Witam wszystkie Net Kobiety i net Panów...
Postanowiłam założyć ten temat ponieważ nie mam komu się zwierzyć i wygadać...
Otóż wczoraj ja i mój przyszły mąż postanowiliśmy dać Jego dziadkom i chrzestnemu( wraz z żoną i 2 córkami) zaproszenia na Nasz ślub i wesele.
Pojechaliśmy więc do dziadków bo wszyscy tam byli.
Chwilę posiedzieliśmy i daliśmy wszystkim zaproszenia...pierwszy zwalił mnie z nóg dziadek tekstem " rok do ślubu a ty już zaproszenia rozdajesz??".
Ślub bierzemy 23 sierpnia ale ze względu,że mieszkamy w Niemczech daliśmy wszsytkim zaprszenia wcześniej bo wiemy jak jest z planowaniem urlopu...dość ciężko.Więc im wcześniej będą wiedzieć kiedy co i jak tym łatwiej będzie zaklepać sobie już urop.
No ale nic...przebolałam.Choć dziadek wyjechał z tym takstem zanim otworzył zaproszenie...więc nie wiem skąd wiedział,że ślub w przyszłym roku.Podejrzewam,że Mama mojego chłopaka wygadała,choć miała nic nie mówić bo chcieliśmy zrobić wszystkim niespodziankę...no ale za bardzo zachwyceni nie byli.
Babcia mojego chłopaka zaczęła drzeć się do niego,że ma się zastanowić,że po co Mu to,że wesela są już nie modne...to jej powiedziałam trochę już wzburzona,że niech nie gada,że wesela są nie modne,bo wszędzie trzeba conajmniej rok na przód salę rezerwować,dobrą kapelę i fotografa/kamerzystę.
To babka zaczeła gadać,że to tyle kasy...to powiedziałam,że wesele się zwróci...to się spojrzała na mnie jakbym jej conajmniej walnęła w twarz i zaczęła gadać,że mam nie liczyć na to,że mi się zwróci,że się zdzwie jak wszyscy dadzą mi po 100zł...to Jej powiedziałam,że My ślubu nie bierzemy po to żeby zarobić! I że nie robimy tego dla ludzi tylko dla siebie! To zaczęła pytać sie mojego chłopaka,po co Mu to,że to tyle kosztuje.A jak On jej powiedzał,że chce i żeby było po Bożemu to zaczęła sie unosić..
" Jakie po Bożemu???!!! Mieszkacie razem i to nie jest po Bożemu!! Może jeszcze białą suknię ubierze i wianek??!!"
Dodam tylko,że ja siedziałam obok...trzęsłam się już z nerwów i nie wiedziałam,czy płakać czy nie.Ale powstrzymałam się i powiedziałam tylko do mojego chłopaka,że ma szybciej pić kawę i jedziemy.Podobno jak wyszłam z kuchni to babka powiedziała " Po co ona tak szczeka od razu"...Ale o tym dowiedziałam się dopiero po powrocie do domu.
Zaproszenia daliśmy także chrzestnemu mojego chłopaka i jego żonie i małej córeczce bo byli akurat.To żona chrzestnego też zaczeła gadać,że po co...że jak chce koniecznie ubrać białą suknię to do cywilnego też mogę.Że lepiej się zastanowić jeszcze...
Nie sądziłam,że wszysyc tak zareagują.Nie wiem co było powodem tego.
Nie raz wszyscy mi mówli,że jestem ich skarbem,że mój chłopak lepiej nie mógł trafić.Zawsze mili dla mnie byli a ja dla nich.Zawsze jak upiekłam jakieś ciasto cz babeczki to zapraszałam do Nas albo woziłam dla Nich.
Nic nie zrobiłam co mogłby ich zrazić do mnie.
Bardzo mi przykro wczoraj było i po powrocie do domu nie mogłam powstrzymać łez.Miałam nadzieję,że ucieszą się z Naszej decyzji,a nie będą odciągać mojego chłopaka od tego.
Pewnie będziecie pytać co mój chłopak na to,jak zaregaował.Chyba bał się odezwać jak babka się darła,nigdy nie słyszłam,żeby jej odpyskowął albo coś pewnie dlatego starał się jej kulturalnie odpowiadać.A w domu mi powiedział,że żałuje,że w ogóle tam pojechaliśmy i że mam się nie przejmować ich gadaniem bo to chorzy ludzie są...ale jak tu się nie przejmować.