Witam was tak sobie myślę i myślę i stwierdziłam,że przyda się opinia kogoś zupełnie innego niż ciągle jednych i tych samych ludzi.
Problem mam taki iż mój facet jest chorobliwie zazdrosny.
Sama zaczynam się w tym gubić już.
Jesteśmy ze sobą prawie 3 lata (w pażdzierniku będą) i ciągle ta zazdrość o cokolwiek.
Już nie wspomne o tym jak mu powiem,że spotkałam kolege czy coś...
Nawet o koleżanki zazdrosny jest i zaraz są głupie teksty typu,że pójdziemy wyrywać jakiś facetów.
Męczące się to staje. Próbuję go zrozumieć na wszystkie sposoby,ale jest mi ciężko.
Twierdzi,że mi ufa i wogóle,ale jednak coś mi tu nie pasuje.
Prosiłabym o jakieś wasze wypowiedzi.
2 2012-08-21 00:29:36 Ostatnio edytowany przez singiel84 (2012-08-21 00:29:53)
Moim zdaniem, on nie ufa a Ty mu nie dajesz przesłanek żeby Ci zaufał - ale to jest tylko opcja jedna z wielu. Pewnie ma jakieś kompleksy i niższe poczucie wartości, może jest zagubiony i sfrustrowany i tak to się objawia?
Emcedence on Cię nie kocha on kocha mieć kontrolę nad Tobą. Dziwię się,że jesteś z nim tyle czasu. Ja bym chyba nie wytrzymała psychicznie. Dziewczyno uciekaj,bo będzie jeszcze gorzej. W końcu zacznie Ci wydzielać czas kiedy będziesz mogła gdzieś wyjść,z kim się będziesz mogła spotkać,co będziesz mogła ubrać. Nie zasługujesz na takie traktowanie. Nikt na takie coś nie zasługuję. Twój facet ma problem i to duży problem. Wątpie,że sam sobie z nim poradzi.Najlepiej jakby poszedł na terapię.
singiel84 nie daje mu przesłanek,żeby mi ufał ? Staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu.
Na ostatniej imprezie byłam ponad rok temu by nie miał większych powodów do zazdrości.
Z kolegami się nie widuję czasem jak kogoś się spotka to wymieni się pare słów.
Koleżanki ode mnie odbiły (większość) twierdząc,że jestem głupia będąc z nim i się marnuję.
Cały czas powtarzam mu jaki jest najważniejszy,że nie interesują mnie inni mężczyźni i wszystko co najlepsze mu mówię by go dowartościować ponieważ coś ostatnio mówił,że boi się,że mnie straci i że nie przeżył by chyba tego.
czekoladka7 ehh gdyby to było takie proste. Tak go kocham... i nie przychodzi mi takie coś łatwo,żeby go zostawić.
Nauczyłam się znosić wszystkie awantury i wiele innych rzeczy i mam cichutką nadzieję z każdą jego obietnicą,że sie zmieni.
Boję się jednak,że tylko na obietnicach to się ciągle będzie kończyć a pojawi się coraz większa zazdrość i coraz większa agresja przez to
a później jego przepraszanie i moje miękkie serce które zawsze mu wybacza ![]()
singiel84 nie daje mu przesłanek,żeby mi ufał ? Staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu.
Na ostatniej imprezie byłam ponad rok temu by nie miał większych powodów do zazdrości.
(
Błąd. Nie rezygnuj z wyjść ze znajomymi ani ze znajomych. Jeśli chłopak Ciebie kocha, to zrozumie, że nic złego nie robisz. Sama jestem zazdrosna/zaborcza wg większości forumowiczek zapewne. Mój chłopak twardo postawił na swoim i wychodzi z kumplami. A ja dojrzałam do stanowiska, że jesteśmy ze sobą jakiś czas, Jego wyjścia mi nie zagrażają i już nie robie awantur o każde kolejne wyjście.
Mówię całkiem serio - nie rezygnuj z niczego w imię miłości, bo chłopak powinien ufać i zrozumieć, że nic złego nie robisz, w końcu 3 lata jesteście razem. A jak (czego oczywiście nie życzę) związek się rozpadnie, nie stracisz przynajmniej znajomych i kontaktu ze światem.
Emcedence wiem,że kochasz i że to wszystko boli. Ale kochana Ty się strasznie męczysz. Dlaczego pozwalasz sobie na takie traktowanie. On nie ma prawa ustalać Ci co możesz robić. On się nie zmieni. Nie licz na to. Bynajmniej nie sam z siebie. On czuje,że może Cię stracić dlatego przysięga poprawę ale tak naprawdę on jest Ciebie pewny,że nie odejdziesz,że będziesz robić to co on będzie chciał. Pokazałaś mu już to. Nie trać kontaktu z znajomymi. To najgorsze co możesz zrobić. On w końcu będzie chciał Cię zamknąć w domu,żebyś nie miała żadnego kontaktu z światem,bo perzcież wszędzie możesz spotkać mężczyzn. Ja wiem,że to nie jest miłe co pisze ale musisz przejrzeć na oczy,że na dłuższą metę tak się po prostu nie da.
Czyli waszym zdaniem jedyne rozwiązanie to go zostawić ?
Nic innego pierw nie mogę spróbować ? Tylko odrazu z takimi konkretami ? ![]()
Jeżeli on nie zdecyduje się na terapie nie pozostaje Ci nic innego ![]()
Terapie powiadasz... Jeszcze powiedz mi jak go delikatnie na to nakierować.
zazdrość może i zła ale trochę musi być może taka bardziej rozsądna
też miałem z tym problem groziła że odejdzie jak tego nie zmienię
gdy zmieniłem rozstaliśmy się bo ,, nie byłem zazdrosny"
Czyli waszym zdaniem jedyne rozwiązanie to go zostawić ?
Nic innego pierw nie mogę spróbować ? Tylko odrazu z takimi konkretami ?
może niekoniecznie od razu zostawiać. Sama byłam w takim związku dwa lata więc wiem że na pewno tłumaczyłaś mu że jest najważniejszy i że nie zostawisz go dla innego, ale to nic nie daje. Powiem Ci że z doświadczenia wiem że tacy ludzie się nie zmieniają. Możesz albo to dalej znosić, albo właśnie wysłać go na terapię. Zwyczajnie powiedz mu że takie ogranicznie nie jest normalne i że Ty jemu przecież nie robisz awantur o koleżanki. Że bardzo Ci na nim zależy ale że nie wytrzymujesz już psychicznie i jest dla Ciebie męczące wysłuchiwanie ciągłych pretensji. Zasugeruj terapię albo wizytę u psychologa żeby wasze relacje uległy poprawie i żeby Wasz związek przetrwał.
Jego zazdrość totalnie Cię uwięzi. Nie będziesz mogła normalnie sprzedawcy w sklepie powiedzieć "Dzień dobry!", nie będziesz mogła oglądać telewizji, bo tam reklamy OldSpice, nie będziesz mogła oglądać internetu, bo tam są faceci.
Nie jest po ślubie, nie ma dzieci -- jeszcze możesz przed tym uciec.
takiej osobie trzeba często mówić że jest najważniejsza i że go kochasz, wiem po sobie że jak kilka dni ne mam takiego zapewnienia to wtedy staję się zaborcza, zasugeruj mu niekjoniecznie od razu terapię u psychologa ale mi pomogło to, że mój facet kazał mi od razu mówić jak coś wywołuje u mnie taką zaborczą reakcję i wygląda to tak że np. mówie mu że nie podoba mi się że oglada zdjęcia koleżanek na nk a on na to że kocha mnie i przecież nic złego nie robi, że ja też oglądam fotki znajomych, żebym się uspokoiła i rzeczywiście tak jest - akcja - reakcja i po sprawie - moze cos takiego mu zaproponuj
Czyli waszym zdaniem jedyne rozwiązanie to go zostawić ?
Nic innego pierw nie mogę spróbować ? Tylko odrazu z takimi konkretami ?
Jak to od razu? Długo czekałaś, prosiłaś, tłumaczyłaś.
Oczywiście możesz sobie z nim być ile chcesz, tylko że jeśli czegoś nie zmienisz, to on też nie zmieni swojego zachowania. Nie nakierowuj go delikatnie. Powiedz że tak chcesz i koniec, ewentualnie serdecznie poproś. Przecież Ty zrobiłabyś to, na czym mu zależy, gdyby poprosił.
Jak się nie zgodzi - wszystko jasne i na co czekać?
mówie mu że nie podoba mi się że oglada zdjęcia koleżanek na nk a on na to że kocha mnie i przecież nic złego nie robi
Za 10 lat to będzie nie do zniesienia -- masakra! Niedługo mu powiesz, że nie podoba Ci się, że ogląda reklamę w TV, albo rozmawiając z kobietą z pracy ma nieodpowiedni ton rozmowy.
Tegan napisał/a:mówie mu że nie podoba mi się że oglada zdjęcia koleżanek na nk a on na to że kocha mnie i przecież nic złego nie robi
Za 10 lat to będzie nie do zniesienia -- masakra! Niedługo mu powiesz, że nie podoba Ci się, że ogląda reklamę w TV, albo rozmawiając z kobietą z pracy ma nieodpowiedni ton rozmowy.
bez przesady
podałam przykład, nie napisałam że tak powiedziałam w rzeczywistości, proszę o nie nadinterpretowanie ![]()
z moim partnerem uważamy że to dobry sposób mówić sobie takie rzeczy, nie ma potrzeby duszenia negatywnych emocji w sobie, działa to w 2 strony
Musisz mu wytłumaczyć, iż liczy sie tylko on i nikt inny. A przecież rozmowa z innymi mężczyznami jest jak najardziej normalna
Tak Tak tylko jest problem w tym , że jego życie to praca,dom,spotkanie ze mną.
Koleżanek nie chce mieć. Nie wychodzi nigdzie i chyba przez to wszystko chcę żebym i ja nie wychodziła ? Sama już nie wiem.
Terapia... Przemyślę to naprawdę.
Powtarzam mu naokrągło jaki jest ważny itd.
Powiem tak... Jest albo bardzo dobry albo bardzo zły.
Powtarzam mu naokrągło jaki jest ważny itd.
Powiem tak... Jest albo bardzo dobry albo bardzo zły.
miałam identycznie! Między nami było albo cudownie, albo bardzo źle. Np szliśmy ulicą, miał świetny humor od początku naszego spotkania, śmialiśmy się, żartowaliśmy itp. Wystarczyło że szedł jakiś mój kolega, powiedział "cześć" i spytał co u mnie słychać, humor mojemu ex zmieniał się diametralnie. Był nie do poznania, tak jakbym przed momentem to nie z nim szła ulicą i żartowała. Nagle był smutny i zły, wypytywał o tego kolegę, czy często się kontaktujemy ze sobą, dopisywał sobie coś czego w rzeczywistości nie było... Ja szansę widzę jedynie w terapii bo sama sobie z nim nie poradzisz i on sam też tego nie zmieni nawet gdy będzie chciał. Ja się poddałam bo w pewnym momencie zorientowałam się że siada mi psychika.....
bylam kiedys w takim zwiazku wydawalo mi sie ze on jest calym moim swiatem ze nie moge odejsc bo sobie bez niego nie poradze, ale jego zazdrosc byla nie do wytrzymania nie pozwalala mi normalnie funkcjonowac nigdy nie moglam byc niczego pewna balam sie mu cokolwiek powiedziec zanim mu cos powiedzialam to trzy razy myslalam jak zeby zle tego nie zrozumial wkoncu doszlo do tego ze zaczelam go klamac bo nawet z przyjaciolka nie kazal mi sie sportkac a przeciez nie chcialam zrywac z nia kontaktu i nadszedl ten dzien - dzien roztania i powiem ci ze bylo to najlepsze co moglo mnie spotkac ! wkoncu odzylam i zaczelam sie cieszyc zyciem wszytscy mi mowili ze dawno nie widzieli mnie takiej usmiechnietej on ma teraz inna i niby jest szczesliwy ale wiem ze ja bym z nim nie byla on mi nie ufal mimo ze nie mial powodow do zadzrosci po prostu nie pasowalismy do siebie iwec dobrze ze nasz zwiazek sie skonczyl ze dalismyj sobie szance na lepsze zycie
No cóż każda osoba z was a trochę racji , ale postanowiłam uwierzyć w jeszcze jedne jego zapewnienia , a jak już naprawde mnie zawiedzie to odezwę się o tej terapi. Jeśli się nie zgodzi lub powie,że jestem jakaś walnięta to się pożegnamy.
Póki co nie zrezygnuję z nas. Już tyle wytrzymałam to myślę,że jeszcze dam radę.
On mnie kocha bezgranicznie ja jego też. On ma poprostu jakiś problem w głowie.
A tak wogóle powiedzcie mi...
Dzisiaj z nim tak siedziałam sobie w parku rozmawialiśmy i zaczął mówić mi,że czasami ma wątpliwości...
Z początku pomyślałam sobie,że myśli,że go zdradzam, ale po chwili się przełamał i powiedział,że coraz częściej myśli,że nie zaspokaja mnie w sytuacjach intymnych. Próbowałam mu delikatnie powiedzieć,że u kobiet to różnie jest z tym i żeby nie myślał,że robi coś źle itd. ale wiem,że na to jedna rozmowa nie wystarczy.
Druga rzecz to jego kompleks,że jest za chudy... Nie jest wcale taki chudy jest akurat
Bardzo ładny jak dla mnie oczy się zawsze cieszą gdy go widzą. Też próbuję go dowartościować i mówić,że jest dla mnie najpiękniejszy itd. ale myślę,że to nie wystarcza.
Liczę dalej na wasze rady,pomoc. ;-) Dziękuję wam naprawdę.
Nie no nie musz od razu go zostawiać, sama napisałaś że go kochasz a tak na dobra sprawę jego zachowanie według mnie da się zmienić. On musi zdać sobie sprawę z tego, że jest nie w porządku, musisz mu to jasno wytłumaczyc i nie zmieniać swojej postawy. Facet powinien też popracowac nad poczuciem własnej wartości.
Nie no nie musz od razu go zostawiać, sama napisałaś że go kochasz a tak na dobra sprawę jego zachowanie według mnie da się zmienić. On musi zdać sobie sprawę z tego, że jest nie w porządku, musisz mu to jasno wytłumaczyc i nie zmieniać swojej postawy. Facet powinien też popracowac nad poczuciem własnej wartości.
dokładnie ;-)
Miałam podobny problem do Twojego. Związek niemal 4 lata a on był tylko bardziej i bardziej zazdrosny. Na początku wiadomo, że to nawet pochlebia kobiecie, ale nie do przesady. Mój facet też był zazdrosny o koleżanki a nawet o swoją siostrę z którą miałam dobry kontakt. W końcu doszło do tego że obrywało mi się dosłownie za wszystko. Potrafił mieć takie napady, że dzwonił wieczorem kiedy siedziałam w domu i twierdził, że go właśnie zdradzam. Też próbowałam to sobie tłumaczyć, że musi mnie bardzo kochac itd. Tylko w moim przypadku okazało się, że mierzy mnie swoją miarą. W końcu mnie zdradził. To nie jest normalne i musisz z nim porozmawiać póki jest jeszcze co ratować.
Witaj emcedence ![]()
Przeczytałam Twój post i odpowiedzi, kiedyś też miałam ten problem, identyczna sytuacja.
Mój partner również był chorobliwie zazdrosny, w pewnym momęcie straciłam wszystkich znajomych, a moja rodzina nie miała już siły na moją głupotę.
Widzisz, ja zamieszkałam z moim oprawcą, z miłości by mu udowodnić że nie ma podstaw do zazdrości, ale mimo iż ja siedziałam w domu a on wydzwaniał do mnie jak był w pracy, pomimo tego że wychodziłam z domu tylko z nim, wciąż widział zdrady. Np. przez internet, a to chciał mi telefon wertować, numer zmieniać itp.
Ty zmierzasz dokładnie w tym kierunku kochana, przykro mi, ale tak jest. On nie widzi problemu w sobie i pewnie go nie zobaczy, dla niego problemem jest Twoja wolność.
Ja również poradzę Ci aby z nim zerwać, totalnie, nawet numer wykasować, wogóle nie utrzymywać kontaktu, bo on wie jak manipulować Tobą i Twoimi emocjami.
Nie chcę abyś przechodziła przez to samo co ja przeszłam, bo zdarzały się mu i ataki agresji i .. właściwie nie umiem jeszcze otwarcie mówić o tym. Życie to mi synek uratował, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zupałnie się zmieniłam i uciekłam.
Teraz jestem szczęśliwa, mam bardzo dobrego kochającego męża który adopotował i równie mocno kocha mojego syna, daje mi mase wolności, dobroci, zrozumienia
miłości. Wiem że i ty znajdziesz kogoś takiego, i jak już go znajdziesz to uzmysłowisz sobie, czym i jaka jest miłość.
Pozdrawiam
Autorko, przykro mi to pisać ale zmierzasz do przepaści, nie potrafisz postawic na swoim, określić granice które Twój chłopak nie powinien przekroczyć, on ma poważny problem z osobowością ale i Ty jesteś słaba psychicznie i działasz przeciwko sobie. Poradze Ci , abyście oboje poszli do psychologa, pamietaj że masz jedno zycie i sknocić je jest bardzo łatwo. Potrzebujesz rady psychologa bo nas i tak nie posłuchasz a przeciwstawic się chłopakowi nie potrafisz. Starasz się go dowartościowac ze szkodą dla siebie, masz dwa wyjścia, jak go tak kochasz (choc nie wiem za co) to z nim do psychologa albo psychiatry, albo uciekaj przed nim jak najdalej.
Macie racje
Trzeba się za to wziąć... i to porządnie...
...Dzisiaj z nim tak siedziałam sobie w parku rozmawialiśmy i zaczął mówić mi,że czasami ma wątpliwości...
Z początku pomyślałam sobie,że myśli,że go zdradzam, ale po chwili się przełamał i powiedział,że coraz częściej myśli,że nie zaspokaja mnie w sytuacjach intymnych. Próbowałam mu delikatnie powiedzieć,że u kobiet to różnie jest z tym i żeby nie myślał,że robi coś źle itd. ale wiem,że na to jedna rozmowa nie wystarczy.
Druga rzecz to jego kompleks,że jest za chudy...
Czyli tak jak napisałem wyżej...kompleksy, i małe poczucie wartości. Masz nieciekawą sytuację i Ci współczuję bo widziałem już takie rzeczy, i co więcej Ty zachowujesz się jak taka żona alkoholika "bo on już obiecał i pić nie będzie" ale i tak będzie. Zasadniczo to jest chyba taka grupa ludzi, maniaków kontroli wszechrzeczy.
Zazdrość.... i tak się drugiego człowieka nie upilnuje, jedno z gorszych emocji jakie natura nas wyposażyła.
Nawet jak zaleczysz jego zazdrość za 10 lat, to ona i tak wybuchnie. Jest to ryzyko. Moim zdaniem zazdrość jest nieuleczalna.
Nawet jak zaleczysz jego zazdrość za 10 lat, to ona i tak wybuchnie. Jest to ryzyko. Moim zdaniem zazdrość jest nieuleczalna.
Bez przesady, przyszłości nikt nie zna - nie wiemy co nawet jutro będzie.
Zazdrość to mechanizm, który powodują inne mechanizmy i dlatego sądzę że da się z tym uporać. Problem natomiast jest taki że osoba zaborcza może nie chcieć się tego problemu pozbyć.
nie daje mu przesłanek,żeby mi ufał ? Staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu.
Na ostatniej imprezie byłam ponad rok temu by nie miał większych powodów do zazdrości.
Z kolegami się nie widuję czasem jak kogoś się spotka to wymieni się pare słów.
Robisz wielki błąd. Nie odcinaj się od znajomych. Bo jeśli Wam nie wyjdzie to później zostaniesz całkiem sama.
Ja robiłam to samo, byłam z chłopakiem 3 lata, po roku się zaręczyliśmy, on myślał, że będąc jego narzeczoną nie będę nigdzie wychodziła i nie będę się kontaktowała z kolegami. Grubo się mylił, wychodziłam co jakiś czas, ale miał coraz częściej pretensje. Ciągłe kłótnie, sprawdzanie mojego telefonu, wypominanie. Coraz częściej odmawiałam znajomym, którzy mówili 'zostaw go, przecież on chce Cię zamknąć w domu'. Straciłam wielu znajomych, uwierz.
On miał pretensje nawet o znajomych z NK, sprawdzał ich, brał moje nr.y z gg i wpisywał do siebie pod innymi nazwami. Koszmar. Zerwałam z nim [po raz drugi, bo wcześniej dałam mu ostatnią szansę] na sylwestra, bo zrobił mi scenę przy ludziach, bo pewien chłopak poprosił mnie do tańca. Krzyczał na mnie przy znajomych, płakałam na środku sali, no i nie wytrzymałam. Rozstaliśmy się w Nowy Rok.
Albo z nim porozmawiaj o tym i niech to zmieni skoro Ci ufa i Cię kocha albo zastanów się czy chcesz żyć z kimś takim.