Witajcie,
Pierwszy raz w życiu zarejestrowałam się na jakimś forum. Kiedyś śmieszne dla mnie było pisanie w internecie z obcymi ludźmi, dzisiaj jest jednak inaczej. Ponieważ mam problem z którym sama nie dam rady sobie poradzić. I boli mnie, że mam przyjaciół, rodzine- a nie mogę, a raczej wstydzę się o tym z Nimi rozmawiać. Wybaczcie jesli tak wątek już się tutaj pojawił. Przeczytajcie, i doradźcie coś . Proszę...
Byłam sczęśliwa w związku z facetem "X" ,2 lata-(2008-2010) Starszy odemnie o 6 lat. Ja mam teraz 19 , On 25. Kochał mnie ponad życie. W każdej chwili kiedy byliśmy razem czułam to bardzo dosadnie.Naprawdę był bardzo oddany,kochany,opiekuńczy,troskliwy. Nie bał się mowić o swoich uczuciach, codziennie podkreslał ze mnie Kocha. Był bardzo pracowity(ma swoją firmę budowlaną),lubi pracować, nie był jakimś leniem. Do wszystkiego doszedł sam,bo tata zmarł Mu dość dawno.Nie pił, nie palił. Kupywał mi co i nie raz kwiaty. Rodzina się smiała że nie długo kwiaciarnię otworzę:)To bardzo dobry chłopak, nigdy nie probowałam Go oszukiwać itd. Nie wykorzystywałam Go w jakis sposób psychiczny typu. przynies mi to, tamto. Bo wiem ze by to zrobił. Myślałam ze Bóg zesłał mi Go specjalnie dla mnie. To była sielanka, wiadomo że zauroczenie opadło i takie tam a została miłość, przyjazn. Chciałam być z nim już na zawsze.Tak przynajmniej myslalam. Potem zaczęło się psuć, bodajże jakos 1,4 roku bycia Razem. Mniej więcej.
Zmienił się, ale nie tak sam z siebie. Miał problemy w pracy, na początku starałam się Go pocieszać itd. Bardzo, byłam przy nim, cały czas. robiłam co w mojej mocy zeby bylo lepiej. Ale On zaczął narzekać. Zaczął się wyżywać na mnie i nie tylko na mnie. Zaczęły sie kłótnie o byle co. Szarpaniny(szarpnął mnie kilka razy), a nawet wyzwiska. Oczywiscie jak byliśmy sami. Nie przy ludziach. Uchodziliśmy za zgraną, szczęśliwą parę.Z dnia na dzień nasza miłosć rodziła się w coś trudnego, niedozrozumienia, w coś co już nie chciałam dalej brnąć. Zmęczyło mnie to, chociaż Go Kochałam nie bylismy już Razem ale tak jakby obok siebie. Aż trudno mi o tym pisać...
On stał się kimś kogo wczesniej nie znałam.. nawet mogłam go nazwać psychicznie chorym ponieważ najpierw się wydzierał a potem całował mnie po twarzy, mowił ze przeprasza, ze to się nigdy nie powtórzy. Cięzkie to było ;( Potem już miałam naprawdę dość tego i powiedziałam ze to koniec. Wpadł w furię, w moim domu roiło się od kwiatów, prezentów, przyjeżdzał kiedy chciał nic nie mówiąc, cały czas powtarzał ze nigdy mnie nie opusci. Trwało to 3 miesiące, mozna powiedziec ze mnie nękał. Potem przyjeżdzał coraz mniej, coraz mniej aż wkoncu całkowicie przestał sie odzywać.
Powiem też że On na początku jak i na końcu różnilismy się od siebie. Ja mam bardzo duże poczucie humoru, mogę się smiac ze wszystkiego, dogryzać na żarty, wygłupiać sie. On już mniej .
Żeby nie myslec o Nim zaczęłam spotykać się z facetem "Y" ! Był z mojej szkoły o rok starszy, czyli teraz lat 20. Widzicie, młodszy... dogadywałam się z nim o niebo lepiej. Tak stwierdziłam po paru rozmowach. ma takie samo poczucie humoru jak ja. Śmialiśmy się prawie przez cały czas, widać było ze sie zakochiwał ale ja tez probowalam, az wkoncu zaczęłam za nim tęsknić itd Na poczatku chcialam tylko o facecie X zapomiec przy pomocy faceta Y. Ale facet Y sprawił ze zakochalam się bez pamięci. Przezywalam cos niezwyklego, motylki w brzuchu. Ogolnie nie bede o tym związku się rozpisywac bo powiem szczerze ze byl jeszcze bardziej udany jak ten pierwszy. Facet Y równiez mnie bardzo kochał. I kocha do dzisiaj.
Niestety cos po dlugim czasie mi odwalilo i napisalam smsa do faceta X. ze chce sie spotkac, potem spotkalismy sie drugi raz, i trzeci.I postanowiłam sprobowac , myslalam ze moze on jest taki jak wczesniej. nie wiem co mną kierowało ;( rozstałam się z facetem Y i wrócilam do faceta X.
Niestety facet X się nie zmienił, jeszcze bardziej sie nie dogadujemy , jak powiem A to on B. On jest mądry, a ja jeszcze mądrzejsza....
Obaj mnie Kochają, a ja nie potrafię wybrać. Powiem szczerze ze facet Y pasuje mi z charakteru, czuję ze jest dla mnie bardzo wazny. Jestesmy tacy sami
I na przyszlosc tez myslę zeby się sprawdził a facet X.. Nie wiem po co do niego wracałam, moze sentyment?? Moze zdanie " co by bylo gdyby.." mnie tak pokierowało.. sama juz nie wiem.. Facet X nadal mnie Kocha, chce ze mną byc, a facet Y też mnie Kocha, wybaczyl mi ze Go zostawiłam dla faceta X.
z facetem Y zaczęłam chodzić od 15.12.2010 do 7.07.2012 . Teraz miesiąc jestem z facetem X. Ale myslę o Y. Bo z facetem X, nie potrafię juz się porozumiec, on jest starszy . ma inne tematy do rozmowy, ja inne. A z facetem Y rozumiem się bez słów.
Mam nadzieję ze ktos to przeczytał. Że ktos mi pomoże, doradzi. Naprawdę nie wiem co mam robić. Jestem młoda, ale chcę z kimś być. Nie chcę być sama. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja mam taki charakter, dlaczego nie mogę się zdecydowac którego mam wybrać ;( Mam tego dosc, mam dosc swojego charakteru. Dla mnie kiedyas bylo smieszne jak mozna kochac dwóch mężczyzn naraz? A moze Kocham jednego tylko jeszcze nie wiem? A moze zadnego? Obaj są dla mnie ważni, chcoiaz bardziej przekonywuje mnie facet Y- pod względem charakteru. A pod względem przyszłosci materialnej (nie liczą sie dla mnie pieniądze tylko chodzi tu o pracowitosc itd) to facet X. Ale czy ja bym wytrzymała z takim cżłowiekiem jak facet X??? Tęsknie za facetem Y, i z nim się super dogaduję. Nie wiem co robic, z kim będzie lepiej, czy nie bede zalowac....czy to taki wiek, i mi przejdzie te niezdecydowanie, juz sama nie wiem. Narazie jest do kitu ;(
Ludzie pomocy, pomóżcie