WITAM.2 TYG TEMU DOWIEDZIALAM SIE O ZDRADZIE MĘŻA.MAM 39 LAT.JESTEŚMY 12 LAT PO ŚLUBIE.MAMY DZIECKO 6LAT.MĄŻ POWIEDZIAL ŻE MNIE NIE KOCHA.ŻE KOCHA TAMTĄ.ZACZĘLO SIE MIEDZY NAMI PSUC OK 2 LAT TEMU.NIE POWIEM MAŻ MI POMAGAŁ.BYLY NIEDZIELNE SNIADANIA, PRAŁ, SPRZATAL, ZMYWAŁ NACZYNIA ALE NIE BYLO SEKSU A JAK BYL TOON INICJOWAŁ.ZMOJEJ STRONY NIE BYLO INICJATYWY.POWIECIE ZE TO MOJA WINA.ALE TAK NAPRAWDE TO WINA NAS OBYDWU.ODSUNĘLIŚMY SIĘ OD SIEBIE.ONA DALA MU UCZUCIE. NAJGFORSZE JEST TO ZE PRACUJA RAZEM.ON DALA SIE Z NIA SPOTYKA.ROZMAWIALISMY O TYM.POWIEDZIALAM ZE GO NADAL KOCHAM,ZE MI ZALEZY ZE SIE ZMIENIĘ/ALE ON JUZ W TO NIE WIERZY.Z JEGO UST NIE PADLO NIC CO BY WSKAZYWALO NA TO ZE MU ZALEZY.BOI SIE ZE STRACI DZIECKO.JA JESTEM TUTAJ SAMA.NEI MAM NIKOGO Z RODZINY, MALO ZARABIAM I NIE DAM RADY UTRZYMAC SIEBIE I DZIECKO.CHCĘ WALCZYĆ O NAS ,ALE CZY TO MA SENS.PRZEPRASZAM ZA TEN CHAOS.ALE JEST WE MNIR TYLE ZALU ZLOSCI, GORYCZY.JUZ NIE WIEM CO ROBIC.
2 2012-09-19 12:13:02 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-19 12:13:18)
jeszcze kocha uważam, że zanim wniesiecie sprawę do sądu o rozwód, a pewni to nastąpi, powinniscie się wybrac do terapeuty rodzinnego. Nie po to, by was na siłę godził i rozpalał uczucia, których nie ma w jednym z Was, ale byście na spokojnie spojrzeli czego Wam TAK NAPRAWDĘ w tym związku zabrakło. W ten sposób przygotujecie się i do rozprawy w sądzie i do dalszego życia u boku kogoś innego jeśli tak będzie z czasem.
moim zdaniem skoro Twój mąż powiedział, że kocha tamtą to nie ma tutaj nadziei, on nie wierzy, że się zmienisz i z tego co mi się wydaje to nie chce nic naprawiać w Waszym związku, współczuję Ci bardzo, że jesteś w takiej sytuacji, ale myślę, że nic z tego już nie będzie, i że nie ma o co walczyć.
Myślę, ze to może kryzys wieku średniego. On od Ciebie nie odejdzie, ale musisz mu dać nauczkę, bo nie może przecież Cię zdradzać.
Wedlug mnie to taki klasyczny przypadek... Znudzony facet, który poznaje kobiete. Dreszczyk emocji, coś nowego... Z nią może uprawiać dziki sex a z Tobą zmywac naczynia.. Ale to wcale nie oznacza, ze on ją kocha. Według mnie to po prostu chwilowa fascynacja. Przecież ten caly czas pryśnie, gdy z nią zamieszka i okaże się, ze z tą kobietą też nie będzie super seksu bo naczynia są w zlewie.
No ale cóż, na siłę nic się nie da zrobić. Możesz z nim porozmawiać, wytłumaczyć, aby spróbowac od nowa.
Wedlug mnie to taki klasyczny przypadek... Znudzony facet, który poznaje kobiete. Dreszczyk emocji, coś nowego... Z nią może uprawiać dziki sex a z Tobą zmywac naczynia.. Ale to wcale nie oznacza, ze on ją kocha. Według mnie to po prostu chwilowa fascynacja. Przecież ten caly czas pryśnie, gdy z nią zamieszka i okaże się, ze z tą kobietą też nie będzie super seksu bo naczynia są w zlewie.
No ale cóż, na siłę nic się nie da zrobić. Możesz z nim porozmawiać, wytłumaczyć, aby spróbowac od nowa.
możliwe, że jest tak jak piszesz, ale niech się z nim rozejdzie, niech tamten sobie pójdzie z tą drugą i jak będzie chciał wrócić to należy mu się kosz. ja bym tak zrobiła, dla mnie zdrada przy takich jeszcze uczuciach do kochanki oznacza koniec.
No jeśli tamtą kocha to nic nie zrobisz. Mimo wszystko zalecam wizytę u terapeuty rodzinnego, który pomoże tak naprawdę spojrzeć na swoje uczucia i wzajemną relację z boku.
Jeżeli na prawdę chcesz ratować Wasz małżeństwo to teraz daj mu odejść.
Bez miny cierpiętnicy, która będzie czekać tylko twardej kobiety.
Tak chciałeś to droga wolna i Twój wybór.
Płacz i prośby, tylko odsunął go jeszcze bardziej.
Potem pozostaje Ci czekać
9 2012-09-19 16:08:17 Ostatnio edytowany przez jeszcze kocha (2012-09-19 16:11:48)
dziekuje wszystkim za rady.moze oszukuje sama siebie,ze cos z tego bedzie.on sam nie wie co ma robic. porażka.a ja mam to wiedziec.wiem ze jak na razie chce zaczac wszystko od nowa.chce dac nam szanse.tylko czy to ma sens.przeciągac cos co jest nieuniknione.oklamuje sama siebe, ze cos z tego bedzie.tak bym chciala wierzyc.problem ma on bo nei maja gdzie mieszkac.ona zapomnialam napsac jest mloda,nie wiem ile dokladnie (ok 25 lat chyba), w czerwcu tego roku roku miala rozwod i ma dziecko.mieszka z rodzicami ,swoim dziadkiem i synkiem w jednym domu.jej rodzice ani nasi nic jeszcze nie wiedza..sama juz nie wiem co chce.dzieki jeszcze raz za rady.a o terapi to nie chce slyszec, kiedys mi ja proponowal to powiedzialam nie.dzis on nie chce,
dziekuje wszystkim za rady.moze oszukuje sama siebie,ze cos z tego bedzie.on sam nie wie co ma robic. porażka.a ja mam to wiedziec.wiem ze jak na razie chce zaczac wszystko od nowa.chce dac nam szanse.tylko czy to ma sens.przeciągac cos co jest nieuniknione.oklamuje sama siebe, ze cos z tego bedzie.tak bym chciala wierzyc.problem ma on bo nei maja gdzie mieszkac.ona zapomnialam napsac jest mloda,nie wiem ile dokladnie (ok 25 lat chyba), w czerwcu tego roku roku miala rozwod i ma dziecko.mieszka z rodzicami ,swoim dziadkiem i synkiem w jednym domu.jej rodzice ani nasi nic jeszcze nie wiedza..sama juz nie wiem co chce.dzieki jeszcze raz za rady.a o terapi to nie chce slyszec, kiedys mi ja proponowal to powiedzialam nie.dzis on nie chce,
sam nie wie co zrobić?niech idzie i utrzymuje pannę i jej dziecko, boże jacy niektórzy faceci są głupi(wybacz mi, ale to tylko moja opinia)żeby wybrać taką pannę...bagno jak dla mnie...myślę, że możesz być dumna chociaż z tego jaką jesteś kobietą.
chyba macie racje.powinnam myslec o sobie i naszym dziecku.dosc placzu i tak nic tym nie wskuram.tylko ze tak latwo to poweidziec a co innego zrobic.ale musze sie zmienic nie plakac nie prosic aby zostal, bo go prosze uwierzcie mi.koniec z tym.bedzie ciezko ale mysle ze dam rade.musze zyc dla siebie i dziecka.dzieki za rady.
Masz racje Martusia, za blędy trzeba płacić. Jeżeli facet jest na tyle głupi, że rezygnuje z malżeństwa dla kochanki to cóż, jego wybór. Jednak zazwyczaj jest tak, ze tacy faceci wracają jak bumerangi.. Co oczywiście nie oznacza, że żona musi ich przyjąć z otwartymi ramionami.
chyba macie racje.powinnam myslec o sobie i naszym dziecku.dosc placzu i tak nic tym nie wskuram.tylko ze tak latwo to poweidziec a co innego zrobic.ale musze sie zmienic nie plakac nie prosic aby zostal, bo go prosze uwierzcie mi.koniec z tym.bedzie ciezko ale mysle ze dam rade.musze zyc dla siebie i dziecka.dzieki za rady.
kjeszcze kocha, poszukaj posty monico.... ona przeszła to co ty
odroczone w czasie, ale jednak to samo...
chyba macie racje.powinnam myslec o sobie i naszym dziecku.dosc placzu i tak nic tym nie wskuram.tylko ze tak latwo to poweidziec a co innego zrobic.ale musze sie zmienic nie plakac nie prosic aby zostal, bo go prosze uwierzcie mi.koniec z tym.bedzie ciezko ale mysle ze dam rade.musze zyc dla siebie i dziecka.dzieki za rady.
masz rację pomyśl o sobie i dziecku,teraz Wy jesteście najważniejsze,i nie proś go by został, niech idzie do tej swojej, trzymam kciuki mocno za Ciebie, bądź silna.
Witam. już pół roku zmagam się z byciem zdradzoną. to forum daje mi poczucie, że nie jestem odosobniona w swoich emocjach. To wspiera. I tak wszystkie wiemy, że tylko ten "przeklęty czas" wszystko zmieni.
Jeśli kogoś to interesuje, to jest ciekawy blog w sieci Reakcja Fantomowa w którym chłopak opisuje każdy dzień po końcu związku. Ciekawie widzieć swoje emocje u kogoś innego.
Bądźmy dzielne!
Dziewczyny dlaczego tak stoicie za jedną stroną czyli swoją kobiecą ?
Mogę się poczuć w sytuacji twojego męża i mogę go całkowicie zrozumieć. Ja jestem na etapie kiedy jesteśmy ze sobą około 10lat i zaczyna powoli się psuć. Powoli od jakiegoś czasu. Psuć dlatego, bo znika we mnie nadzieja na zmianę i znika chęć podsysania ognia.
Też jesteśmy zgraną parą rozumiemy siebie, pomagamy sobie. Rozmawiamy, podróżujemy, chodzimy do kina i restauracji. Ale człowiek się starzeje i powoli do niego dochodzi że w sferze sexu nigdy nie był szczęśliwy i spełniony. I to nie chodzi tylko o sex fizyczny, ale o całą sferę i pruderyjność. Forma sexu jest tabu jak i w rozmowach i urozmaicenia w łóżku. Dla drugiej osoby sexu mogłoby nie być a jak jest to tylko z inicjatywy mężczyzny ! A on powoli się tym męczy buzuje jak zamknięty czajnik. Kiedy się kochasz to o ona w tym czasie myśli o nowych butach a w tobie tobie wszystko słabnie. Erotyzm dla faceta jest ważny od rozmów po chęć widzenia własnej żony - dziewczyny w podkoszulku bez majtek po sex. Niestety dużo grono dziewczyn tego nie widzi i nie czyje. A co gorsza obiecuje że się zmieni i poprawi swój stosunek do erotyzmu. Mijają lata a tutaj nic się nie zmienia a raczej pogłębia.
I dlaczego no nazywacie jak powiedziała fairytale:
"Wedlug mnie to taki klasyczny przypadek... Znudzony facet"
otóż się mylisz to jest facet zmęczony psychicznie, przez kobietę!
Natchodzi ten czas i facet jest już w związku parę lat. I od razu są słowa kryzys wieku średniego. Dlatego jak spotka tą inną kobietę ( nie nazywajcie ją kochanką lecz nową nadzieją nową wybranką) to unosi się jak na skrzydłach i czuje wiatr w żaglach. Ale to się tyczy tak samo mężczyzn jak i kobiet.
Możliwe że między Twoim mężem a Tobą most się zerwał. Za długo czekałaś z drugiej strony brzegu, albo bałaś się przez niego przejść. On już nie widzi siensu w odbudowę tego mostu. Obawiając się że za dużo straci energii na odbudowę a Ty dalej będziesz bała się przejść na drugą stronę.
Bardzo ładnie przedstawia to film Dwoje do poprawki - teraz weszło do kim.
Zastanowmy sie czy lepiej zmywac naczynia z zona do konca zycia czy dac sobie szanse na nowy namietny zwiazek?
Dlaczego ty mialabys utrzymywac dziecko a nie wspolnie? A moze to on bedzie chcial sie nim opiekowac?
A orzeczenie o rozwodzie z czyjej winy? Jego czy Twojej? Porste pytanie: dlaczego nigdy nie inicjowalas seksu??? Czy rozmawial z Toba o tym?
Zastanowmy sie czy lepiej zmywac naczynia z zona do konca zycia czy dac sobie szanse na nowy namietny zwiazek?
Dlaczego ty mialabys utrzymywac dziecko a nie wspolnie? A moze to on bedzie chcial sie nim opiekowac?
A orzeczenie o rozwodzie z czyjej winy? Jego czy Twojej? Porste pytanie: dlaczego nigdy nie inicjowalas seksu??? Czy rozmawial z Toba o tym?
A jak długo ta namiętność bedzie trwać??? # miesiące, cztery? a co pozniej?
Ja doskonale wszystko rozumiem, ale jak nie zaryzykuje to sie nie dowie, prawda? Autora chyba duzo wiecej wie ale tego nie napisala, przeciez ot tak nie mowi sie zonie, ze juz sie jej nie kocha i odchodzi do kogos.
'ZMYWAŁ NACZYNIA ALE NIE BYLO SEKSU A JAK BYL TOON INICJOWAŁ.ZMOJEJ STRONY NIE BYLO INICJATYWY.POWIECIE ZE TO MOJA WINA.ALE TAK NAPRAWDE TO WINA NAS OBYDWU.ODSUNĘLIŚMY SIĘ OD SIEBIE.ONA DALA MU UCZUCIE.'
Napisala, ze ona dala mu uczucie czyli sama sie przyznaje ze mu tego nie dawala o seksie nie wspominajac....
Ja doskonale wszystko rozumiem, ale jak nie zaryzykuje to sie nie dowie, prawda? Autora chyba duzo wiecej wie ale tego nie napisala, przeciez ot tak nie mowi sie zonie, ze juz sie jej nie kocha i odchodzi do kogos.
'ZMYWAŁ NACZYNIA ALE NIE BYLO SEKSU A JAK BYL TOON INICJOWAŁ.ZMOJEJ STRONY NIE BYLO INICJATYWY.POWIECIE ZE TO MOJA WINA.ALE TAK NAPRAWDE TO WINA NAS OBYDWU.ODSUNĘLIŚMY SIĘ OD SIEBIE.ONA DALA MU UCZUCIE.'
Napisala, ze ona dala mu uczucie czyli sama sie przyznaje ze mu tego nie dawala o seksie nie wspominajac....
Tu sie z Toba nei zgodze, niestety w moim przypadku tak bylo. Odchodze do innej, nie kocham Cię już i koniec! spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Z sexem problemu nie było, NIGDY, kochałam i kocham Go strasznie. Ta innośc ktora ofiaruje mu kochanka minie, a wtedy pozostaną wyrzuty sumienia, ból i tęsknota...takie jest moje zdanie, nie narzucam go nikomu.
Podoba mi się to co napisał netmezczyzna, ciekawy punkt widzenia.
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że my tutaj widzimy sprawę tylko z jednej strony a i to niedokładnie.
Nie chcę bronić Autorki ani jej oceniać, natomiast uważam, że należy być ze sobą uczciwym decydując się na zerwanie.
Najpierw zrywam, rozwodze sie a potem układam życie na nowo PONIEWAŻ ŹLE MI w dotychczasowym związku a nie dlatego, że zafascynował mnie ktoś inny.
Najpierw zrywam, rozwodze sie a potem układam życie na nowo PONIEWAŻ ŹLE MI w dotychczasowym związku a nie dlatego, że zafascynował mnie ktoś inny.
Tak to powino wyglądać, ale niestety w większości przypadków tak nie jest ;-((( i to jest smutne
To jest, powiedziałabym nawet, że najsmutniejsze!
Karolina 1004 - ok, ale Twoj przypadek nie musi wygladac tak samo jak inne. I z tego co napisalas nie wygladal.
Catwoman - z Toba tez sie zgadzam ale nie do konca. To, ze najpierw zrywam to tak, ale to w jakich okolicznosciach tez ma znaczenie. Jezeli ktos nowy mnie zafascynuje i bede widzial, ze jest to cos czego potrzebuje 10 razy lepsze od tego co mam obecnie (i nie rokuje zadna przyszloscia) to dlaczego nie mam zerwac obecnych wiezow i nie pojsc w ramiona kogos nowego? Tak bylo ze mna, bylem w toksyczynym zwiazku 4 lata (!) ktory powinien sie zakonczyc na samym wstepie i potrzebowalem silnego impulsu zeby sie wyrwac z tego, inaczej pewnie do dzis bym sie meczyl tak jak i ona. Teraz po ponad pol roku jestem wciaz szczesliwy i ciesze sie, ze zerwalem dawny zwiazek.
Dobra, ale jestem za tym by nie OSZUKIWAĆ współmałżonka. I tak i tak skończy się to bólem, cierpieniem jednej strony więc po co byc jeszcze kims, kto oszukiwał? prowadził podwójne życie?...
Łatwo mowic, w zyciu chyba nigdy nie ma dobrego czasu na urlop, żeniaczke i rozwod z dnia na dzien...chcialoby sie zeby milosc trwala wiecznie a zycie nie nioslo problemow...czekam tylko az autorka sie wreszcie wypowie co jest powodem jego odejscia?
Dziewczyny dlaczego tak stoicie za jedną stroną czyli swoją kobiecą ?
Mogę się poczuć w sytuacji twojego męża i mogę go całkowicie zrozumieć. Ja jestem na etapie kiedy jesteśmy ze sobą około 10lat i zaczyna powoli się psuć. Powoli od jakiegoś czasu. Psuć dlatego, bo znika we mnie nadzieja na zmianę i znika chęć podsysania ognia.
Też jesteśmy zgraną parą rozumiemy siebie, pomagamy sobie. Rozmawiamy, podróżujemy, chodzimy do kina i restauracji. Ale człowiek się starzeje i powoli do niego dochodzi że w sferze sexu nigdy nie był szczęśliwy i spełniony. I to nie chodzi tylko o sex fizyczny, ale o całą sferę i pruderyjność. Forma sexu jest tabu jak i w rozmowach i urozmaicenia w łóżku. Dla drugiej osoby sexu mogłoby nie być a jak jest to tylko z inicjatywy mężczyzny ! A on powoli się tym męczy buzuje jak zamknięty czajnik. Kiedy się kochasz to o ona w tym czasie myśli o nowych butach a w tobie tobie wszystko słabnie. Erotyzm dla faceta jest ważny od rozmów po chęć widzenia własnej żony - dziewczyny w podkoszulku bez majtek po sex. Niestety dużo grono dziewczyn tego nie widzi i nie czyje. A co gorsza obiecuje że się zmieni i poprawi swój stosunek do erotyzmu. Mijają lata a tutaj nic się nie zmienia a raczej pogłębia.
I dlaczego no nazywacie jak powiedziała fairytale:
"Wedlug mnie to taki klasyczny przypadek... Znudzony facet"otóż się mylisz to jest facet zmęczony psychicznie, przez kobietę!
Natchodzi ten czas i facet jest już w związku parę lat. I od razu są słowa kryzys wieku średniego. Dlatego jak spotka tą inną kobietę ( nie nazywajcie ją kochanką lecz nową nadzieją nową wybranką) to unosi się jak na skrzydłach i czuje wiatr w żaglach. Ale to się tyczy tak samo mężczyzn jak i kobiet.Możliwe że między Twoim mężem a Tobą most się zerwał. Za długo czekałaś z drugiej strony brzegu, albo bałaś się przez niego przejść. On już nie widzi siensu w odbudowę tego mostu. Obawiając się że za dużo straci energii na odbudowę a Ty dalej będziesz bała się przejść na drugą stronę.
Bardzo ładnie przedstawia to film Dwoje do poprawki - teraz weszło do kim.
witaj!
ciekawy jest Twój punkt widzenia i go rozumiem, ale chcę coś dodać na usprawiedliwienie kobiet,otóż wiele z Nas będących w małżeństwach i mających dzieci nie ma po prostu siły na seks i erotyzm, w dużej części to kobiety muszą zajmować się dzieckiem, pracować i zarabiać a po pracy gotować obiad, sprzątać, prać, czasem kobieta nawet nie ma czasu dla siebie,by umalować paznokcie, po prostu tak zająć się sobą, i czy kobieta może nie być zmęczona?poza tym inna kwestia, mężczyźni będący już w małżeństwie nie starają się tak o kobietę, nie adorują, a kobiecie pożądanie w dużej mierze opiera się na tym, że widzi ona, że mężczyzna ją pragnie, że ją adoruje, mówi czułe słówka, a często jest tak, że przyjdzie mąż z pracy, usiądzie przed telewizorem z piwem, nie rozmawia tak z kobietą,a co dopiero marzyć o czułych słówkach,często mężczyźni zaniedbują kobietę w kwestii czułości,a kobieta tego potrzebuje...więc jak widzisz medal ma dwie strony.
Świeta prawda Martusia88!!!
29 2012-09-20 16:00:39 Ostatnio edytowany przez jeszcze kocha (2012-09-20 16:07:31)
Witajcie.dziekuje jeszcze raz za rady.sa bardzo pomocne .a dlaczego nie bylo seksu .moze zmeczenie, codziennosc,moze przelałam cala milosc na dziecko,moze juz mnie nie pociagał.moze.sama nie wiem i teraz zadaje sobie to pytanie.moze jestem zimną kobietą.moze po prostu sex mnie juz nie pociagał.sama nie wiem.myslalam ze tak jest dobrze.byłam taka naiwna.ona mu dała czego ja nie dałam.sexu, czułości, rozmowy, bliskosci.Zaczęli ze sobą rozmawiac, opowiadał jej o nas, jaka jestem.I pewnego dnia to się stało.Nie wytrzymał i stało się.
Myślałam że jak jesteśmy małżenstwem to to wystarczy.Nik nie dał mi przepisu na udane małżeństwo.nie pielęgnowałam tej miłości która nas łączyła.nie podlewałam jak kwiatka.były rozmowy żeby isć do seksuologa ,na terapię.ale ja nie chciałam.zapytacie sie dlaczego.sama nie wiem.Może myślałam że mnie nie zdradzi, nie przestanie kochać.Mogę miec pretensję tylko do samej siebie.I mam wierzcie mi.gdybym mogła cofnęłabym czas.
Bardzo ładnie to napisał netmezczyzna.Wszystko co napisał jest prawdą. podpisuję sie pod tym w 100%.Napisałeś to czego jak tak ladnie bym nie ujęła.Najbardziej podoba mi sie zdanie o moscie.ZA długo czekalam albo faktycznie się bałam przejśc przez niego.
Nie wiem gdzie byłam.może żyłam w innym świecie.
Czytając słowa netmezczyzny, zdałam sobie sprawę jaka byłam zimna, nieczuła.Czytają Cię aż sie poplakałam. PRAWDA KOLE W OCZY I TO BARDZO..dziekuję ci za to co napisałes.Lepiej juz rozumiem siebie i swoje postepowanie.TO była gorzka lekcja prawdy.
Mieszkamy razem,decyzji o rowodzie jak na razie nie ma.On sie zastanawia i potrzebuje czasu.Z nią nie mają gdzie mieszkac.ona mieszka z rodzicami, dziadkiem i swoim dzieckiem. Sama jest po rozwodzie(06.2012).
Powiedziałam, że chcę walczyc o nas, ż emimo wszytko nadal go kocham i zależy mi na nim.Ale czy jest sens walczyć.
30 2012-09-20 16:09:22 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-09-20 16:12:11)
jeszcze kocha
Nasuwa mi się myśl...mądry Polak po szkodzie.
Po drugie widzę tu wielką solidarność jajników.
Facet skacze dookola Ciebie,stara się ciagnie cie do lozka,na rzesach staje a Ty chlod emocjonalny bo zmeczenie itp....i sie dziwisz...
Nie on nie byl znudzony,wyczerpal sie walka o ciebie.
Nawet nie czytam do konca bo ...bardzo przepraszam wina troszkę bardziej po Twojej stronie leży.
A jednak doczytałam...ciekawośc to 1 stopień do piekła ![]()
Brawo że zrozumiałaś coś,niektórzy stają zaraz okoniem i się bronią przed faktami.
Piszesz czy jest o co walczyć...a jak czujesz?
Warto?
Na bank masz żal do niego...dasz radę mu wybaczyć? Nie wypominać? Kochać i starac się o niego tak jak on się o Ciebie starał?
Jeśli tak to trzymam mocno kciuki ![]()
Zgarzam się też z martusia88.nie było czułych słowek i chemii która była na początku związku.odsuwaliśmy się od siebie pomału.Zero czułości, mowienie sobie kocham.wina gdzieś jest pośrodku.Zgubiła nas codzienność i brak woli i energii w ratowaie zwiazku.Nie jego wola była -terapia.Może myśłałam ze to ze jestesmy małżenstwem wystarczy.Myliłam sie.Załuje.
Bedziecie razem czy nie będziecie, myślę, że warto by było ze sobą (nawet jeśli po raz ostatni) tak otwarcie, szczerze porozmawiać. Pewnego dnia, tylko wy, dwoje, nie w pośpiechu, usiaść i wszystko z siebie wyrzucić.
Chcę walczyć.Ale boję sie ze jest juz za pozno.oni nadal sie spotykaj a potem wraca do domu jak gdyby nigdy nic. w koncu to tez jego mieszkanie.Kyntia wina lezy po mojej stronie.Zdaję sobie z tego sprawę.Chę walczyć ale czy to ma sens.jak na razie ma do niego ogromy zal za zdradę.A czy wybaczę to się okaże .na pewno nie zapomnę.Boję się też tego że bedę mu to wypomnać.Tym bardziej boli fak że oni pracują razem.
Żałuję że tak sie stało, myśłałam że bedziemy zawsze razem.nie zrobiłam też nic aby związek naprawić.Mam ogromy żal do siebie o to.
Była rozmowa. Stąd własnie wiem ze mnie zdradził.ze spotyka się z nia. zresztą ja znam.powiedział to samo co napisał netmezczyzna tylko swoimi slowami.Powiedział też że mnie nie kocha, ża kocha ją,że boi się obudzić się za 10 lat i żałować że nie jest z nią. Boi się że ja się nie zmienię.Ze będzie tak jak było.kocham go nadal i boli mnie jego zdrada.
Jeśli Cię nie kocha, a kocha ją, to raczej nic się nie zmieni. On chciał walczyć wcześniej, Ty nie chciałaś... szkoda. Bo rzadko spotyka się faceta, który jest gotów na poradnię małżeńską z własnej woli, fajnie by było gdybyscie jednak poszli tam razem.
Nawet nie żeby ratować związek. Może uświadom mu, że i tak wiesz, że on z Tobą nie chce być i OK, trudno, ale chciałabyś byscie sobie raz jeszcze wszystko wyjaśnili, by ktoś trzeci rzucił wam światło na waszą relację by następnym razem (on z inną ty z innym) zacząć lepiej.
36 2012-09-20 16:43:50 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-09-20 16:45:51)
jeszcze kocha pisałaś że on potrzebuje czasu do namysłu ok...ok ostroznie...
Rozumiem czas do namyslu...bedąc z Toba...i niech sie focha,niech niech nie odzywa.
Ale nie możemy pisac o namysle kiedy dalej z nia chędoży i spotyka.
Kocha Cię,kocha ją...osiołkowi w zlobie dano.
No oczywiście jak chce się namyslać to lepiej by zrobił sobie celibat i od Autorki i od nowej kobiety bo tylko tak nie będzie miotany emocjami i może na spokojnie dojść do konsensusu z samym sobą.
Pogoń łajdaka
Oby to było takie proste.kocham go nadal.własnie pisząc te słowa łzy same mi kapią na klawiaturę.Nie wiem co robic jak się zachować.Rozmawiamy niby normalnie, bez kłotni ale brakuje mi takiej swobody jak byla przed zdradą.Może udajemy przed dzieckiem że wszystko jest ok.Chcę go odzyskać,tylko jest już chyba troszkę za pożno.Dopiero teraz go doceniłam jaki był dla mnie dobry.Boję się tego ża on decyzję juz podjął, tylko przeciągą ja w czasie ze wzgledu na mieszkanie bo nie maja gdzie mieszkać,jak by sie wyprowadził.Już sama nie wiem czy dalej drążyc ten temat, czy faktycznie dac mu czas.I zachowywać sie jak gdyby nigdy nic.Z jednej strony serce mi mowi ze to koniec a z drugiej ze jeszcze nic straconego.
No ale on powiedział 2 ważne rzeczy:
-że Cię już nie kocha,
-że chce być z inną.
WŁASNIE TEGO NIE ROZUMIEM.NIE KOCHA TO PO CO MU CZAS.I DLACZEGO NIE POWIE ROZWIEDZIEMY SIĘ.NIE ROZUMIEM.JA TAKIEJ DECYZJI CHYBA NIE PODEJME.NIE JESTEM JESZCZE GOTOWA.MOZE SIE ŁUDZĘ ZE JESZCZE BEDZIE DOBRZE.NADZIEJA MATKA GLUPICH.NO NIE.
A może ty zaproponujesz rozwód? Zobaczysz jak na to zareaguje.
ZAPYTAŁAM SIE GO WE WTOREK CZY CHCE ROZWODU TO NIC NIE ODPOWIEDZIAŁ.
To żądaj/ oczekuj od niego konkretnych decyzji, zobaczysz jak będzie działał, co robił ![]()
Na razie mu wygodnie, bo może i Ciebie trzymać w niepewności i sam nie wie co robić. Pytaj konkretnie:
Kiedy zamieszkasz ze swoja dziewczyną? Chcesz rozwodu? Jak ustalimy przy rozwodzie podział domu, auta, działki, naszych rzeczy?
Na razie odejscie jest dla niego abstrakcją, być może sam się jeszcze w tym nie odnajduje. Nie mówię o KARANIU go takimi rozmowami, ustaleniami, bo być może właśnie odkrył, że -przykro mi to pisać- że byłaś....pomyłką w jego życiu. Zatem takie pytania mogą pokazać, czy rzeczywiście jest pewny swojego stanowiska, czy to tylko chwilowe.
CHYBA MASZ RACJE JA TEZ MUSZE ZACZAC MYSLEC O SOBIE I DZIECKU.BOI SIE ZA STRACI DZIECKO.ALE WIESZ CO CHYBA POCZAKAM JESZCZ KILKA DNI I WTEDY ZNOWU SIE ZAPYTAM.TYLKO BOJE SIE JAK CHOLERA USŁYSZEC JEGO ODPOWIEDZ.MIMO TEGO CO ZROBIL KOCHAM GO I TO MI CHYBA NIE POMAGA PODJAC DEZYCJI.
Można kogoś kochać, tak samo jak można wybaczyć, ale konsekwencji nie da się czasem zmienić.(np. braku zaufania)
WŁAŚNIE.WYBACZYC MOZNA ALE NIE ZAPOMNIEC.NAWARZYŁAM SOBIE SAMA PIWA WIEC TERAZ MUSZE GO SAMA WYPIĆ. JEST MI CIEZKO WIEDZAC ZE MIESZKASZ Z KIMS KTO CIE NIE KOCHA. BRAKUJE MI GO. CHCIALABY SIE PRZYTULIC OKAZAC CZULOŚC.A WIEM ZE NIE MOGE.
JEST MI TAK CIEZKO. SAMA JUZ NIE WIEM CO ROBIC.POCZEKAM MOZE SYT. SIE SAMA WYKLARUJE.JAK NA RAZIE NIE CHCE ROZWODU. ALE TEZ NIE CHCĘ ABY SIĘ Z NIA SPOTYKAL.ALE TO RACZEJ NIEUNIKNIONE.PRACUJA RAZEM.CO ROBIC.
albo wóz albo przewóz. na tym etapie możesz jeszcze zachować godność. potem będzie tylko gorzej.
Chcę walczyć.Ale boję sie ze jest juz za pozno.oni nadal sie spotykaj a potem wraca do domu jak gdyby nigdy nic. w koncu to tez jego mieszkanie.Kyntia wina lezy po mojej stronie.Zdaję sobie z tego sprawę.Chę walczyć ale czy to ma sens.jak na razie ma do niego ogromy zal za zdradę.A czy wybaczę to się okaże .na pewno nie zapomnę.Boję się też tego że bedę mu to wypomnać.Tym bardziej boli fak że oni pracują razem.
Żałuję że tak sie stało, myśłałam że bedziemy zawsze razem.nie zrobiłam też nic aby związek naprawić.Mam ogromy żal do siebie o to.
...nie mam słów na to...spotka się z nią i wraca do domu jakby nigdy nic?powiem szczerze, ja bym nie mogła z kimś takim mieszkać pod jednym dachem...widać,że w ogóle nie żałuje tego co zrobił i nie chce nic naprawiać,według mnie nie ma co walczyć i jak najdalej od takiego faceta...przecież on ciągle Ciebie rani...ja rozumiem raz zdradził, ale teraz jeszcze się z nią spotyka...nie to jest nie do przyjęcia..
50 2012-09-21 10:19:00 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-21 10:20:19)
On po prostu najwidoczniej chce i tak zdecydował, ułożyć sobie życie na nowo. Chciał naprawiać związek gdy był na to czas, Autorka nie chciała, nie było z nią "kontaktu", więc facet po prostu zmęczył się i odszedł. Uważam, że jedyną nieuczciwość jaką wykazał to to, że najpierw odszedł do innej i był z nią a potem poinformował o tym Autorkę. Chociaż sytuacja też mogła wyglądać zupełnie inaczej.
Jedyne co, to podjąc konkretne decyzje odnośnie dalszych losów tej rodziny, zdecydować czy ,kiedy się rozwodzą i na jakich zasadach.
netmezczyzna dał mi wiele do myślenia swoim postem na spojrzenie od strony faceta na ten związek.
51 2012-09-21 10:56:14 Ostatnio edytowany przez Martusia88 (2012-09-21 10:56:39)
On po prostu najwidoczniej chce i tak zdecydował, ułożyć sobie życie na nowo. Chciał naprawiać związek gdy był na to czas, Autorka nie chciała, nie było z nią "kontaktu", więc facet po prostu zmęczył się i odszedł. Uważam, że jedyną nieuczciwość jaką wykazał to to, że najpierw odszedł do innej i był z nią a potem poinformował o tym Autorkę. Chociaż sytuacja też mogła wyglądać zupełnie inaczej.
Jedyne co, to podjąc konkretne decyzje odnośnie dalszych losów tej rodziny, zdecydować czy ,kiedy się rozwodzą i na jakich zasadach.
netmezczyzna dał mi wiele do myślenia swoim postem na spojrzenie od strony faceta na ten związek.
powiem tak, nigdy zdrada nie jest winą jednej ze stron, zawsze winne są dwie strony i bierze się z braku pewnych spraw w związku,porozumienia,zrozumienia,czułości, ale złym jest podjęcie takiego kroku będąc w związku nadal, mógł odejść i potem sobie kogoś znaleźć, po co kogoś ranić i oszukiwać?mniej boli samo odejście niż zdrada+odejście.
Sparafrazowałaś moje słowa.
Sparafrazowałaś moje słowa.
tak bo zgadzam się z Tobą:)
No nic, jestem ciekawa, co zdecyduje Autorka- czy w ogóle podejmie jakieś działanie, bo wydaje się być strona bierną w swojej własnej kwestii.
55 2012-09-21 12:52:16 Ostatnio edytowany przez jeszcze kocha (2012-09-21 13:06:04)
WITAM WAS.
WŁASNIE CO JA ZROBIE.
ON SIE Z NIA SPOTYKA OD KONCA CZERWCA LUB LIPCA 2012 .NIE DAWAŁ MI ZADNYCH SYGNAŁÓW, ZE JESTEM ZDRADZANA.DOWIEDZIALAM SIE PRZEZ PRZYPADEK.KIEDYS ROZMAWIALISMY O TYM NASZYM ZWIAZKU I POWIEDZIAL WTEDY ŻE MNIE NIE KOCHA.ZAPYTALAM JESY KTOS INNY.ODPOWIEDZIAL- NIE. ZACZĘŁAM COS PODEJRZEWAĆ I PRZYZNAM WAM SIĘ ŻE PRZESZUKAŁAM JEGO TORBĘ.ZNALAZŁAM JEJ ZDJECIE I PREZERWATYWY.PREZERWATYWY ZNIKAŁY Z DNIA NA DZIEN- ICH LICZBA MALAŁA,WIEC MUSI KTOS BYC.
I WLASNIE 2 TYG TEMU ZAPYTALAM SIE GO PONOWNIE CZY NIKOGO NIE MA. ZAPRZECZAŁ. JA DALEJ DRĄŻYŁAM TEMAT I ZAPYTAŁAM SIE GO WPROST, ZEBY NIE KŁAMŁ I NIE BYŁ TRZÓRZEM, CZY NAPEWNO Z NIKIM NIE SYPIA, NP. Z PANIĄ A.
POWIEDZIAŁ ZE TAK.SKAD TO WIEM I TAKIE TAM.I OD TAMTEJ PORY SWIAT MI SIE ZAWALIŁ.
OKŁAMYWAŁ MNIE TYLE CZASU.
JAK SIE GO ZAPYTAŁAM CO TERAZ TO ON POWIEDZIAŁ ZE NIE WIEM.ZE POTRZEBUJE CZASU.I TAK NADAL TKWIE W TYM NIBY ZWIAZKU.CHYBA SIĘ JESZCZ ŁUDZĘ ZE ON BEDZIE ZE MNĄ.MOZE TO TYLKO ZŁUDZENIE.I JA TEZ OKŁAMUJĘ SAMĄ SIEBIE.
NAJGORSZE ZE NIE WIEM CO MAM ROBIĆ.SAMA Z DZIECKIEM SIE NIE UTRZYMAN.ZARABIAM MAŁO.A GDZIE CZYSZ,MEDIA ,PRZEDSZKOLE, OPIEKUNKA DO DZIECKA.ON SAM NIEWIELE WIECEJ ZARABIA.
MASZ RACJE CATWOMAN JESTEM BIERNA,MOZE LICZE NA CUD.SAMA JUZ NIE WIEM NA CO LICZYC.PO PROSTU NEI DAJE JUZ RADY, NIE WYTRZYMUJE TEGO NAPIECIA.A CHYBA BOJE SIE GO SPYTAC CZY PODJĄŁ DECYZJE I JAKĄ.
NA RAZIE MIESZKAMY ROZMAWIAMY W MIARE NORMALNIE, JEZELI WOGOLE JEST TO MOZLIWE.NIE DRZEMY KOTÓW NA SIEBIE.UDAJEMY PRZED DZIECKIEM ZE JEST OK.DZIWNA SYTUACJA.NIE NARZUCAM SIE MU.OYTAM SIE GO CO BYLO W PRACY I TAKIE TAK PIERDOŁY.
ALE JEST CIEZKO.MOZE JESTEM ZA SLABA NA PODJECIE DECYZJI, ZA SIEBIE I ZA NIEGO.
JAK GO SIE ZAPYTALA CZY NADAL BEDZIE SIE Z NIA SPOTYKAL TO POWIEDZIAL TAK.JA MU NA TO JEZELI CHOC TROCHE CI NA NAS ZALEZY TO MOZE BYS DAL SOBIE SPOKOJ Z NIA.A ON NA TO CO ON MA POWIEDZIEĆ PANI A. PRZECIEZ TAK MI POMOGLA I MAM JA TERAZ OLAC.JA NA TO JAK CI ZALEZY TO TAK.NIC NIE ODPOWIEDZIAL.
MAM TAKI METLIK W GLOWIE.
Wiesz.... z tym utrzymaniem się to ejst tak, że takie sytuacje się rozwiązują, a gdy się rozwiedziecie, dostaniesz alimenty na dziecko. Nieważne ile zarabia maż, alimenty płacić trzeba.
Mam takie osobiste odczucie, że im bardziej jesteś bierna, tym szybciej tracisz swoją godność. Nawet jeśli on by wrócił, to na jakich warunkach go przyjmiesz?
WŁASNIE NA JAKICH WARUNKACH. WIESZ ZE JA SAMA TEGO NIE WIEM.MASZ RACJĘ CO DO GODNOSCI POMALU JĄ ZATRACAM.
PO PROSTU NIE WIEM CO ROBIC.MOZE BOJE SIE ZOSTAC SAMA.SZKODA MO TEZ DZIECKA BO JEST BARDZO ZA TATA.
NIE CHCE BYC BIERNA ALE JA NAPRAWDE JUZ NIE WIEM CO ROBIĆ.NA RAZIE DALAM MU CZAS DO ZASTANOWIENIA .NIE PYTAJ ILE CZASU BO SAMA TEGO NIE WIEM.NIE SPRECYZOWAL.
MOZE POWINNAM POGADAC Z JEGO PANIĄ A.
SAMA JUZ NIE WIEM CO ROBIC.NIC JUZ NIE WIEM. KUR.....
WITAM WAS.
WŁASNIE CO JA ZROBIE.
ON SIE Z NIA SPOTYKA OD KONCA CZERWCA LUB LIPCA 2012 .NIE DAWAŁ MI ZADNYCH SYGNAŁÓW, ZE JESTEM ZDRADZANA.DOWIEDZIALAM SIE PRZEZ PRZYPADEK.KIEDYS ROZMAWIALISMY O TYM NASZYM ZWIAZKU I POWIEDZIAL WTEDY ŻE MNIE NIE KOCHA.ZAPYTALAM JESY KTOS INNY.ODPOWIEDZIAL- NIE. ZACZĘŁAM COS PODEJRZEWAĆ I PRZYZNAM WAM SIĘ ŻE PRZESZUKAŁAM JEGO TORBĘ.ZNALAZŁAM JEJ ZDJECIE I PREZERWATYWY.PREZERWATYWY ZNIKAŁY Z DNIA NA DZIEN- ICH LICZBA MALAŁA,WIEC MUSI KTOS BYC.I WLASNIE 2 TYG TEMU ZAPYTALAM SIE GO PONOWNIE CZY NIKOGO NIE MA. ZAPRZECZAŁ. JA DALEJ DRĄŻYŁAM TEMAT I ZAPYTAŁAM SIE GO WPROST, ZEBY NIE KŁAMŁ I NIE BYŁ TRZÓRZEM, CZY NAPEWNO Z NIKIM NIE SYPIA, NP. Z PANIĄ A.
POWIEDZIAŁ ZE TAK.SKAD TO WIEM I TAKIE TAM.I OD TAMTEJ PORY SWIAT MI SIE ZAWALIŁ.
OKŁAMYWAŁ MNIE TYLE CZASU.
JAK SIE GO ZAPYTAŁAM CO TERAZ TO ON POWIEDZIAŁ ZE NIE WIEM.ZE POTRZEBUJE CZASU.I TAK NADAL TKWIE W TYM NIBY ZWIAZKU.CHYBA SIĘ JESZCZ ŁUDZĘ ZE ON BEDZIE ZE MNĄ.MOZE TO TYLKO ZŁUDZENIE.I JA TEZ OKŁAMUJĘ SAMĄ SIEBIE.NAJGORSZE ZE NIE WIEM CO MAM ROBIĆ.SAMA Z DZIECKIEM SIE NIE UTRZYMAN.ZARABIAM MAŁO.A GDZIE CZYSZ,MEDIA ,PRZEDSZKOLE, OPIEKUNKA DO DZIECKA.ON SAM NIEWIELE WIECEJ ZARABIA.
MASZ RACJE CATWOMAN JESTEM BIERNA,MOZE LICZE NA CUD.SAMA JUZ NIE WIEM NA CO LICZYC.PO PROSTU NEI DAJE JUZ RADY, NIE WYTRZYMUJE TEGO NAPIECIA.A CHYBA BOJE SIE GO SPYTAC CZY PODJĄŁ DECYZJE I JAKĄ.
NA RAZIE MIESZKAMY ROZMAWIAMY W MIARE NORMALNIE, JEZELI WOGOLE JEST TO MOZLIWE.NIE DRZEMY KOTÓW NA SIEBIE.UDAJEMY PRZED DZIECKIEM ZE JEST OK.DZIWNA SYTUACJA.NIE NARZUCAM SIE MU.OYTAM SIE GO CO BYLO W PRACY I TAKIE TAK PIERDOŁY.
ALE JEST CIEZKO.MOZE JESTEM ZA SLABA NA PODJECIE DECYZJI, ZA SIEBIE I ZA NIEGO.
JAK GO SIE ZAPYTALA CZY NADAL BEDZIE SIE Z NIA SPOTYKAL TO POWIEDZIAL TAK.JA MU NA TO JEZELI CHOC TROCHE CI NA NAS ZALEZY TO MOZE BYS DAL SOBIE SPOKOJ Z NIA.A ON NA TO CO ON MA POWIEDZIEĆ PANI A. PRZECIEZ TAK MI POMOGLA I MAM JA TERAZ OLAC.JA NA TO JAK CI ZALEZY TO TAK.NIC NIE ODPOWIEDZIAL.
MAM TAKI METLIK W GLOWIE.
powiedz mi ile tak można udawać przed dzieckiem, że wszystko jest dobrze?ile można żyć z kimś kto ciągle rani Cię i zdradza, przecież boli Cię to, że on chodzi do tej swojej, to jest nie do pomyślenia by tkwić w czymś takim,to jest na podobnej zasadzie jak współuzależnienie, mąż alkoholik pije i bije żonę a ona mu na to pozwala, choć cierpi,i nie potrafi odejść od niego,Ty tak samo nie potrafisz odejść,rani Cie i to na Twoich oczach! weź się w garść, uzbieraj pieniądze i odejdź.
WITAM .Dawno mnie nie bylo.jest mi bardzi cięzko.Sama już nie wiem co robic.Wczoraj przejrzałam nasze rachunki I DOZNAŁAM SZOKU.OD czerwca tego roku placil co miesiac z atel 14O ZŁ.to ja oszczedzam, odmawiam sobie przyjemnosci, a on taki nr odprawia.jestem wkur..... i to bardzo.rozumiem kochanka kosztuje.tlumaczyl sie tym że sciaga pewne rzeczy na tel, i takie tam bzdety i ze moze operator mu cos zle nalicza.tlumacznie dziecka.kochani co robic.bardzo żałuję za taka byłam.chciałam sie zmienić, ale on chyba tego nie docenia.obecnie jestem na l4 i mam duzo czasuna myslenie.ale ja juz naprawde nei mam sily na to.On chyba oczekuje że ja podejmę decyzję.Tylko jaka to ma byc dezycja.Sama juz nie wiem.I chyba sama już nie wiem co ja chcę.Ja nie on.
Kobieto, masz 39 lat, weź wreszcie życie w swoje ręce.
Chociaż umów się z nim na poważną rozmowę, podczas której oboje się określicie i żadnego tam księżniczkowatego wyczekiwania na jego ruch, ale zapytaj konkretnie, kiedy składacie pozew o rozwód i na jakich zasadach się rozstajecie; czy załatwicie to u notariusza czy dopiero będziecie czekać na sadowny podział majątku.
Własnie ma 39 lat a zachowuję się jak jakaś małolata.Żałosne co nie.Wczoraj próbowałam ale nic z tego nie wyszło,on nie miał ochoty na rozmowę.jak zwykle.Ale masz rację muszę się zawziąć i w końcu poważnie porozmawiać.Czemu to musi być takie trudne.
Ale to nie powinno Cię obchodzić czy on ma ochotę czy nie! Powiedz, że ty nie masz ochoty by dmuchał inną d*** a jednak musisz to znosić więc on jest tyle winien na koniec to konkretną rozmowę.
Musisz być osobą zdecydowaną, KONKRETNĄ a nie kimś kim można pomiatać!
nie trać czasu! im dłużej będziesz w takim układzie ,tym bardziej będziesz cierpiała, jeśli masz teraz czas, poczytaj sobie o rozwodach i jak to wszystko wygląda od strony prawnej, przygotuj się i uciekaj od tego faceta jak najdalej.
Cześć.dzieki za rady.podbudowaliscie mnie troche.Wczoraj była rozmowa.On jeszcze się nie zdecydował.Potrzebuje miesiąca czy chce byc z nami czy z nią.Zastanawia sie.Chodzi o dziecko. nie chce stracic z nim kontaktu.JA juz sama nie wiem czego chce.jak napisano jestem bierna w tym co robie.najwyzszy czas dzialac.Licz sie ja i dziecko.
Właśnie. Mam nadzieję, że dostrzeżesz to czytając swoją ostatnią wypowiedź: to ON decyduje, z kim chce być, a TY ....czekasz. .....