Obecnie, mówi się, że seks jest "uzupełnieniem" i potwierdzeniem miłości dwojga osób - Czy faceci, będąc długo z dziewczyną moga wytrzymac bez seksu?
-czy tacy jeszcze istnieją, którzy zakceptują to i poczekają...?
Mówi sie też, że jeśli kocha to poczeka...
jakie jest wasze zdanie na ten temat...?
Moje zdanie na ten temat jest takie że jeśli prawdziwie kocha i nie zależy mu tylko na seksie to przeżyje, mało takich na chwile obecną, ja mam takie szczęście że trafiłam na takiego faceta że nie tylko o seks mu chodzi, do niczego mnie nie zmusza, to była moja i tylko moja decyzja kiedy to nastąpi, nawet teraz kiedy nie mam ochoty to przytuli i sie nie gniewa,nie robi sie gruboskórny i liczy sie z moim zdaniem
takie faceta to ze świecą szukać
ja na szczęście znalazłam i życzę innym by też takich spotkali co będą fer wobec nas i ogólnie gites:)
U mnie jest dokładnie tak samo jak u baraBarbary.
I chociaż go o to nigdy nie pytałam, to myślę, że beż jakiegoś wielkiego problemu wytrzymałby do ślubu bez seksu.
na prawdę jeśli to jest mężczyzna i myśli głową ale nie tą co miedzy nogami to będzie dobrze
ja nigdy nie odczułam podczas naszego 2 letniego związku ani grama zmuszania sie do czego na co nie miałabym ochoty. mówię tutaj o seksie i tych sprawach ale w innych także nie czułam sie zmuszana do czegoś przez niego,
Myślę, że mężczyzna, który czeka na seks, aż jego partnerka będzie czuła się gotowa i będzie chciała się kochać, to nie powinna być rzadkość, ale norma.
Co do dziewictwa do ślubu - uważam, że wszystko jest indywidualną decyzją każdego człowieka. Mój obecny partner miał partnerkę, z którą nie uprawiali seksu, ponieważ ona chciała spędzić pierwszą noc ze swoim przyszłym mężem. Nie było to dla niego większym problemem, a przynajmniej taką wersję mi przedstawił
I jak go znam, wierzę, że nigdy nie próbował przekroczyć raz postawionej granicy.
Dodałabym jedynie takie spostrzeżenie odnośnie par czekających z seksem do ślubu, że wiele z nich uprawia różne formy pettingu bądź seks oralny i dają sobie nawzajem przyjemność nawet, jeśli nie dochodzi do penetracji. Tak więc czekanie czekaniu nierówne? ![]()
Tak mówią , jak kocha to poczeka ? Lecz z tym to trochę nie tak ponieważ seks w małżeństwie jest bardzo ważny a co jak się okaże, że twój partner nie zadowala cię tak jakbyś tego oczekiwała . No to koniec pięknej idylli małżeństwa . Zaczynasz szukać kogoś kto zrobi to tak jak chcesz i mamy do czynienia ze zdradą , albo męczarnia przez całe życie w udawanym seksie . Jestem za wypróbowaniem mężczyzny, przyszłego męża przed ślubem.
Popieram trochę Lizę, z tym wypróbowaniem. Aczkolwiek uważam, że to że ktoś na początku jest beznadziejny w łóżku nie oznacza, że nie można się wspólnie jeszcze czegoś nauczyć. Tylko że JA osobiście uważam, że nie warto czekać do ślubu jeśli obydwie strony umierają z pożądania i czekają w imię idei. Oczywiście jak zwykle wypowiadam się z nie-Katolickiego punktu widzenia. Wierzę, że dobrze jest się pouczyć seksu, nawet jeśli się okaże że związek w którym byliśmy i uprawialiśmy seks się rozpadł. Co się uczymy to nasze.
ja uwazam,ze ciezko byloby facetowi wytrzymac do slubu.Przeciez
to hormony,pozadanie,seks to takie 'dopelnienie' milosci.Musialby byc chory
albo jakis inny,zeby wytrzymac np 2 lata bez seksu z ta najwieksza miloscia
swojego zycia.
9 2009-04-12 22:54:22 Ostatnio edytowany przez harmony11 (2009-04-12 22:56:07)
ja jakoś ostatnio nie mam ochoty na seks, w zasadzie wcale i chyba nawet ma na to wpływ fakt że zrozumiałam że da się bez tego żyć. nie żałuję tego co było ale teraz jakoś czuję że to nie jest najważniejsze dla mnie.
Moim zdaniem to normalne
Ja też mam takie fazy kiedy mi się chce albo takie kiedy nawet o tym na co dzień zapominam. Ostatnio się skapowałam, że strasznie długo nie myślałam o seksie i było zabawnie się tak zorientować
Tak to już jest. Kobiety są skomplikowane ![]()
Z resztą w ogóle ja mogę bez tego żyć, tylko co jakiś czas mnie dopada
Najbardziej to mi się chciało jak zaczęłam w ogóle się w to bawić, czyli kolo 17 roku życia, a potem troche mi już przeszedł dziki zapał
Co nie oznacza, że nie miewam ochoty kiedy są ku temu okoliczości ![]()
Ale faceta bym do ślubu nie trzymała bo by biedak w kaftanie białym wylądował XD
ja uwazam,ze ciezko byloby facetowi wytrzymac do slubu.Przeciez to hormony,pozadanie,seks to takie 'dopelnienie' milosci.Musialby byc chory
albo jakis inny,zeby wytrzymac np 2 lata bez seksu z ta najwieksza miloscia
swojego zycia.
Czy tylko facetowi? A czy dziewczyny nie mają potrzeb? Jedni i drudzy, muszą jakoś sobie z tym radzić , więc
albo traktują wstrzemięźliwość przed ślubem jako dar dla ukochanej osoby (ciężka to walka a więc i dar cenny)
albo przed ślubem rozpoczynają współżycie
albo zaspokają potrzeby samodzielne poprzez mastrubację.
Myślę, że kolejność metod ułożyłem wg rosnącej "popularności" stosowania.
Wątek zaczął się od pytania o dziewictwo. I tu mam pytanie: czy można mówić o dziewictwie (a może lepszym określeniem jest czystość przedmałżeńska?) , jeśli ktoś się masturbuje?
Bo to jest tak każdy facet chciałby stanąć przed ołtarzem z dziewnicą ale każdy też chciałby ją sprawdzić przed ślubem.
Jednak ja uważam że jest sporo facetów którzy są w stanie poczekać na swoją kobietę do ślubu ale czy to tak naprawdę jest aż takie ważne i słuszne żeby czekać z tym do ślubu?? a co jeśli po ślubie okaże się że faktycznie partnerzy nie pasują do siebie seksualnie. Wg mnie sex przed ślubem to mądry wynalazek:)
Ja wychodze z zalozenia ze zawsze trzeba dochodzic do kompromisu, dla mnie seks sie liczy, jest wazne ale nie najwazniejszy. najwazniejsza jest umiejetnosci rozmawiania samym spojrzeniem dwoch osob na siebie. poruszylyscie temat zmuszania, jesli jedna polowka czesto zmusza druga do seksu badz meczy tym tematem to swiadczy o tym ze nie dogaduja sie. ja wychodze z zalozenia ze trzeba sie choc troszke dobrac w pare rowniez pod kontem seksualnosci. nie wierze w to ze przeciwnosci sie przyciagaja i podobienstwa odpychaja czy takie tam. kompromis to zloty srodek wszystkiego.
Amelia* napisał/a:ja uwazam,ze ciezko byloby facetowi wytrzymac do slubu.Przeciez to hormony,pozadanie,seks to takie 'dopelnienie' milosci.Musialby byc chory
albo jakis inny,zeby wytrzymac np 2 lata bez seksu z ta najwieksza miloscia
swojego zycia.Czy tylko facetowi? A czy dziewczyny nie mają potrzeb? Jedni i drudzy, muszą jakoś sobie z tym radzić , więc
albo traktują wstrzemięźliwość przed ślubem jako dar dla ukochanej osoby (ciężka to walka a więc i dar cenny)
albo przed ślubem rozpoczynają współżycie
albo zaspokają potrzeby samodzielne poprzez mastrubację.Myślę, że kolejność metod ułożyłem wg rosnącej "popularności" stosowania.
Wątek zaczął się od pytania o dziewictwo. I tu mam pytanie: czy można mówić o dziewictwie (a może lepszym określeniem jest czystość przedmałżeńska?) , jeśli ktoś się masturbuje?
ckw,pytanie tyczylo sie facetow: 'Czy faceci, będąc długo z dziewczyną moga wytrzymac bez seksu?" wiec wez sie nie czepiaj,nie lap za slowka.
Ale owszem,dziewczyny tez maja potrzeby,aczkolwiek jak to sie mowi
apetyt rosnie w miare jedzenia.Ja jak bylam dziewica,to nie
mialam ochoty na seks itp potrzeb.Dopiero jak zaczelam
wspolzyc,to stalo sie to nieodlacznym elementem,gdy z kims bylam.
Ale owszem,dziewczyny tez maja potrzeby,aczkolwiek jak to sie mowi
apetyt rosnie w miare jedzenia.Ja jak bylam dziewica,to nie
mialam ochoty na seks itp potrzeb.Dopiero jak zaczelam
wspolzyc,to stalo sie to nieodlacznym elementem,gdy z kims bylam.
Tutaj się zgodzę.
Myślę, że seksu nie powinno się demonizować - to w końcu coś, co łączy dwoje ludzi i pozwala im w ten najintymniejszy sposób być razem. Dla mnie też jest nieodłącznym elementem związku, w którym jest miłość i zaufanie ![]()
ckw:
Masturbacja nie narusza dziewictwa. Teoretycznie rzecz biorąc dziewicą/prawiczkiem są osoby, które nie uprawiały seksu z penetracją (czyli wprowadzeniem penisa do pochwy), aczkolwiek myślę, że w dzisiejszych czasach należałoby tą definicję poszerzyć. Tak jak pisałam, wiele par uprawia tak daleko posunięty petting, że dyskusyjne jest, czy są osobami niedoświadczonymi seksualnie
A mimo to człowiek, który uprawiał seks analny/oralny/petting/masturbował się wciąż jest dziewicą/prawiczkiem.
15 2009-05-05 12:18:27 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2009-05-05 12:19:14)
mam znajomych, ktorzy własnie do slubu czekali na "skonsumowanie" swoich ciał.
szanuje to-jak najbardziej.
wiem,ze oboje tak chcieli, oboje są bardzo wierzacy.
tylko mnie przerazala jedna rzecz, otóz z tym chlopakiem czesto się widywalismy i on jak mijał na ulicy dziewczyne w mini to dostawal wariacji, prawie sie slinił! to bylo ochydne -jak nastolatek, z tym,ze młodzi az tak nie reagują.
teraz PARA jest 4 miesiace po slubie. i nie wiem jak tam u nich w łozku,ale poza nim to chyba nie jest kolorowo.
a zmieniajac troche temat.
mezczyzna wytrzyma,jesli chce. takie jest moje zdanie.
popedy to nasza natura,ale tez nasza madrosc polega na tym,zeby je kontrolowac.
nie jestesmy królikami.
wczesajka co do królików masz racje ale jeśli się z kimś planuje przyszłaość do dobrze jest sprawdzić sferę seksu (nie mówię tu o dawaniu każdemu) w końcu myślę że i ty nie chciałbyś żeby po ślubie okazało się że sex z tym jedynym okazał się jedna wielka klapą:)
Verten owszem masz rację sex nie jest najważniejszy w życiu tez wychodzę z takiego założenia, ale jeśli jest uzupełnieniem takim jakiego potrzebujemy to tylko dodaje w związku plusów i myślę że się ze mną zgodzisz w tej kwestii:)
Więc z tym dziewictwem do ślubu to jest tak na dwa razy. Albo sie uda i faktycznie sex będzie cudowny (małżeństwo super szczęśliwe) albo sex będzie baznadziejny a małżeństwo tylko "szczęśliwe" bo przeciez przed ślubem byli szczęśliwi bez sexu:)))
A z drugiej strony właśnie tak sobie pomyślałam że jeśli laska była dziewica do ślubu to tak czy tak i tak jej będzie dobrze z mężem bo nie będzie mieć porównania z kimś innym i w sumie nie pomyśli że mogłoby być lepiej z kimś innym a to co otrzyma od męża uzna że tak powinno być. Nie uważacie że coś w tym jest?
ja mam zdanie,ze jesli oboje ludzi chce,to trzeba!
ja uprawiam seks mimo,ze nie jest zona, a nawet narzeczona. z tym jedynym. jednym.
a to,co pisalam- chcialam zaznaczyc siłę popędu,ale jeszcze większa rozumu.
z tym porownywaniem kochankow- nie mam zdania- sama mam jednego i mi dobrze ![]()
ale pewnie troche w tym racji, chociaz, porownuje sie kochanków?
Nie wiem, jak z innymi kobietami.
Ja może nie porównuję mężczyzn intencjonalnie (a już na pewno nie myślę o tym w czasie zbliżenia i swoimi spostrzeżeniami nie podzieliłabym się z facetem), ale mimowolnie umiałabym powiedzieć, z którym było mi najlepiej w łóżku.
Jeśli kobieta mówi, że nie czuje różnicy między partnerami, to nieszczególnie w to wierzę. Z każdym mężczyzną jest inaczej ![]()
no właśnie o to mi chodziło yvette:)
tylko,ze ta dziewica,ktora po slubie odda sie mezowi,
moze chciec pozniej sprobowac jak to jest z innym.
I to tylko z czystej ciekawosci.
Amelia otóż to święta prawda
tylko,ze ta dziewica,ktora po slubie odda sie mezowi,
moze chciec pozniej sprobowac jak to jest z innym.
I to tylko z czystej ciekawosci.
Wszystko zależny od chłopaka jak będzie dbał o Kobietę Zakochana nie zdradza ![]()
Każda z was ma troche racji
Myśle że to zależy od dwojga ludzi, czego chcą, do czego zmierzają, co dla nich jest ważne itp. Ja osobiście nie jestem za jakims "próbowaniem" bo co wtedy z Miłością? gdy nas partner nie zadowoli a kochamy go z całego serca to co?.. mamy zrezygnować z młości? .. dla mnie głupie myślene. Jak sie kocha to się kocha a "seX" jest dopełnieniem Miłosci wiec zawsze jest udany dla kochających sie osób
Ludziska troche wyrozumiałości !!!!!
Bo jak sobie tak każdy zacznie "kosztować" to.. Sex zastąpi Miłosć ![]()
24 2009-05-06 03:07:12 Ostatnio edytowany przez ckw (2009-05-06 03:08:39)
Wszystko zależny od chłopaka jak będzie dbał o Kobietę Zakochana nie zdradza
Zgadzam się z tym.
...moze chciec pozniej sprobowac jak to jest z innym.I to tylko z czystej ciekawosci.
Czy zakochanemu przychodzi wogóle do głowy myśl by zdradzać lub próbować? Dla mnie stan zakochania jest związany z pełnym nakierowaniem się na drugą osobę. Myśl o kimś innym wydaje się wówczas absurdalna. W tym sensie nawet myśl "jak to jest z kimś innym" , jest zwróceniem części siebie na kogoś innego. I w tym sensie już jest zdradą.
Jeśli taka myśl przychodzi, to znaczy że już w tym momencie w związku jest coś nie tak. Czasami owo "coś nie tak" jest bardzo małe. Kłopot w tym, że urośnie. Nie wiem czy walka z tym coś pomoże. Chyba co najwyżej tylko opóźni proces. A więc nie walka, lecz przebudowa może coś zmienić (znamy to z innych dziedzin: łaty wystarczają tylko do pewnego czasu, potem konieczny jest remont).
A jeśli do przebudowy nie dojdzie to prędzej czy później do zdrady dojdzie. Jeśli nawet nie fizycznej, to do tej o wiele ważniejszej, duchowej. Bo czyż miłym byłoby się dowiedzieć , że w głowie ukochanej osoby kiełkują takie mysli? W tym momencie moja ukochana już nie jest w całości dla mnie. Już nie ...
Amelia* napisał/a:tylko,ze ta dziewica,ktora po slubie odda sie mezowi,
moze chciec pozniej sprobowac jak to jest z innym.
I to tylko z czystej ciekawosci.Wszystko zależny od chłopaka jak będzie dbał o Kobietę Zakochana nie zdradza
ale czesto ciekawosc jest wieksza i kobieta zdradza i juz.
wypowiedz ckw:
'Czy zakochanemu przychodzi wogóle do głowy myśl by zdradzać lub próbować? Dla mnie stan zakochania jest związany z pełnym nakierowaniem się na drugą osobę. Myśl o kimś innym wydaje się wówczas absurdalna. W tym sensie nawet myśl "jak to jest z kimś innym" , jest zwróceniem części siebie na kogoś innego. I w tym sensie już jest zdradą.
Jeśli taka myśl przychodzi, to znaczy że już w tym momencie w związku jest coś nie tak. Czasami owo "coś nie tak" jest bardzo małe. Kłopot w tym, że urośnie. Nie wiem czy walka z tym coś pomoże. Chyba co najwyżej tylko opóźni proces. A więc nie walka, lecz przebudowa może coś zmienić (znamy to z innych dziedzin: łaty wystarczają tylko do pewnego czasu, potem konieczny jest remont).
A jeśli do przebudowy nie dojdzie to prędzej czy później do zdrady dojdzie. Jeśli nawet nie fizycznej, to do tej o wiele ważniejszej, duchowej. Bo czyż miłym byłoby się dowiedzieć , że w głowie ukochanej osoby kiełkują takie mysli? W tym momencie moja ukochana już nie jest w całości dla mnie. Już nie ...'
'Czy zakochanemu przychodzi wogóle do głowy myśl by zdradzać lub próbować' -w jakim Ty swiecie zyjesz?Nawet kobiety,ktore
kochaja,niczego im nie brakuje w zwiazku - zdradzaja.
Tak naprawde nie ma reguly na to.Bo przeciez zdrada
najpierw rodzi sie w sercu.Myslisz o tym,ze chcesz zdradzic,
pozniej podswiadomie dazysz do tego.I nie wiem co bys robil,
to jak ktos Cie ma zdradzic,to i tak to zrobi predzej czy pozniej.
wszystko zalezy od czlowieka,jakimi wartosciami moralnymi sie kieruje itp.
Zawsze będzie złe Dlatego jest ważne żeby rozmawiać czego brakuje i co się lubi sex to zabawa nie tylko fizyczność
Nasze przyrodzenie jest takie same tylko twarze się zmieniają ![]()
Nasze przyrodzenie jest takie same tylko twarze się zmieniają
Otóż tutaj bym sie troszeczke nie zgodziła...ale moze się nie znam nie wiem:)
W każdym razie ciekawość jest częstym powodem próbowania z kims innym więc taka potencjalna dziewica do ślubu po ślubie może mieć ochote spróbować jak to by bylo. Ale to też nie jest regóła...
ogólnie mogę się zgodzić z Kasiulką,nie jestem po ślubie ale jestem w związku z pierwszym mezczyzną z ktorym straciłam dziew. i niestety żałuje dziś tego ale faktycznie moja ciekawosc dopieła do tego ze go zdradziłam,jesli chodzi o czekanie z seksem do slubu każdy robi jak uważa nikt nikogo do tego nie zmusza
Lalunia88853 no właśnie ja też nie jestem po ślubie ale miałam podobne doświadczenie do ciebie i po głębszych przemyśleniach moge powiedzieć że to byla w dużej mierze nutka ciekawości chociaż bardzo swojego faceta kochałam:) stąd tez wysuwam taki pogląd
30 2009-10-06 21:57:56 Ostatnio edytowany przez Throe (2009-10-06 21:59:06)
Dziewczyna którą kocham zamierza zaczekać do ślubu (ma 19 lat) i ja również chcę zaczekać do ślubu (też 19 lat) ale to nie chodzi o wiarę ale o to że chcemy być pewni że nas związek nie będzie mocno zależał od jakości/ilości seksu, ale że liczyć będzie się nasz charakter, osobowość, i miłość psychiczna jaka między nami istnieje :-)
Bo dużo jest teraz par które np zdradzają przez kiepski seks, małe angażowanie się w seks czy coś w tym guście. Każdy człowiek jest inny, my żeby nie ryzykować, obaj zaczekamy do ślubu, musimy być pewni że seks to nie będzie dla nas coś co mogło by decydować o dalszych losach związku.
Ale to też zależy od człowieka, bo wiadomo każdy ma różne potrzeby :-)
Każdy jest inny i każdy chce czego innego :-)
Dziewczyna którą kocham zamierza zaczekać do ślubu (ma 19 lat) i ja również chcę zaczekać do ślubu (też 19 lat) ale to nie chodzi o wiarę ale o to że chcemy być pewni że nas związek nie będzie mocno zależał od jakości/ilości seksu, ale że liczyć będzie się nasz charakter, osobowość, i miłość psychiczna jaka między nami istnieje :-)
Bo dużo jest teraz par które np zdradzają przez kiepski seks, małe angażowanie się w seks czy coś w tym guście. Każdy człowiek jest inny, my żeby nie ryzykować, obaj zaczekamy do ślubu, musimy być pewni że seks to nie będzie dla nas coś co mogło by decydować o dalszych losach związku.
Ale to też zależy od człowieka, bo wiadomo każdy ma różne potrzeby :-)
Każdy jest inny i każdy chce czego innego :-)
Throe!!!Trzymam za Was kciuki!!!!:)
pozdrawiam:)
Wydaje mi się że jeśli dziewczyna z jakiś tam swoich względów chce poczekać z seksem do ślubu to bardzo pięknie, i facet mimo wszystko powinien zaczekać na nia, bo jeśli namawia ją i nie szanuje tej decyzji to nie szanuje ani jej ani nie darzy ją na tyle mocnym uczuciem by na nią zasłużyć(miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą).
Seks jest ważny ale jeśli ktoś ma takie postanowienie (a zwłaszcza dziewczyna którą potem można wszystkiego nauczyc )i jest osobą która oczekuje miłość i szacunku to należy to docenić... a faceta zawsze można zaspokoić, i to mu jakiś czas wystarczy bo głównie chodzi o rozładowanie(kobiet też to się tyczy...
Ja też miałam to szczęście że mój partner nie spieszył sie do niczego, nie namawiał i nie był nachalny. Powiedziałam mu wprost że nie jestem gotowa na seks. Przyjął to spokojnie i zaakceptował moja decyzję. Miałam teraz dowód że zależy mu na mnie a nie na seksie. Bardzo go kochałam i kocham dalej. Planujemy wspólne życie. Od jakiegoś czasu współżyjemy ze sobą. Ale była to tylko i wyłącznie moja decyzja. Czułam że wkońcu dorosłam do pewnych rzeczy. Dziś jak nie mam ochoty na seks albo jestem zwyczajnie zmęczona on nie namawia mnie do seksu:) Rozumie mnie i bardzo kocha. To jest właśnie miłość. Życzę wszystkim forumowiczkom takiego szczęścia i miłości! Pozdrawiam:)
34 2009-10-16 02:13:54 Ostatnio edytowany przez tequila (2009-10-16 02:17:28)
nigdy nie myślałam o tym żeby czekać aż do ślubu...bo wydawało mi się że ten z którym to zrobiłam to już na całe życie więc po co czekać...ale to było wieki temu jak byłam dużo głupsza hehe może to płytkie ale lepiej zaspokoić ciekawość niż potem się rozczarować bo seks w związku jest bardzo bardzo ważny zaraz za miłością, szacunkiem i zaufaniem - przynajmniej u mnie jest to tak poukładane.
acha dodam jeszcze że za mąż planuję wyjść po 30 więc dłuuuugo bym musiała czekać a po drodze frustracja, wieczna ciekawość jak to będzie a przecież seks daje tyyyyle radości i cudownych uniesień w związku...ach heh:D
A ja zaczekam....nie do slubu...ale na mężczyznę,który będzie "dziewicą" jak ja
Chcę z nim przeżyć ten pierwszy raz.Pomyslicie że to głupie. 30 letnia stara dziewica,ale ja tak mam i tego pragnę....Może gdzieś jest ten mój prawiczek ![]()
ja bym nie wytrzymała do ślubu
nawet sie nie domyślałam że w tym roku strace dziewictwo.
Do Aurory: Na świecie w tych czasach rzadko spotkać prawiczka. Większość mężczyzn zrobiło to w wieku 16-26 lat(tak myśle)
Mam kolegę lat 28 jest prawiczkiem ale coraz częściej stara sie to zmienić
My koledzy nie bedziemy chłopaka zmuszać sam musi
sa jeszcze dziewice i prawiczki w każdym wieku na kazdego przyjdzie czas
Może wypowiem się z perspektywy osoby, która próbuje wytrwać w tym postanowieniu (tak, to dobre określenie).
Raz bywa łatwiej, raz gorzej. Jeżeli jest to jakąś pomocą, to mój ukochany tak jak ja nie ma za sobą tego pierwszego razu, więc o tyle jest łatwiej, że obydwoje nie wiemy (póki co
) co tracimy.
Zawsze łatwo się mówi "będę czekać do ślubu", gdy jest się samym, ale bycie w związku i doświadczanie pożądania to zupełnie inna para kaloszy. Jeszcze jakieś półtorej roku temu nie było dla nas problemem powstrzymywanie się od współżycia, ale od jakiegoś miesiąca staje się to coraz trudniejsze
Póki co najskuteczniej hamuje nas brak warunków jakie sobie wymarzyliśmy do tego aktu i świadomość konsekwencji.
Ja tez należę do kobiet które próbują wytrzymać do ślubu ja mam 21 lat - mój facet 20 lat i tez tego nie robi - on by w sumie chciał to już zrobić ale powiedział mi o tym tylko raz i nic więcej, pragniemy się, jesteśmy ciekawi itd. ale zadowalamy się tylko pieszczotami - wolimy czekać Czemu?
trochę ze względu na religie
ze względu na to co pisał Throe - by seks nie był jedynym naszym celem
bo jeśli kiedyś nam nie wyjdzie.. nie wyobrażam sobie myśleć ze będę to później robić z innym i wiedzieć ze ktoś kiedyś wcześniej widział mnie w najintymniejszym momencie...
bo jeśli wpadnę to co wtedy? nie ma 100% zabezpieczeń baa-- moja siostra biorąc tabletki wpadła - nie zapomniała ani jednej brała zawsze o tej samej porze itd - jak ona była tą statystyczna mniejszością to ja tez mogę być xD
no i ja tak myślę - że jak zorbie to z nim i tylko z nim, i ja tez będę jego jedyna - to będzie nam dobrze jak jest, nie mamy porównania, nie mamy poglądu, uczucia ze mogło by być lepiej gorzej, bo to będzie jedyne nasze doświadczenie, tylko ja i on i to co robimy razem, nie będzie kłótni, zawodu itd. ze z kimś mi było lepiej ze nie jest tak jak powinno być...
i jak to zorbie z tym jedynym to nie będę żałować ![]()
taki jest mój pogląd na ten temat ![]()
wiecie najlepszy sposób na powstrzymanie się to szklanka wody- nie po i nie przed tylko zamiast xDDD
Obecnie, mówi się, że seks jest "uzupełnieniem" i potwierdzeniem miłości dwojga osób - Czy faceci, będąc długo z dziewczyną moga wytrzymac bez seksu?
-czy tacy jeszcze istnieją, którzy zakceptują to i poczekają...?
Mówi sie też, że jeśli kocha to poczeka...
jakie jest wasze zdanie na ten temat...?
Mój ze mną czeka dwa lata i chociaż czasem nie jest łatwo, to dajemy radę i wierzymy, że damy radę do końca ![]()
Podziwiam wasz wszystkich .Życzę Wam wszystkim wytrwałości w waszych przekonaniach.Pozdrowionka dala Was.
Post przeniesiony:
zaproponowałam mojemu chłopakowi, żebyśmy nie współżyli aż do ślubu. Z jego odpowiedzi wynika, że się na to zgodził, stwierdził, że do tej mojej zasady trzeba będzie się dostosować... czy rzeczywiście to możliwe, żeby wytrzymał, co robić , żeby nie chciał " czegoś więcej" ?
candy, jeżeli faktycznie chcecie wytrwać, to musicie postawić sobie TWARDĄ granicę i tego się trzymać. Z własnego doświadczenia: jak zacznie się ją przesuwać to w końcu całkiem się ją przekroczy. Czasem to może być po kilku tygodniach, czasem po latach, ale w końcu i tak łamie się to dane sobie słowo. Dlatego powinniście się nie pieścić ani nie wchodzić w taki intymny kontakt. O ile faktycznie chcecie wytrwać.
Jak raz w tym zasmakujecie, to potem będzie chcieć więcej i częściej.
hej !! no ty masz racje pestka35 nie każdy tyle poczeka ,ale czy ty poczekasz...
Ja bym nie dała rady czekać aż do ślubu. Ale szanuję i podziwiam takie osoby.
A jeśli chodzi o nalegającego faceta w takiej sytuacji, to uważam, że nie zależy mu tak bardzo na swojej dziewczynie, tylko na seksie.
Natalia, do pewnego momentu jest łatwo trzymać się postanowienia. Schody zaczynają się w momencie zakosztowania tej intymności.
Ja widzę inny problem - mianowicie oczekiwania rosną w miarę upływu czasu (według mnie). Wiadomo - człowiek wyrzeka się czegoś, co jak mu się wydaje, będzie ukoronowaniem związku, szczytem zaufania, intymności. Tymczasem wiadomo - początki mogą być trudne i fajerwerków nie będzie. Przychodzi zatem rozczarowanie, stres przed oczekiwaniami partnera, obciążenie psychiczne, że coś nie zagrało...
Myśleliście o tym w taki sposób?
48 2010-07-01 23:58:23 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2011-01-26 21:47:27)
Jack, ja myślę, że to zależy od nastawienia i jak dobrze się już poznało.
To prawda, że raczej niemożliwe jest by być bogiem seksu już pierwszej nocy, gdy nigdy się tego nie robiło. Ale jeżeli wykorzystało się to czekanie na rozmowy, psychiczne zbliżanie się do siebie i zaufanie, to potem nie ma większych problemów i pomalutku wszystkiego się uczy.
Wszystko byłoby pięknie gdyby nie drobny fakt. A mianowicie upodobania seksualne z reguły nijak mają się do codzienności. Kogoś, kto na codzień jest czuły i delikatny w łóżku może go podniecać trochę więcej pikanterii, siły czy nawet brutalności i na odwrót. To trochę loteria jednak. Poznanie siebie nawzajem, zaufanie i zażyłość w codziennym życiu niekoniecznie prowadzą do poznania swojej i partnera seksualności. Powiedziałbym, że nawet niezwykle rzadko ludzie mają tyle szczęścia....
50 2010-07-02 07:21:31 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-07-02 07:22:03)
Jack masz rację, rzeczywiście codzienność nijak ma się do seksu. Potrzeby w łóżku poznaje się stopniowo, na własnych i partnera błędach, na tle wszystkich wspólnie spędzonych nocy (poranków lub popołudni jak kto woli
)
Do postanowienia dotyczącego dziewictwa do ślubu potrzeba bardzo dużej silnej woli i wbrew pozorom odwagi. Bo jednak jest to w jakiś sposób przeciwstawianie się często swojej naturze.
Niestety czekanie do ślubu, może mieć w przyszłości konsekwencje: (przypuszczalne możliwe ale nie muszą wystąpić) ciekawość bycia z kim innym co prowadzi do zdrady, niedopasowanie seksualne, problemy z wyładowaniem energii co prowadzi do kłótni i frustracji, mały pociąg seksualny d swojego partnera (bo np. zbyt mało zbliżali się do siebie, by poznać swoje ciało)
Oczywiście przedstawiając tą wersje nie mam na celu odwodzenia kogokolwiek od tego pomysłu tej idei... To bardzo szlachetne i piękne. Ale sama dobrze wiem po sobie że z biegiem czasu odchodziłam od swojego postanowienia, etapami: po ślubie, po 21 roku życia, po 18, w dniu 18 urodzin, a wyszło jak wyszło jeszcze przed 18 ![]()
Jack, a czasami bywa, że po X latach człowiek się budzi i dochodzi do niego, że woli np SDM, więc wcześniejszy seks nie "uchronił" przed takim odkryciem.
Każdy związek jest inny, to pewne. Ale niektórzy czasem mówią: nigdy nie poznalibyśmy swoich preferencji, gdybyśmy nie zaczęli współżyć, bo wcześniej nie miałał/łem pojęcia, że on(a) lubi to/tamto/owamto. Tylko para idzie do łóżka ledwie po tygodniach, wiec kiedy mieli oni czas w ogóle się poznać?
52 2010-07-26 11:41:48 Ostatnio edytowany przez Ktosia'75 (2010-07-26 13:02:35)
Wybór należy do każdego człowieka indywidualnie
Amelia* - masz 100% racji ![]()
Temat troche odświeżony,ale warto się wypowiedzieć ![]()
Ja jestem zdecydowanie ZA czekaniem do slubu,co wcielam w życie z moim ukochanym od 3 lat. Nie jest latwo,choć nie można powiedzieć że nie poznaliśmy tego czy innego tj.głównie pieszczot. Ale teraz ograniczaliśmy i to i jestesmy po prostu szczęsliwi
Choć jemu na pewno jest trudniej niż mi.
nie chialabym byc z chlopakiem, ktory chcialby czekac z seksem do slubu. mysle, ze gdybym na takiego trafila, bylby to powod do zerwania. moim zdaniem seks jest bardzo waznym aspektem zwiazku i nie wyobrazam sobie w pelni szczesliwego zwiazku bez wspolzycia. rozumiem mezczyzn, ktorzy nie chca tak dlugo czekac na seks. sadze, ze brak regularnego wspolzycia ze swoja partnerka badz partnerem moze przyczynic sie do zdrady.
Ja też nie chciałabym czekać do ślubu... oczywiście, jak miałam 15 lat, to uważałam to za szlachetny i wzniosły cel, ale obecnie... po prostu brak perspektywicznego myślenia i stawianie wszystkieg na jedną kartę: 'no przecież się kochamy, a seks nie jest ważny'. Niestety, jak pokazuje nam życie, w większość przypadków jest ważny. Dlatego nie należy marginalizować tej sfery życia, bo to się zawsze mści.
We wszystkim trzeba mieć umiar. I to jest najlepsza droga do tego, żeby się nie sparzyć.
Zawsze będzie złe Dlatego jest ważne żeby rozmawiać czego brakuje i co się lubi sex to zabawa nie tylko fizyczność
![]()
Nasze przyrodzenie jest takie same tylko twarze się zmieniają
Z tym przyrodzeniem to przesadziłeś nie jest takie same i tu ciekawość np.kobiet jako że jesteśmy na takim forum to że z średnim lub małym jest bardzo dobrze to z większym może być jeszcze lepiej lub gorzej niestety z ciekawości ludzie robią różne rzeczy.Mam kolege który ma naprawde imponujące rozmiary 23cm i widzę jak się nie może odpędzić od kobiet sam zaczą i sam sobie winny dlatego stwierdzam że rozmiar ma znaczenie oczywiście były i takie które niechcą ale jest ich dużo mniej i większość poszła z nim z ciekawości
Facet jeśli jest zakochany to będzie czekał do ślubu ze skonsumowaniem związku o ile dziewczyna wyrazi taką wolę. Nie jestem fundamentalistką w kwestii czekania z seksem do nocy poślubnej ale uważam, że takie postępowanie ma sporo zalet. W sumie większość ludzi ma taki odruch, że jak spotyka osobę, z którą chce stworzyć poważny związek to nie zaczyna znajomości od np. pokazywania swoich roznegliżowanych fotek a pozwala by sprawy toczyły się bez zbytniego ponaglania zdarzeń. Seks jest ważny ale nie najważniejszy i są etapy w życiu, kiedy trzeba sobie dać na wstrzymanie ze względu na wyższe dobro. Szanuję faceta, który chce być ze mną nawet jeśli nie może na pewnym etapie związku liczyć na seks i respektuje mój wybór.
Uważam, że warto również zostawić sobie coś na deser. Aby małżeństwo nie okazało się po prostu niczym nadzwyczajnym, a tylko sformalizowaniem związku.
Czekanie z seksem do ślubu wzmaga jego atrakcyjność. A wiadomo jak to jest z facetami, gdy chce się ich zaciągnąć przed ołtarz:)
60 2010-12-08 00:55:41 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-08 00:57:17)
Z tym dziewictwem i czekaniem coś pięknego i romantycznego ale nie okłamujmy się może obrażliwie to napisze[ przed zakupem sprawdż towar] i dotyczy to obu stron bo póżniej są problemy bo sex to zapalnik problemów niestety jak to mówią pieniądze szczęćia nie dają ale żyć bez nich się nie da tak samo sex w związku nie jest najważniejszy ale od tego najbardziej zależy udany związek niestety
Trudno się do tego odnieść. Nawet na jednej z lekcji nauczycielka sama przyznała, że lepiej jest uprawiać seks z partnerem przed małżeństwem, gdyż często jest to problem ,który potrafi doprowadzić nawet do rozwodu. Ale z drugiej strony, doczekać do ślubu byłoby wspaniałą sprawą.
W żadnym wypadku NIE czekać, osobiście nie uważam, żeby to miało jakiekolwiek uzasadnienie. W imię czego? Sadomasochizmu? Idei? Niepoważne. Seks jest nieodłącznym elementem nie tylko związków, ale życia, nie widzę powodu, dla którego należy go demonizować. Jest takie może głupie, ale prawdziwe powiedzenie, że narząd
nie mydło - nie wymydli się. Warto się sprawdzić przed ślubem, bo potem może być poważne rozczarowanie, gdy się np. okaże, że jedna z osób potrzebuje trzy razy w tygodniu, a druga raz w miesiącu, albo jeden z partnerów wykształci w sobie fetysz, który drugą osobę obrzydzi. A potem co, ganianie po seksuologach i widmo rozwodu? Niepoważne...
podpisuję się obiema łapkami pod tymi,którzy są za seksem przedmałżeńskim.
Niestety niedobranie się w łóżku, różnice potrzeb i temperamentów mogą poróżnić najbardziej idealny i wspaniały związek.
Lepiej nie ryzykować i 'sprawdzić' się przed ślubem.
Aczkolwiek fajne jest to,że niektórzy myślą inaczej i dążą wytrwale ze swoim postanowieniem - czekają do ślubu.To też jest w pewien sposób piękne.
Zawsze byłem tego zdania że nie wymydli się bravo za posta i tak powinno się podchodzić do związku
Okazuje się, że warto czekać i jest to udowodnione!
Większość par sprawdza swoje "dopasowanie w łóżku" zanim zacznie snuć wspólne, życiowe plany. Naukowcy z USA odkryli, że to podejście nie gwarantuje lepszego małżeństwa. O korzyściach, wynikających ze wstrzemięźliwości, piszą w "Journal of Family Psychology".
Badanie objęło ponad dwa tysiące małżeństw. Z tej grupy naukowcy wybrali grupę par, które pod względem demograficznym reprezentowały "żonatą i zamężną" część amerykańskiej populacji. Badani odpowiadali na pytania z kwestionariusza, m.in. ujawniali, w jakim momencie ich związek nabrał "seksualnego charakteru".
Analizując wyniki naukowcy ustalili, że w porównaniu z zakochanymi, którzy swą znajomość konsumowali stosunkowo szybko, w związkach osób czekających z seksem do ślubu pojawiały się pewne korzystne zjawiska. Przede wszystkim stabilność ich związków oceniano o 22 proc. wyżej, zaś satysfakcję ze związku - o 20 proc. wyżej. Natomiast "seksualna jakość" tych związków zyskiwała ocenę o 15 proc. lepszą i o 12 proc. wyżej oceniano komunikację pomiędzy partnerami.
Cytowany przez serwis ScienceDaily główny autor badania, profesor Brigham Young University's School of Family Life - Dean Busby zauważa, że większość podobnych badań koncentrowała się na seksualnych doświadczeniach poszczególnych osób, a nie na momencie rozpoczęcia współżycia w określonym związku.
"Ci, którzy dłużej czekają, są potem bardziej zadowoleni z seksualnego aspektu związku" - zwraca uwagę Busby. Jego zdaniem jest tak dlatego, że zdążyli się oni "nauczyć rozmawiać, posiedli też umiejętności potrzebne do rozwiązywania problemów, jakie się później pojawią".
"Pary, które bardzo wcześnie rozpoczynają swój miodowy miesiąc, które od początku związku ponad wszystko przedkładają seks - uznają często, że ich związki są słabo rozwinięte pod względem cech, dzięki którym związek staje się trwały, a małżonkowie stają się dla siebie niezawodni i godni zaufania" - komentuje niezaangażowany w to badanie socjolog z University of Texas w Austin, Mark Regnerus.
Ponieważ na decyzje związane z momentem podejmowania współżycia seksualnego często wpływa religia, Busby i jego zespół uwzględnili w swoich analizach jej potencjalny wpływ na wybory badanych ludzi. "Niezależnie od religijności, czekanie pomaga wytworzyć w związku lepsze procedury komunikacji. Te zaś pomagają poprawić stabilność oraz zadowolenie ze związku na długą metę" - mówi Busby.
http://wiadomosci.onet.pl/nauka/naukowcy-warto-czekac-z-seksem-do-slubu,1,4095200,wiadomosc.html