dni.
Pytam, Skarbie dlaczego nie porozmawiasz ze mną, dlaczego taki jestes przeciez ja tylko zadalam pytanie nie musisz od razu tak teagować? Słyszę tylko "bo mam juz tego dosyć, Ty jesteś jakaś psychiczna, jakim prawem to, jakim prawem tamto... Od razu chce się rozstawać, nic nie znaczę nie mam prawa do niczego.. On mi zabrania okazywania emocji.. Przecież kazdy sie czasem martwi, niepokoi.. Ja nie lubię się domyślać lubię rozmawiać a nie mogę!!!! Muszę albo udawać ze jest ok i w nic się nie wtrącać albo liczyć się z wojną - przecież wkońcu ktoraś doprowadzi do rozpadu związku..
CZUJE SIE ZASTRASZANA, nie mam praw w domu.. MAM SPRZATAC< GOTOWAC< PRAC I o nic nie pytac to wtedy jest dobrze..
Nie mam oparcia w rodzinie.. Mama i tata nie potrafia zrozumiec dlaczego my jeszcze nie mamy slubu. Wstyda sie tego.
Nie ma w ich domu miejsca zebym wrocila z dzieckiem. Poza tym ja nie chcę. Kocham Wojtka caly czas i to nie pozwala mi odciac sie od tego zwiazku..
On mi wmawia wine za to wszystko i czasami wierze ze tak jest i przez to jeszcze bardziej cierpie.
Kiedy jest zly to mowi ze ma mnie i moje uczucia w du*ie, po 2 dniach jak mu przejdzie to juz kocha.. Klotnie sa z reguly raz na 2 miesiace i trwaja 2-3 dni.. A tak to jest spokoj..
To jest chore.
Narazie postanowilam sie wyciszyc i zajac soba i dzieckiem bo zblizaja sie swieta.. Nie wiem co zrobic a poki co jestem zbyt slaba by odejsc. Pomorzcie
moim zdaniem sytuacja jest jasna.powinnas postawic jasne warunki a jak nie to dowidzenia
3 2012-12-17 23:12:00 Ostatnio edytowany przez ShyShe (2012-12-17 23:12:51)
moim zdaniem sytuacja jest jasna.powinnas postawic jasne warunki a jak nie to dowidzenia
Tylko w tym sęk, że ona nie może postawic mu warunków bo jest od niego uzależniona...sama napisała, że do rodziców z dzieckiem nie wróci, a zatem nie jest samodzielna, nie może spakowac się i go zostawic ![]()
Moim zdaniem on nie jest prawdziwym mężczyzną, nie potrafi podjąc decyzji i byc konsekwentnym. Wydaje mi się, że wciąż zależy mu na tamatej kobiecie, Ciebie miał na pocieszenie i żałuje, że macie dziecko...
Spójrz prawdzie w oczy:
- facet trzyma ich wspólne zdjęcia (do tego stopnia bezszczelnie, że na wspólnym kompie),
- odbiera od niej telefony nawet w środku nocy,
- nie liczy się z Twoimi uczuciami,
- podczas kłótni sam przyznaje, że żałuje tego co się stało między wami.
To jest oczywiste, że mu na Tobie nie zależy, a jak już się stało jak się stało to siedź cicho, sprzątaj, gotuj, nie wtrącaj się w jego życie tylko ciesz, że w ogóle udało Ci się "złapac go na dziecko".
Wiesz co bym Ci poradziła?
Jednak spróbowac znalezc oparcie w rodzinie, pozwac go o alimenty i walczyc o swoje życie...chyba, że już zawsze chcesz byc nieszczęśliwa...
Jak on ma Cię szanowac skoro sama siebie nie szanujesz pozwalając mu tak się traktowac...
Zgadzam sie z Shyshe, otworz oczy dziewczyno i zobacz do czego to ciebie doprowadzilo.
Idz prac, sprzatac, gotowac i zapomnij o sobie. Tragedia.
popieram
sama wyszłam z takiego związku i.....poradziłam. Na dziś mam nowego partnera który mnie szanuje i kocha. Porozmawiaj z rodzicami żeby zamieszkać z nimi, a zobaczysz że nie zostawią Cię w tej sytuacji.
tutaj trzeba mieć sporo odwagi,żeby zacząć życie od nowa,nie jest to proste.Dobrze mieć kogoś bliskiego przy sobie,jakąś przyjaciółkę która będzie nas wspierać.