Od jakiegoś czasu (2.5 roku) razem z partnerem nic nie czujemy podczas seksu. Wcześniej było ok, nie wiem teraz co się dzieje. Jestem sfrustrowana bo podczas seksu mogłabym czytać, szyć, gotować no dosłownie nic nie czuję:( mam ciągle ochotę, nie jestem zaspokojona. I zła. Partnera staram się zadowalać seksem analnym, oczywiście on czuje podczas takiego seksu. A ja? jestem załamana:( chcę sie w końcu normalnie kochać, czuć, mieć przyjemność z tego seksu. Nie mówię o orgaźmie bo nie mam go chyba już od wieków ale chociaż o tym czuciu... jestem młoda a nie czerpię żadnej przyjemności z seksu. Dodam że od ponad 5 lat biorę tabletki antykoncepcyjne, czy to może być przyczyna nie czucia?
Może to widoczna oznaka nie widocznych potrzeb w postaci wymiany partnera na innego? Nie spotkałem jeszcze kobiety, która nie czuła nic przy analu.
Chyba troszkę źle się wyraziłam... ja czuję podczas seksu analnego i partner też, dlatego staram się zadowalać go takim seksem. Chodzi mi, że ja nie czuję podczas "zwykłego" seksu i mój partner podczas "zwykłego" seksu też nie czuje...
A jak często się kochacie? Jeśli bardzo często, to może zafundujcie sobie małą "abstynencję" ![]()
Ograniczajcie się do pieszczot...a dalej "szlaban"...przez jakiś czas...
Potem, gdy dorwiecie się do siebie, będąc na "głodzie" może i odczucia przyjemności wrócą ![]()
kochamy się praktycznie co dziennie... w sumie dobry pomysł ale nie wiem ile uda nam się ograniczyć tylko do pieszczot. nie wiem czy to wina tych tabletek czy czego, ale uczucie jest okropne gdy nie odczuwa się przyjemności z seksu, ciągle się o tym myśli a jak przychodzi co do czego jest znów to samo czyli...nic...
6 2012-11-13 13:36:09 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-13 13:40:44)
kochamy się praktycznie co dziennie... w sumie dobry pomysł ale nie wiem ile uda nam się ograniczyć tylko do pieszczot. nie wiem czy to wina tych tabletek czy czego, ale uczucie jest okropne gdy nie odczuwa się przyjemności z seksu, ciągle się o tym myśli a jak przychodzi co do czego jest znów to samo czyli...nic...
Ja myślę, że to całkiem dobry sposób...najpierw tydzień w ogóle bez seksu, drugi tydzień (a jak się uda, to i trzeci)pieszczoty...ale wiesz...tak konsekwentnie...
A potem...świeczki...kolacja...dobre winko, seksowna bielizna... i do dzieła...
Tylko powoli...najpierw długa gra wstępna...bez pośpiechu... ![]()
Musicie być twardzi i postarać się wytrwać w postanowieniu, jeśli się zdecydujecie na taką "terapię"...co Wam szkodzi spróbować... a jeśli jest szansa na poprawę to chyba warto ![]()
Bo jeśli codziennie się kochacie i wciąż czujecie frustracje, to to samo się nie zmieni...a będzie się pogłębiać. Jeśli mój pomysł nie zadziała, to radziłabym pójść do seksuologa...to często najlepszy krok. Jednak moim zdaniem, jeśli będziecie mieli dobre nastawienie...i będziecie wierzyć, że mała abstynencja pomoże, to może się udać. "Pozytywne myślenie" i nastawienie psychiczne czasem działa cuda ![]()
Może seks traktujecie dość mechanicznie, nie me emocji i jest trochę płytko? Nie pieścicie się, tylko penis w dziurkę i ...
Margolinka może i masz rację
być może się uda.
U nas seks nie jest mechaniczny, zawsze jest gra wstępna, seksowna bielizna, fajny klimat, czasem jakieś zabawki
co do seksuologa to nie przejdzie, mój partner jest przeciwko całkowicie. Zawsze wydaje mi się, że to moja wina, że nic nie czujemy, że to ze mną jest coś nie tak. Załamuję się tym.
Margolinka może i masz rację
być może się uda.
U nas seks nie jest mechaniczny, zawsze jest gra wstępna, seksowna bielizna, fajny klimat, czasem jakieś zabawkico do seksuologa to nie przejdzie, mój partner jest przeciwko całkowicie. Zawsze wydaje mi się, że to moja wina, że nic nie czujemy, że to ze mną jest coś nie tak. Załamuję się tym.
Ooooooo właśnie...obwiniasz się podświadomie i dlatego jest jak jest... przestań o tym myśleć. Zróbcie sobie "urlop"
Po urlopie, człowiek zawsze jest pełny sił i nowej energii.
Frustrujące myśli na co dzień, nawet podczas seksu (bo pewnie wciąż o tym myślisz) nie pomagają zbytnio...
Podczas pieszczot (w czasie "urlopu"
) traktujcie ten cały "szlaban" z humorem, obracajcie to w żart...ale trzymajcie sie tego konsekwentnie
Spróbować warto...na pewno nie zaszkodzi (chociaż ze dwa tygodnie, jak się uda to trzy) ![]()
Wprowadź chłopaka w cały pomysł dokładnie...objaśnij co i jak...że musicie spróbować. Wychodźcie częściej na spacery...relaksujcie się, starajcie odciągać swoje myśli od seksu i tego co nie wychodziło.
Powodzenia życzę...i satysfakcjonującego wyniku ![]()
Trzymam kciuki ![]()
Aga_aga,
czy podczas stosunku partner ma pełny wzwód?
Aga_aga,
czy podczas stosunku partner ma pełny wzwód?
tak z tym nie mamy żadnych problemów.
Przechodziłam przez to samo ze swoim mężem, z tym że trwało to około roku. Wina tego "nie czucia" były w moim przypadku źle dobrane tabletki. W trakcie myślałam o stu różnych rzeczach i przestałam czuć przyjemność z seksu w ciągu miesiąca od rozpoczęcia przyjmowania tabletek. Przestałam je brać po może dwóch-trzech miesiącach, ale długi czas upłynął zanim wróciłam do normalności sprzed ze swoimi hormonami i libido. Czułam się wtedy jakby mnie nie było w moim ciele, przyjemność równoznaczna z jedzeniem kanapki
Mimo, że zawsze gra wstępna, romantyczne wieczory, dobry humor, nic z przymusu i na siłę. Dopiero jak przypomniałam sobie, że to właśnie od czasu tych nieszczęsnych tabletek zrobiłam się "oziębła" ciałem, przestałam je brać. Wiadomo każdy inaczej reaguje, może sam urlop od seksu w Twoim przypadku okaże się pomocny. U mnie nie zadziałało żadne z powyższych.
pozdrawiam
No własnie... tez mi się zdaje, że to przez tabletki. za miesiąc odstawiam. może będzie lepiej. Narazie nie jest dobrze, ciągle myślę o seksie jakby to było cudownie coś czuć jak kiedyś... jestem totalnie nie zaspokojona i przez to rozdrażniona...
Mam nadzieję, że odstawienie tabletek coś da...