List do teściowej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

Temat: List do teściowej

"Droga" teściowo!
Mam tę nieprzyjemność mieszkania z Tobą od ponad 1.5 roku.
Gdy Cię poznałam, uważałam Cię za osobę dość sympatyczną, choć dzielił nas od początku mur. Z szacunku do mojego (obecnie) męża, byłam w stosunku do Ciebie grzeczna i miła. Gdy przyjeżdżałaś do nas, zawsze traktowałam Cię jak ważnego gościa, użyczałam łoża, przenosząc się z mężem na materac. Moja lodowka zawsze była pełna, abyś mogła z niej skorzystać. Zabieraliśmy Cię na wycieczki, rozumiejąc, że sama nie masz możliwości jechać w te miejsca.
Gdy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i życie zmusiło nas aby wyprowadzić się z naszego mieszkania, zgodziłaś się na to abyśmy zajęli u Ciebie jeden pokój. Niezmiernie Ci dziękuję, że tydzień przed przeprowadzką powiedziałaś, że jednak może lepiej abyśmy się nie wprowadzali bo będzie Ci mało miejsca. Wręcz cudownie przywitałaś nas w pierwszym dniu, awanturą - dzięki której błagałam męża ze łzami w oczach, abyśmy się niewprowadzali. Twój jad obecny był w Twoim głosie oraz wszechobecnych uwagach. Uważałaś, że mogłaś nas za plecami kłamać i oszukiwać. Wspaniałe się czułam kiedyś wykrzykiwałaś, że mamy się stąd wyprowadzić. Niezmiernie mi miło, że z mojego garnuszka jesz jak świnia, a Twój garnek dla nas jest zawsze pusty, bo wolisz nażreć się sama niż być uczciwa. Jeśli chcesz, napisze Ci piny naszych kont abyś mogła sobie wziąć wszystkie nasze pieniądze, którymi tak bardzo się interesujesz. Wiem, że masz straszny żywot bo masz taką pożal się Boże synową, która to przecież za Ciebie ciągle robi taki nieporządek w tej kuchni, nie myje blatów, układa stosy brudnych naczyń, kubków, sztućców, misek , miseczek, pudełeczek, słoików. Strasznie mi przykro, że musisz wydawać aż 3 złote na tydzień na papier toaletowy, abym mogła podetrzeć sobie swój niewdzięczny tyłek.

Wiesz czego na najbardziej żal "Mamusiu"?
Tego, że jesteś taką hipokrytką, która myśli, że zjadła wszystkie rozumy. Tego, że biegasz do kościoła co niedziele, modlisz się żarliwie do kolekcji świętych obrazków które masz w domu, a po powrocie obgadujesz za plecami, jesteś fałszywa i czynisz drugiemu co Tobie nie miłe. Żal mi tego, że uważasz, że wszystko Ci się należy z automatu, a wszyscy będą w koło Ciebie latać jakbyś była pępkiem świata.

A najbardziej żal mi siebie, bo mam szacunek do drugiego człowieka i nawet jeśli Cię klnę nie raz w myślach to nie zwyzywam Cię od najgorszych tego świata.
I wiesz co, nie muszę chodzic do kościoła, żeby być "świętszą" od Ciebie.

Synowa

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: List do teściowej

Nie lepiej byłoby się wyprowadzić, zamiast pielęgnować nienawiść?

3

Odp: List do teściowej
marena7 napisał/a:

Nie lepiej byłoby się wyprowadzić, zamiast pielęgnować nienawiść?

Otóż to...

4 Ostatnio edytowany przez BlackPearl (2012-10-09 08:52:54)

Odp: List do teściowej

Dobry list. Niestety w tak wielu przypadkach prawdziwy, że aż się na łzy zbiera...

Niestety czasem nie ma warunków do przeprowadzki. Sama to przeszłam, mieszkałam z teściami kilka lat i wierzcie mi, nie było szans na przeprowadzkę.

5

Odp: List do teściowej

Ciastoorzechowe - list bardzo życiowy i bardzo mi się podobał. Ciekawe co by było, jakby go Twoja teściowa przeczytała. domyślam się, że był on jedynie formą wylania swych negatywnych uczuć na forum i napisania tego co Cię boli. Niestety życie jest takie, że czasami musimy mieć do czynienia, lub wręcz zamieszkać z dwulicową osobą. A co na to Twój mąż?

6

Odp: List do teściowej

smutne:(
to samo mysli pewnie mój narzeczony mieszkając u moim rodziców

7

Odp: List do teściowej

Nie rozumiem. Nie ma warunków do wyprowadzki, ale "są" warunki  na małżeństwo?
Jak nie ma warunków na choćby najskromniejszą oddzielność, to nie ma warunków na zakładanie rodziny. Nie rozumiem jak można latami mieszkać u teściów, zalewać się żółcią i hodować najgorsze uczucia. Naprawdę trzeba na własnej skórze odczuć to co zostało juz dawno odkryte? Że wspólne mieszkanie młodej rodziny z teściami, rodzicami, dziadkami, wujowstwem, a nawet całkowicie obcymi ludźmi, z którymi dzieli się kuchnię i łazienkę po prostu się NIE UDAJE?

8

Odp: List do teściowej
marena7 napisał/a:

Nie rozumiem. Nie ma warunków do wyprowadzki, ale "są" warunki  na małżeństwo?
Jak nie ma warunków na choćby najskromniejszą oddzielność, to nie ma warunków na zakładanie rodziny. Nie rozumiem jak można latami mieszkać u teściów, zalewać się żółcią i hodować najgorsze uczucia. Naprawdę trzeba na własnej skórze odczuć to co zostało juz dawno odkryte? Że wspólne mieszkanie młodej rodziny z teściami, rodzicami, dziadkami, wujowstwem, a nawet całkowicie obcymi ludźmi, z którymi dzieli się kuchnię i łazienkę po prostu się NIE UDAJE?

marena gdyby wszyscy mieli myśleć o warunkach na małżeństwo,to z pewnością tych małżeństw byłoby jeszcze mniej,niestety żyjemy w takim kraju a nie innym,gdzie młodym jest pod górę
ja np.mam gdzie mieszkać z rodziną ale gdybyśmy nie mieli własnego kata i tak pewnie byśmy się zdecydowali na założenie rodziny smile
wszystko jest teraz niepewne,dzisiaj ktoś ma  piękny dom,samochód super warunki do życia i zakładania rodziny,ale niestety może byc tak że noga sie podwinie,straci pracę popadnie w długi i wszystko pryśnie jak bańka mydlana,bo wszystko zabierze komornik

co do listu,mi się podoba niestety to samo życie,w wielu rodzinach

9

Odp: List do teściowej

marena, zgadzam się w zupełności - ale cóż, łatwiej pomimo protestów właściciela wprowadzić się do cudzego mieszkania i próbować wprowadzać tam swoje zasady, kumulować wzajemną niechęć, zaostrzać konflikty a potem wylewać żółć na forum i stawiać się w pozycji ofiary.

10 Ostatnio edytowany przez BlackPearl (2012-10-09 14:13:44)

Odp: List do teściowej
nocnalampka napisał/a:

marena, zgadzam się w zupełności - ale cóż, łatwiej pomimo protestów właściciela wprowadzić się do cudzego mieszkania i próbować wprowadzać tam swoje zasady, kumulować wzajemną niechęć, zaostrzać konflikty a potem wylewać żółć na forum i stawiać się w pozycji ofiary.

O przepraszam bardzo, ale to jest cios poniżej pasa. Przykład:
Pan i pani X wprowadzając się do teściów pani X nie słyszeli żadnych protestów - wręcz przeciwnie - usłyszeli 'góra jest wasza'. Tyle tylko, że prywatność u X-ów była zerowa, bo pomimo zapewnień, że góra należy do nich teściowie wchodzą sobie kiedy chcą, wprowadzają swoich gości kiedy chcą, bez pytania i zbędnych formalności. Komentują porządek, wygląd, styl życia itp. Pani X nawet nie myśli, aby wprowadzać swoje zasady, bo u obcych jej ludzi w ich domu czuje się nieswojo - jest więc nazywana ufoludem odludem - bo nietowarzyska. Kiedy zostanie jej wrednie zwrócona uwaga lub dostaje prztyka w nos to wali na pokój aby sie wypłakać, bo strach postawić granice - gdyż zaostrza konflikty. I tak gromadzi tą żółć, bo jak tu pokochać i szanować ludzi którzy wchodzą z buciorami gdzie chcą, w nosie mając prywatność bo są przecież u siebie(tyle tylko, że góra miała być młodych - to po co te obiecanki cacanki??)?? A potem pani X na forum wylewa żale i niesłusznie stawia sie jako ofiara bo przecież to wszystko jej wina - bo chciała sobie ułożyć życie z mężczyzną którego pokochała, ale skoro nie mieli gdzie mieszkać to lepiej było sie rozstać, ażeby nie było problemu.

Tym przykładem absolutnie nie wrzucam wszystkich teściowych do jednego wora, znam takie kobitki teściowe jakich tylko ze świecą szukać. Jest to przykład z życia wzięty, dziewczyna była jechana przez teściów ile sie dało i to właśnie ją mamy nazywać agresorem? Bo zachowujecie się tak, jakby wszystkie teściowe były święte - a tak niestety nie ma. Zawsze może się trafić beznadziejna teściowa i zarówno beznadziejna synowa - ot, los na loterii.

Nie rozumiem jak można swojemu dziecku odmówić mieszkania jeżeli ma ciężką sytuację (bo się synowej nie lubi), a w zasadzie najpierw chętnie przyjąć, a tydzień przed przeprowadzką nagle zmienić zdanie. To lepiej ich wysłać pod most lub do noclegowni?? W dzisiejszych czasach o prace jest ciężko a wszystko kosztuje i ceny ciągle windują w górę a nie każdy ma takie szczęście, że trafia na boską pracę, tanie mieszkanko i 6 w totka. To lepiej młodych butować, niech poznają życie od razu od najgorszej strony i mają jak najcięższy start - ot, tak dla naszej wygody, bo w mieszkaniu za mało miejsca.  Ja was ludzie nie rozumiem...

11

Odp: List do teściowej

BlackPearl, gdzie dostrzegasz analogie pomiedzy opisana przez Ciebie sytuacja, a ta tytulowa? Autorka pisze wyraznie, ze tesciowa nie życzyła sobie wprowadzenia się młodych. I cały czas (mniej czy bardziej kulturalnie) dawała temu wyraz. Ale synowa pchała się tam gdzie nie była chciana, no i mamy skutki - dwie nieszczęślwe, sfrustrowane i szczerze nieznoszące się kobiety. A mogło być tak grzecznie i układnie.
A co do historii, która przytaczasz - uważam, że Państwo X powinni zainstalować sobie osobne drzwi do swojego mieszkanka, osobne liczniki, osobny system grzewczy itp. I od razu jasno postawić teściom, że "nasze" i "wasze" to osobne i niezależne jednostki mieszkalne. I tego przestrzegać zarówno w podziale opłat jak i egzekwowaniu praw i obowiązków obu stron.  Jeśli takie ustalenia i "zabezpieczenia" nie są możliwe do wprowadzenia, to po prostu nie mieszkać z rodzicami.
No i dodam po raz setny już chyba na tym forum - pomiędzy siedzeniem na głowie rodziców, a życiem pod mostem jest najmniej kilka rozsądnych możliwości. A jeśli dwoje dorosłych, zdrowych ludzi nie stać na wspólne wynajęcie choćby kawalerki, czy nawet mieszkania dzielonego z przyjaciółmi, to może warto odłożyć decyzje o wspólnym życiu do czasu zdobycia tej odrobiny niezależności od rodziców.

12 Ostatnio edytowany przez BlackPearl (2012-10-09 14:43:36)

Odp: List do teściowej

Sorki nocnalampka ale nie zgadzam się z Tobą. Przede wszystkim sytuacja każdego człowieka jest inna. Mi osobiście syt. państwa X jest bliska. Nie pisałam tego przykładu jako analogii do syt. autorki. Przytoczyłam ją po to, aby pokazać Wam, że wasze odpowiedzi typu, że autorka robi z siebie ofiarę, czy że mamusia nie życzy sobie ich obecności u niej w mieszkaniu (w tym przecież swojego syna) są (ja to tak odczuwam) przepełnione jadem. Zapewne same jesteście teściowymi, dlatego osądzacie syt. autorki w taki sposób, nie patrząc na to że może jej teściowa faktycznie jest toksyczna.
Bo tak jak napisałam - nie rozumiem, jak można nie pomóc własnemu dziecku (no chyba, że samo było w stosunku do rodziców toksyczne - czego jednak w 1 poście autorki nie wyczułam).

Więc wychodzi na to, że skoro młodzi nie mają gdzie mieszkać, a rodzice nie chcą pomóc, to lepiej się rozstać, bo związek na dwa domy nie ma sensu. Albo przez kilka lat żyć na kocią łapę i pomieszkiwać to tu to tam, aż syt. się wyklaruje i czytać na forum posty typu "teściowa/mama nazwała mnie .... bo nie mamy z narzeczonym gdzie mieszkać (syt. materialna nie pozwala), a teściowa/mama nie rozumie jak mogę sypiać z jej synem/swoim narzeczonym bez ślubu i żyć w grzechu".

A skoro autorka na początku wraz z mężem miała dobrą syt materialną, mieszkali sami i byli samowystarczalni, jednak coś się w życiu sypnęło to lepiej, żeby się rozwiedli, bo ich nie stać na to aby razem żyć. Albo trafili do noclegowni bo mamusia ich nie chce - ta mamusia która zawsze miała u nich dobrze, gdy przyjeżdżała w odwiedzinki.

13 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-10-09 15:21:56)

Odp: List do teściowej
BlackPearl napisał/a:

Zapewne same jesteście teściowymi

Tak oczywiscie, wszystkie tu chołdujące odopwiedzialności i dorosłości jesteśmy starymi zgredziałymi teściowymi...

BlackPearl napisał/a:

nie rozumiem, jak można nie pomóc własnemu dziecku

A ja rozumiem. Jako córka w zupelnosci rozumiem. Nie raz widziałam jak gołębic wypycha młode z gniazda, albo jak suka ostro reaguje na próby ssana przez szczeniece podrostki. A młode wiedzą, że to już nie czas na dopominanie się o nakarmienie, tylko na pójście własną drogą. Tylko ludzie jakoś nie mają takiej naturalnego poczucia, że przychodzi moment, że czas przestać żerować na rodzicach i "żywić się" samemu.


BlackPearl napisał/a:

rodzice nie chcą pomóc

Rodzice mogą chcieć pomóc dorosłym dzieciom, a nie muszą. Mogą też nie móc - nieżalenie od chęci. Na tym polega właśnie dorosłość - na swoje potrzeby i fanaberie zarabiamy sami, a nie otwieramy dziubki, żeby mamusia nakarmiła, odziała i wyprała gacie.
No a poza tym po najmniej 20 latach otrzymywania troski, to może już właściwy czas, aby stanąć na własnych nogach na tyle, żeby za kilka lat móc pomóc rodzicom?
Może jestem niedzisiejsza, ale nie pojmuje, że dorosły człowiek uzależnia swoją samodzielność od tego, że mu rodzice coś dadza, aby on mógł poudawać sobie samodzielnego.

BlackPearl napisał/a:

Albo przez kilka lat żyć na kocią łapę

Ślub kosztuje niecałe 90zł - kwota możliwa do uzbierania z kieszonkowego licealisty.

BlackPearl napisał/a:

A skoro autorka na początku wraz z mężem miała dobrą syt materialną, mieszkali sami i byli samowystarczalni, jednak coś się w życiu sypnęło to lepiej, żeby się rozwiedli, bo ich nie stać na to aby razem żyć. Albo trafili do noclegowni bo mamusia ich nie chce - ta mamusia która zawsze miała u nich dobrze, gdy przyjeżdżała w odwiedzinki.

Co to znaczy nie stac? Serio nie wierze, no po prostu nie wierze, żeby dwojga dorosłych, zdrowych ludzi nie było stać nawet na wynajęcie pokoiku, czy niezależnej kawalerki. A jeśli ich nie stać, bo jakiś prawdziwy dramat się rozegrał i pomimo protestów teściowej trzeba jej się wpakować do mieszkania, to siedzi się cicho, bo nie jest sie u siebie - to raz, i staje na głowie, aby było to mieszkanie naprawdę chwilowe - to dwa.

Serio, przeraża mnie, że mlodzi ludzie uzależniają swoją dorosłość od tego co im dadzą rodzice. PRzypomina mi się taki żart:
Rozmowa młodego małżeństwa:
mąż: wiesz, tak sobie myślę, czy to wszystko tak być powinno, bo mieszkamy u moich rodziców, pieniądze na życie dają nam Twoi rodzice, Twoja mama kupiła nam samochód, mój tato kupił nam meble, wujek Stefan zasponsorował wakacje... nie wiem czy to jest w porządku
żona: zgadzam się w zupełności! też o tym myślałam i doszłam do wniosku, że babcia z dziadkiem też powinni się dorzucac.

I na koniec - reprezentuje tu pokolenie synowych, a nie teściowych, więc tymbardziej nie pojmuje moich rówieśników. No ale na ten temat to była już obszerna dyskusja w osobnym wątku, więc może nie ma co jej dublować.

14

Odp: List do teściowej

To miło, bo moja wypowiedz została oceniona w taki sposób, że najwygodniej młodym na rodziców garnuszku. To powiem Ci tyle, że ja sama już dawno postawiłam sobie cel, że choćbym miała niedojadać to wole nikogo o pomoc nie prosić. Nieistotne czy to moja mama czy teściowa - obydwie wiedzą, że takie mam zdanie i obydwie pukają w czoło, że jestem głupia. Obie pomagają mi i mężowi jak mogą choć nie prosimy, wolimy nie dojadać. I wiem jedno, one ode mnie też mogą liczyć na pomoc gdy będą jej potrzebować. Pracy szukałam długi czas i bardzo ciężko było mi ją znaleźć, za takie pieniądze aby się utrzymać. Wierz mi, nie wybrzydzałam. Widać lepiej iść pod latarnię dać d... niż poprosić o chwilową pomoc i robić wszystko by taka syt. trwała jak najkrócej.

A w swoich wypowiedziach reprezentuję właśnie matki, które chcą swoim dzieciom pomagać. Chcę wychować swego syna tak, aby wiedział, że ode mnie otrzyma pomoc i aby ją umiał odwzajemnić, gdy ja będę jej potrzebować.

Ślub kosztuje 90zł?? Ciekawe gdzie. Bo na pewno nie kościelny.

I będę wdzięczna jeśli odniesiesz się do pełnych zdań które napisałam, a nie wyrwanych z kontekstu typu:

nocnalampka napisał/a:
BlackPearl napisał/a:

Zapewne same jesteście teściowymi

Tak oczywiscie, wszystkie tu chołdujące odopwiedzialności i dorosłości jesteśmy starymi zgredziałymi teściowymi...

Bo w pełnej wypowiedzi nie ma śladu po jadzie jaki tu przedstawiłaś. Żadnej teściowej nie ubliżyłam od zgredziałych itp. Wręcz przeciwnie napisałam, że teściowej może sie trafić zła synowa i odwrotnie.

15

Odp: List do teściowej
BlackPearl napisał/a:

To miło, bo moja wypowiedz została oceniona w taki sposób, że najwygodniej młodym na rodziców garnuszku.

No ja ją tak odebrałam. Przeczytaj ją raz jeszcze przy założeniu, że nie znasz szczegółowo swoich poglądów na ten temat i zobacz, że można ją tak odczytać.

BlackPearl napisał/a:

To powiem Ci tyle, że ja sama już dawno postawiłam sobie cel, że choćbym miała niedojadać to wole nikogo o pomoc nie prosić. Nieistotne czy to moja mama czy teściowa - obydwie wiedzą, że takie mam zdanie i obydwie pukają w czoło, że jestem głupia. Obie pomagają mi i mężowi jak mogą choć nie prosimy, wolimy nie dojadać. I wiem jedno, one ode mnie też mogą liczyć na pomoc gdy będą jej potrzebować. Pracy szukałam długi czas i bardzo ciężko było mi ją znaleźć, za takie pieniądze aby się utrzymać. Wierz mi, nie wybrzydzałam. Widać lepiej iść pod latarnię dać d... niż poprosić o chwilową pomoc i robić wszystko by taka syt. trwała jak najkrócej.

Nie odnosiłam się do Ciebie personalnie, a jedynie do poglądów, które w jakiś sposób broniłaś w poprzednim poście. Natomiast Twoje podejście tu przedstawione w pełni popieram i sama je reprezentuje. Tylko ja jeszcze rozgraniczyłabym proszenie o pomoc a roszczeniowość - bardzo niestety częstą. Proszenie o pomoc to jest zdanie się na to co ktoś chce nam dać, a nie pomimo protestów branie sobie tego samemu. To drugie w mojej ocenie to już roszczeniowość i zwykłe chamstwo. No i wiem, że jest trudno z praca, szczególnie taką z której można się w miarę bez klopotu utrzymać, ale od kiedy samodzielnie się utrzymuję (a będzie już z dekada), to jeszcze nie musiałam zarabiać dupa, choć nie raz musiałam liczyć każdą złotówkę i odmawiać sobie drobnych przyjemności. Więc mam nadzieję, że i dla innych pań niekoniecznie musi to być jedyne rozwiązanie.

BlackPearl napisał/a:

Ślub kosztuje 90zł?? Ciekawe gdzie. Bo na pewno nie kościelny.

USC Wrocław - 84 zł, tyle sami w lutym tego roku zapłaciliśmy. Więc z podanej kwoty zostaje jeszcze na dwa bilety na tramwaj wink
A kościelny możesz dostać za darmo - w ponad 200 kościołach protestanckich w Polsce. Choć nigdzie nie ma napisane, że ślub kościelny jest obowiązkiem. Gerenalnie cała reszta wydatków ponad te ok.90zł, to fanaberia - możliwa do zrealizowania, ale niekonieczna aby być pełnoprawnym małżeństwem.


BlackPearl napisał/a:

A w swoich wypowiedziach reprezentuję właśnie matki, które chcą swoim dzieciom pomagać. Chcę wychować swego syna tak, aby wiedział, że ode mnie otrzyma pomoc i aby ją umiał odwzajemnić, gdy ja będę jej potrzebować.

Skoro dla Ciebie przyjmowanie do własnego mieszkania, wbrew swojej woli i potrzebom, dorosłego, zdrowego syna i obcej kobiety, to ok. Ja mam inne zdanie. Ja zostałam wychowana tak, że pomoc to jedna sprawa (i jest ona zalezna od woli pomagającego, a nie wymuszana przez niesamodzielne dorosłe dzieci), a samodzielność, dorosłość i odpowiedzialność za siebie to inna i albo jest się zależnym a przy tym posłusznym i respektującym zasady tego kto nas sponsoruje, albo jest się niezależnym i samodzielnym i nie obciąża sie nikogo swoimi złymi wyborami życiowymi. I mam nadzieję, że tego uda mi się też nauczyć własne dzieci.

16

Odp: List do teściowej
ciastoorzechowe napisał/a:

Niezmiernie mi miło, że z mojego garnuszka jesz jak świnia, a Twój garnek dla nas jest zawsze pusty, bo wolisz nażreć się sama niż być uczciwa. Jeśli chcesz, napisze Ci piny naszych kont abyś mogła sobie wziąć wszystkie nasze pieniądze, którymi tak bardzo się interesujesz. Wiem, że masz straszny żywot bo masz taką pożal się Boże synową, która to przecież za Ciebie ciągle robi taki nieporządek w tej kuchni, nie myje blatów, układa stosy brudnych naczyń, kubków, sztućców, misek , miseczek, pudełeczek, słoików. Strasznie mi przykro, że musisz wydawać aż 3 złote na tydzień na papier toaletowy, abym mogła podetrzeć sobie swój niewdzięczny tyłek.

ciastoorzechowe napisał/a:

A najbardziej żal mi siebie, bo mam szacunek do drugiego człowieka i nawet jeśli Cię klnę nie raz w myślach to nie zwyzywam Cię od najgorszych tego świata.
I wiesz co, nie muszę chodzic do kościoła, żeby być "świętszą" od Ciebie.

Synowa

A mnie się ten list nie podoba:(
Sposób w jaki został napisany nie podoba mi się. Uważam, że jest po prostu niegrzeczny. Sama kiedyś myślałam o napisaniu podobnego ale byłby raczej o uczuciach, o tym co sprawia mi przykrość, o tym czego bym oczekiwała, jak chciałabym żeby wyglądały nasze relacje i przede wszystkim o tym, że bardzo kocham mojego męża:)

17

Odp: List do teściowej

A jednak, wszyscy powinni myśleć o tym Lena, czy mają warunki by założyć rodzinę. Choćby najskromniejsze. Nie musi to być willa, czy apartament, ale wynajęta kawalerka, czy nawet zaadaptowane poddasze w domu rodziców, byle oddzielone od reszty i samodzielnie opłacane.
Bo wprowadzić się do kogoś mimo jego protestów, a potem sączyć jad przez zaciśnięte zęby, to naprawdę nie w porządku. Choćby gospodarz domu był naprawdę ciężki w pożyciu. Bo jednak to jego dom, jest u siebie i ma prawo żyć tak, jak się przez lata przyzwyczaił. A jak się żyje na kupie, to nawet najbardziej spolegliwi ludzie w końcu mają dość i nerwy zaczynają puszczać. Jedno głupie slowo, jedno krzywe spojrzenie i  lawina tłumionej urazy płynie szeroką rzeką.

Jeśli człowiek chce się dowiedzieć o sobie czegoś złego, to niech zamieszka z teściową, albo z synową. Albo wogóle z kimś obcym. Bo każdemu z nas wydaje się, że inni żyją tak jak my. Mają takie same potrzeby jak my i zwyczaje takie jak my i taką samą wrażliwość. A potem okazuje się, że denerwuje nas sposób ustawiania szklanek na półce przez tą drugą. Albo, że szura kapciami w nocy, gdy idzie do łazienki. I wychodzi to jacy jesteśmy nietolerancyjni, zawzięci, złośliwi i pryncypialni. Jak marzymy o dniu, kiedy wreszcie teściową szlag trafi, albo synowa się z hukiem wyprowadzi razem ze swoimi fochami.

Nie mieszkałam z teściową, gdy byliśmy młodym małżeństwem i nie mieszkam z synową, ale bardzo łatwo jest mi wyobrazić  sobie list, który mogłabym napisać do nich obu. Bo je dobrze znam i znam siebie. Wiem czym się różniłyśmy i różnimy. Wiem też co mogłoby być treścią ich listów do mnie. One obie nie są ideałami, a i mnie do ideału daleko, oj daleko.

18

Odp: List do teściowej

Temat teściowej i teśców nigdy się nie skończy, ja nie moge narzekać na teścia, był żartobliwy i unikający sprzeczek, niestety zmarł rok temu za to teściowa od początku była konfliktowa i tak jest do dziś, pare dni temu powiedziałam jej że nigdy nie powiem do niej "mamo"  matka to ktoś kogo się kocha kto kocha ciebie a nie osoba która zionie nienawiścia .

19

Odp: List do teściowej

List do synowej

Droga synowo, mam tę nieprzyjemnośc mieszkania z Tobą od 1,5 roku. Gdy Cię poznałam, uważałam Cię za osobę dośc sympatyczną, choc dzielił nas od początku mur. Z szacunku do mojego syna, byłam dla Ciebie grzeczna i mila. Gdy przyjeżdżaliście do mnie, zawsze traktowałam Was jak ważnych gości, a Ciebie synowo w szczególności. Zawsze czekał na Was przygotowany pokój. Moja lodówka była do Waszej dyspozycji. Mogliście swój czas zagospodarowac dowolnie i spędzac tak, jak Wam to odpowiadało.

Gdy znalazlam się w trudnej sytuacji i życie zmusiło mnie do wyprowadzenia się z mieszkania, zgodziliście się przyjąc mnie pod swój dach. Niezmiernie Ci dziękuję "droga synowo", że tydzień przed przeprowadzką powiedziałaś, że jednak lepiej abym się nie wprowadzała. Sugerowałaś, że w Twoim (chyba waszym) dużym domu będzie za mało miejsca. Wręcz cudownie przywitałaś mnie  awanturą w pierwszym dniu. Błagałam syna ze łzami w oczach, bo nie miałam gdzie się podziac, a Ty byłaś wściekła. Twój jad był obecny w każdym słowie oraz wszechobecnych uwagach. Uważałaś, że mogłaś okłamywac i oszukiwac mnie za plecami. "Wspaniale" się czułam kiedy wykrzykiwałaś, że mam się stąd wyprowadzic. Niezmiernie mi miło, że z mojego garnuszka jadłaś jak świnia, a Twój był dla mnie zawsze pusty. Wolisz nażrec się sama, niz byc uczciwa. Jeśli chcesz wiedziec synowo, to owszem mam pieniądze, nawet dam Ci upoważnienie do konta. Naciesz się tą mamoną, bo tylko ona Cię interesuje, na resztę nie licz. Czekam z niecierpliwością na zakończenie remontu, niestety po powodzi nie można robic wszystkiego na łapu capu.
Wiem, że masz straszny żywot, bo masz taką pożal się Boże teściową. To ona za Cibie robi ten nieporządek w kuchni, nie myje blatow, układa stosy brudnych naczyń,kubków,sztucców, misek, pudełeczek, słoików. Strasznie mi przykro, że musisz wydawac aż 3zł na papier toaletowy, abym mogła podetrzec swój niewdzięczny tyłek.

Wiesz czego najbardziej mi żal "Córuniu"? Tego, że jesteś taką hipokrytką, która myśli, że zjadła wszystkie rozumy. Tego, że biegasz ciągle po kolezankach, wypisujesz kalumnie na forach, obgadujesz za plecami. Jesteś fałszywa i czynisz drugiemu,co Tobie nie miłe. Żal mi Ciebie, bo uważasz że wszystko należy Ci sie z automatu. Wszyscy mają wokół Cibie latac, jakbyś pępkiem świata była.

A najbardziej żal mi siebie, bo mam szacunek do drugiego człowieka i nawet jeśli Cię klnę nie raz w myślach, to nie zwyzywam od najgorszych tego świata. I wiesz co, nie muszę wybielac się na forum by bielszą od Ciebie.

        Teściowa

Zamiana ról nastąpiła i co Wy kobietki na to?

20

Odp: List do teściowej

Ale może Autorka już nie mieszka u teściowej! Może to wyjaśni jak tu przyjdzie.
A list- czemu zły? Na pewno podziałał oczyszczająco.

21

Odp: List do teściowej
Catwoman napisał/a:

Ale może Autorka już nie mieszka u teściowej! Może to wyjaśni jak tu przyjdzie.
A list- czemu zły? Na pewno podziałał oczyszczająco.

Oczyszczająco pewnie tak:) wyrzuciła z siebie złe emocje ale gdyby taki list dała teściowej nie byłoby to miłe. Mnie moja też kilka razy doprowadziła do szału ale jak się jest gościem w cudzym domu to jednak trzeba się dostosować albo wyprowadzić:)

22

Odp: List do teściowej

Wiesz, ja podejrzewam, ze nic a nic by taka prawda nie zmieniła-gdyby teściowa taki list dostała. Ale poczekajmy co Autorka napisze.

23

Odp: List do teściowej
nocnalampka napisał/a:
BlackPearl napisał/a:

To miło, bo moja wypowiedz została oceniona w taki sposób, że najwygodniej młodym na rodziców garnuszku.

No ja ją tak odebrałam. Przeczytaj ją raz jeszcze przy założeniu, że nie znasz szczegółowo swoich poglądów na ten temat i zobacz, że można ją tak odczytać.

BlackPearl napisał/a:

To powiem Ci tyle, że ja sama już dawno postawiłam sobie cel, że choćbym miała niedojadać to wole nikogo o pomoc nie prosić. Nieistotne czy to moja mama czy teściowa - obydwie wiedzą, że takie mam zdanie i obydwie pukają w czoło, że jestem głupia. Obie pomagają mi i mężowi jak mogą choć nie prosimy, wolimy nie dojadać. I wiem jedno, one ode mnie też mogą liczyć na pomoc gdy będą jej potrzebować. Pracy szukałam długi czas i bardzo ciężko było mi ją znaleźć, za takie pieniądze aby się utrzymać. Wierz mi, nie wybrzydzałam. Widać lepiej iść pod latarnię dać d... niż poprosić o chwilową pomoc i robić wszystko by taka syt. trwała jak najkrócej.

Nie odnosiłam się do Ciebie personalnie, a jedynie do poglądów, które w jakiś sposób broniłaś w poprzednim poście. Natomiast Twoje podejście tu przedstawione w pełni popieram i sama je reprezentuje. Tylko ja jeszcze rozgraniczyłabym proszenie o pomoc a roszczeniowość - bardzo niestety częstą. Proszenie o pomoc to jest zdanie się na to co ktoś chce nam dać, a nie pomimo protestów branie sobie tego samemu. To drugie w mojej ocenie to już roszczeniowość i zwykłe chamstwo. No i wiem, że jest trudno z praca, szczególnie taką z której można się w miarę bez klopotu utrzymać, ale od kiedy samodzielnie się utrzymuję (a będzie już z dekada), to jeszcze nie musiałam zarabiać dupa, choć nie raz musiałam liczyć każdą złotówkę i odmawiać sobie drobnych przyjemności. Więc mam nadzieję, że i dla innych pań niekoniecznie musi to być jedyne rozwiązanie.

BlackPearl napisał/a:

Ślub kosztuje 90zł?? Ciekawe gdzie. Bo na pewno nie kościelny.

USC Wrocław - 84 zł, tyle sami w lutym tego roku zapłaciliśmy. Więc z podanej kwoty zostaje jeszcze na dwa bilety na tramwaj wink
A kościelny możesz dostać za darmo - w ponad 200 kościołach protestanckich w Polsce. Choć nigdzie nie ma napisane, że ślub kościelny jest obowiązkiem. Gerenalnie cała reszta wydatków ponad te ok.90zł, to fanaberia - możliwa do zrealizowania, ale niekonieczna aby być pełnoprawnym małżeństwem.


BlackPearl napisał/a:

A w swoich wypowiedziach reprezentuję właśnie matki, które chcą swoim dzieciom pomagać. Chcę wychować swego syna tak, aby wiedział, że ode mnie otrzyma pomoc i aby ją umiał odwzajemnić, gdy ja będę jej potrzebować.

Skoro dla Ciebie przyjmowanie do własnego mieszkania, wbrew swojej woli i potrzebom, dorosłego, zdrowego syna i obcej kobiety, to ok. Ja mam inne zdanie. Ja zostałam wychowana tak, że pomoc to jedna sprawa (i jest ona zalezna od woli pomagającego, a nie wymuszana przez niesamodzielne dorosłe dzieci), a samodzielność, dorosłość i odpowiedzialność za siebie to inna i albo jest się zależnym a przy tym posłusznym i respektującym zasady tego kto nas sponsoruje, albo jest się niezależnym i samodzielnym i nie obciąża sie nikogo swoimi złymi wyborami życiowymi. I mam nadzieję, że tego uda mi się też nauczyć własne dzieci.

1. To niestety źle ją odebrałaś, nie wychwalam tego aby doić rodziców czy innych osób do cna.

2. Gratuluję, że masz taką pracę. Niestety niewiele osób ma szczęście dobrą pracę znaleźć, a sama doskonale wiem co to znaczy odmawiać sobie czegoś.

3. Niestety nie jestem protestantką a katoliczką, a wierz mi ślub kościelny w mojej wierze i ew. wesele lub przyjęcie kosztuje.

24

Odp: List do teściowej

ad. 2 tu nie chodzi o "taka prace". Mieszkam w jednym z drozszych w Pl miast, ale zapewniam Cie, ze mozna sie tu utrzymac w wynajetnej kawalerce za dwie najnizsze krajowe. I mówię to z własnego doświadczenia. Ani to przyjemne, ani latwe. Ale sie da. Wystarczy chcieć.

ad. 3 a wesele to jakaś wyższa koniecznosc jest? a co do ślubów katolickich, to wiem, że nie każdy ksiadz oczekuje kwoty z trzema zerami - czasem wystarczy postarać się i poszukać. Albo zacisnąć pasa i oszczędzić... Jakoś z obserwacji wiem, że teksty typu "ślub kosztuje" zwykle słyszę od osób, którym nie tyle na ślubie - skaramencie, czy prawnym "zatwierdzeniu" uczucia - zależy, ale na balu jak z bajki, księżniczkowej sukni i pompie na cała wieś. Jak komuś zależy to postara się i wda tylko te 90zl na urzad, a księdza znajdzie takiego z powołania - co niebogatym młodym ślubu za darmo udzieli, albo naprawde za symboliczną kwotę. No ale to też trzeba chcieć.

Jedna z użytkowniczek ma mądrą sygnaturke, która i do tej dyskusji pasuje: "kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu". Jak ktoś naprawde chce, to znajdzie sposób i na wzięcie ślubu i na nie zwalanie się z  własną już rodziną do domu rodziców i na to aby przeżyć nie przymierając głodem i nie sprzedając ciała. No ale to trzeba chcieć.

25

Odp: List do teściowej

Nikt nie współczuje "mojej" teściowej? A podobno takie empatyczne jesteście. A fe, stronnicze baby.

Nikt nie współczuje teściowej ciastaorzechowego? Dlaczego? Ma wroga we własnym domu. Słusznie prawi Marena7 o powszechnym mniemaniu, jakoby wszyscy mieli myślec i postępowac jak my.

Temat mieszkania u teściowej nigdy się nie zakończy? Jak to robią w krajach skandynawskich czy Benelux-u? Czy tylko o kryzys chodzi, czy jednak mentalnosc. Dlaczego tam zawiera się związki tak późno? Co Was kobiety pcha do tak wczesnego zamążpójścia? Jak to jest, że jedni potrafią zaprząc rozsądek i ekonomię do jednego wozu i ciągną go chyżo, a inni potrafią tylko pretensję wysmażyc?

26

Odp: List do teściowej
chaber05 napisał/a:

Dlaczego tam zawiera się związki tak późno? Co Was kobiety pcha do tak wczesnego zamążpójścia? Jak to jest, że jedni potrafią zaprząc rozsądek i ekonomię do jednego wozu i ciągną go chyżo, a inni potrafią tylko pretensję wysmażyc?

Jak znajdziesz odpowiedz na to pytanie to daj znac. smile Chetnie sie sama dowiem smile

27

Odp: List do teściowej

Dajcie się wypowiedzieć Autorce! smile

28

Odp: List do teściowej

Bronię i będę bronić poglądu synowych jako ofiar, jak i teściowych jako ofiar. Mi zależało na ślubie jako przede wszystkim na sakramencie. I choć miałam ślub i wesele, to gdybym mogła cofnąć czas, odpuściłabym sobie te fanaberie i po prostu pojawiła sie pewnego dnia z obrączką na palcu nikomu sie z tego nie tłumacząc, bez wielu osób składających mi fałszywie życzenia pod kościołem.
A i nie powiedziałam, że wesele to konieczność. Napisałam, że ślub kosztuje i EWENTUALNIE wesele (jeśli ktoś go chce mieć).

Nocnalampko, dalej mi jedziesz po ambicji poniekąd obrażając, dlatego też kończę tą dyskusje która do niczego dobrego nie prowadzi. Mam swoje zdanie w tej kwestii, ale niestety ciągle wychodzę tu na osobę, której wszystko jest ciężko zrobić i woli doić innych, choć nie to chcę w swoich postach przekazać.
Pozdrawiam autorkę i trzymam kciuki za jak najszybsze, pozytywne rozwiązanie sytuacji z mieszkaniem.

29

Odp: List do teściowej

Witam.

ciastoorzechowe napisał/a:

"Droga" teściowo!

(...)Gdy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i życie zmusiło nas aby wyprowadzić się z naszego mieszkania, zgodziłaś się na to abyśmy zajęli u Ciebie jeden pokój. Niezmiernie Ci dziękuję, że tydzień przed przeprowadzką powiedziałaś, że jednak może lepiej abyśmy się nie wprowadzali bo będzie Ci mało miejsca.(..)
(...)Mam tę nieprzyjemność mieszkania z Tobą od ponad 1.5 roku.(...)

Nie posłuchaliście...i na dodatek zasiedzieliście się. Bo nic nie piszesz o terminie wyprowadzki. Czyżbyście zamierzali mieszkać u teściowej na czas nieokreślony, pomimo, że teściowa w swej bezsilności, krzykiem żąda od Was opuszczenia jej mieszkania?

ciastoorzechowe napisał/a:

(...)Gdy Cię poznałam, uważałam Cię za osobę dość sympatyczną, choć dzielił nas od początku mur. Z szacunku do mojego (obecnie) męża, byłam w stosunku do Ciebie grzeczna i miła. Gdy przyjeżdżałaś do nas, zawsze traktowałam Cię jak ważnego gościa, użyczałam łoża, przenosząc się z mężem na materac. Moja lodowka zawsze była pełna, abyś mogła z niej skorzystać. Zabieraliśmy Cię na wycieczki, rozumiejąc, że sama nie masz możliwości jechać w te miejsca.(...)

Jest zasadnicza różnica między goszczeniem teściowej (jedna osoba), dzień, dwa, czy nawet tydzień, a zamieszkanie u teściowej (dwie osoby) na okres 1,5 roku i nadal!

ciastoorzechowe napisał/a:

(...) Niezmiernie mi miło, że z mojego garnuszka jesz jak świnia, a Twój garnek dla nas jest zawsze pusty, bo wolisz nażreć się sama niż być uczciwa.(...)
(...) Strasznie mi przykro, że musisz wydawać aż 3 złote na tydzień na papier toaletowy, abym mogła podetrzeć sobie swój niewdzięczny tyłek.(...)

Skoro tak mało jecie, to papieru toaletowego za dużo zużywacie. Tu można by wprowadzić oszczędności.

ciastoorzechowe napisał/a:

Jeśli chcesz, napisze Ci piny naszych kont abyś mogła sobie wziąć wszystkie nasze pieniądze, którymi tak bardzo się interesujesz.(...)

Znaczy pieniądze macie.
Ale oprócz podania pinów, musisz teściowej dać Wasze karty bankomatowe, bo inaczej nie wypłaci pieniędzy.


ciastoorzechowe napisał/a:

Wiesz czego na najbardziej żal "Mamusiu"?
Tego, że jesteś taką hipokrytką, która myśli, że zjadła wszystkie rozumy. Tego, że biegasz do kościoła co niedziele, modlisz się żarliwie do kolekcji świętych obrazków które masz w domu, a po powrocie obgadujesz za plecami, jesteś fałszywa i czynisz drugiemu co Tobie nie miłe.

Co też obecnie czynisz Ty, czyli "przytyka motyka gracy, a obaj jednacy". Tylko teściowej grzechy, będą odpuszczone...

ciastoorzechowe napisał/a:

Żal mi tego, że uważasz, że wszystko Ci się należy z automatu, a wszyscy będą w koło Ciebie latać jakbyś była pępkiem świata.

I vice versa!

Chaber, napisałaś świetną parodię, listu synowej do teściowej.

30

Odp: List do teściowej

Chaber, świetnie odwrociłaś sytuację! Też o tym pomyślałam, ale mi się nie chciało.
Teściowym mało kto współczuje, bo w powszechnym wyobrażeniu teściowa to zło wcielone. Sens jej istnienia usprawiedliwia tylko jej przydatność do bawienia wnuków i pomagania dzieciom, to znaczy płacenie za prąd, opał i wywożenie śmieci. Prawo do korzystania z życia po odchowaniu dzieci to fanaberia, egoizm i wydziwianie. Kobieta ma być TYLKO  matką. A starsza kobieta to już absolutnie ma byc tylko i wyłącznie mamuśką i babcią. Posunąć się i ustapić miejsca młodym, bo cóz ona jeszcze może chcieć od życia? Nie jest przecież młoda i piękna, wiec jej potrzeby to fanaberie. Juz się nażyła przecież, pora ustapić miejsca i czasu młodym.
A jak się okazuje, że ta stara nie chce się usunąć, to zdziwienie i foch. Podła kobieta, zamiast siedzieć cicho ma jakieś pretensje, chce zyć po swojemu i nie zgadza się, by jej zycie regulowało widzimisię synowej/córki/syna/zięcia.
W moim odczuciu, moje dobro jest tak samo ważne jak dobro moich dzieci i ich współmałżonków. Kazde z nas musi o to zadbać samo. Niczyje dobro nie jest nadrzędne nad innym dobrem. Ciężko to przyjąć.....

31

Odp: List do teściowej

ciastoorzechowe- mam nadzieję że los się odwróci smile bo życie lubi płatać figle

32

Odp: List do teściowej

BlackPearl, nie dostrzegam miejsca w którym mogłam Cię urazić, ale wybacz jeśli tak się stało. Nie było to moim zamiarem.

Ja też współczuje wielu synowym - tym, którym teściowie z buciorami i ciągłą krytyką się wpychają, choć młodzi są niezależni, samowystarczalni i nic nie chcą. Współczuje tym, które się miotają pomiędzy szacunkiem do rodziców męża a silną potrzebą powiedzenia kilku ostrych słów w odpowiedzi na zwyczajne chamstwo. Współczuję im, ale wiem, że przyjdzie moment, kiedy sie nauczą i same uwierzą w prostą prawdę - moj dom, moje zasady, i przestaną się bronić przed oskarżeniami, ze świadomością, że u siebie mają pelne prawo życ po swojemu.
Ale chyba nadal bardziej współczuję teściowym, które, wychowawszy już dzieci, chcą zająć sie własnym życiem i po prostu mieć spokój, a nie mogą, bo do ich domu wraca synek, sciągając jeszcze obcą kobiete, która  -jak to młodzi- wszystko wie lepiej i wszystko chciałaby przestawiać po swojemu. Współczuje tej niemłodej już zwykle kobiecie, ze musi walczyć o własne terytorium we własnym domu. Szczerze współczuje jej, że po tylu latach odkładania swoich potrzeb na rzecz potrzeb dzieci, nadal musi to robic - i to nie z wlasnej woli. Współczuje jej że jest przez niechcianych lokatorów we własnym domu krytykowana i zaszczuwana. Współczuje i jestem w stanie sobie wyobrazić, że skoro rzeczowe komunikaty wymagające wyprowadzenia się mają taki sam efekt jak wcześniejszy jasno wyrażany brak zgody na wprowadzenie się młodych, czyli groch o ściane, to nawet aniołowi nerwy puszczą (i to wcześniej niz po 1,5roku, jak w poście początkowym) i przestanie być miły, a potem może nawet kulturalnym. Dlatego bardzo tym paniom współczuję, że są przez własnych synów, przy przyklaskiwaniu synowej do tego stanu doprowadzane.

33 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-10-10 10:51:31)

Odp: List do teściowej
marena7 napisał/a:

Chaber, świetnie odwrociłaś sytuację! Też o tym pomyślałam, ale mi się nie chciało.
Teściowym mało kto współczuje, bo w powszechnym wyobrażeniu teściowa to zło wcielone. Sens jej istnienia usprawiedliwia tylko jej przydatność do bawienia wnuków i pomagania dzieciom, to znaczy płacenie za prąd, opał i wywożenie śmieci. Prawo do korzystania z życia po odchowaniu dzieci to fanaberia, egoizm i wydziwianie. Kobieta ma być TYLKO  matką. A starsza kobieta to już absolutnie ma byc tylko i wyłącznie mamuśką i babcią. Posunąć się i ustapić miejsca młodym, bo cóz ona jeszcze może chcieć od życia? Nie jest przecież młoda i piękna, wiec jej potrzeby to fanaberie. Juz się nażyła przecież, pora ustapić miejsca i czasu młodym.
A jak się okazuje, że ta stara nie chce się usunąć, to zdziwienie i foch. Podła kobieta, zamiast siedzieć cicho ma jakieś pretensje, chce zyć po swojemu i nie zgadza się, by jej zycie regulowało widzimisię synowej/córki/syna/zięcia.
W moim odczuciu, moje dobro jest tak samo ważne jak dobro moich dzieci i ich współmałżonków. Kazde z nas musi o to zadbać samo. Niczyje dobro nie jest nadrzędne nad innym dobrem. Ciężko to przyjąć.....

Mareno ja marzę o takiej właśnie teściowej, chciałabym żeby miała swoje życie, pasje, spędzała czas ze swoim mężem, niech sobie wyjeżdżają, bawią się, i będą szczęśliwi. Mogłabym im nawet finansowo pomóc realizować te marzenia - oczywiście na miarę naszych możliwości:) Wiesz jak marzę o tym, żeby usiąść przy kawie i pogadać o tym co fajnego ostatnio zrobiła? Może pójść razem do fryzjera, do kina, do restauracji na obiad smile (ja płacę). Chciałabym żeby zapisała się na Uniwersytet Trzeciego Wieku albo do Klubu Seniora, chodziła na imprezy i nauczyła się w końcu cieszyć życiem! Żeby nie kręciła nosem na nasze psy i nie dziwiła się, że przygarnęliśmy kota, żeby nie przeszkadzały jej nasze ubłocone przez futrzaki drzwi wejściowe i żeby nie zastanawiała się ile kosztuje nas utrzymanie tego zoo:) i żeby nie panikowała że pies polizał dziecko, i żeby nie wciskała mi starszych ode mnie talerzy i szklanek i żeby nie pytała po co mi komplet zastawy stołowej na 12 osób, żeby nie oczekiwała że ja "muszę" a ona "może", żeby nie próbowała wszystkiego robić "za mnie" bo ona zrobi to lepiej, żeby nie zmuszała mnie żebym jadała u nie CODZIENNIE obiady bo ona nie ma co zrobić z czasem i przecież powinnam ją zrozumieć, żeby nie wmawiała mi, że MUSZĘ kochać paprotki na oknie. Żeby chociaż raz pochwaliła mojego męża a jej syna i żeby zauważyła że jesteśmy razem naprawdę szczęśliwi.
marzenie ściętej głowy!
Czasem w programach telewizyjnych występują takie "babcie" może nie śpiewają najlepiej, może taniec niekoniecznie im wychodzi ale jedno jest godne pochwały "chce im się chcieć" i tego właśnie życzę wszystkim niezależnie od wieku, fantazji, marzeń i planów na przyszłość i nie mówienia że się już swoje "przeżyło" smile

34 Ostatnio edytowany przez ciastoorzechowe (2012-10-11 23:05:39)

Odp: List do teściowej

Ależ zawrzało...
Nie wiem dlaczego, ale przyszło mi do głowy pewne powiedzenie. "Uderz w stół a...".
Spróbuje ustosunkować się do kilku kwestii.
Gdzieś przeczytałam, że "ciągle biegam po koleżankach" . Otóż, koleżanki nie mam. Miałam kiedyś. Gdy poznałam męża to jemu wolałam poświęcić czas. Robię za i dla niego wszystko. Wstaje tygodniami o 3 tylko po to żeby mu zrobić kanapkę i herbatę. Wszystko ma zawsze wyprane, wyprasowane, pachnące. Dlatego, że go kocham, on zarabia pieniądze i uważam po prostu że mu się to należy.
Więc temat koleżanek mamy uregulowany.
Mieszkaliśmy sami, ponad dwa lata. Ale straciłam pracę. Pytamy się - czy możemy się wprowadzić. Słyszymy - tak, nie ma sprawy. Na nasze mieszkanie właściciel ma już kogoś. Graty popakowane. Tydzień przed słyszymy - wiecie co, jednak nie.
Co wg Was wtedy zrobić? Bo jakby mi ktoś powiedział od razu NIE to bym chociaż miała dwa miesiące, żeby coś wykombinować.
Pieniądze, pieniądze, pieniądze.
Mamy kredyt. Zaczynaliśmy od spłaty 16000. Może tak, mój małżonek wniósł kredyt do naszego małżeństwa.
Kredyt, który wziął kiedy matka chciała zrobić generalny remont mieszkania bo tylko on miał jakąkolwiek zdolność kredytową. 16 koła które poszło na mieszkanie. Rodzinka miała co miesiąc dać na raty. Miała. Ale oczywiście teraz po paru latach każdy uważa, że dał.
Także obecnie zostało 12 tys kredytu który zabiera nam znaczną część wpłaty. Część, którą moglibyśmy przeznaczyć na chociażby malutki pokój. Prosiliśmy tylko o to, aby ktoś nas przechował przez jakiś czas w mieszkaniu, w które mój mąż włożył tyle siana.

Teściowej się w nic nie wpierdzielam. W porządek, bałagan etc.
Zawsze i wszystko po sobie sprzątam, tak żeby nikt po mnie nikt nie musiał robić.

Ale to i tak ja będę niewdzięczna.

35

Odp: List do teściowej

Joga, chciałabym mieć taką synową jak Ty! Oddzielną, samodzielną, niezależną, nie roszczeniową....


Ciastoorzechowe, Twoja teściowa źle zrobiła, ze nie powiedziała NIE na samym początku.Nie miałabyś do niej pretensji?

36

Odp: List do teściowej

Nie miałabym. Potrafiłabym uszanować to "NIE" , bardziej niż taką zmianę zdania.

37

Odp: List do teściowej

No i sprawa została wyjaśniona smile Czekałam, aż Autorka się wypowie.
ciastoorzechowe słuchaj, a może wynajmijcie jakieś małe lokum z kimś? Chociażby ze studentami; to na początek, a na codzień będziesz mieć spokój.

38

Odp: List do teściowej

Witam. smile
ciastoorzechowe, ano jak się zaprezentowałaś, to tak zostałaś odebrana.

ciastoorzechowe napisał/a:

Prosiliśmy tylko o to, aby ktoś nas przechował przez jakiś czas w mieszkaniu, w które mój mąż włożył tyle siana.

Nie prosiliście "ktosia", tylko konkretnie matkę męża. A teściu?
Mąż, jeszcze przed Waszym ślubem zaciągnął pożyczkę na remont mieszkania matki i tym tłumaczysz, Waszą obecnie trudną sytuację finansową, bo nadal ją spłacacie.
Czy było to w czasie, kiedy jeszcze u niej mieszkał?
A ile lat jesteście po ślubie?

Wiesz, tak się dopytuję, bo wtedy będzie jaśniejszy obraz Waszej sytuacji.

Pozdrawiam.

39

Odp: List do teściowej

Na pierwszej stronie większość osób najeżdżała na autorkę, że się pchała teściowej do mieszkania na siłę, chociaż już w liście wyraźnie zaznaczyła, że teściowa odmówiła tego tydzień przed przeprowadzką. Wystarczyło, aby ujęła to w innych słowach i nagłe olśnienie...

Ciastoorzechowe - trzymam kciuki, aby Ci się jak najszybciej ułożyło.

40

Odp: List do teściowej

Trzeba było ując wszystkie fakty na początku, dopisywanie "po" jest dla mnie jakimś nieporozumieniem. Ja też tak mogę, a to o koleżankach, to była taka żartobliwa wstawka, na zasadzie kontrargumentu na zarzuty o nadmierne rozmodlenie teściowej.
Dla mnie niewiarygodne to wszystko.

Na wielu forach tak właśnie bywa: opowiedziana historia i krytyka reszty, dla obrony dodawanie coraz to nowych faktów.

41

Odp: List do teściowej

To nie jest dopisywanie "po". W liście jest wyraźnie napisane:

ciastoorzechowe napisał/a:

Gdy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i życie zmusiło nas aby wyprowadzić się z naszego mieszkania, zgodziłaś się na to abyśmy zajęli u Ciebie jeden pokój. Niezmiernie Ci dziękuję, że tydzień przed przeprowadzką powiedziałaś, że jednak może lepiej abyśmy się nie wprowadzali bo będzie Ci mało miejsca.

Wiec nie jest to jakimś dodanym po czasie faktem.
Wszyscy skupili się, aby autorce dopiec bo przecież pojechała na tą biedną, bezbronną teściową.

42

Odp: List do teściowej

Witam.
Do autorki: jeżeli zakłada się wątek, to należy uczestniczyć w rozmowie i odpowiadać na zadawane pytania. Pytałam:

żyworódka napisał/a:

Czy było to w czasie, kiedy jeszcze u niej mieszkał?
A ile lat jesteście po ślubie?

Wiesz, tak się dopytuję, bo wtedy będzie jaśniejszy obraz Waszej sytuacji.

Minęło już trzy dni i odpowiedzi nie otrzymałam.
Wobec powyższego wysnuję moją hipotezę, opierając się na faktach, które ciastoorzechowe raczyła nam udostępnić i częściowo na domniemaniach.

Otóż:
Mąż, zaciągnął pożyczkę na remont mieszkania matki, w kwocie 16 tys. złotych. Rozumiem, że już w czasie trwania małżeństwa, bo autorka pisze, że: ?mój małżonek wniósł kredyt do naszego małżeństwa.?  Chociaż można by to również rozumieć, że ?w posagu? na minus, wniósł do małżeństwa kwotę powyższego zadłużenia.

Małżonkowie mieszkali w wynajętym mieszkaniu przez ponad dwa lata ? zatem, przyjmuję, że byli już wtedy małżeństwem. Oboje pracowali, dzieci nie mają. Zatem jakieś oszczędności powinni mieć. Zrezygnowali z wynajmu, ponieważ autorka straciła pracę. Jeżeli nie została dyscyplinarnie zwolniona, tylko za wypowiedzeniem, to otrzymała odprawę ekonomiczną. Musiała zarejestrować się w UP i przez jakiś czas (1/2 roku lub rok) dostawała zasiłek dla bezrobotnych.

U matki/teściowej mieszkają już 1,5 roku.
Cały czas spłacają zadłużenie, które na chwilę obecną wynosi 12 tys. złotych.
Z prostego rachunku wynika, że kwotę 4000 złotych spłacili przez okres 3,5 roku. Przeliczając te lata na miesiące, wychodzi 42 miesiące ? przyjmując już tylko, że 2 lata mieszkali sami, chociaż autorka pisze, że ponad (ile ponad?).

Zatem: 4000 zł : 42 m-ce = 95,24 złotych/miesiąc
A autorka pisze, że: "obecnie zostało 12 tys. kredytu, który zabiera nam znaczną część wpłaty. Część, którą moglibyśmy przeznaczyć na chociażby malutki pokój."
To ile zarabia jej mąż? Dla mnie znaczna część, to więcej niż połowa. Wychodzi, że zarobki męża wynoszą nieznacznie ponad 150 złotych miesięcznie.

Poza tym, autorka przez okres 1,5 roku, powinna znaleźć sobie już pracę.
Moim zdaniem wykalkulowali, autorka i mąż, że mieszkając u matki/teściowej zrekompensują sobie raty pożyczki, które syn wziął na remont mieszkania matki, a które spłacają od kilku lat.

Tak, że masz rację autorko: "Pieniądze, pieniądze, pieniądze." Zawsze jak nie wiadomo, o co się rozchodzi, to chodzi o pieniądze. Chcecie z mężem je odzyskać, nawet kosztem wspólnego zamieszkiwania z matką/teściową.

Nie myśl, że pochwalam zachowanie teściowej (a teściu?), bo skoro syn /mąż pomógł jej w zdobyciu środków na remont mieszkania, to zgodnie ze zobowiązaniem powinna raty spłacać.

43

Odp: List do teściowej

Dziękuję Żyworódko. Wyręczyłaś mnie z wyliczeń owych dodanych faktów, niby to usprawiedliwiających i wyjaśniających ten list.
Sądzę podobnie jak Żyworódka, jak nie o pieniądze najczęściej chodzi, to o co?

44

Odp: List do teściowej
chaber05 napisał/a:

Dziękuję Żyworódko. Wyręczyłaś mnie z wyliczeń owych dodanych faktów, niby to usprawiedliwiających i wyjaśniających ten list.
Sądzę podobnie jak Żyworódka, jak nie o pieniądze najczęściej chodzi, to o co?

Chaber, no cóż, przypadła nam rola księgowych. Zatem musimy się robotą dzielić.    big_smile

45

Odp: List do teściowej

Szkoda mi autorki wątku. Została podliczona, odsądzona od czci i wiary - tylko dlatego, że ulżyła swoim emocjom pisząc "list" do teściowej, którego tamta nigdy nie przeczyta. Co w tym złego? Gdzieś czytałam, że takie listy mogą mieć wartość terapeutyczną, więc: na zdrowie smile

Do miłośniczek szczegółowych wyliczeń. Z postów wywnioskowałam, że kredyt wziął małżonek i wniósł go do małżeństwa. Najprawdopodobniej był to kredyt gotówkowy - bo niby jaki inny miał brać na remont cudzego mieszkania? Kredyty gotówkowe są solidnie oprocentowane. Nawet jeśli wpakował w mamusine mieszkanie 16000 to nie musi oznaczać, że tylko tyle spłaca.
Nie wiem, jak Wam - ale mnie się nie udało wyczytać skąd na przykład młodzi wzięli pieniądze na ślub, który w naszym kręgu kulturowym jest wydatkiem dosyć solidnym, nawet w wersji uproszczonej. Jakoś nie widzę mamusi biorącej kredyt na syna w roli szczodrej fundatorki. To, plus fakt wynajmowania mieszkania może oznaczać, że faktycznie nie mieli jak robić oszczędności i nie ma co robić z tego przytyku. Zwłaszcza, że się w naszym kraju kokosów nie zarabia.

Tu nie musi chodzić o pieniądze. Zachowanie teściowej budzi po prostu niesmak. Najpierw zgadza się ugościć młodych na czas ich kłopotów - a później, kiedy są już praktycznie bez dachu nad głową - odmawia. Później wita gości awanturą i robi wstręty.

Do autorki wątku: jakkolwiek rozumiem Twoje rozgoryczenie, to: żadna gościna nie może trwać 1,5 roku! Najwyższa pora się stamtąd zabierać.
Co do tego kredytu: spłacić i zapomnieć o żalach, forsa w błoto, trudno. Niektóre życiowe nauki drogo kosztują. Rodzinie można pomagać, ale tylko na miarę własnych możliwości, nie bierze się na nią kredytu. Jedyny wyjątek jaki uznaję, to zdrowie. Reszta nie jest warta kwasów.

46 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-10-16 21:40:04)

Odp: List do teściowej
Niewesoła napisał/a:
ciastoorzechowe napisał/a:

Do miłośniczek szczegółowych wyliczeń. Z postów wywnioskowałam, że kredyt wziął małżonek i wniósł go do małżeństwa. Najprawdopodobniej był to kredyt gotówkowy - bo niby jaki inny miał brać na remont cudzego mieszkania? Kredyty gotówkowe są solidnie oprocentowane. Nawet jeśli wpakował w mamusine mieszkanie 16000 to nie musi oznaczać, że tylko tyle spłaca.

Mamy kredyt.Zaczynaliśmy od spłaty 16000.

Taką kwotę podała autorka wątku. Nawet przyjmując, że podała bez płatnych odsetek (dajmy na to 20%) to i tak miesięczne raty spłaty pożyczki nie są wygórowane i nijak się mają do jej twierdzenie, że "...Także obecnie zostało 12 tys kredytu który zabiera nam znaczną część wpłaty", a przecież pracuje tylko mąż.

Niewesoła napisał/a:

Zachowanie teściowej budzi po prostu niesmak. Najpierw zgadza się ugościć młodych na czas ich kłopotów - a później, kiedy są już praktycznie bez dachu nad głową - odmawia. Później wita gości awanturą i robi wstręty.

Owszem budzi niesmak, ale ...'dopóki kat głowy nie utnie, to egzekucje można odwołać'.
W gazetach, na słupach, w necie, jest bardzo dużo ogłoszeń na wynajem mieszkania lub pokoju. Można i za tydzień jakieś lokum znaleźć.

Niewesoła napisał/a:

jakkolwiek rozumiem Twoje rozgoryczenie, to: żadna gościna nie może trwać 1,5 roku! Najwyższa pora się stamtąd zabierać.

Jak sama zauważyłaś, ileż to można 'gościć', nawet rodzinę.
Ale autorka, pomimo kwasów i swarów z teściową, nadal korzysta z jej lokum.

47

Odp: List do teściowej

Przeczytałam ten list i poczułam normalnie grozę... ciężki przypadek.. Ta teściowa to normalnie jakiś potwór, nie wiedziałam, że aż takie złe i krzywdzące są teściowe.. Mam niecałe 23 lata i regularnie jeżdżę do chłopaka, do jego rodziny na weekendy, bo dzieli nas 200 km, ale nie przypuszczałabym, żeby jego mama podobnie się zachowywała... Wiadomo, że teściowe są ciężkie do strawienia i ,żeby się ustrzec przed taką sytuacją. Współczuje Ci... ( trochę podobnie czułam się z matką, ale wiadomo ,że to nie teściowa). Groza..

48

Odp: List do teściowej

Majaa90. "ale nie przypuszczałabym, żeby jego mama podobnie się zachowywała." -spróbuj z nią zamieszkać wink

49

Odp: List do teściowej

A we mnie budzi grozę rozumowanie młodych kobiet. Teściowa potwór, no jasne. To zgódźcie się na zamieszkanie teściowej u siebie te półtora roku i pogadamy.

Każdy człowiek ma prawo do zmiany zdania i decyzji. Powiedzmy, że zgadzam się na zamieszkanie tej potencjalnej synowej ze synem. Z biegiem czasu zauważam, że nasze stosunki są coraz gorsze. Mam wroga w domu. Czy nie mogę chciec ich wyprowadzki?

Zgadzam się na zamieszkanie teściowej u nas. Po pewnym czasie sytuacja staje się nie do zniesienia, kobieta robi piekło z naszego życia. Mam prawo żądac, żeby poszła w diabły?

50

Odp: List do teściowej
chaber05 napisał/a:

A
Każdy człowiek ma prawo do zmiany zdania i decyzji. Powiedzmy, że zgadzam się na zamieszkanie tej potencjalnej synowej ze synem. Z biegiem czasu zauważam, że nasze stosunki są coraz gorsze. Mam wroga w domu. Czy nie mogę chciec ich wyprowadzki?

Zgadzam się na zamieszkanie teściowej u nas. Po pewnym czasie sytuacja staje się nie do zniesienia, kobieta robi piekło z naszego życia. Mam prawo żądac, żeby poszła w diabły?

Pewnie, że możesz. Żądaj i licz się z tym, że wtedy w oczach drugiej strony staniesz się jeszcze gorszą teściową/synową/matką. Wszytskie Twoje dotychczasowe wady, to będzie pikuś, no bo jak możesz wyrzucać z domu synową/teściową? Własnego syna z żoną/matkę męża? O Ty niedobra.
To nic, że przyjęłaś pod swój dach, pomogłaś kosztem własnego komfortu i samopoczucia. Zapamiętane zostanie tylko to, że zażądałaś wyprowadzki i przestałaś pomagać.

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024