Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1 Ostatnio edytowany przez FollowMe (2012-10-25 17:50:32)

Temat: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Nie wiem czy to wiąże się z moim dojrzałym wiekiem smile, coraz większą świadomością, czy z tym, że nagminnie doświadczam takich sytuacji ale...
Czy Wy także zauważyliście, że ludzie wykonują swoją pracę od niechcenia, z łaską, z obrazą, na odczepnego?
Miałam kilka nieprzyjemnych sytuacji w ostatnich dniach i skłoniło mnie to do rozmyślań.

Głęboko podrapał mnie bezpański kot. Krew lała się. Ponieważ w domu byłam sama a boję się swojej krwi i często w takich sytuacjach mdleję  poszłam do szpitala który jest od mojego domu kilka kroków. Potraktowano mnie serio, dano szczepionkę, odkażono ranę.
Izba przyjęć wyglądała tak, że Pani rejestratorka pytała ludzi co im jest, zapisywała to, następnie kartę przejmował lekarz. Ludzie czekali naprzeciwko tej Pani, więc wszystko było słychać. Lekarz podchodził do rejestratorki, pytał "kogo mamy?" a tam "podrapana przez dzikiego kota"- wszyscy na mnie, "babcia sikać nie może od kilku dni", "wrośnięty pazokieć", "silne bóle jajnika itp." Lekarz poprosił babcię od sikania, która była w wieku 96lat., chodziła sama, gadatliwa, kontaktowa. Mówi do niej przy wszystkich "co tam babciu sikać nie możemy?" No jak tak można? Co to za babcia dla niego w ogóle? O sikaniu do starszej kobiety przy wszystkich na korytarzu tak mówić? Weszli do gabinetu a za chwilę on wyszedł i krzyczy do pielęgniarki z miną cierpiętnika "cewnikować trzeba!" Było mi wstyd naprawdę. Policzki mnie piekły za tego lekarza, czy nie można tak delikatniej, z klasą? Czy naprawdę można zobojętnieć na takie szczegóły?

Lekarz poinformował mnie, że "moja sprawa" zostanie zgłoszona do sanepidu i mam spodziewać się ich wizyty. Owszem, zadzwonili praktycznie zaraz.Pani z sanepidu w rozmowie telefonicznej rozkazała mi co następuje: nie dokarmiać już bezpańskich kotów, czy ja sobie zdaję sprawę co by było gdyby kot CZYMŚ mnie zaraził?, złapać kota do piwnicy i na swój koszt sprowadzić weterynarza który będzie obserwował kota przez 14 dni, ewentualnie złapać kota i przywieść go na własny koszt do większego miasta i poddać obserwacji.

Ja się pytam o pismo.Ona,że pism nie wystawiają. Ja się pytam czy jej polecenie mam wykonywać na telefon i czy takie mają procedury? Ja mam łapać kota? A jeśli rzeczywiście jest na coś chory? Ja mam go transportować? Ja się pytam czemu ja? Bo ja jestem osobą powodującą sprawę smile
Odmówiłam wykonywania rozkazów na telefon. Sprowadziła mi do domu policję i straż miejską. Nikt z nich nie chciał łapać kota. Groziła mi wścieklizną. Pisma oficjalnego do dziś nie dostałam. Zaszczepić przeciwko wściekliźnie nikt mnie nie raczył. Telefon z sanepidu przestał dzwonic.
Pytam więc dlaczego sprawę zbagatelizowano? A jeżeli kot by był naprawdę chory?


Byliśmy w restauracji z renomą. Dostaliśmy paskudne żarcie. Kelnerki ciągle nas poganiały, by tylko obsłużyć jak najszybciej jak najwięcej gości. Danie główne wręcz rzucono nam na stół. Serwetek nie było. Nie dostalismy kompletu sztuścy. Napiwku nie zostawiliśmy. Pani która odbierała należnośc, gdy zobaczyła,że nie ma napiwku pożegnała nas wzburzonym spojrzeniem i słowem "ale wieśniaki"...


Nasz fotograf ślubny. Przed umową czarował nas niemiłosiernie,pokazywał piękne fotki. Dostaliśmy, zwykłe, nieobrobione, niewyretuszowane zdjęcia za wysoką kwotę. Jakichkolwiek poprawek odmówił, twierdząc, że zdjęcia są takie jakie miały byc. Dodam, że nie ma zdjęć zakładania sobie obrączek, w zdjęciach z samochodu w aucie odbija się sam fotograf, zdjęcia są zamazane a miny ludzi idiotyczne...Widać, że wszystko robione jest w pośpiechu, od niechcenia, na odczepnego.
Pytam, czemu?

Remontują nam przedpokój. Za kładzenie kafli podali astronomiczną kwotę. Pytam, czemu tak dużo, że tyle nie zapłacimy. Pan majster na to: "Jak nie zapłacicie? kafle takie drogie widziałem macie, to i za fuchę zapłacicie extra...".

Czemu, ludzie nie chcą robić czegoś dobrze od a do z? Dlaczego musimy godzić się na fuszerkę? Dlaczego tak jest? Czemu nikt nie jest fair względem drugiego człowieka?
Czy naprawdę każdy ma motto "zarobić a sie nie narobić?"

Co dla mnie znaczy uczciwie?
Konkretnie, dokładnie, fair? Tak jakby robić dla siebie czy dbać o bliską osobę.
A Wy, jesteście fair wobec innych wykonując swoją pracę?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Wow, ale mi sie wlosy gdzie niegdzie zjezyly jak czytalam Twojego posta.
Z tego miedzy innymi powodu nie moge po prostu mieszkac w Polsce, nie znaczy to wcale ,ze gdzie indziej nie ma fuszerki, naciagaczy, Idiotow fachowcow ale na pewno nie uslysze w restauracji od obslugi "ale wiesniaki" zreszta zaraz wyzywam sie na TRIP ADVISOR .
Pracuje zawodowo, sprzedaje buty . Jak przychodzi klientka i pyta o rozmiar buta 43 to nie krzycze przez pol sklepu ,ze najwiekszy rozmiar jaki mamy to 41 , fatyguje sie zeby podejsc i dyskretnie , sciszonym glosem jej to mowie i doradzam gdzie moze jej sie poszczescic albo jaka strone internetowa odwiedzic.
Jesli przychodzi klientka na wozku inwalidzkim to latam kolo niej , pokazujac wszystko w co moze sie wcisnac a nie mowie jej nic w stylu"wszystko jest wystawione niech sobie pani poprzymierza" , Jesli mamy kobitke po 95 roku zycia , ktora sobie przychodzi do sklepu zeby pogadac to sobie z nia gadam , a reszte i paragon i siatke z butami wreczam jej do reki i nie szkodzi ,ze ona sobie siedzi na krzesle jak pani jakas wielmozna i oczekuje tego samego servisu jak 65 lat temu. Co rano zaczynam dzien myslac " hm , komu dzisiaj pomoge"
Jesli w Polsce zaczniemy tak obslugiwac klienta juz dzis to dogonimy Europe za jakies 100 lat.

3

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Wiesz co, zauwazylam dokladnie to samo. 4 miesiace temu zaczelam nowa prace. Kazdego dnia szlam tam z pozytywnym nastawieniem, dobrymi checiami, pelna motywacja. Z czasem zaczelam zauwazac, ze jestem jedyna, ktorej sie chce. Przez kilka tygodni tylko ja odrabialam "prace domowe" w postaci pisania raportow, czytaniu w internecie o naszych produktach, opowiadaniu klientkom o naszych nowych ofertach.. Z czasem nauczylam sie byc chamem (tak jak oni) i myslec tylko o sobie. Tez zaczelam sobie olewac, robie mniej niz polowe wyznaczonych mi zajec. I co jest najgorsze? Ze oni nawet tego nie zauwazyli.

4

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

no też się spotkałam z takim czymś i we własnym domu,remontowaliśmy poddasze,razem z dachem,wykończeniem wszystkiego w srodku,majster obiecywał ze wszystko będzie ok,a że to znajomy w dodatku z tej samej miejscowości,zaufaliśmy mu...,tzn.mój facet ja do tego podeszłam z rezerwa bo gościa dobrze nie znałam
a więc miało być zrobione wszystko w góra 2 miesiące,wyszło że robił cztery,robota miała kosztować 10 tysięcy,wyszło ze kosztowała 15,wszystko miało być cacy, w rezultacie nic nie było,gościu brał zaliczki i pił,gdy pieniądze wybrał zabrał dupę i się nie pokazał,musieliśmy wynająć innego fachowca aby skończył kłaść płytki w łazience,poprawić parapety,ściany itd
rezultat jest taki że mamy wszystko źle zrobione,nie miłe wspomnienia,wtopiona nie potrzebnie kasę,i gościa który po tym wszystkim traktuje nas jak byśmy byli jego przyjaciółmi sad
morał z tego jest taki ze na fachowcach nie ma co oszczędzać,lepiej wynająć fachowa firmę i więcej zapłacić a mieć zrobione dobrze,niż partacza który kosztuje nie mało a nic nie potrafi zrobić,w sumie potrafi ale lepiej mu picie wychodziło,cóż mamy nauczkę

5

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

I dobrze loveaellie. Tez bym tak chciała, tylko ja zawsze daje z siebie wszystko, a potem mnie wykorzystują.

6

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Bo to wszystko obija się o pieniądze. Każdy chce zarobić jak najwięcej jak najmniejszym kosztem.  To samo jest u mnie w pracy - horror. Pracuje w hotelu z trzema gwiazdkami obok nazwy, przygotowuję śniadania a nawet nie mam badań sanepidowskich.  W bardzo wielu hotelach panuje zasada - czego nie doje jeden gość, doje drugi.

7

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
Kobra99 napisał/a:

I dobrze loveaellie. Tez bym tak chciała, tylko ja zawsze daje z siebie wszystko, a potem mnie wykorzystują.

Oj, ja tez. Ale uwierz mi, w mojej firmie szybko bys sie nauczyla egoizmu, lenistwa i "odwalania" pracy. Skoro nie doceniali tego, jak dawalam z siebie 100%.. ba, nawet nie zauwazyli, ze przestalam. Wiec co za roznica?

8

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
SzaraMyszka20 napisał/a:

Bo to wszystko obija się o pieniądze. Każdy chce zarobić jak najwięcej jak najmniejszym kosztem.  To samo jest u mnie w pracy - horror. Pracuje w hotelu z trzema gwiazdkami obok nazwy, przygotowuję śniadania a nawet nie mam badań sanepidowskich.  W bardzo wielu hotelach panuje zasada - czego nie doje jeden gość, doje drugi.

masz racje z tym dojadaniem,mam znajoma która tez pracuje w hotelu,niedawno było wesele i podawali chyba żurek w chlebie,zabrakło jednego chlebka,wyciągnęli stary ze śmietnika oskrobali ile się dało i podali żurek blee... smile

9

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Spotkałam się również z mnóstwem takich sytuacji.Jest na to jeden sposób: "zarekomendować"znajomym takiego "fachowca".Reklama szeptana czyni cuda:)Co z tego,że raz sobie taki typ zarobi- następnym już niekoniecznie.

Ja nie odwalam swojej roboty.Jak trzeba zostaję w szkole by wytłumaczyć raz jeszcze dany temat.Na korepetycjach nie patrzę gorączkowo na zegarek i nie kończę w połowie zdania gdy wybije godzina.

Ale zdarza się,że mnie też ktoś próbuje tak potraktować:np siedzę z uczennicą ponad dwie godziny a potem jej mamusia płaci mi za godzinę pytając jeszcze czy aby nie za dużo:)Ale ktoś taki na pewno straci bo ja po wakacjach do niego nie wrócę.

10

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

xena chylę czoła, cieszę się, że są takie osoby jak Ty. Wiadomo, że każdy ma czasem gorszy dzień. Ale robiąc coś dobrego  dla innych tak naprawdę robimy coś dobrego dla siebie smile


loveaellie no widzisz, nie zauważyli tego nawet, ponieważ każdy robi swoją pracę byle tylko szybko skończyć, byle się nie namęczyć i nie przepracować.

SzaraMyszka20 i lena812 to co piszecie jest straszne. Ja zawsze idąc do restauracji mam nadzieję,że takich akcji nie ma ale jak widać oszczędzać trzeba na wszystkim.
Lena o tak z majstrami to już w ogóle jest inna bajka smile


Czyli z tego co widzę każdy mniej lub więcej ale stara się. Może tylko trafiłam na gorszy dzień tych osób?

Czy nie lepiej by się nam żyło gdyby każdy wobec każdego był fair? ehhhh...

11

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Na majstrów jest jeden sposób. Wypłata po skończonej pracy, żadnych zaliczek.

12

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
nbm napisał/a:

Na majstrów jest jeden sposób. Wypłata po skończonej pracy, żadnych zaliczek.

tak masz rację,ale jak Ci taki chodzi za dupa i płacze że nie ma na chleb to człowiek daje,zresztą po tej wtopie wolimy wynająć sprawdzona firmę do remontów,są takie mój szwagier w takiej robi,zanim wejdą np.na dach szef sprawdza ich alkomatem,robotę np.dach 200 m uwijają się w ciągu tygodnia,ale robią od 7 rano do 19-20 w zależności od pory roku,mają dużo klientów bo są dobrzy,niestety firma ta powstała gdy my już swój remont skończyliśmy smile

13 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-10-26 13:22:46)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
loveaellie napisał/a:

Oj, ja tez. Ale uwierz mi, w mojej firmie szybko bys sie nauczyla egoizmu, lenistwa i "odwalania" pracy.

Po przejściu do nowego oddziału firmy na głowie stawałam żeby wszystko było na tip top, pracowałam na najwyższych obrotach przez tydzień, przez dwa, po czym "starsza" koleżanka powiedziała mi wprost żebym przystopowała bo "pracę trzeba szanować".

Szanowanie pracy wyglądało mniej wiece tak, że zamiast pracować spokojnie przez cały dzień to jak szefa w firmie nie było to się siedziało i nic nie robiło(dla mnie mordęga) a jak szef zjawiał się w firmie to się zapierniczało w pocie czoła żeby widział jak to dużo roboty jest... Chodziłam znerwicowana bo w sumie to byłam pod ostrzałem z dwóch stron - szef patrzył jak pracuję, a koleżanki patrzyły żebym nie pracowała za dużo.

Teraz pracuję na całkiem samodzielnym stanowisku (na termin ma być zrobione, a to czy ja to w domu zrobię czy w pracy to nikogo nie interesuje) i zawsze wszystko mam zrobione do przodu, jak trzeba. Zawsze mam czas na poprawki czy jakieś modyfikacje. Szef jest zadowolony bo zazwyczaj jak przychodzi i prosi o coś to ja już to mam przygotowane i dzięki temu pracuje mi się o niebo lepiej - bez nerwów.

14

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Oj to nie chcecie wiedzieć jak restauracje sieciowe przygotowują sosy do pizzy np. To co gość nie zje na miejscu zlewa się do misy w której jest sosik, miesza i podaje nastepnym. O dziwo w Mc'Donalds jest inaczej pod tym względem, z tym że oni dostają wszystko prawie gotowe więc  nie mają możliwości brać na "odzysk".

CO do fachowców- różnie z nimi bywa. Nie mozna wrzucać wszystkich do jednego worka. Najlepiej miec męża/ojca badź kogoś z bliskiej rodziny kto się na danym fachu zna.

15

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

SzaraMyszka20 masz rację z tym ojcem mój położył mi panele w całym domu,kafelki w kuchni i całą elektrykę w domu,gdyby miał czas to zrobiłby jeszcze więcej,ale wiadomo jak to jest do południa na etacie a po południu 3-4 godziny i koniec smile

16

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Jeny, cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam. Co ciekawe: w Norwegii się z tym raczej nie spotykam. Jak pracownik jest niemiły dla klienta to dostaje ochrzan, jak się to powtórzy to wylatuje z pracy. Wydawałoby się, że skoro w Polsce jest o pracę trudniej i na dodatek zarabia się mniej, to się szanuje to, co się ma, bo przecież można nawet tę gównianą pracę stracić i zostać na lodzie. Ale o dziwo jest zupełnie odwrotnie. Nie rozumiem dlaczego szefostwo nie wyciąga konsekwencji wobec nieuprzejmego personelu, na pewno jest przecież mnóstwo innych chętnych, którzy lepiej się nadają na dane stanowisko. Choć mam wrażenie, że takie olewackie nastawienie wynika z myślenia "za taki marny grosz to mi się nie chce starać". Chciałam tylko jeszcze skomentować jedną rzecz, a mianowicie sytuację w restauracji: nie wiem jak sytuacja wyglądała, ale wczujcie się w sytuację kelnerki. Ma kupę ludzi na głowie i oczywiście, że stara się obsłużyć jak najwięcej ludzi jak najszybciej, jakże inaczej? Nie może przecież poświęcić mnóstwa czasu jednym gościom, a innych olać. Brak sztućców, czy serwetek też potrafię zrozumieć. Jeśli ma się w głowie "zanieść piwo na stolik nr 42, wziąć zamówienie od nr 1, nr 15 chce rachunek, nr 10 nie lubi jedzenia, trzeba wymienić, zamówić danie główne dla nr 5" to naprawdę bardzo łatwo zapomnieć o głupich serwetkach. W takiej sytuacji wystarczy kelnerce o nich przypomnieć i nie robić tragedii. Sama jestem kelnerką i wiem, że dokładnie tak to wygląda. Latam jak głupia, by zdążyć ze wszystkim, by podać jedzenie póki ciepłe i jako tako mieć kontrolę nad wszystkimi gośćmi, a mimo wszystko zdarzają się ludzie, którzy mają focha, bo nie poświęciłam im dość uwagi. Albo nie dadzą MI napiwku, bo jedzenie im nie smakowało. Tak jakbym to JA je ugotowała... Więc starajcie się być trochę bardziej wyrozumiali. Ja się zawsze staram być miła, uśmiecham i robię wszystko o co mnie ludzie proszą, czy mam im coś przynieść, czy zmodyfikować danie, bo wolą kurczaka od wołowiny etc, ale nie zawsze mam czas by sama zapytać i nic na to nie poradzę. Uważam, że niezostawienie napiwku jest dość nieeleganckie (w restauracji płaci się i za jedzenie i za obsługę.), no chyba, że kelnerka była faktycznie niemiła. Jednak "karanie" jej za niedobre jedzenie lub zbyt wielu gości jest dla mnie conajmniej dziwne.

17

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
kaisa_malene napisał/a:

Jeny, cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam. Co ciekawe: w Norwegii się z tym raczej nie spotykam. Jak pracownik jest niemiły dla klienta to dostaje ochrzan, jak się to powtórzy to wylatuje z pracy. Wydawałoby się, że skoro w Polsce jest o pracę trudniej i na dodatek zarabia się mniej, to się szanuje to, co się ma, bo przecież można nawet tę gównianą pracę stracić i zostać na lodzie. Ale o dziwo jest zupełnie odwrotnie. Nie rozumiem dlaczego szefostwo nie wyciąga konsekwencji wobec nieuprzejmego personelu, na pewno jest przecież mnóstwo innych chętnych, którzy lepiej się nadają na dane stanowisko. Choć mam wrażenie, że takie olewackie nastawienie wynika z myślenia "za taki marny grosz to mi się nie chce starać". Chciałam tylko jeszcze skomentować jedną rzecz, a mianowicie sytuację w restauracji: nie wiem jak sytuacja wyglądała, ale wczujcie się w sytuację kelnerki. Ma kupę ludzi na głowie i oczywiście, że stara się obsłużyć jak najwięcej ludzi jak najszybciej, jakże inaczej? Nie może przecież poświęcić mnóstwa czasu jednym gościom, a innych olać. Brak sztućców, czy serwetek też potrafię zrozumieć. Jeśli ma się w głowie "zanieść piwo na stolik nr 42, wziąć zamówienie od nr 1, nr 15 chce rachunek, nr 10 nie lubi jedzenia, trzeba wymienić, zamówić danie główne dla nr 5" to naprawdę bardzo łatwo zapomnieć o głupich serwetkach. W takiej sytuacji wystarczy kelnerce o nich przypomnieć i nie robić tragedii. Sama jestem kelnerką i wiem, że dokładnie tak to wygląda. Latam jak głupia, by zdążyć ze wszystkim, by podać jedzenie póki ciepłe i jako tako mieć kontrolę nad wszystkimi gośćmi, a mimo wszystko zdarzają się ludzie, którzy mają focha, bo nie poświęciłam im dość uwagi. Albo nie dadzą MI napiwku, bo jedzenie im nie smakowało. Tak jakbym to JA je ugotowała... Więc starajcie się być trochę bardziej wyrozumiali. Ja się zawsze staram być miła, uśmiecham i robię wszystko o co mnie ludzie proszą, czy mam im coś przynieść, czy zmodyfikować danie, bo wolą kurczaka od wołowiny etc, ale nie zawsze mam czas by sama zapytać i nic na to nie poradzę. Uważam, że niezostawienie napiwku jest dość nieeleganckie (w restauracji płaci się i za jedzenie i za obsługę.), no chyba, że kelnerka była faktycznie niemiła. Jednak "karanie" jej za niedobre jedzenie lub zbyt wielu gości jest dla mnie conajmniej dziwne.

Poruszę kwestię restauracji.
To była bardzo dobra restauracja, taka w której brak sztućców po tym jak dostało się dania jest dziwne. Opisałam tą sytuację z grubsza. Uwierz, że zachowanie personelu było naprawdę nieodpowiednie. Ledwo zaczęliśmy obiad, kelnerka już przylatuje i pyta się czy coś podać na deser. Jak jej powiedzieliśmy,że jak zjemy to pomyślimy to coś burknęła, że ma jeszcze innych klientów i nie będzie non stop latać...
Skoro jesteś kelnerką będziesz ich bronić smile ale chociaż dobrze, że TY swoją pracę wykonujesz solidnie i z oddaniem smile

18

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Pracuję jako pracownik sklepu w jednym z popularnych dyskontów, praca jest ciężka,wymagającą i wszystko musi być zrobione na wczoraj, ale o dziwo lubię swoją pracę. Kocham kontakt z klientem. W pracy zawsze staram się być miła dla klientów, wiecznie uśmiechnięta i służyć pomocą, ale niektórym moim koleżanką czy kolegom się to nie podoba. Oni są mili dla klienta gdy szefostwo jest w pobliżu. Szefa nie ma to nie trzeba być miłym. Ja rozumiem, że mamy mnóstwo pracy, ogrom zadań do zrobienia, żeby sklep jako tako wyglądał, ale bez przesady, gdy zaczepi mnie klient (a ja właśnie mam milion spraw do zrobienia na sklepie) to zawsze z uśmiechem na twarzy z nim porozmawiam czy pomogę znaleźć jakiś tam majonez na półce. Dziwię się, że ludzie, którzy nie lubią swojej pracy decydują się pracować w danym zawodzie. Przyjść na 8h i jakoś przebimbać.

Podobnie jest jak idę na zakupy do innych sklepów, kasjerki wyglądają tam jak by wykonywały swoją pracę z łaski. Jak im się praca nie podoba to niech ją zmienią a nie denerwują innych ludzi. Chyba nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. Wychodzę z założenia, że pracę trzeba lubić, po jaką cholerę męczyć siebie i przy okazji innych jak się nie lubi swojej pracy?

19

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Ok, czyli kelnerka była jednak chamska. Po prostu się wypowiedziałam, bo niestety jest tak, że póki w danym zawodzie nie pracujesz, to nie rozumiesz jak to działa. Na kelnerkę zrzuca się winę za wszystko, bo to z nią się ma kontakt. Jeśli podam niedobrego drinka, to moja wina (co tam, że to barman je robi). Jeśli jedzenie nie smakuje to moja wina (bo przecież to ja stoję w kuchni). Jeśli nie mamy wolnego stolika to moja wina (bo to ja zaprosiłam tylu gości, że nie mamy już miejsci). Jeśli informuję gości, że nie mogą brać ze sobą jedzenia z bufetu do domu to moja wina (bo to ja ustalam reguły w restauracji). Mogłabym tak w nieskończoność. To samo tyczy się pracy w sklepie (tak, tam też miałam ciekawe doświadczenia): wszystkie pretensje do mnie. Że cena za wysoka, że buta w tym rozmiarze nie ma, że czemu zamykamy tak wcześnie itd. Chodzi o to, że ludzie często nawet nie myślą kto za co jest odpowiedzialny i wszystko zwalają na pierwszą napotkaną osobę. Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe, bo tak jak są oczywiście ludzie niemili, niepomocni, którzy robią wszystko na "odwal się", tak są też bogu ducha winni zwyczajni pracownicy, którzy nie mają na niektóre rzeczy wpływu. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji, chciałam jedynie, by ludzie się czasem dwa razy zastanowili zanim do kogoś wyjadą z pretensjami smile

20

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

A tu akurat odpowiedz jest prosta Olena1990. Nie każdy ma wybór. Co nie zwalnia oczywiście danej osoby z obowiązku "odbębnienia" tego za co otrzymuje pieniądze. Jest tez druga strona medalu. Niektórzy klienci tez potrafią sprawić, ze znienawidzi się swoja prace.

21

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
kaisa_malene napisał/a:

Uważam, że niezostawienie napiwku jest dość nieeleganckie (w restauracji płaci się i za jedzenie i za obsługę.), no chyba, że kelnerka była faktycznie niemiła. Jednak "karanie" jej za niedobre jedzenie lub zbyt wielu gości jest dla mnie conajmniej dziwne.

Zapomnialas dodać,że za wszelkie opóźnienia w kuchni to kelner dostaje od konsumentow po glowie,dlaczego tyle to twra,tak dlugo muszą czekać,dlaczego zamiast surowki z czerwonej kapusty dostalam z bialej itd,mimo że w kucharze rabanu narobili to,kelner ponosi odpowiedzialnosc za swoją prace jak i za kucharza hmm

Co do napiwków, o jest kwestia dyskusyjna i nie powiem że kazdy powinnien dawac napiwki,czy kazdemu kelnerowi sie nalezy.
Ja osobiscie robie tak że płace pewną kwote i mowie reszty nie trzeba,co jest jednoznaczne ,że ta reszta to podziekowanie za obsluge,choc jakbym miala jakies zatrzezenia czy nie podbobalo by mi sie nerwowe burkliwe,chamskie  podejscie kelnera do mnie,to napiwku w takim wypadku bym nie dala, bo nie jest to moim obowiązkiem,ale moja wolą,ale w powazanych restauracjach z tego co pamietam bylam zadowolona z obsługi,nie czekam na reszte

Nie chodze  do zwyklych knajp,jadlodajni, wiec cięzko mi powiedzieć czy tam obsluga jest rzetelna,ale potrafie wczuc sie w role kelnera jak i konsumenta i jedna jak i druga strona powinan zachowywac sie nienagannie

22 Ostatnio edytowany przez frezja (2012-10-27 16:07:44)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

ja tam lubie swoja prace i staram sie tak pracowac, wykonywac wszystkie zadania a nawet wiecej niz do mnie nalezy, po prostu traktuje swoja prace jak by to była moja firma... a jesli chodzi o pieniadze to no cóż nie do konca przeklada sie to na  to co robie, ale pieniadze nie sa najwazniejsze, a ja po prostu chyba nie potrafie inaczej

ale tez szlak mnie trafia jak niektorzy ludzie pracuja, toz to horror ze czlowiek w sklepie chce kupic chleb i ze jak placi to ma prawo wymagac od ekspedientki by podala chleb z jasna skorka a nie ciemna... widziec te fochy - bezcenne

ciekawe jak owa ekspedientka lubi byc obsługiwana...

23

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
Kobra99 napisał/a:

Niektórzy klienci tez potrafią sprawić, ze znienawidzi się swoja prace.

Z takim klientami trzeba umieć rozmawiać, oczywiście jest mnóstwo takich klientów ( mam taką jedną piekielną kobietę w domu, ona ma chyba zakodowane w podświadomości sklep= awantura), przychodzi do sklepu się pokłócić, pokrzyczeć sobie na niewinnego pracownika. Najważniejsze to nie wdawać się w dyskusję z takim człowiekiem. Ja uwielbiam patrzeć jak taki klient przychodzi do sklepu z zamiarem kłótni, ale na jego nieszczęście trafia na mnie i mu nie wychodzi, w takich sytuacjach staję się najmilszą osobą na świecie, a w głębi ducha mam ubaw z jego szoku na twarzy i daremnych prób pokłócenia się.

Chyba właśnie tych "trudnych klientów" lubię w swojej pracy najbardziej smile

24 Ostatnio edytowany przez lena812 (2012-10-27 21:40:25)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

ja mieszkam na wiosce,mała jest więc sklep tylko jeden w dodatku otwierany na 5 godzin dziennie z przerwami,ta sklepowa mnie po prostu rozwala,otwiera o 9 rano,schodzi się cały sklep ludzi,a ona zamiast obsługiwac to wykłada towar który przywiozła,albo dyskutuje,czasami jest tak że stoję w tym sklepie jak głupia godzinę czasu aby kupić tylko chleb,najlepsze jest to że za chlebem to można stać tyle, ale jak pijusy przychodzą po piwo to kupują bez kolejki smile a najgorsze jest to że jest taka powolna :(ta sklepowa oczywiście smile

25

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Pijusy to stali klienci, prawie domownicy to i wchodzą bez kolejki wink
Olena1990, to rzeczywiście masz powołanie do zawodu wink

26

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
Kobra99 napisał/a:

Pijusy to stali klienci, prawie domownicy to i wchodzą bez kolejki wink
Olena1990, to rzeczywiście masz powołanie do zawodu wink

pewnie ze tak,a ja z dzieckiem co 2 lat nie ma muszę stac sad

27

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
kaisa_malene napisał/a:

To samo tyczy się pracy w sklepie (tak, tam też miałam ciekawe doświadczenia): wszystkie pretensje do mnie. Że cena za wysoka, że buta w tym rozmiarze nie ma, że czemu zamykamy tak wcześnie itd. Chodzi o to, że ludzie często nawet nie myślą kto za co jest odpowiedzialny i wszystko zwalają na pierwszą napotkaną osobę. Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe, bo tak jak są oczywiście ludzie niemili, niepomocni, którzy robią wszystko na "odwal się", tak są też bogu ducha winni zwyczajni pracownicy, którzy nie mają na niektóre rzeczy wpływu. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji, chciałam jedynie, by ludzie się czasem dwa razy zastanowili zanim do kogoś wyjadą z pretensjami smile

Oj coś wiem na ten temat...do mnie non stop są pretensję że czemu takie drogie, że to nie wygląda na srebro, że czemu nie sprzedaje spinek do włosów ( bardzo często - nie wiem co się uparli na te spinki)...Czasami jest tak że mam dużo pracy i nie mam nawet czasu zwracać uwagę na ludzi...także odpowiadam na pytania krótko i na odwal się...spowodowane to jest zmęczeniem lub nadmiarem obowiązków hmm Próbuje nie pokazywać zmęczenia ale czasami się nie da.

28

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
kaisa_malene napisał/a:

Chodzi o to, że ludzie często nawet nie myślą kto za co jest odpowiedzialny i wszystko zwalają na pierwszą napotkaną osobę. Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe,

A jednak...  Pomyśl, klient nie ma pojęcia kto w Twojej firmie za co odpowiada. Więc gdy ma problem, związany z firmą,  podchodzi do pierwszego napotkanego REPREZENTANTA tej firmy.

Zawsze gdy pracowałam nie u siebie, zachowywałam się jakbym była u siebie i jakby klient był mój. Zdarzało się, że gdy załatwiałam sprawy klienta, on próbował mnie "kupić" do swojej firmy (czasem półżartem, a bywało strasznie poważnie: ile pani tam zarabia, proszę powiedzieć, dam więcej). Zdarzyło się, że klient, którego obsługiwałam (jak zwykle, zgodnie z zasadami etyki i swoim sumieniem), powiedział: przerwa, zaraz wrócimy do tematu  - i zaczął mi tłumaczyć, że powinnam koniecznie założyć własną działalność (co kilka lat później zrobiłam:). Uważał, że się marnuję "pracując na kogoś" - dokładnie tak się wyraził.

Zauważyłam powszechne olewactwo. I zauważyłam, że nie pasuję do towarzystwa niezainteresowanego klientami, z których żyją.

Jeśli Wy też nie pasujecie, jeśli troszczycie się  o innych ludzi a nie jest to doceniane przez zwierzchników,, załóżcie działalność. Albo idźcie/wyjedźcie tam, gdzie Was docenią.

29 Ostatnio edytowany przez paulla777 (2012-11-07 16:00:32)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Ooo tak, w szczególności nasze Panie ekspedientki, pozdrawiam!
To oczywiste, ze nam sie nigdy nie dogodzi, badz trafi praca, z ktorej to powodu przeszczęśliwi nie jestesmy, No ale, niestety, płacą nam za wykonywanie jej i trzeba, to robic. Przeciez glownym obowiązkiem takowej pani w sklepie jest kultura, kultura do klientów.
Zauwazylam cos jeszcze- młode dziewczyny maja w sobie jej wiecej... Te stare ba bska sa duzo gorsze, niemile wiedzmy wręcz czasami!
Co do innych krajów- bywalam w Niemczech, tyle razy ile bylam w sklepach, to ekspedientki/ci wręcz biegali za mna zeby powiedziec dzien dobry, doradzić, pomoc, wiec po własnych doświadczeniach jestem w stanie stwierdzić, ze w naszym kraju jest z tym problem...

W restauracji płaci sie za jedzenie, owszem, obsługę masz wliczona w jego koszt. Dostają swoje wynagrodzenie, don't worry, a nie chęć zostawienia napiwku z elegancją czy tez z nieelegancją nic wspólnego nie ma! Co za glupoty piszesz?!

30 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-11-07 20:24:24)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
loveaellie napisał/a:

Wiesz co, zauwazylam dokladnie to samo. 4 miesiace temu zaczelam nowa prace. Kazdego dnia szlam tam z pozytywnym nastawieniem, dobrymi checiami, pelna motywacja. Z czasem zaczelam zauwazac, ze jestem jedyna, ktorej sie chce. Przez kilka tygodni tylko ja odrabialam "prace domowe" w postaci pisania raportow, czytaniu w internecie o naszych produktach, opowiadaniu klientkom o naszych nowych ofertach.. Z czasem nauczylam sie byc chamem (tak jak oni) i myslec tylko o sobie. Tez zaczelam sobie olewac, robie mniej niz polowe wyznaczonych mi zajec. I co jest najgorsze? Ze oni nawet tego nie zauwazyli.

Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
Staram się, choć męczy mnie nadal problem z współpracownikiem, który się nie poprawia, a interesuje wszystkim prócz pracy.
Też miałam kilkanaście podobnych sytuacji. Na przykład w sklepach, do których nie wrócę nigdy.
Pracowałam w kilku miejscach, również poniżej swoich kwalifikacji i każdą pracę starałam się wykonywać jak najlepiej tylko potrafię. W sprzedaży było to widać po obrotach. W biurze po odbiorze mnie przez inne osoby. Zawsze staram się być miała i kulturalna, pomagać i udzielać wyczerpujących informacji. Nie potrafię inaczej, choć też widzę, że jestem jedyną osobą, która się stara. Lubię swoją pracę, a to ważne. Mogę awansować- to też ważne. Zarabiam godnie-też ważne. Czego chcieć więcej. Może mniej stresu, ale to przyjdzie z czasem, bo nadal nie mam zbyt bogatego doświadczenia w tym, co teraz robię. Muszę się jeszcze sporo nauczyć.

Dodam, że najbardziej wkurzały mnie takie sytuacje, gdy byłam długo bez pracy. Ja nic nie mogłam znaleźć, a taki "ktosiek" bez kultury ją ma. Nie mieściło mi się to w głowie.

31

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
paulla777 napisał/a:

W restauracji płaci sie za jedzenie, owszem, obsługę masz wliczona w jego koszt. Dostają swoje wynagrodzenie, don't worry, a nie chęć zostawienia napiwku z elegancją czy tez z nieelegancją nic wspólnego nie ma! Co za glupoty piszesz?!

Widać, że nigdy w restauracji nie pracowałaś. Skoro uważasz, że napiwku zostawiać nie trzeba, bo kelnerka przecież swoje dostaje, to ok, ja w takim razie jako kelnerka nie muszę koło Ciebie skakać, pytać czy smakuje, czy coś podać, dolać wody, cokolwiek. I co, może mi powiesz, że byś nie była oburzona, gdyby Ci kelnerka powiedziała "Ależ moim obowiązkiem jest jedynie postawić Pani jedzenie pod nosem i wziąć za nie zapłatę"? Niemniej jednak prawda jest taka, że ja wcale nic nie muszę. Jak mam niemiłych gości to wokół nich nie latam, jak są mili to spełniam wszystkie ich prośby. Bo uważam, że tak być powinno. Tak samo jak napiwek jest w dobrym tonie i świadczy, że byłaś zadowolona z obsługi. Ale mam taką jedną stałą klientkę co zawsze ma fochy o wszystko i NIGDY napiwku nie zostawi, a marnuję na nią 2x więcej czasu niż na przeciętnego gościa, bo ciągle truje tyłek. Nie tylko mi oczywiście, wszystkim kelnerom i kelnerkom w naszej restauracji jest już znana. A bo to ostatnio dostała 2 łyżki zupy więcej niż dzisiaj, a to nie tak dziś jej smakuje jak zazwyczaj, a to Cola za ciepła/za zimna. Nigdy nie zrozumiem takich stałych klientów co wiecznie narzekają, że im nic nie pasuje. Jak im nie pasuje to niech znajdą inną restaurację, do cholery. I to na dodatek młoda dziewczyna jest, nie jakaś zgorzkniała starsza pani. A odnośnie tych stawek godzinowych: kochana, ja wyciągam w ciągu dnia mniej więcej tyle samo z napiwków co za mój cały dzień w pracy. Oficjalnie stawkę mam tak niską, że gdybym nie dostawała napiwków już dawno bym tam nie pracowała. No i pamiętajmy też o jednej rzeczy: są pewne konwencje, jedną z nich jest zostawienie napiwku. Niestosowanie się do konwencji może zostać odebrane jako buractwo i tyle.

Artemida: wiem, że klient nie wie kto dokładnie jest odpowiedzialny, ale z drugiej strony... Przecież w każdej firmie to szef decyduje, nie pracownik. Tak jakby Ci ludzie sami nigdy nie pracowali i nie wiedzieli, że zwykli pracownicy na takie decyzje wpływu nie mają. Jak się ma skargę to się prosi o rozmowę z szefem albo kierownikiem zmiany.

32 Ostatnio edytowany przez paulla777 (2012-11-08 05:26:02)

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

To powiesz mi, ze biedne kelnerki za darmo tam pracują i żyją tylko z napiwków?:)
Jej obowiązkiem jest obsłużyć gości, bo ma za to płacone, a moim nie jest wcale zostawienie napiwku i taka jest prawda. Byc moze, to nie jest w dobrym tonie, ale mi odmówić podania jedzenia czy czegokolwiek innego nie moze...
To normalne, ze fizyczni pracujemy za najniższe pensje, a z napiwków mozna ładni Zarobic, to juz dawno Wiedzialam, ale cóż, to tylko i wyłącznie dobra wolą klientka, ze płaci gratis.

Co do takich klientów, wydaje mi sie, ze oni po prostu juz tak maja i póki ich zycie sie nie zmieni miec beda, bo albo robią, to z nudów albo rzeczywiscie ich pasją jest bycie burakiem:)

33

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Witam.   smile

paulla777 napisał/a:

To powiesz mi, ze biedne kelnerki za darmo tam pracują i żyją tylko z napiwków?:)
Jej obowiązkiem jest obsłużyć gości, bo ma za to płacone, a moim nie jest wcale zostawienie napiwku i taka jest prawda. Byc moze, to nie jest w dobrym tonie, ale mi odmówić podania jedzenia czy czegokolwiek innego nie moze...
To normalne, ze fizyczni pracujemy za najniższe pensje, a z napiwków mozna ładni Zarobic, to juz dawno Wiedzialam, ale cóż, to tylko i wyłącznie dobra wolą klientka, ze płaci gratis.

Popieram!
Nie daję żadnych napiwków kelnerkom.
Nie daję do kieszonki fartuszka fryzjerkom.
Nie daję do torby listonoszom.
I wymagam dobrej obsługi.

Zawody jak każde inne.
A ja, mam komu dawać - rodzinie.

Te dodatkowe pieniądze, które dostają gratis, nie są opodatkowane, ani też nie płacą od nich składek Zus.
Zatem czysty ZYSK.

W czasie, kiedy renty i emerytury nie przechodziły przez banki, to znajoma Pani listonoszka powiedziała mi, że za 'obrywki' z okresu kilku lat postawiła dom.

34

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
żyworódka napisał/a:

Te dodatkowe pieniądze, które dostają gratis, nie są opodatkowane, ani też nie płacą od nich składek Zus.
Zatem czysty ZYSK.

W czasie, kiedy renty i emerytury nie przechodziły przez banki, to znajoma Pani listonoszka powiedziała mi, że za 'obrywki' z okresu kilku lat postawiła dom.

A czy coś w tym jest złego? Trochę mi to zawiało taką "polaczkowatością" - skoro ja nie mam, sąsiad też niech nie ma, a jak się czegoś dorobił, to na pewno nieuczciwie. Jeśli kelnerka czy fryzjerka wykonuje swoją pracę naprawdę dobrze, zostawiam napiwek, choćby parę złotych. Faktycznie, czasem zdarza mi się nie zostawić np. w restauracji, ale tylko wtedy, kiedy kelner ewidentnie jest po prostu nieprzyjemny lub ma w d... wszystko (nie chodzi o brak uprzejmości i "uśmiechu numer pięć" przyklejonego do twarzy, tylko o jawną postawę pt. "za jakie grzechy ja pracuję" - wtedy dostaję alergii). Prawda jest taka, że to, co dostają w Polsce kelnerki jako podstawę pensji to są groszowe sprawy. Ich pracodawcy wiedzą, że kelnerzy i tak zarobią na napiwkach, więc płacą im minimalną stawkę, za którą z całą pewnością nie dałoby się normalnie wyżyć bez tych "nieopodatkowanych dodatków". Jeśli kelnerka, która doskonale wykonuje swoją pracę dzięki mojemu napiwkowi zarobi więcej i będzie ją stać na coś więcej niż te przysłowiowe już waciki, mogę się tylko cieszyć.

35

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Nie chodzi o zawiść, tylko o to, ze nie mamy obowiązku placic nikomu ponad cenę tego co płacimy i tak...

36

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
paulla777 napisał/a:

Nie chodzi o zawiść, tylko o to, ze nie mamy obowiązku placic nikomu ponad cenę tego co płacimy i tak...

Absolutnie zgadzam się, kelnerka będzie wykonywać swoją pracę także wtedy, kiedy nie dostanie napiwku. Jednak z wypowiedzi Żyworódki można wywnioskować, że dawanie napiwków to idiotyzm i zło, bo kelnerka jeszcze nie daj Boże się wzbogaci "naszym kosztem".

37

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
kaisa_malene napisał/a:

A odnośnie tych stawek godzinowych: kochana, ja wyciągam w ciągu dnia mniej więcej tyle samo z napiwków co za mój cały dzień w pracy. Oficjalnie stawkę mam tak niską, że gdybym nie dostawała napiwków już dawno bym tam nie pracowała. No i pamiętajmy też o jednej rzeczy: są pewne konwencje, jedną z nich jest zostawienie napiwku. Niestosowanie się do konwencji może zostać odebrane jako buractwo i tyle.

Twoi klienci Twoje napiwki czy po skończonej zmianie/dniu dzielicie się wszyscy po równo?

Piszesz o konwencji zostawiania tipów, ale jak już wcześniej ktoś wspomniał, za chamską i buracką obsługę nie zostawiam nic, co najwyżej wyrównuję końcówkę, żeby klepaków nie nosić.

Zostawienie 10% wartości zamówionych dań uznawane jest za standardowy napiwek. Wiadomym jest, ze nie każdy tak postępuje, nawet w przypadku braku zastrzeżeń do obsługi itd. Często zdarza Ci się dostać np. równowartość 2-5 zł? Co wtedy sobie myślisz? smile

38

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Od czego zależy to, że jedni angażują się w pracę, starają się, są uprzejmi, wykorzystują na maxa to 8 a nawet więcej godzin a inni nawet się nie wysilą a swoim niedbalstwem czy niechęcią męczą siebie i innych?


Ja pracuję w handlu internetowym i co zauważyłam o zgrozo! Moimi odbiorcami są ludzie młodzi. Nie umieją pisać poprawną polszczyzną. Nie umieją czytać ze zrozumieniem. Internet zapewnia anonimowość więc sądzą, że chcę ich "wydymać", "Wydoić", "naciągnąć" i o wiele wiele brzydszych pod moim adresem. Straszą kontrolą z US i sanepidu.Nie szanują mnie ani mojej pracy. Klienci potrafią dzwonić o 22. O 7 rano w wszystkich świętych też.

Dlaczego młodzi Polacy uważają, że im się należy bo płacą? Skąd bierze się myśl przewodnia żeby komuś dowalić?

Ciekawe jak ci młodzi, rozczeniowi ludzie będą wykonywać swoją pracę za kilka lat...

39

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
Anemonne napisał/a:
Anemonne napisał/a:
żyworódka napisał/a:

Te dodatkowe pieniądze, które dostają gratis, nie są opodatkowane, ani też nie płacą od nich składek Zus.
Zatem czysty ZYSK.

W czasie, kiedy renty i emerytury nie przechodziły przez banki, to znajoma Pani listonoszka powiedziała mi, że za 'obrywki' z okresu kilku lat postawiła dom.

A czy coś w tym jest złego? Trochę mi to zawiało taką "polaczkowatością" - skoro ja nie mam, sąsiad też niech nie ma, a jak się czegoś dorobił, to na pewno nieuczciwie. Jeśli kelnerka czy fryzjerka wykonuje swoją pracę naprawdę dobrze, zostawiam napiwek, choćby parę złotych. Faktycznie, czasem zdarza mi się nie zostawić np. w restauracji, ale tylko wtedy, kiedy kelner ewidentnie jest po prostu nieprzyjemny lub ma w d... wszystko (nie chodzi o brak uprzejmości i "uśmiechu numer pięć" przyklejonego do twarzy, tylko o jawną postawę pt. "za jakie grzechy ja pracuję" - wtedy dostaję alergii). Prawda jest taka, że to, co dostają w Polsce kelnerki jako podstawę pensji to są groszowe sprawy. Ich pracodawcy wiedzą, że kelnerzy i tak zarobią na napiwkach, więc płacą im minimalną stawkę, za którą z całą pewnością nie dałoby się normalnie wyżyć bez tych "nieopodatkowanych dodatków". Jeśli kelnerka, która doskonale wykonuje swoją pracę dzięki mojemu napiwkowi zarobi więcej i będzie ją stać na coś więcej niż te przysłowiowe już waciki, mogę się tylko cieszyć.

paulla777 napisał/a:

Nie chodzi o zawiść, tylko o to, ze nie mamy obowiązku placic nikomu ponad cenę tego co płacimy i tak...

Absolutnie zgadzam się, kelnerka będzie wykonywać swoją pracę także wtedy, kiedy nie dostanie napiwku. Jednak z wypowiedzi Żyworódki można wywnioskować, że dawanie napiwków to idiotyzm i zło, bo kelnerka jeszcze nie daj Boże się wzbogaci "naszym kosztem".

Chyba zrobił się przeciąg...bo w moją stronę też zawiało...ale, taką dużą dawką ?kąśliwości?.

Anemonne, wskaż mi proszę, w którym miejscu piszę, że w dawaniu napiwków widzę "coś złego? oraz na podstawie czego wywnioskowałaś, że widzę w tym zło i idiotyzm osób je dających. Jeśli idiotyzm, to od idioty(?), to może nie imputuj i nie wkładaj w moje usta, swoich 'robaczywych' myśli, bo ja tu nikogo tak nie nazywam. Nie rozliczałam również sąsiadów, z tego co mają i skąd.
Zatem, proszę Cię, jeśli już, to odnoś się konkretnie do moich wypowiedzi.
 
Wyraziłam się jasno, zgodnie z prawdą, bo poza rachunkiem  nie daję  ż a d n y c h  gratyfikacji kelnerkom, fryzjerkom i listonoszom. Nie daję, bo taką mam zasadę, że nie muszę stosować się do "ogólnie? przyjętych zasad, jeżeli mi to w jakiś sposób nie odpowiada.

To moje pieniądze i dlatego ode mnie zależy, w jaki sposób je wydaję/dysponuję nimi.
A wolę kupić jedzenie żebrakowi, czy wysłać smsy na jakąś fundację, niż  dawać 'gratis' osobom, które otrzymują wynagrodzenie za określoną pracę. Uśmiech i grzecznościowe "dziękuję" z mojej strony, za dobrą obsługę (czyt. pracę) w zupełności wystarczy.

Podałam przykład z wiarygodnego źródła, jakiego rzędu mogli osiągać dodatkowe dochody listonosze. Wcześniej kaisa_malene napisała, że jej 'obrywki' dzienne, są równe jej dziennemu zarobkowi kelnerki. Zatem nastąpiła wymiana informacji.  Dodatkowo jeszcze dodam, że kelnerki napiją się w pracy kawy, zjedzą posiłek.

Nigdy nie dopytywałam, ile zarabiają kelnerki, listonosze, fryzjerki.
Za to znam wysokość moich, podstawowych dochodów i do kieszonki nikt mi nic dodatkowo nie daje.
A to, że Ty dajesz napiwki, to wyłącznie Twoja sprawa.

A wracając do tematu:

FollowMe napisał/a:

Od czego zależy to, że jedni angażują się w pracę, starają się, są uprzejmi, wykorzystują na maxa to 8 a nawet więcej godzin a inni nawet się nie wysilą a swoim niedbalstwem czy niechęcią męczą siebie i innych?

Moim zdaniem, przede wszystkim od charakteru człowieka!
Jak jest lawirant, to na każdym stanowisku będzie się opierniczał, nawet, jeżeli jego zarobki będą na dużym poziomie.
Najgorzej, jak praca jest zespołowa, wtedy może dochodzić do konfliktów, bo współpracownicy są zmuszeni poprawiać jego niedoróbki.

Mogę wypowiedzieć się, o pracy urzędnika administracyjnego.
Jeżeli idę z jakąś sprawą do urzędu, to najpierw 'zasięgam języka' w internecie, wśród znajomych, aby mieć jakieś rozeznanie w temacie i nie dać się 'zbyć'. To jest bardzo pomocne, bo urzędnik widząc, że nie daje się spławić, gorliwiej przykłada się do pracy.
Jednakże, częsty brak kompetencji, udzielanie informacji niezgodnych z aktualnymi przepisami, wynika z braku odpowiedniego przeszkolenia pracownika przez pracodawcę. Oszczędza się na szkoleniach, kursach kwalifikacyjnych.

40

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Ok, może po kolei poodpowiadam. Przede wszystkim nigdzie nie napisałam, że napiwek zostawiać trzeba. Napisałam jedynie, że jest to w dobrym tonie i nie rozumiem ludzie, którzy napiwku nigdy nie dają, bo przecież kelnerka swoje i tak dostaje. Dostaje mało, więc te napiwki naprawdę dużo znaczą w przeliczeniu dziennym.

paulla777 napisał/a:

To powiesz mi, ze biedne kelnerki za darmo tam pracują i żyją tylko z napiwków?

Napisałam wyraźnie, że zarabiają mało, nie, że nie zarabiają nic. Przeczytaj mój post jeszcze raz, a dowiesz się, że połowa mojej miesięcznej pensji to właśnie napiwki.

paulla777 napisał/a:

Jej obowiązkiem jest obsłużyć gości, bo ma za to płacone, a moim nie jest wcale zostawienie napiwku i taka jest prawda. Byc moze, to nie jest w dobrym tonie, ale mi odmówić podania jedzenia czy czegokolwiek innego nie moze...

Znowu nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałam, że kelnerka ma za zadanie podać gościom jedzenie i wziąć od nich zapłatę. Czy im doradzi w wyborze jedzenia, pogada z nimi (wielu starszych ludzi przychodzi sobie pogadać), zrobi zdjęcie, przyniesie coś ekstra, wymieni jedzenie etc: to tylko kelnerki dobra wola. Tak samo jak dobrą wolą gościa jest zostawić napiwek. Jeśli więc kelnerka się stara umilić nam pobyt w restauracji, choć wcale nic z tego nie musi mieć, to czemu jej nie podziękować? O to mi chodzi. Nie mówię też o jakiejś bajońskiej sumie, choćby zaokrąglić do najbliższego zera. Dla mnie to naturalne, że jeśli ktoś spełnia naszą prośbę, to się mu dziękuję. Ale może tylko mnie tak wychowano...

paulla777 napisał/a:

Co do takich klientów, wydaje mi sie, ze oni po prostu juz tak maja i póki ich zycie sie nie zmieni miec beda, bo albo robią, to z nudów albo rzeczywiscie ich pasją jest bycie burakiem:)

Chyba masz tu niestety rację. Mam czasem wrażenie, że tacy ludzie specjalnie mi robią na złość, byle mieć radochę, że biegam w jedną i drugą jak głupia...

żyworódka napisał/a:

Te dodatkowe pieniądze, które dostają gratis, nie są opodatkowane, ani też nie płacą od nich składek Zus.
Zatem czysty ZYSK.

W czasie, kiedy renty i emerytury nie przechodziły przez banki, to znajoma Pani listonoszka powiedziała mi, że za 'obrywki' z okresu kilku lat postawiła dom.

Tu zgadzam się w zupełności z Anemonne, że brzmisz totalnie jak zazdrośnica. Ty mi nic nie dasz, bo będę miała więcej od Ciebie, fajna filozofia życiowa... Ale niestety to wcale nie jest aż tak kolorowo, bo właśnie mniejszą emeryturę kiedyś dostanę, przysługuje mi mniejszy zwrot podatku, a także mniejsza ilość tzw. pieniędzy wakacyjnych, cholera wie jak to na polski przetłumaczyć. Więc nie, to nie czysty zysk, ma też swoje minusy. I ja sama zawsze zostawiam napiwek, jeśli kelner/kelnerka jest miły/a. Zwłaszcza jak jestem w Polsce, bo wiem, że dla mnie to grosze, a dla takiej studentki to naprawdę sporo kasy.

nbm napisał/a:

Twoi klienci Twoje napiwki czy po skończonej zmianie/dniu dzielicie się wszyscy po równo?

W mojej restauracji panuje zasada, że co zarobię ekstra to moje, więc jak mam zły dzień to oczywiście zarabiam mniej. Uważam, że to sprawiedliwe.

nbm napisał/a:

Piszesz o konwencji zostawiania tipów, ale jak już wcześniej ktoś wspomniał, za chamską i buracką obsługę nie zostawiam nic, co najwyżej wyrównuję końcówkę, żeby klepaków nie nosić.

Ależ ja nigdzie nie pisałam, że napiwki zostawiać TRZEBA! Sama nie zostawiam jak kelner jest burakiem. Jak mnie wkurzy to odliczam co do grosza...

nbm napisał/a:

Zostawienie 10% wartości zamówionych dań uznawane jest za standardowy napiwek. Wiadomym jest, ze nie każdy tak postępuje, nawet w przypadku braku zastrzeżeń do obsługi itd. Często zdarza Ci się dostać np. równowartość 2-5 zł? Co wtedy sobie myślisz?

Wiem, że niektórzy po prostu napiwków nie dają, ale w 90% przypadków wiem dlaczego nic nie dostałam. Nie zawsze jest to moją winą, ale zdaję sobie sprawę, że akurat tym gościom nie poświęciłam zbyt dużo uwagi, musieli czekać na rachunek etc. Niemniej jednak zdarza się to naprawdę rzadko, że nie dostaję nic. Zawsze chociaż zaokrąglą, dziś nawet jeden starszy pan zamiast 550 dał mi 700. W sumie w ciągu dnia nie zwracam uwagi na to ile mi kto napiwku daje, jedynie szybko sprawdzam, czy się zgadza z rachunkiem, nie przeliczam ile więcej dostałam. Chyba, że właśnie ktoś mi da spory napiwek.

Aha, i jeszcze jedna sprawa, o której może przeciwniczki napiwków nie wiedzą: gdyby nikt mi napiwków nie dawał to bym traciła pieniądze. Bo muszę każdego dnia odliczyć od moich napiwków napiwek dla kuchni. Jest to zawsze 10% całego obrotu u moich gości, więc jak mam naprawdę urwanie głowy, to i 200 muszę kucharzom oddać. Niezależnie ile mi samej z tego zostanie.

żyworódka napisał/a:

Podałam przykład z wiarygodnego źródła, jakiego rzędu mogli osiągać dodatkowe dochody listonosze. Wcześniej kaisa_malene napisała, że jej 'obrywki' dzienne, są równe jej dziennemu zarobkowi kelnerki. Zatem nastąpiła wymiana informacji.  Dodatkowo jeszcze dodam, że kelnerki napiją się w pracy kawy, zjedzą posiłek.

Tylko właśnie w tym problem, że moja stawka godzinowa jest tak niska, że wszyscy są w szoku, że tylko tyle zarabiam. Owszem, jem w pracy, piję kawę i herbatę i na tym na pewno oszczędzam, ale pracuję w tej restauracji głównie dlatego, że po prostu lubię tam pracować i lubię moich kolegów i koleżanki z pracy. Bo pracując w innym miejscu za normalną, stałą stawkę godzinową miałabym większą stabilizację finansową. Napiwki jedynie wyrównują moje wynagrodzenie do normalnego poziomu, i to też nie zawsze.

41

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
żyworódka napisał/a:

Witam.   smile


Nie daję żadnych napiwków kelnerkom.
Nie daję do kieszonki fartuszka fryzjerkom.
Nie daję do torby listonoszom.
I wymagam dobrej obsługi.

Zawody jak każde inne.
A ja, mam komu dawać - rodzinie.

Ja napiwki daje zawsze kelnerom i barmanom, nie wiem dlaczego, tak zostałam nauczona i nie widzę w tym nic złego.

42

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Rozmowa zeszła głównie na pracę kelnerek.
Ale skoro już o tym mowa, to w swoim życiu przeżyłam pracę w hinduskiej restauracji w Kanadzie. Za oceanem klienci, jeżeli oczywiście chcieli cokolwiek zostawić, zapisywali daną kwotę na rachunku, a te pieniążki musiałam dawać do wielkiego słoja. Niestety, z kwoty, jaką zebrałam z napiwków, otrzymałam może 5%, resztę zabierał właściciel. A wiadomo, że jako 17-letnia dziewczyna nie uważałam tego za sprawiedliwe. Tym bardziej, że po każdym dniu ja sprzątałam całą restaurację, co nie było moim obowiązkiem. I praktycznie zawsze wychodziłam stamtąd godzinę później.
Po tym epizodzie nie zdecydowałabym się więcej na pracę jako kelnerka.

I teraz wypowiem się jako klient.
Szlag mnie trafia, gdy jestem w restauracji, a kelnerzy wykonują swoją pracę za karę, są nieuprzejmi, naburmuszeni, a obsługa pozostawia wiele do życzenia. Zawsze staram się być miła dla każdego, nawet gdy mam zły dzień. I gdy zdarzy się, że mam to nieszczęście trafić na takich kelnerów, napiwku nie zostawiam, ponieważ powinna to być gratyfikacja za uczciwie wykonaną pracę.

Ale dlaczego mam nie nagrodzić dodatkowymi pieniędzmi osoby, która widzę, że się stara?
Często zdarza się, że te biedne dziewczyny biegają od stolika do stolika, mając całą salę zapełnioną. A pensja kelnerek, nie oszukujmy się, jest w wielu lokalach śmieszna. I mam świadomość, że ludzie tam pracujący to w większości studenci, którzy np. zarabiają na opłacenie stancji. Sama jestem studentką i wiem, jak każdy grosz się liczy. Nigdy nie myślałam w ten sposób, że nie dam tej kelnerce napiwku, bo się jeszcze wzbogaci moim kosztem.

43

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?
paulla777 napisał/a:

Ooo tak, w szczególności nasze Panie ekspedientki, pozdrawiam!
To oczywiste, ze nam sie nigdy nie dogodzi, badz trafi praca, z ktorej to powodu przeszczęśliwi nie jestesmy, No ale, niestety, płacą nam za wykonywanie jej i trzeba, to robic. Przeciez glownym obowiązkiem takowej pani w sklepie jest kultura, kultura do klientów.
Zauwazylam cos jeszcze- młode dziewczyny maja w sobie jej wiecej... Te stare ba bska sa duzo gorsze, niemile wiedzmy wręcz czasami!
Co do innych krajów- bywalam w Niemczech, tyle razy ile bylam w sklepach, to ekspedientki/ci wręcz biegali za mna zeby powiedziec dzien dobry, doradzić, pomoc, wiec po własnych doświadczeniach jestem w stanie stwierdzić, ze w naszym kraju jest z tym problem...

Bylam w zyciu i kelnerka i ekspedientka, w obu przypadkach nie w Polsce. Jako kelnerka przeszlam szkolenie z win,jakie pasuja do czego i co polecic , jako ekspedientka musialam sprobowac wszystkiego co sprzedawano bylo w sklepie zeby moc doradzic i mniej wiecej miec pojecie ,
w obecnej pracy sprzedaje buty i tez zupelnie normalne jest to, ze wszysko co sprzedajemy musimy przymierzyc , przetestowac, po to zeby doradzic , natomiast w Polsce tak jak  paulla777 pisze  moje doswiadczenie z listopadowej wizyty pokazuje,ze jest dokladnie odwrotnie , pani ekspedientka mowi mi,ze ona tu jest aby sprzedawac a nie doradzac,  nawet przez glowe jej nie przeszlo zeby dac klientce na sprobowanie kawalatek sera   zamiast mowic ze ona nie wie jak on smakuje.  w restauracji ani razu nie mialam nawet cienia ochoty na pozostawienie napiwku, no bo jesli stek polkrwisty serwuje mi sie na lodowato zimnym talerzu to sorry ale nawet laik wie ,ze tak sie nie robi i kelnerka powinna rozwalic ten zimny talerz kucharzowi na lbie a nie serwowac zimny stek klientowi i jeszcze oczekiwac napiwku.
Jesli ktos tu jest z Krakowa to nie bierzcie tego do siebie ale takiego chamstwa w sklepach to nawet w Warszawie nie doswiadczylam. I o dziwo im mlodsze dziewcze tym wieksze chamidlo.
Dlugo by pisac , szkoda slow.

44

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Ha, widzisz, xena, ja to bym chętnie się na porządne szkolenie zgodziła, gdyby ktoś mi coś takiego zaoferował. Ale moje szefostwo mniej się w ogóle jakością przejmuje niż ja. Nie zostałam oficjalnie o niczym poinformowana: np. jakie obowiązują zasady odnośnie alkoholu (jestem obcokrajowcem i nie wszystko jest dla mnie w tym względzie oczywiste), broń boże nikt mnie nie uczył o winach, większości z nich nawet nie smakowałam, więc średnio mogę klientom w tej sprawie doradzić, przeszkolenie w robieniu kawy dostałam jako wolontariusz w kawiarence studenckiej, a nie w pracy. Co prawda jestem kelnerką, nie barmanką, więc to do moich obowiązków nie należy, ale zdarza się, że barman gdzieś pójdzie i muszę sama sobie jakoś poradzić. Efekt jest taki, że umiem zrobić lepsze cappuccino niż którykolwiek z barmanów... Bo ich nikt nie nauczył. A właściwie gorzej: nauczono ich źle, niemalże gotują to mleko i jeszcze takie wielkie bąble powietrza im się robią. I co, serwuję to gościom, bo zwykle nie mam czasu robić tego sama. Nauczono mnie też jaką konsystencję powinno mieć espresso i muszę przyznać, że to co serwujemy w naszej restauracji to woda, ja bym o wiele więcej kawy na jedno espresso zużyła. Ale szefowa jest oszczędna, uważa, że jest cacy i nie mam co się wtrącać. Nikt też w ogóle tej maszyny porządnie nie czyści... Aż mnie skręca czasem jak o tym myślę, ale nie mam na to wpływu, to nie moja restauracja. Wiem jednak, że gdybym ja miała swoją to bym o jakość i czystość dbała. I nie, nie pracuję w Polsce, ale szefowa Chinka, więc to trochę tłumaczy wink

45

Odp: Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Trochę "z innej beczki" ale związane z wykonywaniem pracy.
Byłam dziś w kilku sklepach i punktach usługowych. W trzech miejscach spotkałam się z obsługą tzn. pracownikami obsługi, których nie rozumiałam. Mówili niewyraźnie, jeden wręcz bełkotliwie. Musiałam po kilka razy pytać bo nie rozumiałam co mówią.
Paranoja, żeby w miejscach gdzie pracownik ma kontakt z klientami zatrudniać osoby, których nie sposób zrozumieć!

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy swój zawód wykonujesz uczciwie wobec innych?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024