Hej! Może zacznę od tego, że mam 18 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Jakoś niespecjalnie miałam powodzenie u płci przeciwnej. Dwa lata wcześniej poznałam pewnego typka, byłam zdesperowana, głupia, niedoświadczona, więc, że tak powiem byłam na skinienie jego palca... Zawsze marzyłam o związku, prawdziwej miłości, o czymś głębszym, a jak przyszło co do czego, to zaczynam wydziwiać, mieć wątpliwości; ironia losu...
W połowie lipca bieżącego roku poznałam pewnego chłopaka przez internet. Codziennie pisaliśmy do siebie na gg, czasem esy, aż w końcu się spotkaliśmy 10 dni po poznaniu. Ogólnie było bardzo sympatycznie, miło spędziłam z nim czas. Zaczęliśmy się coraz częściej spotykać (wspomnę, że mieszka w innym mieście, dojazd skm-ką trwa z ok godzinę). Nie ma dnia, żebym o nim nie myślała. On zapewnia, że jemu zależy, prawi mi komplementy, jest miły, czuły, potrafi wysłuchać, itp. Nie jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, więc na początku nie byłam całkiem pewna czy jest to wiarygodne, czy jest bajerantem, ale im bardziej go poznaję, wiem, że tak nie jest.
Problem w tym, że on szaleje za mną, mi on się podoba, ale nie mam pojęcia czy to jest coś większego z mojej strony czy tylko chwilowego..Bardzo cienka jest granica między przyzwyczajeniem a czymś więcej...Traktuję to poważnie, nie chcę go skrzywidzić. Przedwczoraj minął miesiąc od naszego pierwszego spotkania. Może to jest za szybko, żebym mogła stwierdzić czy to jest to? Nie ułatwia mi zadania moje niezdecydowanie... Kilka razy próbował mnie pocałować-nieskutecznie. Zawsze uciekałam albo kończyło się na szybkim buziaku w usta. Po prostu nie mogę się przełamać. Mam chyba traumę, po wcześniejszym doświadczeniu (na siłę). Powiedziałam mu to, on to zrozumiał. Aż się zdziwiłam. Ale ja wiem, że on chce, a ja się boję, automatycznie uciekam. Czuję, że go zawodzę.
Wspomnę, że nie jestem zbyt pewna siebie. On to wie i aż się dziwi, że tak jest. On chce mi w tym pomóc; mówi mi w czym jestem dobra, podwyższa moją samoocenę, itp. Może po prostu przyzwyczaiłam się do miłego słowa, etc...?
Jesteśmy przeciwieństwami. Ja jestem żywiołowa, energiczna; on spokojny, zdecydowany, itp. Podobno przeciwieństwa się przyciągają...
Przepraszam, że tak bez ładu i składu, ale ciężko było to w jakimś stopniu ogarnąć. Z góry dziękuję bardzo za pomoc!
`niedoświadczona