Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Nawet nie wiem jak zacząć.
Jestem z moim partnerem od roku. Mam 30 lat. Obydwoje pracujemy równie ciężko i zarabiamy całkiem nieźle Powinno nam sie żyć jak w bajce.
Żyło się nam całkiem dobrze. Bardzo szybko zamieszkaliśmy ze sobą i zaczeliśmy układac plany na przyszłość. On marzył o dziecku (jest po rozwodzie, ma 8 letnią córkę. z byłą żoną zupełnie ie utrzymuje kontaktu, córka nie chce teraz spedzac z nim czasu ze względu na moją obecność - wynik badania psychologa sądowego-jest chorobliwie zazdrosna o ojca). Ja też uznałam że w końcu czas na mnie a gdy widziałam jak zależy mu na dziecku pomyślałam , że bedzie idealnym ojcem.
Niestety chyba nie mialam racji.
Mieliśmy w planach w momencie gdy dowiemy się iż zostaniemy rodzicami wziąźć ślub by zapewnić dziecku normalną rodzinę.
W końcu po paru miesiącach starań zaszłam w ciąże i wówczas mój partner zmienił się diametralnie. Nie dochodziły tłumaczenia że na początku ciąży zasypiam na stojąco wiec po 8-9 godzinach pracy, gdy wychodze o 7:30 i wracam o 17:00 a praca często wraca za mną muszę choć chwilę odpocząć, przespać się. NIe mogłam liczyć na to, że on ugotuje obiad, posprząta. Gdy zaczęłam z nim na ten temat rozmawiać dowiedziałam się , że brak mi kobiecych instynktów, bo gotowanie i sprzatanie jest obowiązkiem kobiety. On ma cieżką prace (jest policjantem) i po pracy musi odpocząć ( oczywiście z puszką piwa).
Finał nietrudny do przewidzenia. Dostałam krwawienia, ciąża zagrożona , miesiąc L4 i leżenie.
Niestety nawet to nie dało mu do myślenia. Bo skoro jestem w domu to jestem "nienormalna" że oczekuje, by ugotowal obiad i posprzatał. Wypoczywam w domu to musze to wszystko robić.
No i robiłam bojąc sie o dziecko, ale dla świętego spokoju robiłam...
Przy okazji dowiedziałam sie że po urodzeniu dziecka bedziemy skladac sie w kwocie...250 zl na dziecko (alimenty na córke ma w wysokosci 700 zl), bo niemowlak nie potrzebuje tyle pieniedzy ile 8 latka. Tłumaczenie że wlasnie nie potrzebuje, bo potrzebuje o wiele wiecej na pieluchy, jedzenie, srodki pielegnacyjne i ciuszki uslyszalam oczywiscie, ze sie nie znam. On rozmawiam ze znajomymi ktorzy maja male dzieci i tak mu powiedzieli.

Nie chce go demonizować. Wiem, że wiele kobiet pracuje a po pracy samotnie zajmuje sie obowiazkami domowymi i wychowuje dziecko, ale uwazam, ze tak życie wygladac nie powinno, wiec stale sie buntuje i staram cos zmienic.
ostatnio gdy usłyszalam, ze przed zimą przydałoby sie okna umyc juz go wysmialam i stwierdzilam ze faktycznie, bedzie musial umyc, bo ja nie chce stracic dziecka.
Wczoraj kolejna kłótnia, bo nie robie mu teraz śniadań do pracy a zawsze robiłam wiec on musi jesc obiady na mieście, bo głodny, a sam nie bedzie sobie robil, bo nie ma czasu. A mnie tym bardziej nie bedzie robił (chociaz wstajemy o tej samej porze) i mam sie cieszyc , ze nie kaze mi prasowac sobie koszul.

Dodam że mam własne mieszkanie. Niestety na 3 piętrze, ogrzewane na piece węglowe, wiec samotnie nie moge teraz w nim mieszkać, bo nie moge nosic wegla plus nie bede w stanie ogrzac mieszkania, wiec wracalabym do wyziebionego domu. Do domu mamy, też nie bardzo mam jak wrócić, bo nie chce zwalać sie do pokoju 18 letniemu bratu.

Bardzo prosze o rade co mam zrobić. Jestem juz na skraju wytrzymałości.Wiem że stały stres szkodzi dziecku, wiec najzdrowiej byloby choc na chwile wrocic do mamy. Próbuje z nim rozmawiać , ale wszystkie rozmowy konczy konczy haslami "no to trzeba sie rozstac", "jeszcze troche a sama bedziesz sobie to dziecko wychowywac", "i wlasnie dlatego nie chce sie z toba zenic"

Bardzo prosze o rade

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

rade?
gdyby moj mezczyzna( ze slubem czy bez)powiedzial do mnie: cytuje:
"jeszcze troche a sama bedziesz sobie to dziecko wychowywac", "i wlasnie dlatego nie chce sie z toba zenic"

to nie pytalabym o rady. Nikogo.Z piecem czy bez.

3

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Tylko nie moge ryzykować tego, że strace dziecko targając węgiel na 3 pietro. I to jest mój problem. Inaczej juz dawno odeszłabym.
Rodzice troche pomóc mogą, ale wiadomo, ze na codzien nie beda ze mna. a obawiam ze ze jak przyjdzie zima, to szybko sie rozchoruje w zimnym mieszkaniu lub znowu coś się z ciążą stanie.
Wszystkie koleżanki juz mają rodziny, więc nikt ze mną nie zamieszka choc do rozwiazania

4

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

okropne czasem bywa ludzkie podejście... Jedyne o czym pomyślałam to, żeby brat zamieszkał choć przez zime w Twoim mieszkaniu? nie wiem jak wyglądają szczegóły ale może warto spróbować?

5

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Mój brat jest bardzo niesamodzielny. Wychowany tak, że mama nadal mu śniadania robi, podaje obiady, wiec nawet jajecznica go przerasta. Nie mam prawa wysyłać niewinnego chłopaka na "wygnanie". On nie zawinił wiec jego życie nie powinno sie zmienic przez to, ze bylam naiwna i uwierzylam w piekne słówka

6

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Maharedt napisał/a:

Tylko nie moge ryzykować tego, że strace dziecko targając węgiel na 3 pietro. I to jest mój problem. Inaczej juz dawno odeszłabym.
Rodzice troche pomóc mogą, ale wiadomo, ze na codzien nie beda ze mna. a obawiam ze ze jak przyjdzie zima, to szybko sie rozchoruje w zimnym mieszkaniu lub znowu coś się z ciążą stanie.
Wszystkie koleżanki juz mają rodziny, więc nikt ze mną nie zamieszka choc do rozwiazania

wiec chcesz przekonac mnie i swiat, ze z tego powodu, ze nie mozesz targac wegla na 3 pietro , MUSISZ zgadzac sie byc traktowana jak ...NIC ???
nie kupuje tego.

7

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Mam wrażenie, że do rozwiązania musze nauczyć się żyć obok niego w jednym domu. W międzyczasie musze spróbowac zamienić moje mieszkanie na jakieś z CO, by zapewnić dziecku zdrowe warunki. Ja juz postanowiłam, że z nim nie chce zostać. Niestety do maja jakos musze wytrzymać, choc nie wiem jak

8 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2012-11-09 16:13:11)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Zaczep jakiegoś krzepkiego pijaczka, wniesie Ci ten węgiel za puszkę piwa. A z debilem, który robi problem z braku śniadania, a nie widzi problemu w zagrożonej ciąży, nie zostałabym ani dnia dłużej. Co za buc, aż mi niedobrze.

Gdzie mieszkasz?

9

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Maharedt napisał/a:

Mam wrażenie, że do rozwiązania musze nauczyć się żyć obok niego w jednym domu. W międzyczasie musze spróbowac zamienić moje mieszkanie na jakieś z CO, by zapewnić dziecku zdrowe warunki. Ja juz postanowiłam, że z nim nie chce zostać. Niestety do maja jakos musze wytrzymać, choc nie wiem jak

nic nie musisz.
Skad to przeswiadczenie.
Nie jestes chyba cierpietnica, ani zadnym poswiecajacym sie "dla dobra dziecka"inkubatorem.jestes kobieta. I masz godnosc.
Chocbym miala po jednym ( albo po dwa !) wegielki wnosic ...

10

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Maharedt - nie sądziłam, że odbierzesz to w ten sposób. Nie miałam na myśli "wygnania", wydaje mi się normalne, iż rodzina chce pomóc. Ale rozumiem, że to nie wchodzi w gre. Innych pomysłów niestety nie mam

11 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-11-09 16:21:44)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

zadbaj o swoja godnosc i pozycje. Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Ani mama( jak widac prezentuje calkiem inne wyznanie)ani brat( pomine milczeniem jego postawe -i Twoje o nim myslenie),tylko Ty.

nie , jednak nie pomine!
Gdyby moj brat wiedzial, ze dzieje mi sie krzywda w zwiazku i jestem w ciazy i nie mam dokad pojsc, to jego pierwsze slowa bylyby: " bedziemy spac oboje na wersalce, posune sie !"
"chcesz od sciany czy z brzegu ?"

12

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Zule zwykle mają dobre serca i z chęcią wniosą szefowej wungiel. Sama nieraz prosiłam takich żeby auta przypilnowali. Nie trzeba ochrony. Poza tym usilnie probowalabym zamienić mieszkanie na takie z CO i nie czekała jak meczennica. Póki co uciekaj do rodziców! Masz mieszkanie, to 80% sukcesu. Nie rób z siebie ofiary większej niż jesteś. No chyba, ze przywiązanie do oprawcy próbujesz sobie wytłumaczyć dbaniem o dziecko. Ja jestem zbyt nerwowa, nie wytrzymalabym.... Wrrr

13

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Ja miałam identyczną sytuację... W pierwszych miesiącach ciąży dostałam silnych krwawień i skurczy. Miałam bezwzględny nakaz leżenia. Niestety to nie przemówiło do mojego partnera, który osobiście słyszał te zalecenia w gabinecie lekarskim... Nie mógł znieść, że ja leżę a on chodzi to pracy więc robił codziennie awantury albo wychodził pić, twierdząc, że nawet obiad na niego w domu nie czeka już nie mówiąc o praniu...  Dodam, że również mieszkaliśmy w moim mieszkaniu, ja miałam normalną pensję, sporo wyższą niż jego a wcześniej przez 9 lat pracowałam praktycznie bez urlopu w dobrej pracy. On kompletnie nic nie rozumiał.. nie pomagały tłumaczenia moje, lekarza.. mojej siostry.. On za dwa dni znowu wybuchał i robił kazania o to, że nic nie robię. Nawet jak drugi raz trafiłam do szpitala w 22 tygodniu z okropnymi skurczami i krwawieniami....  Tak długo namawiał mnie na sex, mimo, że lekarze tego zabronili, że w końcu uległam, Miał być delikatny, niestety nie był... Prawie nie straciłąm dziecka.. już parę minut po sexie dostalam silnych skurczy. Po tygodniu wyszłam ze szpitala i tym razem miało być inaczej.. powiedział, że badzo się przestraszył, że straci syna i teraz już będzie dbał o nas. Trwało to może jeden dzień i znowu zaczęło się to samo... 
Powiem Ci tak.. .skoro facet jest taki juz teraz to będzie tylko gorzej. Nasz syn ma 2 lata, ja wróciłam do pracy i do dawnej figury już 7 miesięcy po porodzie.. zarabiam lepiej niż on, nadal mieszkamy w moim mieszkaniu, które zamieniłam na większe i bardziej komfortowe... zajmuję się synkiem praktycznie sama, jego nigdy nie ma.. .albo w pracy albo u kumpli... Pracuje, gotuję, sprzątam...bardzo staram się być idealna ale niestety zawsze wszystko jest źle.. on jest jak zapalnik.. wystarczy czasami każdy powód aby zrobić mi awanturę, nawet na trzeźwo.. dokucza mi z powodu jak się ubieram, jak chodzę.. .co powiedziałam komuś przez telefon, że obiad zły.. że w łazience "syf", że nasz syn nie umyl zębów.. że nie potrzebnie otworzyłam "mordę" przy jego kolegach i coś powiedziałam....  normalnie o wszystko jest jeden wielki problem.. nigdy nie odpuszcza. Nienawidzę go. Kategorycznie odmawiam mu sexu, czułości. Powiedziałam mu już dawno że nas już nie ma.. mam z tego powodu jeszcze gorsze jazdy..
Powiem Ci, że twój związek też nie prowadzi do niczego dobrego...

14

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

widze że mój związek dązy do tego samego. Claire i jak wybrnełaś z tej sytuacji?

15

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Kurcze widze jak żałosna jestem. Chyba sama przyciągam takich "popaprańców". Już jeden taki związek udalo mi się dokończyć. Facet znęceł się nademną psychicznie i podziwiał efekty. Bałam się weekendów, bo wtedy zaczynały się pijańskie maratony, obelgi i koszmar. Odpoczywałam w pracy. Udało mi się z tego uciec bo byłam bliska skonczenia ze sobą. Sama nie dałabym rady sie z tego wydostac. Wystarczyło, ze spotkałam kogoś kto potraktował mnie jak człowieka, docenił i sprawił, że poczułam sie jak kobieta. Przyjaciel pomógł wydostać mi sie z tego bagna i postawic wszystko na jedna karte. Odeszlam. Dlugo sie po tym zbierałam, bo nie można z takimi przejściami przejść do porządku dziennego i pakowac sie w kolejny związek.

Teraz mam dokładnie to samo. Czuły i troskliwy zamienił sie małymi kroczkami w potwora i tyrana. Jesli od poczatku bym o tym wiedziala, to uciekałaym gdzie pieprz rośnie. Ale tacy ludzie czekają na chwile słabości, potrafią manipulowac uczuciami i sprowadzic kogos do poziomu śmiecia.

Jestem naprawde atrakcyjną, inteligentną i pracowitą babką. Wiem, że daje z siebie dużo i zasługuje na partnerskie traktowanie. Z zewnątrz nikt nie uwierzyłby że daje sie tak traktowac. A jednak. Moze to strach przed tym, co jeszcze może mnie sootkac trzymał mnie przy nim. W końcu nie wiadomo jakiego popaprańca spotkałabym następnego.

Teraz wiem jedno. NIe moge krzywdzić dziecka. Nie pozwole, by mój syn widział to i sam tak nauczył sie traktowac kobiety. Obydwoje zasługujemy na coś więcej. Może kiedyś poznam kogoś kto pokocha mnie i moje dziecko tak jak na to zasługujemy. A nie tylko na pokaz. Bo z atrakcyjną kobietą miło wyjść na impreze służbową a póżniej sluchać komplementów. Gra przed wszystkimi. Swoją rodziną, moją, nawet przed sprzedawczyniami w sklepie. ostatnio usłyszalam od jednej, że zazdrości mi bo tak przejętego ciążą faceta nie widziała. Ja skończyłam udawać. Wszem i wobec gdy ktoś pyta mówie jak jest.

Muszę tylko wymyślić jak rozwiązać kwestie mieszkania, bo kto mieszka w mieszkaniu z centralnym nie wie o czym mowie. Sama wychowałam sie w takim. Mój bład polegał na tym, że wzięłam mieszkanie bez, liczac ze dam rade. Kto nie budził sie w wyziebionym mieszkaniu bo piece zgasły, nie miał czasu rozpalić rano i wracał do zimnego nie rozumie mojego lęku przed chorobą w ciąży, a przede wszystkiem lęku o zdrowie dziecka. Sama tego nie rozumialam przedtem. Siostra twierdzi, ze tak da sie życ, że na początku małżeństwa tez tak żyła, tylko jej mąż dbał o ciepło od świtu do zmierzchu. Ja nie wyobrażam sobie ciężarnej w 8 msc która sama musi w nocy wstawac i palić w piecach, nosic opał jak nie znajdzie pijaczka pod blokiem na czas, który jej pomoże. Nie wyobrażam sobie wrócić z noworotkiem samej ze szpitala do takiego domu.

chetnie przygarnelabym jakiegos współlokatora mieszkającego ze mna za free w zamian za pomoc, ale niestety, obcy człowiek odpada, a wszyscy znajomi mają juz rodziny i dzieci.

16

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Policjant-to wszystko tłumaczy. Byłam z jednym na szczęście szybko się ogarnęłam.
A Twój brat nie mógłby przynieść Ci węgla. Może sąsiedzi byliby pomocni? Piszesz, że Twój brat jest bardzo niesamodzielny, może czas go tej samodzielności nauczyć. Inna kobieta, będzie choć trochę szczęśliwsza niż Ty, bo on zrobi jej śniadanie gdy będzie w ciąży. A teraz tego nie potrafi. Jak to dobrze, że ja musiałam robić sobie śniadania już w podstawówce wink
Tak na serio, to opowiedz Twojej mamie jak jest, powinna pomóc jak to robią matki zazwyczaj.

17

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Chybabym gada spuściła ze schodów.

Wiesz, dlaczego na takich popaprańców trafiasz? Bo tak masz w rodzinie. A Twoja mama właśnie hoduje popaprańca. Nie wiem jaki jest Twój tata. Ale brat... No litości...

Kiedyś miałam niemiłą  przygodę - ktoś próbował się wejść przez okno (mieszkałam na parterze). Bałam się potem sama spać. Mój brat przejechał 250 km (w jedną stronę), poprzekładał swoje zajęcia, żeby być ze mną. Żebym jakoś sobie z tym strachem poradziła i mogła nadal mieszkać u siebie, być samodzielna.

Rodzina sobie pomaga. Tak przynajmniej powinno być.

18

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Claire i Maharedt widzę, że obie jesteście kobietki na poziomie, po co Wam te śmieci obok? Uwierzcie, że bez nich będzie Wam dużo lepiej.

19 Ostatnio edytowany przez Calla (2012-11-10 23:14:00)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Maharedt Czytając Twoje wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że jesteś pewna takiego schematu: " kilku (kilkunastu) godzinny poród, chwila odpoczynku i z powrotem będę w takiej formie, jak przed zajściem w ciążę. Będę mogła ten węgiel wrzucić sobie na plecy i bez pardonu wbiec z nim na 3-cie piętro, a potem zająć się dzieckiem, odkurzaniem, praniem, gotowaniem...Dam sobie sama ze wszystkim radę, ale do rozwiązania ON musi ze mną zostać, aby mi pomóc...". O naiwności ludzka...

Brałaś pod uwagę, że możesz urodzić poprzez cesarskie cięcie ? Po cesarce nie wskazane jest dźwiganie... Poprosisz "partnera" (?) o pomoc, a on powie, żebyś się nie wygłupiała, bo od zadrapania na brzuchu jeszcze nikt nie umarł ?
Załóżmy, że urodzisz naturalnie. Też masz ranę, tylko w innym miejscu, ale stanowi to dla Ciebie równie uciążliwy dyskomfort... Wypali Ci, że przesadzasz, a następnie wyśle do mycia okien?
Czy to CC czy SN, kobietę po porodzie obowiązuje 6 tygodni połogu. Przez te 6 tygodni Twój organizm będzie powoli wracał do równowagi sprzed ciąży i mogą Cię czekać różne nieprzewidziane reakcje z jego strony. O wiele lżej byłoby Ci, gdybyś miała przy sobie zaufaną osobę, która by Ci pomogła, ale ten Twój chłop to ani zaufana, ani pomocna osoba. Poprosisz go, żeby wykąpał dziecko, bo źle się czujesz, a on Ci odburknie, że nie czujesz instynktu. roll

Do porodu zostało Ci trochę czasu, ale zleci jak z bicza strzelił. Musisz zrobić coś teraz, bo jak odłożysz działania na po porodzie, to tak naprawdę nie zrobisz nic. Zostaniesz mamą, Twoje życie przeżyje rewolucję i zanim odnajdziesz się w nowej sytuacji, tak się przyzwyczaisz do panującego stanu rzeczy, że nigdy nie rozstaniesz się z tym ułomkiem. Chciałabyś być partnersko traktowana, więc wyrzuć gada, uporządkuj sobie życie (pamiętaj o dziecku - jak nie dla siebie, to dla niego. Powinno być Twoją największą motywacją do działania, jesteś za nie odpowiedzialna), a na pewno spotkasz kiedyś mężczyznę, z którym z całą pewnością wspólnie stworzycie związek oparty na partnerstwie i który pokocha Ciebie i Twojego szkraba.
Koniecznie musisz rozejrzeć się za innym mieszkaniem - ale to już wiesz. No i po porodzie podaj tatusia o alimenty - nie zadowalaj się półśrodkami, bo noworodek faktycznie wymaga pokładów pieniężnych.

W ogóle co to jest za zrzutka? yikes  Macie iść na piwo, czy utrzymać dziecko? yikes

20

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

W moim domu niestety ponował "tradycyjny" podział ról. Ojciec górnic zarabiał pieniążki, mama po urodzeniu dzieci odeszła z pracy i zajmowala sie domem. Ojciec jest specjalistą od otwierania lodówki z hasłem "z czym mam sobie chleb zrobić". Obiadem tez sie nie schańbił, bo nigdy nie musiał. Nawet talerza po sobie nie zmyje.
Brata urodzila gdy mialam juz 11 lat wiec zawsze traktowany byl jako "malutki" i "niesamodzielny".
Najlatwiej byłoby zaproponowa mu mieszkanie u mnie tylko za nic sie nie zgodzi, skoro ma 2 lewe ręce. Jeszcze do technikum chodzi, wiec nawet nie zarabia na siebie. Mój brat jest już przerażony tym, że po macieżyńskim moja mama bedzie sie zajmować moim synkiem od 8 do 16, więc nie ma co liczyć na hasło "siostra widzę że jest u ciebie źle, wiec wracaj do domu, fotele sa 2 wiec jest gdzie spać".
Matka wie o wszystkim co sie u mnie dzieje. Współczuje i przejmuje sie tym, ale... No właśnie jest ale. Nie widzi możliwości rozwiązania sytuacji. Zaproponowała że moge na 2 tygodnie do niech przyjechac i odpoczac od tego wszystkiego, tylko wiem, ze to tylko pogorszy moją sytuacje. Bo co dadzą 2 tygodnie. Tylko kolejny argument w trakcie kłótni "nie podoba sie to wracaj do mamusi".
Nie ukrywam, że mialam żal do mamy o to, że gdy usłyszala o moich problemach nie powiedziala "wracaj" a po porodzie jakos wszystko zorganizujemy. Ale nie ma co zachowywac sie jak dziecko. Jestem dorosła wiec jestem odpowiedzialana za naszą 2 i nie mam co zalac moich problemów na osoby trzecie.

21

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Calla masz racje. Poszłam po rozum do głowy i poszperałam troche w kodeksie rodzinnym. Mój "pan" ma obowiązek partycypowania w kosztach lekarza, badan itp, jesli bedzie sie migal zalatwie to przez sąd, a przez 3 okołoporodowe msc, musi łożyć nie tylko na dziecko, ale równiez na mnie. Jestem samowystarczalna finansowo, ale trzeba wreszcie powiedzieć dość. TO nie jest tylko moje dziecko, on tak samo bedzie ponosił koszty z nim związane, chociaż teraz uważa, że żadnego dziecka jeszcze nie ma. Na szczęście prawo widzi to inaczej.

22

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Maharedt napisał/a:

Tylko kolejny argument w trakcie kłótni "nie podoba sie to wracaj do mamusi".

Taki argument to o kant stołu rozbić... Twoje mieszkanie? Więc masz prawo z niego wychodzić i wracać kiedy tego dusza zapragnie, a jeżeli JEMU coś się nie podoba, to z całą pewnością zna drogę do drzwi wyjściowych... Inna sprawa, że ucieczka od problemu na 2 tygodnie to żadne jego rozwiązanie... hmm  Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie właśnie postawa Twojej rodziny. Coraz częściej zdarza się, że partner ukazuje swoje drugie oblicze padalca  i   ludzie się rozstają, dlatego zobojętnienie Twoich najbliższych na Twoją ciężką sytuację razi o wiele bardziej. I Twój wiek tak naprawdę nie ma tu nic do rzeczy. Tak samo jak Twój wychuchany młodszy brat, jesteś ich dzieckiem. Znalazłaś się w ciężkiej sytuacji i potrzebujesz ich pomocy. Jeżeli moje dziecko byłoby w potrzebie, nie umiałabym odesłać go z kwitkiem, bo  w tym przypadku tak naprawdę "nie mogę" równa się z "nie chcę"...

23

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Maharedt napisał/a:

Ja nie wyobrażam sobie ciężarnej w 8 msc która sama musi w nocy wstawac i palić w piecach, nosic opał jak nie znajdzie pijaczka pod blokiem na czas, który jej pomoże. Nie wyobrażam sobie wrócić z noworotkiem samej ze szpitala do takiego domu.

chetnie przygarnelabym jakiegos współlokatora mieszkającego ze mna za free w zamian za pomoc, ale niestety, obcy człowiek odpada, a wszyscy znajomi mają juz rodziny i dzieci.

To masz małą wyobraźnię:):)
Nie dość, że w dziewiatym miesiącu zagrożonej ciąży paliłam w piecach, to jeszcze myłam okna i sprzatałam po remoncie mieszkanie, żeby było gotowe wszystko na cacy, jak przyjade ze szpitala z synem. Mój ówczesny mąż uważał, że on zarabia i to wystarczy (dlatego m.in. krótko był moim mężem). Wszystko Kochana da się przeżyć. Od czwartego dnia życia syn wychowywał się przy piecach, a ja w nich paliłam. Jak dziewczyny mówią, zawsze znajdziesz jakiegoś lumpa, który za piwo przyniesie Ci węgiel, a palenie, to nie dramat i nie ma potrzeby wstawac w nocy, zeby palić. Jak wieczorem dołożysz węgla albo parę klocków drewna, to rano masz jeszcze żar. Poza tym temp. 20 stopni w zupełnosci dziecku wystarczy, chyba, że chcesz zacząć wychowanie dziecka od przegrzewania.

Pogoń faceta, załatw wszystko zgodnie z litera prawa, a zobaczysz, że życie w świetym spokoju, nawet z piecami jest do przyjęcia.

24 Ostatnio edytowany przez novika81 (2012-11-13 12:02:17)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Calla mądrze napisała. Masz jeszcze chwile czasu, ale musisz sie na coś zdecydowac, bo po porodzie może byc już tylko gorzej. Niedospane noce, płacz maleństwa, chroniczne zmeczenie i zapewne jeki Twojego partnera, że przez tego "bachora" nie może sie wyspac, że w pracy jest zmeczony itd...Podejrzewam, że sama też już o tym myślałaś. Piszesz, że całkiem nieźle zarabiasz. Nie myślałaś o wynajeciu jakiejś małej kawalerki na parterze, z centralnym ogrzewaniem, tak jakbyś chciała? Wiem, że to niepotrzebne koszty skoro masz własne mieszkanko, ale ile spokoju psychicznego i ułatwień. Moja znajoma w piecach kaflowych zamontowała grzałki, może to też byłoby jakieś rozwiązanie? Masz naprawde kilka wyjśc z tej sytuacji. Bo chyba nie szukasz sobie wymówki, żeby z nim zostac, bo może jakoś sie poukłada, bo może on sie zmieni...? Daj sobie z nim spokój, a gdy maluszek sie urodzi-podaj go o alimenty, w końcu oboje chcieliście tego dziecka i oboje jesteście za nie odpowiedzialni. I nie daj sie gnoic-jesteś samodzielną, dojrzałą, odpowiedzialną i wartościową kobietą...i o tym musisz pamietac. Pozdrawiam serdecznie i życze duzo spokoju, i radosci z dzieciątka. Dbajcie o siebie.

25 Ostatnio edytowany przez jadvinia (2012-11-13 11:51:42)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Margolcia ma rację smile piec to nie koniec swiata. My w mieszkaniu zimą mamy 17 stopni, corcia urodziła sie w styczniu i od noworodka była przystosowana do takich warunkow. Jeśli masz jakieś zaskorniaki, rozejrzyj sie ile kosztuje zalozenie CO. Nie możesz stać bezczynnie. Nie bój sie wyzwań. Tysiące kobiet ma nieporównywalnie trudniejsza sytuację. Ty przynajmniej masz to mieszkanie. Ile osób może Ci pozazdrościć... Walczą o siebie i dziecko TERAZ!!!

26 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-13 12:09:17)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Maharedt napisał/a:

Mój brat jest bardzo niesamodzielny. Wychowany tak, że mama nadal mu śniadania robi, podaje obiady, wiec nawet jajecznica go przerasta. Nie mam prawa wysyłać niewinnego chłopaka na "wygnanie". On nie zawinił wiec jego życie nie powinno sie zmienic przez to, ze bylam naiwna i uwierzylam w piekne słówka

Teraz wiem jedno. NIe moge krzywdzić dziecka. Nie pozwole, by mój syn widział to i sam tak nauczył sie traktowac kobiety. Obydwoje zasługujemy na coś więcej. Może kiedyś poznam kogoś kto pokocha mnie i moje dziecko tak jak na to zasługujemy. A nie tylko na pokaz. Bo z atrakcyjną kobietą miło wyjść na impreze służbową a póżniej sluchać komplementów.

Ileż inwektyw w tym wątku. Nie można się dziwić, że potem mężczyźni wychowani w atmosferze wyrzutków i śmieci nabywają zdolności śmieciowego traktowania Kobiet. Ot, prawo odwetu. Szacunek uczy szacunku. Brak szacunku pozbawia szacunku.

Maharedt, ponieważ było dobrze, a się zmieniło, więc zapewne okres roku był stanowczo za krótki, aby podejmować zobowiązanie macierzyńskie. Chorobliwa postawa córki Twojego Partnera była sygnałem ostrzegawczym.

Twoja sytuacja jest skomplikowana, bo piszesz, że nie możesz krzywdzić dziecka, a przecież wychowanie chłopca (jeśli dobrze zrozumiałem) bez ojca narazi go jednoznacznie na komplikacje życiowe. Zacytowałem Twój post o Twoim bracie, bo tam są informacje na temat modelu wychowania panującego w domu Twoich Rodziców.

Partnera od roku uczyłaś niesamodzielności i jak widać okazał się pojętnym uczniem, nie mniej pojętnym od Twojego brata, którego przerasta zrobienie sobie jajecznicy i dlatego nie może pomóc Tobie, choć jesteś jego siostrą.

Warto zapytać, czyją ideą było dziecko: Twoją, czy Partnera? Może zgodził się, ale przy założeniu, że wszystko pozostanie bez zmian. Zresztą, Drogie Panie, należy zapytać, co daje Wam prawo wymagać od Mężczyzny pomocy w sytuacji, gdy nie zdołacie poddać go prawu rodzinnemu przez ślub. Nic? Pozycja konkubiny jest bardzo słaba. Feministki mogą walczyć o prawa Kobiet, a skutek będzie możliwy do przewidzenia: samotność i zastąpienie poniżenia przez Mężczyznę poniżeniem przez sytuację.

Ale może powinnaś zapytać Parntera, dla pocieszenia i wzbudzenia rachunku... ekonomicznego, jaką wysokość alimentów ustali sędzia za drugie dziecko: 250 złotych czy 700 złotych?  Może wtedy wytargujesz 500 złotych dobrowolnie.

Konkubinat jest przedsięwzięciem ryzykownym. A Mężczyźni stosują z powodzeniem zasadę prawa rzymskiego, że "chcącej nie dzieje się krzywda".

27 Ostatnio edytowany przez Calla (2012-11-14 00:38:01)

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera
Animus napisał/a:

Ileż inwektyw w tym wątku. Nie można się dziwić, że potem mężczyźni wychowani w atmosferze wyrzutków i śmieci nabywają zdolności śmieciowego traktowania Kobiet. Ot, prawo odwetu. Szacunek uczy szacunku. Brak szacunku pozbawia szacunku

Według wytłuszczonej sentencji, spróbuj mi odpowiedzieć na proste pytanie:
Dlaczego więc my, kobiety, mamy szanować mężczyzn, którzy próbują nam napluć w twarz i bezczelnie wmówić, że pada deszcz?
Dlaczego mamy szanować mężczyzn, którzy nas olewają, obrażają, okłamują, poniżają, zdradzają, którzy znęcają się nad nami psychicznie i fizycznie? Wyprzedzę atak od drugiej strony - wiem, że nie każdy mężczyzna to ukryty padalec, ale piszesz głównie o inwektywach w tym wątku, a ojciec dziecka autorki to jednak padalec.


Animus napisał/a:

Twoja sytuacja jest skomplikowana, bo piszesz, że nie możesz krzywdzić dziecka, a przecież wychowanie chłopca (jeśli dobrze zrozumiałem) bez ojca narazi go jednoznacznie na komplikacje życiowe. Zacytowałem Twój post o Twoim bracie, bo tam są informacje na temat modelu wychowania panującego w domu Twoich Rodziców.

Lepiej, aby dziecko wychowywało się bez bagażu w postaci dysfunkcyjnego rodzica. Lepszy brak wzorców niż wzorce negatywne.


Animus napisał/a:

Warto zapytać, czyją ideą było dziecko: Twoją, czy Partnera? Może zgodził się, ale przy założeniu, że wszystko pozostanie bez zmian. Zresztą, Drogie Panie, należy zapytać, co daje Wam prawo wymagać od Mężczyzny pomocy w sytuacji, gdy nie zdołacie poddać go prawu rodzinnemu przez ślub. Nic? Pozycja konkubiny jest bardzo słaba. Feministki mogą walczyć o prawa Kobiet, a skutek będzie możliwy do przewidzenia: samotność i zastąpienie poniżenia przez Mężczyznę poniżeniem przez sytuację.

Czyli, że narodziny dziecka to taki tam sobie epizod, który w sumie nic nie znaczy i nie ma konsekwencji ?  Można się maluchem pobawić przez 5 minut, a potem odrzucić do łóżeczka jak zabawkę, która nam się znudziła i pójść z kobietą na miasto jak kiedyś, bądź oddać jej potomnego pod opiekę i jak dawniej rozsiąść się przed TV z browarkiem i obejrzeć meczyk? No a jak dziecko jest nieślubne, to tatusiowie powinni dostać order, bo dokładają się do kosztów utrzymania potomnego? A jak wezmą dziecko na spacer, to powinni zostać wyświęceni w Watykanie za dokonanie cudu? Dobrze rozumuję? yikes


Animus napisał/a:

Ale może powinnaś zapytać Parntera, dla pocieszenia i wzbudzenia rachunku... ekonomicznego, jaką wysokość alimentów ustali sędzia za drugie dziecko: 250 złotych czy 700 złotych?  Może wtedy wytargujesz 500 złotych dobrowolnie.

Dlaczego miałaby zadowolić się kwotą 500zł, skoro w sądzie może dostać 700zł? wink  Ja bym nie zadowalała się półśrodkami.

28

Odp: Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Maharedt, wydaje mi sie że wyolbrzymiasz problemy z ogrzewaniem, żeby mieć rodzaj wymówki, usprawiedliwienie biernego godzenia się z sytuacją.
W mieszkaniu sa piece na węgiel, sama wychowywałam się w takim, kwestia przyzwyczajenia.
Twoja rodzina mieszka w tym samym mieście? Brat może jest niezaradny ale nie jest niepełnosprawny? Ktoś może Ci przynieść węgiel raz na parę dni większą ilość (brat, sąsiad, czy jak nawet jakiś amator darmowego piwka). Do tego przecież możesz dogrzewac mieszkanie grzejnikami elektrycznymi, zanim rozpalisz w piecu np po przyjściu z pracy żeby nie czekać aż zrobi się ciepło. Tych kilka miesięcy zimowych spokojnie w ten sposób wytrzymasz. W międzyczasie będziesz mogła  pomysleć o zamianie mieszkania na takie z CO. Jeśli nic Cię nie przekona do mieszkania które masz, a Cię na to stać to wynajmij rzeczywiście kawalerkę z CO. A "tatusia" koniecznie podaj o alimenty, im szybciej tym lepiej.
Wiem że takie zmiany wymagaja odwagi, ale jeśli nie zmobilizuje Cię do tego Twoja potrzeba ratowania swojej godności i odrobiny spokoju, to pomysl o dziecku, czy chciałabyś żeby przyszło na świat i wychowywało się w takiej atmosferze, ale z to z Co?

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem w ciąży i nie wiem czy nie odejść od partnera

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024