hej kobietki ![]()
poszperałam troche na forum i ogółem znalazłam wątki typu ,,co najgorszego zrobił/powiedział wam wasz facet?"
może nie stawiajmy ich wszystkich w aż tak beznadziejnym świetle <choć niektórzy tylko na to zasługują>:P
a więc jak w temacie , co zrobił/powiedział <lub w jakiś inny magiczny sposób zakomunikował> wam wasz facet co sprawiło że serducho wam zabiło szybciej?
może zacznę. To banalne i głupie, ale to taka chwila która zapamiętam do końca życia.
Mój facet <jak pewnie i większość> nie specjalnie mówi o swoich uczuciach. Po około miesiącu spotykania zalał nas deszcz na spacerze i poszliśmy do niego. Ubrał mnie w swoje ubrania i patrzeliśmy na film. Nie chcąc przeszkadzać w jego oglądaniu, powiedziałam mu cicho i dość niewyraźnie do ucha że jest kochany. Niestety <lub stety ?:)> on zrozumiał to jako ,,kocham cię" rozpromienił się caly jakby się popłakać miał w ogóle uszczęśliwiony mówi ,,ja ciebie też kocham" ja z początku lekki zgas no bo o co mu chodzi ? Ja: powiedziałam że jesteś kochany.
On buraka na 100%, we mnie wszystko tańczyło i śpiewało <hihi
> i 2 tygodnie później wchodząc mu w słowo totalnie z innej beczki wypaliłam że też go kocham ![]()
jestem ciekawa waszych historii :*