nie mogę się poskładać, muszę to z siebie wyrzucić, może ktoś mi poradzi
(
wiec, zacznijmy od dzisiejszego poranka, rano wyruszyłam na stacje, by jak zwykle złapać pociąg jadący do miasta obok, gdzie zawsze się przesiadam by dotrzeć do pracy. Niestety czekałam i się nie doczekałam, sprawdzam i okazuje się ,że dzis wszystkie odwołane, super, zamawiam taksówkę i jadę - dodatkowe koszta (mam bilet miesięczny). docieram do pracy, luz bluz, pora wracać. znajomy proponuje mnie podrzucić, wiec się ciesze mówiąc super, skorzystam, mój dylemat rozwiązany. Wiezie mnie do domu, jakby nie było jest mu średnio po drodze, ale twierdzi, ze nie ma problemu, bo i tak mu się nie spieszy. Ok, wiec zajeżdżamy , kieruje go gdzie i jak, skręcamy jedziemy, już dojeżdżamy i wskazuje mu ,że to tutaj prosto i nagle bum! zagadałam go i zupełnie zapomniałam ,że właśnie mijamy małą krzyżówkę. Kurde blade, stłuczka,inny samochód wjechał nam w bok, nic groźnego a ja w szoku, kierowca drugiego pojazdu - młoda dziewczyna trzęsie się ze strachu, ja zaniemówiłam. załatwianie formalności, mój znajomy bierze winę na siebie, bo jakby nie było powinien ustąpić pierwszeństwa. A ja zielona. tamci odjeżdżają, a ja w ryk, że to wszystko moja wina, a że mój znajomy z dobrym sercem, pociesza i mówi, ze to właśnie jego wina, bo to nie ja siedziałam za kierownica. Próba odpalenia samochodu jedna, druga, trzecia i nic... wiec, co znajomy robi, dzwoni na taksi i zamawia jedna do domu, ja zdesperowana, nie wiem co robić. facet chciał jak najlepiej dla mnie a tu taka sytuacja. On mieszka gdzieś w innym mieście, nawet nie mogłam dać mu na tą taksówkę, bo nie miałam żadnej gotówki, a poza tym ,by nawet jej nie przyjął, bo ja studentka, mieszkam sama i mi się nie przelewa. A ja nie wiem co mam robić, bo teraz mu ubezpieczenie do góry podskoczy i jutro musi lawetę wynająć, żeby ten felerny samochód zabrać ode mnie z parkingu. wrrrr co za dzień, dobrze, ze dopiero w środę idę do pracy, bo jutro bym chyba tam zwariowała. czuje się odpowiedzialna, ale nie mam pojęcia jak mogłabym mu pomoc ahh