Witam, jesteśmy małżeństwem od kilku lat, jednak problemy jakie mamy wynikające z jego przywiązania do rodziców sprawiają, że coraz częściej rozmyślam nad odejściem. I choć często mówię o moich odczuciach, mąż mnie nie słucha, mówi, że przesadzam i pyta kiedy będę miała chwilkę dla niego(czytaj, na stosunek) niedobrze mi się robi na samą myśl, nawet już mu mówiłam, że mnie nie pociąga, a on mi na to, że przesadzam i dalej swoje. Czuję się zmuszana do seksu i choć go bardzo lubiłam teraz wydaje mi się być przykrym obowiązkiem. Pomóżcie mi co mam zrobić, jak przemówić do męża.
Powiedziałbym, że rozmowa - ale to wypróbowałaś i nie zadziałało. Może warto go wypościć, aż będzie skłonny do przemyśleń?
Witam, jesteśmy małżeństwem od kilku lat, jednak problemy jakie mamy wynikające z jego przywiązania do rodziców sprawiają, że coraz częściej rozmyślam nad odejściem. I choć często mówię o moich odczuciach, mąż mnie nie słucha, mówi, że przesadzam i pyta kiedy będę miała chwilkę dla niego(czytaj, na stosunek) niedobrze mi się robi na samą myśl, nawet już mu mówiłam, że mnie nie pociąga, a on mi na to, że przesadzam i dalej swoje. Czuję się zmuszana do seksu i choć go bardzo lubiłam teraz wydaje mi się być przykrym obowiązkiem. Pomóżcie mi co mam zrobić, jak przemówić do męża.
Macie problemy? Opisujesz jeden: brak Twojej ochoty n seks. Jakie są inne?
Dlaczego uważasz, że powodem Waszych problemów, jest przywiązanie męża do rodziców. I co właściwie się pod tym kryje?
Do seksu zmuszać się nigdy nie wolno!
To nigdy nie może być obowiązek. W dodatku nie można nic udawać, bo to oszukiwanie partnera.
Tak mamy mnóstwo problemów: Jego mama mnie nie lubi i z wzajemnością:) Dogryza mi każdego dnia, bo niestety mieszkamy razem i choć mamy osobne wejścia to i tak widujemy się kilka razy dziennie(niestety częściej niż z mężem) bo mamy dwu letnie dziecko, które wg jego matki źle wychowuje, mówi mi np. jak mam gotować dla dziecka, jak mam je ubierać, że za często chodzę do swoich rodziców, a ostatnio jak mi mała płakała bo nie chciała spać to teściowa wzięła klucz męża i weszła do nas z wielkimi wyrzutami co tu się dzieje, dlaczego ona tak płacze. Wiele mogłabym opisywać takich sytuacji. Następny problem to ciągłe kłótnie o finanse mąż trzyma swoje pieniądze,a ja z wychowawczego robię zakupy. Koszmar, a mąż uważa, że nic się nie dzieje.
Mąż albo jest w pracy albo z teściem, wymyślają sobie jakieś prace na podwórku albo w polu choć nie utrzymujemy się z gospodarstwa. Jego rodzice, kiedy pracowali(obydwoje na emeryturach) mieli kierownicze stanowiska i chodzą z tego powodu dumni jak paw i pomiatają "zwykłymi" ludźmi, a przede wszystkim mną i moją rodziną. Często buntują męża przeciwko mnie, choćby dziś słyszałam, że teściowa miała pretensje, że jej dzień dobry z rana nie powiedziałam bo się córką zajęłam, a zresztą może jak bym chciała to bym jej powiedziała:)
I z tych wszystkich problemów i z braku zrozumienia ze strony męża powstał następny problem, niechęć do seksu, przy każdym zbliżeniu widzę tylko ten jego duży brzuch, wydaje mi się, że już go nie kocham. Nie odchodzę od niego bo nie chcę go zranić i mamy dziecko, ale ja się wyniszczam psychicznie. A mąż nie chce się wyprowadzić od rodziców bo jest bardzo chytry i nie chce brać kredytów bo wtedy musiałby wydawać swoje pieniądze. Raz już nawet nie mieszkaliśmy razem przez pół roku, a jemu to nie przeszkadzało. Przyjeżdżał raz na tydzień odwiedzić mnie i małą.
7 2012-09-13 18:56:55 Ostatnio edytowany przez supermenka (2012-09-13 18:59:21)
No cóż moja droga ... KLASYKA, po prostu KLASYKA. Pachnie mi nieco beznadzieją. Ot nie odcięta została pępowina mężusia, oj nieodcięta. Ten twój facet to raczej do jaskini a nie do życia we współczesnym świecie, chociaż też nie do końca bo wtedy pępowina zrywana była szybko. Jedyne wyjście jakie widzę (z perspektywy doświadczeń osobistych jak najbardziej) tylko na swoje i to bez wyproś. Tak szybko jak się da. Na wynajęte, kupione na kredyt, albo tymczasowo u Twojej rodziny. Jeśli nie zastosujesz radykalnych metod to tylko stracisz kolejne lata a życia szkoda. Zazwyczaj nie wypowiadam się tak radykalnie ale w tej konkretnej sytuacji najmniejszych wątpliwości nie mam a wierz mi bardzo rzadko to mi się zdarza. pozdrawiam i życzę powodzenia.
Ps. A jeżeli nie pomoże to tylko good bay.
Najchętniej bym od niego odeszła, rozczarował mnie wiele razy zawsze staje po stronie rodziców mówi "bo mama się martwi", często sobie myślę, że go nienawidzę. Uczucie, które łączyło nas przed ślubem już dawno we mnie wygasło podejrzewam, że mąż nie bierze moich słów poważnie.
Najchętniej bym od niego odeszła, rozczarował mnie wiele razy zawsze staje po stronie rodziców mówi "bo mama się martwi",
Powiedz mu to. Dokładnie wyjaśnij o czym rozmyślasz i co jest tego powodem.
Zapewnij, że bardzo się cieszysz, że jego mama się martwi, ale nie chcesz, żeby wtrącała się w wasze życie. Przyjmiesz chętnie radę i wsparcie, ale kiedy o to poprosisz.
Musisz mu dobitnie uświadomić, że teraz Ty i córka to jego najbliższa rodzina i jeśli nie zacznie się na was skupiać, to Ty nie będziesz tego akceptować.
często sobie myślę, że go nienawidzę. Uczucie, które łączyło nas przed ślubem już dawno we mnie wygasło podejrzewam, że mąż nie bierze moich słów poważnie.
Nienawiść to mocne słowo. Może po prostu jego zachowanie powoduje u Ciebie takie emocje. W dodatku jesteś sfrustrowana i tkwisz w ślepym zaułku.
W rozmowie z mężem, zasugeruj, że powinniście pomyśleć o odseparowaniu się od rodziców. Jeśli nie będzie możliwości wyprowadzki, musicie obydwoje porozmawiać z jego mamą i poprosić, żeby przestała się panoszyć, bo ona swoje dzieci już wychowała. Oczywiście musicie to zrobić delikatnie, żeby nie wszcząć jakiejś rodzinnej kłótni. W końcu to jego rodzice, a Twoi teściowie, u których mieszkacie.
A jak rozwiązujecie kwestie opłat za mieszkanie? Płacicie wy, czy jego rodzice?
Kto podjął decyzję, że Twój mąż ma swoje pieniądza, a Ty swoje. Skoro Ci to nie odpowiada, trzeba mu to powiedzieć.
Oj boska naiwności. Nawiązuję tu do Doroty.F. Ten gość to raczej beznadziejny przypadek. Nad czym tu deliberować. Prosić, sugerować delikatnie, żeby bron Boże babsko się nie obraziło, bo przecież "babsko się martwi" - a i owszem martwi się o utratę wpływów - co niestety raczej jej nie grozi. Maminsynek jest ewidentnie niedorosły, i nie potrafi samodzielnie podejmować decyzji jakichkolwiek decyzji. Przecież TO WIDAĆ GOŁYM OKIEM - A WALI AŻ CHOLERA. Pewnie, że można nie dbać ani o swoje dobro ani o dobro dziecka. Bo tak właśnie tak dobro dziecka polega przede wszystkim na prawie do spokoju, stabilności miłości - a nie dorastania w chorym układzie. Wybaczcie ale w pewnych sytuacjach jedynie radykalne rozwiązania mają sens. Oczywiście każdy decyzje podejmuje sam bo inaczej być nie może.
dorota.f, popieram w 100%. Autorko, współczuję Ci. Musisz jasno stawiać sprawy: teraz to Ty i Wasza córka jesteście jego najbliższą rodziną, rodzice są w dalszej kolejności. Ja jak się ze swoim kłócę i jestem na niego wściekła, że nie trzymał mojej strony, to też nie mam ochoty na seks z nim i obrzydza mnie jego brzuch i łysina na dodatek i pryszcze na plecach ![]()
Opłaty za mieszkanie nie mamy bo to dom na wsi, rachunki płacimy na pół z teściami, nie ma tego za wiele ale często mąż bierze ode mnie część pieniędzy np. 100zł miesięcznie. Mąż sam zdecydował w kwestii pieniędzy, jest bardzo chytry, najlepsze jest to, że nie chce mi powiedzieć ile zarabia, wiem tylko dlatego, że przez przypadek zostawił na stole wyciąg z banku, a i tak zaprzeczał, że to tylko jakaś jednorazowa premia. Ostatnio uzbierał sobie pieniądze i kupił traktor bez porozumienia ze mną bo uważa, że nie ma takiej potrzeby, przecież to jego pieniądze. Z teściową już nie raz były rozmowy, nic nie dały, po jakimś czasie znów zaczyna swoje mądrości. Jej się nie da nic powiedzieć zaraz się wścieka i wybucha płaczem i robi z siebie ofiarę.
Wy zaliczyliście wpadkę i się pobraliście? Bo wydaje mi się, że nic o sobie nie wiecie. Nie wyobrażam sobie, jak można ukrywac przed żoną/ mężem, ile się zarabia. Jak można kupować coś drogiego bez porozumienia z 2. stroną? A co najważniejsze, Ty masz dziecko utrzymywać ze swoich pieniędzy, na co Ci mąż? Początkowo myślałam, żebyś tłumaczyła mężowi, ale teraz Ci poradzę wiej od niego co prędzej
Nie wpadka, jesteśmy małżeństwem 4 lata, przed ślubem było wszystko pięknie bo nie mieszkaliśmy razem i nie było teściowej, cała uwaga była skierowana na mnie i nie miałam pojęcia, że w życiu może być aż tak źle.