"Droga" teściowo!
Mam tę nieprzyjemność mieszkania z Tobą od ponad 1.5 roku.
Gdy Cię poznałam, uważałam Cię za osobę dość sympatyczną, choć dzielił nas od początku mur. Z szacunku do mojego (obecnie) męża, byłam w stosunku do Ciebie grzeczna i miła. Gdy przyjeżdżałaś do nas, zawsze traktowałam Cię jak ważnego gościa, użyczałam łoża, przenosząc się z mężem na materac. Moja lodowka zawsze była pełna, abyś mogła z niej skorzystać. Zabieraliśmy Cię na wycieczki, rozumiejąc, że sama nie masz możliwości jechać w te miejsca.
Gdy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji i życie zmusiło nas aby wyprowadzić się z naszego mieszkania, zgodziłaś się na to abyśmy zajęli u Ciebie jeden pokój. Niezmiernie Ci dziękuję, że tydzień przed przeprowadzką powiedziałaś, że jednak może lepiej abyśmy się nie wprowadzali bo będzie Ci mało miejsca. Wręcz cudownie przywitałaś nas w pierwszym dniu, awanturą - dzięki której błagałam męża ze łzami w oczach, abyśmy się niewprowadzali. Twój jad obecny był w Twoim głosie oraz wszechobecnych uwagach. Uważałaś, że mogłaś nas za plecami kłamać i oszukiwać. Wspaniałe się czułam kiedyś wykrzykiwałaś, że mamy się stąd wyprowadzić. Niezmiernie mi miło, że z mojego garnuszka jesz jak świnia, a Twój garnek dla nas jest zawsze pusty, bo wolisz nażreć się sama niż być uczciwa. Jeśli chcesz, napisze Ci piny naszych kont abyś mogła sobie wziąć wszystkie nasze pieniądze, którymi tak bardzo się interesujesz. Wiem, że masz straszny żywot bo masz taką pożal się Boże synową, która to przecież za Ciebie ciągle robi taki nieporządek w tej kuchni, nie myje blatów, układa stosy brudnych naczyń, kubków, sztućców, misek , miseczek, pudełeczek, słoików. Strasznie mi przykro, że musisz wydawać aż 3 złote na tydzień na papier toaletowy, abym mogła podetrzeć sobie swój niewdzięczny tyłek.
Wiesz czego na najbardziej żal "Mamusiu"?
Tego, że jesteś taką hipokrytką, która myśli, że zjadła wszystkie rozumy. Tego, że biegasz do kościoła co niedziele, modlisz się żarliwie do kolekcji świętych obrazków które masz w domu, a po powrocie obgadujesz za plecami, jesteś fałszywa i czynisz drugiemu co Tobie nie miłe. Żal mi tego, że uważasz, że wszystko Ci się należy z automatu, a wszyscy będą w koło Ciebie latać jakbyś była pępkiem świata.
A najbardziej żal mi siebie, bo mam szacunek do drugiego człowieka i nawet jeśli Cię klnę nie raz w myślach to nie zwyzywam Cię od najgorszych tego świata.
I wiesz co, nie muszę chodzic do kościoła, żeby być "świętszą" od Ciebie.
Synowa