Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez monika0405 (2012-07-01 22:37:34)

Temat: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Założyłam ten temat ponieważ wiele o tym pisane jest na tym forum,ale zawsze nie do końca znajduję odpowiedź,bo każdy temat zawiera inną sytuacje (Nie zamykajcie tego wątku) 
Wiem,że długie to co napisałam,ale bardzo proszę udzielcie mi rady.

od 2 do 4 klasy podstawowej:
Podobał mi się kolega,wiem,że byłam wtedy za mała,żeby odróżniać miłość itd ,ale już wtedy coś czułam- nie mam pojęcia jak to określić.

5kl i do końca gimnazjum:
Wiedziałam,ze się zakochałam.Pisałam do Niego liściki,wgapiałam się na Niego na lekcjach-co powodowało,ze nie mogłam się skupić na nauce.Dojeżdżaliśmy razem do szkoły przychodziliśmy na ten sam przystanek.Widziałam w Jego oczach,że mu się podobam gdy utrzymywaliśmy ze sobą spojrzenia.Przeważnie jak Nikt tego nie wdział.Gdy patrzeliśmy na siebie przy większej grupie osób,On rzucał do mnie teksty typu co się na mnie gapisz? W sumie to cały czas mnie wyśmiewał,ale tylko przy kimś!
Potem nasze drogi się rozeszły.Każde poszło w inną stronę do innych szkół i miast.

Często o Nim myślałam.. Później okazało się ,że się wyprowadził. Starałam się zapomnieć. I się udało,ale na kilka lat.
W tym czasie miałam kilku chłopaków -ale to było takie chodzenie za rączkę itp.
Obecnie mam partnera od 3 lat z którym mieszkam i planujemy za jakieś dwa lata ślub.Jest mi z Nim dobrze,ale jeśli układa się między Nami.To typ faceta który nie ma w sobie za grosz romantyzmu.. Wiele Nas różni i dzieli.Często są między Nami nieporozumienia i kłótnie taki dość burzliwy związek.Czuje,że przy Nim czas ucieka mi przez palce..nie mam żadnych zainteresowań ,ani przyjaciółki w sumie to przez Niego popsuły się relacje z Nią.Czuję się strasznie samotna..Mimo,że Jestem z Nim.Bardzo często mi ubliża i naśmiewa z moich błędów.Nie umiem odejść.Coś mnie trzyma przy Nim.Nie wiem czy to jakaś słabość..czy przyzwyczajenie.Są dni,że Jestem szczęśliwa,ale to już musi być.

No i wracając do tej Szkolnej Miłości.. Zaczęliśmy pisać najpierw na fb a teraz na gadu.Pisaliśmy tak o wspomnieniach ze szkoły no i o tym,że kochałam Go kiedyś a On nie zwracał na mnie uwagi.Okazało się,że Jemu również się podobałam,tylko był wtedy gówniarzem i nie potrafił nic z tym zrobić. Wstydził się co by koledzy powiedzieli itp. Teraz jak piszemy to czuję się wspaniale nie chodzi o te wspomnienia,ale o to,że pod każdym względem potrafimy ze sobą rozmawiać.Szanuję to co On lubi,a on co ja. Widzę ,ze nie które rzeczy Nas łączą a inne dzielą,ale wiem też,że przy Nim czułabym się doceniona.Napisał mi kilka razy,że bardzo mu się podobam,że zazdrości mojemu facetowi mnie,że szkoda,że nic już z tym się nie da zrobić. W dodatku dzieli Nas długa odległość,ale chciałabym się z Nim zobaczyć a On ze mną. Tylko,że czuję ,że On traktuje to jako starą znajomość nic więcej być może dlatego,że wie,ze jestem w związku i planowany jest ślub. I nie chce mi mieszać w życiu.A ja nie wiem co robić.Czuję się tak jakbym traciła coś pięknego,że coś umyka mi z przed nosa, ostatnia szansa którą dostaje od życia. W końcu mam 21 lat i mam szansę jeszcze życie zmienić.Nie mam męża ani dzieci. Mam chłopaka z którym jestem od trzech lat,ale nie wiem do końca ,czy to Ten jedyny.Planujemy ślub za dwa lata,a jak na razie to nawet mi się nie oświadczył.O tym ślubie tak jakoś wyszło ,że czas żeby zrobić następny krok.

I moje pytanie co byście zrobiły na moim miejscu? Potrzebuje czyjejś rady...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

to chwilowa fascynacja moim zdaniem .. brakuje ci czegos w zwiazku a tu pojawia sie cos nowego, zaczynasz idealizowac tą sytuację. Sama mialam tak, ze bylam w bardzo powaznym jak misie zdawalo zwiaqzku, tez mialam wlasnie chwile slabosci zwątpienia ze chyba ucieka mi przy nim zycie, ze to chyba nie dokonca to co powinno byc... Z innymi facetami jakos tak sie gadka kleila a z nim nie... Potem niestetydoszlo do rozstania, z mojejwiny... gdy go stracilam swiat mi sie zawalil.. uwierz, czasem wydaje nam sie ze to nie to, ale dopiero po stracie tej bliskiej osoby zaczynamy doceniac wszystko ... Ja jestem po rozstaniu 2 miesiace, tez wczesniej bylo niby gadanie o slubie itd a teraz? zostalam sama, bardzo chcialabym wrocic do bylego ale nie moge, on mnie juz nie chce... Nigdy w zyciu tak nie cierpialam...Moim zdaniem zawsze jest warto probowac naprawic czy tez zmienic to co sie juz ma, porozmawiac szczerze posuzkac wspolnie rozwiazania... Moze w wasz zwiazek wkradla sie rutyna?daj mu do zrozumienia o swoich potrzebach... Teraz pojawil sie ktos nowy, czujesz sie doceniona itd - ale pamietaj to znajac zycie na krotką metę smile

3 Ostatnio edytowany przez monika0405 (2012-07-01 23:51:50)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Jeśli chodzi o te szkolną miłość to masz sporo racji,że to takie zafascynowanie.
Jeśli chodzi o mój związek to nie jest takie proste jak się wydaje:( Rutyna jest już bardzo długo mimo rozmów nadal jest tak samo,a wiesz dlaczego ? Bo mój partner uważa ,że nie musi nic zmieniać bo jest mu dobrze tak jak jest. Czyli nic się nie dzieje  w naszym byciu razem.Ciągle praca dom jakiś film i znów to samo.Był moment ,że pragnęłam mieć z Nim dziecko - pomimo tego,że nie jesteśmy żonaci. On powiedział ,że nie chce mieć dzieci na dzień dzisiejszy może za kilka lat. Ma 28 lat i nie chce na razie niczego zmieniać. Zaczęliśmy rozmowę o ślubie bo to chyba ja i jego rodzina mu podsunęliśmy ,że mogło by się coś zmienić może już czas na to, no i tak wyskoczył z tym ślubem,obliczyliśmy koszta itp i stwierdził,że najpierw trzeba odkładać zacząć i tak za dwa lata weźmiemy ślub.Była szczęśliwa a zarazem smutna,ponieważ nawet nie ma zamiaru się zaręczyć choć od dwóch lat mu trułam ,że to ważne jest itd.Teraz przed znajomymi ciągle się tłumaczę ,ze pewnie szykuje dla mnie jakąś niespodziankę,bo wiedza ,że planujemy ślub. Jest mi strasznie źle.Czuję się przy Nim swobodnie bo się znamy już jak łyse konie.Jest z natury kłamczuchem i już przywykłam do tego. Miałam z Nim problemy z początku z kobietami.Chciał mieć kogoś na boku,ale przeszło mu. Wiele już wycierpiałam. Dlatego,ze bardzo szybko wdałam się w związek.Skończyłam ledwo 19 lat skończyłam i wyjechałam od rodziny i mieszkam z Nim. Czuje się jak taka kura domowa. Dlatego gdy zaczęłam pisać z moją szkolną miłością dotarło do mnie,że jestem atrakcyjna,że zawsze będę ważna dla niego. Nie mówię,że chce z Nim być,bo Go nie znam dobrze,każdy się zmienia nie widzieliśmy się 7 lat. Widzę ,ze on jest ambitny itd a ja taka szara myszka. Musiałoby się wiele zdarzyć,abym była z Nim.Tylko zastanawiam się czy z obecnym partnerem już tak zawsze będzie. Czasem zdarzyło się,że w kłótni mnie skrzywdził,popchnął lub wykręcił ręce.Wiem,że nic lepsza nie byłam bo go sprowokowałam do takiego czynu ,spoliczkowałam podczas kłótni.Kiedyś nawet miałam siniaki na rękach bo tak mnie ścisnął.Wiem,że później tego żałował. Dlatego nie chce mi dać spokoju Szkolny chłopak ciągle o Nim myślę, czy ja coś tracę będąc z obecnym? Boże gdyby to było takie proste.. Nie wiem co robić.

4

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Prosze wejdz na e-maila

5 Ostatnio edytowany przez monika0405 (2012-07-02 00:34:47)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Już Ci odpisałam.

6

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Bo chce z toba porozmawiac na osobnosci

7

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Odpisz mi na gg

8

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

to co piszesz... ta nuda i brak zmian-znam to.Tzn znalam. Moim zdaniem najwazniejsza w zwiazku jest przyjaźń. Rozumiem Cię swietnie,czujesz sie niedowartosciowana, pewnie zaniedbana, a tutaj ktoś sprawia ze czujesz sie atrakcyjniej... Jesli chodzi o rekoczyny to moim zdaniem trzeba ostroznie.. Moim zdaniem facet nie ma prawa podniesc reki na kobiete nawet jesli ta strzeliła by mu przyslowiowego "liscia". To co odczuwasz to znudzenie rutyna, pragnienie zmian. Ja tez czulam sie jakos tak przytłamszona przez związek, ale uwazam ze wszystko da sie naprawić. Moze twoj partner uznal ze nie musi sie starac bo i tak Cie ma? Moze pozwolilas się troche za bardzo zdominowac? Moze daj mu odczuć ze cos jest nie tak, niech zacznie sie znow o Ciebie starac. Nie udawaj ze Tobie jest ok. On nie chce zmian bo jemu tak dobrze - ale związek to szczescie dwoch osob a nie tylko jednej.

9

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Najgorsze jest to,że mój partner jest starszy ode mnie o kilka lat i czuję ,że zawsze będzie chciał być najmądrzejszy w związku. W sumie to cały czas czuję się gorsza od Niego.

10

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

pokaz mu ze nie jestes na zawsze, ze musi sie o ciebie starac bo moze cie stracic...

11

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Jak straci to doceni uwierz... Tylko nie obudź się z ręką w nocniku.

".Bardzo często mi ubliża i naśmiewa z moich błędów.Nie umiem odejść."

źle bardzo źle.

Jaki ślub ? Bo coś tam burkną że za dwa lata coś tam tego ? Komedia. Masz 21 lat dopiero... Choć z drugiej strony znam pary które pobrały się w wieku 21 i jest im dobrze. Ale do tego nie jesteś pewna a mówisz o ślubie ... Dla Ciebie ma być też dobrze ! Egoista z niego niestety. Znam to ...  O matko robi z Ciebie kurę domową ? Nie pomaga ? Już zrobił z Ciebie swoją żoną po co mu ślub i oświadczyny mi powiedz? Jak już mu usługujesz, pomaga chociaż trochę ? I posłuchaj mnie jeszcze. Jestem bardzo nerwowy tak że potrafiłem rzucić czymś (nawet telefonem - zmieniałem aparaty bardzo często...) o ścianę czy sufit jednak nawet przez myśli mi nie przeszło uderzyć jej - to dyskwalifikacja dla faceta. Zrobił już Ciebie kurę domową, pastwi się emocjonalnie a do tego wykręca ręce. Nic nie mówię co masz zrobić ale musisz to przemyśleć i z nim porozmawiać. Jak będzie takim nadal ignorantem i egoistą to cóż ...

12

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

A co byś poradził Beznadziejny jeśli chodzi o te szkolną miłość?

13 Ostatnio edytowany przez kowaledlo (2012-07-02 03:41:45)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
ziemniaczana napisał/a:

Moim zdaniem facet nie ma prawa podniesc reki na kobiete nawet jesli ta strzeliła by mu przyslowiowego "liscia".

Zgadzam się i potwierdzam z autopsji:D Licealna miłość, jej powód średni (pewnie więcej w tym PMS było), wyskoczyła znienacka, jedno wywrzeszczane zdanie i trzask na pół korytarza;D W lekkim szoku byłem, bo niespodziewanie i pierwszy raz w takiej sytuacji się znalazłem. Ja dobrze zbudowany (bary, mięśni - żaden tusz:), panna filigranowa i mimo, że później jeszcze dwa razy oberwałem, to za żadnym razem nie pomyślałem choćby przez chwilę o tym, żeby jej oddać - bić dziewczynę?:O (nawet jeśli doskonale wiedziałem, że nie zawsze miała powód do aż tak ostrej reakcji).
Tylko frajerzy biją kobiety, wykluczając jakieś skrajne przypadki:/

Pomijając wiele innych nienormalnych faktów z Twojego związku, już same zaczątki stosowania przemocy, powinny bardzo, ale to bardzo Cię zastanowić. Dosadniej to ujmując i abstrahując od tej romantycznej historii ze szkolną miłością, powinnaś już teraz zakończyć obecny związek. To toksyk.

14

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Powiem Wam szczerze,że ja mam już dosyć starań.Wiem,że się nie zmieni,bo sam mi to powiedział.

Nawet coś wspomniał,że drzwi są otwarte,ze mam sobie odejść jak chce. Po jakimś czasie przyszedł i powiedział ,ze wcale tak nie myśli. Nie mogę zrozumieć jego postępowania.

15 Ostatnio edytowany przez kowaledlo (2012-07-02 03:52:47)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Ciebie do zakończenia związku ciśnie bardziej to, że ktoś pojawił się na widoku, bo gdyby nie ten nowy obiekt, być może dalej przymykałabyś oczy na wszystko. No ale nie ważne - grunt, że w końcu zauważasz, jak konskwentnie pchasz się w patologię (czy w zasadzie już w niej jesteś) i że w końcu dostrzegasz jego zachowanie - to że mu na Tobie nie zależy.

Takie sinusoidy - odchodź jak chcesz, przepraszam Cię i zostań, odchodź, przepraszam Cię... itd. to dowód na jego niestabilność i kolejny powód do odejścia. Po kilku latach małżeństwa też Ci powie odchodź i któregoś razu znajdzie sobie inną pannę, to już nawet nie przeprosi i nie będzie chciał Twojego powrotu...

16

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
ziemniaczana napisał/a:

to chwilowa fascynacja moim zdaniem .. brakuje ci czegos w zwiazku a tu pojawia sie cos nowego, zaczynasz idealizowac tą sytuację.

Widze to dokładnie tak samo. Szkolne miłości i inne wspomnienia to własnie to czego później szukamy w dorosłym życiu, bo to te wspomnienia były najlepsze - najbardziej beztroskie i idealne.

17

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Dzisiaj mnie obudził i jest taki miły dla mnie.. To jest to,że nie mogę podjąć decyzji bo się łudzę jeszcze ,że się zmieni na lepsze.

Co do szkolnej miłości to wiem,że to nie ma szans.. ale łudzę ,się ,ze Jeśli się spotkamy tak po koleżeńsku to może coś mogłoby być między Nami.. W końcu nigdy nic między Nami nie zaszło w szkole. To była takie niewinne zakochanie się z milionem marzeń. Zastanawia mnie to,że zaczęliśmy mieć kontakt po tych 7 latach a nie po 20 - gdybyśmy już mieli własne rodziny i dzieci. Wtedy to byłoby nie możliwe żebym mogła sobie na to pozwolić.. na te spotkanie itd.. a tak coś we mnie siedzi i ciągle mnie pcha ,żeby nie urywać tego kontaktu.

Ja zawsze jestem lojalna i nigdy przenigdy nie miałam zamiaru zdradzić czy co kolwiek. Częściej mój partner mnie zawodził i flirtował z kimś.Niby się już uspokoił z tym,choć pewności żadnej nie mam. Teraz mi odbiło ,żeby spełnić swoje marzenie.. obawiam się,że może być tak ,że na tym spotkaniu wszystko będzie tak jak kiedyś wymarzyłam,albo znacznie odwrotniej - że będzie to totalną klapą ,bo pisać z kimiś to co innego niż się zobaczyć.

18

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
monika0405 napisał/a:

Dzisiaj mnie obudził i jest taki miły dla mnie.. To jest to,że nie mogę podjąć decyzji bo się łudzę jeszcze ,że się zmieni na lepsze.

Co do szkolnej miłości to wiem,że to nie ma szans.. ale łudzę ,się ,ze Jeśli się spotkamy tak po koleżeńsku to może coś mogłoby być między Nami.. W końcu nigdy nic między Nami nie zaszło w szkole. To była takie niewinne zakochanie się z milionem marzeń. Zastanawia mnie to,że zaczęliśmy mieć kontakt po tych 7 latach a nie po 20 - gdybyśmy już mieli własne rodziny i dzieci. Wtedy to byłoby nie możliwe żebym mogła sobie na to pozwolić.. na te spotkanie itd.. a tak coś we mnie siedzi i ciągle mnie pcha ,żeby nie urywać tego kontaktu.

Ja zawsze jestem lojalna i nigdy przenigdy nie miałam zamiaru zdradzić czy co kolwiek. Częściej mój partner mnie zawodził i flirtował z kimś.Niby się już uspokoił z tym,choć pewności żadnej nie mam. Teraz mi odbiło ,żeby spełnić swoje marzenie.. obawiam się,że może być tak ,że na tym spotkaniu wszystko będzie tak jak kiedyś wymarzyłam,albo znacznie odwrotniej - że będzie to totalną klapą ,bo pisać z kimiś to co innego niż się zobaczyć.

Tak sie kończy zabawianie w małżeństwo będąc w nieoficjalnym zwiazku cool
Wiesz co ja bym zrobiła?? spotkałabym się własnie z tym "milionem marzeń" jest to najlepszy sposób by sobie odpowiedzieć czego tak naprawdę chce?:P
Zdrada??!!!:/ a czy ślubowałaś mu wierność i miłość do grobowej deski?? Jesli nie to o czym my tu mówimy??:/  To kiedy masz zamiar, prawem młodosc sprawdzać kto jest idealny na męza, skoro w wieku 20 lat uznajesz że ten to ten ( choc jak widac niedojrzały)
Przestańcie w koncu traktować luźne zwiazki w tak bardzo oficjalny sposób, tylko hamujecie swój rozwój emocjonalny i nie dajecie szanse na to by mieć możliwosc dokonać wyboru. Potem po takich 7 latach udawanego zwiazku łączą sie w nieudane i z gruntu skazane na porazkę małżenstwa i po roku od ślubu kiedy na świecie pojawia sie dziecko następuje rozwód. Krzywdząc przy okazji innych hmm

19

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

slub gdy juz teraz masz w glowie innego??
na 100% spotkaj sie, przekonaj sie jak bedzie, nic nie tracisz a moze okaze sie nudny i przynajmniej spokojnie bedziesz zyla ze wiesz jak jest a nie tylko marzenia...
ja kiedys kiedys tez marzylam, myslalam...gdy sprawdzilam zniknely czary a rzeczywistosc otworzyla oczy, ciesze sie bo po wielu latach nie mysle, nie tesknie, nie wpsominam...

20

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

moim zdaniem jestes zdominowana przez obecnego partnera... Oczywiscie najlepszy zwiazek to taki w ktorym obie strony sa ze tak powiem "na rowni". Kobieta nie moze dac sie zdominowac! Musi znac swoją wartość. Nie jestesmy stworzone zeby uslugiwac facetom, to nie jest zaden zakichany obowiązek -kobieta ktorej zalezy robi to sama z wlasnej inicjatywy bo chce zeby w domu bylo ok. Moim zdaniem gdybys odeszla on by na kolanach chcial zebys wrocila - wydaje mu sie ze jest panem calej sytuacji bo pewnie nigdy sie nie postawilas.Im dluzej trwa taka sytuacja tym gorzej ze zmianami. A co wlasciwie czujesz do partnera? milosc? a moze uzaleznienie?

21

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
ziemniaczana napisał/a:

moim zdaniem jestes zdominowana przez obecnego partnera... Oczywiscie najlepszy zwiazek to taki w ktorym obie strony sa ze tak powiem "na rowni". Kobieta nie moze dac sie zdominowac! Musi znac swoją wartość. Nie jestesmy stworzone zeby uslugiwac facetom, to nie jest zaden zakichany obowiązek -kobieta ktorej zalezy robi to sama z wlasnej inicjatywy bo chce zeby w domu bylo ok. Moim zdaniem gdybys odeszla on by na kolanach chcial zebys wrocila - wydaje mu sie ze jest panem calej sytuacji bo pewnie nigdy sie nie postawilas.Im dluzej trwa taka sytuacja tym gorzej ze zmianami. A co wlasciwie czujesz do partnera? milosc? a moze uzaleznienie?

To mi zadałaś pytanie smile Bardzo trudno mi jest na nie odpowiedzieć. Gdy się kłócimy ,albo poprawia moje słowa,zachowanie to czuje,że Go wręcz nie cierpię! Jeśli są dni ,że jest zwyczajnie fajnie,że śmiejemy się z tych samych rzeczy itd Czasem odczuwam zazdrość o inną kobietę to czuję ,że Go kocham i mi na Nim zależy,lecz tak zawsze nie jest.Sama nie wiem czy to miłość czy tylko uzależnienie.Chyba zrobię tak jak koleżanki wyżej napisały,że spotkam się z moją szkolna miłością być może wtedy zrozumiem ,że nie warto mi o Nim myśleć było itd,albo będzie wręcz przeciwnie.

22 Ostatnio edytowany przez monika0405 (2012-07-02 19:47:33)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Qrsywa
Tak się  kończy zabawianie w małżeństwo będąc w nieoficjalnym związku cool
Wiesz co ja bym zrobiła?? spotkałabym się właśnie z tym "milionem marzeń" jest to najlepszy sposób by sobie odpowiedzieć czego tak naprawdę chce?:P
Zdrada??!!!:/ a czy ślubowałaś mu wierność i miłość do grobowej deski?? Jeśli nie to o czym my tu mówimy??:/  To kiedy masz zamiar, prawem młodość sprawdzać kto jest idealny na męża, skoro w wieku 20 lat uznajesz że ten to ten ( choć jak widać niedojrzały)
Przestańcie w końcu traktować luźne związki w tak bardzo oficjalny sposób, tylko hamujecie swój rozwój emocjonalny i nie dajecie szanse na to by mieć możliwość dokonać wyboru. Potem po takich 7 latach udawanego związku łączą się w nieudane i z gruntu skazane na porażkę małżeństwa i po roku od ślubu kiedy na świecie pojawia się dziecko następuje rozwód. Krzywdząc przy okazji innych hmm


Sporo racji w tym co napisałaś.. mogę jeszcze decydować i wybierać. Problem w tym ,że ja już taka zawsze oddana jestem i dlatego czuję,z mogę zranić obecnego partnera.Mimo,że On też mnie rani. Bo od kiedy mam ten kontakt z NIM to czuję się rewelacyjnie tylko wiem,że On obawia się ,ze zepsuje co jest między mną a moim partnerem.Wysłał mi kilka piosenek na gadu w tym  K.A.S.A Piękniejsza ,sprawił ,że ciągle  mam uśmiech na twarzy.Znika mi jak tylko mój partner coś burczy pod nosem,że mu się ta piosenka nie podoba ,a to,że mam to ściszyć itp.

23

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Monika, a pomyśl co może być za kilka lat? Twój obecny partner pewnie się nie zmieni. A Ty możesz żałować, że nie spotkałaś się z miłością ze szkolnych lat. I co, lepiej po ślubie myśleć co robić?

Zgadzam się z Qrsywą. Umów się ze swoją pierwszą miłością, w zasadzie nic nie tracisz smile

24

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Szanowna autorko postu!!!!!!!!!

Pakujesz się na w pół świadomie w toksyczny związek z osobą, która ma mega zdolności do manipulacji i szantażu emocjonalnego a poprzez znęcanie się fizyczne na kobiecie swojego życia, przyszłej narzeczonej i żony, to dawno by ode mnie szpica 10 cm dostał w zadek, żeby ćwiek mu przez "małego" wyszedł, gdybym był na Twoim miejscu. I to bez chwili zastanowienia.
Pamiętaj o czymś takim jak obdukcja - po znęcaniu się fizycznym - w szpitalu - możesz mu tym bardzo zaszkodzić w sądzie za pobicie itp. albo z zaskoczenia pokazać mu że nie dajesz sobą pomiatać takim zachowaniem - najpierw zrobić, mieć dowód i mu pogrozić, że następny raz tak zrobi i idziesz na policję.

Zdominował Cię, osaczył, zawładnął Twoim umysłem i trzyma Cię na przysłowiowej smyczy i brak nawet dosadniejszych słów by to określić. Ale szanuję Kobiety i tej łaciny technicznej sobie odpuszczę.

Jak sam mówi możesz odejść, droga wolna a drzwi szeroko na oścież otwarte - to czemu nie pierdykniesz tymi drzwiami z drugiej strony, aż wylecą z futryny i szyby w całym bloku polecą?? Odpowiedz jest prosta... Boisz się,ze poza nim świata nie będzie, bo palny ślubu są za dwa lata, a ty boisz się osamotnienia... On wie o tym doskonale że Ty się boisz rozpadu związku itd i pomiata Tobą jak - bez urazy - śmieciem.
Ma cię jak przysłowiowego wróbla w garści, prawie już zgniecionego a Ty się boisz nawet własne myśli usłyszeć , nie mówiąc już o tym co Ci serce podpowiada.

Związek to partnerstwo czyli równe - zaznaczam równe - prawa itp... tak jest u Was??? On cię leje a ty nawet liścia mu nie odpalisz w rewanżu. facet bijący kobietę to wzór na męża??? Od kiedy??

Myślisz o małżeństwie z nim - szczena mi spadła na podłogę z hukiem i zarysowała kafelki jak dotarłem do tej informacji w Twoim poście.

Odpowiedz mi na proste pytanie, przy nim czujesz się - ogólnie doskonale (?!?), ale jak tylko się odezwała szkolna miłość, to poczułaś się mega atrakcyjną kobietą. DLACZEGO???

Nie dostrzegasz w tym niemego krzyku Twojego drugiego JA w Tobie o zastanowienie się poważnie nad sobą???
Niemego krzyku czyli sygnałów wysyłanych przez nasz mózg na kogoś lub naszą podświadomość - drugie ja w Tobie wręcz wrzeszczy byś spierdykała z tego związku. Wiem że to dziwne określenie - niemy krzyk - ale tu się kłania głębsza wiedza z psychologii.   

Chcesz poznać wizję jak może wyglądać Twoja przyszłość z tym facetem??
Wizyta u wróżki zupełnie za darmo - jedno kliknięcie myszką.
zapraszam do wątku na tym forum toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina... Przeczytaj najpierw cały artykuł od deski do deski a potem jeszcze raz i skup swoją uwagę na relacjach mąż - żona.
Może to Ci otworzy oczy na problem w który wchodzisz po mału i popadasz bez reszty w kosmiczną patologię.

I na koniec powiem Ci tyle... możesz twierdzić, że jestem jakiś nie "ten teges" pod deklem przez to co napisałem.
ALE !!! Twój facet to moja obecna teściowa!!! tyle że przynajmniej rąk mi nie wykręcała itp.

A jeśli chcesz wiedzieć nieco więcej jakie techniki taka osoba stosuje i do czego jest zdolna, to serdecznie zapraszam: "toksyczny trójkąt z teściową" i do wątku Ból "rozstania, istnienia faceta porzuconego" autorstwa Naszego znajomego Beznadziejnego na tym forum - między wypowiedziami internautów jest kontynuacja mojego tematu

Życzę miłej lektury.

P.S.
Moje małżeństwo wytrzymało 9 m-cy tak dla ścisłości. A raczej ja w nim bo sp........ w odpowiednim momencie.

25

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
bags napisał/a:

Szanowna autorko postu!!!!!!!!!

Pakujesz się na w pół świadomie w toksyczny związek z osobą, która ma mega zdolności do manipulacji i szantażu emocjonalnego a poprzez znęcanie się fizyczne na kobiecie swojego życia, przyszłej narzeczonej i żony, to dawno by ode mnie szpica 10 cm dostał w zadek, żeby ćwiek mu przez "małego" wyszedł, gdybym był na Twoim miejscu. I to bez chwili zastanowienia.
Pamiętaj o czymś takim jak obdukcja - po znęcaniu się fizycznym - w szpitalu - możesz mu tym bardzo zaszkodzić w sądzie za pobicie itp. albo z zaskoczenia pokazać mu że nie dajesz sobą pomiatać takim zachowaniem - najpierw zrobić, mieć dowód i mu pogrozić, że następny raz tak zrobi i idziesz na policję.

Zdominował Cię, osaczył, zawładnął Twoim umysłem i trzyma Cię na przysłowiowej smyczy i brak nawet dosadniejszych słów by to określić. Ale szanuję Kobiety i tej łaciny technicznej sobie odpuszczę.

Jak sam mówi możesz odejść, droga wolna a drzwi szeroko na oścież otwarte - to czemu nie pierdykniesz tymi drzwiami z drugiej strony, aż wylecą z futryny i szyby w całym bloku polecą?? Odpowiedz jest prosta... Boisz się,ze poza nim świata nie będzie, bo palny ślubu są za dwa lata, a ty boisz się osamotnienia... On wie o tym doskonale że Ty się boisz rozpadu związku itd i pomiata Tobą jak - bez urazy - śmieciem.
Ma cię jak przysłowiowego wróbla w garści, prawie już zgniecionego a Ty się boisz nawet własne myśli usłyszeć , nie mówiąc już o tym co Ci serce podpowiada.

Związek to partnerstwo czyli równe - zaznaczam równe - prawa itp... tak jest u Was??? On cię leje a ty nawet liścia mu nie odpalisz w rewanżu. facet bijący kobietę to wzór na męża??? Od kiedy??

Myślisz o małżeństwie z nim - szczena mi spadła na podłogę z hukiem i zarysowała kafelki jak dotarłem do tej informacji w Twoim poście.

Odpowiedz mi na proste pytanie, przy nim czujesz się - ogólnie doskonale (?!?), ale jak tylko się odezwała szkolna miłość, to poczułaś się mega atrakcyjną kobietą. DLACZEGO???

Nie dostrzegasz w tym niemego krzyku Twojego drugiego JA w Tobie o zastanowienie się poważnie nad sobą???
Niemego krzyku czyli sygnałów wysyłanych przez nasz mózg na kogoś lub naszą podświadomość - drugie ja w Tobie wręcz wrzeszczy byś spierdykała z tego związku. Wiem że to dziwne określenie - niemy krzyk - ale tu się kłania głębsza wiedza z psychologii.   

Chcesz poznać wizję jak może wyglądać Twoja przyszłość z tym facetem??
Wizyta u wróżki zupełnie za darmo - jedno kliknięcie myszką.
zapraszam do wątku na tym forum toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina... Przeczytaj najpierw cały artykuł od deski do deski a potem jeszcze raz i skup swoją uwagę na relacjach mąż - żona.
Może to Ci otworzy oczy na problem w który wchodzisz po mału i popadasz bez reszty w kosmiczną patologię.

I na koniec powiem Ci tyle... możesz twierdzić, że jestem jakiś nie "ten teges" pod deklem przez to co napisałem.
ALE !!! Twój facet to moja obecna teściowa!!! tyle że przynajmniej rąk mi nie wykręcała itp.

A jeśli chcesz wiedzieć nieco więcej jakie techniki taka osoba stosuje i do czego jest zdolna, to serdecznie zapraszam: "toksyczny trójkąt z teściową" i do wątku Ból "rozstania, istnienia faceta porzuconego" autorstwa Naszego znajomego Beznadziejnego na tym forum - między wypowiedziami internautów jest kontynuacja mojego tematu

Życzę miłej lektury.

P.S.
Moje małżeństwo wytrzymało 9 m-cy tak dla ścisłości. A raczej ja w nim bo sp........ w odpowiednim momencie.

To się rozpisałeś.Dziękuje,za opinię. Muszę coś sprostować. Najpierw ja Go spoliczkowałam ,a On mi oddał.  Unika teraz tego jak ognia podczas kłótni.Chociaż czasem się obawiam ,że może się to powtórzyć. Wiem,że to głupie co napisze,ale On też nie jest takim złym człowiekiem jak napisałam.Potrafi być dobry i czuły,ale musi mieć humor ,abym czuła się przy Nim świetnie. Mam wiele czasu do namysłu. Jest mi żal Go zostawić. Nie wiem co jeszcze mnie trzyma przy tym abym z Nim była nadal. Dziękuje,za szczerość.

26 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-03 02:05:14)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

To ja powiem z autopsji - ale nie po swoim związku.

Obawiasz się czegoś co się z pewnością powtórzy. Gdyby miał 100% szacunek do kobiety, to mogłabyś mu za nic łomoty spuścić, że aż by Ci sił zabrakło, a on tylko by się krzywo popatrzył, uśmiechnął, oczko puścił itd i złapał się za policzek po sowitym liściu.

Bo mówiąc brutalnie - na podstawie jego zachowania względem Ciebie - w stylu "spadaj - zostań" to już na Ciebie bat kręci. 
Z mojego punktu widzenia, to facet powinien zapewnić partnerce bezpieczeństwo, ale w momencie gdy ono u kobiety jest zagrożone, kiedy to on podnosi na nią rękę - nawet na takich przykładach jak pisałaś - to tutaj już czerwona lampka się pali i daje po oczach. Humor ,radość , pozytywne emocje sięgające zenitu - i tak w drugą stronę - to normalna sinusoida zachowań w związku i nie powinno być miejsca na rękoczyny faceta. Teraz to może dojść nawet do sytuacji, że z radości i uśmiechem na ustach Ci przyłoży, bo go pozytywna energia będzie rozpierać.

Teraz to on "sprawdza grunt" w Tobie, małymi kroczkami przejmuje nad Tobą kontrolę. Z tym pomoże, z tamtym doradzi, tu coś załatwi za Ciebie czy też znacznie ułatwi załatwienie sprawy.
Wyczuje moment jak będzie Cię miał w garści na całej linii, zakręci się wokół tematu ślubu... i dalej przykłady już masz w podanych wcześniej wątkach...

Obserwuj uważnie takie zachowanie - ty masz jakiś plan/pomysł - niekoniecznie w kwestii związku, po prostu coś dla siebie wymyśliłaś a nim się obejrzysz on będzie wiedział jak to szybko i sprawnie zrealizować.
Na moim przykładzie powiem Ci tylko tyle,ze ja chciałem wymusić na pracodawcy zmianę treści umowy o pracę, a nim się obejrzałem to już się znalazł i był umówiony spec prawnik, księgowa do wyliczeń nadgodzin itd.   

Patrz uważnie i obserwuj jego zachowanie... dużo dostrzeżesz tego, o czym jest napisane w wątku o toksycznych teściach.
Z początku też byłem taki "hojrak" jak Ty, że co wy tam możecie o tym wiedzieć - w d byliście i g widzieliście...  jak tylko zacząłem czytać ten wątek, to różnica była tylko jedna - żona jedynaczka z mojej strony.
Ktoś wyssał sobie z palca wiadomości i napisał scenariusz z życia o mnie i małżeństwie.

27 Ostatnio edytowany przez monika0405 (2012-07-03 17:06:38)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Nie chce już tutaj pisać o moim obecnym partnerze.. w końcu podejmę jakąś decyzje.

Jak na razie chce cieszyć się tym co we mnie teraz się dzieje..

Czy miał ktoś z Was takie uczucie?

Ja czuję się wspaniale ,uśmiech nie znika z mojej twarzy.. Jestem wręcz spragniona życia!
Nic z Nim mnie nie łączyło. Nie umiem nawet tego uczucia opisać.. To była taka szkolna miłość i wiem,że mi to nigdy nie minie.
Od kilku dni nie mamy ze sobą kontaktu,a ja czuję ,że tęsknie za Jego  pisaniem i słowami..

Wiem,że nie mogłabym z Nim być ,bo ja jestem zwyczajną dziewczyną, mogłabym powiedzieć ,że stronię od ludzi - od kiedy jestem z obecnym partnerem zrobiłam się taka.A On jest wykształcony, ma wielu przyjaciół, ma milion zainteresowań,jest aktywny pod wieloma względami.. a ja jestem takim domownikiem chociaż kiedyś lubiłam imprezy itd nawet za tym bardzo tęsknię.
Marzę o tym jednym spotkaniu bardzo chciałabym Go spotkać.. Popatrzeć mu w oczy tak jak dawniej to robiłam.. Na razie jest to nie możliwe.. ponieważ za daleka odległość Nas dzieli. Nawet już myślałam,żeby polecieć do PL na to spotkanie... ale nie wiem,czy mi wypada? a po za tym ciężko byłoby mi urlop teraz wziąć.

Próbuję o Nim nie myśleć... ale nawet takie proste czynności domowe wypędzają mnie w myśli o Nim..

Nie wiem czy to zauroczenie.. wydaję mi się ,ze ja Go najzwyczajniej w świecie kocham.. jak kiedyś.. jako nastolatka. Byłam wtedy zapatrzona w Niego jak w obrazek. On należał do chłopców przeciętnych w mojej dawnej klasie, byli ładniejsi ,ale ja tylko Jego widziałam.. Gdybym można było cofnąć czas i mieć ten rozum co teraz..


Proszę napiszcie coś o Waszych miłościach niespełnionych i tych odnalezionych po latach..

28 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-03 21:08:35)

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Ktoś kiedyś powiedział, że pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży, druga życie zna i z tej pierwszej drzwi.

Doszukiwanie się sensu - tam gdzie go nie ma (mając na myśli zauroczenie i pierwszą miłość ze szkolnych lat) - ma sens. Tylko po co sobie tym głowę zawracać?
Żyj TU I TERAZ i w oparciu o zasadę JEST TAK JAK JEST. Do czego Ci potrzebna wirtualna stagnacja podświadomości (zatrzymanie się w rozwoju wiekowym) i cofanie pamięcią do dawnych lat?
Miłe wspomnienia zawsze będą nam towarzyszyć, gdyż tak jak doświadczenia z przeszłości są bagażem przyszłości. Tego się nie zmieni.

Ech gdyby można było cofnąć czas...
człowiek wiele spraw by inaczej załatwił i w w odpowiednim momencie - w kwestii związku - poszedłby w drugą stronę. Futurystyczna mrzonka nie do zrealizowania. A szkoda smile

Ewa Folley "Zakochaj się w życiu" - książka warta przeczytania.

29

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

bags mi nie pomagasz.. Nie mam czasu żeby czytać teraz książki..

Nie rozumiem Twojego przekazu .. czyli co mam brnąć dalej w te szkolną miłość? czy nie? bo nie rozumiem Twoich słów.Piszesz ,ze ma sens,a potem ,że nie ma. Do obecnego partnera również napisałeś,ze nie powinnam już tkwić w tym związku ,a teraz piszesz ,że
Żyj TU I TERAZ i w oparciu o zasadę JEST TAK JAK JEST. Nie kumam już Twoich postów.

30

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Może ktoś opowie w moim wątku o swojej szkolnej miłości?

31

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!
monika0405 napisał/a:

bags mi nie pomagasz.. Nie mam czasu żeby czytać teraz książki..

Nie rozumiem Twojego przekazu .. czyli co mam brnąć dalej w te szkolną miłość? czy nie? bo nie rozumiem Twoich słów.Piszesz ,ze ma sens,a potem ,że nie ma. Do obecnego partnera również napisałeś,ze nie powinnam już tkwić w tym związku ,a teraz piszesz ,że
Żyj TU I TERAZ i w oparciu o zasadę JEST TAK JAK JEST. Nie kumam już Twoich postów.

Tamte posty były o obecnym Twoim partnerze a powyższy na temat miłości ze szkolnych lat. Jeden o jednym partnerze i miłości, drugi o tej drugiej. Jedynie cytat o miłości był powiązaniem  obu postów. Ot co.
Czytanie ze zrozumieniem postu i treści w nim zawartej się kłania.

Z wyrazami należytego szacunku.

32

Odp: Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Czytać potrafię i rozumiem ,tylko Ty opisałeś tak chaotycznie wszystko,że było ciężko zajarzyć o co Ci chodzi. Mniejsza już o to.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zwykłe westchnienie?Piękne wspomnienie,Pierwsza taka miłość!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024