Witam,
mój problem może okazać się śmieszny jednak jest i nie mogę sobie już z nim sama poradzić.
Jestem strasznie chuda. Wszyscy mi to mówią, wszyscy po tym względem mnie krytykują. Mi samej się to strasznie nie podoba! Od zawsze marzę o kobiecych kształtach a nie wystających kościach. Mój problem jednak polega na tym, że ja po prostu NIENAWIDZĘ JEŚĆ. Jedzenie wgl nie sprawia mi przyjemności. Dla mnie ta czynność w codziennym życiu mogła by nie istnieć. Marzę o tym aby przytyć ale moje psychiczne podejście wgl mi na to nie pozwala.
Fakt zdarzyło mi się raz sporo przytyć ale wtedy moją motywacją było to, że chciałam dobrze wyglądać na studniówce. Wtedy jadłam jak szalona góra przez 3 tygodnie ale później i tak schudłam i tak podwójnie szybko. To nie jest anoreksja - tyle wiem bo gdy patrzylam w lustro jak byłam ''grubsza'' uwielbialam ten widok.
Także nigdy nie zmusilam się do wymiotowania. Dla mnie to jest okropne i wgl mnie do tego nie ciągnie.
Zatem mam pytanie - co jest ze mną nie tak?
Jak mam zmienić swój pogląd na temat jedzenia?
Z góry dziękuje za odpowiedz.