Ja mam hopla na punkcie facetów z brzuszkiem, bez przesady, nie takim, który mógłby na taczce przed sobą wozić, ale jednak nie odpowiadają mi szczupli i wysportowani.
Facet musi też być wysoki. Mam mu sięgać najwyżej do ramienia.
Koniecznie brązowe oczy. 
Piękne, duże dłonie, żeby mogły mnie zamknąć przed światem...
Szerokie ramiona, żeby czuła się w nich bezpiecznie.
Głęboki głos, żeby mi nie piszczał w ucho... 
To tyle jeśli chodzi o wygląd. Jeśli zaś mowa o sferze nie-cielesnej, no cóż... Musi być moim najlepszym przyjacielem, a ja jego najlepszą i najbardziej zaufaną przyjaciółką. Na szczęście udało mi się znaleźć taki ideał. 