Zakochał się, zaangażował, powiedział że nigdy z nikim nie było mu tak dobrze. Jest cudowny, przystojny, czuły, zawsze wie co powiedzieć, seks jest cudowny. Marzenie wielu kobiet. Mimo, że wiem o jego uczuciach i nie odwzajemniam ich nie potrafię z niego zrezygnować, dać mu odejść, dać szansę na nowy start, normalne życie i fajną dziewczynę, która go pokocha. Świadomość, ze jestem dla kogoś najważniejsza jest tak przyjemna, że zwyczajnie przysłania mi zdrowy rozsądek. Mam swoje za uszami, burzliwą przeszłość on to wszystko akceptuje, wybacza mi wiele i wielu rzeczy stara się nie widzieć. Jest cierpliwy i mówi, że poczeka na to co zdecyduje i sytuacja w jakiej jesteśmy nie przeszkadza mu bo ma przy sobie kogoś bliskiego. Problem tkwi w tym, że nie ma o czym decydować bo wiem, że my nigdy nie stanowiliśmy opcji. Już wiele razy zbierałam się do rozmowy ale nie potrafię tego zakończyć i tak stoję w miejscu. Wiem, że usłyszę jesteś niedojrzała, ranisz go, zakończ to jak najszybciej. Uwierzcie mi ja to wszystko wiem. Nie wiem jak się do tego zebrać, jak przezwyciężyć egoizm i dać mu odejść. Pogubiłam się w życiu i czuję, że to wszystko odbije mi się czkawką. Dziewczyny co robić?
nie wiem co mam Ci poradzić.wydaje się że wiesz że robisz źle. jedyne co pozostaje to znaleźć w sobie silę i to skończyć.
Boję się tego, boję się jego reakcji. Wiem, że będzie protestował i przekonywał mnie, żebym została, że jemu nie przeszkadza to, że nie wiem co czuje i zabraknie mi siły, żeby zdobyć się na definitywne kroki.
wiem jak to jest ale wiem tez że w większości przypadków lepsze to niż takie zawieszenie. I mimo że on będzie mówił że mu dobrze tak jak jest to, (jeśli rzeczywiście nic z tego nie będzie) kiedyś Cię za to znienawidzi...i Ty się w pewnym stopniu też;/
A czemu nie widzisz was razem??
A czemu nie widzisz was razem??
Mamy inny pogląd na życie, on jest bardziej tradycjonalistą ja wolny ptak. Czasem zwyczajnie się tego nie czuje. Pewnie bylibyśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, gdyby nie ten seks.
Teo napisał/a:A czemu nie widzisz was razem??
Mamy inny pogląd na życie, on jest bardziej tradycjonalistą ja wolny ptak. Czasem zwyczajnie się tego nie czuje. Pewnie bylibyśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, gdyby nie ten seks.
I tylko to? Nikt Wam nie każe brać ślubu od razu. Może jednak warto spróbować? Może jemu się odwidzi, albo Tobie się zmieni??
On chce być z tobą. Ty chcesz być z nim. A walczycie z tym pragnieniem. O co chodzi? Kogo on ma? Żonę i dzieci?
On chce być z tobą. Ty chcesz być z nim. A walczycie z tym pragnieniem. O co chodzi? Kogo on ma? Żonę i dzieci?
Oboje jesteśmy wolni. Ja mam za sobą związek, w którym pokładałam duże nadzieje ale wszystko się rozpadło. Może boję się, że jeśli spróbujemy być razem na poważnie to też wszystko się zawali i stracimy to co mamy teraz. Wiem, że to dziecinne bo nikt nie da mi gwarancji, że coś się uda. Nie wiem czy chcę, żeby ponownie robiło się poważnie, nie mam teraz w głowie składania żadnych deklaracji i mówienia ty to na zawsze bo wiadomo jak życie potrafi zaskoczyć.
jak nie czujesz tego to wg mnie nie warto. za jakis czas spotkasz kogos do kogo poczujesz cos, a wtedy bedziesz zalowac ze nie jestes wolna. ale to tylko moje zdanie.
Gdy mężczyzna jest naprawdę dobry, miłość może przyjść.
Jak dobry jest Wasz seks? Masz orgazmy? To masz oxytocynę - hormon, który wywołuje przywiązanie.
Fakt, że trudno Ci zrezygnować powinien dać Ci do myślenia. Czyżbyś potrzebowała kogoś, o kogo TY musisz zabiegać, gdy on się mniej stara?
Uważaj na jeszcze coś. On Cię uwielbia, gdy Ty jesteś samodzielna. Uzależnienie emocjonalne od niego niekoniecznie będzie dla niego atrakcyjne.
Dlaczego miałabyś zerwać, skoro jest Ci dobrze? Dlaczego miałabyś zrezygnować z układu, w którym obojgu Wam jest lepiej niż osobno?
To wspaniale uczucie jak ktos cie uwielbia.....W zwiazku kiedy sie mieszka pod jednym dachem jest potem roznie,wczle nie musi byc zle ale jestesmy wtedy mniej uwielbiane i na pierwszym miejscu,przychodza na swiat kochane dzieci ,praca,codzienne organizowanie,itd....Ja mam rodzine dzieci meza i jest ok ale nie tak jak kiedys no coz wszystko sie zmienilo jestesmy terz juz troche starsi,ale powiem ci czasem chcialabym byc tak uwielbiana i tylko ja w jego zyciu moze ktos powie samolubna a dzieci to co chcialas je ,tak sa moim najwiekszym skarbem ale czasem marzy sie o czyms czego sie za malo ma.......Nie wiem kochana ja bym mu powiedziala co ty czujesz i jak to z twojej strony wyglada i jak mu to odpowiada to dlaczego nie chyba ze obawiasz sie ze kiedys role moga sie odwrocic i mozesz zalowac ,zostac sama ze zlamanym sercem z pretensja i z pytaniem dlaczego przecierz ja bylam jego ulubiona wielbiona kochana,,Facet moze wkoncu zapragnac tego czegos od innej osoby i zcznie szukac to w kims innym....Pomysl z tego co opisujesz facet jest ok sprobuj przelam to cos w sobie bo wiesz trudno sobie kogos znalezc ok>>>pozdrowienia
tak.trudno jest znaleźć dobrego partnera. co nie znaczy,że trzeba łapać pierwszego z brzegu który jest miły a do którego nic się nie czuje. ja rozumiem autorkę. czasem jest się po prostu pewnym, ze nic z tego nie będzie.
Artemida:
Seks jest wspaniały, jak chyba jeszcze nigdy. Znakomicie się dobraliśmy w tej kwestii. Wiem, że miłość może przyjść bo jest on wymarzony, wyśniony, po prostu ideał a ja czuję się jak idiotka, że waham się czy chcę z nim być czy nie.
Trochę pogadaliśmy i powiedziałam mu, że nie może liczyć z mojej strony na nic więcej i jest to stan na dzień dzisiejszy. Nie wiem co będzie za miesiąc czy za jakiś czas, może to się zmieni a może zostanie tak jak jest. Powiedział, że rozumie i że oczywiście poczeka ale ta sytuacja jest dla niego męcząca bo nie wie co będzie jutro czy nadal będzie miał mnie przy sobie. Mówił, że pogodzi się z tym, jeśli ma to pomóc mi w wymyśleniu czego chcę i zastanowieniu się nad uczuciami. Na ten moment bez deklaracji, bez mówienia na zawsze tylko za tobą, bez całej tej otoczki związku i tego ty jesteś mój ja jestem twoja. Myślę, że powoli do czegoś dojdziemy i w jedną czy w drugą stronę należy się nam jakieś rozwiązanie. Najbardziej śmieszną rzeczą w tym wszystkim jest to, że zawsze pragnęłam żeby być dla kogoś tak ważna, jedyna, traktowana jak księżniczka, ubóstwiana. A gdy to się pojawiło to chcę uciekać gdzie pieprz rośnie. Coś tu zdecydowanie nie gra:)
Artemida:
Seks jest wspaniały, jak chyba jeszcze nigdy. Znakomicie się dobraliśmy w tej kwestii. Wiem, że miłość może przyjść bo jest on wymarzony, wyśniony, po prostu ideał a ja czuję się jak idiotka, że waham się czy chcę z nim być czy nie.Trochę pogadaliśmy i powiedziałam mu, że nie może liczyć z mojej strony na nic więcej i jest to stan na dzień dzisiejszy. Nie wiem co będzie za miesiąc czy za jakiś czas, może to się zmieni a może zostanie tak jak jest. Powiedział, że rozumie i że oczywiście poczeka ale ta sytuacja jest dla niego męcząca bo nie wie co będzie jutro czy nadal będzie miał mnie przy sobie. Mówił, że pogodzi się z tym, jeśli ma to pomóc mi w wymyśleniu czego chcę i zastanowieniu się nad uczuciami. Na ten moment bez deklaracji, bez mówienia na zawsze tylko za tobą, bez całej tej otoczki związku i tego ty jesteś mój ja jestem twoja. Myślę, że powoli do czegoś dojdziemy i w jedną czy w drugą stronę należy się nam jakieś rozwiązanie. Najbardziej śmieszną rzeczą w tym wszystkim jest to, że zawsze pragnęłam żeby być dla kogoś tak ważna, jedyna, traktowana jak księżniczka, ubóstwiana. A gdy to się pojawiło to chcę uciekać gdzie pieprz rośnie. Coś tu zdecydowanie nie gra:)
Tak to już jest, marzenia marzeniami, ale prawda jest taka, ze kiedy jesteśmy zbyt dobrze traktowane to już nam tak nie zależy. Kobiety jak i mężczyzn pociąga tajemniczosc, rzeczy które zbyt łatwo przychodzą są poprostu nudne...
Moim zdaniem moglibyscie spróbować, porozmawiaj z nim, powiedz, ze niczego nie obiecujesz, ale spróbuj, bo lepiej spróbować niż tego nie zrobić i po czasie żałować.
Jak to robisz, ze kochasz sie z nim i sie nie angazujesz??? Pewnie nie ma na to sposobu???
Jak to robisz, ze kochasz sie z nim i sie nie angazujesz??? Pewnie nie ma na to sposobu???
Mam już doświadczenie w łóżku, kilku partnerów się przewinęło i chyba dużo zależy od świadomości swojej seksualności. Nie patrzę też na seks jako na mistyczne przeżycie, tylko z ukochanym, tylko z miłości - to nie dla mnie. I tak jak powiedziałaś na to chyba nie ma reguły ale raczej wiele tu zależy od uczuciowości. Ja nie jestem typem emocjonalnym, nie potrzebuję za dużo przytulania czy głaskania po głowie. Seks to seks. Akt, każdy tak na prawdę na chwilę staje się kimś innym, spełnia swoje fantazje. I po to weszłam w ten układ ale dostałam coś więcej i wypada teraz coś z tym zrobić. Może rzeczywiście warto spróbować bez obietnic i bez deklaracji bo podobno lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż tego czego nie mieliśmy odwagi zrobić. Dzisiaj wieczorem oczywiście się widzimy, nie wiem jak to wszystko wyjdzie ale chyba zwyczajnie zostawię sprawy swojemu biegowi dam sobie jakiś czas, jeśli minie i nadal nie będę pewna to chyba będzie czas na puszczenie go wolno i danie szansy na szczęście.
Może rzeczywiście warto spróbować bez obietnic i bez deklaracji bo podobno lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż tego czego nie mieliśmy odwagi zrobić. Dzisiaj wieczorem oczywiście się widzimy, nie wiem jak to wszystko wyjdzie ale chyba zwyczajnie zostawię sprawy swojemu biegowi dam sobie jakiś czas, jeśli minie i nadal nie będę pewna to chyba będzie czas na puszczenie go wolno i danie szansy na szczęście.
Prawdziwa miłość daje wolność. Deklaracje i obietnice wolność zabierają. Może boisz się stracić wolności, wpakować w nieodpowiedni związek. Proponuję przestać sterować miłością.
Spotykajcie się. Nie deklarujcie, nie obiecujcie, nie podtrzymujcie tego na siłę, nie zwrywajcie na siłę. Wyluzujcie. Czas pokaże. Puść go wolno. Sama jesteś wolna.
Myślę, że rada Sama jest słuszna. Skoro jest Wam razem dobrze to dajcie sobie czas, bez spinania. Myślę, że to co teraz macie może być wspaniałą podbudową miłości. Nie ma sensu niczego poganiać. A miłość hmm...wydaje mi się, że wbrew temu co wielu sądzi, jest w dużym stopniu zależna od naszego sposobu myślenia. Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam, ale mam wrażenie, że postanowiłaś w swojej głowie nie angażować się i ukształtowałaś w sobie taki ani nie inny pogląd na trwałość związków. To może blokować, ale z drugiej strony to myslenie wynika z Ciebie więc masz na nie wpływ. Możesz je zmienić. Pewnie, że nikt nie da Ci gwarancji, że mężczyzna, z którym teraz się spotykasz to ten jedyny, na zawsze. Ale czy to jest naprawdę potrzebne? Sama się nad tym zastanawiam... Miłość to w dużym stopniu decyzja, że chcesz z kimś być, że będziesz dbać o ten związek.
No i skoro jest Wam tak dobrze w łóżku to jak rozumiem jakaś "chemia" między Wami też jest? A jak mawia moja koleżanka "bez chemii to i koń wozu nie pociągnie" ![]()