Walczyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Walczyć?

Witam. Piszę, bo mam problem z byłą narzeczoną. Od początku roku utrzymywała e-mailowy kontakt z najlepszym kumplem naszego przyjaciela, wiedziałem o tym, ale jej ufałem. Byliśmy naprawdę szczęśliwą parą, mieszkaliśmy razem, staraliśmy się o dziecko, mieliśmy wiele wspólnych planów na przyszłość. Trudności pojawiły się na pielgrzymce, ponieważ ten chłopak ze względu na nią również się wybrał. Co prawda w innej grupie, ale postoje spędzali razem "bo on jest tutaj sam i nie wypada go tak zostawiać" albo "będzie mu raźniej". Przestało mi się to podobać, zrobiłem się zazdrosny i podejrzliwy. Chciałem się jej "odpłacić" i jednego wieczoru więcej czasu spędziłem z koleżanką, używając argumentów mojej eks, że jest tutaj sama. Moja narzeczona zrobiła mi awanturę, wściekała się że kręcę na boku z małolatami które są na mnie napalone, ja powiedziałem jej co ja czuję i mnie zostawiła. Po kilku dniach odezwał się do mnie ten chłopak, mówił że zaproponował jej wyjazd w góry aby ona mogła się uspokoić bo podobno bardzo cierpiała po naszym rozstaniu i podał mi adres żebym mógł przyjechać i się z nią pogodzić. Jego plan wypalił, narzeczona mi wybaczyła, ale trzymała mnie jednak na dystans, odsuwała się kiedy chciałem ją pocałować, była wiecznie przygnębiona, po kryjomu spotykała się z tym kolesiem, prosiłem żeby przestała, żeby spróbowała mnie zrozumieć bo mamy trudny czas a widzę jak oczy się jej świecą na widok nawet jego smsów. Zerwała z nim kontakt żeby mnie uspokoić, ale stała się bardziej smutna, jeszcze bardziej mnie unikała, wróciła do domu rodziców "bo musi to sobie poukładać". Pewnego wieczoru pokłóciliśmy się, chciałem przyjechać ale ona nie miała ochoty mnie widzieć, płakała, zamierzałem dać jej czas, ale nie wytrzymałem i pojechałem. Na placu widziałem jego samochód, wkurzyłem się, nawrzeszczałem na nią, że nie chciała abym przyjechał bo on jest u niej, że mnie zdradza i oszukuje, wypierała się, a potem wywaliła mnie z domu. Nie mieliśmy kontaktu przez jakiś czas, tęskniłem za nią, wiedziałem że przegiąłem, a poza tym nie dawała mi spokoju myśl, czy moja była już narzeczona nie jest w ciąży, bo staraliśmy się intensywnie o dziecko w ostatnich miesiącach. Kiedy pytałem zawsze mnie spławiała, wykręcała się, że nie, że za wcześnie, że mi da znać, ale wiedziałem że kłamie i po kilku dniach się przyznała, że jest ze mną w ciąży. Powiedziała mi wtedy, że nie chce ze mną być, że jest z nim, że on się zaopiekuje nią i dzieckiem, a ja mam dać im spokój bo nie chcą ode mnie kasy ani pomocy przy dziecku. Wtedy się zgodziłem, ale wierzyłem że zmieni zdanie... Jej facet skutecznie starał się mnie od niej odseparować, nie podobało się mu kiedy pisałem albo wpadałem zapytać jak się czuje (miała komplikacje we wczesnej ciąży i martwiłem się o jej i dziecka zdrowie). Ostatnio dziewczyna sama szuka ze mną kontaktu wbrew woli swojego chłopaka. Pisze do mnie przyjazne smsy, zaproponowała przyjaźń, stale powtarza że nie wyobraża sobie, że mnie mogłoby zabraknąć w jej życiu. Kilka dni temu spotkaliśmy się, wiem, że dużo ją to kosztowało bo jej facet zrobił jej szaloną awanturę i nocował poza domem. Zachowywała się mimo wszystko tak jak kiedyś, była wesoła, droczyła się ze mną, nie protestowała kiedy głaskałem i cmokałem ją po brzuchu, nie odwracała się tak gwałtownie jak wcześniej kiedy dotykałem jej policzka albo dłoni. Powiedziałem jej że czuję, że nadal mnie kocha i nie zaprzeczyła tylko się rozpłakała. Prosiłem żeby wszystko przemyślała bo ja nie chcę tracić kontaktu z nią i córką, nie wyobrażam sobie że mógłbym je stracić, a nawet wolałbym nie żyć niż ich nie mieć. Nic nie odpowiedziała, wybiegła z płaczem, ale po kilku godzinach pisała już do mnie mnóstwo smsów czy wszystko w porządku bo się o mnie martwi. A kiedy odpisałem stwierdziła, że mam jej nie zostawiać bo ona sobie nie poradzi. Wiem że nie układa się jej z chłopakiem, ale ona kurczowo się go trzyma. Wiem, że jej rodzina i znajomi nakłaniają ją do związku z nim, bo ja jestem zły i nie zasłużyłem na kolejną szansę, ale czuję, że ona ma poważny mętlik w głowie. Stąd moje pytanie: powinienem odpuścić ją i córkę i pozwolić spokojnie żyć z tym chłopakiem, czy walczyć o naszą miłość i próbować je odzyskać? Kocham ją i kocham to dziecko, chcę z nimi być, chcę wychowywać małą, być blisko mojej byłej dziewczyny bo jest dla mnie wszystkim, ale nie wiem czy mam prawo skłócać ją z tym chłopakiem... Po drugie jeśli ona nie zgodzi się do mnie wrócić, to powinienem walczyć o prawa do córki? Nie zrobię jej z tego tytułu większej krzywdy stając się "drugim tatusiem weekendowym" i burząc spokojne, dziecięce życie w normalnej rodzinie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Walczyć?

Cóż...  Gdy byłeś paskudny, on wyglądał na cudownego. Gdy go lepiej poznała, doceniła Ciebie.

Ja bym nie odpuszczała - jeśli ją kochasz. Czy jesteś pewien, że dziecko jest Twoje?

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024