Hej,
mój problem jest następujący...trzy lata temu zostałam zgwałcona. Początkowo wypierałam z siebie to co się stało. Po niedługim czasie jednak wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. przez około dwa lata chodziłam do psychologa, korzystałam też z pomocy psychiatry. poprawa była niewielka i tylko chwilowa. Nadal czuję, że dzieje się ze mną coś złego. Jestem strasznie nerwowa, rozdrażniona, na nic nie mam ochoty, jestem zamknięta w sobie i z nikim nie potrafię się dogadać. Pomóżcie, co robić?:( Czy któraś z Was przeszła przez podobną sytuację?
Może zmień psychologa bądź psychiatrę. Porozmawiaj o tym z rodzicami.
bardzo ciężką sytuację przeszłaś i napewno jest Ci ciężko przede wszystkim z zaufaniem komuś. bardzo chciałabym pomóc, ale niebardzo wiem co mogę. Powinnaś pomyśleć że to co było to tragedia jednorazowa nie ty jedna coś takiego przeżyłaś. Musisz się skupić na zmianie nastawienia do ludzi że nie wszyscy są źli i nie wszędzie jest niebezpiecznie. Poimprezuj z koleżankami poznasz fajnego faceta może, albo skup się na tym co lubisz. Zastanów się o czym marzysz i jak małymi kroczkami iść w stronę spełnienia go. Uśmiechaj się i myśl pozytywnie. Pomyśl jakie masz zalety co masz dobrego, pomyśl o przyjaciółce, skup się na dobrych stronach swojego życia i bujaj w obłokach bo mi powoli marzenia się spełniają. Myślę o czymś i podświadomie przyciągam to do siebie choć wymaga to czasu.
Poczytaj o "prawie przyciągania" albo książki o drodze do spełnienia marzeń i walcz o szczęście.
Ja jestem od pół roku nieuleczalnie chora kiedy myślałam ze straciłam wszystko, to pomyślałam że niemożliwe bo tak długo budowałam to co mam że będę o to walczyć bo na tym życie polega. Lekarze mówią że mam pokochać chorobę, ale ja się po prostu dostosuję na tyle aby nie przeszkadzała mi w dążeniu do szczęścia, spowolniła moje wędrówki cofnęłam sie trochę ale odbudowuję i ide dalej. Ciężko jest bo często mówiąc o tym lub myśląc jeszcze płacze, ale nie poddaje się takie jest życie trzeba obrać cel i mimo trudności iść dalej.
pomyśl o sobie jak o wojowniku który ma misje i pokaż światu że jesteś coś warta ![]()
miałam już 3 operacje kilka wypadków a teraz ta choroba i kolejne operacje. 2 razy ledwie uratowali mi życie i sama je sobie chciałam wtedy odebrać przez cierpienie jakie odczuwałam fizycznie i psychicznie widząc jak wyglądam. Zawalczyłam i podniosłam się. Kiedyś od pewnej kobiety bardzo religijnej usłyszałam że jeśli nadal jestem na tym świecie co mam tu coś do zrobienia, a moja choroba to pauza - stop zatrzymaj się i zastanów się czy warto żyć przepracowując się i czy na tym życie polega?-
Myślę że z każdej tragedii wyciągam jakieś wnioski i mnie wzbogacają.
Nie wiem czy coś pomogłam ale zapraszam do wymiany mailowej jak chcesz ![]()
Tak naprawdę to z przyjaźnią jest u mnie kiepsko. Prawie wszyscy się ode mnie po gwałcie odwrócili bo nie chcieli się w to mieszać. Też chciałam odebrać sobie życie ale spotkałam faceta, który bardzo mi pomógł. Jest jedyną osobą, której zaufałam. Obecnie jesteśmy razem. Przez długi czas nie układało się nam ale powoli zaczynamy wszystko odbudowywać. Jest bardzo ciężko. Szukam jakiegoś psychoterapeuty, który mógłby pomóc.
Muszę przyznać, że w pewnym stopniu mi pomogłaś. Słowa, które napisałaś trochę dały do myślenia:)
Witaj,
Widzisz, ja wiem co czujesz i przez co przechodzisz, o tym bardzo się cieżko mówi, tym bardziej ciężko wspomina. Życie po gwałcie nie jest łatwe, jakby większości mogło się wydawać, bo ktoś odarł Cię z Ciebie.
Jedyne co moge Ci poradzić, to, musisz znalesc w sobie sile, musisz sama tego chcec. Przyjmij postawe osoby, ktora lubi i chce walczyc o lepsze zycie, o szczescie.
Ja po pewnym czasie od tego traumatycznego wydarzenia dowiedzialam sie, ze bede mama. Nie musze chyba ci mowic jakie mysli mna targaly, jednak moj synek to najpiekniejsze i najlepsze co mnie spotkało ![]()
W pewnym momecie zdalam sobie sprawe z tego, ze nie chce byc wieczna ofiara, i stalam sie wojownikiem, oczywiscie wymagalo to odemnie ogromnej pracy, chocby np optimizmu ktorego wowczas mialam zero.
Teraz, jestem silna i optymistycznie nastawiona do zycia kobieta, nie boje sie mezczyzn i zycia, nie wstydze, nie uciekam, tylko walcze ![]()
Poradze sobie z kazdym problemem, z kazdym czlowiekiem, bo jestem silna, odwazna i dobra - tak wlasnie teraz zyje.
Jesli bedziesz chciala kiedys porozmawiac, odezwij sie do mnie ![]()
Tak naprawdę to z przyjaźnią jest u mnie kiepsko. Prawie wszyscy się ode mnie po gwałcie odwrócili bo nie chcieli się w to mieszać. Też chciałam odebrać sobie życie ale spotkałam faceta, który bardzo mi pomógł. Jest jedyną osobą, której zaufałam. Obecnie jesteśmy razem. Przez długi czas nie układało się nam ale powoli zaczynamy wszystko odbudowywać. Jest bardzo ciężko. Szukam jakiegoś psychoterapeuty, który mógłby pomóc.
Muszę przyznać, że w pewnym stopniu mi pomogłaś. Słowa, które napisałaś trochę dały do myślenia:)
Cieszę się że potrafiłam coś sensownego napisać, wiem że życie jest ciężkie, ale są chwile dla których warto żyć. Przyjmuję wszystko na "klate" co mi życie daje a mimo młodego wieku przeszłam dużo - niestety ,ale też nie mam źle bo chodzę mam nogi ręce, a mogłam też stracić przez sepse. (słyszałaś napewno o tej małej 6 letnej chyba dziewczynce co miała sepse i straciła ręce i nogi aby ratować życie)
ludzie przeżywają prawdziwe tragedie a my się użalamy nad sobą nie patrząc na dobre strony naszego życia.
mniej więcej raz w miesiącu leżę w szpitalu na reumatoligii i choć jestem chora to widzę innych leżących i mam się z czego cieszyć bo raz leżałam obok 16 letniej dziewczynki chorej na dziwną chorobę, która nie zatrzymuje się ani nie cofa, a powoduje powoli paraliż całego jej ciała. Dziewczynka nie jest tego świadoma jej matka non stop tylko płakała, a w szpitalu powiedzieli że nie należy bać się śmierci a cieszyć się z każdego dnia na ziemi i żyć krótko ale fajnie, a nie smutno i długo.