Źle się z tym czuję, dlatego się zarejestrowałam. Chciałabym, żeby ktoś na to spojrzał z boku i uświadomił mi, że to może coś ze mną nie tak. .. albo odwrotnie. Od kilku lat żyję w związku. Od jakiegoś czasu rzadko ze sobą sypiamy, z różnych powodów. Od tamtego czasu słyszę same obelgi. Mój facet zrobił się strasznie wulgarny. Ostatnio w napadzie złości wyzwał mnie od różnych. Strasznie zabolało. W sumie nigdy nie był dla mnie wsparciem, jakoś słabo się interesował, co u mnie się dzieje. Dla niego najważniejsze jest, żebym posprzątała, zrobiła zakupy i podała obiad pod nos. Wg niego taka jest rola kobiety. Sama pracuję, opłatami dzielimy się po połowie, nie czerpie żadnych profitów z tego, że on pracuje, nawet nie wiem dokładnie, ile zarabia. Ma fobię społeczną, więc w sumie i nigdzie nie wychodzimy razem. Teraz ciągle po pracy przesiaduje przed komputerem i gra w te swoje gierki. Najgorzej, że stał się strasznie nieznośny , opryskliwy, nerwowy. Dobrze jedynie zajmuje się naszym dzieckiem. Ja na żadną pomoc nie mogę liczyć. No i martwię się, w sumie nie mam już na nic siły , takie życie mnie dobija... Albo źle wybieram albo coś ze mną jest nie tak. Nie czuje się doceniana w związku, raczej jestem bardzo bardzo samotna, tym bardziej, że dla niego przeniosłam się z innego miasta. Myślałam, że będzie inaczej.
2 2012-11-10 17:54:58 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-10 17:56:57)
Dopóki dziecko nie urośnie to pewnie musisz działać jak samotna matka. Liczyć tylko na siebie, planować przyszłość niezależnie od tego faceta, usamodzielnić się, szukać szczęścia gdzie indziej.
Dobrze zajmuje się dzieckiem? To wspaniale. Masz opiekunkę z głowy. Dokłada się w połowie do rachunków? To wspaniale. Nie każda samotna matka ma kogoś, kto dokłada się do rachunków.
Jeśli o coś mogłabyś zawalczyć, to o podział wszystkiego na pół -- niech wszystkie prace domowe będą wykonywane po połowie. Jeśli nie chce sprzątać, to wynajmij sprzątaczkę i zrzućcie się po połowie. Nie chce ugotować? To może kup pizzę i zrzutka po połowie. Masakra z takimi goścmi co uważają, że żona to praczka/sprzątaczka/kucharka.
Albo rób tak jak on -- siedź przed komputerem. Albo zastosuj metodę 180 stopni mark21 z tego forum.
musisz z nim porozmawiac, ale spoko i zapytac o co chodzi???jest kryzys, cos go dreczy,zapytaj czy jestes potrzebna tylko do gotowania?znajdz sobie jakas sasiadke, nie za blisko mieszkajaca., i wychodz czesto z domu i pytaj go jak dalej widzi ten zwiazek
a czesto gra i siedzi przed komuterem?? moze tu tkwi problem? mój były chłopak był uzależniony od komputera, przez co związek nam sie rozpadł, moze jestem przewrażliwiona...
ogólnie zanim jakąkolwiek podejmiesz decyzje zastanowiłabym sie skąd bierze się takie zachowanie, czy zawsze tak było? czy jest w pełni świadom tego co robi? moze da się coś z tym zrobić? czy wogóle jeszcze chcesz cokolwiek ratowac?