HEJ.
JESTEM LIDKA 27 LAT,3 LATA PO SLUBIE.NIE MOGE POWIEDZIEC ZEBYM BYLA SZCZESLIWA!!
MAZ ZARABIA DUZO ALE CIAGLE GO NIE MA W DOMU,PRACA JEST DLA NIEGO NAJWAZNIEJSZA!!
DLA MNIE PIENIADZE NIE SA NAJWAZNIEJSZE,DLA NIEGO BARDZO-NAWET DO TEGO STOPNIA SLUCHAJCIE ZE OSTATNIO JAK BYLAM W CIAZY-JUZ NIESTETY NIE JESTEM BO PORONILAM KILKA DNI TEMU:(((ALE Z SILNYMI BOLAMI BRZUCHA ZADZWONILAM DO NIEGO BY PRZYJECHAL PO MNIE DO DOMU I ZAWIOZL MNIE NA POGOTOWIE A ON ODPOWIEDZIAL ZE MUSI NAJPIERW SKONCZYC PRACE-WYOBRAZACIE SOBIE TO?????????????????
WIEC UBRALAM SIE SAMA I POJECHALAM SAMOCHODEM SAMA:/TRZEBA RADZIC SOBIE SAMEMU!!
NO I PORONILAM NIESTETY:((TAK WIDOCZNIE MIALO BYC
SLUCHAJCIE NIE MAM ZADNEGO WSPARCIA OD MEZA-ZACHOWUJE SIE JAKBY NIC SIE NIE STALO-CZUJE SIE OKRUTNIE-DODATKOWO ZERO WSPARCIA ZE STRONY RODZINY-TYLKO JEDNA PRZYJACIOLKA BARDZO MNIE WSPIERA:)
MAM DOSC WSZYSTKIEGO
MAM OCHOTE STAD WYJECHAC NIE MOWIC NIKOMU I JUZ TU NIE WRACAC
A MOJ MAZ NADAL NIE ROZUMIE SKAD MAM TAKIE HUMORY
BRAK SLOW:((
PORADZCIE MI BO JUZ NIE MAM SIL....sad((((((((((((((((((((((((((
Współczuję, nie wyobrażam sobie jak się musisz czuć. Chodzisz może do psychologa? Na pewno warto - zwłaszcza po takich przeżyciach.
Lidko
W tak tudnej sytuacji jak strata dziecka mąż powinien Cię wspierać.
Jeżeli teraz tak się dzieje, to co będzie jak pojawią się dzieci ?
Wszystkie problemy będziesz miała na swojej głowie i będzie Ci dwa razy trudniej.
Ja bym zaczęła od szczerej rozmowy- musisz powiedzieć mężowi o tym, jak się czujesz.
Może w Twoim przypadku rozmowa coś pomoże.
nie chodze bo wydaje mi sie ze jestem silna i sobie poradze:/ale nie wiem sama:/ciezko mi dziewczyny:(
a propo meza probowalam mu tlumaczyc a on twierdzi ze mam zmienne nastroje:(
mowie wam brak slow:(