Mieszkam z partnerem od kilku miesiecy. Spedzamy ze soba duzo czasu. Rano biegamy, razem jemy sniadanie i gadamy tak chyba ze dwie godziny, potem on znika do pracy a ja gram na pianinie i potem siup, gdzies o 10 ide do biblioteki robic notatki do pracy doktoranckiej. Zwykle sama jem lunch i widze sie z kolegami na drinka o 5. Potem wieczorem wracam do domu i z facetem gotujemy kolacje, czytamy ksiazki, cos w telewizji ogladamy. Moj tez lubi grac na pianinie wiec zwykle tez pogra wieczorem. Spac idziemy razem ale on ma problemy z bezsennoscia wiec zwykle sie budzi w srodku nocy i idzie cos poczytac w innym pokoju, zeby mnie nie obudzic. Zwykle wtedy na kanapie zasypia snem kamiennym do rana...:) Mnie sie z drugiej strony zdarza byc Nocnym Markiem i jak luby popada w sen o 22, ja moge czasem siedziec do 2 ogladajac jakies bzdety kryminalne na youtubie, takze czasem sie spotykamy jak dwa zajace oslepione swiatlem w salonie, o nieprzyzwoitej nocnej godzinie.
A w weekendy lubimy wypasc do restauracji czy pubu albo wyjechac gdzies i pozwiedzac. Chyba zesmy juz cala poludniowa Anglie zaliczyli! No, albo wypasc na basen. Strasznie lubimy plywac i mozemy siedziec godzinami na plywalni. No i kino jest bardzo wazne- oczywiscie jak cos jest co chcemy zobaczyc.
Tak w sumie duzo ze soba gadamy, on o pracy, ja o studiach, o tym co czytamy itd ale czasem mozemy siedziec w tym samym pokoju i byc cicho zajmujac sie wlasnymi sprawami, albo osobna pojsc na drinka (nie wszyscy nasi znajomi lubia za duze towarzystwo- czasem lepiej tak spotkac sie jeden na jeden, bez wciagania w to partnera/ki).