W skrócie moja sytuacja wygląda tak, że chłopak po krótkim czasie rzucił mnie, ponieważ nic poważnego nie czuje, a on szuka powaznego związku i kobiety na całe zycie. Nie zależy mu aż tak bardzo, by kontynuowac ten związek, po prostu nie widzi dla nas przyszłości.
Uważam, że zbyt łatwo sie poddał.
Czy powinnam jeszcze o niego walczyć? Bardzo mi zależy, jestem zakochana, chcę żeby wrócił i zebyśmy spróbowali od nowa....
Czy jest sens?
1 2009-03-30 22:38:59 Ostatnio edytowany przez Bubu (2009-03-30 22:40:12)
Myślę, że nie ma sensu dalej walczyć. Napewno jesteś młodą kobietą i cale życie przed Tobą. Z pewnością poznasz chlopca, ktory pokocha cię i będzie wart twojej miłości.
wiesz mozesz probowac, ale czy to ma sens? skoro pow ze nie czuje do Ciebie nic, to mzoe lepiej bedzie zapomniec o Nim?
mozesz zaryzykowac, zebys pozniej sobie nie mowila- ehh a moglam jeszcze sprobowac...
jak chcesz.. ale jesli to nic nie da to bedziesz podwojnie cierpiec
Przykro mi Bubu ale daj sobie z nim spokój , jeśli on teraz tak mysli nie zmienisz jego zdania.Sam powiedział że nie czuje do Ciebie czegos konkretnego, ze dla niego to nie ma sensu.Musisz sie z tym pogodzic wiem że to boli ja tez jestem w podobnej sytuacji. Zapomnij o nim znajdziesz innego, nie spotykaj sie z nim , nie błagaj zeby wrocił bo to nic nie da.
Może poddał sie zbyt łatwo ze nie dał wam szansy ale on tak czuje po prostu, wiesz lepiej puścic go wolno niż zeby był z Tobą z przymusu. pozdrawiam i 3- maj sie ![]()
W skrócie moja sytuacja wygląda tak, że chłopak po krótkim czasie rzucił mnie, ponieważ nic poważnego nie czuje, a on szuka powaznego związku i kobiety na całe zycie. Nie zależy mu aż tak bardzo, by kontynuowac ten związek, po prostu nie widzi dla nas przyszłości.
Uważam, że zbyt łatwo sie poddał.
Czy powinnam jeszcze o niego walczyć? Bardzo mi zależy, jestem zakochana, chcę żeby wrócił i zebyśmy spróbowali od nowa....
Czy jest sens?
Bubu, a po co? On się nie poddał. On zrezygnował z ciebie. Gdyby się zakochał to walczyłby.
Przykro mi bardzo,że tak bez pardonu piszę.
Może on na ten "poważny związek" rzuca wszystkie dziewczyny? Też jakaś metoda, nie uważasz?
Nikogo do uczucia nie można zmusić, skoro facet nie chce być z Toba to TY tego nie zmienisz...
Może on na ten "poważny związek" rzuca wszystkie dziewczyny? Też jakaś metoda, nie uważasz?
Ponoć poprzednia dziewczynę rzucił z tego samego powodu. Nie była "tą jedyną" której szuka...
Czyli nawet nie próbować rozmawiać? ![]()
Myślę , że długo będzie szukał tej jedynej , tak jak wyżej pisano to może być jego sposób na kolejną zmianę kobiety .
Skoro poprzednia dziewczyne rzucil z tego samego powodu, to zmienia postac rzeczy! on po prostu sie bawi. a zeby wyjsc z tego obronna reka to sciemnia, ze rozstanei spowodowane jest tym, ze nic nie czuje do dziewczyny, a on szuka milsoci na cale zycie. i w ten sposob co chwila ma nowa dziewczyne, a jak mu sie znudzi to rzuca ja i szuka nowej.
olej go!
Z jego wersji wiem, że poprzednią dziewczynę zostawił z tego samego powodu co mnie.
Z tą różnicą, że tamtej "zmarnował" 2 lata życia! (tzn po dwóch latach stwierdził, ze "to nie to")
Widział jak cierpiała, sam przez to cierpiał i postanowił już nigdy nikogo tak nie skrzywdzić i rozwiązywac sprawy w zalążku....
Uważam,że nie ma sensu walczyć.Może ten chłopak sam nie wie,czego chce,skoro cały czas szuka.A może jest między Wami zbyt duża różnica wieku?Gdyby była miłość -z obu stron,nie wygasłaby tak szybko.To moje ,skromne zdanie.
Ale swoja droga dziwne ma podejscie.. szybko konczy zwiazek poki jeszcze nie ma duzego zaangazowania, bo wtedy jest mniejsze cierpnienie z powodu rozstania..
bo niby nie chce ranic dziewczyny jak keidys..
ale to troche niepowazne podejscie. Skoro juz zaczyna z kims zwiazek, to chyba jednak jakas sympatie czuje, i moze to nei byc od samego pocztaku milosc, na to czasami trzeba czekac. A on niby konczy szybko zwiazek, bo nie ma milosci,a nie chce zeby zwiazek trwal dluzej bo rozstanie bedzi ebardziej bolalo. A nawet nie probuje poczekac, czy jednak ta milosc nie nadejdzie... to po co w ogole zaczyna zwiazki? skoro zaraz chce ja skonczyc, w zalazku jak to okreslilas, jesli od razu nie bedzie jakiegos wiekszego uczucia? jakis taki dziwny ten chłopak, troche niedojrzaly
też tego nie mogę pojąć!
Tym bardziej, że wszystko układało się wprost idealnie i wszystko na prawdę szło w dobrą stronę...
Zastanawiam się, czy nie była to zbyt pochopna i nieprzemyślana decyzja.... I dlatego chciałabym byśmy nie poddawali się tak łatwo...
też tego nie mogę pojąć!
Tym bardziej, że wszystko układało się wprost idealnie i wszystko na prawdę szło w dobrą stronę...Zastanawiam się, czy nie była to zbyt pochopna i nieprzemyślana decyzja.... I dlatego chciałabym byśmy nie poddawali się tak łatwo...
Jeżeli chcesz,masz przekonanie ,że warto to próbuj. Ja życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki.
Moim zdaniem proszenie go o kolejną szansę może spowodować odwrotny skutek.Wyjdziesz na natrętną i on wtedy tym bardziej od Ciebie ucieknie.Zrozum,że on nie stara się o Ciebie bo nie chce.Nie zmienisz tego,nikogo do uczucia nie zmusisz.Jedyna nadzieja może być w tym,że jak spędzi trochę czasu bez Ciebie zatęskni i sam stwierdzi,że jednak mu zależy na Tobie.Z samego proszenia i rozmów na pewno związku nie będzie.
własnie zgadzam sie z kjersti faceci nie lubie narzucania -wola sami dojrzec do decyzji na kim im zalezy:)jest wiosna pomysl nad soba,na chwile stan sie egoistka zadbaj o siebie,rowerek ,a zobaczysz ze czas jest łaskawy i moze spotkasz kogos innego:)
Również uważam, że narzucanie się komuś, proszenie itp nie sprawi, że ten ktoś wróci, chociaż sam nie wiem na czym to polega. Generalnie sam czekam, aż moja ukochana, która ode mnie odeszła się odezwie... już 4 dni nie odzywam się do niej i cisza w eterze... tak bardzo ją kocham, ale wiem, że oddalamy się od siebie i raczej nie wrócimy nigdy do siebie, nie chce mi się żyć...
Ja tez czekam. Dziś mija tydzień ciszy. On się nie odezwie, a jeśli ja tego nie zrobię to boję się, że z czasem może byc za późno.
A może chciał mnie sprawdzić i czeka na mój gest? Nie wiem. tez mi się nie chce żyć.
Wiesz w takich chwilach człowiek sobie zadaje różnie pytania: czemu mnie zostawił, czy to próba, czy wróci... A tak naprawde nei wiemy co siedzi w głowie tamtej osobie. Wiem jedno, że tego co się przezywa z daną osobą tak łatwo się nie zapomina i czasem tamta osoba zaczyna tesknić. Pytanie tylko czy opłaca się wracać do takiej osoby, która zostawiła, zdradziła... mimo że się kocha...
Ja sobie cały czas zadaje te pytania. Co robiłam źle? co mogłam zrobić, a nie zrobiłam? Czego oczekiwał, a ja mu tego nie dałam?
Wydaje mi sie, że decydujące sa pierwsze dni. Wtedy jest najwięcej uczuć, myśli, tęsknota doskwiera najmocniej....
Z czasem wszystko wygasa.... Sadzę, że w moim przypadku - gdyby chciał wrócić, zatęsknił - pewnie już by się odezwał. A milczy....
Ja nie mogę się odezwać, bo to JA zostałam rzucona.
A z drugiej strony ta męska duma.... Może on chce się odezwać, ale tego nie robi "z zasady"?...
Nie wiem. Czasem pierwsze dni wlasnie nie są decydujące tylko późniejsze tygodnie czy miesiące. Wydaje mi się, że człowiek bardzo wolno dochodzi do tego co stracił. Najpierw cieszy się, że jest sam lub z kimś innym. Ale po tygodniach przebywania z tym kimś, zaczyna porównywać, że z tą osobą to wygląda tak a z tamtą wyglądało inaczej... i zaczyna dochodzić, że wiele czynności wiele zachowań wolał w poprzedniej osobie niż w tej i z czasem zaczyna czuć do tej z którą jest aktualnie niechęć... nie wiem może się mylę ale wydaje mi się że tak właśnie jest...najpierw jest zauroczenie dopiero potem człowiek widzi co naprawde stracił jak już jest za późno...
nic nie zrobiłas!!! To nie Twoja wina!!! Być może nie zaiskrzyło. Jest Ci ciężko z pewnością ale na siłę nic się nie da zrobić. Musisz to przetrwać z godnością. Nie dawaj mu poczuć się lepszym i nie podejmuj żadnego kroku. Nikogo do miłości się nie zmusi - stara prawda.
I gdyby chciał się odezwać to z pewnością zrobiłby to szybciej niż myślisz. Tacy są faceci. Oni nie myślą w tak pokrętny sposób jak my. Oni nie analizują. Jak mówią TAK to jest TAK a jak nie to nie. Nie warto rozpaczać, choc wiem że łatwo powiedzieć gorzej zrobić.
Cóż mogę dodać. Trzymaj się mocno i spróbuj choc na chwilę pomyśleć o sobie