witajcie,jestem w zwiazku malzenskim od 7 lat.mam 27lat
wydaje mi sie ze maz juz mnie nie kocha...nie interesuje sie mna juz od bardzo dawna,niewiem co robic
na kazdym kroku podejzewam ze ma kogos,boli mnie to i nie umiem sobie z tym poradzic.
kiedy nie odbiera telefonu dostaje szalu,i zadreczam go pytaniami i telefonami co jeszcze bardziej psuje atmosfere miedzy nami.oddalamy sie i nie wiem jak temu zapobiec...
Zadręczaj go telefonami i pytaniami bardziej to Was napewno zbliży. .... ech....
Masz nieuzasadnione poczucie,że on coś kręci bo przestał sie Tobą interesować - cóż jak chcesz rozpalić ogień to nie dmuchasz w niego jak huragan tylko delikatnie i subtelnie. A Ty wyjeżdżasz z awanturami o zdradę, tym jego zainetersowania nie wzbudzisz.
Opanuj emocje i zacznij myślec jak go ODZYSKAĆ ,a nie wiecznie PODEJRZEWAĆ o zdradę.
Porozmawiaj z nim w cztery oczy, poproś go o szczerość...
Dlaczego podejrzewasz że ma kogoś ? Dlaczego nie interesuje się Tobą, przestałaś dbać o siebie? Zastanów się jak było między wami wcześniej co się popsuło. Robienie awantur to nie jest najlepsze wyjście bo on w końcu będzie miał dość i odejdzie.
nie przestalam dbac o siebie,wydaje mi sie ze wygladam naprawde dobrze i wiem ze wzbudzam duze zainteresowanie facetow...nie zalezy mi jednak na tym bo chcialabym tylko jego..staram sie go adorowac,pisze zalotne smsy,rozmawiac tez usiluje ale on...to naprawde ciezki przypadek uwierzcie,wiem co mowie.ciezko pracuje,wczesnie wstaje i to moze wiele wyjasnic ale czy jest mozliwe zeby facet nie chcial sexu??????on ma 37lat,jestem od niego 10lat mlodsza,wiec powiniem miec na mnie ochote,no nie??no ja widze tylko jedna mozliwosc-baba,i to taka w ktorej jest zakochany bo inaczej nie gapil by sie cierpiaco godzinami w telewizor nawet jak leca reklamy.a moze on ma depresje?niewiem no niewiem poprostu.
HEJ,a moze ma ktos fajny pomysl jak rozbuydzic pozadanie?moze on porostu jest znudzony i ma ochote na odmiane
Chce seksu. Źle, bo za często. Nie chce seksu. Źle. I tak to w obie strony działa ![]()
Sądzę, że próbowałaś z nim rozmawiać ? Jak śledczy, prokurator, czy jak zatroskana osoba ? Czy młotek do ręki i ciosanie kołków? Ale to tak przy okazji. Spróbuj najpierw być troskliwą, czułą. Rozmawiać. Nawet o pierdołach. Moim zdaniem wspólne rozmowy to bardzo wiele znaczy dla związku.
Najłatwiej zaproponować wizytę u lekarza, wspólny wypad do terapeuty.
Przypomnij sobie wasze początki. Może tam będzie wskazówka co robić.
Jakieś wspólne wypady chociażby na zakupy, do knajpy, jakiś koncert, występ, np. kabaretu. W ogóle wspólnie gdzieś wyjść. Nawet na 30 minut na spacer.
Moja była żona urządziła mi kiedyś taki, nie wiem jak to nazwać, czarujący weekend. Od soboty rano kapitanem statku stała się ona. Śniadanie do łóżka (ale się podejrzliwy stałem
) ubrana w nową koszulkę. Potem statystowała przy goleniu i myciu (dobrze że sobie nosa nie zgoliłem od tej asysty) itd itd. Wyjazd za miasto na spacer, wizyta w lokalnej restauracji. Po południu pojechaliśmy do naszych najlepszych przyjaciół i wypad na imprezę. Niedziela podobnie, chociaż atrakcje inne. Zamieniła się nagle na weekend w faceta
I była cudowna i było cudownie. Może zaplanuj coś takiego.
dzieki,to super plan ale watpie ze on skorzysta...mamy synka chorego,i psa tez chorego,zycie kreci sie troche wkolo nich.czesto proponuje wspolne wypady,piwo cokolwiek,ale on niechce.tlumaczy ze jest zmeczony albo mu sie niechce.a ja bardzo chcialabym jeszcze gdzies wyjsc...kiedys uwielbial chodzic ze mna na bilard,spacer itd.wszystko robilismy razem..teraz on zwuczajnie jest ciagle zmeczony i nawet w niedziele szuka zajecia zeby nie byc w domu..zastanawiam sie czy to az tak wielka chcec zarobienia pieniedzy czy przypadkiem zrobi wszytko aby nie siedziec w domu.
Ja z kolei wkurzam sie ze jestem przystosowana w domu wyłacznie do roli poslugaczi oraz jestem tylko po to aby spelniac ich potrzeby na moje jednak nikt nie zwaza.uwierz,zamnim krzycze usiluje przedtem kilka dni nawiazac rozmowe,moja frustracja siega zenitu kiedy nie skutkuje ani dobroc ani czulosc nawet wyrozumialosc...wiem ze kiedy zabraknie mi sil..a wlasnie tak sie dzieje..wszytko sie skonczy i bede jedyna osoba ktora tego pozaluje.
Ale niech ktos mi powie,bo nie ogarniam-czy jest to fizycznie mozliwe zeby facet miesiacami nie mial ochoty na sex??????????
czy to nie dowod ze zaspokaja swoje potrzeby gdzie indziej?
juz pomijajac wszstko ALE CZY FACET MOZE NIE POTRZEBOWAC SEXU???
ja moglabym codziennie,on raz na miesiac??czy to normalne?czy ktos z was tez tak ma?
Ale niech ktos mi powie,bo nie ogarniam-czy jest to fizycznie mozliwe zeby facet miesiacami nie mial ochoty na sex??????????
Na to pytanie powinnin odpowiedzieć panowie.
SISI... a może spórbuj na spokojnie - nie na siłę, nie roszczeniowo?
Postaraj się być przyjaciółka - partnerką a nie żoną "z pretensjami".
Piszesz, że mąż ciężko pracuje. Może spróbuj spojrzeć na życie jego oczami?
Małżeństwo to MY a nie JA.
Nic nie dzieje się bez powodu.