zostałam sama w "niełatwej" ciaży... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

Witajcie,

Jestem w piątym miesiącu ciąży.
W zeszłym tyg dowiedzieliśmy się, że na nasza córka urodzi się z małą wadą fizyczną. To w zasadzie tylko kosmetyka, ale dla mojego Pana pojawiła się jakaś skaza. Jego wiecznie piękne i nieskazitelne życie legło w gruzach. Tak mi się przynajmniej wydaje... Ale od początku.

Nie znaliśmy się specjalnie długo przed moim zajściem w ciąże. Świadomym zajściem... Oboje tego chcieliśmy.
Na początku szok! Jak to możliwe, że tak szybko i bez problemu nam się udało. Chciałam tego dziecka! On chyba jednak nie do końca.
Niedługo po wiadomości, że zostaniemy rodzicami zaczęły się problemy. Zaczął mi uświadamiać, że nie jest gotowy i nie będzie w stanie zapewnić nam tego czy owego... Pomyślałam : przejdzie mu. Większość mężczyzn podobno tak reaguje. Przeszło. Pojawiła się chęć wspólnego życia i wychowywania malucha.
Jakiś czas później znowu ucieczka i powrót do siebie. Mieszkamy w innych miastach. Ciągłe huśtawki nastroju.
Tak kocham Cię i chce, żebyśmy byli rodziną. No wiesz... musimy pogodzić się z myślą, że kiedyś pojawią się osoby trzecie... mogę np mieć dziecko z kimś innym i będziesz musiała to zaakceptować. Później znowu LOVE.
Myślałam, ze zwariuje! Zaraz dylematy czy zamieszkać razem, czy może będzie dojeżdżał w weekendy.
To ja miałam zostawić mieszkanie, prace, znajomych i psa byleby on był zadowolony no i oczywiście byśmy mogli budować nasze relacje. Jeździłam do niego. Spędzałam z nim parę tyg. Moja praca na to pozwala. Jego natomiast od rana do wieczora i do tego czasami jeszcze weekendy. U siebie czy u niego i tak byłam sama.
Przez ostatnie tyg bardzo się zmienił. Zrobił się kochającym, tęskniącym partnerem i tatusiem. Naprawdę się starał. Czułam to na każdym kroku. Nawet wtedy kiedy musiał wyjeżdżać na pare dni za granice.
Tydzień temu drugie USG genetyczne. Jest dziewczynka! I mały problem na buzi sad
Pocieszał, całował, stawał na głowie, żeby zobaczyli ją najlepsi specjaliści w PL. Amniopunkcja awaryjnie. Czekam na wyniki.
W dniu w którym trzeci z lekarzy powiedział, że mała jest śliczna i zdrowa...oczywiście poza powyższym "problemem" mój "kochany" znalazł byle pretekst by się obrazić. Strzelić tzw focha.
Nie rozmawiamy ze sobą od tyg. Przestało go interesować moje zdrowie, życie itp.
Wspólnemu znajomemu powiedział, że muszę się zmienić bo z tego nic nie będzie no i oczywiście on nie ma zamiaru się odzywać. Nadmienię, że byłam w trakcie pakowania i przeprowadzki do jego miasta.
Dzisiaj rozmawiałam z rodzicami. Mam ten komfort, że mogę na nich liczyć. Nie wiem czy już nie czas wdrążyć plan B i zacząć przygotowywać sobie życie pod nas dwie.
Mała ciągle się rusza. Wiem, że wyczuwa mój niepokój i ciągły żal.
Nie wiem co robić. Jak dobrze postąpić dla dobra przede wszystkim dziecka?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-09-09 16:38:16)

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...
gniewna napisał/a:

Witajcie,


Tak kocham Cię i chce, żebyśmy byli rodziną. No wiesz... musimy pogodzić się z myślą, że kiedyś pojawią się osoby trzecie... mogę np mieć dziecko z kimś innym i będziesz musiała to zaakceptować. Później znowu LOVE.

Trochę to dziwne, że takie rzeczy mówi Ci twój partner. Czy Ty go dobrze znasz?


gniewna napisał/a:

Dzisiaj rozmawiałam z rodzicami. Mam ten komfort, że mogę na nich liczyć. Nie wiem czy już nie czas wdrążyć plan B i zacząć przygotowywać sobie życie pod nas dwie.

Chyba nie masz innego wyjścia jak dobrze zastanowić się na tym planem.

gniewna napisał/a:

Mała ciągle się rusza. Wiem, że wyczuwa mój niepokój i ciągły żal.
Nie wiem co robić. Jak dobrze postąpić dla dobra przede wszystkim dziecka?

I Ty się dziwisz, że Twoja córka daje ciągle o sobie znać? A o której godzinie to Mama kładzie się spać?

Niewątpliwie masz duży dylemat ale jeśli masz wsprcie w rodzinie wykorzystaj to. Nie masz innego wyjścia jak obserwować zachowania swojego partnera. To Ty musisz zdecydować, czy on nadaje się na ojca Waszego dziecka i czy Ty chcesz dzielić z nim resztę swojego życia.

Pozdrawiam

3

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

ojcem to on juz jest bez wzgledu na to czy sie nadaje....

4

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...
agnieta1987 napisał/a:

ojcem to on juz jest bez wzgledu na to czy sie nadaje....

dawca spermy a ojciec to nie to samo......

5

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...
anetqueen napisał/a:
agnieta1987 napisał/a:

ojcem to on juz jest bez wzgledu na to czy sie nadaje....

dawca spermy a ojciec to nie to samo......

Ojciec czy Tata, to "człowiek" który jest przy swoim dziecku od poczęcia do...
Znam przypadki gdzie kobiety w podobnej sytuacji jak Gniewna, po narodzinach dziecka pozbawiały wyrodnych tatusiów praw rodzicielskich do dziecka i oni faktycznie stali się tylko dawcami spermy.

6

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...
gniewna napisał/a:

Nie wiem czy już nie czas wdrążyć plan B i zacząć przygotowywać sobie życie pod nas dwie.

Chyba tak będzie najlepiej. Jeśli pan dojrzeje będzie miła niespodzianka. Jeśli nie, będziesz miała poukładane życie w którym prędzej czy później pojawi się ktoś inny.

gniewna napisał/a:

Nie wiem co robić. Jak dobrze postąpić dla dobra przede wszystkim dziecka?

Na razie myśl o sobie. Jeśli pan zadecyduje, że nie chce się kontaktować z córką to tego nie przeskoczysz.

7

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

Zasada " first things first" jest najlepsza, a w tej chwili pierwszoplanową sprawą jest zdrowie twoje i twojej małej a gdy mała sie urodzi to wyleczenie jej problemu buzi, dlatego uważam, ze powinnaś do tego momentu zamieszkać z rodzicami.
Odwlecz  troche przeprowadzke do twojego faceta, bo jego ta sytuacja troche przerosła- może być z niego dobry ojciec, ale najpierw niech do tego dorośnie a ty bedą u rodziców bedziesz miała wieksze wsparcie, pomoc i komfort psychiczny- mimo wszystko.
Poczekaj az dziecko sie urodzi, wyleczysz jej buzie i zaczniesz myślec o jej tacie- bo w tej chwili tata małej nie jest najważniejszym problemem.

8 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-10 16:26:10)

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...
gniewna napisał/a:

musimy pogodzić się z myślą, że kiedyś pojawią się osoby trzecie... ....i tak byłam sama.....Przestało go interesować moje zdrowie, życie itp.

No cóż. Wasze drogi się rozeszły. Żyj uczciwie, życie szczęściem odpłaci. Mąż honorowo powinien dawać pieniądze na dziecko. Może za parę lat miłość się pojawi.

Jeśli twoje dziecko jako dorosłe będzie mogło żyć samodzielnie, to nie martw się niepotrzebnie.



plan B i zacząć przygotowywać sobie życie pod nas dwie.

Wydaje się, że ten plan jest w trakcie realizacji.

Nigdy już nie pozwól, aby twoje życie zależało od męża, bo teraz jesteście młodzi, silni, zdrowi, a kiedyś tak nie będzie. Żyj samodzielnie. Mąż jak będzie chciał to będzie z Tobą szedł przez resztę życia. Jak nie będzie chciał, to będziesz Ty i córcia. To jest bardzo stabilny układ, którego niestabilny mąż nigdy nie zdoła nawet zachwiać.

9

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

gniewna, widzę że tylko ja tak szybko zaplanowałam ciąże z facetem którego tak wogole nie znałam, Ty masz tą komfortową sytuacje że nikt Cie nie wyzywa i nie zmusza do ślubu.

Patrz teraz na siebie, teraz Ty i malenstwo jesteście najważniejsze. Wiem to po sobie, cała ciąże byłam strzępek nerw, doprowadziło to do stanu przedrzucawkowego, pod koniec ciąży byłam cała opuchnięta, gromadziła sie we mnie woda, musiałam mieć casarke. A ojciec dziecka miał do mnie pretensje że nie urodziłam naturalnie, bo nie mógł pempowinki uciąć.

Czas pokaże co dalej bedzie, nie denerwuj się i nie myśl tak o tym.

U mnie niestety tatus się nie zmienił i się rozstalismy, bo nie dorósł do roli ojca, ale u Ciebie może być inaczej. Nie wszyscy są tacy sami, niekórzy potrzebują czasu

10

Odp: zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

Moim zdaniem,powinnaś myśleć o sobie i córce,jej"tatuś"już się nie zmieni. Facet który z góry zakłada że kiedyś zdradzi swoja partnerkę,to d....ek,który nie umie kochać,co więcej nie szanuje kobiety której mówi"kocham" Radzić ci nie będę,sama musisz podjąć decyzję co dalej. Będac Toba zerwałabym z nim,bo nic dobrego po nim się spodziewać nie można.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zostałam sama w "niełatwej" ciaży...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024