Cześć wszystkim. Wiem, że to smutne, że dziele się na forum swoimi problemami ale czasami łatwiej powiedzieć o swoich problemach obcym, tym bardziej, że raczej nie mogę zwierzyć się nikomu innemu. Mam 19 at,chodzę do technikum ekonomicznego i w tym roku zdaje maturę. Pomyliłam kierunki szkoły bo marze o tym, żeby dostać sie na resocjalizację..Ale nie o tym chciałam powiedzieć. Mam straszne problemy w szkole. Nie uważam się za osobę głupią ale jest jeden przedmiot który spędza mi sen z powiek...Matematyka. Uczęszczam na korepetycje, uczę się a i tak zgarniam same pały, nie wiem już co robić. Czuje się jak typowo idiotka. Boję się, że przez matmę nie skończę szkoły. Jak ja pokaże się wtedy na oczy rodzinie swojej bądź tez rodzinie swojego chłopaka. Przecież w tych czasach wykształcenie jest sprawą kluczową. Jestem załamana, wiem, że nie powinnam sie poddawać ale ja już nie mam siły. W domu liczę zadania bez większych problemów ale podczas pisania spr paraliżuje mnie tak ogromny stres, że zapominam nawet jak sie nazywam. Mam strasznego faceta od matmy, któremu krótko mówiąc zwisa moja sytuacja i w żaden sposób nie daje mi możliwości zaliczyć tej matmy. Teraz kiedy dostałam kolejną jedynkę nie wiem czy mam ten spr poprawiac, nie wiem już czy jest o co walczyć czy po prostu przenieść się do jakiegoś zaocznego liceum...Co byście zrobiły na moim miejscu? Od tego wszystkiego nie chce mi sie żyć. Czuje sie beznadziejnie. A najgorsze jest to, że nie moge o niczym powiedzieć rodzicom bo oni opłacają moje lekcje i nie rozumieją tego, że ktoś się uczy i dostaje jedynki.
chyba nikt juz mi nie odpowie;(
hej. uwazam ze moze z gory masz nastawienie ze sie nie uda ze nic nie zrozumiesz to ciebie spina i kolo sie zamyka. sproboj podejsc na spokojnie do tego. zacznij od poczatku. analizuj az zrozumiesz ale nie zalamuj sie przy tym bo to Ci nie pomoze. nie kazdy jest alfa i omega. a rodzice twojego chlopaka pewnie nie doceniaja cie Za to jakie masz oceny z matematyki ale na pewno za osobowosc i za to ze twoj chlopak jest szczesliwy z toba. glowa do gory:) zmień nastawienie a wszystko sie uda.moze posZukaj innego korepetytora.albo porazmawiaj z nim o swoich obawach i lekach.mysle ze ciebie zrozumie:) 3 mam kciuki na pewno sobie poradzisz:)
Cześć wszystkim. Wiem, że to smutne, że dziele się na forum swoimi problemami ale czasami łatwiej powiedzieć o swoich problemach obcym, tym bardziej, że raczej nie mogę zwierzyć się nikomu innemu. Mam 19 at,chodzę do technikum ekonomicznego i w tym roku zdaje maturę. Pomyliłam kierunki szkoły bo marze o tym, żeby dostać sie na resocjalizację..Ale nie o tym chciałam powiedzieć. Mam straszne problemy w szkole. Nie uważam się za osobę głupią ale jest jeden przedmiot który spędza mi sen z powiek...Matematyka. Uczęszczam na korepetycje, uczę się a i tak zgarniam same pały, nie wiem już co robić. Czuje się jak typowo idiotka. Boję się, że przez matmę nie skończę szkoły. Jak ja pokaże się wtedy na oczy rodzinie swojej bądź tez rodzinie swojego chłopaka. Przecież w tych czasach wykształcenie jest sprawą kluczową. Jestem załamana, wiem, że nie powinnam sie poddawać ale ja już nie mam siły. W domu liczę zadania bez większych problemów ale podczas pisania spr paraliżuje mnie tak ogromny stres, że zapominam nawet jak sie nazywam. Mam strasznego faceta od matmy, któremu krótko mówiąc zwisa moja sytuacja i w żaden sposób nie daje mi możliwości zaliczyć tej matmy. Teraz kiedy dostałam kolejną jedynkę nie wiem czy mam ten spr poprawiac, nie wiem już czy jest o co walczyć czy po prostu przenieść się do jakiegoś zaocznego liceum...Co byście zrobiły na moim miejscu? Od tego wszystkiego nie chce mi sie żyć. Czuje sie beznadziejnie. A najgorsze jest to, że nie moge o niczym powiedzieć rodzicom bo oni opłacają moje lekcje i nie rozumieją tego, że ktoś się uczy i dostaje jedynki.
jestes mądra dziewczyna.z tego co piszesz to wina twojego nauczyciela wywiera presje bo uwaza sie za madrzejszego od was. podejdz do sprawdzianow na spokojnie.wierz ze ci sie uda i mu pokazesz.ze stac cie na wiecej niz on uwaza. musisz popracowac nad nastawieniem pzed sprawdzianem.npowodzenia i nie daj sie:)
Bardzo dziękuje za dobre serce. Naprawdę wiele mi to pomogło. Kiedy człowiek słyszy dobre słowo od razu od razu robi mu się lżej na duszy. Jednak można jeszcze spotkać osoby które potrafią okazać odrobinę dobrego serca. To przywraca wiarę w ludzi. Macie racje kobietki nie można się poddawać i trzeba walczyć. Mam nadzieje, że wygram tą walkę i będę mogła spełnić swoje marzenia. Pozdrawiam;)
Bardzo dziękuje za dobre serce. Naprawdę wiele mi to pomogło. Kiedy człowiek słyszy dobre słowo od razu od razu robi mu się lżej na duszy. Jednak można jeszcze spotkać osoby które potrafią okazać odrobinę dobrego serca. To przywraca wiarę w ludzi. Macie racje kobietki nie można się poddawać i trzeba walczyć. Mam nadzieje, że wygram tą walkę i będę mogła spełnić swoje marzenia. Pozdrawiam;)
spełnisz. potrzebna Ci tylko wiara w siebie:)i swoje mozliwosci:) jak juz zdasz egzaminy to bedziesz miala to za soba i ipojdziesz dalej.roznych ludzi spotyka sie w zyciu. tych ktorzy nas irytuja tych ktorzy zabieraja nam wiare w siebie jeszcze duzo dylematow i problemow przed toba ale pamietaj ze NIE WARTO sie poddawac bo malutki problem rosnie do rozmiarow xxl. 3mam kciuki za Ciebie.
"pokaz na co cie stac....":)
Idź do dyrektora i powiedz, że chcesz iść do innego matematyka. Opowiedz i pokaż, że w domu rozwiązujesz a w szkole nie, bo się głąb znęca nad Tobą.