Mam dość, nie wiem co dalej robić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Witajcie. Chcę Wam opowiedzieć o moim życiu i może poznać kogoś kto przechodził przez coś podobnego i może mi podpowiedzieć coś. Mój mąż jest alkoholikiem. Gdy nie pije niby wszystko jest w porządku ale tylko niby. Zapytany o coś krzyczy, poniża mnie w towarzystwie, potrafi się na mnie wydrzeć przy wszystkich. Mamy synka dwuletniego i jego jest mi najbardziej szkoda w tym wszystkim. Gdy mąż przychodzi pijany są kłótnie to maluszek płacze a mi się serce kraje jak na to patrzę. Bardzo często sama zaczynam krzyki ale nie potrafię na to spokojnie patrzeć. Ciagle straszę go że jeśli się nie zmieni to odejdę od niego ale tak naprawdę nie mam dokąd. Siedzę narazie w domu z małym tylko mąż pracuje. Jestem od niego uzależniona i to w każdym sensie. Próbuję karać go za picie tym że razem nie śpimy ale minie kilka dni na trzezwo i pozwalam mu przyjsc do siebie. Tak też było wczoraj. Kochaliśmy się a dziś rano się napił. Zaczęłam krzyczeć na niego i robić sobie samej wyrzuty jak mogłam być tak głupia i że to  ostatni raz a on na to że on nic ode mnie nie chciał i że sama przyszłam. Bardzo mnie tym zranił. Poszłam faktycznie do niego sama bo tak bardzo go kocham i nie potrafię bez niego wytrzymać a on mnie tak poniżył... Czuję się jak szmata która sama się mu do łóżka wepchała ale przecież to mój mąż... I znów obiecuję sobie że więcej mnie nie dotknie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Nie ty jedna masz ten problem (ALKOHOL I MĄŻ PIJĄCY)jest wiele kobiet borykających się na co dzień Ja osobiście przechodziłam to samo .Z własnego doświadczenia wiem  że krzykiem,awanturami ,straszeniem ,karaniem nic nie zyskasz.Jak piszesz masz syna więc nie stwarzaj mu koszmaru .Wiem co mówię do ósmego roku życia miałam piekło w domu wieczne picie awantury wyzwiska i przemoc .Mając osiem lat nie wiedziałam że świat może wyglądać inaczej tylko strach że ojciec przyjdzie pijany i się zacznie .(nie myśl że z marginesu rodziców miałam oby dwoje po studiach ojciec projektant matka główna księgowa ale żyć nie umieli ze sobą ,ojciec tyran nie umiejący żyć normalnie bez katowania i poniżania matka uległa ze strachu nigdy się nie sprzeciwiła tak była zastraszana i poniżana )nie chce cię zanudzać swoim życiem .Po pierwsze z pijanym człowiekiem się nie dogadasz a krzykiem nic nie ws kuraż wręcz przeciwnie zacznie być agresywny różne są objawy(wyzwiska bicie szarpanie)radze poczekać jak wytrzeźwieje i wtedy jak człowiek spróbuj porozmawiać. Powiem szczerze jakiś powód musi być tego picia .To co ty napisałaś wskazuje że twój mąż jest alkoholikiem.Mojego męża nic kompletnie nie wzruszało żadne rozmowy tłumaczenia nawet poszłam z domu na 3tygodnie i dalej pił ,straszyłam rozwodem i nic .po każdej rozmowie wytrzymywał dwa trzy dni i dalej pił i zawsze tłumaczenie piwa nie mogę się napić (tylko to nie było jedno zawsze więcej)abo na rozgrzanie w zimie latem bo gorąc a to po pracy wiecznie jakieś tłumaczenia .całe życie liczyłam na siebie mam syna 16 lat ma i prace mam .Mój mąż się opamiętał mija już 5 miesięcy jak przejrzał na oczy.Miał bardzo burzliwą rozmowę zemną ale postawiłam wszystko na jedną kartę.Powiedziałam w prost że rujnuje nie tylko małżeństwo ale także rodzinę .Skoro nie dorósł do rodziny i jej nie chce mieć to jej mieć nie będzie niszczy życie mnie dziecku i sobie. Poza tym co to za przyjemność leżeć kołom pijanego i cuchnącego człowieka co on by zrobił jak ja bym tak co dzień kładła się cuchnąca było mu przyjemnie. Mój mąż na początku próbował odpowiadać (nikt ci nie każe nie musisz itd) ale ja dalej mówiłam bardziej stanowczo .włącznie z tym aby poszedł na leczenie oczywiście było nie jemu nie trzeba .ja w prost powiedziałam żaden alkoholik który pije się nie przyzna że jest alkoholikiem do tego trzeba dorosnąć a on zachowuje się jak dziecko.Skoro nim nie jest to dlaczego nie umie bez picia wytrzymać .niech potwierdzi swoje słowa czynem i tak jest do dziś.Nie myśl że to była prosta rozmowa ,lub że dobrze mi się mówi bo mam prace. Jestem po ciężkiej operacji dopiero kule odstawiłam uczyłam się chodzić i siedzieć jestem na l4 więc też nie mam sytuacji luks ale wiem jedno chce żyć normalnie i mieć rodzinę normalną .Spróbuj porozmawiać że swoim mężem tylko spokojnie bez krzyków stanowczo i to co naprawdę czujesz .

3

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Czytam to co napisałaś i mam wrażenie jakbym sama była autorką tych słów. Cieszę się że napisałaś do mnie bo ciężko jest wszystko dusić w sobie. Ja jestem jeszcze na etapie ukrywania jego picia. Wstydzę się tego i jak np ktoś przyjdzie i pyta gdzie mąż to nie powiem że śpi pijany, tylko że jest w pracy. Wiem że powinnam odejść, ale bardzo trudno jest się przyznać że na własne życzenie spieprzyłam sobie życie. Poza tym tak jak już pisałam-niemam gdzie i za co. Wczoraj mój mąż przyrzekł mi na życie naszego dwuletniego synka że wytrzyma ten jeden dzień bez picia. Wiem, to straszne ale tak powiedział. Wieczorem przyszedł pijany... Dziś ma z tego powodu straszne wyrzuty sumienia, wie że źle zrobił mieszajac dziecko w takie sprawy. Powiedział że to jest silniejsze od niego i żebym mu jakoś pomogła. Zapisałam go do psychologa leczącego uzależnienia i zobaczymy co dalej. Mam nadzieję że to będzie jakiś przełom. Chociaż sama w to do końca nie wierzę bo kiedyś już był na jednej takiej wizycie i więcej nie poszedł. Trudne mamy obie życie... Musimy dać radę!

4

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

I tak, i nie...
edek, pamiętaj, że jednym z najczęściej spotykanych mechanizmów u alkoholików jest okresowe nie picie, którym alkoholik udowadnia sobie - i innym - że wcale to a wcale problemu z alkoholem nie ma.

Ja przeżyłam 5 lat związku z alkoholikiem. Też przestał pić, był pierścionek, ślub lada moment - i Bogu dzięki, że raz wcześniej do domu wróciłam. Nagle się okazało, że on "tylko piwo" i gadka od nowa, jak katarynka. A rok już był jego trzeźwości świętej, pięknej i anielskiej.
Rzecz w tym, że albo alkoholik przepracuje swój problem - albo będzie go ukrywał. A uwierz, że będzie ukrywał lepiej i lepiej.  Bądź któregoś dnia odpowie Ci "przecież 5 miesięcy nie piłem! wcale nie mam problemu, to Ty go masz!".

Każdego alkoholika należy skierować do SPECJALISTY. I liczyć po cichu, że to będzie ten wyjątkowy przypadek, kiedy uda mu się "wyleczyć" chorobę - co w istocie oznacza - zaleczyć... i wpoić takiemu typowi do głowy, że alkoholikiem będzie już zawsze - i nie ma "kieliszka szampana na weselu", i nie ma "jednego piwka do grillowanej kiełbaski". Nie teraz, nie za rok, nie za pięć, nie nigdy.

5

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Masz rację ale nie da się wszystkich do jednego wora w rzucić.Ja miałam rodziców alkoholików ,a rodzina męża nie lepsza.Mój ojciec umarł 3lata temu choć chodził na spotkania AA to mu było ciężko rzucić picie umarł sam z flaszkom nie dopitą .Moja matka się opamiętała albo inaczej powiem życie ją opamiętało dostała wylewu i paraliżu prawej strony.Wyszła z tego i na dzień dzisiejszy żyje normalnie owszem raz dwa do roku przy jakieś wielkiej okazji napije się lampkę szampana czy wina ,ale niema później problemu że cze ba pilnować lub że zacznie pić.Tak już jest od 15 lat.U mojego męża w rodzinie jest inaczej ma rodzeństwa 7 i każdy ma problem z alkoholem.Co najgorsze każdy jest żonaty i każdy ma dzieci .Opowiem ci trochę co spowodowało że powiedziałam dość.W tym roku przeszłam dwie operacje jedną przeszłam nawet dość po tygodniu z szwami wróciłam do pracy (nawiasem mówiąc miałam dość siedzenia w domu i nie chciałam być zależna finansowo od męża)Drugą operacje miałam mieć w pobliżu zamieszkania męża (ja jestem z Krakowa ,mąż za Tarnowa)rozmawiałam z nim czy jest pewien że jest w stanie podołać odpowiedzialności i mi pomóc nie widział problemu ja byłam cała obaw ale nie miałam wyboru musiałam się poddać operacji .Pojechaliśmy do rodziny jego poddałam się operacji i tu zaczął się koszmar nie byłam wstanie nic zrobić koło siebie potrzebowałam pomocy a w tym czasie były żniwa mój mąż miała w dupie ważniejsze żniwa i pomoc tatusiowi .Ja na silnych lekach gdzie jadłam jak cukierki aby choć trochę poczuć ulgę w bólu niemogąca nic .Mój mąż całymi dniami pole a wieczorem picie a jak prosiłam o pomoc to łaska albo radź sobie sama a on pił z bratem .Odezwałam się do męża aby nie pił to szwagier z buzią wyskoczył że po pracy aby nie można było się napić itd.tak było na co dzień przez 2 tygodnie tylko picie .Po 2 tygodniach miałam ściągnięte szwy i mogłam w reście wrócić do domu ale i tu miałam problemy aby mnie i dziecko zaw ius .Mój mąż ani razu nie zapytał się jak się czuje czy mi coś nie potrzeba ,natomiast jak wchodził to leciał do szwagierki i pytał ją jak się czuje,.Z nosiłam wiele upokorzeń od tej rodziny .  W reście trafiłam do domu swojego razem z synem niestety mój mąż pojechał na żniwa to było ważniejsze niż żona .Nie dzwonił a jak ja dzwoniłam to albo była tak pijany że nie szło się dogadać albo nie odbierał.Zostałam praktycznie sama było mi ciężko ledwo chodziłam o kulach ustanie na nogach dłużej nisz 5 minut graniczyło z cudem ,nie mówiąc o gotowaniu myciu. Wiedziałam że jak coś nie zrobię to pomnie .Poszłam na rehabilitacje normalnie idę 3 minuty w tedy szłam pól godziny ale doszłam .Kiedy rehabilitantka kazała podnieś mi nogę a ja nic kazała po kozetce przesunąć a ja nic .Wyszłam załamana z rehabilitacji zrozumiałam jedno albo zacznę żyć swoim życiem i o siebie zadbam albo skończę z alkoholikiem źle .I wtedy zrozumiałam że całe życie chroniłam go i jego na łuk dbałam o dom dziecko starałam się aby nigdy im nic nie brakowało a kiedy to ja potrzebowałam pomocy zostałam sama jak pies .przez dwa dni zmagałam się z bólem ale ćwiczyłam łzy leciały aja mówiłam sobie walcz o siebie i dalej ćwiczyłam .Kiedy mój mąż przyjechał ja już o kulach radziłam sobie świetnie nawet byłam wstanie posprzątać umyć się wyprać itd. Powiedziałam w prost że jego rodzina to czysta patologia i moja noga tam w życiu nie powstanie ,skoro nie widzi nic złego w piciu to niech się wynosi .,że do niczego mi niepotrzebny już jest .Ta choroba uświadomiła mi że to ja popełniłam błąd .Dałam siebie całą i dbałam o wszystkich a nie siebie .Dostosowałam życie do alkoholika i wiecznie kryłam w zaciszu domu .Zaczęłam głośno mówić dość nie kryłam do znajomych mój mąż ma problem z alkoholem , w domu .MÓWIŁAM  TOBIE RODZINA NIE POTRZEBNA masz swój alkohol byłam stanowcza i na ambicje w chodziłam a za przykład dawałam rodzinę jego .nie zawsze wystarczy iść na spotkania aa przede wszystkim trzeba chcieć przestać pić mieć silną wole jeżeli nie będzie miał silnej woli nic z tego nie wyjdzie .U wiesz mi wcale go nie spieram powiedziałam w prost koniec niech nauczy się brać odpowiedzialność za siebie a jeżeli przegra przegra tak najbardziej swoją rodzinę

6

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

To co dziewczyny piszecie dotyczy też mojego męża, czyli okresowe nie picie, gadka typu "przecież już tyle nie piłem" i te sytuacje które Edek opisujesz też mi są znane. Kiedyś teściowa mówiła nie martw się, to nic nie da... Teraz gdy ja płaczę, ona przechodzi obojętnie, bez słowa... Mój mąż również pije z bratem, często również po pracy, czasami sam....

I wiecie co...? On mówi że ma świadomość tego że ma problem i jest alkoholikiem. Nie zaprzecza sam sobie.

Pennylane- jak teraz wygląda Twoje życie z niepijącym alkoholikiem?

Edek- a Twój mąż się trzyma?

7

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Mój mąż nigdy do mnie się nie przyznał że ma problem natomiast kiedy szwagierka miała dość powiedział jej że oni wszyscy mają problem wtedy przyznał się że on też ma problem z alkoholem ale nic nie robił z tym. Do momentu który już wam opisałam.To już duży postęp jak człowiek sam przed-sobą przyzna się że jest alkoholikiem na ogół żaden alkoholik co pije tego nie powie wręcz udaje że jego to nie dotyczy .Mój mąż nic go nie wzruszało ani dom ani ja .płacz nie wzruszał nic tak jakby nie miał ludzkich uczuć zimny jak głaz,zresztą cały czas mu to mówiłam po drugiej operacji .Z nosiłam wiele tyrałam na rodzinę byłam zagranicą aby uczy mać rodzinne on mnie zdradził wybaczyłam kiedy wróciłam powiedziałam dość .Naprawdę wiele się zmieniłam pobycie zagranicznym .Wiele w życiu obiecywał ale nigdy nic nie dotrzymał .od 5 lat jestem w Polsce przez 3 nawet dało się wytrzymać a 2 to zupełny koszmar picie i picie .Owszem mam prace ale dość niebezpieczną i do tego mam to minimum aby utrzymać rodzinę musiałam w pracy spędzać 400godz. a to doprowadziło do wypadku ,pracowałam ponad ludzkie siły.Teraz czekam kiedy znów wrócę do pracy to nastąpi dopiero w styczniu .Poza tym alkoholik lub były alkoholik strasznie się zmienia to nie ta sama osoba którą był.I to już tak zostaje Pytasz czy się trzyma nie pije i zaczął sam się zmieniać i sam patrzeć inaczej na ludzi.Kiedyś miał pretensje do swojej rodzinki a chodziło o chrzciny miał być chrzestnym szwagierka sama go prosiła a kiedy dziecko się urodziło dała mu na ręce widać było że jest szczęśliwy grała na jego uczuciach .on czekał i czekał myślał że odbędą się ściny na święta jak to na wsi ale okazało się że już jest po ścinach.Wtedy powiedziałam do czego ta rodzina musi się posunąć aby zrozumiał najpierw mnie potem syna a teraz jego jak śmiecia potraktowali .Z resztą całe życie im na to pozwalał więc dostał zapłatę ,było mi go żal ale nie okazałam mu tego myślałam że zacznie pić bo dobry pretekst by miał, a tu zaskoczenie nie tknął ani kropli .Staram się podchodzić do niego twardo i nie okazywać żadnych emocji chodź to nie jest proste bynajmniej dla mnie.Kiedy ma pretensje oto że ktoś go tak a nie inaczej potraktował słyszy jedno 1niech się wstawi na miejsce danej osoby i jak by postąpił na miejscu tej osoby-ZAZWYCZAJ PADA CISZA.2ma to co sobie sam zapracował przez picie tak jak traktował ludzi ludzie jego.Nie staram się już nic robić za niego,nie wyręczam i jestem stanowcza.Widać że on sam chce coś sam zmienić sam dojść do trze gość. Jeżeli mam być zwami szczera nie wieże mu ani w jego.Może dlatego że wiele w życiu obiecywał i nigdy nie dotrzymał niczego .Czasem myślę że to chwilowa jakaś gra.

8

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Patrze czy coś napisałaś i czekam co tam u ciebie !Powiem w prost nie chciałam bym abyś przechodziła to co ja czy powielała moje błędy.Wiem że każdy ma inne poglądy.ja wiem jedno kocham męża i to strasznie ale wiem jedno nie zawaham wziąć rozwodu jak znowu zacznie pić,bo tak naprawdę są dwa wyjścia albo z tym żyć cierpieć albo żyć normalnie jak człowiek .Nie chce pogrążyć się z nim i z dzieckiem w tym bagnie żyć .Wiem że masz małe dziecko i piszesz że jesteś uzależniona od niego .To jest duży błąd robisz tak jak ja kiedyś całe życie dostosowujesz do niego.Tacy ludzie są nie obliczalni i niemożna na nich liczyć.Wiesz na pewno nieraz bo ja też miałam sytuacje kiedy trzeba było coś załatwić lub trzeba mi pomocy męża a on pijany zawsze na ogół rzadko kiedy można liczyć na alkoholika pijącego u mnie było tak stopniowo zrzucanie mi na głowę wszystkiego.Wiem co mówię nie wiem ile u ciebie to trwa ale ja już wiele etapów przechodziłam włącznie taki jak opisałaś.Krzyczysz wiem mnie nerwy też puszczały siła wyższa czasem człowiek nie jest wstanie czasem wytrzymać i wybucha choć rozum podpowiada coś zupełnie innego.Krzykiem nic nie zdziałasz on i tak się nie przejmie i swoje zrobi też tak miałam .Na początku były awantury obiecanki ,potem agresja po każdym darciu ,później że nic nie robię tylko się czepiam ,pretekst do picia bo baba się czepia zrzędzi ,później ja mówiłam a on albo mnie przedrzeźniał albo olewał ,potem ja mówiłam a on nie odzywał się lub wychodził i wo gule mnie nie słuchał,Siedziałam w czterech ścianach sama chciałam zwariować nie było do kogo słowa powiedzieć.Byłam dobita wykończona psychicznie zła agresja narastała we mnie nie wiedziałam czy płacze złoszczę się itd a co najśmieszniejsze w tym że mój mąż nie widział nic złego w tym co robi a ja czułam się bezradna nic nie przemawiało ani prośby ani groźby.Poszłam do pracy aby nie być zależna od niego po drugie to jest moje zabezpieczenie,Wżyciu różnie bywa może być tak że się opamięta i przestanie pić kiedy będzie musiał podzielić obowiązki ,a może być i tak że mimo silnej miłości zdecydujesz się odejść ,ale do wszystkiego trzeba dorosnąć .Dlatego dobrze jak znajdziesz jaką pracę da tobie i dziecku jakieś zabezpieczenie .Po za tym wyjście do ludzi i innego świata dobrze ci zrobi przede wszystkim odpoczniesz choć przez chwile od tego poza tym  wzmocni cię  staniesz się powoli niezależna i powoli pewna siebie .Teraz masz cztery ściany i on ma możność ciebie gnębić a ty widzisz tylko ten koszmar i przybierasz sobie do głowy to co on mówi .Pomyśl na tym nie myśl że cię zmuszam do czegoś ale sama wiem jak to jest żyć tak jak ty a pisze ci to co ja przeżywałam abyś sama wyciągał wnioski i przemyślenia

9

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

pomoze tylko specjalista

10

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Dziś znalazłam na necie leczenie alkoholizmu za pomocą jakichś bioprądów. Zadzwoniłam tam, facet mi wszystko rzeczowo wyjaśnił. W 90 % to działa, tylko pacjent musi naprawdę chcieć. Jeden zabieg kosztuje 100 zł, a potrzeba ich 5-6. Jak na nasze możliwości to dużo, ale jestem w stanie nawet się zaporzyczyć jeśli to ma w czymś pomóc. Wiem że praca dobrze by mi zrobiła. Do tej pory nie miałam z kim Małęgo zostawić, ale niedługo chcę wysłać go do przedszkola i zobaczymy... Nie wiem czy sobie poradzi w przedszkolu bo jest opóźnionym dzieckiem. Nie mówi przede wszystkim i jeszcze kilka innych rzeczy...

Cała ta sytuacja doprowadziła mnie, tak jak Ciebie, do psychicznego dołka. Nie mogę zasnąć, jak już zasnę to budzę się w nocy, ciągle jestem wewnętrznie niespokojna, mam jakieś lęki... Wiem że powinnam iść do psychologa ale najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. Jeżdżę z synkiem na rehabilitację i naprawdę czasu dla siebie mam bardzo mało.

Pojechał do pracy właśnie... Boję się w jakim stanie wróci.... Staram się być dobrej myśli, ale oszukał mnie już tyle razy że nie umiem już mu ufać.

Wszyscy dokoła mówią że on na mnie nie zasługuje, mówią mu że ma ładną żonę, ale to na  niego nie działa. Tak jakby nie miał żadnych obaw że może mnie stracić. Ja jestem po studiach, on ledwo zawodówkę skończył. Po ślubie namówiłam go na szkołę średnią i tylko dzięki mojej pomocy ją skończył. Dużo mi zawdzięcza, ale kompletnie tego nie docenia.....

11

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Powiedz mi proszę jak często pije. Z jaką częstotliwością na nalzy pić aby być alkoholikiem?

12

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Ja tak samo się bałam jak ty szukałam 1000 sposobów aby mu pomóc używałam różnych argumentów ale nic nie skutkowało.Moje  dziecko ma ADHD od małego musiałam mieć oczy dookoła siebie przy nim. I męża alkoholika czułam się jak bym miała 2 małych dzieci.Nie chce cię zniechęcać ale to jest walka z wiatrakami .Choćbyś nie wiadomo co wymyśliła i jakich specjalistów to nic ci to nie da wiem że będziesz wymyślała co rusz to co innego nie odwlekam cię od tego rób jak uważasz .Ja widzę to  tak to ty chcesz to ty szukasz to ty załatwiasz tylko TY.ok tylko zapomniałaś o jednym to on ma chcieć nie ty.Jeżeli on sam nie będzie chciał to choćbyś go 1000 kuracji wysłała to nic  z stengo nie będzie .On sam musi dorosnąć do decyzji on sam musi chcieć . Wykształcenie niema tu nic do znaczenia znam po doktoratach ludzi co mają problem z alkoholem.Ten problem dotyka wszystkich .Cierpią rodziny alkoholików dzieci najbardziej i oni sami w jakiś sposób też .Powiedz mi czy rozmawiałaś z nim na temat leczenia i co on nato

13

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Ziemianin, nie chodzi o to jak często pijesz. Mój były pił czasem raz na miesiąc na imprezie tylko a czasem codziennie po 2-3 piwa. Chodziło o to, że np. nie mogło być w domu alkoholu żadnego bo wypił cały. Jeśli do lodówki wstawiłam butelkę białego wina otwartą - to potrafił wypić a nalać wody (a potem się upierać, że wywietrzało).
Jak zaczęłam zauważać problem - to chował alkohol. I co z tego, że to co chował to była tylko mała małpka wiśniówki? Chodziło o to, że chował. Że oszukiwał.

Ktoś zapytał jak wygląda życie z niepijącym alkoholikiem - dla mnie nie wygląda.
Dwie szanse mu dałam, za trzecim razem wywaliłam z domu. Miał 3 dni na zabranie wszystkich swoich rzeczy, pierścionek oddałam i odwołałam ślub.
Teraz dziękuję Bogu za swoją siłę, mam wspaniałego faceta, dziecko w drodze.

Niemniej jednak na pewno są osoby, które potrafią się wyleczyć - można się zaszyć, można przejść terapię 12 stopni i włączyć się w pomaganiem innym trzeźwiejącym alkoholikom - to wszystko są wspaniałe metody aby więcej nie tknąć ni kieliszka.

Piszesz edek, że twoja mama już "nie pije" - świetnie choć po prostu ciężko mi w to uwierzyć. Alkoholizm to bardzo zróżnicowana choroba, ty nie jesteś ze swoją mamą non stop. Możliwe, że rozwija się jej picie nadal - a ty nawet o tym nie wiesz.


Ja wiem jedno - związek z alkoholikiem to męka. Nikomu nie polecam.

14

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

muszę cię rozczarować nie pije moja matka opiekuje się wnukiem przez popołudnie w nocy pracuje a czasem całymi dniami wnukiem się opiekuje mały jest alergikiem więc wiecznie choruje  nie pije i nie musimy ją pilnować a znamy ją na wylot codziennie jest tam moja siostra .Moją matkę choroba zmieniła musiała stać się tragedia i ją dopaś aby przejrzała na oczy lepiej późno niż wcale .Ale powiem szczerze zniszczyła życie nam dzieciom i tego już nigdy nie naprawi

15

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Pennylane- mój mąż też chowa.. Raz upił wina i na szybko dolał wody... Zorientowałam się bo woda była gorąca:) Wino parowało:) no ale oczywiście wypierał się wszystkiego... Gratuluję Ci odwagi i siły że potrafiłaś odejść od takiego człowieka. Ja nie umiałam. Trochę też chciałam uciec z rodzinnego domu, ale to już inna sprawa.

Powiem Ci edek że mnie wcale nie pocieszasz:) bo ja mimo wszystko mam nadzieję że on wytrzyma choć wszystkie próby do tej pory spalały na panewce. W tej chwili on wyraził chęć leczenia się, więc ja go do niczego nie zmuszam. Chciał żebym go gdzieś zapisała, więc to zrobiłam. Narazie mówi że wytrzyma. Najgorsze jest to że on nie potrafi rozmawiać. Lżej by mu było gdyby się wygadał, ale on nie potrafi mówić o swoich uczuciach. Pytałam jak się u niego objawia głód alkoholowy, to też nie potrafił opisać...

16

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Moi rodzice nie pili a też dzieciństwo bardzo nie miło wspominam... Wiem jak to jest... To wszystko potem objawia się w dorosłym życiu...

17

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

U wież mi ja nawet pilnowałam wylewałam mu alkohol on chował lub szedł do sklepu po coś na klatce potrafił wypić haustem bączka łaziłam krok w krok już miałam dość nie szło go nawet spuścić na tak zwane 5 minut bo już był wypity na początku chował w domu potem na klatce aucie wszędzie gdzie się dało.Zemną też nie chciał rozmawiać każda próba lub pytanie tłumaczenie kończyło się że mówił że to ja go prowokuje do picia itd.Co prawda nigdy nie był wylewny.Ja zauważyłam objawy u mojego kiedy nie pił jeden lub dwa dni stawał się nerwowy bardzo rozdrażniony a przy tym nie wiedział co ma z sobą zrobić usilnie szukał jakiegoś zajęcia musiał czymś się zająć bo nie mógł wysiedzieć,a czasem wybuchał złością bez powodu.To duży plus że chce się leczyć.Mam nadzieje że wytrwa

18

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Też mam taką nadzieję. Będę pisać na bieżąco co się dzieje:)

19

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Życzę wam powodzenia dziewczyny.
Jestem jednak sceptyczna bo mam wrażenie, że w tych związkach najbardziej na zaprzestaniu picia zależy wam - a nie waszym partnerom. I tu tkwi problem.

Dlatego mówi się, że człowiek musi sięgnąć dna - by wreszcie zrozumieć, że sam, z głębi siebie, pragnie się zmienić. Nie dla kogoś, nie po to aby mieć spokój w domu, nie po to by uratować rodzinę - to wszystko to są powody zewnętrzne. Dopóki tej potrzeby trzeźwości nie ma wewnątrz człowieka to istnieje ogromne ryzyko, że trzeźwość będzie znowu tylko chwilowa.

zola mój facet też mnie prosił o umawianie, też chodził na terapię, też pięknie się zachowywał, tak mądrze mówił o tym co tam sobie "przepracował" na terapii. Ale do pójscia na nią zmusiło go widmo rozstania a nie wewnętrzna chęć - i koniec był taki, że po roku pił znowu. Tyle tylko, że krył się z tym lepiej i więcej czasu zajęło mi odkrycie.

20

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Od paru dni jestem w szoku ale dziś to wo gule mnie przytkało.Mój mąż który jest mało wylewny i praktycznie wo gule nie rozmawiający zaczął rozmawiać zemną i opowiadać zazwyczaj to ja prowadziłam monolog a on zawsze powtarzał że zrzędzę lub wychodził.Ale dziś rano mnie zatkało kiedy mój mąż stwierdził że  wczoraj w sklepie spotkał znajomego i (ZACYTUJĘ)JAK ODWRÓCIŁ SIĘ W MOJĄ STRONĘ TO TAK ŚMIERDZIAŁO ŻUBRÓWKĄ FU JAK TO MOŻNA PIĆ NIE MOGŁEM.Moja reakcja pierwsza ale ty to piłeś zawsze i nie przeszkadzało ci a druga to wyobraź sobie że ty taki kładłeś się do łyżka i ten odór a do tego   pot takiego człowieka to już wiesz dlaczego tak zrzędziłam.Nigdy nie myślałam że ludziom którzy sami pili taki alkohol może coś takiego przeszkadzać .Powiem szczerze to jak by był sen ale boję się że gdy wrócę w styczniu do pracy to czar pryśnie i znowu się zacznie .Nie umiem się leku pozbyć co dzień się boję że ten koszmar wróci.Staram się kontrolować ale strych nawyków nie umiem się pozbyć .Kiedy on przychodzi ja z lękiem staram się podejść i sprawdzam czy nie pił.Oczywiście robię to w delikatny sposób ale to ciągle robię.Nie umiem zaufać choć on bardzo się stara ja się boję .Co prawda ciągle szuka sobie zajęcia i widzę że próbuje sam swoje życie zmienić i nasze małżeństwo zmienić na lepsze to ja ciągle mam lęk że czar pryśnie i wróci koszmar

21 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-11-22 12:23:30)

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

ehh... widać jak mało wiecie na temat alkoholizmu. ja osobiścię proponuję zacząć od siebie. i zacząć terapie bo Wy także macie olbrzymi problem a tym problemem jest "choroba" która nazywa się WSPÓŁUZALEŻNIENIEM. edek15 to co piszesz to piękne ale ja ci powiem że tylko dlatego że jesteś współuzależniona "łykasz" takie teksty jakimi karmi cię twój mąż alkoholik. na terapi dla współuzależnionych poznacie dynamike choroby jej przyczyny objawy i schematy. poza tym zobaczycie w którym miejscu Was toczy ta trucizna. pozostając w związku z alkoholikiem który nie leczy się wciąż łamie dane słowo nie dba o rodzinę i jest nieodpowiedzialny jesteście WSPÓŁODPOWIEDZIALNE w takim samym stopniu za zaistniały stan rzeczy ja sam alkoholik. żeby coś się zminiło musicie zacząć od SIEBIE. inaczej będziecie kręcić się wkółko mamione wciaż to nowymi obietnicami lub zastraszane groźbami. tak właśnie wygląda życie dwóch dysfunkcyjnych osób. karuzela się kręci.

pozdrawiam ciepło i życzę słusznych wyważonych wyborów
karolina

22

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Nie zgodzę się że mało wiem na temat alkoholu i życie z takimi ludźmi.Ja przeszłam i w domu rodzinnym i mam męża więc nie dam sobie w mówić że nie wiem. Przeczytaj dobrze mój mąż jak przestał pić nic mi nie obiecywał sam od siebie wziął się za siebie. Bez jakiś obietnic bez jakiś gadek zbędnych .Psycholog świetnie ja ci powiem co mi powie na lęk NIGDY NIEMOŻNA UFAĆ ALKOHOLIKOWI BO ON ZAWSZE BĘDZIE ALKOHOLIKIEM I ZAWSZE MOŻE ZACZĄĆ PIĆ .Tyle to każdy wie .Najbardziej mi się podoba jak ludzie piszą do każdego przypadku jesteś uzależniona ,albo rozwiedź się zostaw nawet jak ktoś wys zet lub wychodzi na prostą zostaw nic niewart .Wiele jest ludzi którzy nie przestają pić ,wiele co wytrzymują trochę i piją znowu odwyk i picie ale są i tacy którzy nie piją osobiście znam też po śmierci ojca poznałam ludzi z AA którzy też mi powiedzieli wiele i niektórzy trzymają się do dziś .Ludzie którzy nie piją też przechodzą 3fazy nie picia  .Najpierw się uczą życia bez picia potem dociera co zrobili i co stracili w życiu a później próbują naprawić odzyskać to co zrujnowali.Wiele osób mi mówiło że niektórzy aby dojść do zrozumienia swoich błędów czyli 2 faza musiało upłynąć ok5 lat wiele opowiadało co wżyciu zrobili jak walczyli i jakiego dna sięgnęli i do czego się posuwali po alkoholu.Więc tym ludziom co nie piją i na ludzi wyszli też powiesz że są nic nie warci .Ana co dzień spotykasz ludzi co nie piją ale zachowują się jak najgorsze gnoje są zapatrzeni w siebie nie patrząc krzywdząc innych dążą do celu po trupach  wyrządzając innym zło to co powiesz im dasz szanse .Każdy wżyciu popełnia błędy i nikt nie jest nie omylny i każdy ma szanse naprawić swoje błędy.Ja leżącego nie kopie......Uważam że jeżeli mój mąż sam bez obietnic bez zmuszeń czy nacisków nie tylko chce ale sam walczy o siebie należy takiemu człowiekowi dać szanse.Bo on nie to że chce on to robi bo same chen ci nie wystarczą Uważasz że takich ludzi należy zatłamsić bo ja nie .Ile razy ty wżyciu popełniałaś błędy ile razy dostałaś szanse Ja myślę że wiele.Dam ci przykład ja wiele razy dawałam mojemu dziecku szanse wiele razy popełnił błąd i wiele w życiu popełni czy powinnam nie dać szansy albo go skreślić NIE To człowiek jak każdy z nas jak każdy błondzi

23

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Zola87 ja jestem trzeźwiejącym alkoholikiem i mam dość sporą wiedzę na temat choroby, współuzależnienia i idących razem z tą chorobą problemów. Sam wszystkiego nie doświadczyłem, lecz jestem w grupie o zróżnicowanym wieku. Sam jestem najmłodszy bo mam 26 lat a jeden z moich najlepszych kolegów ma 64 lata, więc troszkę się dowiedziałem. Aktualnie mam remont w domu i podchodzę z doskoku pod laptop. Jak będę miał troszkę więcej czasu siądę, przeczytam wszystko i napiszę Ci co tylko będę mógł, ażeby pomóc. Pozdrawiam i poproszę o odrobinę cierpliwości.

24 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-11-22 15:32:00)

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Edek15


"Od paru dni jestem w szoku ale dziś to wo gule mnie przytkało"

a nie powinnaś skoro tyle wiesz na temat alkoholu to standard.

"Mój mąż który jest mało wylewny i praktycznie wo gule nie rozmawiający zaczął rozmawiać zemną i opowiadać zazwyczaj to ja prowadziłam monolog "

dramat jak wogóle można z takim człowiekiem TWORZYĆ związek.  ponadto typowy objaw współuzależnienia i syndromu DDA. poczytaj a dowiesz się co tu jest bardzo NIE HALO.

"a on zawsze powtarzał że zrzędzę lub wychodził".

kolejny symptom współuzalezniania i syndromu DDA elementarny brak szacunku do SIEBIE poprzesuwane granice tolerancji chamstwa człowieka z którym jest się w związku.

"Moja reakcja pierwsza ale ty to piłeś zawsze i nie przeszkadzało ci a druga to wyobraź sobie że ty taki kładłeś się do łyżka i ten odór a do tego   pot takiego człowieka to już wiesz dlaczego tak zrzędziłam.Nigdy nie myślałam że ludziom którzy sami pili taki alkohol może coś takiego przeszkadzać ."

jeśli ci się wydaje że zrozumiał i za tym pójdą czyny naprawdę nic nie wiesz o alkoholiźmie jeszcze wiele wody w rzece upłynie zanim zacznie się zmieniać NAPRAWDĘ.

".Powiem szczerze to jak by był sen ale boję się że gdy wrócę w styczniu do pracy to czar pryśnie i znowu się zacznie"

kolejny objaw współuzależnienia i syndromu DDA. fundujesz sobie życie na bombie spowita lękiem uzależniona od "oprawcy" bo każdy w życiu błądzi. owszem błądzi ale nie tyle lat. największe nadzieje jakie może mieć człowiek ma człowiek współuzależniony lub dotknięty syndromem DDA. "normalni" ludzie zdrowi nie mają tyle nadzieji.

".Kiedy on przychodzi ja z lękiem staram się podejść i sprawdzam czy nie pił"

no to już książkowy objaw współuzależnienia. silnie powiązany z NADKONTROLĄ. powiem tylko krótko ludzie o zdrowych granicach w zdrowch związakch nawet nie pomyśleliby że można coś takiego robić. im by się to w głowie nie mieściło bo każdy pojedynczu zdrowy człowiek jest SAM ZA SIEBIE ODPOWIEDZIALNY I ZA SWOJE CZYNY PONOSI KONSEKWENCJE.

co do twojego późniejszego postu odniosę się ogólnie. nie wiem czy wiesz jakie są statystyki nad zdrowieniem ludzi którzy uczestniczą w terapiach AA. powiem otwarcie niewiele z tych osób z tego wychodzi. co nie oznacza że twojemu mężowi się to nie uda. problem w tym że jeśli ty nie zaczniesz pracować nad swoją toksycznością nic z teog nie będzie bo podświadomie będziesz wzmacniać jego skłonności do picia i przyjdzie taki dzień że wykrzyczy ci w twarz że pije przez ciebie. bardzo częsta wymówka. zmień siebie idź na terapię. poznaj to co w tobie gra. zobacz jakie zniszenia zrobił alkoholizm twoich rodziców jakim dysfunkcyjnym zachowaniom przez to ulegasz. życze ci naprawdę jak najlepiej ale wiem że ta choroba toczy was oboje nie tylko twojego męża. i leczyc powinniście się oboje.

pozdrawiam ciepło

25

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...
edek15 napisał/a:

Uważam że jeżeli mój mąż sam bez obietnic bez zmuszeń czy nacisków nie tylko chce ale sam walczy o siebie należy takiemu człowiekowi dać szanse.Bo on nie to że chce on to robi bo same chen ci nie wystarczą Uważasz że takich ludzi należy zatłamsić bo ja nie .

a wcześniej pisałaś:

edek15 napisał/a:

Miał bardzo burzliwą rozmowę zemną ale postawiłam wszystko na jedną kartę.(...)Mój mąż na początku próbował odpowiadać (nikt ci nie każe nie musisz itd) ale ja dalej mówiłam bardziej stanowczo .włącznie z tym aby poszedł na leczenie oczywiście było nie jemu nie trzeba .ja w prost powiedziałam żaden alkoholik który pije się nie przyzna że jest alkoholikiem do tego trzeba dorosnąć a on zachowuje się jak dziecko.Skoro nim nie jest to dlaczego nie umie bez picia wytrzymać .niech potwierdzi swoje słowa czynem i tak jest do dziś.

Tak, dokładnie edek15 - sam z siebie i w ogóle nie zmuszony przez Ciebie przestał pić... Co za bzdury pleciesz. Zrobiłaś mu kilkugodzinną pogadankę, sieczkę z mózgu, nastraszyłaś, że odejdziesz. To reakcja oczywista - mąż-złoto. Lecz tej decyzji nie podjął ze względu na własną, wynikającą z głębokich przemyśleń, refleksję. Nie dlatego, ze to ON pragnął się zmienić, przestać być poddanym jakiejś substancji - zrobił to dlatego, że żona go postraszyła, ponauczała, powymądrzała się nad nim. Przedstawiłaś mu miliard wzniosłych, ambitnych, przemyślanych argumentów i dowodów - super, świetnie. Lecz wiedz, że jego trzeźwienie byłoby o wiele silniejsze gdyby on te dowody przedstawił sobie sam. Nie na Twoje żądanie, prośbę ani groźbę.


I nie, nie chodzi o to, że nie doceniamy osób nie pijących. Ja już wcześniej pisałam, że są tacy, którym udaje się raz na zawsze skończyć z alkoholem i to jest piękne. Lecz z doświadczenia i obserwacji wiem, że te osoby, które wygrywają z nałogiem pracują na to każdego dnia a mobilizują się do tej walki same. Pracują w ośrodkach dla uzależnionych, pomagają innym, znajdują sobie zajęcie, które nadaje sens ich nowemu życiu BEZ ALKOHOLU. Tym sensem nie może być samo zadowolenie żony, której nie podoba się cuchnący mąż. Dla alkoholika to żaden argument.

26

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

pennylane- Ja wiem że jestem uzależniona, rozumiesz? Wiem to. W naszym domu panowała wieczna krytyka spotkań AA od kiedy teściowa zaczęła na nie chodzić. Obecnie też już nie chodzi i nie wsparła mnie wogóle w moim pomyśle zapisania się na takie spotkania. Z moim mężem jest dokładnie tak, jak mówisz. To właśnie wizja rozstania go przeraża(chociaż czasami mam wrażenie, że nasze rozstanie było by mu na rękę)Piszesz, że człowiek musi sięgnąć dna, żeby zrozumieć że musi się zmienić... On miał już wypadek samochodowy, stracił pracę, skompromitował się przed kolegami, narobił sobie ogromnego wstydu, i to wszystko przez picie... I wiesz co? Niczego go to nie nauczyło. Nie wiem co musiało by się stać... Aż się boję że wreszcie Bóg mu da jakąś ogromną karę, żeby zrozumiał że źle robi, ale ta kara może okazać się większa dla mnie niż dla niego....

blakol1986- Czekam na wiadomość od Ciebie. Ty wiesz najlepiej jak dotrzeć do osoby pijącej. Może to ja coś źle robię... Sama nie wiem... Co skłoniło Cię do zaprzestania picia? Jak się motywowałeś. Proszę, opisz mi wszystko...

27

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

zola87 tamte zarzuty o niewiedzy na temat współuzależnienia były kierowane do edek15 nie do Ciebie.
Jeśli chodzi o Twoją sytuację najlepsze co mogę Ci doradzić to terapia dla Ciebie - terapia dla osób współuzależnionych, lub po prostu terapia psychiatryczna/psychologiczna (powinnaś najpierw pójść do psychiatry, opisać mu swoją sytuację i poprosić o radę gdzie powinnaś się zgłosić).
Zacznij pracę nad sobą, bo dzięki temu albo nauczysz się zdrowo (w miarę możliwości) funkcjonować w takiej relacji - albo zrozumiesz, że miłości już dawno nie ma a jedyne co was łączy razem to toksyczna zażyłość.

I jedno Ci powiem - to jest dziwaczny mechanizm ale ja sama przekonałam się, że istnieje. Gdy tylko facet pić przestaje - i nagle staje się silny to nasza miłość jakoś słabnie. Logiczne? Nie, zupełnie nie. Opisywane we wszystkich materiałach o alkoholikach? Tak, wszystkich.
Tym bardziej terapia dla Ciebie jest potrzebna. Musisz zrozumieć wszystkie skomplikowane mechanizmy działające na relację między alkoholikiem a jego partnerką.

28

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

pennylane-U mnie mechanizm jest taki- jak pije, to go nienawidzę. Jak nie pije, to go kocham(tak mi się wydaje) Wiem że musze pójść do jakiegoś psychiatry bo już nie daję rady. Boję się być we własnym domu, gdy się ściemni, boję się spojrzeć w okno i jeszcze mnóstwo innych rzeczy o których nie będę pisać. Jak już wcześniej napisałam, mam opoźnione dziecko i cały swój czas jemu poświęcam. Jeżdżę z nim na rehabilitację i nie mam już czasu dla siebie.

PS. Naprawdę dużo wiesz o tym problemie...

29

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Oj, niestety za dużo.

Mi terapia bardzo pomogła dlatego mogę zaświadczyć, że jest ona potrzebna. Jeśli nie uratuje to na pewno nie zaszkodzi - i tego trzeba się trzymać.
Wiem, że nie jest Ci łatwo znaleźć czas w natłoku obowiązków ale to godzina-dwie raz/dwa w ciągu tygodnia. Na pewno uda Ci się znaleźć opiekę dla dziecka w tym czasie - jeśli uwierzysz, że się uda to na pewno tak będzie. Są jeszcze uczynne osoby na tym świecie - rodzina, przyjaciele, sąsiedzi. Wierzę w Ciebie i trzymam mocno kciuki smile

30

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

pennylane- dzięki kochana:) powiedz mi jeszcze na jakie spotkania mam się dokładnie zgłosić? Wszystkie są takie same? Słyszałam o Al-anon, to to samo co AA?

31

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Ty nie jesteś alkoholiczką - ty jesteś współuzależniona. Poszukaj takich spotkań w swoim mieście.
Musisz też zdecydować czy chcesz chodzić na terapię grupową, indywidualną - czy na jedną i drugą.
Dlatego zalecałabym spotkanie z psychiatrą (możesz iść z NFZu, bezpłatnie) i omówienie z nim sytuacji. On najlepiej Ci doradzi jakie spotkania wybrać i być może również doradzi gdzie.

32

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

OK:) Dziękuję Ci bardzo za sugestie i te mądre słowa:) Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego Ci życzę:)

33

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Mąż jest teraz w pracy. Dzwoniłam przed chwilą do niego i mam wrażenie że coś pił. Wszystko się we mnie gotuje, chce mi się płakać, boli mnie brzuch... Po prostu wszystko naraz. Nienawidzę tego uczucia, a mam tak zawsze jak widzę go pijanego. Czekam aż wróci, żeby się przekonać czy jego chęć poprawy, nie była tylko pustymi słowami. Jeśli się okaże że pił, to będzie moja osobista tragedia. Dzięki Waszym radom powstrzymam się od awantur, ale ta noc dla mnie będzie bezsenna, mokra i długa.

34

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

A czy masz ewentualnie rodzinę/przyjaciół, do których mogłabyś w takiej sytuacji (jeśli wróci pijany) pójść na kilka dni?

35

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Mam tylko ciocię, bo mój ojciec mi napewno nie pomoże. Było już tak, że jechałam do cioci z synkiem na kilka dni. Mąż dzwonił, zwykle na drugi dzień, i przyjeżdżał po nas. Ja zawsze się cieszyłam w takiej chwili, że jeszcze mu na nas zależy, że chce nas mieć w domu i że obiecuje nie pić... Po kilku dniach było znów to samo. Wizyta u cioci po prostu mnie wyciszała i uspokajała, takie były tego plusy.

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Oj Zola87 biedulinko. Chciałabym Cię pocieszyć i napisać, że Wam się uda, że Wasza historia będzie inna. Rozeszłam się z alkoholikiem, zabierając małe dziecko ze sobą, byłam bez pracy, ale nie mogłam znosić jego picia i wyzwisk, które kierował do mnie po pijaku, odeszłam ale kilka szans po drodze niestety było. Nie zmienił się, nic nie dały terapie, bo nadal przymus picia był silniejszy, umawiał się na spotkania z córką (teraz ma 15 m-cy) i nie przychodził, bo zapijał. No i czara goryczy się przelała, teraz jest sam, próbuje wrócić, ale ja jestem już nieugięta, bo wiem, że on mówi tylko to, co ja chcę usłyszeć. Jestem sama ale nie samotna, mam córkę i rodziców, jestem też spokojniejsza, nie czuję tego ścisku w żołądku i dławiącego strachu czy mój były wróci trzeźwy jak gdzieś wychodzi. Chciałabym mieć kogoś, mieć się do kogo przytulić, porozmawiać wieczorami, ale na pewno nie alkoholika, bo życie z taką osobą jest dramatem.

37 Ostatnio edytowany przez entliczek (2012-11-23 14:20:37)

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Jeśli mogę... Nie przeczytałam całości, więc przepraszam jak powtórzę coś co już było napisane. Mój ojciec był i nadal jest alkoholikiem. W moim domu nie było patologii, nikt nikogo nie bił, czasem jakieś krzyki i kłótnie i generalnie jak ojciec wracał pijany to było "niefajnie" ale bez eksplozji. Każdy chodził na palcach i generalnie z rodzeństwem zamykaliśmy się w swoich pokojach. Więc generalnie powinno być w miarę ok. Ale nie jest. Dopiero w dorosłym życiu wylazło ze mnie to wszystko co się działo ze mną w dzieciństwie, a z czego nie zdawałam sobie sprawy. Zrozumiałam jak bardzo się bałam, jak bardzo nie rozumiałam i jak bardzo nienawidziłam swojego ojca i jak bardzo tęskniłam za takim tatą jakim są ojcowie koleżanek. Żebym mogła z nim pogadać, pośmiać się i się go nie wstydzić.
Mama moja wyszła z założenia, że dzieci muszą mieć ojca. A ja cały czas wolałam, żeby zniknął, żebyśmy zostali sami z mamą i żeby był spokój.
Zola poczytaj o syndromie DDA (Dorosłe dziecko alkoholika) i zastanów się czy chcesz coś takiego zgotować swojemu dziecku. Męża do terapii nie zmusisz żadnymi groźbami i prośbami. Jak sam nie zrozumie, że jest chory to nic to nie da. Mój ojciec nie zrozumiał i ciąży mi to do dzisiaj. W sumie tak sobie myślę, że mam do mamy żal, że nie odeszła od ojca, bo myślała, że dla nas tak będzie lepiej. Brzmi to może okrutnie, ale i ona ma poplątane życie przez to i my. Ale inne czasy, inna mentalność inna świadomość.
Ja wiem jedno, jeśli kiedyś ojciec moich dzieci będzie pił, to nie będę miała sentymentów żadnych.
Pewnie cię nie pocieszam, ale jestem klasycznym przykładem na to jak rodzic alkoholik może wpłynąć na to jakim się jest w dorosłym życiu. W moim przypadku depresja, kłopoty z akceptacją samej siebie, z ułożeniem związku. Terapia jest długa i bolesna, bo odkrywa się to o czym nie miało się pojęcia "za młodu" i nie zawsze jest to fajne. Piszę to tak bardziej ku przestrodze. Czasem jest lepiej jak dziecko widzi ojca/matkę raz na 2 tygodnie i się z nim dobrze bawi, niż jak go widzi dzień w dzień pijanego i chowa się po kątach bo się boi, bo nie wie o co chodzi.
Pozdrawiam i mimo wszystko trzymam kciuki.

38

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Mama Małej Jagody- zawsze podziwiałam takie kobiety, które potrafiły odejść. Ja narazie nie mam dokąd odejść, ale jakbym miała, to nie wiem czy bym potrafiła. Poza tym mówisz że jesteś nieugięta... Ja zawsze wybaczałam. Obiecał że się zmieni a ja naiwnie wierzyłam. Ty masz wsparcie w rodzicach. Napewno poparli Twoją decyzję o odejściu. Mój ojciec po pierwsze by mnie nie przyjął, a po drugie ciągle bym wysłuchiwała tych jego: "a nie mówiłem? Od razu Ci mówiłem ale Ty oczywiście byłaś mądrzejsza" Mama Małej Jagody- Na pewno jeszcze sobie ułożysz życie z kimś "normalnym".

entliczek-uświadomiłaś mi bardzo ważną rzecz, o której wcześniej wogóle nie myślałam. Moje dziecko kiedyś będzie DDA! Boże to mnie przeraża. Na razie jest malutki a już kilka razy płakał z powodu naszej kłótni. Serce mi zawsze pękało jak na to patrzyłam. Musze teraz to wszystko jeszcze raz od nowa przemyśleć... Dziękuję że zechciałaś się wypowiedzieć.

39 Ostatnio edytowany przez entliczek (2012-11-23 15:15:32)

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Zola, to nie jest tak, że jak ojciec pije to syn zaraz będzie DDA. Każdego to dotyka inaczej. Moje rodzeństwo jest "normalne" że tak powiem wink To zależy od poziomu wrażliwości chyba. Ale tak czy inaczej w dużej mierze od Ciebie to zależy. Alkoholik nie widzi szkód jakie czyni dookoła. Do mojego ojca nadal nie dociera co mi zrobił. Nigdy mnie nie bił, więc jego zdaniem krzywdy nie ma i wszystko sobie uroiłam. Może gdyby mama postąpiła inaczej krzywda była by mniejsza. Bo byłaby tak czy inaczej, ale pewnie byłabym teraz spokojniejsza.

I jeszcze jedno, może ktoś na mnie nakrzyczy, że Cię straszę... wcale nie mam takiego zamiaru. Chcę tylko uświadomić Tobie i innym w podobnej sytuacji, żeby czasem spojrzeć na to od strony dziecka. Proszę Cię, niech on nigdy nie czuje, że to jego wina, że się kłócicie i ojciec pije. Przytulaj go, mów, że kochasz, i że nie jego wina.

Trzymaj się i trzymam kciuki.

40

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Bardzo często go przytulam, mówię mu że go kocham itd ale on jeszcze malutko rozumie:) Jedno jest pewne- ode mnie miłości mu nie zabraknie.

Powodzenia i odwagi Ci życzę. Wiem co czujesz, nie jestem może DDA ale też pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny. Kiedyś byłam wiecznie zawstydzona, zamknięta w sobie, teraz już mniej ale nadal dużo rzeczy się boję a moja samoocena jest niska. Będzie dobrze:)

41 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-11-23 16:58:29)

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

matko jak czytam takie przpraszam za wyrażenia i dość ostre słowa "farmazony" to chce mi się wyć. choć w zasadzie nie powinno bo każdy jest kowalem swojego losu. zola87 powiem tak jak cię czytam to ty jesteś klasycznie współuzależniona. prosze cię poczytaj w necie o tym. patologia rodzi patologię. nic nie "będzie dobrze" dopóty dopóki nie zrozumiesz że ty jesteś tak samo "chora" jak twój mąż. w pracy nad alkoholizmem "pacjenta" doprowadza się do ostateczności pokazuje się mu w jakim szambie siedzi nie wiem jak czasami czytam takie rzeczy które osoby współuzależnione  piszą może i tak należy zrobić z tymi osobami by do nich dotrało że są częścią nierozerwalną częścią schematu. idź na terapię dla osób współuzależnionych. zawalcz o godne życie twoje i dziecka. już fundujesz mu powolną traumę poprzez awantury z pijakiem. nie pisze tego by cię zdołować piszę po to by poruszyć w tobie pokłady siły kobiecej do ochrony własnego życia i życia dziecka. jesteś za was dwoje odpowiedzialna za meża nie jesteś odpowiedzialna. nie skazuj dziecka na to. dla twojego dziecka jedynym wzorem do naśladowania będzie twój pijący chamski nie szanujący ciebie małżonek. i twój syn może wyrosnąć na taką właśnie szuje która nie będzie zdolna do uczuć wyższych. twój mąż to też produkt patologii. przerwij to zaklęte koło bólu i bagna. nie musisz robić rewolucji w swoim życiu i uciekać bóg wie gdzie. póki co idź na terapię przygotuj siędo obrony. w ośrodkach które zajmują się problemami alkoholowimi jest wykształcona kompetentna kadra która poprowadzi cię ku zdrowieniu pomoże prawnie zaopiekuje się tobą. nie  zwlekaj czas leci syn coraz więcej krzywd doznaje to zapisuje się w nim jak na twardym dysku by później wyleść w postaci jakiś lęków czy innch dolegliwości. nie znam "normalnej zdrowej" osoby pochodzącej z rodziny alkoholowej gdzie nie ma szacunku sa za to wyzwiska uległość jednego z małżonków przekaczanie granic godności drugiego człowieka przemoc fizyczna i psychiczna. zastanów się nad tym i działaj.

pozdrawiam cieplutko i ratuj siebie i dziecko.

42

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Od dwóch lat utrzymuję męża alkoholika  oraz troje dzieci, nie wiem co dalej mam robić mam już dość.

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Ile masz lat? Jak często mąż pije? Czy był kiedykolwiek leczony?

44

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...
małpa napisał/a:

Od dwóch lat utrzymuję męża alkoholika  oraz troje dzieci, nie wiem co dalej mam robić mam już dość.

Mam ponad czterdzieści lat,  są chwile kiedy nie pije wtedy jesteśmy razem z dziećmi bardzo szczęśliwi. Lecz gdy tylko jest pijany to dzieci zmuszają mnie do tego abym jego wyrzuciła z domu i jest im bardzo przykro że nie mogą liczyć na ojca. Dzieci w wieku 16,14 i 9 lat. Syn 14 letni uprawia sport( piłkę ręczną ) ale mąż był na jego meczu może z trzy razy i jak syn wyjedzie na jakiś turniej to mąż nigdy nie interesował się nim. Córka 9 letnia bardzo ładnie  śpiewa i bierze udział w różnych konkursach lecz oczywiście może z dwa razy mąż był na jej występie.

45

Odp: Mam dość, nie wiem co dalej robić...

nigdy się nie leczył gdyż twierdzi że nie potrzebuje pomocy. a moje argumenty nie trafiają do niego . jesteśmy małżeństwem ponad 23 lata

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam dość, nie wiem co dalej robić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024