Sama nie wiem czego chce ale chyba porady zeby sie wyleczyc z tego co czuje i mysle bo wlasciwie sie mecze.3lata temu poznalam chlopaka ktory zawrocil mi w glowie i do dzisiaj sie z tym nie uporalam tzn spotykalismy sie prawie rok ale czasami(rozmawialismy codziennie) i bylo bardzo milo,niesmiale spogladanie usmiechy mila rozmowa spacery i jak przyjezdzal to mi pomagal w pracach domowych ale tych meskich.Wiedzial ze mam dziecko i sprawial wrazenie jakby mu nie przeszkadzal ten fakt.
Raz sie pogniewalam na niego za jakas glupote i nie mielismy kontaktu 8miesiecy i jak sie modlilam zeby go wiecej nie spotkac traf chcial ze akurat on zlapal mnie za reke na dyskotece a ja ucieklam.Przelamalam sie pierwszy raz w zyciu odezwalam sie i znowu to samo spotkania rozmowy spacery flirt.Rozmowy sie kleily bylo na prawde bardzo przyjemnie,ale jak chcialam miec juz jasna sytuacje i sie z nim ostatecznie spotkalam powiedzialam co czuje troszke na okraglo ale zrozumial, stwierdzil ze sie z kims spotyka (ok pogodzilam sie z tym bo kazdy ma wolna wole)ale wysiadajac przy pozagnaniu zapytal czy moze jeszcze przemyslec sprawe i porozmawiamy ponownie na co ja stanowczo poprosilam zeby wysiadl i skasowalam,poblokowalam wszystko co z nim zwiazane tj nr tel,fb gg.Ogolnie nie lubie sie nikomu narzucac ale w tym przypadku mi zalezalo mimo ze dzieli nas 60km chcialam tego faceta jak zadnego innego.Od "rozstania"minelo 1,5roku i nie mamy kontaktu.Mysle ze wie ze wyszlam za maz (rok temu) bo jego kolega mieszka dosyc blisko chyba zeby mnie kompletnie olal to nie wie.Nie potrafie sie pogodzic z faktem ze juz sie nie zobaczymy,ludze sie jak ostatnia idiotka ze sie odezwie ze przyjedzie ze spotkamy sie przypadkiem,wiem ze to glupie ale wiem co czuje i czuje ze boli :S
Nie warto o nim myśleć. Miał kogoś a zawracał Ci głowę. Jeśli potrzebujesz pomocy idź na terapię. Czasem trudno się odkochać...
Czasami ktoś potrafi tak mocno wryć się nam w głowę, że ciężko o nim zapomnieć. Ból takiego odtrącenia nosić można wtedy przez lata.
Może warto byłoby więc skorzystać z pomocy psychologa? By pomógł się uporać z tym ciężarem.
A jak Ci się układa relacja z mężem? Bo to troszkę dziwne, że skoro od niedawna jesteście po ślubie... to jednak to chyba mąż powinien zaprzątać Ci głowę. Kochasz wogóle męża?
Czasami ktoś potrafi tak mocno wryć się nam w głowę, że ciężko o nim zapomnieć. Ból takiego odtrącenia nosić można wtedy przez lata.
Może warto byłoby więc skorzystać z pomocy psychologa? By pomógł się uporać z tym ciężarem.A jak Ci się układa relacja z mężem? Bo to troszkę dziwne, że skoro od niedawna jesteście po ślubie... to jednak to chyba mąż powinien zaprzątać Ci głowę. Kochasz wogóle męża?
Kocham meza bardzo i uklada nam sie calkiem niezle.Wiedzial od poczatku o tamtym i robil mi wyrzuty kazal wyjasnic sprawe wiec wyjasnilam.Czuje sie ze jestem egoistka bo go oszukuje ze dla mnie tamten temat jest zamkniety a prawda jest taka ze gdyby tamten sie odezwal byloby po moim malzenstwie
chce sie wyleczyc bo mam dosyc tej meczarni,byalam u psychologa ale jak opowiedzialam o tym jak sie zachowywal wobec mnie to sama nie wiedziala co ma odpowiedziec.Do tej pory jak podobal mi sie facet od razu wiedzialam jak wszystko rozegrac i czy wogole zaczynac a w tym przypadku sie pogubilam.
Nie chce starcic meza bo takich mezczyzn spotyka sie rzadko od poczatku byl dobry pokochal mnie i dziecko z wzajemnoscia,a to bylo i jest najwazniejsze.
Jestem zla bo jak mysle o tamtym to wszystko inne przestaje miec znaczenie nie moge sie skupic w pracy jestem rozdrazniona i rece mi drza a w zoladku nie mam motyli tylko nerwy,bo wiem ze stracilam kogos kto byl dla mnie bardzo wazny.Rozmawialam z kolezanka i stwierdzila ze na pewno rozmawial z kims kto odradzal mu znajomosc z taka kobieta jak ja tj z dzieckiem.Sama juz nie wiem co robic.
Nie warto o nim myśleć. Miał kogoś a zawracał Ci głowę. Jeśli potrzebujesz pomocy idź na terapię. Czasem trudno się odkochać...
Bylam i nic to nie dalo.Tez tak mysle ale mimo wszystko sie ludze ze moze jednak kiedys...wiem ze to glupota
ale mimo wszystko sie ludze ze moze jednak kiedys...wiem ze to glupota
To jest normalne ze niespelnione milosci sie idealizuje,wspomina ,teskni.
Nie zdazylas poznac tego kogos blizej, nic zlego sie miedzy Wami nie wydarzylo.
W praktyce okazuje sie ze kazdy ma wady,przywary, a motyle w brzuchu z czasem znikaja.
Nowe przestaje byc nowe i ekscytujace,przechodzi sie w inny etap.
Dobrze sie zastanow zanim narozrabiasz ,z tym ze oczywiscie moge nie miec racji
i cos waznego Ci w zyciu umyka.Wiem ze nie pomoglem, ale na tym to polega,z tej sytuacji dobrego wyjscia po prostu nie ma.
kasiunia276 napisał/a:ale mimo wszystko sie ludze ze moze jednak kiedys...wiem ze to glupota
To jest normalne ze niespelnione milosci sie idealizuje,wspomina ,teskni.
Nie zdazylas poznac tego kogos blizej, nic zlego sie miedzy Wami nie wydarzylo.
W praktyce okazuje sie ze kazdy ma wady,przywary, a motyle w brzuchu z czasem znikaja.
Nowe przestaje byc nowe i ekscytujace,przechodzi sie w inny etap.
Dobrze sie zastanow zanim narozrabiasz ,z tym ze oczywiscie moge nie miec racji
i cos waznego Ci w zyciu umyka.Wiem ze nie pomoglem, ale na tym to polega,z tej sytuacji dobrego wyjscia po prostu nie ma.
Pomogles za co dziejuje:)kazda osoba ktora sie odezwie na pewno w jakis sposob pomoze ![]()
Wiesz,boje sie bardzo ze narozrabiam ale poki co ukrywam sie dobrze bo nie chce ranic meza.Dlatego tez pisze tutaj zeby sie wygadac wyzalic i byc moze w koncu znajdzie sie zloty srodek na to co sie we mnie dzieje i w koncu pozbede sie platonicznej milosci ![]()
Wiedz takze ze po pierwszym zawodzie milosnym(ojciec mojego dziecka) obiecalam sobie ze juz NIGDY sie nie zakocham nie pokocham nie zaufam a o malzenstwie nie bylo mowy.Mialam taka nadzieje bo wiem ile wycierpialam i jak dlugo...az spotkalam jego(nie meza) i wpadlam.Modlilam sie zeby cofnac czas bo bylo tak dobrze nic nie czuc ale klamka zapadla i nie moglam nic zrobic i znowu sie zawiodlam...:(
W miedzyczasie poznalam meza ktory okazal sie byc super wszyscy go polubili i lubia tylko ja zachowuje sie jak swinia.Szkoda bo wiem ze nie zasluguje na niego na to co mi dal i daje czyli siebie
Diabeł Stróż napisał/a:kasiunia276 napisał/a:ale mimo wszystko sie ludze ze moze jednak kiedys...wiem ze to glupota
To jest normalne ze niespelnione milosci sie idealizuje,wspomina ,teskni.
Nie zdazylas poznac tego kogos blizej, nic zlego sie miedzy Wami nie wydarzylo.
W praktyce okazuje sie ze kazdy ma wady,przywary, a motyle w brzuchu z czasem znikaja.
Nowe przestaje byc nowe i ekscytujace,przechodzi sie w inny etap.
Dobrze sie zastanow zanim narozrabiasz ,z tym ze oczywiscie moge nie miec racji
i cos waznego Ci w zyciu umyka.Wiem ze nie pomoglem, ale na tym to polega,z tej sytuacji dobrego wyjscia po prostu nie ma.Pomogles za co dziejuje:)kazda osoba ktora sie odezwie na pewno w jakis sposob pomoze
Wiesz,boje sie bardzo ze narozrabiam ale poki co ukrywam sie dobrze bo nie chce ranic meza.Dlatego tez pisze tutaj zeby sie wygadac wyzalic i byc moze w koncu znajdzie sie zloty srodek na to co sie we mnie dzieje i w koncu pozbede sie platonicznej milosciWiedz takze ze po pierwszym zawodzie milosnym(ojciec mojego dziecka) obiecalam sobie ze juz NIGDY sie nie zakocham nie pokocham nie zaufam a o malzenstwie nie bylo mowy.Mialam taka nadzieje bo wiem ile wycierpialam i jak dlugo...az spotkalam jego(nie meza) i wpadlam.Modlilam sie zeby cofnac czas bo bylo tak dobrze nic nie czuc ale klamka zapadla i nie moglam nic zrobic i znowu sie zawiodlam...:(
W miedzyczasie poznalam meza ktory okazal sie byc super wszyscy go polubili i lubia tylko ja zachowuje sie jak swinia.Szkoda bo wiem ze nie zasluguje na niego na to co mi dal i daje czyli siebie
Odbieglam od tematu troche bo chcialam przez to powiedziec ze zamknelam sie na mezczyzn bylam skala do ktorej wnetrza nie chcialam pozwolic sie dostac nikomu i wlasciwie olewalam wszystkich nawet jak wyznawali mi milosc wydzwaniali blagali bylam obojetna tzn staralam sie byc delikatna ale dosadna zeby nie zostawiac zadnej furtki otwartej bo mimo wszystko nie chcialam zeby ktos czul sie jak czuje sie ja teraz.Wtedy sie domyslalam a teraz juz wiem ze nie chcialabym zafundowac takiej meki nikomu.