podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez nikolazjaalazja (2012-11-16 01:29:25)

Temat: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Witam wszystkich.

Chciałabym podzielić się z wami swoją historią, prosić o radę i wsparcie. Niestety sama sobie z tym wszystkim nie radzę.

Byłam ze swoim chłopakiem prawie dwa lata, jak każdy związek mięliśmy wzloty i upadki, jednak miesiąc temu rozstaliśmy się ostatecznie. Zaczęło się dość normalnie, kilka randek, spotkań, Mimo tego, że ja w tym czasie nie szukałam nikogo na stałe (miałam wyjechać na wymianę studencką) dość szybko oboje zaangażowaliśmy się emocjonalnie. Buum...wielka miłość! Zrezygnowałam z wyjazdu na wymianę studencką (było to poniekąd moje małe marzenie) i wszystko układało się dobrze. W wakacje mój chłopak wyjechał do pracy (zdecydował o tym jeszcze zanim mnie poznał) i nie widzieliśmy się 2 miesiące. Jednak mięliśmy ze sobą stały kontakt i nadal bylismy szczęśliwi. Minęło pół roku i nagle dowiedziałam się, o kolejnym wyjeździe do pracy, tym razem na stałe. Była to dla niego wielka szansa, dlatego w pewnym sensie się cieszyłam. Jednak miałam do niego żal, że nie powiedział mi o tym wcześniej, nie zapytał mnie o zdanie, nie skonsultował tego ze mną. Dodam, że nasz związek był poważny. Wyjechał w kwietniu. Ja w między czasie obroniłam się, i postanowiliśmy, że dołączę do niego i dokończę tam studia magisterskie. Był to warunek bycia razem, gdybym się na to nie zdecydowała, oznaczałoby to koniec naszego związku. W między czasie nasze kontakty zaczęły się zmieniać, coraz mniej telefonów, smsów, mniej czułości. Gdy przyjeżdżał do Polski niby było tak samo, ale czułam, że coś jest nie tak. Nie poświecał mi dużo czasu, czułam się w pewnym sensie odtrącona. Jednak według niego sama stwarzałam problemy. Później na fb zaczęły pojawiac się zdjęcia z imprez, dowiedziałam się, że pisze smsy z jedną z koleżanek z pracy, nawet gdy był w Polsce ze mną. Zaczynałam nabierac podejrzeń, że mnie zdradza. Nadszedł moment wyjazdu, nie byłam do końca pewna czy tego chcę, jednak z drugiej strony studia za granicą były dużą szansą. Zamieszkalismy razem i od samego początku było strasznie. Czułam się samotna, nie znałam tam jeszcze nikogo, a on nie był dla mnie wsparciem. Nie wychodziliśmy nigdzie, nie spędzaliśmy razem czasu, mimo że kiedyś oboje bylismy bardzo aktywni i zawsze robiliśmy coś razem. Na moje pytania czemu tak jest, jedyna odpowiedzią była praca i zmęczenie. Z tych samych powodów (według niego) seks uprawialiśmy coraz rzadziej. Mimo tego, że nie widzieliśmy się pół roku i że ja chciałam spędzać z nim każda wolną chwilę, kochac się caly czas i że kiedyś tak właśnie było. Zaczęłam mieć coraz większe podejrzenia, ze w jego zyciu pojawił się ktoś inny. W mieszkaniu były włosy kobiety (odpowiadały włosom wspomnianej koleżanki), zauważyłam że w pudełku w którym trzymał prezerwatywy było ich mniej, w koncu przeczytałam jego smsy i odkryłam, że był u niej, że ona była w mieszkaniu (w tym samym czasie gdy mi wkręcał, że śpi), że przywoził jej prezenty z Polski. Od pewnego czasu mój były zaczął również ukrywać przede mną swoje telefony i usypiać komputer, nawet gdy wychodził do łazienki.  Byłam w kompletnej rozsypce i nie wiedziałam co robić. Gdy poruszałam ten temat on robił ze mnie zazdrosną idiotkę. Dodam, że zawsze gdy było coś nie tak, to ja byłam tą winną i złą, ktora musiała go przepraszac. On zawsze miał rację, a odpowiedzią na moje pretensje było: jak chcesz możemy się rozstać. Próbowałam jakoś przetrwac to wszystko, (dopiero co zamieszkaliśmy razem, a ja byłam w obcym miejscu w pewnym sensie zdana na jego łaskę) poczekać na lepszy moment i porozmawiać o wszystkim szczerze i otwarcie. Jednak w między czasie zaczęłam studia... i poznałam pewnego kolegę. Był dla mnie wsparciem, mogłam z nim porozmawiać o wszystkim, był jedyną osobą która stała mi się bliska, zaczęliśmy delikatnie flirtowac. Ja (nie wiem z jakich pobudek, chyba chciałam poczuć się atrakcyjna i kontynuowac ten wydawałoby się niewinny flirt) zablokowałam galerię ze zdjęciami z chłopakiem....  No i pocałowaliśmy się. Wiem, że to co zrobiłam było złe i bardzo tego żałowałam, nie chciałam tego powtórzyc i wyjaśniłam temu chłopakowi, że możemy być tylko przyjaciółmi. Chciałam naprawić swój związek, postanowiłam postarać się, dać coś z siebie, zacząć myśleć pozytywnie (często bywałam dość smutna i markotna) i czekać na efekty. Jednak pewnego dnia mój chłopak przeczytał moje wiadomości na fb, ja głupia idiotka nie miałam żadnego hasła, nic a nic. No i stało się, z wiadmości wynikało, że doszło do pocałunku. Powiedział, że go zdradziłam, że to koniec i tyle. Wtedy zaczeliśmy prać wszystkie brudy. Ja ujawniłam wszystkie moje podejrzenia i pretensje. On twierdził, że ta dziewczyna była tylko jego dobrą koleżanką i nic miedzy nimi nie zaszło i on nigdy by mnie nie zdradził. Nasze problemy w związku wyjasnił nową sytuacją, przeprowadzą i swoją praca. Po raz kolejny to mnie obarczył całą winą za rozpad naszego związku. Następnego dnia dowiedział się o zablokowaniu zdjęć (i to przelało szalę goryczy), zaczał wyzywać mnie od wiadomo kogo i pomiatac mną. Z dnia na dzień zostałam sama w obcym mieście. Musiałam wyprowadzić się jak naszybciej.  Jakos sobie poradziłam, znalazłam pokój, na który było mnie stac i żyję sobie, studiujac. Przy przeprowadzce mój były chłopak zachował się strasznie, nie odezwał się słowem, a rzeczy których nie zdołałam wziąc, wyrzucił za mną za drzwi, ponizył mnie totalnie. Dziewczyna o której wspominałam napisała mi maila, w którym twierdzi, że między nimi nic nie zaszło (jestem pewna, że to on dał jej mój adrs - po co?)
Mimo wszystko, ja nadal nie potrafie pogodzić się z tym co się stało, z tym poczuciem winy, że to JA wszystko zepsułam i zrujnowałam swoje życie, przez swoją głupotę i uczucia z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Nie moge przestać zastanawiać się co by było gdyby..., dlaczego nie probowałam naciskac na rozmowę, która mogłaby wszystko wyjaśnić. Czasami cieszę się, że to się skończyło, nie ma już płaczu, podejrzeń, zastanawiania się, ale nie ma też najważniejszej osoby, dla której poświęciłam wszystko. Zostawiłam przyjaciół i rodzinę, żeby z nim być. A teraz jestem zupełnie sama.

Co o tym wszystkim myslicie? Czy myslicie, że dobrze się stało? Jak mam sobie pomóc?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Pomożesz sobie zapominając o tym facecie. Wszystko wskazuje, że to on Cię jednak naprawdę zdradzał, ślady w mieszkaniu, ukrywanie korespondencji, zachowanie wobec Ciebie. Ponownie zrobił z Ciebie winowajczynię... Typ manipulatora. Zatrułby Ci życie Nie masz powodu do rozdrapywania tego, nie możesz się obarczać winą za rozpad tego związku. Zachowanie na samym końcu, potraktowanie Cię jak szmatę daje ewidentne negatywne świadectwo temu człowiekowi.
Zajmij się nowymi znajomościami i zapomnij o tamtym typie. Może warto zaangażować się w znajomość z nowym znajomym?

3

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Przeczytałam tę historię ze wzruszeniem. Mój obecny związek jest na całkowitym zakręcie. Tydzień temu wykrzyczałam mu do słuchawki że ma mnie wykreślić ze swego życia, że dla niego już nie istnieję. Potem przeprosiłam go za swój wybuch ale postwiłąm określone warunki, których wiem, że nie spełni ( dla niego słowo przepraszam nie istnieje, tak jak przyznanie się do winy). Czemu wzruszyła mnie Twoja historia? Bo jakbym widziała siebie: my musiałyśmy zmienić miejsce zamieszkania, aby związek istniał, ukrywanie telefonu, blokowanie komputera - skąd ja to znam, zrzucanie winy całkowicie na nas, i owa tajemnicza "ona" , któa to do ciebie napisała a ja z kolei miałą wierzyć w brak kontaktu z NIĄ ( brakiem kontaktu nazywał wysyłanie życzeń na imieniny i święta, wysyłanie dedykowanych filmikó na youtube, rozmowy na gg). Słusznie tutaj zauważono, manipulator. Podły manipulator tak jak w moim przypadku podły kłamca który w "żywe oczy " będzie się wypierał.
Szkoda naszego życia na takich bęcwałów. Ja też cierpię, ale staram się uwierzyć, że co najlepsze wciąż jest przede mną. smile

4

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Dziewczyno ciesz się, że zakończyłaś ten toksyczny związek. On wykorzystał moment żeby z Tobą się rozstać. On Ciebie nie kochał i dlatego w tak okrutny sposób Ciebie poniżył. Zachował się jak dupek. Czasem mi wstyd, że jestem facetem sad.
Teraz staraj się o nim jak najszybciej zapomnieć. Czym prędzej tym lepiej. Zacznij żyć dla siebie. Zobaczysz jeszcze będziesz szczęśliwa.
Powodzenia smile

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Dzieki za odpowiedzi. Musiałam w końcu to wszystko z siebie wyrzucić.

Wiem, że On mnie na pewno w jakimś sensie kochał i że byłam dla niego ważna, tylko skoro poznał kogoś innego lub stwierdził, że już nie chce ze mną być, czemu komplikował sobie życie i nie zakończył tego związku, gdy ja byłam jeszcze w Polsce. To mnie zastanawia. Możliwe, że wszystko posunęło się już za daleko i nie mógł tego odwrócić, ale on zawsze był zdecydowany i nie bał się podejmować decyzji. Najgorsze jest to, że już nigdy nie dowiem się prawdy.

On wyjaśnił mi całą sytuację w wydawałoby się racjonalny sposób. Dziewczyna to tylko dobra koleżanka, jedna z wielu z grupy ludzi, w której się obracał. Nasze coraz gorsze relacje wytłumaczył nagłą zmianą, przeprowadzką, zamieszkaniem razem. Siedzenie w domu i brak seksu, pracą i zmęczeniem. Włosy były jego znajomyc, którzy oczywiście go odwiedzali (co on nie może miec znajomych). Szkoda tylko, że wcześniej nie słyszałam nic ani o dobrej koleżance ani o odwiedzinach znajomych. A prezerwatywa posłużyła mu podobno do jednej z technik masturbacji.

Boję się, że ja wszystko sobie wkręciłam, wymysliłam i to on ma rację.

6

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Nie dociekaj prawdy, niepotrzebnie będziesz rozdrapywać rany.  Dowiedzenie się prawdy nic Ci nie pomoże. Myślisz, że będzie Ci lżej? Nie nie będzie lżej. Powiem Ci, że ja nigdy nie wyrzuciłbym rzeczy swojej partnerki z mieszkania. To było podłe z jego strony. Najgorsze jest to, że dla dupka zrezygnowałaś ze swoich marzeń, planów. Ciesz się jednak, że jesteś wolna smile. Zapewniam, że za jakiś czas sama sobie powiesz, że dobrze się stało jak się stało. Jeszcze będziesz szczęśliwa u boku mając dojrzałego partnera a nie dupka.
Powodzenia smile

7

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać
Lexpar napisał/a:

Nie dociekaj prawdy, niepotrzebnie będziesz rozdrapywać rany. ... Najgorsze jest to, że dla dupka zrezygnowałaś ze swoich marzeń, planów... Jeszcze będziesz szczęśliwa u boku mając dojrzałego partnera a nie dupka...

Dokładnie.
Taka mała uwaga... Krążą Ci po głowie myśli, że "on miał rację", a Ty się myliłaś w swoich osądach i doszukujesz się w samej sobie złej interpretacji wszystkiego z jego strony. Wiesz, że myśląc w ten sposób się oszukujesz i idealizujesz tego człowieka? Za chwilę całą winę przypiszesz sobie...
Powinnaś uświadomić sobie maleńką prawdę: nikt, kto kocha, kto ceni drugiego człowieka  - nie potraktuje go w taki sposób, jak to zrobił ten facet wobec Ciebie. Wykazał się bezwzględnością...
I robi z Ciebie winowajczynię - jak na razie skutecznie smile
Przestań sobie "wkręcać" to wszystko, posłuchaj nas, spójrz na wszystko trochę z boku...
Każdy normalny, wrażliwy, myślący facet w takiej - jak Wasza - sytuacji podszedłby do problemu z wyrozumiałością i starałby się rozmawiać, przekonywać, udowadniać, że te "podejrzenia, zarzutu" są bezpodstawne. I w ten sposób zażegnałby wszystko. Co zrobił Twój były? KŁAMIE Ci prosto w oczy, wymyśla debilne wytłumaczenia wiedząc, że to "łykniesz"... Manipulator, kłamca i cham do samego końca.
Nie trać już ani chwili na coś takiego!

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Dzięki za wsparcie. Staram się myśleć tak jak wy, mieć pozytywne nastawienie, nie rozpamietywać tego wszystkiego, nie rozdrapywać ran, myśleć, że najlepsze jeszcze przede mną. Jednak czasami przychodzą momenty, takie jak teraz, kiedy zastanawiam się co by było gdyby... I właśnie wtedy obarczam się całą winą i myslę, że może gdybym dała nam więcej czasu, wszystko powróciłoby do normy. W końcu to ja go zdradziłam, pocałowałam innego, i tego nie mogę sobie wybaczyć.

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że pomiędzy nim i tą całą koleżanką nic nie zaszło. Jeśli nawet jednak nie to zdaje się nie podjął żadnej próby zapewnienia Cię o tym. Wygląda ewidentnie na to, że wykorzystał Twój błąd żeby móc bez skrupułów Cię zostawić. Było mu to na rękę. Ludzie gdy się kochają są w stanie sobie pewne rzeczy wybaczyć. Wydaje mi się, że gdyby była miłość byłaby również próba wybaczenia sobie tego pocałunku. Wszystko wskazuje na to, że nie zależało mu już na Tobie, więc nie ma sensu zastanawianie się co by było gdyby, bo pewnie jedynie dalsza niepewność i zastanawianie się czy Cię zdradza.

10 Ostatnio edytowany przez nikolazjaalazja (2012-11-21 00:13:55)

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

baziula --> Z tego co zrozumiałam, jestes lub byłaś w podobnej sytacji. Jak sobie z tym radzisz? Dociekałaś prawdy? Próbowałaś rozmawiać?

Mój były zarzucił mi, że zamiast wyjaśnić i rozmawiać, ja poleciałam do innego. Wiem, to był błąd, ale nie potrafiłam poradzić sobie z całą sytuacją. Starałam się zaczynać rozmowę raz czy dwa, ale z jego strony nie było chęci wyjaśnienia wszystkiego. Było stwierdzenie nie zdradziłem Cię, i na tym koniec, ewentualnie robienie ze mnie osoby przewrażliwionej i zazdrosnej. Wydaje mi się, że mój prawie codzienny płacz powinien zmusić go do myślenia i zastanowienia się co jest nie tak. Jednak tak się nie stało, a ja zatracałam się w tych domysłach i podejrzeniach coraz bardziej.

Według was to on jest winny, ja niestety nie potrafię tak myśleć. I zaczynam obarczać winą siebie. Na początku było łatwiej, w głowie miałam podejrzenia, widziałam jak wszystko się sypie, jak mnie traktuje. Teraz jest coraz gorzej. Te złe momenty zanikają, a ja zaczynam przypominać sobie o tych dobrych. A mówią, że po rozstaniu, z czasem zaczyna być coraz lepiej.

Nie uważacie, że całując się z tym chłopakiem, w pewnym sensie  zasłużyłam sobie na takie traktowanie? W końcu nic nie usprawiedliwia zdrady. Wiem, że nie potrafiłabym posunąć się dalej niż pocałunek, ale dla mojego byłego to nie ma znaczenia. W jego oczach jestem szmatą i jak mi powiedział, stracił do mnie cały szacunek.

11

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać
nikolazjaalazja napisał/a:

...zasłużyłam sobie na takie traktowanie? W końcu nic nie usprawiedliwia zdrady. Wiem, że nie potrafiłabym posunąć się dalej niż pocałunek, ale dla mojego byłego to nie ma znaczenia. W jego oczach jestem szmatą i jak mi powiedział, stracił do mnie cały szacunek.

To i tak wypada sie cieszyć, że dla niego nie stałaś się ową "szmatą" zasługującą na takie flekowanie znacznie wcześniej, gdy np. w jakimś sklepie spojrzałaś na sprzedawcę, bądź powiedziałaś dzień dobry sąsiadowi... Widać ten Twój facet jakis wyjątkowo tolerancyjny i wyrozumiały... Wszak mógł Cię totalnie upokorzyć w takim sklepie przy wszystkich, prawda? A on przecież taki zawsze fair był wobec Ciebie... Ech...
Ech, dalej sobie wkręcasz...
Możesz przestać?

12 Ostatnio edytowany przez K.82 (2012-11-21 00:33:31)

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

"Nie szuka się szczęścia w gwiazdach cudzego nieba, kiedy własne świeci Ci nad głową"

13

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Nikola! Nawet nie jesteście małżeństwem, a już prezerwatywy znikają, telefon i komputer jest blokowany. To jakiś bezsens, nie sądzisz? Ten związek już kwalifikował się do zerwania, bo co by było za 15 lat?

Pocałowałaś się z innym chłpakiem i nie zadręczaj się tym. W końcu twój związek się rozpadł, choć formalnie jeszcze nie zerwaliście. Więc nie dręcz się winą.

Najważniejsze pytanie -- co chcesz zrobić? Jak wrócić do pierwszego chłopaka, to musisz poczekać, a za jakiś czas dasz mu sygnał, że wciąż go kochasz. Możesz tez kontynuować nową znajomość -- bo i dlaczego nie skoro tak dobrze się przy nim czułaś?

Musisz prowadzić swoje niezależne życie, zarabiać, pracować. Niezależnie z kim będziesz. Potem będziesz mogła słuchać głosu serca -- to najważniejsze. Rozumiesz? Musisz stać na własnych nogach, aby słuchać serca i sumienia, a nie kalkulować z kim chcesz iść przez życie.

14

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Szukał pretekstu. Sam wepchnął Cię w ramiona innego i zrobił to świadomie. Ty niczego nie ukrywałaś, on wszystko.

Jakie szczęście, że już z nim nie jesteś! Nie daj sobie wmówić, że cokolwiek zrobiłaś "nie tak". Gdyby z jego strony była odrobina dobrej woli, byłoby Wam jak w raju. Ale nie było. I to jego kłamstwa, chamstwo, oszukiwanie i chęć pozbycia się Ciebie (albo podporządkowania sobie Ciebie) zepsuły wszystko.

15

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

"Nie szuka się szczęścia w gwiazdach cudzego nieba, kiedy własne świeci Ci nad głową" --> dzięki za ten cytat! Pozwala on spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Przechodzę trudny okres, ale czuję też, że dzięki temu zaczęłam głębiej zastanawiać się nad swoim życiem, nad sobą, swoimi pragnieniami i marzeniami. Zaczęłam żyć własnym życiem, dostrzegać gwiazdy na swoim niebie.

Co do kontynuowania nowej znajomości - nie wchodzi to w grę. Wspomniany chłopak jest tylko bardzo dobrym kolegą, a ja nie chcę tego psuć, wiedząc, że nie uporałam się jeszcze ze swoimi uczuciami. Poza tym nie pociąga mnie fizycznie. Tak, wiem, że w kontekście pocałunku jest to dość paradoksalne stwierdzenie, ale pocałunek był wyrazem mojego osamotnienia, bezsilności...nie wiem.

Kosmiczny nick: to nie jest tak, że mój były mnie publicznie upokarzał, był chorobliwie zazdrosny, stosował wobec mnie przemoc. To wszystko odbywało się na bardziej subtelnej płaszczyźnie. Dostrzegam w nim próby, i to udane, manipulacji mną, ale nie tak wyraźnej i dosadnej. Chyba na końcu puściły mu hamulce, jak powiedział mi ktoś bliski: pokazał swoją prawdziwą twarz.

To był mój pierwszy poważny, myślałam że także dojrzały, związek. Często podkreślałam, że to jest dla mnie nowe, że uczę się być z kimś, budować związek i on to wykorzystał. Zarzucał mi wiele rzeczy, próbował zmieniać, a ja naiwnie myslałam, że ma rację. Że nasze problemy to moja wina, że muszę sie bardziej starac, dostosować. Więc przepraszałam go, nie myślałam o swoich uczuciach, starałam się nie doprowadzać do konfrontacji, zeby tylko ON nie był zły.

Chyba wreszcie przejrzałam na oczy. A przynajmniej zaczynam dostrzegać pewne rzeczy.

Dziękuję Wam!

16

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać
nikolazjaalazja napisał/a:

baziula --> Z tego co zrozumiałam, jestes lub byłaś w podobnej sytacji. Jak sobie z tym radzisz? Dociekałaś prawdy? Próbowałaś rozmawiać?

Mój były zarzucił mi, że zamiast wyjaśnić i rozmawiać, ja poleciałam do innego. Wiem, to był błąd, ale nie potrafiłam poradzić sobie z całą sytuacją. Starałam się zaczynać rozmowę raz czy dwa, ale z jego strony nie było chęci wyjaśnienia wszystkiego. Było stwierdzenie nie zdradziłem Cię, i na tym koniec, ewentualnie robienie ze mnie osoby przewrażliwionej i zazdrosnej. Wydaje mi się, że mój prawie codzienny płacz powinien zmusić go do myślenia i zastanowienia się co jest nie tak. Jednak tak się nie stało, a ja zatracałam się w tych domysłach i podejrzeniach coraz bardziej.

Według was to on jest winny, ja niestety nie potrafię tak myśleć. I zaczynam obarczać winą siebie. Na początku było łatwiej, w głowie miałam podejrzenia, widziałam jak wszystko się sypie, jak mnie traktuje. Teraz jest coraz gorzej. Te złe momenty zanikają, a ja zaczynam przypominać sobie o tych dobrych. A mówią, że po rozstaniu, z czasem zaczyna być coraz lepiej.

Nie uważacie, że całując się z tym chłopakiem, w pewnym sensie  zasłużyłam sobie na takie traktowanie? W końcu nic nie usprawiedliwia zdrady. Wiem, że nie potrafiłabym posunąć się dalej niż pocałunek, ale dla mojego byłego to nie ma znaczenia. W jego oczach jestem szmatą i jak mi powiedział, stracił do mnie cały szacunek.

Dawno tu nie zaglądałam, dlatego odpisuję po tak długim czasie. Jeśli śledzisz ten wątek.... Ja w chwili obecnej po prostu zakończyłam mój związek. Powiedziałam: dziękuję, nie pasujemy do siebie, nie dajemy sobie szczęścia. Ja mu z pewnością nie daję szczęścia, jeśli szuka go gdzie indziej. Koleżanki, koleżanki, które pojawiają się i znikają. Tak wszystko subtelnie. Ze mną brak tematów do rozmowy, za to mase tematów do omówienia z koleżankami. Te same zapewnienia, że nigdy cię nie zdradziłem, przeplatane kłamstwami. Trzy razy pytany o to samo potrafił za każdym razem inaczej odpowiedzieć na zadanie pytanie. Na jakiekolwiek uwagi dotyczące koleżanek widziałam tylko ten uśmieszek i słyszałam słowa " ty jesteś po prostu bardzo zazdrosna". Jakże łatwo zrobić z kobiety ZAZDROSNĄ IDIOTKĘ. Aż pewnego dnia, wiem to banalne, co teraz napiszę, zrozumiałam, że mam jedno życie, które mija bezpowrotnie ( nawet nie obejrzałam się jak przekroczyłam trzydziestkę). NIE WARTO marnować życia na związek na siłę, lub z przyzwyczajenia. KAŻDY ma prawo do szczęścia i nie warto się go wyrzekać tylko dlatego, że po trzydziestce "pasuje już z kimś być". Właśnie!!!!!! Być z kimś, a mój związek to była GONITWA ZA tym człowiekiem. On robił wszystko po swojemu a mnie jeśli nie pasowało to cytuję "to trudno". Kochałam go i naprawdę przez długi czas nie widziałam w jaki układ emocjonalny wchodzę. Zrozumiałam, że trzeba i warto mieć marzenia. Sięgać za horyzont. Dlaczego przy nim tego nie czułam? Bo słyszałam tylko "musisz to, musisz tamto". Zagrałam "VABANK" - jeśli wygram odnajdę jeszcze prawdziwą miłość, człowieka z którym będę czuła się po prostu dobrze, jeśli przegram zestarzeję się w samotności. Zagrałam "VABANK" i jak narazie nie żałuję.
Pozdrawiam, życząc wiele wiele szczęścia.

17 Ostatnio edytowany przez nikolazjaalazja (2012-12-24 11:47:38)

Odp: podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Eeech... no i musiałam go spotkać na lotnisku... a już jakoś sobie radziłam. Myślałam, że zniosę to lepiej, niestety znowu wpadłam w dół, i to jeszcze głęboki jak jasna cholerka. Cały dzień się na to przygotowywałam, miałam być twarda i pewna siebie, uśmiechnięta. Taaak... jasne... gdy tylko go zobaczyłam ręce zaczęły dygotać, łzy cieknąć po policzku.

I na dodatek po tym jak mnie olał (podeszłam i chciałam porozmawiać, ot tak, po prostu), napisałam mu SMSa, z cyklu pijackie SMSy zropaczonej byłej.

Jak radzicie sobie w takich sytuacjach? Czy można sobie jakoś poradzić? Znowu odechciało mi się żyć.. a tu święta trzeba udawać przed rodziną. I egzaminy w drodze.. jak tu się przygotować.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » podejrzenia, zdrada i rozstanie, czy jest do czego wracać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024