Sama się pogubiłam co w naszym związku jest największym problemem.
od 7 lat jesteśmy małżeństwem.Można powiedzieć, że od początku borykamy sie z mało satysfakcjonującym sexem. Męża libido zawsze było mniejsze od mojego. Ale po 3 latach odechciało mi się inicjowač zbliżeń. Tymbardziej, że Może 2 razy udało mężowi doprowadzić mnie do orgazmu. Myślę, że to wszystko mogło ograbić go z chęci do zbliżeń.
Mąż potrafi pół roku nie okazywać zainteresowania mną. Czuję, że nie pociągam go.Obojętnie czy miałam 5 kilo więcej czy mniej. Ogólnie otrzymuję sporo komplementów od innych osób.
Po wielu rozmowach, histeriach,łzach nie było żadnej poprawy. Momentami czułam się taka bezsilna . Miewałam stany depresyjne, nawet myśli samobójcze. Ale ogarniałam się. Bardzo kochałam męża, ale teraz moja miłość bardzo osłabła.
On uważa , że się stara, ale ja nie czuję się przez niego porządana. A tego tak bardzo potrzebowałam.
Teraz nie wiem czy chcę jeszcze się starać o poprawę. Coś we mnie porządnie pękło.Sama już od roku nie czuję potrzeby współżycia z mężem. Jak dojdzie do zbliżenia to myśl, że on został do tego zmuszony nie daje mi później spokoju. No i niestety, mimo moich niejednokrotnych starań nasze współżycie kończy sie po 5, 7 minutach łacznie z grą wstępną. On prawie w ogóle nie interesuje moim ciałem. Robiłam już różne rzeczy, żeby go rozochocić, ale kończyło się zawsze tak samo.
Boję się. Już mi nie zależy, żeby walczyć o jego zainteresowanie, a wiem , że to do nikąd dobrego małżennstwa nie doprowadzi.Juz chyba sie poddałam. Jak ja to zostawię to nasze małżeństwo się rozpadnie. Może już się rozpadło, tylko jesteśmy wspólnymi lokatorami....
Proszę niech ktoś mi pomoże
1 2012-11-27 19:37:52 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-11-27 19:48:08)
hm . Trudny przypadek ![]()
Współczuje ci ![]()
Na Twoim miejscu porozmawialabym jeszcze raz z mężem, powiedz mu ze masz ochote aby w najbizszym czasie zajął się tylko i wyłącznie Tobą :*
Niech pieszczenie Ciebie nie skończy się po 2-3 minutach ![]()
Jeśli nie pomoże może warto iść do seksuologa?
Problem w tym, że nawet jak będzie się starał to moja psychika już po tylu latach jest zjechana.Mam zawsze wrażenie , że to dla niego ciężar:(
Już dawno bym go zaciągnęła na siłę do sexuologa, ale problem w tym, że mieszkamy za granicą i nie mogę znaleźć lekarza mówiącego po polsku.
Ja mówie o dużo lepiej po niemiecku jak mój mąż , a miałabym problemy wyrazić to co czuje w języku obcym.
Myślałam wziąść 1 miesiąc wolnego i do polski na wizyte pojechać, ale taka terapia na pewno trwać będzie miesiącami.
Czuje się bez wyjścia.
Ojoj strasznie ci współczuję. Uwielbiam głaskać, całować, pieścić, masować ciało kobiety którą kocham. I sam lubię być pieszczony i masowany. To pomijają aspekt seksualny fantastycznie odpręża. No ale dość marzeń. Aktualnie jestem sam ![]()
Faktycznie. Porozmawiaj z nim. Ale spokojnie !!! Powiedz mu o swoich potrzebach. Zapytaj go co jest nie tak. Libido jest różne u ludzi, ale w waszym przypadku to już przesada. Zapytaj go może o fantazje erotyczne. Powiedz o swoich.
Nie namawiam do piractwa ale poszukaj w sieci plików pdf o seksie, seksualności itp. Skoro jesteście poza krajem i język stanowiłby zapewne problem przy terapii, to może w książkach znajdziecie podpowiedzi co robić, jak ćwiczyć.
5 2012-11-27 23:12:21 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-11-27 23:54:01)
Przykro mi, że nie masz przy sobie kobiety, którą kochasz.
Klarek, nawet nie wiesz jak zazdroszczę kobietom, których ich ciałem partnerzy się rozkoszują.
Dzięki za podpowiedź o książkach. Masz jakąś konkretną na myśli.
Narazie zainwestowałam w preparaty podnoszące libido u mężczyzn.suplementy na bazie naturalnej. Na pewno to będzie trwało parę miesięcy jak wystąpi jakaś poprawa. Zastanawiam sie tylko co jeżeli jemu wróci ochota na mnie, a ja nie będę jej miała. Bo jak już wyżej pisałam mąż mnie już nie podnieca. Mam nadzieję , że zacznie jak zobaczę go napalonego.
Rozmowę już niejedną prżeprowadziliśmy. Niby chciał się zmienić, ale to tylko chęci. Nie widziałam w nim tego zapału, namiętności do mńie. Dlatego takie odczucie moje , że to na siłę.
Z jednej strony jest mi go szkoda. Bo jest strasznie zapracowany. Od 7 rano , dopiero teraz wrócił do domu. Zjadł kolację i akurat się kąpie.i co nam później na rozmowę zostaje? Pewnie zaśnie zanim ja zdążę wejść do sypialni:(
Pracuje niby dla naszego dobra. Na nasze zabezpieczenie, a nie widzi że tego NAS już mało zostało. Praca jest potrzebna do egzystencji, ale przez nią sie wszystko rozpada.
Fantazji nie ma żadnych, moje już też przygasły po niejednokrotnym odepchnięciu. Po usłyszeniu, że on nie ma sił, albo odwróceniu się plecami po zaczętych pieszczotach. Takie coś wypala.Tyle łez wylanych w poduszkę...
Emocje po porannej kłótni trochę opadły i chcę ratować naszą miłość. Pewnie do następnej rany od męża.
No cóż prawie rok mija od kolejnego nieudanego związku. Taka kwarantanna też jest dobra. Coś tam się pojawiło na horyzoncie, więc może .... ![]()
Konkretnych tytułów nie, ale np. na temat masaży w tym erotycznych, może coś z seksu dla par itp. Rozpuść wyobraźnię.
Z tą ochotą, jak z uczuciem może się i tak zdarzyć niestety. Czyli trzeba działać. Może z rana. Wstaje powiedzmy o 6 to go zaatakuj o 5.30, bo wieczorem to faktycznie ma prawo mieć wszystkiego dosyć. Na pewno wiesz, że faceci z rana miewają ochotę na seks.
Wspominałem o masażu. Niech się wykąpie, czekaj na niego z oliwką i pomasuj mu plecy, kark, nogi. A może jak bierze prysznic, czy kąpiel to zaproponuj że go umyjesz
Niestety waszymi problemem może być ta pogoń za zapewnieniem wam pieniędzy. Chyba niejeden związek tak się wyłożył. A to ze zmęczenia, a to z braku partnera/partnerki w domu po całych dniach.
Jakiś wspólny wyjazd na weekend, na kilka dni ?
Problem w tym, że nawet jak będzie się starał to moja psychika już po tylu latach jest zjechana.Mam zawsze wrażenie , że to dla niego ciężar:(
Już dawno bym go zaciągnęła na siłę do sexuologa, ale problem w tym, że mieszkamy za granicą i nie mogę znaleźć lekarza mówiącego po polsku.
Ja mówie o dużo lepiej po niemiecku jak mój mąż , a miałabym problemy wyrazić to co czuje w języku obcym.
Myślałam wziąść 1 miesiąc wolnego i do polski na wizyte pojechać, ale taka terapia na pewno trwać będzie miesiącami.
Czuje się bez wyjścia.
A może poradnictwo online? To nie to samo co terapia, do której jest potrzebny bezpośredni kontakt, ale myślę że warto spróbować! Większość lekarzy udziela porad przez skajpa!
Albo - jeśli macie możliwość wzięcia tego wolnego miesiąca i przyjechania do Polski na terapię - umówcie się na wizyty 2 razy w tygodniu! Może znajdźcie lekarza, przedstawcie mu swoją sytuację online, jak przyjedziecie będziecie mogli zacząć z grubej rury? Ten miesiąc dałby Wam 8 spotkań, każde po 1,5 godziny - to wcale nie tak mało, może coś się zmieni, albo przynajmniej coś zrozumiecie...?
Trzymam kciuki!!
Klarek,
Masz rację, że powinnam całkiem z rana zacząć. Aczkolwiek często się przebudzam jak już męża nie ma w łóżku. Ja też jestem często niewyspana. Mamy 2 letniego synka i on się przebudza w nocy, więc ja rano odsypiam. Ale stanę na wysokości zadania:) nieraz próbowałam o 4, 5 , ale nie było odzewu. Poprostu spał, lub się przewrócił na drugi bok. A ja nie dawałam wszystkiego z siebie, bo boję się kolejnego upokorzenia, więc chyba wolę myśleć , że nadal on komara dusi i odwrócił się nie czując moich pieszczot.Dzisiaj też się dobierałam, ale całkiem w środku nocy, nawet nie drgnął!tak się zwinął, że musiałam sama wziąść jego łapkę i się nią przytulić.oczywiście łzy same leciały;(
Nie jest tak zawsze , że mąż tyle godzin pracuje. Ale jest prywaciarzem i zawsze ma obciążony umysł klientami, robotą... Nawet jak przychodzi weekend to jest tym przeciążony i nie ma na nic ochoty. Jak gdzieś go wyciągnę lub poświęci mi czas to później jak zda sobie sprawę ile go stracił to chodzi na minowany i coś przykrego powie nie zdając sobie sparwy jak mnie rani. Ale wiem , że mnie kocha i dla synka to by wszystko oddał.
Wspólny wyjazd odpada. Nie mam z kim synka zostawić, a jak pojechaliśmy z nim, to gdyby nie ja to by nie doszło przez tydzień na urlopie do żadnego zbliżenia.No i oczywiście ja zadbałam o jego zadowolenie bez większej wzajemności.
Spróbuję wprowadzić w czyn Twoje rady, ale czuję że to nie zmieni problemu bo do stosunku dojdzie, ale bez większej namiętności.A jak się zmęczy po kilku minutach to będę miała znowu wyrzuty sumienia.
Pig-headet:
Dzięki za tą podpowiedź. Już napisałam do jednej Pani psycholog, seksuolog.
Od połowy grudnia mąż wziął sobie wolne do końca grudnia. Moglibyśmy przeciągnąć jeszcze na styczeń, ale wówczas pewnie terapeuci mają urlopy...
Myślę, że najlepiej będzie najpierw spróbować online.
Zobaczę co mi ta Pani odpisze.
A propo jak myślicie, czy można rozbudzić na nowo pożądanie do tej samej osoby?
A propo jak myślicie, czy można rozbudzić na nowo pożądanie do tej samej osoby?
Oj tak. Jeszcze jak
![]()
To do dzieła. Faktycznie porady on-line mogą być niezłym rozwiązaniem.
A tak z innej beczki. Kocha, nie kocha ale coś z nim jest nie tak. Sugerowałaś zwykłego lekarza i badania ? Bo czasami jakieś głupie sprawy zdrowotne mogą rzutować na zachowanie.
Ja jestem gówniarą, ale też wydaje mi się, że można - zresztą, już specjalisty w tym głowa, żeby się dało! Trzymam kciuki, dawaj znać co i jak ![]()
Nawet nie wiecie ile sił dostaje dzięki miłym odpowiedziom do walki o naszą miłość.Na razie poczekam na dogodny moment, żeby jeszcze raz z mężem porozmawiać.
Oczywiście , że badania są konieczne. Ale mój mąż od paru lat nie ma czasu na lekarza.Chybaże jakiś wyPadek sobie zrobił. Muszę z tymi badaniami poczekać do połowy grudnia. Jak skończy obecne zlecenie. Dentysta już jakiś czas temu stwierdził, że ma zapalenie od kanałowego leczenia. I trzeba się tego pozbyć, bo to rzutuje na cały organizm. Ale to wiąże się z dłuższym leczeniem, a na to niestety nie ma czasu... Póki nie boli to myśli, że to może poczekać.
Klarek a onjakich badaniach myślałeś? Ogólne? Czy jakieś hormonalne?
Jestem wręcz prawie pewna tego , że czegoś mężowi brakuje w organiźmie. Dlategoteż ta suplementacja naturalna. Tylko, że takie latanie z ablerkami jak zacdzieckiem i pwkółko przypominanie też w kOńcu zniechęca. Zwłaszcza jak staram się o niego dbać , a nie czuję się przez niego zadbana.
Był czas , że już nawet obiadów mi się dla męża nie chciało robić. Zwłaszcza, że wdzieczności też nie widziałam. Ale niestety wolał chodzić głodny jak coś sam zrobić. Niezrozumcie mnie źle, że jest leniwy... Po prostu ma alergię na gotowanie, a ja lubiałam jemu dogadzać. Do wszystkich innych robót jest bardzo chętny. No oczywiście poza kuchnią i machaniem biodrami:)
Oczywiście , że będę pisać! Dostaję na tym firum kopa na zachętę:)
Lilia86 -- czasem ktoś może ci powiedzieć, że seks w małżeństwie nie jest ważny i że przesadzasz. Nie przejmuj się takimi opiniami -- seks jest bardzo, bardzo ważny, więc z podniesionym czołem o to walcz. Kobieta powinna czuć się porządana w małżeństwie. Na tym forum znajdziesz chyba dziesiątki wątków o podobnej tematyce -- w jednym z nich o ile dobrze pamiętam okazało się, że facet był nienormalnie chudy, więc coś fizycznie było źle.
I takie i takie. Kolega nagle stał się apatyczny, depresyjny kilka lat temu. Sporo pracował, stres więc było zwalanie na to. Doszły problemy ze spaniem. W końcu po naszych wspólnych namowach poszedł do lekarza. Standard - krew itp. No i wyszła tarczyca + żołądek. Po pół roku leczenia wrócił stary kolega. Więc różnie to może być. A z zębem to fakt. Nie zdajemy sobie z tego sprawy ale takie "kwasy" w zębach mogą naprawdę źle wpływać na organizm.
Właśnie jesteśmy po kolacji u Greka. Muszę Wam powiedzieć, że dawno nie było mi tak przyjemnie z mężem.Aczkolwiek wielkich czułości nie zaznałam, ani wyrazów miłości. Nie rozmawialiśmy na temat dręczących mnie boleści, bałam się, że zepsuje to jego dobry nastrój. Tym bardziej , że synek jeszcze pełen energii był.
Tylko w drodze do restauracji oznajmiłam mu krótko, że oczekuję więcej zainteresowania moją osobą z jego strony i narazie pozostawiam to jemu do przemyślenia. I do jego interpretacji. A ja z nim dokładniej pogadam jak będą relacje troszkę lepsze między nami i jak będzie mniej zestresowany.
Co do chorób i niskiej wagi, to mojemu mężowi zawsze przydałoby się parę kilo więcej. A w ostatnich 2 , 3 miesiącach schudł bardzo. Tylko, że ja myślę, że to z powodu byle jakiego jedzenia lub też nie jedzenia.
Dobra nowina o Pani psycholog- seksuolog. Odpisała na mojego maila i zdecydowałam się na razie sama z nią porozmawiać, a raczej E- mailować. Bo na takiej zasadzie ma to się odbyć.
Teraz mam zamiar wykorzystać nasze dobre samopoczucie i się potulić do męża. Ale więcej na razie nie wyjdzie ode. Póki nie wyjaśnimy sobie paru rzeczy. Tak kawa na ławę.
Niestety z przytulania wiele nie wyszło:(
Udało mi się pierwszej wskoczyć do łóżeczka. Z nadzieją na rozbudzenie w nas chęci poczucia wzajemnej bliskości. Wskoczyłam pod kołderkę tylko w samych , sexi majteczkach.
Kiedy mąż zobaczył, że nie mam koszulki stwierdził: "nie będzie Tobie tak zimno?" normalnie witki opadają. Powiedziałam , że jak mnie przytuli to nie. Przytulił... Jak ojciec córkę.... I w kimono.
Co o tym myśleć? Jak się nie zniechęcać. Czuję się coraz mniej atrakcyjnie.
Dziś zniwu humor do bani
Musi być Ci ciężko... ale pomyśl, że podejmujesz już poważne kroki, by sytuacja się poprawiła! Tobie też na pewno przyda się terapia, by odbudować poczucie własnej wartości, ale przede wszystkim Twój mąż powinien poprawcować nad sobą i okazywaniem swoich uczuć!
Mam nadzieję, że humor już troszkę lepszy ![]()
17 2012-11-29 18:40:20 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-11-29 18:41:44)
Dziękuję.Z tym samopoczuciem to niedługo się sama wykończę. Co dzień inne. Raz czuję się zakochana innym razem myślę, że nie kocham. Raz jestemnszczęśliwa , na drugi dzień do 12 nie mam sił wstać z łóżka. Chore! Serio mi psycha siada. Teraz jest ok:)
Mój synek potrafi mnie dobrze pocieszyć i rozweselić w smutne dni.
Właśnie zbieram w całość i analizuję swoje myśli z 7 lat. Mam opisać naszą sytuację Pani seksuolog. To chyba ostatni gwizdek.
18 2013-01-19 14:42:54 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-19 14:53:54)
Pomyślałam, że odświeżę swój wątek, gdyby kogoś zastanawiało , czy jest jakaś poprawa i czy znalazłam złoty środek na nasz problem.
Najpierw pragnę podziękować wszystkim, którzy udzielilia mi różnych wskazówek. Zarówno w tym wątku, jak i w innych, gdzie poruszyłam mój problem w małżeństwie.
Pani seksuolog na początek zachęciła do zrobienia badań mężowi. Wszystkie wyniki ma w normie, poza cholesterolem ( nic drastycznego).
Mojego listu do Pani seksuolog, jak i jej odpowiedzi mąż nie chiał czytać. Stwierdził, że się boi... A ja bałam się ciągnąć tą gadkę, więc pozostał w niewiedzy i mu to nie przeszkadza. Nie ma potrzeby dowiedzieć się, o tym co mnie tak naprawdę gnębi...
Do spotakania, które było zaplanowane na styczeń nie doszło. Zarówno ze względów chorobowych (wirus paskudnej grypy), jak i zawodowych.
W międzyczasie dostrzegłam u siebie, jak i u męża oznaki depresji. Oczywiście walczę z różnymi nastrojami już dosyć sporo, ale jest chyba coraz gorzej.
Jednak bardziej martwię się o męża. Ostatnio miał sporo wolnego i mniej stresu w pracy, mimo to z trudem go gdzieś wyciągałam. Unika towarzystwa, nawet parę razy sama z dzieckiem jechałam wieczorem do przyjaciół.... żeby nie zwariowač do końca w domu. Kiedyś takie osobne spędzania wieczoru, gdzie całą rodziną mieliśmy zaproszenie, nie miały miejsca.
Ma wiele zaległości, któremusi nadrobić( dość pilne), ale ucieka w świat gier, które jak twierdzi wcale nie sprawiają mu przyjemności.
To tak w wielkim skrucie, co się u mnie wydarzyło. Od pierwszego postu nie minęły jeszcze nawet dwa miesiące, a ja mam wrażenie, jakbym wyżalała się tutaj pierwszy raz pół roku temu.
Czołem lilka. Przeczytałam. Nie znam takich problemów. Ale myśle sobie ze One nie są na twoje barki. Nie dzwigniesz czegoś czego jestes częścią...
Od tego są lekarze. Seksuolodzy. To sie odbywa na zasadzie wspólnych ćwiczeń. Odkrywania intymności. Uczenia sie siebie. Myśle ze kochasz męża. Myśle ze on kocha ciebie. Jedna ze sfer waszego życia nie grała od początku i to sie pogłębia.
Jeśli do tego dochodzi depresja to jest cieZko...
Ale wiesz co? Jestes taka rozsądna i mądra. To słychać w twoich postach. Masz takt i szacunek do męża. Jeśli on ciebie traktuje podobnie wybraniecie z tego. Byleby on zrozumiał ze starając sie naprawić te relacje nie oceniasz go. I żebyś tez nie czuła ze jestes dla niego Nieatrakcyjna. Pewnie z jakiś powodów zablokowana została jego zmysłowośc i otwartość. Moze z powodów medycznych. A moze wychowawczych... Moze jego rodzice nie wkceptowali fizycznosci swoich dzieci?
Różnie moze być.
Daj sobie czas. Wierz w siebie. Ale nie zakladaj ze sama to naprawisz.
Za bardzo w tym siedzisz. Za dużo w tym twoich obaw i uprzedzeń żebyś mogła być obiektywna i nie naciskać....
Pisz co u ciebie. Jak tam seksuolog.
20 2013-01-21 12:32:29 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-21 12:55:23)
End_aluzja,
Łzy mi poleciały, jak czytałam Twoją wypowiedź. Nawet się lepiej poczułam, dzięki.
Takie dobre, szczere słowa potrafią człowiekowi dodać sił.
On zawsze traktuje mnie bardzo dobrze. We wszystkich innych dziedzinach życia, poza seksem czuje się przez niego kochana i najważniejsza. Po pracy spędza czas ze mną i synkiem. Jest wspaniałym ojcem. Lepszego nie znam.Dlatego nasze małżeństwo jeszcze funkcjonuje.
Jednak moje poczucie niedowartościowania rośnie i bierze górę. Sprawia, że czuję się nieatrakcyjna, mało warta i niekochana.
Walczę z tymi myślami, bo wiem, że rzeczywistość jest inna. Słysze sporo komplementów na temat mojej urody i sylwetki. Nie raz zauważyłam, że jakiś mężczyzna się na mnie spojrzał....
Z drugiej strony wbijam sobie do głowy, że to przez te 3 kilo, które muszę zgubić. No ale, ważyłam mniej i lepiej w sypialni też nie było.
Ja już naprawdę nie wiem, jak z moim mężem rozmawiać... Przecież nie idzie w związku gadać tylko o pierdołach, a istotne kwestie onijać. Nie wspominać o nich.
Wczoraj próbowałam pogadać na temat masażu erotycznego w wykonaniu męskim. to, co wyczytałam na forum.
Opowiedziałam o neutralnuych specjalistach z tej dziedziny i że moglibyśmy zakupić jakiś podręcznik, żeby się trochę doszkolić. Co o tym sądzi....
Nastąpiła natychmiastowa zmiana tematu, a moje pytanie zabrzmiało, jakbym sobie samej je zadała.
Czy to jest stawianie faceta pod murem? Pod presją?
Naprawdę nie było w tym , ani jednej nutki niezadowolenia, czy teżpretensji.
Muszę znaleźć specjalistę u mnie w mieście, który posługuje się j. polskim.
Jak nastąpi jakuś krok do przodu, to dam znać.
mialam identycznie przez 4lata...
o dziwo rozlaka(maz 7miesiecy w niemczech) spowodowalo ze maz zaczal sluchac, zauwazac i kochac sie ze mna:)
mowil ze docenil jak stracil...
powiem ci szczeze ze pomoglo jeszcze jedno, moja chec odejscia do innego mezczyzny, nie bylo zadnego ale tak mowilam, zeby nie byl jak pies ogrodnika sam nie wezmie i komus nie da, wtedy mowi ze sie przestraszyl, faktycznie zauwazyl ze moze mi byc ciezko bez tego, na poczatku sie zmuszal(przyznal po dluzszym czasie) ale szybko zaczelo mu to sprawiac przyjemnosc
pytalas meza czy seks to dla niego przyjemnosc??
a moze on sie boi ze w ciaze zajdziesz??
a moze ma kochanke??
a moze jest przemeczony??
spytaj wprost czy on chce cos zmienic, ze jestes neiszczesliwa bez seksu(nie dziwie sie)
szkoda mi ciebie, wiem doskonale jak sie czujesz, ja kiedys tak naklanialam meza ze az sie znienawidzilam ze tak sie plaszcze przed nim i zebram o kazdy gest... powiedzialam dosc w pwenym momencie i wtedy zaczelo sie wszystko zmieniac
ja wiem ze seks nie jest najwazniejszy ale ja bez tego nie umialabym byc szczesliwa w malznestwie.
trzymam kciuki
Skoro jest tak zapracowany może pojedźcie wspólnie na urlop, odpocznijcie i tam na spokojnie porozmawiajcie, tylko w delikatny sposób żeby nie czuł się napastowany. Może przygotuj jakiś romantyczny piknik czy kolację, nie wiem jak Ci pomóc. Ale skoro on wie że to jest dla niego problem, jeszcze bardziej go to zamyka. Sądzę że wizyta u seksuologa mogłaby rzeczywiście Wam pomóc. Trzymam kciuki, powodzenia ![]()
boze.. dziwne o_O
Ja tak mialam.. owszem, ale jestem kobieta, wydaje mi sie ze kobiety 'maja inaczej' i teraz widze ze moze po prostu to nie bylo "to" ale facet.. nie wiem dziwne, jestem ciekawa jak to sie potoczy dalej.
24 2013-01-22 12:25:28 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-22 12:39:17)
Syla135,
Miło czytać, że u kogoś nastąpiła poprawa. Cieszę się razem z Tobą ![]()
Znam też przykład mojej koleżanki. Mąż zaczął się dopiero interesować potrzebami własnej żony, gdy ta o mały włos go nie zdradziła. W odpowiednim momencie powiedziała "stop".
Chyba do niektórych facetów można dotrzeć tylko szokoterapią.
Mój by mi nie uwierzył, że kogoś mam, albo życzyłby mi powodzenia.
Kiedyś, gdy się sapytałam czy mnie zdradził, stwierdził, że to ja miałabym powód do zdrady.
No, ale gdybym to zrobiła, to musiałby stać się seryjnym mordercą...
Oczywiście żartował. Bardzo dużo żartuje i to mnie męczy z jednej strony. To, że nie umie poważnie pogadać. Z drugiej strony, potrafi rozładować atmosferę i sprawić, że się uśmiechnę (tzn. że się nie gniewam).
"pytalas meza czy seks to dla niego przyjemnosc??"
Niedawno doznałam szoku...
Gdy na luzie zaczęłam gadkę o orgazmach, przyznał się, że już od dłuższego czasu ich nie przeżywa.
Zauważyłam, że ma problem z erekcją, z jej utrzymaniem. Jednak on twierdzi, że nie ma.
Bywało, że nie osiągał pełnego wzwodu.
"a moze on sie boi ze w ciaze zajdziesz??"
Nie, nie boi się tego.
Obydwoje chcieliśmy mieć dwójkę dzieci. Mamy już synka (zdarzył się cud) i to on mnie namawiał na drugie. Dopierood paru dni uwierzył, że to teraz nie jest najlepszy pomysł. Gdyby się przytrafiło, obydwoje byśmy się pewnie cieszyli. Ale rozsądek bierze górę, no i nie jestem przecież wiatropylna
.
Mechaniczna produkcja mnie nie interesuje ![]()
"a moze ma kochanke??"
Wiem, że żony zazwyczaj dowiadują się o tym ostatnie, ale jestem w pewna, że nie ma.
"a moze jest przemeczony??"
W 100% tak. Nie znam innego człowieka, który by tyle wysiłku fizycznego i psychicznego wkładał w pracę zawodową. Teraz mieliśmy urlop i nie wypoczął. Cały czas chodził zmęczony, wyeksploatowany. Nic mu się nie chciało
To nie był mój mąż ![]()
Latem byliśmy tydzień na wyjeździe i też zero ochoty na seks. Gdyby nie ja, do niczego by nie doszło. A później czułam się znów upokorzona, że go zmuszam.
"spytaj wprost czy on chce cos zmienic, ze jestes neiszczesliwa bez seksu(nie dziwie sie)"
Zdaje sobie sprawę, że coś z nim nie jest w porządku, ale nie ma sił podjąć konkretnych kroków.
Pracę ma bardzo stresującą. I w domu w papierach firmowych jeszcze godzinami musi siedzieć. Już miał zmienić robotę, ale obawia się, że za mniejsze pieniądze nas nie utrzyma.
Nie chcę w ten sposób mu mówić, co napisałaś. Boję się, że to go załamie. Ale jak będzie odpowiedni moment, to spróbuję.
On niby zdaje sobie sprawę, że jest problem, ale nic nie robi, aby go rozwiązać. Ma inne kłopoty na głowie i ten widocznie bagatelizuje. Chyba najłatwiej będzie mi wprowadzić w nasze życie terapie online. Np. przez skypa.
25 2013-02-09 17:32:06 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-02-09 17:39:41)
Brakuje mi sił...
Czuję ogromną potrzebę wyrzucenia, po raz kolejny moich złych emocji. Tak naprawdę dostałam na tym forum tyle rad, w związku z moim małżeństwem, że już chyba nikt nic nowego nie napisze.
Zdaję sobie sprawę, że mam dwa wyjścia:
1.Trwać w takim związku i czuć się co jakiś czas, tak jak dzisiaj( depresyjnie, bez nadziei i chęci do życia)
2.Odejść ( separacja, co nie oznacza, że będzie mi łatwiej)
Mam kolejną nieprzespaną noc za sobą. Mam cały czas taki natłok myśli,że nie mogę zasnąć. Méczy mnie proszenie się męża o jego uwagę, o czułości i rozmowy. On nie rozmawia! Wszelkie próby kończą się monologiem z mojej strony i coraz większą frustracją. W nocy nie umiałam powstrzymać łez. Z resztą teraz też. Pewnie zaraz zaleję laptopa.... Tak płakałam, że nie mogłam się opanować. Dziwne,że synek się nie obudził, bo sąsiedzi pewnie tak.
Nie wytrzymałam tej obojętności męża ( nie zainteresuje się mną, nawet jak jestem w takim stanie) i wyrzuciłam wszystko z siebie, nie patrząc na to, żeby go nie urazić. Żeby nie czuł się atakowany itp. Mam dosyć obchodzenia się z nim jak z jajkem.
Z rozdartym sercem mówiłam mu głównie o tym, że nie chcę takiego małżeństwa, chcę partnera, a nie współlokatora, tak bardzo mnie to boli, że muszę Żebrać o chwilę uwagi dla mnie.
Sam przyznał ( po raz setny), że też mu nie odpowiadają nasze relacje, że chciałby je poprawić, ale nie wie jak. Przepraszał, głaskał moją dłoń.... Widziałam i czułam, że jest mu naprawdę przykro.
Rano wyszedł do pracy ( pomimo niejednokrotnych obietnic, że w soboty będzie pracował tylko w awaryjnych sytuacjach, słowa nie dotrzymuje ;( )
Zorganizowałam sobie czas razem z synkiem. Nie zadzwonił do nas cały dzień, nie zapytał się kiedy wrócę. Był przede mną w domu, oczywiście zmęczony i bez najjmniejszej ochoty na pogadanie ze mną. Czemu bawi się mną w ten sposób? Takie gierki "w kotka i myszkę" . Albo chce ratować nasze małżeństwo, albo nie.
Weszłam do mieszkania i tylko powiedziałam " hej". On zajął się synkiem, a ja siadłam przed pudło i zmieniam program za programem, a łzy same mi lecą? Już bez histerii, poprostu lecą same.
Nie wiem jak długo jeszcze zniosę taką atmosferę, relacje między nami. Jak długo będę walczyć...
Coraz częściej myślę o tym, że chciałabym żeby mnie zdradził. Przynajmniej wiedziałabym na czym stoję.
Pewnie w chwilach słabości będę jeszcze nie raz tutaj pisać. Jest mi troszkę lżej ![]()
Akacjaa:
"boze.. dziwne o_O
Ja tak mialam.. owszem, ale jestem kobieta, wydaje mi sie ze kobiety 'maja inaczej' i teraz widze ze moze po prostu to nie bylo "to" ale facet.. nie wiem dziwne, jestem ciekawa jak to sie potoczy dalej."
Możesz coś więcej napisać o swojej sytuacji?
26 2013-02-11 14:26:54 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-02-11 14:42:23)
Nie zdawałam sobie sprawy, że życie może być tak skomplikowane.
Myślałam, że wystarczy miłość między dwojgiem ludzi i wszystkie problemy razem się przetrwa. Walczę już tak długo o poprawę w naszym małżeństwie, że chyba przyzwyczaiłam się do tej walki. Nie umiem inaczej żyć! Za wszelką cenę chcę doprowadzić do tego, aby mąż znowu mnie pokochał.
On mówi, że kocha.... Ale nic nie robi, żebym czuła się kochana ![]()
Jemu wydaje się, że praca na dom i rodzinę to wystarczający dowód.
Nie umiem żyć tak jak on. Bez uczuć i bliskości fizycznej. Potrzebuję czuć się przez niego kochana!
Coraz częściej myślę, że to wszystko moja wina, że jestem do niczego.... Że on nie ma mnie za co kochać, bo jestem beznadziejna...
Kurcze, ale się użalam nad sobą. Nie mogę tak! Wiem, że ludzie mają naprawdę większe problemy i dają sobie radę.
Ważne, że mam zdrowe i pogodne dziecko, męża, który nie zdradza mnie, nie pije, nie bije
i utrzymuje rodzinę...
Na dzień dzisiejszy szukam psychologa. Wszędzie trzeba miesiącami czekać na wizytę. Będę szukać dalej, bo jest ze mną coraz gorzej. Boję się, że któregoś dnia w ogóle nie wstanę z łóżka.
Z tego wszystkiego najbardziej boli mnie to, że mam coraz mniej cierpliwości wobec synka. Odczuwam coraz mniej radości w spędzaniu z nim razem czasu...
To wszystko nie daje mi spokoju...
Ja miałam dokładnie tak samo, że nie miałam chęci bawienia się z dzieckiem i ciągle mi coś przeszkadzało np że za bardzo hałasuje czy ciągle mnie woła do zabawy na którą ja zupełnie nie miałam ochoty. Czułam się podle. Odpychałam własne dziecko. Kiedy to dokładnie zrozumiałam co ja robię swojemu dziecku postanowiłam wziąć się w garść. Pomyślałam, że jak ja mogę tak postępować z własnym dzieckiem o które staraliśmy się ponad rok, które było wyczekiwane, kochane i było (jest nadal) spełnieniem naszych marzeń. Pomyślałam też, że czemu ja mam psuć dzieciństwo mojego dziecka, kto dał mi takie prawo !!! Każde dziecko powinno być szczęśliwe i radosne. Postanowiłam, że nic i nikt na Świecie nie zmieni tego co czuję do swojego dziecka. Tak spędzamy czas, żeby każdy dzień był wyjątkowy. Poświęcam dziecku jak najwięcej czasu, żeby czuło się kochane i szczęśliwe.
Myślę, że nastąpił taki moment u Ciebie jak u mnie również, że załamanie wzięło górę. Tak właśnie myślę, że to załamanie bo nic innego mi nie pasowało do mojego zachowania.
Musisz zebrać siły, choćby ostatek.
Powodzenia i życzę wszystkiego dobrego.