Małżeństwo bez seksu.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo bez seksu..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 65 ]

Temat: Małżeństwo bez seksu..

Nie wiem czy to mam sens? jesteśmy po ślubie dwa lata, półtora roku temu urodził nam się Synek. Seks był dla nas zawsze udany,starałam się zaspokoić męża, zresztą w łóżku jestem bardzo otwarta na nowe pomysły, generalnie zawsze lubiłam seks. W 7 msc ciąży przestaliśmy się kochać bo mąż bał się, że w tak zaawansowanej ciąży może zrobić krzywdę maluszkowi. Po porodzie, wiadomo organizm się oczyszcza itd. Trwało to jakiś czas. Jednak potem nic się nie zmieniło. Mój apetyt na seks powrócił i mimo iż nie planowaliśmy drugiego dzieciaczka, stres był ale było i zabezpieczenie. Od tamtej pory kochaliśmy się dwa razy. CZęściej go zaspokajałam oralnie bo tylko na to miał ochotę, niestety w zamian nie otrzymywałam nic. Rok temu postawiłam sprawę jasno, zapytałam czy coś ze mną jest nie tak? jest mu źle w łóżku ? może okazało się że ma inną orientację? nie, nie i nie. Nie chce na ten temat za bardzo rozmawiać, zawsze ucina jakiekolwiek rozmowy. Zawsze mówi "musimy postarać się to zmienić" bylebym się odczepiła, kiedy po raz kolejny dopominam się o jakiekolwiek czułości to mówi że chciałby ale nie mamy prezerwatyw (mimo że przed chwilą był w sklepie, więc jeśli naprawdę chciałby się kochać to przecież nie problem kupić..). Wiem że mnie nie zdradza bo nie ma na to czasu, pracuje na zmiany i jeżeli wychodzi z domu to ze znajomymi i jego bratem. Jest jak pies ogrodnika. Ja zaś w małżeństwie czuję się jak w klatce, bo nie będę zdradzała by szukać zaspokojenia. Małżeństwo się sypie, ale on nie widzi - albo nie chce widzieć - że ma to podstawy przede wszystkim w tym iż się nie kochamy. Rozwód.. kiedy o tym myślę czuje się jak spłoszona zwierzyna. Nie chcę być młodą rozwódką, mamy tak krótki staż, że wierzę że da się coś z tym zrobić, tylko jego postawa jest totalnie bierna! Nie wiem gdzie zwrócić się o pomoc - seksuolog? Psycholog?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Seksuolog. Ale to dość drogie. Byłam u takiego co brał 300zł za wizytę.

3

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Może na początek zwykły psycholog wystarczy. Trochę wygląda jakby miał do Ciebie wstręt. Czy on był przy porodzie??

4

Odp: Małżeństwo bez seksu..

A dużo zmieniłaś się po ciąży?
No niestety, ale słyszalam o wielu przypadkach gdzie kobieta po ciązy ktora trochę przytyje, pojawią się rozstępy... przestaje byc atrakcyjna. Oczywiscie, nie mówię, że tak musi być w Twoim wypadku, ale to całkiem prawdopodobne, jezeli zaszły u Ciebie jakieś zmiany.

5

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Nie, nie było go przy porodzie.. widział mnie tylko przez chwilę kiedy jechałam na stół operacyjny. Czy się zmieniłam? hmm oczywiście, że tak, niestety po porodzie nie miałam z górki ze zrzuceniem nabytych kg, ale jestem osobą aktywną, lubię się ruszać, odkąd mój maluszek ma rok uczęszczam na fitness, pilates i inne zajęcia - oczywiście jeśli tylko mogę, nie robię tego za wszelką cenę (przed porodem miałam problemy z odżywianiem, byłam wychudzona i mój organizm szwankował). dlatego teraz właśnie postawiłam na zdrowy styl życia, i chcę wrócić do ładnej zgrabnej sylwetki w normalnym czasie, nie forsując się jak to bywało kiedyś. Jednak mój mąż często mi wypomina że chodzę na siłownię, tak jakby nie cieszył się z tego, że chcę o sobie zadbać.. nie rozumiem go. Parę dni temu zgodził się na wizytę u specjalisty, dziś - kiedy uświadomiłam go że umawiam nas na następny tydzień na wizytę zaczął protestować, kiedy jechałam do sklepu powiedział żebym kupiła prezerwatywy to zobaczymy czy potrzebny nam specjalista.. tak jakby te parę razy miało nagle zmianić i odwrócić to co zmieniło się w nas i naszym związku przez tak długi okres czasu.. nie wiem co mam o tym myśleć. jestem wyczerpana psychicznie. Powiedziałam mu, że jeśli zamierza podchodzić do tego tematu w ten sposób to nigdy nie będzie dobrze, a koniec końców wylądujemy u prawnika omawiając szczegóły rozwodu. Nie chce tak żyć.. jestem załamana sad

6

Odp: Małżeństwo bez seksu..
fairytale napisał/a:

A dużo zmieniłaś się po ciąży?
No niestety, ale słyszalam o wielu przypadkach gdzie kobieta po ciązy ktora trochę przytyje, pojawią się rozstępy... przestaje byc atrakcyjna. Oczywiscie, nie mówię, że tak musi być w Twoim wypadku, ale to całkiem prawdopodobne, jezeli zaszły u Ciebie jakieś zmiany.

Wiesz, przed ciążą byłam atrakcyjną kobietą (widzę to z perspektywy czasu), choć generalnie mam zaniżoną samoocenę i tak naprawdę potrzebuję miłych słów i komplementów do życia jak tlenu..i nawet kiedy byłam taka atrakcyjna on baardzo rzadko mówił mi coś miłego, ale to akurat wina chyba jego charakteru. Jest człowiekiem dość skrytym. niestety teraz czasem łapię strasznego doła, że jest tak jak jest. Nie jestem odporna psychicznie na takie sytuacje. CZęsto obwiniam się o to jak między nami jest, czasem płaczę, ale Jego to nie rusza.Ne mam pojęcia czy ten związek ma szanse przetrwać i wyjść na prostą. Nie chcę też żyć nadzieją w oczekiwaniu na lepsze jutro, które niekoniecznie nadejdzie.

7

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Anna M.
Seks był zawsze udany piszesz, więc mu też się podobał i pasował. Chyba, że kompletnie nie znasz swego męża, co dość wątpliwe. Ja widzę, że być może stracił tobą kompletnie zainteresowanie, nie czuje żadnej potrzeby seksu z tobą, unika, wymiguje się. Powodem może być, że nie podobasz się po ciąży, że ma uraz jakiś z tego powodu. Co świadczy jednak o niedojrzałości jego i braku uczuć do ciebie. Zakładam jednak, że lubi seks, bo było wam dobrze, a skoro lubi, to bardzo dziwne, czemu zrezygnował i unika czegoś co lubi. Mężczyźni są jak małe dzieci - nie cierpią jak nie mogą robić co lubią... Prawdopodobnie ma kochankę. I wtedy nie potrzeba mu seksu z tobą. Porównaj częstotliwość seksu kiedyś, czy po ciąży zaspokajał się sam i jak często, zamiast z tobą. Jeśli mężczyzna lubi seks, ma przyzwyczajenia do ilości, ma swoje potrzeby, to kwestia libido, natury, tego nie idzie wyrugować ani zmienić...

8

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Remi napisał/a:

Anna M.
Seks był zawsze udany piszesz, więc mu też się podobał i pasował. Chyba, że kompletnie nie znasz swego męża, co dość wątpliwe. Ja widzę, że być może stracił tobą kompletnie zainteresowanie, nie czuje żadnej potrzeby seksu z tobą, unika, wymiguje się. Powodem może być, że nie podobasz się po ciąży, że ma uraz jakiś z tego powodu. Co świadczy jednak o niedojrzałości jego i braku uczuć do ciebie. Zakładam jednak, że lubi seks, bo było wam dobrze, a skoro lubi, to bardzo dziwne, czemu zrezygnował i unika czegoś co lubi. Mężczyźni są jak małe dzieci - nie cierpią jak nie mogą robić co lubią... Prawdopodobnie ma kochankę. I wtedy nie potrzeba mu seksu z tobą. Porównaj częstotliwość seksu kiedyś, czy po ciąży zaspokajał się sam i jak często, zamiast z tobą. Jeśli mężczyzna lubi seks, ma przyzwyczajenia do ilości, ma swoje potrzeby, to kwestia libido, natury, tego nie idzie wyrugować ani zmienić...

Piszesz bardzo logicznie, ale On nie spotyka się z nikim. Fizycznie nie ma na to czasu ani możłiwości. Zaraz po pracy wraca do domu, Z domu również jedzie prosto do pracy (pracuje blisko domu, więc wychodzi dość późno), znam jego grafik.. więc i tu mnie nie okłamuje.. wychodzi na piwo z kolegami rzadko bo nie mieszkmy w jego rodzinnym mieście, tu praktycznie jedyni koledzy to co z pracy.
Ale sam jesteś facetem.. nie mów mi że jak facet sam się zaspokaja to jest to samo kiedy kocha się z kobietą..nawet z czysto fizycznego punktu widzenia.. Czyli przez to że jest niedojrzałym dupkiem mam mieć zniszczone życie? Przecież to niesprawiedliwe!v Dlaczego ja mam ciepieć?

9

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Dlaczego bywały pojedyncze sytuacje, kiedy pragnął abym zaspokoiła go oralnie i wtedy było ok. tylko o zaspokojeniu mnie nawet nie pomyślał. Czasem mam wrażenie jakby czekał na ruch z mojej strony tzn żeby wyszło że go zdradziłam. Są sytuacje w których wychodzi z niego prawdziwe dziecko, na zasadzie "Każdy będzie widział że to twoja wina".

10

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Anna - czy on zastąpił seks samozaspokajaniem się czy zrezygnował w ogóle?
Przez to, że ktoś nie rozumie twoich potrzeb, a one są podstawowe i ważne, nie masz cierpieć, ani męczyć się. To przykre, że nie myśli wcale o tobie, a ty w ramach naprawy seksu oralnie go zaspokoisz - to nawet troszkę upokarzające.
Jeśli nie chce z tobą seksu - musi mieć powód i to bardzo poważny. Może być natury psychicznej - kolokwialnie znudził się tobą. Są tacy faceci, którzy osiągną cel i znudzą się wtedy.

11

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Remi napisał/a:

Anna - czy on zastąpił seks samozaspokajaniem się czy zrezygnował w ogóle?
Przez to, że ktoś nie rozumie twoich potrzeb, a one są podstawowe i ważne, nie masz cierpieć, ani męczyć się. To przykre, że nie myśli wcale o tobie, a ty w ramach naprawy seksu oralnie go zaspokoisz - to nawet troszkę upokarzające.
Jeśli nie chce z tobą seksu - musi mieć powód i to bardzo poważny. Może być natury psychicznej - kolokwialnie znudził się tobą. Są tacy faceci, którzy osiągną cel i znudzą się wtedy.

W takim razie po co puste słowa "kocham" ? jestem osobą która nie boi się radykalnych rozwiązań.. ale teraz jestem  w kropce. Nie potrafię sama sobie pomóc, a nikomu o tym nie mówiłam..ze wstydu. Zawsze byłam taka odważna a teraz czuje się jak dziecko we mgle. nie wiem co robić. czuje się potwornie zraniona, a człowiek z którym żyję wydaje mi się obcy. Nie zabiega o zrozumienie, o rozwiązanie problemu, o rozmowę .. o nic. Dla mnie to osobisty dramat. Może gdybyśmy byli sami..ale jest dziecko. Które nigdy nie postawię jako argument, aby trwać w nieszczęśliwym małżeństwei..ale zawsze jest jakieś "ale". Jakby na to nie patrzeć rozbiję rodzinę. JA to zrobię, bo on jak widać żyje tak już dość długo i jemu nic nie przeszkadza. Zawsze wszystkie problemy i kłopoty chce rozwiązać w jeden sposób " wystarczy być dla siebie miłym" mawia wtedy..Nie wiem dlaczego mnie to spotkało. Dlaczego nie potrafi mi wytłumaczyć o co chodzi. coraz częściej łapię się na tym, iż nie myślę o nim jak o mężu, ani jak o przyujacielu. Pozostałości uczucia przeradzają się w nienawiść. od tygodni nie mówię "kocham". mam wrażenie że to przywiązanie, a nie miłość.

12

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Hmm a może on po prostu jest zmęczony, praca, dom, dziecko i woli zaspokoić się sam albo tak jak pisałaś Ty go zaspokajasz oralnie, bo wtedy nie musi się wysilać, nic robić tylko leży i czeka na orgazm. Wiesz ja też tak czasami mam z moim facetem, nie powiem, że całkiem zrezygnował z seksu, ale przez ostatni czas przychodzi zmęczony z pracy to też woli sobie jakieś filmy "wojenne" pooglądać, albo chce abym go oralnie zaspokoiła, a jeśli już seks to taka pozycja aby on nie musiał nic robić...Nie wiem jaką ma pracę Twój mąż, ale czy ostatnim czasem nie jest zmęczony? Albo po prostu stał się leniwy w tych sprawach...

13

Odp: Małżeństwo bez seksu..
czarna1982 napisał/a:

Hmm a może on po prostu jest zmęczony, praca, dom, dziecko i woli zaspokoić się sam albo tak jak pisałaś Ty go zaspokajasz oralnie, bo wtedy nie musi się wysilać, nic robić tylko leży i czeka na orgazm. Wiesz ja też tak czasami mam z moim facetem, nie powiem, że całkiem zrezygnował z seksu, ale przez ostatni czas przychodzi zmęczony z pracy to też woli sobie jakieś filmy "wojenne" pooglądać, albo chce abym go oralnie zaspokoiła, a jeśli już seks to taka pozycja aby on nie musiał nic robić...Nie wiem jaką ma pracę Twój mąż, ale czy ostatnim czasem nie jest zmęczony? Albo po prostu stał się leniwy w tych sprawach...

Jest przemęczony, ale przez te ponad półtora roku seks orany był może trzy razy. Więc jak sama widzisz to nawet nie jest rzadko. To były jakieś pojedyncze sytuacje. Dla mnie to chore, że młody człowiek, zdrowy, nie ma potrzeby kochania się ze swoją partnerką. To już nie jest małżeństwo, skoro jedyne role jakie odgrywamy to mama i tata a nie mąż i żona..

14

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Anna - słowo kocham często wymawiane traci swoje znaczenie, to taka alternatywa czasem, gdy chce załagodzić sytuację. A twoja sytuacja - nie ma seksu, nie jest dobrze, nie czuję opieki z jego strony, emocji, nie czuję się kobieco, a on nie chce nawet rozmawiać, a co dopiero zmienić, bo mu chyba tak pasuje.
Uczucia wygasają - dla jednych szybciej, gdy słabe, dla innych później gdy mocniejsze, a nigdy te, które wieczne, a oparte o przyjaźń.
Powiem Ci, że jestem świadkiem sytuacji prawie takiej jak twoja i ta sytuacja trwa - ale szczerze Ci powiem - nikła szansa na to, że się uda i będzie dobrze. Gdy gaśnie płomień, gaśnie i związek, nawet jeśli dziecko jest, albo dwójka.

15

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Remi napisał/a:

Anna - słowo kocham często wymawiane traci swoje znaczenie, to taka alternatywa czasem, gdy chce załagodzić sytuację. A twoja sytuacja - nie ma seksu, nie jest dobrze, nie czuję opieki z jego strony, emocji, nie czuję się kobieco, a on nie chce nawet rozmawiać, a co dopiero zmienić, bo mu chyba tak pasuje.
Uczucia wygasają - dla jednych szybciej, gdy słabe, dla innych później gdy mocniejsze, a nigdy te, które wieczne, a oparte o przyjaźń.
Powiem Ci, że jestem świadkiem sytuacji prawie takiej jak twoja i ta sytuacja trwa - ale szczerze Ci powiem - nikła szansa na to, że się uda i będzie dobrze. Gdy gaśnie płomień, gaśnie i związek, nawet jeśli dziecko jest, albo dwójka.

jesteś kolejnym facetem - poza moim mężem - który doprowadził mnie do łez. Bardzo trafnie zauważyłeś, że moja sytuacja jest nienajlepsza. Zdaję sobie sprawę, że nie uda się, jeśli tylko ja będę się starała albo starała się za dwojga bo tak się nie da. Moi rodzice rozwiedli się po 30 latach. Miłość wygasła, pozostały kłótnie o majątek.. JA nie dopuściłabym do tego aby czekać tyle czasu.. a jednak czekam z nadzieją, że coś się zmieni choć szanse są nikłe. Nie chcę powtórzyć losu moich rodziców, nie chcę być rozwódką. Na samą myśl skręca mnie w żołądku, bo czuję, że przegrałam swoje życie. Boję się że już zawsze będę sama.

16

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Strach przed rozwodem... wiem coś o tym, jestem dwa lata po rozwodzie... Ale Ty nie możesz tak myśleć, że będziesz sama, przecież masz dziecko, które zawsze będzie przy Tobie... Nie sugeruję Ci absolutnie abyś definitywnie zakończyła swój związek, nie, walcz, próbuj, rozmawiaj, spróbuj skorzystać z pomocy psychologa...Wiem, że czasami już się nie chce jak tylko Ty się starasz, ale rób coś, aby Ci nikt później nie zarzucił, że to Ty się nie starałaś, że nie walczyłaś o ten związek... Jeszcze raz próbuj rozmawiać...

17

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Masz 24 lata, życie zaczynasz, niczego nie przegrałaś. Czymże jest niepowodzenie w stosunku do 10 latków przed tobą...
Rozmawiałem z ludźmi w każdym wieku - wiesz, że rozwód bardziej akceptują ludzie dużo starsi niż młodsi, opiera się to na pojęciu bycia szczęśliwym. Zauważ, jaka jesteś naturalnie, a jaka jesteś teraz. Z natury ludzie lubią się cieszyć, mieć plany, czuć, że jest ktoś kto ich szanuje i rozumie, a gdy jest niechęć, niezrozumienie, potem kłótnie, potem nienawiść to dużo gorsze. I wniosek dawno temu mi się nasunął jeden - moje miejsce jest tam gdzie się jest potrzebnym i czuje szczęśliwym, inaczej to wegetacja albo męka.
Jeśli chcesz coś zmienić, może wyprowadzka w inne miejsce, zmiana otoczenia, ale żadnej gwarancji nie ma.

18

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Tylko nie potrafię zrozumieć, dlaczego, kiedy rozmawiamy, na spokojnie, bez emocji, kiedy staram się mu wytłumaczyć, że taki stan prowadzi do rozwodu On jakby był głuchy. Twierdzi, że ja tylko o tym myślę, aby się rozwieść. Na nic tłumaczenie że czuję się nieszczęśliwa, że przy takim mężu jest mi źle, że mnie nie zaspokaja, że seks jest bardzo ważny bo bez niego nie da się stworzyć normalnego związku, kiedy jedno potrzebuje go jak tlenu do życia..Mam wrażenie jakby mu zależało abym się już poddała, nie walczyła dalej, powiedziała dość. Tak odbieram jego bierność w tej całej sytuacji. Zawsze byłam optymistką, uśmiechnięta nawet kiedy coś mi nie szło i nigdy nie patrzyłam na zdanie obcych ludzi. A teraz nie dość, że ciągle jestem zdołowana, smutna, wszystko widzę w szarych barwach, brakuje mi dawnej energii i chęci do życia, a kiedy pomyślę, że miałabym się rozwieść wstyd mi ludzi. Obcych ludzi, którzy nic mi nie dali i nic zabrać nie mogą. Nie wiem skąd takie poczucie winy, skąd wstyd.. przecież każdy z nas się potyka, upada.. najwazniejsze to podnieść się i iść przed siebie. Mam mętlik w głowie. Naprawdę kiedyś go kochałam.

19

Odp: Małżeństwo bez seksu..

droga autorko, zajmujesz się rezultatem a nie przyczyną. Sam temat nazwałaś "małżeństwo bez seksu", a prawda jest taka, że brak tego seksu jest jedynie rezultatem, a nie przyczyną waszych problemów.
Bardzo Cię proszę, przestań sugerować się domorosłymi ekspertami z tego forum. Ich opinia (także moja) jest bardzo subiektywna, a niestety niektórzy prezentują ją jako absolutny FAKT. Spójrz na to co pisał do tej pory Remi. Nie zna on Twojego męża, wnioski wyciąga na podstawie kilku zdań które napisałaś i widzisz do czego Cię doprowadza? niszczy Cię i dołuje, doradzając rozstanie, prezentując wszystko w czarnych barwach i potęgując Twoje kompleksy i obawy.
Oto kilka wyssanych z palca teorii Remiego:
1. "Prawdopodobnie ma kochankę" - gratulujemy sherlocku, cieszę się, że autorka jest na tyle bystra by to wykluczyć na podstawie solidnych podstaw, bo to ona zna całą sytuację, a nie ty. Gdyby autorka była inną kobietą pewnie ze łzami i nienawiścią w oczach złożyłaby po takiej radzie papiery rozwodowe.
2. "nie podobasz się po ciąży" - widziałeś autorkę? nie? to niby po co piszesz coś takiego. Dziewczyna pewnie wygląda normalnie, a szukasz dziury w całym na siłę i prezentujesz to jako FAKT a nie jako swoje wyobrażenie sytuacji, które może być zupełnie różne od tego co rzeczywiście ma miejsce
3. "kolokwialnie znudził się tobą. Są tacy faceci, którzy osiągną cel i znudzą się wtedy"
krew zalewa jak się czyta takie głupoty. Skąd remi możesz niby wiedzieć jak wygląda ich życie, jak został wychowany, co widział w domu, co spotyka go w pracy i w ciągu dnia, skąd możesz niby to wszystko wiedzieć i osądzić go?

Droga autorko, proszę miej dużo dystansu do tego co tutaj ludzie piszą, bo oni nie znają ani Ciebie ani jego i w ciemno rzucają kamieniami, a wg mnie to o czym piszesz to tylko rezultat, a nie przyczyna. Gdybyś na codzień była przez swojego męża noszona na rękach, ważna, doceniona, przytulana, całowana, to ewentualny brak seksu byłby dla Ciebie tematem do pogadania, ale z pewnością nie tak ważnym jak piszesz w tym temacie. Jak dla mnie to bardziej wygląda na to, że oddaliliście się kompletnie od siebie. Kto ma być dla Ciebie bliższy niż mąż, kto ma być lepszym przyjacielem niż on. Gdyby nagle od jutra mąż się zmienił i uprawiał z Tobą seks dzień w dzień, ale wasza relacja byłaby tak chłodna jak dziś, byłabyś szczęśliwa? gdyby robił to mechanicznie, oczywiście dając Ci dużo przyjemności itp, byłabyś szczęśliwa? Jeśli tak, to rzeczywiście wizyta u seksuologa albo podobne rozwiązanie wydaje się słuszne. Jeśli nie - przestań słuchać rad internetowych mędrców i napraw swój związek. Nie ma na to gotowej rady, może to trwać wiele lat, ale możesz osiągnąć szczęście z tym co masz, chyba że ukrywasz przed nami jakieś dziwne rzeczy w stylu że on jest narkomanem i Cię regularnie bije.

20 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-01 23:05:08)

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Skoro seks był 2 razy przez te wiele mcy - ciężko powiedzieć, że myślisz tylko o tym, by się rozwieść. Kolokwialnie - jak kobita zadowolona, to nie myśli o tym, co nie powinna...
A może mu nie zależy, może widzi co jest i jak jest, może ciosasz mu kołki na głowie, może marudzisz za dużo - że mało pracuje, nie stara się, że nie jest taki jaki być powinien, to też odrzuca faceta.
Nomoreagain - dlaczego uważasz, że punkt widzenia mężczyzny jest subiektywny? Nie musi być. Ja bazuję na tym co Anna pisze, na tym, że jest źle. Po prostu. Dlaczego tak ostro krytykujesz?

21

Odp: Małżeństwo bez seksu..
nomoreagain napisał/a:

droga autorko, zajmujesz się rezultatem a nie przyczyną. Sam temat nazwałaś "małżeństwo bez seksu", a prawda jest taka, że brak tego seksu jest jedynie rezultatem, a nie przyczyną waszych problemów.
Bardzo Cię proszę, przestań sugerować się domorosłymi ekspertami z tego forum. Ich opinia (także moja) jest bardzo subiektywna, a niestety niektórzy prezentują ją jako absolutny FAKT. Spójrz na to co pisał do tej pory Remi. Nie zna on Twojego męża, wnioski wyciąga na podstawie kilku zdań które napisałaś i widzisz do czego Cię doprowadza? niszczy Cię i dołuje, doradzając rozstanie, prezentując wszystko w czarnych barwach i potęgując Twoje kompleksy i obawy.
Oto kilka wyssanych z palca teorii Remiego:
1. "Prawdopodobnie ma kochankę" - gratulujemy sherlocku, cieszę się, że autorka jest na tyle bystra by to wykluczyć na podstawie solidnych podstaw, bo to ona zna całą sytuację, a nie ty. Gdyby autorka była inną kobietą pewnie ze łzami i nienawiścią w oczach złożyłaby po takiej radzie papiery rozwodowe.
2. "nie podobasz się po ciąży" - widziałeś autorkę? nie? to niby po co piszesz coś takiego. Dziewczyna pewnie wygląda normalnie, a szukasz dziury w całym na siłę i prezentujesz to jako FAKT a nie jako swoje wyobrażenie sytuacji, które może być zupełnie różne od tego co rzeczywiście ma miejsce
3. "kolokwialnie znudził się tobą. Są tacy faceci, którzy osiągną cel i znudzą się wtedy"
krew zalewa jak się czyta takie głupoty. Skąd remi możesz niby wiedzieć jak wygląda ich życie, jak został wychowany, co widział w domu, co spotyka go w pracy i w ciągu dnia, skąd możesz niby to wszystko wiedzieć i osądzić go?

Droga autorko, proszę miej dużo dystansu do tego co tutaj ludzie piszą, bo oni nie znają ani Ciebie ani jego i w ciemno rzucają kamieniami, a wg mnie to o czym piszesz to tylko rezultat, a nie przyczyna. Gdybyś na codzień była przez swojego męża noszona na rękach, ważna, doceniona, przytulana, całowana, to ewentualny brak seksu byłby dla Ciebie tematem do pogadania, ale z pewnością nie tak ważnym jak piszesz w tym temacie. Jak dla mnie to bardziej wygląda na to, że oddaliliście się kompletnie od siebie. Kto ma być dla Ciebie bliższy niż mąż, kto ma być lepszym przyjacielem niż on. Gdyby nagle od jutra mąż się zmienił i uprawiał z Tobą seks dzień w dzień, ale wasza relacja byłaby tak chłodna jak dziś, byłabyś szczęśliwa? gdyby robił to mechanicznie, oczywiście dając Ci dużo przyjemności itp, byłabyś szczęśliwa? Jeśli tak, to rzeczywiście wizyta u seksuologa albo podobne rozwiązanie wydaje się słuszne. Jeśli nie - przestań słuchać rad internetowych mędrców i napraw swój związek. Nie ma na to gotowej rady, może to trwać wiele lat, ale możesz osiągnąć szczęście z tym co masz, chyba że ukrywasz przed nami jakieś dziwne rzeczy w stylu że on jest narkomanem i Cię regularnie bije.

Nie, nie ma u nas żadnej patologii. Nie zamierzam również, decydować o swoim związku tylko dlatego, że ktoś mi tak poradził. Niemniej jednak Remi patrzy na sytuację jako facet i prawdopodobnie ma dużo racji. Tak samo jak i Ty. Bowiem gdybym uprawiała seks a relacje z mężem były takie jak teraz to oczywiście również byłabym nieszczęśliwa. Niemniej jednak brak seksu nie pomaga w codziennych troskach i kłopotach. Kiedy człowiek nie może skonsumować swojego uczucia, albo inaczej kiedy człowiek nie może się nawet fizycznie wyżyć, napięcie w nim rośnie.. zresztą potrafisz sobie chyba wyobrazić? dlatego nie mam pojęcia od czego zacząć. Rozmowy z mężem podejmuje średnio co parę tygodni bo w tych okolicach zawsze moja psychika siada na tyle, że drążę temat do sedna. W te i z powrotem, z każdej strony. Tylko co z tego że ja będę walczyła, próbowała, kiedy on jest bierny? Kiedy kolejna rozpoczęta przeze mnie rozmowa staje się moim monologiem a kończy rzuconym przez niego "musimy postarać się to zmienić", w które sam chyba nie wierzy. Nie chce słów, chce czynów! On dobrze o tym wie, że nie nabiorę się na kolejne piękne słowa. Przestałam mu już wierzyć, bo jest bajkopisarzem. Nie potrafi albo i nie chce słów zamienić w czyny.

22

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Bardzo to przykre, że ktoś wchodzi, pisze zaledwie 3 posty, krytykuje tylko. Rozumiem złość i frustrację na mężczyzn, ale nie każdy taki sam. Ja jestem osobą, która pyta, która analizuje i która stara się zrozumieć drugą osobę, z męskiego punktu widzenia, bo jestem mężczyzną.
Nigdy nie mówię jaki jestem, czy moje słowa dobre, czy złe, wskazuję na to, co nie jest a być powinno, by było normalnie. Mam nadzieję, że nikt nie ma za złe tego co piszę.

23

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Remi napisał/a:

Bardzo to przykre, że ktoś wchodzi, pisze zaledwie 3 posty, krytykuje tylko. Rozumiem złość i frustrację na mężczyzn, ale nie każdy taki sam. Ja jestem osobą, która pyta, która analizuje i która stara się zrozumieć drugą osobę, z męskiego punktu widzenia, bo jestem mężczyzną.
Nigdy nie mówię jaki jestem, czy moje słowa dobre, czy złe, wskazuję na to, co nie jest a być powinno, by było normalnie. Mam nadzieję, że nikt nie ma za złe tego co piszę.

Dla mnie to bardzo cenne uwagi. Właśnie dlatego, że jesteś mężczyzną. Co do wcześniejszego postu, to pragnę odpowiedzieć, że jestem bardzo wymagająca. Stąd też często marudzę, bo mój mąż to facet, przy którym mamusia zawsze wszystko zrobiła. Niestety. Chce zjeść ale marudzi, że długo stoję przy garach, chce przyjmować znajomych ale nie lubi kiedy sprzątam, bo jestem wnikliwa i jak ma być czysto to na 100% a nie tylko pobieżnie. Wszystko staram się robić dokładnie, a On tego nie lubi. Nie lubi kiedy się czepiam, że majtki rzucił tu a nie włożył do brudownika, że naczyń po sobie nie myje itd. Ale to wszystko kosztuje moją pracę, której również nie doceni. Uważam, że albo pomaga sprzątać albo powinien zadbać o to by dłużej było czysto. Nie może być tak ,że ja będę robiła za jego drugą mamusię. Podaj, posprzątaj, pozamiataj. Wiem, że powinnam też czasem odpuścić i czasem się staram, ale nie lubię brudu i bałaganu. A kiedy On coś zrobi staram się go pochwalić, dać przysłowiową marchewkę na zachętę, ale to nie działa.

24

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Przyjaciółka,kochanka, matka - taką osobą jest żona. To nie sprzątacz, to nie obca osoba, to nie ktoś na rok czy 2, ale na całe życie. Dokładna jesteś, starasz się, to tylko plusy, pomagasz mu, by zrozumiał i to też plus, no nie jesteś służąca, ale żona. Jesteś kobietą przede wszystkim, z całą gamą swojej kobiecości, w której jest i dobroć i czasem nerw, bo tak jest, ale bycie kobietą, żoną, to nie spełnianie zachcianek a mówienie, czynienie co kobieta chce. I takie me zdanie.

25

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Chciałabym dodać, iż ogólnie zawsze mu nadskakiwałam, taka moja natura. Dbałam, prawiłam komplementy, robiłam niespodzianki. Może to dziecinne, ale taka jestem. Wiedziałam o czym marzy i te marzenia starałam się spełniać, ale najczęściej bez wzajemności. Czasami miałam wrażenie, że w tym związku to ja noszę spodnie a on przejął kobiece cechy. Wiem, że moje narzekanie, teraz nadpobudliwość nie jest dobra, że czasem wystarczy jak złym tonem coś powiem a On już się denerwuje, że zaczynam się czepiać (mimo iż nie mam takiego zamiaru), ale do tego doprowadziła sytuacja w związku. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Oboje mamy dość mocne charaktery, stąd ta sytuacja.

26

Odp: Małżeństwo bez seksu..

A ja mam trochę inny pomysł. Czytałąm kiedys o mężczyznach którzy kiedy zostawali ojcami na swoje partnerki przestawali patrzeć jak na obiekt pożądania seksualnego. Urodziła dziecko, została matką i tylko matką. Pomoć odrzuca ich myśl o seksie z kims kto pózniej przytula jego dziecko. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało może zapytaj o taki wariant. Bo dla mnie to dziwne mówi że kocha, nie zdradza, nie bije, a nie chce seksu. Powodzenia

27

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Annna M. napisał/a:

Chciałabym dodać, iż ogólnie zawsze mu nadskakiwałam, taka moja natura. Dbałam, prawiłam komplementy, robiłam niespodzianki. Może to dziecinne, ale taka jestem. Wiedziałam o czym marzy i te marzenia starałam się spełniać, ale najczęściej bez wzajemności. Czasami miałam wrażenie, że w tym związku to ja noszę spodnie a on przejął kobiece cechy. Wiem, że moje narzekanie, teraz nadpobudliwość nie jest dobra, że czasem wystarczy jak złym tonem coś powiem a On już się denerwuje, że zaczynam się czepiać (mimo iż nie mam takiego zamiaru), ale do tego doprowadziła sytuacja w związku. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Oboje mamy dość mocne charaktery, stąd ta sytuacja.

Myślę, że dzięki temu co tu napisałaś powooooli dochodzimy do sedna sprawy. Wiem jakie to uczucie "nosić spodnie" i sprawiać przyjemności i wiedzieć naprzód i nic praktycznie w zamian nie dostawać.
Mam wrażenie, że on Cię w jakiś sposób karze, a wręcz jakby był zazdrosny o Waszego syna? Jak starsze rodzeństwo, bo cała Twoja uwaga już nie jest na nim skupiona tylko na dziecku, na sobie, na Twoich potrzebach i dziecka i nagle się nim przestałaś interesować więc on się odsuwa, przestajesz mu się podobać, nie da Ci seksu, ostatecznie możesz mu "obciągnąć".
Ja to widzę w ten sposób, że on wie, że nie jest już dla Ciebie całym światem. Co nie oznacza, że teraz masz rzucić wszystko i zajmować się nim. To on ma problem, nie Ty.

28

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Teo napisał/a:
Annna M. napisał/a:

Chciałabym dodać, iż ogólnie zawsze mu nadskakiwałam, taka moja natura. Dbałam, prawiłam komplementy, robiłam niespodzianki. Może to dziecinne, ale taka jestem. Wiedziałam o czym marzy i te marzenia starałam się spełniać, ale najczęściej bez wzajemności. Czasami miałam wrażenie, że w tym związku to ja noszę spodnie a on przejął kobiece cechy. Wiem, że moje narzekanie, teraz nadpobudliwość nie jest dobra, że czasem wystarczy jak złym tonem coś powiem a On już się denerwuje, że zaczynam się czepiać (mimo iż nie mam takiego zamiaru), ale do tego doprowadziła sytuacja w związku. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Oboje mamy dość mocne charaktery, stąd ta sytuacja.

Myślę, że dzięki temu co tu napisałaś powooooli dochodzimy do sedna sprawy. Wiem jakie to uczucie "nosić spodnie" i sprawiać przyjemności i wiedzieć naprzód i nic praktycznie w zamian nie dostawać.
Mam wrażenie, że on Cię w jakiś sposób karze, a wręcz jakby był zazdrosny o Waszego syna? Jak starsze rodzeństwo, bo cała Twoja uwaga już nie jest na nim skupiona tylko na dziecku, na sobie, na Twoich potrzebach i dziecka i nagle się nim przestałaś interesować więc on się odsuwa, przestajesz mu się podobać, nie da Ci seksu, ostatecznie możesz mu "obciągnąć".
Ja to widzę w ten sposób, że on wie, że nie jest już dla Ciebie całym światem. Co nie oznacza, że teraz masz rzucić wszystko i zajmować się nim. To on ma problem, nie Ty.

Ale wiesz, On ma super relacje z Synem. Poza tym to On więcej czasu z nim spędza, bo ja muszę posprzątać, ugotować, no wiesz, normalne czynności w domu. Kiedy zrobie to co muszę wtedy zajmuję się Małym. Czasami robię wszystko na raz bo np On jest w pracy. A ja do jakiegoś czasu starałam się jak zawsze, kiedy miał dzień wolnego wypychałam z domu bo wydawało mi się że mu się należy.. jakbym ja nie musiała odpocząć. Ale coś jest też na rzeczy, bo teraz ostatnie pieniądze wolę wydać na Smyka aniżeli na niego.

Rozmawiałam z nim dziś po raz enty. Uświadomiłam, że kupienie gumek nie odwlecze wizyty u seksuologa/psychologa. Jak również, oznajmiłam mu, że nie mam ochoty na seks z Nim. I nie dlatego, że robię to na złość, po prostu mam uraz psychiczny po tym ile razy namawiałam go na seks a do którego nie dochodziło. Poza tym to jego podejście do seksu kiedy wyszło że umawiam nas na wizytę do specjalisty.. podchodzi mi pod odrobienie "pańszczyzny".

29

Odp: Małżeństwo bez seksu..

dlaczego ostatnie pieniądze wydajesz na dziecko ewentualnie męża a nie na siebie?

30

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Annna M. napisał/a:

Nie wiem czy to mam sens? jesteśmy po ślubie dwa lata, półtora roku temu urodził nam się Synek. Seks był dla nas zawsze udany,starałam się zaspokoić męża, zresztą w łóżku jestem bardzo otwarta na nowe pomysły, generalnie zawsze lubiłam seks. W 7 msc ciąży przestaliśmy się kochać bo mąż bał się, że w tak zaawansowanej ciąży może zrobić krzywdę maluszkowi. Po porodzie, wiadomo organizm się oczyszcza itd. Trwało to jakiś czas. Jednak potem nic się nie zmieniło. Mój apetyt na seks powrócił i mimo iż nie planowaliśmy drugiego dzieciaczka, stres był ale było i zabezpieczenie. Od tamtej pory kochaliśmy się dwa razy. CZęściej go zaspokajałam oralnie bo tylko na to miał ochotę, niestety w zamian nie otrzymywałam nic. Rok temu postawiłam sprawę jasno, zapytałam czy coś ze mną jest nie tak? jest mu źle w łóżku ? może okazało się że ma inną orientację? nie, nie i nie. Nie chce na ten temat za bardzo rozmawiać, zawsze ucina jakiekolwiek rozmowy. Zawsze mówi "musimy postarać się to zmienić" bylebym się odczepiła, kiedy po raz kolejny dopominam się o jakiekolwiek czułości to mówi że chciałby ale nie mamy prezerwatyw (mimo że przed chwilą był w sklepie, więc jeśli naprawdę chciałby się kochać to przecież nie problem kupić..). Wiem że mnie nie zdradza bo nie ma na to czasu, pracuje na zmiany i jeżeli wychodzi z domu to ze znajomymi i jego bratem. Jest jak pies ogrodnika. Ja zaś w małżeństwie czuję się jak w klatce, bo nie będę zdradzała by szukać zaspokojenia. Małżeństwo się sypie, ale on nie widzi - albo nie chce widzieć - że ma to podstawy przede wszystkim w tym iż się nie kochamy. Rozwód.. kiedy o tym myślę czuje się jak spłoszona zwierzyna. Nie chcę być młodą rozwódką, mamy tak krótki staż, że wierzę że da się coś z tym zrobić, tylko jego postawa jest totalnie bierna! Nie wiem gdzie zwrócić się o pomoc - seksuolog? Psycholog?

Aniu przeczytałam wszystkie posty i jestem w szoku, bo w moim związku jest niemal identycznie.
Tylko że my nie mamy dziecka. Finał jest taki, że śpimy nawet osobno i on ani razu nie przyszedł do mojego łóżka, a już na słowa ,,Musimy coś zmienić'' zawsze ,,MUSIMY - MY!'' dostaję wielkiej frustracji. Jesteśmy ze sobą prawie 8 lat i to zawsze ja inicjowałam zbliżenia. Gdy przestałam, on nie zrobił nic. Oczywiście setki rozmów za nami. Dla niego najważniejsze są gry i TV.
Nie wiem co mogę Ci poradzić, bo sama nie potrafię sobie pomóc. A podobnych wątków było tu naprawdę dużo. Poczytaj sobie.

31

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Ja CHYBA wiem, co sie dzieje w Twoim malżeństwie. Twoja niska samoocena i płacz odbiera mu ochotę na sex. Wiesz, jestem pewna, że jesteś piękna, zgrabna i bardzo kochasz męża. Ale swoim płaczem i dołami sprawiłaś, że on już nie chce się kochać. Ale rozwiązanie może być ( podkreślam MOZE) bardzo proste: wyjdź do kolezanek, idz do klubu, potańcz, zabaw się i zacznij czerpać radość z życia. Radość z życia to nie tylko mąż i dziecko, ale też coś poza rodziną. Jeśli on zobaczy, że masz swoje życie poza nim i dzieckiem, że się uśmiechasz i jesteś pełna egerii, sex wróci. Bo zobaczy, że jego żona jest piękna i atrakcyjna. Narazie jesteś smutna, dlatego tego nie widzi, jest przygnębiony prawdopodobnie tak jak ty. A jeśli będziesz go przymuszać terapią i namowami, efekt będzie odwrotny.

Uśmiechaj się i zacznij żyć, żeby mu pokazać, że nie jest całym światem, że bez niego też potrafiłabyś być szczęśliwa. Wiem, że to trudne, ale da się.

Będzie dobrze, zobaczysz. Nie jestem ekspertem, ale tak mi się wydaje. Powodzenia

32

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Witam. Dołączam się do tematu. Moja historia jest maksymalnie zjechana!!! Z moim mężem jetem już 4 lata z czego prawie 2 lata po ślubie. Znamy się ponad 6 lat. W sumie od początku małżeństwa ciągle się kłócimy. Nie czuję ze strony męża żadnego oparcia. Każdy nawet najdrobniejszy problem jest na mojej głowie. Mam wrażenie, że mój mąż nie ma swojego zdania. Co powiem i chcę usłyszeć jego opinię on twierdzi, że uważa tak samo...uwierzcie, że taka uległość ze strony faceta na dłużą metę jest dla żony męcząca, demotywująca i nie wiem jeszcze jaka !!! Tego jest tyle, że trudno wszystko opisać i kto to będzie czytać... NASZ GŁÓWNY PROBLEM...NIGDY się nie kochaliśmy!!! NIGDY nie uprawialiśmy seksu!!! Czy to jest normalne??? Mąż nie jest impotentem!!!  Z tym jest ok. Przed ślubem próbowaliśmy ale wtedy ja panicznie bałam się ciąży i nie wychodziło nam. Wystarczał nam seks oralny ale ja już nim "rzygam". W sumie nasz zbliżenia były nastawione na przyjemność męża... no bo on miał wytrysk i zadowolony a ja zostawałam rozpalona i wkurzona. Tłumaczyłam mu, że jego zachowania w łóżku nie są dla mnie przyjemne a niektóre nawet bolesne. Kilka miesięcy temu zaczęłam wspominać o rozwodzie jeśli nie zaczniemy współżyć jak normalne małżeństwo. Jednak to co ja uważałam za mobilizacje dla męża okazało się że męża zaczęło jeszcze bardziej hamować. Z mężem nie całowałam się już od kilku miesięcy!!!  Sam jego dotyk mnie irytuje bo zawsze kończy się pytaniem "Mogę pocałować?"(czyt. seks oralny...zawsze tak samo). Ostatnio dowiedziałam się, że według mojej teściowej to z mojej winy nie mamy dzieci. Ona oczywiście nie wie, że nie sypiamy ze sobą. Mąż dopiero kilka dni temu powiedział mi że ma opory przed seksem a moje naciski jeszcze bardziej go hamują. Od kilku miesięcy tłumaczyłam mężowi, że bardzo potrzebuje rozmów z nim bo ja cos mówie a on na to odpowiada zawsze CISZĄ!!! Pytałam czy ma jakiś problem, on zawsze odpowiadał że nie, więc uważam, że skoro chciałam ratować to już dawno temu to skoro mnie tak bardzo kocha to mógł mi zaufac i powiedzieć o wszystkim a on doprowadził do sytuacji kiedy ja już się prawie się wyprowadzałam i mam opory do niego i w sumie zrobił mi pranie mózgu swoim wyznaniem. NIE WIEM CO MAM ROBIĆ. Chcę iść do psychologa...najpierw sama a potem z nim.  To co opisałam to mój prawdziwy dramat!Rozwód czy ratunek(tylko czy jest co ratować)? Proszę przynajmniej o jedną w miarę obiektywną odpowiedź!!!

33

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Witaj Serioo,  Twoja sytuacja jest gorzej niż beznadziejna i według mnie nie ma tu czego ratować. Lepiej zakończyć ten związek. Ja rozstaje się po 8 latach,  przez ostatnie prawie 2 seksu nie było,  tylko że w moim przypadku seks był gdy ja inicjowalam, wiem też że gdyby nie ja to seksu nie byłoby w ogóle, o czym się przekonałam przez ostatnie lata. Podejrzewam albo aseksualizm, choć wcześniej było ok,  albo jakieś patologiczne niezainteresowanie seksem, albo uzależnienie od masturbacji lub porno. Współczuję Ci,  ale mogę domyślać sie jak się czujesz. Do tego ta teściowa. Moi tesciowie są na szczęście wyrozumiali, wiedzą o co chodzi i zalecają specjalistę. Ale co z tego skoro oni i ja tego chcemy,  a partner nie?  Tak jakby czegoś ukrywał, bal się że coś wyjdzie na jaw...

34

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Dziękuję Medith za odpowiedź. Przynajmniej wiem już, że sama sobie nie wmawiam, iż to jest chore. Np moja mama zawsze była za zięciem i zawsze stawała za nim...to ja byłam ta gorsza. Od jakiegoś czasu wiedziała, że jest u nas coś nie tak, ale jak matce powiedzieć coś takiego? Ostatecznie w trakcie jakiejś kłótni powiedziałam jej o co chodzi. Dopiero teraz mówi, że kojarzy pewne fakty z naszego życia i moje wypowiedzi, które sugerowały problem. Ona teraz już sama nie wie co mi doradzić. No ale cóż...DECYZJA NALEŻY DO MNIE! hmm

35 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2014-01-05 00:28:39)

Odp: Małżeństwo bez seksu..
seriooo napisał/a:

Witam. Dołączam się do tematu. Moja historia jest maksymalnie zjechana!!! Z moim mężem jetem już 4 lata z czego prawie 2 lata po ślubie. Znamy się ponad 6 lat. W sumie od początku małżeństwa ciągle się kłócimy. Nie czuję ze strony męża żadnego oparcia. Każdy nawet najdrobniejszy problem jest na mojej głowie. Mam wrażenie, że mój mąż nie ma swojego zdania. Co powiem i chcę usłyszeć jego opinię on twierdzi, że uważa tak samo...uwierzcie, że taka uległość ze strony faceta na dłużą metę jest dla żony męcząca, demotywująca i nie wiem jeszcze jaka !!! Tego jest tyle, że trudno wszystko opisać i kto to będzie czytać... NASZ GŁÓWNY PROBLEM...NIGDY się nie kochaliśmy!!! NIGDY nie uprawialiśmy seksu!!! Czy to jest normalne??? Mąż nie jest impotentem!!!  Z tym jest ok. Przed ślubem próbowaliśmy ale wtedy ja panicznie bałam się ciąży i nie wychodziło nam. Wystarczał nam seks oralny ale ja już nim "rzygam". W sumie nasz zbliżenia były nastawione na przyjemność męża... no bo on miał wytrysk i zadowolony a ja zostawałam rozpalona i wkurzona. Tłumaczyłam mu, że jego zachowania w łóżku nie są dla mnie przyjemne a niektóre nawet bolesne. Kilka miesięcy temu zaczęłam wspominać o rozwodzie jeśli nie zaczniemy współżyć jak normalne małżeństwo. Jednak to co ja uważałam za mobilizacje dla męża okazało się że męża zaczęło jeszcze bardziej hamować. Z mężem nie całowałam się już od kilku miesięcy!!!  Sam jego dotyk mnie irytuje bo zawsze kończy się pytaniem "Mogę pocałować?"(czyt. seks oralny...zawsze tak samo). Ostatnio dowiedziałam się, że według mojej teściowej to z mojej winy nie mamy dzieci. Ona oczywiście nie wie, że nie sypiamy ze sobą. Mąż dopiero kilka dni temu powiedział mi że ma opory przed seksem a moje naciski jeszcze bardziej go hamują. Od kilku miesięcy tłumaczyłam mężowi, że bardzo potrzebuje rozmów z nim bo ja cos mówie a on na to odpowiada zawsze CISZĄ!!! Pytałam czy ma jakiś problem, on zawsze odpowiadał że nie, więc uważam, że skoro chciałam ratować to już dawno temu to skoro mnie tak bardzo kocha to mógł mi zaufac i powiedzieć o wszystkim a on doprowadził do sytuacji kiedy ja już się prawie się wyprowadzałam i mam opory do niego i w sumie zrobił mi pranie mózgu swoim wyznaniem. NIE WIEM CO MAM ROBIĆ. Chcę iść do psychologa...najpierw sama a potem z nim.  To co opisałam to mój prawdziwy dramat!Rozwód czy ratunek(tylko czy jest co ratować)? Proszę przynajmniej o jedną w miarę obiektywną odpowiedź!!!

jakie to smutne. mamy tu klasyczny przypadek kobiety która albo wierzyła w utopijna maksymę "jakoś to będzie" albo zupełnie zignorowała według mnie bardzo poważny sygnał ostrzegawczy który bije tak po oczach że aż człowiek ślepnie od tego blasku i wreszcie kobietę która omotały bajki i baśnie maści wszelakiej że miłość w związku jest najważniejsza a seks to gdzieś tam jest ale tak naprawdę nie wiadomo do końca gdzie. i mamy dramat. jak można dopiero po 4 latach wreszcie zauważyć zaburzenie w relacjach które tak naprawdę było widoczne od początku znajomości. ja sądzę że to wynika z niedostatecznej dojrzałości do zarówno zawierania związku małżeńskiego jak i wszelkich poważnych deklaracji w związku. i piszę to z własnego doświadczenia bo jestem po rozwodzie i byłam tą naiwną wierząca w bajki niedojrzałą kobieta która zawarła związek małżeński bez poznania tego czego od życia partnera/męża siebie oczekuję, co mogę dać, gdzie są moje granice i kim jestem. i wyszło jak zwykle. ciągłe pretensje niespełnione oczekiwania zawiedzione nadzieje. czyli standard. ten błąd bardzo jest przykry w konsekwencje. co zresztą seriooo widać w twojej historii bardzo wyraźnie. możesz unieważnić małżeństwo z powodu braku skonsumowania go. poza tym jak dla mnie to nie jest żaden związek. nie mam pojęcia co was łączy ale nie ma to nic wspólnego z żadną więzią która rodzi się między dwojgiem kochających się ludzi. nie ma między wami ani bliskości ani intymności. jeśli mąż jest osobą odpowiedzialną dojrzałą niech rozwiąże swój problem z oporem przed seksem. najlepiej niech uda się po poradę do specjalisty bo opór przed seksem jest dysfunkcją. ale też może być wymówką. od czego i dlaczego wie już sam mąż. i jak zwykle napiszę nie ważne co zrobi czy nie zrobi twój mąż tu chodzi o to CO TY TERAZ ZROBISZ I JAK DALEKO MASZ PRZESUNIĘTE GRANICE. bo mąż jest wolnym człowiekiem i może robić co chce i może nie robić niczego. wolno mu. a ty MOŻESZ pokornie to znosić MOŻESZ nie pokornie to znosić wszczynając awantury MOŻESZ wziąć sprawy we własne ręce wszak dotyczą twojego życia i odpowiedzialności za jego jakość i PRZERWAĆ ten impas dokonując właściwych zgodnych ze sobą wyborów jednocześnie ponosząc za nie odpowiedzialność jak i przyjmując konsekwencje jako naturalny bieg spraw. i z mojego własnego ogródka ja właśnie z powodu braku seksu zostawiłam mężczyznę. teraz po roku od mojej decyzji uważam że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. dzięki niej poznałam czym jest PRAWDZIWE zaspokojenie oraz odkryłam PRAWDĘ że można mieć WSZYSTKO (w kontekście związku). życzę głębokich przemyśleń i właściwych wyborów.

pozdrawiam ciepło
karolina

36

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Dziewczyny, pierwsza, podstawowa, najważniejsza sprawa - nic nie zrobicie, póki Wasi partnerzy nie zauważą i nie przyznają, że JEST PROBLEM. Póki oni będą uciekać od myślenia, o rozmowie, to żaden psycholog, seksuolog czy szaman syberyjski nic nie pomogą, bo on musi chcieć pomocy. A skoro oni nawet z Wami o tym nie rozmawiają, tylko Was zbywają, to jakby macie związane ręce, bo przyczyn może być setka, od takich stricte fizjologicznych, przez psychologiczne, po duchowo-mistyczne.

37

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Sprawa autorki jest bardzo poważna, ale dopóki mąż jest bierny nic nie jestes w stanie zrobić. Seks to jedna z ludzkich potrzeb, prawda ? Tak jak sen, jedzenie itp. Z tego co mówisz Twojemu mezowi niczego nie brakuje, przyzwyczailas go, ze sama wszystko zalatwiasz i tak mu wygodnie.Mam taka radę; nie sprzątaj mu, niech posiłki sam sobie szykuje, pranie, prasowanie to samo. Ciężko haruje ? Ty tez, ciezko pracujesz na upragnioną bliskość ktora powinna byc czymś naturalnym. Nie odzywaj sie, nie tłumacz, bądź bierna tak dlugo aż sam bedzie potrzebował rozmowy smile

38

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Karolcia_38 Wydaje mi się,  że wiele kobiet łącznie ze mną nie jest wystarczająco silnych żeby odejść. Wprawdzie ja się rozstałam i wkrótce wyjeżdżam, ale już tęsknię, gdyż wciąż laczy nas wielka przyjaźń...

39

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Medith napisał/a:

Karolcia_38 Wydaje mi się,  że wiele kobiet łącznie ze mną nie jest wystarczająco silnych żeby odejść. Wprawdzie ja się rozstałam i wkrótce wyjeżdżam, ale już tęsknię, gdyż wciąż laczy nas wielka przyjaźń...

....ale jesteście wystarczająco silne by trwać w niesatysfakcjonującym frustrującym związku pseudopartnerskim. ja znam ten mechanizm wyparcia i racjonalizacji własnego "nicnierobienia". to jest po to by do końca nie "zwariować" i wciąż móc ulegać samooszukiwaniu się bo (i tu można wymieniać): 1. jestem uzależniona od osobnika z którym jestem, 2. miłość myli mi się z przyzwyczajeniem oraz mieszanką uzależnienia i strachu przed samotnością, 3. paniczny strach właśnie przed samotnością, 4. strach przed brakiem akceptacji przez otoczenie (jak to możliwe że kobieta odchodzi od tak wspaniałego męża/partnera z tak ŚMIESZNIE BŁACHEGO POWODU jakim jest BRAK SEKSU I BRAK ZAPSPOKOJENIA W TEJ SFERZE), 5. często w niesatysfakcjonujących niszczących związkach pozostają ludzie z dysfunkcyjnych rodzin gdzie panuje chaos w stawianiu granic oraz wyniesione wzorce zaburzają percepcję rzeczywistości a dana osoba niemalże pozbawiona jest narzędzi do wzięcia odpowiedzialności za jakość własnego życia obarczając tym otoczenie wokół itp. itd. można w nieskończoność racjonalizować unikanie odpowiedzialności za jakość naszego życia obarczając wokół wszystkich. a nikt za nas ani go nie przeżyje ani nie weźmie za nie owej odpowiedzialności i czy nam się to podoba czy nie innej drogi nie ma.

co do twojego przyjaciela to fajnie że za nim tęsknisz w końcu właśnie jest twoim PRZYJACIELEM i w tej ROLI spełnia się NAJLEPIEJ. ale z tego co pamiętam chciałaś żyć w związku PARTNERSKIM a tu już twój PRZYJACIEL się do tego nie nadaje. więc ciesz się z przyjaźni i szukaj odpowiedniej osoby do stworzenia partnerskiego satysfakcjonującego związku.


pozdrawiam ciepło
karolina

40

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Zgadza się wszystko o czym napisałaś,  bez wyjątku. Czytałam Twoje posty już wcześniej, jesteś terapeutką?  Jeśli nie,  to pomysł o tym, bo masz w sobie niezwykly dar. Ja jestem po psychologii, ale nie mam tego,, czegoś".

41

Odp: Małżeństwo bez seksu..

karolcia_38 masz dużo racji...niestety.

"jak można dopiero po 4 latach wreszcie zauważyć zaburzenie w relacjach które tak naprawdę było widoczne od początku znajomości. ja sądzę że to wynika z niedostatecznej dojrzałości do zarówno zawierania związku małżeńskiego jak i wszelkich poważnych deklaracji w związku"

kilka razy czytałam wasze wypowiedzi, ale ten właśnie fragment jakoś najbardziej daje mi do myślenia...no bo może i masz racje ale z drugiej strony jaka normalna dziewczyna wskakuje chłopakowi do łóżka na drugiej randce. Jakby nie patrzeć jakaś bogobojna też nie jestem, ale w czasie kiedy rodził się "nasz związek" byłam bardzo zasadnicza. No i czym się kierowałam... moja mama musiała się rozwieść(ojciec ją zostawił w 8 miesiącu ciąży...wolał alkohol). Nie chcąc podzielić jej losu znalazłam sobie chłopaka...spokojnego, miłego, pomocnego, pracowitego i bez nałogów. Całe moje krótkie życie wypominałam mamie jak mogła być tak ślepa i wyjść za ojca... i o to na ironie losu trafiłam w pewnym sensie jeszcze gorzej.

bordowa "Z tego co mówisz Twojemu mężowi niczego nie brakuje, przyzwyczaiłaś go, ze sama wszystko zalatwiasz i tak mu wygodnie.Mam taka radę; nie sprzątaj mu, niech posiłki sam sobie szykuje, pranie, prasowanie to samo." moja droga ten etap już jest za mną!!!
tak też robiłam: nie sprzątałam, nie gotowałam ... totalna olewka, zero zainteresowania. Jednak, że męża ojciec umarł przed narodzinami syna to moja teściowa wróciła do domu rodzinnego: teściowa i troje dzieci, brat z żoną (i w sumie) 5 dzieci + dziadkowie czyli 13 osób w jednym domu... MÓJ MĄŻ JEST PRZYZWYCZAJONY DO BAŁAGANU. Odnoszę wrażenie, że w rodzinnym domu męża obowiązuje motto: Każdy sobie rzepkę skrobie!!! Wracając do mojego totalnego olewania...skończyło się kiedy właścicielka miała przyjechać po kasę za mieszkanie (wynajmujemy kawalerkę) no i siłą rzeczy trzeba było doprowadzić mieszkanie do ładu. Mąż wiedział, że właścicielka ma przyjechać w poniedziałek a on przesiedział całą niedzielę nic nie robiąc no bo jak zona wróci z pracy o 22 to jeszcze będzie miała wystarczająco czasu, żeby ogarnąć. Inna sytuacja... mąż pracował w firmie zajmującej się wykańczaniem wnętrz i nie mógł odebrać pensji...problem nr 1 nie mamy kasy na mieszkanie a mojej wypłaty jeszcze nie ma; problem nr 2 jak próbowałam zmotywować męża żeby jakoś wpłynął na szefa i walczył o własne pieniądze to powiedział ŻE TO NIE MOJA SPRAWA I ŻEBYM SIĘ NIE INTERESOWAŁA.

Całą noc myślałam o tym co mi tu napisałyście a teraz mam pustkę. Mój mąż nie ma znajomych z którymi mógłby się spotkać np na piwo, ta sytuacja doprowadza do tego, że czuje się winna że spotykam się z ludźmi z pracy. Nie wiem gdzie sie podziała moja asertywność i racjonalne podejście do życia. Chciałam stworzyć RODZINĘ, chciałam dobrze a wyszło jak zwykle.

42

Odp: Małżeństwo bez seksu..

W pewnym sensie umożliwiasz sama takie życie mężowi. Niech wyjaśnię. Podałaś dwa przykłady, kiedy jego brak zainteresowania i nicnierobienie miałyby poważne konsekwencje, tak? Zamiast pozwolić mu te konsekwencje ponieść, zakasałaś rękawy i po nim "posprzątałaś". Po co on ma się zmieniać, jeżeli Ty zawsze lecisz mu na odsiecz?

43 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2014-01-07 16:01:08)

Odp: Małżeństwo bez seksu..

seriooo według mnie jesteś zdecydowanie jeszcze za młoda na tak poważne zobowiązanie jakim jest małżeństwo. to można wyczytać z twoich postów. twoja "zasadniczość" cię zgubiła. gdybyś była bardziej dojrzała i nie kojarzyła seksu ze stereotypowymi poglądami twoje życie byłoby bardziej świadome i bliższe prawdzie o sobie. ogólnie nie rozumiem postawy ani tekstu ...." ale z drugiej strony jaka normalna dziewczyna wskakuje chłopakowi do łóżka na drugiej randce." przyjrzyj się temu co napisałaś. czy tak o tej intymnej sferze pisze dojrzała kobieta? świadoma własnej wartości tego kim jest jakie ma potrzeby? świadoma tego że ona i tylko ona jest odpowiedzialna za własne życie jego jakość jej wybory za zaspokajanie jej potrzeb? nie. to pisze niedojrzała osoba traktująca zarówno siebie swoje ciało jak i sam akt bardzo stereotypowo płytko wręcz dewaluacyjnie. niejedna NORMALNA kobieta decyduje się na zaspokojenie jej potrzeby bliskości poprzez seks chęci osiągnięcia satysfakcji poprzez przeżycie orgazmu na pierwszej drugiej trzeciej ......... randce. to na której, wybiera ona sama i jej potencjalny partner. nic na siłę nic wbrew sobie ale bez zbędnego oglądania się na otoczenie. wszak to jej życie jej wybory i jej odpowiedzialność i nic nikomu do tego a że wartość własną ma na właściwym poziomie nie ma potrzeby sztucznie jej podnosić używając do tego własnego ciała. myślę że twoje wcześniejsze podejście czyli chęć wizyty u psychologa przyniesie dobre rezultaty. co do reszty to ja już nie wierzę w żadne gierki one z reguły są mało efektywne a osoba "będąca graczem" z reguły boleśnie dowiaduje się że mało co obchodzi partnera/rkę jej prowadzenie czy wręcz jest mu to na rękę. dlatego psycholog pomoże ci określić gdzie są twoje granice i pomoże odkryć naturalne zdolności do prowadzenia dialogu z mężem. jest w tym jednak jedno ale...... to że ty będziesz gotowa do prowadzenia dialogu nie oznacza że mąż będzie do tego zdolny lub zwyczajnie może go dialog z tobą nie interesować. stąd potrzebne są tobie granice do których się zbliżysz by określić kiedy należy opuścić coś co nie przynosi ci ani spełnienia anie satysfakcji ani szczęścia a za to jest źródłem frustracji trosk i cierpienia. nikt przecież nie rodzi się masochistą.

pozdrawiam ciepło
karolina

44

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Medith napisał/a:

Zgadza się wszystko o czym napisałaś,  bez wyjątku. Czytałam Twoje posty już wcześniej, jesteś terapeutką?  Jeśli nie,  to pomysł o tym, bo masz w sobie niezwykly dar. Ja jestem po psychologii, ale nie mam tego,, czegoś".

medith bardzo ci dziękuję dużo to dla mnie znaczy.

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Droga Mamo.
Gratulacje, pierwsze. Wracając do tematu to uważam, że dajesz sobą za bardzo pogrywać, zaspokajając go oralnie. To bardzo osobisty uklad. Jeśli on nie odwzajemnia takiego nomen omen podlizywania się, to ty też powinnaś przestać. Jeśli on nie ma ochoty na seks, to zdrada jest bardzo prawdopodobna. Jeśli twój mąż protestuje przeciwko wizytom u specjalisty i głębokim rozmową to też może coś skrywać. Jeśli sam się zaspokaja to może jest uzależniony od porno w internecie. Miewa chwiejny nastrój? Jest zdenerwowany, a za parę godzin totalnie olewa wszystko? Musisz się bardziej skupić, bo coś jest nie tak. Wydaje mi się, że macie realną szansę na bycie szczęśliwą, jedną rodziną. Musicie zacząć rozmawiać. Musisz sobie wymyślić plan i trzymać się zasad i wymusić na nim zmiany zachowania. Jesteś matką i nie jesteś już wolna, żeby iść do przodu musisz zadbać o rozwój rodziny. Mąż ma chyba dużo stresu, więc nie zapominaj "Kocham Cię". Pozdro

46

Odp: Małżeństwo bez seksu..

undead nightmare troszkę nie rozumiem do kogo kierowałaś te słowa:
"Jesteś matką i nie jesteś już wolna, żeby iść do przodu musisz zadbać o rozwój rodziny." ale może ja już jestem tak zakręcona, że nie nadążam za wami. 

karolcia_38 masz duuuużo racji... MŁODA, GŁUPIA, NIEZNAJĄCA WŁASNEJ WARTOŚCI! CHORA NA STRASZNĄ CHOROBĘ: CO LUDZIE POWIEDZĄ. MYŚLAŁAM, ŻE SKORO PODJĘŁAM DECYZJĘ O MAŁŻEŃSTWIE TO NIE MOGĘ JEJ JUŻ ZMIENIĆ I JAKOŚ TO BĘDZIE... było to naiwne, teraz już wiem. Z tego CO LUDZIE POWIEDZĄ JUŻ PRAWIE SIĘ WYLECZYŁAM. tylko proszę, NIE RÓBCIE MI TU PUBLICZNEGO LINCZU i tak już mam wodę z mózgu

47

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Na piątek jestem zapisana do psychologa.

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Wszystko to kierowałem do twórcy tego postu, ale jeśli potrzebujesz jakichś męskich poglądów to pytaj. wink

49

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Ja już chyba nie mam pytań...może lepiej nie wiedzieć ;/

50

Odp: Małżeństwo bez seksu..
seriooo napisał/a:

undead nightmare troszkę nie rozumiem do kogo kierowałaś te słowa:
"Jesteś matką i nie jesteś już wolna, żeby iść do przodu musisz zadbać o rozwój rodziny." ale może ja już jestem tak zakręcona, że nie nadążam za wami. 

karolcia_38 masz duuuużo racji... MŁODA, GŁUPIA, NIEZNAJĄCA WŁASNEJ WARTOŚCI! CHORA NA STRASZNĄ CHOROBĘ: CO LUDZIE POWIEDZĄ. MYŚLAŁAM, ŻE SKORO PODJĘŁAM DECYZJĘ O MAŁŻEŃSTWIE TO NIE MOGĘ JEJ JUŻ ZMIENIĆ I JAKOŚ TO BĘDZIE... było to naiwne, teraz już wiem. Z tego CO LUDZIE POWIEDZĄ JUŻ PRAWIE SIĘ WYLECZYŁAM. tylko proszę, NIE RÓBCIE MI TU PUBLICZNEGO LINCZU i tak już mam wodę z mózgu

ciekawie odbierasz moje słowa. wskaż mi lincz? po tym co napisałaś sama siebie linczujesz mam wrażenie że nie lubisz siebie. zamiast merytorycznej dyskusji zaczynasz jak dziewczynka tupać nóżka i prowadzić gry manipulacyjne. na mnie to nie robi w ogóle wrażenia bo miałam w swoim otoczeniu dość sporo osób które przedstawiając moje słowa w krzywym zwierciadle próbowały na mnie tym wpłynąć odwrócić uwagę bądź wzbudzić poczucie winy że rzekomo je krzywdzę. moją intencją nie jest zrobienie ci krzywdy ale abyś sama sobie się przyjrzała i nie popełniała błędów ot choćby takich jak ja.

nikt nie użył słowa GŁUPIA. a to że budzisz się ze snu jest jak najbardziej dobrym objawem tylko że z reguły bywa bolesne. jesteś MŁODA (bardzo pozytywna cecha) masz dużo więcej możliwości do pokierowania własnym życiem niż wiele starszych kobiet. doceń to i ciesz się tym. to twoja siła. to że starasz się zrozumieć oznacza że jesteś mądrą osobą bo i pytasz i próbujesz dociec dlaczego tak się dzieje. to duży atut. to właśnie ta cech jest początkiem twojej zmiany. bo zmiana już następuje. działasz szybko jesteś konkretna (w piątek jesteś umówiona z psychologiem) nie rzucasz słów na wiatr. po prostu mocno masz ugruntowane stereotypy. a prawda jest taka że jesteś wartościową młodą kobieta która szuka siebie i własnej drogi jedynie co to nie masz trochę świadomości że wszystko co jest ci potrzebne już masz w sobie. psycholog pomoże ci to odnaleźć i jak odnajdziesz nie będziesz miała wątpliwości do tego jaką masz podjąć decyzję. dla może poprawienia ci trochę humoru ja tupałam nóżkami do około 35 roku życia żyjąc w kłamstwie o sobie moim partnerze i świecie. owszem moja intuicja próbowała ze mną pertraktować ale ja jej w ogóle nie słuchałam dlatego tak długo tkwiłam w impasie. ty wydajesz się być o wiele dalej a masz dopiero 23 lata. żyć nie umierać. masz ogromne szanse by żyć szczęśliwie długie lata. zdecydowanie dłużej niż ja. jedyne co to należy odrzucić stereotypy poznać własne mocne i słabe strony i być sobą w każdej minucie swojego życia. i nie przepraszać za to że jest się takim jakim jest. z całego serca tego tobie życzę. bycie sobą w każdej minucie życia jest niczym innym jak WOLNOŚCIĄ.  oczywiście to są moje przemyślenia i moje doświadczenia może tobie przytrafi się coś innego i odnajdziesz szczęście w zupełnie czymś innym.

51

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Ja ze swojej strony nie widzę żadnego "tupania nóżkami". To co napisałam to była  raczej  w miarę obiektywna ocena mojej sytuacji. A z tym linczem...jestem już przewrażliwiona i to dlatego.

"....ale jesteście wystarczająco silne by trwać w niesatysfakcjonującym frustrującym związku pseudopartnerskim. ja znam ten mechanizm wyparcia i racjonalizacji własnego "nicnierobienia". to jest po to by do końca nie "zwariować" i wciąż móc ulegać samooszukiwaniu się bo (i tu można wymieniać): 1. jestem uzależniona od osobnika z którym jestem, 2. miłość myli mi się z przyzwyczajeniem oraz mieszanką uzależnienia i strachu przed samotnością, 3. paniczny strach właśnie przed samotnością, 4. strach przed brakiem akceptacji przez otoczenie (jak to możliwe że kobieta odchodzi od tak wspaniałego męża/partnera z tak ŚMIESZNIE BŁAHEGO POWODU jakim jest BRAK SEKSU I BRAK ZASPOKOJENIA W TEJ SFERZE), 5. często w niesatysfakcjonujących niszczących związkach pozostają ludzie z dysfunkcyjnych rodzin gdzie panuje chaos w stawianiu granic oraz wyniesione wzorce zaburzają percepcję rzeczywistości a dana osoba niemalże pozbawiona jest narzędzi do wzięcia odpowiedzialności za jakość własnego życia obarczając tym otoczenie wokół itp. itd. można w nieskończoność racjonalizować unikanie odpowiedzialności za jakość naszego życia obarczając wokół wszystkich. a nikt za nas ani go nie przeżyje ani nie weźmie za nie owej odpowiedzialności i czy nam się to podoba czy nie innej drogi nie ma"
Szczerze? jak to czytałam to się popłakałam!!!
Ad 1. Prawda!
Ad 2. Ja już jestem świadoma, że to jest przyzwyczajenie, reszta też prawda
Ad 3. Prawda
Ad 4. I to właśnie będzie lincz!
Ad 5. No właśnie!

Nie tupię nóżkami...wasze odpowiedzi czytam parę razy, żeby zrozumieć intencje i przesłanie. Dołączyłam się do tego wątku, żeby ktoś obcy, bezstronny mógł moja sytuację. A dlaczego chciałam sie tutaj wygadać...a to dlatego, że nie jestem gotowa żeby powiedzieć  o tym komuś bliskiemu bo się po prostu tego wstydzę! Dziękuję za każdą odpowiedź, za każde zdanie które ukazuje mi prawdę! smile

52 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2014-01-08 13:02:35)

Odp: Małżeństwo bez seksu..
seriooo napisał/a:

Ja ze swojej strony nie widzę żadnego "tupania nóżkami". To co napisałam to była  raczej  w miarę obiektywna ocena mojej sytuacji. A z tym linczem...jestem już przewrażliwiona i to dlatego.

"....ale jesteście wystarczająco silne by trwać w niesatysfakcjonującym frustrującym związku pseudopartnerskim. ja znam ten mechanizm wyparcia i racjonalizacji własnego "nicnierobienia". to jest po to by do końca nie "zwariować" i wciąż móc ulegać samooszukiwaniu się bo (i tu można wymieniać): 1. jestem uzależniona od osobnika z którym jestem, 2. miłość myli mi się z przyzwyczajeniem oraz mieszanką uzależnienia i strachu przed samotnością, 3. paniczny strach właśnie przed samotnością, 4. strach przed brakiem akceptacji przez otoczenie (jak to możliwe że kobieta odchodzi od tak wspaniałego męża/partnera z tak ŚMIESZNIE BŁAHEGO POWODU jakim jest BRAK SEKSU I BRAK ZASPOKOJENIA W TEJ SFERZE), 5. często w niesatysfakcjonujących niszczących związkach pozostają ludzie z dysfunkcyjnych rodzin gdzie panuje chaos w stawianiu granic oraz wyniesione wzorce zaburzają percepcję rzeczywistości a dana osoba niemalże pozbawiona jest narzędzi do wzięcia odpowiedzialności za jakość własnego życia obarczając tym otoczenie wokół itp. itd. można w nieskończoność racjonalizować unikanie odpowiedzialności za jakość naszego życia obarczając wokół wszystkich. a nikt za nas ani go nie przeżyje ani nie weźmie za nie owej odpowiedzialności i czy nam się to podoba czy nie innej drogi nie ma"
Szczerze? jak to czytałam to się popłakałam!!!
Ad 1. Prawda!
Ad 2. Ja już jestem świadoma, że to jest przyzwyczajenie, reszta też prawda
Ad 3. Prawda
Ad 4. I to właśnie będzie lincz!
Ad 5. No właśnie!

Nie tupię nóżkami...wasze odpowiedzi czytam parę razy, żeby zrozumieć intencje i przesłanie. Dołączyłam się do tego wątku, żeby ktoś obcy, bezstronny mógł moja sytuację. A dlaczego chciałam sie tutaj wygadać...a to dlatego, że nie jestem gotowa żeby powiedzieć  o tym komuś bliskiemu bo się po prostu tego wstydzę! Dziękuję za każdą odpowiedź, za każde zdanie które ukazuje mi prawdę! smile

ha! i widzisz to jest dopiero postęp. jeśli się popłakałaś znaczy się w tych zdaniach zawarłam ciebie. a zdania są takie bo biorą się z mojego doświadczenia ponieważ podzieliłam twój los i wyszłam za wcześnie za mąż. co do "tupania nóżkami" miałam wrażenie że te słowa napisane capslockiem ......."MŁODA, GŁUPIA, NIEZNAJĄCA WŁASNEJ WARTOŚCI! CHORA NA STRASZNĄ CHOROBĘ: CO LUDZIE POWIEDZĄ. MYŚLAŁAM....." są formą krzyku i takim dość powszechnym występkiem manipulacyjnym. zresztą osobiście nie sądzę byś tak naprawdę o sobie myślała. ja uważam że jesteś na jak najlepszej drodze ku wolności i zauważam też że twoja intuicja podpowiada ci w którym miejscu napotkasz trudności. jak słusznie zauważyłaś Ad 4 to będzie najbardziej dotkliwa konsekwencja ale nie dlatego że taka ona właśnie jest ale dlatego że odmawiasz sobie prawo do samostanowienia i bycia tym kim być chcesz. powiem tak niezwykle trudno jest być sobą i trwać w tym niezłomnie. początki są bardzo trudne bo różni ludzie będą na tobie próbować załatwiać własne interesy robiąc ci "pranie mózgu" używając do tego wielu technik manipulacyjnych. zacznę od tych najbardziej powszechnych :

1. wzbudzanie strachu (nikt cię nie zechce, zostaniesz sama, nie dasz sobie rady w życiu)
2. wzbudzanie poczucia winy (jak możesz jemu to zrobić, jesteś księżniczką której się w dup...ie poprzewracało, myślisz tylko o sobie jesteś egoistką)
3. wszelkiej maści prawdy objawione (kobiety tak nie powinny się zachowywać, rolą żony w małżeństwie jest trwanie u boku męża, skoro wzięłaś ślub teraz MUSISZ w tym małżeństwie trwać bo związek małżeński to świętość i jest zawarty na całe lata świetlne, skoro jesteś mężatką powinnaś wziąć to pod uwagę i zamiast strzelać fochy i oczekiwać związku partnerskiego ugnij się i dostosuj do męża, nie masz prawa popełniać błędów, jedyne słuszne jest to co mówi matka ojciec ogół społeczeństwa bez względu na twoją własną indywidualność i pomysł jak chcesz przeżyć własne życie, mężczyźni nie rozmawiają więc nie wymuszaj na mężu dialogu i ciesz się że w ogóle otwiera usta do ciebie,  mężczyźni nie mówią o uczuciach emocjach własnym świecie wewnętrznym itd. itp.)
4. motto życiowe wielu "w życiu nie można mieć wszystkiego" więc ciesz się z tego co masz i nie chcij więcej. gdybym tak myślała trwałabym przy poprzednim partnerze w nieszczęściu frustracji i zgryzocie stając się zgorzkniała starą babą a tak mam wszystko. bo to jest tak że jak masz to na czym ci najbardziej zależy masz odczucie że właśnie wszystko masz i niczego więcej właściwie już nie potrzebujesz.
5. wszelkiej maści manipulacje psychofagów wyjątkowo niebezpiecznych jednostek które różnymi technikami załatwiają własne interesy (fizyczne, ekonomiczne, społeczne, emocjonalne) kosztem twojej osoby.(obrażanie się, karanie brakiem seksu, liczne kłamstwa, celowe unikanie bliskości, milczenie, notoryczne niedotrzymywanie danego słowa jako kara za twoje zachowanie, wyśmiewanie szydzenie pomniejszanie twojej wartości szczególnie w towarzystwie innych osób itp.)

jak widzisz letko :-) nie będzie ale zdecydowanie warto. walcz o siebie o własne życie o własną przestrzeń. wielu ludzi spotkasz na swojej drodze którzy będą mieli ogromny tupet a niekiedy wykażą się chamstwem w mówieniu ci "co jest dla ciebie dobre lepsze najlepsze, jak POWINNAŚ żyć, jakich MUSISZ dokonywać wyborów, i jaka MASZ być by inni cię akceptowali i lubili. a prawda jest zgoła inna. sama się powoli zaczniesz przekonywać. i nie bój się wszystko co jest ci potrzebne masz w sobie. i nie pozwól aby ktokolwiek był autorem twojego życia bo nie on na łożu śmierci będzie robił sobie "rachunek sumienia" nie on będzie za twoje życie odpowiadał i nie on będzie ponosił konsekwencję twoich wyborów. więc wara od twojego życia. jak zechcesz poprosisz o radę ale o radę a nie litanię jaka masz być i co masz robić. no może i tu znajdziesz coś dla siebie.

pozdrawiam ciepło i daj znać jak wizyta u psychologa
karolina

53 Ostatnio edytowany przez seriooo (2014-01-10 13:03:09)

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Hej. Jestem po wizycie i teraz mogę się przyznać. Byłam w centrum, w którym bezpłatnie przyjmują specjaliści, m.in właśnie psycholog.
A tym psychologiem był KSIĄDZ!!! SERIO!!!l
Bałam się tej wizyty, ale pomyślałam, że warto poznać opinię i takiej osoby. Ksiądz jak to ksiądz przynajmniej teoretycznie nie powinien wiedzieć na czym polega problem braku współżycia w małżeństwie... i idąc tym tropem skupił się na kwestii duchowej i różnic między mną a mężem wynikającymi z wartości  wyniesionych z domu. Miał dużo dużo racji...że jest we mnie dużo emocji, że każde wyniosło z domu inne wyobrażenie o małżeństwie. W sumie nie powiedział nic czego bym  nie wiedziała...po prostu ktoś mi to głośno powiedział. Jednak jak się spodziewałam problem naszego współżycia został zbagatelizowany. Na wizytę poszłam po nocnej zmianie, u psychologa popłakałam się ale nie czułam się na tyle swobodnie, żeby mu powiedzieć, że w łóżku odrzuca mnie od męża. Obecnie czuję spokój ale nadal nie wiem co zrobić. To jest taki spokój pogodzenia się z beznadzieją sytuacji.

CZASAMI ŻYCIE STAWIA NAS PRZED TRUDNYM WYBOREM. BOIMY SIĘ ZMIAN.
NIE DLATEGO, ŻE NIE WIEMY CZY TO SIĘ UDA, PO PROSTU TRUDNO NAM SIĘ ROZSTAĆ Z TYM, Z CZYM SIĘ JUŻ NAUCZYLIŚMY RADZIĆ, ZBYT CZĘSTO PATRZYMY W PRZESZŁOŚĆ I TRACIMY TO CO MOŻEMY ZYSKAĆ!

54

Odp: Małżeństwo bez seksu..

O boże ksiadz? Kochana radziłabym Ci wybrać się do innego psychologa, ale upewnij się żeby nie był on ksiadzem. Ja nie byłam nigdy u żadnego, sama jestem po psychologii (ale bardziej od strony biologicznej ) i moją terapią są alternatywne formy leczenia jak np.  EFT. Jak chcesz to mogę też Ci wysłać wycinki z różnych forów, które otworzyły mi oczy,  gdyż ja na poczataku byłam pełna nadziei,  że wszystko będzie dobrze. Z resztą wypowiedzi Karolci_38 są bardzo cenne,  ona też wypowiadała się na ten temat w innym wątku. Zazdroszczę jej tej siły,  ale dzięki temu jest teraz szczęśliwa. Z resztą ja też już podjęłam decyzję, wyjeżdża daleko.

55 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2014-01-11 17:02:51)

Odp: Małżeństwo bez seksu..

niestety ja także uważam że sprawy duchowe nie należałoby mieszać w kwestię relacji małżeńskich. według mnie najlepszą alternatywą była by kobieta psycholożka. jedna wizyta to nie jest żadna pomoc. poszukaj w innym miejscu i zdecydowanie nie ksiądz. poza tym nie każda psycholożka będzie dla ciebie. jeśli nie potrafiłaś się otworzyć to oznacza że cel wizyty w ogóle nie został osiągnięty. a jeśli twój problem został zignorowany oznacza to stronniczość i brak profesjonalizmu. i dotyczy to nie tylko księdza ale każdego innego psychologa czy psycholożki. między pacjentem a psychologiem w trakcie terapii wytwarza się specyficzna relacja oparta na zaufaniu szczerości i otwartości. ty obligujesz się być szczera i otwarta a psycholog działa w jak najlepszej wierze w zgodzie z jego doświadczeniem oraz nabytą wiedzą zyskując twoje zaufanie. jeśli coś w tej relacji brakuje czy też nie działa oznacza że należy szukać pomocy dalej aż znajdziesz osobę która będzie ci odpowiadać.

56

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Widziałam, że problem braku współżycia w moim małżeństwie  jest bagatelizowany od początku rozmowy więc nie widziałam sensu dokładnego relacjonowania przebiegu naszych "zbliżeń". Zauważyłam też, że sam KSIĄDZ/psycholog nie zauważał jaka to jest dla mnie tragedia albo celowo omijał temat!

57

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Zawsze patrzę na ludzi z "lekkim" oszołomieniem, gdy wchodzą w związek małżeński nie poznając siebie wzajemnie od strony seksu. Takie zaufanie na ślepo,  a nuż widelec się dotrzemy w lóżku a jak nie to jakoś to będzie. Efekty na dłuższą metę fatalne , wręcz opłakane. Ludzie zanim zawrzą związek małżeński autentycznie od strony łóżkowej powinni siebie poznać , bo później wychodzą takie ceregiele i schody ,a nie żyje na tym świecie od wczoraj i nie jedno już widziałam jaki finał był tak odważnego (naiwnego kroku) że seks to dopiero po ślubie

58

Odp: Małżeństwo bez seksu..

No właśnie religia(nie mylę z wiarą) zawsze niesie takie zagrożenie, chyba ta czystość małżeńska była własnie po to by kobieta wpadła w sidła małżeństwa i czasem na odwrót.

59

Odp: Małżeństwo bez seksu..
mortisha napisał/a:

Zawsze patrzę na ludzi z "lekkim" oszołomieniem, gdy wchodzą w związek małżeński nie poznając siebie wzajemnie od strony seksu. Takie zaufanie na ślepo,  a nuż widelec się dotrzemy w lóżku a jak nie to jakoś to będzie. Efekty na dłuższą metę fatalne , wręcz opłakane. Ludzie zanim zawrzą związek małżeński autentycznie od strony łóżkowej powinni siebie poznać , bo później wychodzą takie ceregiele i schody ,a nie żyje na tym świecie od wczoraj i nie jedno już widziałam jaki finał był tak odważnego (naiwnego kroku) że seks to dopiero po ślubie

U nas wszystko było na początku ok. Na szczęście nie jesteśmy małżeństwem. Po ok 2 latach jego podejście do seksu zaczęło się zmieniać.

60

Odp: Małżeństwo bez seksu..
Medith napisał/a:

O boże ksiadz? Kochana radziłabym Ci wybrać się do innego psychologa, ale upewnij się żeby nie był on ksiadzem. Ja nie byłam nigdy u żadnego, sama jestem po psychologii (ale bardziej od strony biologicznej ) i moją terapią są alternatywne formy leczenia jak np.  EFT. Jak chcesz to mogę też Ci wysłać wycinki z różnych forów, które otworzyły mi oczy,  gdyż ja na poczataku byłam pełna nadziei,  że wszystko będzie dobrze. Z resztą wypowiedzi Karolci_38 są bardzo cenne,  ona też wypowiadała się na ten temat w innym wątku. Zazdroszczę jej tej siły,  ale dzięki temu jest teraz szczęśliwa. Z resztą ja też już podjęłam decyzję, wyjeżdża daleko.

Mam nadzieję, propozycja przesłania wycinków jest aktualna smile

61

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Witam moje drogie. Podjęłam decyzję a nawet ją zrealizowałam! Od lutego nie mieszkam z mężem a od marca mieszkam na nowej stancji. I uważam, że podjęłam słuszną decyzję. Teraz moje pytanie co do rozwodu czy to cywilnego czy kościelnego. Czy sądy wymagają jakiegoś zaświadczenia, że jeszcze nie współżyłam co by potwierdzało brak skonsumowania mojego małżeństwa?! Czy któraś z Was spotkała się z czymś takim?

62

Odp: Małżeństwo bez seksu..

jeśli w malzenstwie nie było wogole seksu to można nawet uniewaznic slub kościelny tak slyszalam, ale proponowałabym spytac ksiedza

63

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Witajcie kobietki!

Wiem, że wątek jest stary i dawno nic tu nie pisałyście, ale liczę na to, że do którejś z Was dotrę. Zbieram materiały do artykułu o braku seksu w małżeństwie. Może chciałybyście opowiedzieć o swoich doświadczeniach? Jeśli będzie potrzeba, może być anonimowo. Liczę, że któraś z Was się skusi, Wasze historie mogę być pomocne dla innych kobiet w podobnych sytuacjach. Pozdrawiam

64 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-20 10:14:14)

Odp: Małżeństwo bez seksu..

Zawsze jest jakis powod ale rzeczywiscie to jest pewna czesta niestety dysfunkcja w zwiazkach, ktora polega na dlugim tolerowaniu negatywnej dla zwiazku postawy, przechodzac wlasciwie do porzadku dziennego ze sprawami, ktore nalezy wyjasnic najpozniej w ciagu tygodnia!

Natomiast...jesli chodzi o powody opisanego przez autorke przypadku, to najbardziej prawdopodobne sa - inna kobieta, samozaspokajanie sie (moglo miec miejsce wczesniej), ozieblosc seksualna lub nawet inna orientacja seksualna. Kwestia jak to odkryc/zdiagnozowac pozostaje w gestii autorki.

"strach przed brakiem akceptacji przez otoczenie (jak to możliwe że kobieta odchodzi od tak wspaniałego męża/partnera z tak ŚMIESZNIE BŁAHEGO POWODU jakim jest BRAK SEKSU I BRAK ZASPOKOJENIA W TEJ SFERZE),"

Hmm, autorko zyjesz w jakims nierealnym swiecie wlasnych chyba wyobrazen. To co napisalas powyzej jest jak najbardziej powodem zeby uzyskac rozwod z wylacznej winy meza gdyz seks jest podstawa wiezi malzenskiej i jest to zdef. w interpretacji wniosku, gdize mowa jest o trzech zasadniczych wieziach (uczuciowej, fizycznej, materialnej). Ktos, kto swiadomie jedna z tych wiezi niszczy, przyczynia sie wylacznie do rozpadu malzenstwa.

Moim zdaniem albo wybiera sie do specjalisty albo wniosek do sadu i wylaczna wina meza, alimenty na dziecko. Wtedy sie od siebie uwolnicie. Chyba ze maz zechce wyjasnic/wyleczyc powody swojego postepowania i wtedy cos z tym zrobicie/zdecydujecie. Inaczej sie nie da, po prostu. Bo jednostronnie sie nie da. Wyniszczysz tylko w sobie pewne wrazliwosci. Juz to ze przez dluzszy czas dalas swiadoma zgode na patologiczna sytuacje, swiadczy o utracie instynktu samozachowawczego.

65

Odp: Małżeństwo bez seksu..

moze przemyć mu w jedzeniu jakas wiagre?

Posty [ 65 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo bez seksu..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024