Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez dorkin (2012-08-24 13:20:42)

Temat: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Witam. Drodzy Internauci proszę Was o radę, mam pewien problem w związku, który strasznie mnie gryzie. Od ponad dwóch miesięcy jestem z dziewczyną: ona 17 lat ja 25. Mimo jej młodego wieku jest całkiem dojrzała i naprawdę uważam, że ma poukładane w głowie. Od czego zaczął się stres i problemy? Już piszę. Na początku naszego związku wypadła mi pewno impreza u brata w innym mieście lecz ona nie mogła ze mną jechać, a jej znajomi też wyjechali więc zaproponowałem, żeby wyszła na piwo z moim znajomym kiedy mnie nie będzie. Niby nic zobowiązującego prawda? Zwykłe wyjście na piwo... otóż po powrocie na drugi dzień okazało się, że razem z tym kumplem po wypiciu paru piw wzięli taksówkę z paroma innymi znajomymi na jej osiedle i ona zaprosiła go około 1 w nocy do mieszkania. Byli sam na sam. Chyba rozumiecie moje zdenerwowanie kiedy się od niej o tym dowiedziałem? Oczywiście później kiedy również i jej brat zwrócił jej uwagę, że to nie było w porządku przeprosiła mnie i powiedziała, że faktycznie słabo to wyglądało. Wszystko wróciło do normy. Do czasu...

Później zaczęły do mnie docierać różne sygnały, że ona czasem z nim esemesuje, pisze na czacie, generalnie utrzymuje kontakt. Znowu zrobiłem się zazdrosny. Ona mówi, że to tylko kolega i on zupełnie jej się nie podoba i wymieniała mi jego negatywne cechy m.in., że jest zakochanym w sobie narcyzem, udaje kogoś kim nie jest i że generalnie jest debilem ale pomimo tego ona go lubi. Muszę też dodać, że jeśli chodzi o jego wygląd to raczej się nie martwię; Leonardo DiCaprio to to nie jest, dodatkowo ma zbędne kilogramy, jest uzależniony od papierosów i sporo pije; kondycja fizyczna raczej zerowa. No ale wiadomo, że w związkach wygląd często schodzi na drugi plan. Kiedy tylko wchodzimy na jego temat od razu tracę humor i czuje jak między nami relacje się psują. A naprawdę zależy mi na tej dziewczynie. Zanim w ogóle zaczął się temat z moim kumplem było cudownie między nami.

No i teraz ostatnio w ogóle mnie jedna sytuacja rozłożyła. Wspólnie zdecydowaliśmy, że widzenie się codziennie jest niezdrowe. Nasze poprzednie związki tak wyglądały, że nie mieliśmy w ogóle przestrzeni dla siebie wiec oboje zdecydowaliśmy się widywać w trochę mniej nachalny sposób niż w poprzednich związkach. No ale słuchajcie tego: zbieg pewnych okoliczności sprawił, że przez sześć dni widzieliśmy się tylko jakieś 3 - 4 godziny. Stęskniłem się z nią. Dzwonie do niej żeby porozmawiać przed snem i umówić się na spotkanie a ona mi mówi, że jutro też nie da rady (siódmy dzień z rzędu). Pytam się co takiego robi tym razem a ona, że umówiła się na wieczór właśnie z tym kumplem. Dostałem takiego szoku i ataku zazdrości, że wybuchłem i pokłóciliśmy się. Ona się popłakała. Na drugi dzień spotkaliśmy się, żeby porozmawiać.

Mój brat cioteczny poradził mi, żebym zwyczajnie poprosił ją o to, żeby się z nim nie spotykała skoro mnie tak bardzo to boli. Poprosiłem ją o to i powiedziałem co czuje lecz ona powiedziała, że w poprzednim związku miała strasznie dużo zakazów i nie pozwoli sobą więcej manipulować i, że to tylko spotkanie czysto koleżeńskie. Powiedziała, też że w związku liczy się zaufanie. Generalnie zostaliśmy przy tym, że nie będziemy dawać sobie ograniczeń co do spotkań z innymi osobami. Ale nie wiem czy dobrze zrobiłem. Mnie to rani po prostu i nie radzę sobie z tym. Wyszła z nim wczoraj, umówiła się na 20-stą na piwo. Byli sam na sam. A ja siedziałem w domu (mieszkam sam) i napisałem jej, że jej ufam i nie chce jej robić zakazów żadnych chodź tak naprawdę krew mnie zalewała. I zalewa dalej. Około północy dostałem telefon, że są razem u jej brata wraz z innymi moimi znajomymi i piją wódkę. Mówiła mi, że ten kumpel jej zaimponował swoją elokwencją bo policja chciała ją odwieść do domu widząc, że pije piwo w miejscu publicznym (w końcu jest niepełnoletnia) ale on tak świetnie ich ugadał, że nic jej nie zrobili i jest mu bardzo wdzięczna. Ja tego słucham i nóż mi się w kieszeni otwiera - czy ja przesadzam? Założę się że pili do jakieś 3 w nocy bo tak zazwyczaj trwają imprezy u jej brata i pewnie jeszcze ją odprowadzał pod sam dom. Nie czuje się dobrze.. czuje się w sumie okropnie. Czy ja dobrze zrobiłem pozwalając na to? Czy takie wyjścia sam na sam z innym facetem wieczorem i to dodatkowo zakrapiane alkoholem są normalne? Dziewczyny jakie jest wasze zdanie, czy to normalne? Co ja mam zrobić w tej sytuacji? Ona nie chce słyszeć o żadnych zakazach, wie, że mnie to boli ale zamiast zaprzestać spotkań oskarża mnie o brak zaufania. Mam zacząć szantażować ją tym, że się rozstaniemy? Doradźcie mi proszę co mam robić bo już sam nie wiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Twoja dziewczyna jest jeszcze bardzo młoda. I z tego co pamiętam, będąc w jej wieku, nie myślałam o zdradach. Lubiłam poznawać nowych ludzi, itd.
Jednak mimo wszystko Twoja dziewczyna nie zachowuje się w porządku.
Kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie zapraszają Ciebie na te spotkania skoro to Wasz wspólny znajomy.
A swoją drogą to fajny ten znajomy, który dziewczynę próbuje ci odbić.

3

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Przesadzasz, chłopie, i to niezdrowo. Uspokój się. Napisałeś, że w poprzednich związkach nie dawaliście sobie razem z partnerką oddychać, widzieliście tylko siebie i polegaliście tylko na sobie - to błąd, bo to sprawiło, że potencjalnie każdego mężczyznę będącego w zasięgu Twojej ukochanej masz za rywala, który może zniszczyć Wasz związek. Niepojęte jest dla Ciebie to, że w danej chwili ktoś może być dla Twojej dziewczyny ważniejszy od Ciebie, że z kimś bardziej chce się spotkać i nie chce wszystkiego dla Ciebie rzucać. Tymczasem wyjście ze znajomym na piwo i imprezowanie z nim w jego domu nie jest zdradą - ani fizyczną, ani emocjonalną. Jeżeli boisz się, że spotykając się z innym mężczyzną może zdradzić, to oznacza, że jej nie ufasz, a zaufanie to podstawa związku. Rozumiem tutaj Twoją dziewczynę i moim zdaniem ma ona rację - nie masz absolutnie najmniejszego prawa zabraniać jej z kimkolwiek się spotykać. Nawet, jeśli ten ktoś Ci nie odpowiada. W ten sposób godzisz w jej godność i wolność, "urabiając" na swoją modłę. A prawda jest taka, że jeśli kobieta chce zdradzić, to zawsze znajdzie faceta i sposób, a jeśli nie chce zdradzić, to nawet impreza w towarzystwie pięćdziesięciu Bradów Pittów nie stanie na drodze Waszemu związkowi. Poza tym weź na koniec jeszcze poprawkę na jeden fakt - ona ma dopiero 17 lat, to jeszcze dziecko, jest na zupełnie innym poziomie rozwoju emocjonalnego i społecznego, niż Ty, ma zupełnie inny sposób pojmowania związków i świata. Nie możesz traktować jej jak partnerkę mniej więcej w Twoim wieku, bo to do niej nie dotrze. Niestety tutaj istnieje realna szansa na to, że może Cię szybko zostawić dla byle błahostki, dlatego dbaj o ten związek bardzo.

4

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Dorkin - szantażem nic nie wskurasz. Faktycznie ONA to jeszcze dzieciak, pomimo tego że jak powiedziałeś ma poukładane w głowie. Być może nie traktuje Waszego związku jako "długoterminowego", nie wiąże z Tobą planów na przyszłość... Nie mniej jednak nie jest to w porządku, że więcej czasu ma dla kolegi niż dla Ciebie. Wytłumacz jej, że nie o brak zaufania tu chodzi ani o ograniczanie wolności, tylko po prostu ciężko Ci się pogodzić z faktem, że kolega jest czasem ważniejszy.

5

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Witaj.   smile

dorkin napisał/a:

Od ponad dwóch miesięcy jestem z dziewczyną: ona 17 lat ja 25. Mimo jej młodego wieku jest całkiem dojrzała i naprawdę uważam, że ma poukładane w głowie. Od czego zaczął się stres i problemy? Już piszę. Na początku naszego związku wypadła mi pewno impreza u brata w innym mieście lecz ona nie mogła ze mną jechać, a jej znajomi też wyjechali więc zaproponowałem, żeby wyszła na piwo z moim znajomym kiedy mnie nie będzie. Niby nic zobowiązującego prawda? Zwykłe wyjście na piwo... otóż po powrocie na drugi dzień okazało się, że razem z tym kumplem po wypiciu paru piw wzięli taksówkę z paroma innymi znajomymi na jej osiedle i ona zaprosiła go około 1 w nocy do mieszkania. Byli sam na sam. Chyba rozumiecie moje zdenerwowanie kiedy się od niej o tym dowiedziałem? Oczywiście później kiedy również i jej brat zwrócił jej uwagę, że to nie było w porządku przeprosiła mnie i powiedziała, że faktycznie słabo to wyglądało. Wszystko wróciło do normy. Do czasu...

Nie przypuszczałeś, że akcja przybierze inny obrót niż zakładałeś.
Można powiedzieć, że sam pchnąłeś ją "w ramiona" kolegi, z którym nadal się spotyka, a Ciebie zżera zazdrość.
Dziewczyna młoda, widać, że tak naprawdę potrzebuje swobody w relacjach z kolegami, a nie tworzenie od razu "związków".
Raczej, każde z Was, inaczej widzi swoje wzajemne relacje.

dorkin napisał/a:

Mam zacząć szantażować ją tym, że się rozstaniemy? Doradźcie mi proszę co mam robić bo już sam nie wiem.

Szantażować??? No, bez przesady, aby stosować takie drastyczne środki...
Koniecznie porozmawiajcie, czy Wasz "związek" ma rację bytu.
Bo, ja myślę, że z tej mąki chleba nie będzie.
Ty jej nie imponujesz, tylko kolega w towarzystwie którego może popijać piwko i alkohol.
To jego podziwia, za to, że uniknęła powrotu do domu w asyście policji.
Poza tym świetnie dopasował się do towarzystwa jej brata.

Pozdrawiam.   smile

6 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-08-24 15:20:22)

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Dojrzała? Poukładane w głowie? Alkoholiczka, albo wkrótce nią będzie. Dobrze się zastanów. Istnieje wiele pięknych, mądrych, rozsądnych Kobiet. Myślisz penisem czy co?

Chlanie do rana... A Ty myślisz o związaniu się z nią? Ma być matką Twoich dzieci? Wyobrażasz to sobie? Czy tylko zabawa - bo jeśli tak...

Nie mówię o ograniczeniach; osobiście może kocham nietypowo, ale LUBIĘ być z ukochanym. Jeśli trzeba od siebie odpoczywać, to znaczy że związek męczy. Czy to świadczy o tym, że się dobraliście?

Jesteś poczekalnią. Niczym więcej. Skoro ona nie dąży do spotkania, żałuje Ci siebie, co to za związek? Skoro spotyka się z innym, ciągle z tym samym... Wyciągnij wnioski. Czym innym jest życie towarzyskie, a czym innym ciągłe kontakty z jednym osobnikiem i odpychanie Ciebie, preferowanie jego. Prosisz się o rogi.

Zrozum; nie masz prawa niczego jej zabraniać. Masz jednak obowiązek MYŚLEĆ i wyciągać wnioski.

Jest jeszcze jedna możliwość. Zajrzyj na strony wielokochających. Może ona potrzebuje kilku mężczyzn? I zastanów się, czy chcesz być jednym z kilku. Ale jeśli tak, niech o tym powie wprost.

Moim zdaniem ona Ciebie nie kocha. Nie ma poukładane w głowie, jest niedorozwinięta emocjonalnie, manipuluje Tobą. Jeśli Cię to kręci - ok. Ale wygląda na to, że się w tym nie odnajdujesz.

Jeśli ją kochasz i chcesz jej oddać ster - niech robi co chce, Ty się podporządkujesz i zrobisz wszystko dla jej szczęścia - jeśli masz takie skłonności, zastanów się, czy jest Kobietą, której można z pełnym zaufaniem oddać swoją przyszłość, całe życie. Bo takie Kobiety istnieją a ich związki mają się dobrze.

Ja tego nie widzę, ale oczywiście mogę się mylić. Widzę, że nie ma pełnej szczerości, prawdziwego zaufania, jest manipulowanie, kręcenie, kombinowanie. Ale ja nie mam kompletu danych. Chciałeś rady - masz. Teraz decyduj. Twoje życie - Twoja pełna odpowiedzialność, Twoje decyzje...

7 Ostatnio edytowany przez dorkin (2012-08-24 15:52:39)

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Jak to dobrze, że można uzyskać porady w nurtujących nas sprawach na właśnie takich forach. Naprawdę dziękuję Wam za odpowiedzi. Faktycznie szantażem nic nie wskóram. Nie chce robić jej przykrości, dawać zakazów i generalnie być tym złym. Chce po prostu być dla niej dobry, tak dobry, żeby nie dawać jej powodów do niepewności. Jej wiek to też ważna kwestia - faktycznie może patrzeć na różne sprawy trochę inaczej chodź nie wierzę, że zostawiłaby mnie z powodu byle błahostki - raczej zostawi mnie jeśli stanę się chorobliwie zazdrosnym o wszystko typem, stracę swoją pewność siebie i dam się zdominować paranoicznym teoriom na temat zdrady. To jest jak jad który sączy się do związku i wszystko psuje. Sam uważam, że mam trochę trudniejszą sytuację ponieważ jestem DDA i mam duże kłopoty jeśli chodzi o okazywanie uczuć, zaufanie i związki. Ale staram się naprawdę, staram się być dobry i uczyć poprawnego postępowania i tego by emocje nie brały nade mną góry chodź jest to cholernie trudne. Co do planów na przyszłość to ja raczej też o nich nie myślę, więc to jest raczej dla mnie kwestia mniej ważna chodź fakt jesteśmy trochę na innych etapach życia. Mimo tego zależy mi na niej i mówię jej to. Co najlepsze jeśli chodzi o różnice w naszym wieku to na początku ja byłem przestraszony; powiedziałem jej ze nie wiem czy to wszystko ma sens a ona się popłakała i powiedziała, że też dla niej jest to coś innego ale że zależy jej na nas oraz na tym co między nami zaszło i zapytała się czy jednak spróbujemy. Ja się zgodziłem i teraz na prawdę wierzcie lub nie ale nie czuje różnicy wieku, jest mi z nią po prostu dobrze gdyby nie ta cholerna zazdrość którą muszę koniecznie wyeliminować. Swoją drogą chyba znowu trafiłem na twardą, nieugiętą partnerkę bo jakich bym argumentów nie użył i w jak najłagodniejszy sposób bym nie opowiedział o swoich uczuciach i o moich obawach to za każdym razem zostaje postawiony przed faktem dokonanym. To trochę takie podejście "ok przyznam ci rację ale i tak postawie na swoim" a jak o wiele łatwiej by było gdyby chociaż raz poparła mnie w moich obawach i prośbach. Pociesza mnie fakt, że ona też czasami okazywała zazdrość i są dziewczyny na które jest wyjątkowo uczulona. To chyba dobrze bo świadczy o tym, że też trochę się boi o mnie a wydaje mi się, że zazdrość w odpowiednich ilościach może dobrze scementować związek. Po prostu wiecie... zaczyna mi na niej zależeć chodź na początku tego tak nie czułem, a jak na kimś nam zależy to automatycznie zaczynamy się bać straty... stąd ten cały temat i pytanie do Was czy aby nie dałem jej zbyt dużej wolności i sam sobie w ten sposób nie zaszkodzę. Ale z tego co piszecie widzę, że dobrze zrobiłem. Dziękuje Wam jeszcze raz moi drodzy. Mam nadzieję, że tego nie zepsuję.

8

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Trochę zaskoczyło mnie że aby umilić czas swojej dziewczynie gdy nie mogłeś z nią spędzić wieczoru wepchnąłeś ją sam w ramiona kolegi big_smile biedactwo dała by sobie radę sama z pewnością .Druga sprawa która ciekawi to to że zamiast spędzać czas z Tobą woli Twojego kolegę ,mimo tego jak pisałeś przez pewien czas nie widywaliście się za często .Jak widać dziewczyna nie jest jeszcze taka poukładana jak by Ci się wydawało ,to bardzo młody wiek ,pewnie nie myśli jeszcze o ustatkowaniu ,ale tak to jest jak facet zabiera się za brzydko mówiąc "małolaty" dość częste zjawisko a później wielkie rozżalenie .Przecież na początku związku zawsze jest tak że każdą chwilę chcę się spędzać razem ,później dopiero przychodzi potrzeba "własnej przestrzeni"Wypady nocą z Twoim kolegą,z Twoimi znajomymi,imprezy i alkohol bez Twojego udziału ,przesiadywanie Twojego kumpla u dziewczyny o późnych porach wieczornych ...hmmm coś mi tu nie pasuje albo ktoś tu jest ślepy smile

9 Ostatnio edytowany przez dorkin (2012-08-24 17:13:24)

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Albo ktoś faktycznie myśli penisem...

Może zrobię tak... jak na razie będę starał się żeby wszystko było jak najbardziej ok. Ale jeśli sytuacja się będzie powtarzać zakończę to bo po co w sumie mam się męczyć i martwić prawda?

10

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?
dorkin napisał/a:

Albo ktoś faktycznie myśli penisem...

Może zrobię tak... jak na razie będę starał się żeby wszystko było jak najbardziej ok. Ale jeśli sytuacja się będzie powtarzać zakończę to bo po co w sumie mam się męczyć i martwić prawda?

Dokładnie kolego.
Nie wiem jak Twoje układy z innymi znajomymi, ale może jest możliwość podpytania kogoś zaufanego, czy Twój hmm "kolega?!" nie chwalił się czasem podbojami z Twoją dziewczyną?
Poza tym różnica wieku jest kolosalna i raczej nie wróżę Wam wspólnej przyszłości. Tak na prawdę Ty już myślisz o ustatkowaniu się, a ona dopiero zaczyna imprezować.
I na koniec jeszcze jedno. Bądź facet, a nie miękka rura. Nikt nie mówi, że masz jej wszystkiego zakazywać, ale pozwalanie na wszystko to nie jest metoda. Jeśli jej na Tobie zależy to nie będzie dla niej stanowiło problemu ograniczenie kontaktu z tym facetem do minimum.
Poza tym, z tym kolegą tez bym porozmawiał- to nie jest normalne.
U mnie wśród znajomych nawet byłe dziewczyny nie są do wzięcia. Zasady trzeba mieć.

11

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?
dziki_znajomy napisał/a:

Dokładnie kolego.
Nie wiem jak Twoje układy z innymi znajomymi, ale może jest możliwość podpytania kogoś zaufanego, czy Twój hmm "kolega?!" nie chwalił się czasem podbojami z Twoją dziewczyną?
Poza tym różnica wieku jest kolosalna i raczej nie wróżę Wam wspólnej przyszłości. Tak na prawdę Ty już myślisz o ustatkowaniu się, a ona dopiero zaczyna imprezować.
I na koniec jeszcze jedno. Bądź facet, a nie miękka rura. Nikt nie mówi, że masz jej wszystkiego zakazywać, ale pozwalanie na wszystko to nie jest metoda. Jeśli jej na Tobie zależy to nie będzie dla niej stanowiło problemu ograniczenie kontaktu z tym facetem do minimum.
Poza tym, z tym kolegą tez bym porozmawiał- to nie jest normalne.
U mnie wśród znajomych nawet byłe dziewczyny nie są do wzięcia. Zasady trzeba mieć.

No w sumie to pozwalanie na wszystko może być słabe na dłuższą metę... Kurde znowu zaczynam się nakręcać hmm Też myślałem, że jeśli zależy jej na mnie to ograniczenie kontaktu z nim nie będzie dla niej problemem tymczasem broni się rękami i nogami oby tylko móc z nim wyjść hmm W sumie wczoraj był tam też mój brat cioteczny.. mógłbym do niego zadzwonić i umówić się na rozmowę w cztery oczy, żeby obgadać sprawę.

12

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

A może ona lubi takie gierki doprowadzać cię do szału z zazdrości. Może robi to specjalnie żebyś latał za nią jak piesek. Wydaje mi się że są pewne granice wytrzymałości. Skoro piszesz że woli umówić się z tym kolesiem na piwo zamiast spotkać się z tobą po 7 dniach nie widzenia to coś jest nie tak. Może ona nie traktuje Cię poważnie tylko się Tobą bawi

13

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Oraz wyzwól się z takiego myślenia że a może Ty robisz źle ,że zazdrość ,ograniczenie kontaktów nie zdrowe ,tu jest troszkę inna sytuacja ,oczywiście że nie można zabraniać spotkań ze znajomymi ,ale ona WOLI wypady z Twoim kolegą co jest alarmujące .Ty się boisz ciągle że ona nie wytrzyma że się będzie przeciwstawiać i wyjdziesz na jej wroga ,nie nie,jak na razie to ona robi co chce ,nie zważa na Twoje argumenty, prośby ,a przecież w związku liczą się kompromisy ,liczy się zdanie ukochanego ,można dojść do jakiegoś konsensusu jeśli się tego chcę abyś i Ty był spokojny i ona zadowolona,możecie umawiać się że raz w tyg czy dwa Ty masz jakiś wypad ze znajomymi i ona ze SWOIMI ,a przede wszystkim Ty powinieneś być na piedestale ,oczywiście nie wykluczając znajomych ,bo są również ważni .Skoro ona lubi imprezy .hmmm nic dziwnego ,jest w takim wieku że się szaleje ,za rok będzie 18-stka za 18-stką big_smile także też na to się przygotuj .Nie wiem ,podobno wiek nie ma znaczenia ,jednak chyba czasem może bardzo nas poróżnić .Widać że jesteś nie głupim chłopakiem ,masz już swój wiek ,jesteś młody ale już na innym etapie chyba .Młode dziewczyny potrafią być urokliwe,częstą wyglądają poważniej jak na swój wiek ,ale charakterek zawsze wyjdzie spod tej całej otoczki ,nikt w wieku 17 lat nie jest dojrzały,to czas szaleństw smile Chyba że również jesteś typem mężczyzny imprezowicza to taki układ może wam odpowiadać ,kwestia dogadania smile ah i jeszcze dodam ,a co będzie jak ona wybierze się na studia? wyjedzie do innego miasta? będziesz się zastanawiać co ona tam robi ,czy impreza ,alkohol jacyś koledzy jej nie odwiedzają nocami ?Lepiej zastanowić się wcześniej nim pojawi się głębokie uczucie  ,niż później cierpieć ,i żałować .

14

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Dziękuję Emilko za bardzo wyczerpującą i mądrą wypowiedź. Myślę, że trafiłaś w samo sedno. To chyba fakt, że jeśli ona nadal będzie się z nim spotykać sam na sam i nie będzie chciała pójść na żaden kompromis, nie będzie chciała żebym również w tym spotkaniu uczestniczył to chyba faktycznie jestem dla niej jakaś zabawką sad Jest mi przykro, że tak wyszło... że ich zapoznałem a teraz oni się umawiają. Nie wiem może to był jednorazowy wypad i już więcej ich nie będzie ale jeśli dowiem się, że coś takiego znowu ma mieć miejsce to przecież nie mogę na to pozwolić bo mnie to rani i cierpię przez to. Gdyby ona cierpiała przez moje spotkania z jakąś dziewczyną to bym z tych spotkań zrezygnował albo brał ją ze sobą na te spotkania. Jeśli ona tego nie zrobi to chyba będzie to dla mnie sygnał, że w ogóle nie liczy się ze mną. Nie wiem czy mam rację i czy prawidłowy sposób o tym myślę hmm

15

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

W końcu obrałeś dobry kierunek myślenia smile I po to tutaj jesteśmy żeby doradzić ,przedstawić swój punkt widzenia ,jednak Ty wiesz najlepiej jak jest między wami i jakie kroki dalej  podejmować ,można się jeszcze dogadać nic straconego ,ale ona musi również słuchać Twoich potrzeb ,ja również gdyby mój mężczyzna miał coś przeciwko spotkaniom z jakimś nowo poznanym facetem od razu bym zrezygnowała bo ktoś tu musi być ważniejszy , zwłaszcza że partnera to boli,co innego wieloletnie przyjaźnie.Zastanów się sam na trzeźwo ,spokojnie z nią porozmawiaj ale twardo postaw sprawę ,bo będzie robiła co chciała .

16

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?
dorkin napisał/a:

Tak właśnie wczoraj oznajmiła mi moja dziewczyna. Stwierdziła, że jeśli chodzi o seks to jest to element związku, który jest dla niej na ostatnim miejscu.

Czy powiedziała to w złości? Wiedząc, że to ważne dla Ciebie mogła chcieć świadomie sprawić Ci przykrość.

dorkin napisał/a:

Powiedziała, że czasami rozmowa, pocałunek i przytulenie jej zupełnie wystarczą. Jesteśmy razem już ponad 3 miesiące i na początku znajomości uprawialiśmy seks często i był to świetny seks! Naprawdę nic nie robiliśmy na siłę. Oboje zaspokajaliśmy swoje potrzeby i strasznie mi tego brakuje. Rozumiecie mnie jestem w końcu facetem i seks jest dla mnie cholernie ważnym aspektem związku. Mimo to staram się być dla swojej dziewczyny wyrozumiały chodź nie ukrywam, że zaczynam odczuwać odrzucenie.

Może ona do tego dąży bo chce zerwać lub sprowokować Ciebie do odejścia.

dorkin napisał/a:

Najgorsze jest również to, że już od około miesiąca się nie kochaliśmy (miało to związek z tym, że miała bóle brzucha i źle się czuła - kiedyś przez miesiąc leżała w szpitalu z powodu jajników także absolutnie to zrozumiałem) więc tym bardziej jej wczorajsze wyznanie zbiło mnie zupełnie z tropu. Czuje się po prostu odrzucony i zraniony. Na tygodniu widujemy się raczej mało bo ona chodzi do szkoły i ma strasznie dużo zajęć a i ja niedługo zaczynam pracę, która również pochłonie mi mnóstwo czasu. Muszę również zaznaczyć, że jest między nami spora różnica wieku. Ona ma 17 lat a ja 25.

Pisze się "w tygodniu". Weź pod uwagę to, że przy natłoku zajęć ona może być po prostu zmęczona i nie mieć ochoty na seks. Jak Ty jeszcze ją naciskasz to niechęć może się potęgować.

dorkin napisał/a:

Dziewczyna zaczęła swój pierwszy związek dosyć wcześnie bo w wieku 15 lat. Dowiedziałem się od niej, że jej facet musiał czekać 1,5 roku na zbliżenie co oczywiście jest zrozumiałe bo przecież była wtedy dzieckiem. No i raczej nie miała przyjemnych wspomnień co do seksu z nim.

Jeśli chodzi o jej wspomnienia to wiesz tyle ile Ci powiedziała. Poza tym kobiety uczą się seksu (mężczyźni też). Trening czyni mistrza a w tak młodym wieku i małym doświadczeniu trudno jest czerpać z seksu maksimum rozkoszy.

dorkin napisał/a:

Ciągle również waham się czy warto inwestować swoje uczucia w tak młodą dziewczynę. Dlatego też nie powiedziałem jej jeszcze słów "Kocham Cie" ze strachu, że ona tego nie odwzajemni albo przestraszy się zbytniego zaangażowania z mojej strony. Chodź z drugiej strony może właśnie brak tego wyznania po takim czasie tworzy w niej opór?

Tu pojechałeś jak samiec, któremu zależy tylko na bzykaniu. "Inwestować w uczucia"? A czy to akcje na giełdzie? To drugi człowiek, który ma uczucia. Nie dziw się, że ona tak się zachowuje jeśli masz takie podejście do związku. Nie mów, że ją kochasz bo skłamiesz. Lepiej spróbuj dorosnąć do związku zanim kolejnej dziewczynie zawrócisz w głowie.

dorkin napisał/a:

Co o tym wszystkim myślicie? Każda opinia będzie dla mnie cenna. Pozdrawiam Was.

Tak na przyszłość to radzę Ci mówić partnerce co czujesz a nie wywlekać się na forum. Będzie lepszy efekt.

17

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Skoro OjciecPiotr odpowiedział na post z innego wątku, to ja, dla porządku, skopiuję całość z zamkniętego wątku autora:

dorkin napisał/a:

Seks nie jest dla niej najważniejszy.

Tak właśnie wczoraj oznajmiła mi moja dziewczyna. Stwierdziła, że jeśli chodzi o seks to jest to element związku, który jest dla niej na ostatnim miejscu. Powiedziała, że czasami rozmowa, pocałunek i przytulenie jej zupełnie wystarczą. Jesteśmy razem już ponad 3 miesiące i na początku znajomości uprawialiśmy seks często i był to świetny seks! Naprawdę nic nie robiliśmy na siłę. Oboje zaspokajaliśmy swoje potrzeby i strasznie mi tego brakuje. Rozumiecie mnie jestem w końcu facetem i seks jest dla mnie cholernie ważnym aspektem związku. Mimo to staram się być dla swojej dziewczyny wyrozumiały chodź nie ukrywam, że zaczynam odczuwać odrzucenie.

Najgorsze jest również to, że już od około miesiąca się nie kochaliśmy (miało to związek z tym, że miała bóle brzucha i źle się czuła - kiedyś przez miesiąc leżała w szpitalu z powodu jajników także absolutnie to zrozumiałem) więc tym bardziej jej wczorajsze wyznanie zbiło mnie zupełnie z tropu. Czuje się po prostu odrzucony i zraniony. Na tygodniu widujemy się raczej mało bo ona chodzi do szkoły i ma strasznie dużo zajęć a i ja niedługo zaczynam pracę, która również pochłonie mi mnóstwo czasu. Muszę również zaznaczyć, że jest między nami spora różnica wieku. Ona ma 17 lat a ja 25.

Dziewczyna zaczęła swój pierwszy związek dosyć wcześnie bo w wieku 15 lat. Dowiedziałem się od niej, że jej facet musiał czekać 1,5 roku na zbliżenie co oczywiście jest zrozumiałe bo przecież była wtedy dzieckiem. No i raczej nie miała przyjemnych wspomnień co do seksu z nim.

Ciągle również waham się czy warto inwestować swoje uczucia w tak młodą dziewczynę. Dlatego też nie powiedziałem jej jeszcze słów "Kocham Cie" ze strachu, że ona tego nie odwzajemni albo przestraszy się zbytniego zaangażowania z mojej strony. Chodź z drugiej strony może właśnie brak tego wyznania po takim czasie tworzy w niej opór?

Co o tym wszystkim myślicie? Każda opinia będzie dla mnie cenna. Pozdrawiam Was.

18

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

I od razu odpowiem smile

Moim zdaniem postawa Twojej dziewczyny jest normalna. W jej wieku. Ona ma dopiero 17 lat i to zupełnie naturalne, że może nie być gotowa na seks. I nie ma znaczenia fakt, że nie jest już dziewicą. Zapewne na współżycie ze swoim pierwszym chłopakiem zdecydowała się pod presją (albo jego nacisk, albo "bo wszyscy to robią") i teraz są tego efekty. Z Tobą też pewnie było podobnie - skoro nie jest dziewicą to przecież "wypada" uprawiać seks. Ale ona ewidentnie nie jest na ten seks gotowa i dlatego wcale go nie potrzebuje.

Niestety, nie wróżę Wam żadnej przyszłości.

19 Ostatnio edytowany przez dorkin (2012-09-23 13:59:21)

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?
Ojciecpiotr napisał/a:

Czy powiedziała to w złości? Wiedząc, że to ważne dla Ciebie mogła chcieć świadomie sprawić Ci przykrość.

Nie, absolutnie nie powiedziała tego w złości. To była zwykła spokojna rozmowa.

Ojciecpiotr napisał/a:

Może ona do tego dąży bo chce zerwać lub sprowokować Ciebie do odejścia.

Nie no o takie teorie spiskowe to raczej jej nie podejrzewam tongue

Ojciecpiotr napisał/a:

Pisze się "w tygodniu". Weź pod uwagę to, że przy natłoku zajęć ona może być po prostu zmęczona i nie mieć ochoty na seks. Jak Ty jeszcze ją naciskasz to niechęć może się potęgować.

Zdaje sobie z tego sprawę, oczywiście.

Ojciecpiotr napisał/a:

Jeśli chodzi o jej wspomnienia to wiesz tyle ile Ci powiedziała. Poza tym kobiety uczą się seksu (mężczyźni też). Trening czyni mistrza a w tak młodym wieku i małym doświadczeniu trudno jest czerpać z seksu maksimum rozkoszy.

No tak ale to doświadczenie jakoś się przecież nabywa. Oczywiście nic na siłę.

Ojciecpiotr napisał/a:

Tu pojechałeś jak samiec, któremu zależy tylko na bzykaniu. "Inwestować w uczucia"? A czy to akcje na giełdzie? To drugi człowiek, który ma uczucia. Nie dziw się, że ona tak się zachowuje jeśli masz takie podejście do związku. Nie mów, że ją kochasz bo skłamiesz. Lepiej spróbuj dorosnąć do związku zanim kolejnej dziewczynie zawrócisz w głowie.

No tu mnie pocisnąłeś ostro ale dzięki za szczerość. Coś jest w tym co napisałeś ale nie zależy mi tylko na byzkaniu - tutaj wyolbrzymiłeś całą sprawę.

Ojciecpiotr napisał/a:

Tak na przyszłość to radzę Ci mówić partnerce co czujesz a nie wywlekać się na forum. Będzie lepszy efekt.

Obawiam się, że rozmowa na ten temat może tylko pogorszyć sprawę bo dziewczyna zacznie się czuć przyparta do muru. Seks powinien moim zdaniem następować między nami naturalnie, bez nacisku z żadnej strony.


vinnga - mylisz się, że zaczęła uprawiać ze mną seks pod jakaś presją. Ja do niczego jej nie zmuszałem i było nam razem dobrze. Ale z jej wiekiem i z brakiem gotowości tak ogólnie możesz mieć rację. Dziewczyna nadal wydaje się być trochę przeczulona na tym punkcie ale i tak przy mnie bardzo oswoiła się z dotykiem i jej to nie przeszkadza (sama mi to powiedziała) więc robimy postępy smile

Dzięki za podzielenie się Waszą opinią w tym temacie smile

20

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?
dorkin napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Tak na przyszłość to radzę Ci mówić partnerce co czujesz a nie wywlekać się na forum. Będzie lepszy efekt.

Obawiam się, że rozmowa na ten temat może tylko pogorszyć sprawę bo dziewczyna zacznie się czuć przyparta do muru. Seks powinien moim zdaniem następować między nami naturalnie, bez nacisku z żadnej strony.

To nie rozmawiaj tak by czuła się przyparta do muru. Rozmowa zawsze będzie lepsza niż ciche dni czy strzelanie focha. Skoro seks powinien następować naturalnie to nie naciskaj. Ty najlepiej znasz swoją kobietę. Skoro był seks a teraz go nie ma to musiało coś się stać. Zanim nie dotrzesz do przyczyny nie zwalczysz skutku. Problemu szukaj w sobie. Powodzenia wink

21

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

O zdradach to ona na pewno nie myśli tak jak napisały wcześniej forumowiczki bo to jest jeszcze dziecko. Absolutnie nie mam nic do tego że jest od Ciebie dużo młodsza,sama mam o wiele starszego od siebie faceta. Ale swoją drogą kto karze iść swojej dziewczynie na spotkanie z kolegą jeszcze na piwo?Nie wiesz co za tym idzie? To chyba Ty masz to 17 lat nie ona:)

22

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Dorkin, ja nie twierdzę, że Ty wywierałeś na nią bezpośrednią presję. Ona sama mogła zdecydować się na współżycie po części dlatego, że myślała, że skoro już nie jest dziewicą to "powinna" uprawiać seks ze swoim chłopakiem, tym bardziej, że jest sporo starszy i tego od niej oczekuje. To trudno wytłumaczyć, ale absolutnie nie miałam na myśli tego, że ją zmuszałeś.

Moim zdaniem dziewczyna jest normalna. Zachowuje się jak typowa nastolatka. Nie sądzę, żeby udało Ci się stworzyć z nastolatką taki związek, jakiego oczekuje 25-letni facet. Chociażby jej podejście do rozrywki, wyjść z kolegami - jest dość normalne. Jak na nastolatkę...

Nie używaj w stosunku do Waszego związku zwrotu "na początku". 3 miesiące to cały czas jest początek. I na tymże początku Wam się nie układa w kilku istotnych kwestiach. Dlatego uważam, że ten związek nie ma szans na przetrwanie.

23

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

haha tak to jest jak sie spotyka ze smarkulami, ona na pewno nie mysli ze ulozy sobie z Toba zycie a ty moze tak. I blad! Ciekawe jak to sie rozwinie.

24 Ostatnio edytowany przez dorkin (2012-09-24 10:00:06)

Odp: Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Dziękuje za wyczerpującą i szczerą opinię Vinnga. Moim zdaniem mądrze prawisz smile Pragnę zaznaczyć tylko, że najłatwiej byłoby powiedzieć "nie pasujemy do siebie, to koniec" i odejść. Ja jednak jeszcze wybiorę walkę o ten związek i postaram się naprawić rzeczy, które między nami się psują. Oczywiście nie mam żadnej gwarancji, że się uda jednak uważam, że na tak ostateczne rozwiązanie jak rozstanie jest za wcześnie. Mimo wszystko to ja znam ją najlepiej i wiem, że zależy jej na naszym związku. Dużo znajomych pyta się nas jak nam się układa - myślę, że ta ciekawość ludzi wynika właśnie z różnicy wieku, która między nami jest. Chodź tak naprawdę nie liczy się chyba różnica wieku tylko etap w życiu na którym znajdują się poszczególne osoby. My znajdujemy się na innych etapach i staramy się to jakoś pogodzić. Zobaczymy z jakim skutkiem. Fakt faktem, że powiedziała mi iż ze mną odczuwa mniejszą różnice wieku niż z jej poprzednim facetem (a jej poprzedni facet jest 5 lat młodszy ode mnie). Jest to skutkiem tego, że on strasznie jej "ojcował" i ustawiał do granic możliwości, był po prostu strasznie zaborczy (zaborczy jak moja była dziewczyna więc ja też mam uraz do takiego zachowania). Między nami jest inaczej, między nami jest moim zdaniem lepiej pod tym względem.

Krisskross - nie przesadzaj z tym układaniem życia, czemu wszyscy myślą, że ja już wymyślam imiona naszym przyszłym dzieciom? ;P Ja też mam jeszcze sporo planów do zrealizowania zanim zacznę myśleć o ustatkowaniu. Ja to nie moi koledzy ze szkoły średniej co od razu po maturze do ołtarza i dzieci robić. Spokojnie mam jeszcze czas. Ale spoko, specjalnie dla Ciebie napiszę relacje jak coś się wydarzy bo widzę, że ciekawy jesteś wink

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wieczorne spotkania sam na sam - zazdrość - czy mam się na to godzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024