Witam was...
Nie wiem już co mam z sobą zrobić,męczy mnie to bardzo.
Mój problem tkwi w tym iż miałam nieprzyjemną przygodę w październiku zeszłego roku.
Wracałam od koleżanki z urodzin gdy pod własną klatką zaczepił mnie jakiś "typ" i zaczął do mnie się dobierać.
Oczu jego nie zapomne były tak ogromne jakby nie wiem ile wyćpał. Do tego zajeżdżało alkoholem jak nie wiem co.
Nie chciał mnie puścić więc pierwsze co mi przyszło do głowy to spokojna rozmowa...
Nie poskutkowało bo zaraz wyrwał mi zamek z kurtki.
Nie wiedziałam czy mam krzyczeć czy to pogorszy sprawę później jedyne co mi przyszło do głowy
to wkręcić kolesiowi,że idę po psa i zaraz zejdę,a że robiła się szarówka na dworze to to łyknął.
Weszłam na klatkę to aż się zanosiłam tak mnie telepało... Spojrzałam przez okno to stał jakieś 10minut jeszcze i poszedł.
Napisałam wam to w skrócie... Nie chce przypominać sobie bardziej konkretów. ![]()
Od tamtej pory zupełnie inaczej patrze na ludzi. Gdzie bym nie szła i z kim bym nie szła to głowa chodzi mi na wszystkie strony.
Słyszę tylko co się tak rozglądam, a ja poprostu mam jakieś chore lęki.
Niby nic się nie wydarzyło.. Nic mi nie zrobił takiego,ale zostało mi coś w głowie.
Idąc parkiem wieczorem gdy widzę,że idzie jakiś facet to rżne głupa,że np. buta wiążę i czekam aż przejdzie dalej,żeby tylko nie szedł za mną. Naprawde nie wiem co robić... Nie chcę tego pamiętać.
Rozumiem cię. Przeszłam przez to samo. Nie da się tego wyprzeć z pamięci. Nie wszyscy ludzie to świry i psychopaci. Trzeba o tym pamiętać.
Jeżeli męczy cię to do tego stopnia że sama sobie z tym nie radzisz to może udaj się do psychologa, albo porozmawiaj z kimś kto cię zrozumie i uspokoi.
Bardzo Ci współczuję, spotkanie z takim draniem na pewno było niezwykle traumatyczne, a blizny na psychice zazwyczaj zostają na całe życie. Myślę że powinnaś iść do psychologa, chociaż spróbować. Jeżeli uznasz że to dla Ciebie ciężkie to zrezygnujesz, ale warto będzie porozmawiać z kimś o tym i chociaż postarać się wyleczyć z tego strachu.