Co byście zrobiły? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Co byście zrobiły?

Mam pytanie do kobitek: co byście zrobiły gdyby Wasz mąż/partner użyczył zupełnie nieznajomemu autostopowiczowi,któremu to popsuło się auto Waszego mieszkania,w którym akurat nie mieszkacie?
Dowiadujecie się o tym post factum i co robicie?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-08-16 18:55:41)

Odp: Co byście zrobiły?

Mówię mężowi, że całkiem zwariował.
Jeśli autostopowicz przystojny i ogólnie ten, teges, to wyciągam podręcznik do historii oraz kulturoznawstwa i cytuje przykłady o gościnności, w których mowa o użyczaniu żony.

Teraz serio, jest już po fakcie.
Czeka Was na pewno wymiana zamków. Co jeszcze? Nawet myślec nie chcę.
O ile pamiętam mieszkanie należy do męża? Jeśli tak, to mąż już od dawna się z Tobą nie liczy. Nie zazdroszczę.
Jeśli jednak pomyliłam fakty i jesteście współwłaścicielami to tym bardziej - zgroza. Chyba bym zrobiła piekielną awanturę.

3

Odp: Co byście zrobiły?
chaber05 napisał/a:

Jeśli autostopowicz przystojny i ogólnie ten, teges, to wyciągam podręcznik do historii oraz kulturoznawstwa i cytuje przykłady o gościnności, w których mowa o użyczaniu żony.

big_smile big_smile big_smile

chaber05 napisał/a:

Jeśli tak, to mąż już od dawna się z Tobą nie liczy. Nie zazdroszczę.

Oj tam, od razu nie liczy... A może to jeden z tych religijnych, ufnych i pomocnych ludzi, którzy widzą w innych tylko samo dobro?

Mój mąż jest identyczny. Zakazałam mu W OGÓLE zabierania autostopowiczów. Do dziś nie rozumie, dlaczego nie chciałam panu kafelkarzowi zostawić kluczy do mieszkania, żeby mógł, cytuję męża "swobodnie wchodzić, gdybyśmy chcieli gdzieś wyjść" i dlaczego nie życzę sobie umawiania robotników w godzinach przedpołudniowych, kiedy w domu jest tylko kobieta z niemowlęciem.

Gojka - zabrałabym wszystkie co cenniejsze i wartościowe rzeczy z tego mieszkania i wymieniła zamki. A chłopa, w zależności od stopnia rozgarnięcia, opieprzyła, żeby mu się na wymioty zbierało na każde wspomnienie/pouczyła, co taki niewinny autostopowicz mógł narobić/zabroniła jakichkolwiek ruchów bez zapytania mnie o zgodę.

4

Odp: Co byście zrobiły?

Tu nie tylko o cenne rzeczy chodzi.
Dane, wszelakie dane! Przecież wszystkich dokumentów ze sobą nie taszczycie gdy wyjeżdżacie.

Odp: Co byście zrobiły?

Aghr, ja bym była zła. Przecież to skrajna nieodpowiedzialność, nieznajomego człowieka wpuszczać do swojego mieszkania i zostawiać samego.

A dodatkowo fakt, że nie spytał cię o zdanie... Choć pewnie decyzja była kwestią impulsu, ale i tak, myślę, że powinien Cię chociaż poinformować w trakcie co robi.

6

Odp: Co byście zrobiły?

Cieszę się, że komuś pomógł smile

7

Odp: Co byście zrobiły?

Chaber- z tą zmianą zamków to może niekoniecznie.A to dlatego,że pan autostopowicz został przez mego męża zaproszony do nas na obiad,poznałam go z imienia i nazwiska,jest dość znaną osobą,organizuje wyprawy kajakowe z niepełnosprawnymi,podał nam swoją stronkę,adres i telefon.

Mieszkanie należy do nas.
Zrobiłam awanturę i nawet powiedziałam,że jeśli to prawda (mój mąż lubi mnie "wkręcać") to się z nim rozwiodę.
Zadałam pytanie bo zastanawiam się czy totalnym wk.....wie nie przesadziłam.

Och,Babo Osiadła- jakże mnie doskonale rozumiesz:).Mój religijny,ufny i pomocny mąz najpierw przywiózł go na obiad do naszego letniego mieszkania a następnie zawiózł do miasta,dał klucze a dziś pojechał po niego i zawiózł 70 km dalej,żeby chłopina odebrał swojego naprawionego i super wypasionego jeepa.

No właśnie szczypto cynamonu- najbardziej wściekło mnie to,że poinformował mnie o tym po fakcie

8

Odp: Co byście zrobiły?

gojka102 sądzę, że gdybyś miała naprawdę dobrą relację z mężem, nie przeszkadzałoby Ci to, ze poinformował Cię po fakcie.
Jak napisałam: mój mąż zyskałby uznanie w moim oczach. Ufam mu i uważam, że potrafi podejmować słuszne decyzje również beze mnie.

9

Odp: Co byście zrobiły?
gojka102 napisał/a:

Och,Babo Osiadła- jakże mnie doskonale rozumiesz:).Mój religijny,ufny i pomocny mąz najpierw przywiózł go na obiad do naszego letniego mieszkania a następnie zawiózł do miasta,dał klucze a dziś pojechał po niego i zawiózł 70 km dalej,żeby chłopina odebrał swojego naprawionego i super wypasionego jeepa.

No to mamy ten sam egzemplarz big_smile

10

Odp: Co byście zrobiły?

Podpisuję sie pod tym co napisała Catwoman obiema rękoma wink Mój by pewnie zrobił podobnie tez mnie o tym nie informując, ale ja nie byłabym zła smile

11

Odp: Co byście zrobiły?

Catwoman- no właśnie dobra relacja polega na tym chyba,że mąż informuje,pyta żonę czy  może, PRZED faktem a nie informuje PO.

Podejmowanie słusznych decyzji,które dotyczą tylko jego to jedna sprawa.Druga to kiedy podejmuje decyzję za Ciebie.Bo kwestia użyczenia wspólnego mieszkania chyba jest do dyskusji przez oboje małżonków.

12

Odp: Co byście zrobiły?

Jak napisałam: uważam mojego faceta za istotę myślącą, która potrafi podejmować decyzje i nie upatruję się w nich robienia mi na złość, nieliczenia się ze mna....co chyba....robisz...Ty..?

13

Odp: Co byście zrobiły?

byłaby haja na maksa wink

14

Odp: Co byście zrobiły?

Oczywiście, że bardzo bym się zdenerwowała. To wielka nieodpowiedzialność z jego strony..

15

Odp: Co byście zrobiły?

boshe...... to niedopieszczenie, niezrozumienie w związku jednak zatacza większy krąg niż przypuszczałam wink
+ uważanie faceta za kompletnego idiotę.

16

Odp: Co byście zrobiły?
chaber05 napisał/a:

Mówię mężowi, że całkiem zwariował.
Jeśli autostopowicz przystojny i ogólnie ten, teges, to wyciągam podręcznik do historii oraz kulturoznawstwa i cytuje przykłady o gościnności, w których mowa o użyczaniu żony.

:-D :-D:-D
Dobre! Ja bym zmieniła zamki od razu, ale sytuacja dla mnie nie do pomyślenia.

17

Odp: Co byście zrobiły?
Catwoman napisał/a:

boshe...... to niedopieszczenie, niezrozumienie w związku jednak zatacza większy krąg niż przypuszczałam wink
+ uważanie faceta za kompletnego idiotę.

Wobec tego co napisałaś jestem mało nowoczesna,ba- ja jestem okropnie staroświecka.
Bo uważam,że wzajemny szacunek (co oznacza między innymi WSPÓLNE decyzje),rozmowy na temat wspólnych spraw i wspólnego życia to norma w małżeństwie.

Każdy z nas- małżonków ma inne doświadczenia w różnych kwestiach (albo po prostu ich nie ma)- w związku z tym pewne sprawy trzeba wciąż konfrontować.
Wytłumaczę to może na przykładzie wychowania dzieci: jeśli dziecko jest chore i po wizycie u lekarza dowiadujemy się,że nie można z nim wychodzić na dwór przez tydzień to fakt,że opiekujący się dzieckiem mąż zadecydował inaczej nie można podciągać pod traktowanie " faceta za istotę myślącą, która potrafi podejmować decyzje ".

Ty takie zachowanie nazywasz traktowaniem faceta jako jednostki myślącej ja(eufemistycznie)- nie pamiętaniem,że od momentu ślubu pewne decyzje należy podejmować WSPÓLNIE.
I nie uważam swego faceta za idiotę-  bo tu akurat zupełnie nie chodzi o kwestie intelektualne.

W sytuacji gdy jakies decyzje zagrażają zdrowiu lub bezpieczeństwu (a wpuszczanie do domu obcego człowieka ewidentnym zagrożeniem bezpieczeństwa jest) należy je bezwzględnie konsultować z partnerem.

18

Odp: Co byście zrobiły?

Jeden z tematów, gdzie odpowiedź wydaje mi się absolutnie oczywista i zdumiewa mnie, że są ludzie myślący inaczej smile

Co ja bym zrobiła? Podobałoby mi się to. Dla mnie to fajne, spontaniczne, intrygujące. Może poczułabym lekkie ukłucie urażonej dumy, że dowiaduję się po fakcie, ale sam fakt miałby dla mnie wydźwięk zdecydowanie pozytywny. Tyle, że mój facet raczej by tak nie postąpił. Za to ja zapewne tak. To chyba kwestia doświadczeń. Podczas mojego włóczęgostwa często korzystałam z różnorodnej pomocy całkowicie obcych ludzi. Zawsze trafiali się jacyś wariaci gotowi spontanicznie zmienić swoje plany, żeby pomóc. To było super uczucie. Dlatego w odwrotną stronę tez jestem za.

19

Odp: Co byście zrobiły?
vinnga napisał/a:

Jeden z tematów, gdzie odpowiedź wydaje mi się absolutnie oczywista i zdumiewa mnie, że są ludzie myślący inaczej smile

Co ja bym zrobiła? Podobałoby mi się to. Dla mnie to fajne, spontaniczne, intrygujące. Może poczułabym lekkie ukłucie urażonej dumy, że dowiaduję się po fakcie, ale sam fakt miałby dla mnie wydźwięk zdecydowanie pozytywny. Tyle, że mój facet raczej by tak nie postąpił. Za to ja zapewne tak. To chyba kwestia doświadczeń. Podczas mojego włóczęgostwa często korzystałam z różnorodnej pomocy całkowicie obcych ludzi. Zawsze trafiali się jacyś wariaci gotowi spontanicznie zmienić swoje plany, żeby pomóc. To było super uczucie. Dlatego w odwrotną stronę tez jestem za.

Popieram. Masz pozadnego faceta za meza. Zamiast awantur mu urzadzac Ty powinnas sie cieszyc, ze to pomocny czlowiek. Przeciez gosciu, ktoremu pomogl okazal sie fajny i w pelni zaufania, nie jakims tam menelem. Jak mieszkanie do was obu nalezy oboje mozecie zapraszac do niego kogo wam sie podoba. Oboje mozg macie.

20

Odp: Co byście zrobiły?

Vinngo- ja i mój mąż mieliśmy kilka nieciekawych doświadczeń. Na przykład pożyczenie sporej sumy pieniędzy osobie,ktora absolutnie się tego wyparła,pozyczenie auta znajomemu,który spowodował wypadek,uciekł z miejsca zdarzenia a potem nie przyznał się,że kiedykolwiek pożyczał od nas auto.
Warto w tej sytuacji wspomnieć też o rzekomej pomocy pracownika męża przy naszej przeprowadzce.Chłopak dostał klucze i zobowiązał się dopilnować pracowników firmy transportowej,która przewoziła nam meble.Meble trafiły do nas rozwalone a z biurka zniknęło 300 euro.
Te wydarzenia spotkały nas gdy już byliśmy małżeństwem.

21

Odp: Co byście zrobiły?

Gojka, ja Cię rozumiem! Kiedy się głębiej zastanowię to widzę, że nie jest to super mądre ani odpowiedzialne zachowanie. Ale z drugiej strony... Zapewne spontaniczność i komunikatywność Twojego męża przejawia się też w innych okolicznościach. Myślę, że nie warto próbować w nim tego niszczyć przez jedną sytuację, która Tobie zagotowała krew w żyłach a dla niego jest czymś naturalnym...

22

Odp: Co byście zrobiły?

Jeśli mąż Gojki jest podobny do mojego, to tu nie chodzi o brak inteligencji, zaufania, czy porozumienia między małżonkami, tylko o gatunek faceta dobrego, szczerego, naiwnego i przekonanego, że wszyscy mają uczciwe zamiary, a świat jest różowy i piękny.

I nie brakuje mi spontaniczności, bo sama zjeździłam pół Polski autostopem i spałam u przygodnie poznanych ludzi, tylko że ja mam intuicję, instynkt samozachowawczy, trochę zdrowej nieufności i ciężką łapę. A mój mąż jest ufny, naiwny i nie widzi pewnych oczywistych sygnałów, kiedy zbliża się niebezpieczeństwo, bo jest przekonany, że zło to tylko w filmach.

23

Odp: Co byście zrobiły?

Jesli mieszkanie stoi nieuzywane to co za problem?
Moj maz pomogl czlowiekowi w potrzebie.
Nie bede go ganic za zle uczynki.
Jak ja potrzebowalam pomocy to mnie tez ludzie pomogli smile
Bardzo zle bym sie odwdzieczyla losowi gdybym nie starala sie zrobic tego samego dla innych

24

Odp: Co byście zrobiły?

Rozumiem Gojkę. Mąż powinien ją poinformować od razu a nie po fakcie.  Mam tez pytanie czy ta spontaniczność i komunikatywność mężowska jest skierowana również w stronę żony i rodziny? Czy też może tylko na zewnątrz. A o dom i sprawy domowe niech się martwi żona?

25

Odp: Co byście zrobiły?

Wszystko rozbija się o relacje z mężem, a nie o tę jedną sytuację.

26

Odp: Co byście zrobiły?

Miło być z kimś kto jest taki chętny do pomocy innym, ale pewnie byłabym zła, że dowiedziałam się o tym po fakcie, a jeżeli mieszkanie jest wspólne (nawet jeśli stoi nieużywane) to chyba przydałaby się wspólna rozmowa smile

27

Odp: Co byście zrobiły?

witajcie ! jestem tutaj nowa i nie wiem czy w odpowiednim miejscu zamieszczam swój problem ,,,Otóż  chciałabym poznać innych zdanie na to co mnie się przytrafiło .Jestem po ślubie 20 lat byłam bardzo szczęśliwa ,do puki w pracy mąż nie poznał pewnej kobiety (ja ją też poznałam ) nie byłoby to dla mnie nic złego ponieważ na ogół ma się koleżanki i kolegów w pracy jednak ta koleżanka wydzwania do mojego męża co dzień i rozmawiają po godzinie  nawet jak maż jest ze mną na zakupach lub jemy rodzinny obiad ,zauważyłam że mój mąż jej zaczął się zwierzać i opowiadać co się u nas dzieje co kupiliśmy itd,,,doszło do tego że ostatnią zakupioną rzecz sfotografował i chciał jej wysłać milem ale ja już nie wytrzymałam i zrobiłam awanturę powiedziałam że mi zachowanie jego znajomej bardzo przeszkadza ,że ona wkracza w nasze życie moim zdanie a mój mąż skwitował że jestem zazdrosna i czuje się obrażony że z niego robię kobieciarza a ja tylko wykrzyczałam że takie zachowanie jego koleżanki mnie drażni ,,,,,proszę napiszcie  czy miałam rację  bo już teraz sama nie wiem

28

Odp: Co byście zrobiły?

weronika72  nie wiem jak wyglądają wasze relacje. Być może -i mowię to czysto hipotetycznie!!- mąż nie odnajduje w Tobie przyjaciela, osoby, z którą można pogadać na każdy temat więc taką poszukał.

29

Odp: Co byście zrobiły?

Mąż rozmawiał ze mną o wszystkim ona po prostu jest nim zauroczona ,kiedyś do mnie zadzwoniła jak do koleżanki i opowiadała mi jakie mój maż jest cudowny

30

Odp: Co byście zrobiły?

weronika72  hm, to może.... poproś męża by postawił się DOKŁADNIE w twojej sytuacji, gdy ty spotykasz sie z facetem z pracy, opowiadasz mu o każdym detalu itd.Obrazowo to przedstaw:)

31

Odp: Co byście zrobiły?

Gojko, doskonale Cię rozumiem, chyba bym się rozwiodła a co najmniej zagroziła rozwodem.

32

Odp: Co byście zrobiły?
Artemida napisał/a:

Gojko, doskonale Cię rozumiem, chyba bym się rozwiodła a co najmniej zagroziła rozwodem.

Nie przesadzasz troche? smile

33

Odp: Co byście zrobiły?

Jeśli ktoś nie ma problemu- będąc w małżeństwie,że tylko jedna strona podejmuje decyzje dotyczące ich wspólnego życia- to wtedy można powiedzeć,że przesadza.
Ja jednak jestem zdania,że w związku obowiązuje PARTNERSTWO a nie patriarchat.Ale ok,jak ktoś się na to godzi- nie moja sprawa.

34

Odp: Co byście zrobiły?

gojka ale postaw się w roli swojego męża..... Mial do Ciebie zadzwonić przy tamtym facecie i pytać o to czy może pomóc człowiekowi? Jakby to wyglądało? Na kogo on jako już nie facet ale CZŁOWIEK by wyszedł?...

35

Odp: Co byście zrobiły?
gojka102 napisał/a:

Jeśli ktoś nie ma problemu- będąc w małżeństwie,że tylko jedna strona podejmuje decyzje dotyczące ich wspólnego życia- to wtedy można powiedzeć,że przesadza.

Ważne jest to, jak wygląda komunikacja w związku. Jeśli fakt, że mąż sam podejmuje ważne decyzje zdarza się nagminnie, to można być wkurzonym.
Jeśli jednak w sytuacjach spontanicznych - a chęć pomocy komuś w trudnej chwili do takich się zalicza - jedno z małżonków podejmie decyzję bez konsultacji, to bez przesady, nie ma co szukać dymu.

Gojka, a Ciebie boli bardziej to, że Cię nie zapytał, czy to, że podjął taką decyzję? Gdyby to od Ciebie zależało, zgodziłabyś się na to użyczenie mieszkania?

gojka102 napisał/a:

Ja jednak jestem zdania,że w związku obowiązuje PARTNERSTWO a nie patriarchat.Ale ok,jak ktoś się na to godzi- nie moja sprawa.

A czy dojrzałe partnerstwo, to nie jest też ufanie w decyzję męża. Czy na prawdę trzeba ślepo trzymać się zasady, że dobra decyzja to tylko wspólna decyzja?

36

Odp: Co byście zrobiły?

A czy dojrzałe partnerstwo, to nie jest też ufanie w decyzję męża. Czy na prawdę trzeba ślepo trzymać się zasady, że dobra decyzja to tylko wspólna decyzja?    o!

37

Odp: Co byście zrobiły?

Ależ tu nie chodzi o brak zaufania i kontrolowanie partnera 24h na dobę, bo wszystkie decyzje muszą być wspólne. Chodzi o człowieka, który przez swoją naiwność naraża bliskich na niebezpieczeństwo!

38

Odp: Co byście zrobiły?

ale jakie niebezpieczeństwo? i kogo naraża?

39

Odp: Co byście zrobiły?

Czy naprawdę muszę tłumaczyć, jakie ryzyko wiąże się z wpuszczeniem nieznajomego do domu i, o zgrozo, zostawieniem go tam samego?

40

Odp: Co byście zrobiły?

Nie dopatrywałabym się we wszystkim znamion przestępstwa. Widocznie mąż gojki wiedział, że nie będzie to jakieś ogromne zagrożenie dlatego podjął taką decyzję.

41

Odp: Co byście zrobiły?

Ale są ludzie, którzy z kolei W NICZYM nie doszukują się potencjalnego niebezpieczeństwa, narażając mienie, zdrowie lub życie swoje i swoich bliskich. Gojka pisała, że już nie raz żałowali skutków podejmowanych przez męża decyzji, więc jak może ze spokojem myśleć o kolejnej tego typu akcji?

42

Odp: Co byście zrobiły?

No wszystko jak już pisałam na samym początku, rozbija się o relacje w związku.

43

Odp: Co byście zrobiły?
BabaOsiadła napisał/a:

Ale są ludzie, którzy z kolei W NICZYM nie doszukują się potencjalnego niebezpieczeństwa, narażając mienie, zdrowie lub życie swoje i swoich bliskich. Gojka pisała, że już nie raz żałowali skutków podejmowanych przez męża decyzji, więc jak może ze spokojem myśleć o kolejnej tego typu akcji?

W wypowiedzi Gojki, nie jest napisane, że to były decyzje jej męża. Być może były wspólne. I nie znaczy to, że zostały źle podjęte, ale że ludzie korzystający okazali się zwykłymi świniami.
Nie znaczy to jednak, że trzeba zakładać, że teraz każdy będzie taką samą świnią.

A mówienie o mężu, że jest naiwny, to raczej mały komplement.
Jak czytam wypowiedź BabyOsiadłej to mam wrażenie, że opisuje ona zachowanie jakiegoś niedoświadczonego dziecka, a nie dorosłego człowieka, mającego w dodatku żonę i dziecko.

44

Odp: Co byście zrobiły?
Catwoman napisał/a:

A czy dojrzałe partnerstwo, to nie jest też ufanie w decyzję męża. Czy na prawdę trzeba ślepo trzymać się zasady, że dobra decyzja to tylko wspólna decyzja?    o!

Tu kwestia jest taka,że mąz powinien powiedzieć jaki to miał pomysł i zapytać co o tym sądzę.Ale mój mąż,żebym mu nie robiła ewentualnych dymów ( podałam przykłady ślepej chęci pomocy i co z tego wynikło) dupeczkę wziął w troczki i powiedział mi o tym po fakcie- po tym jak gość się po trzech dniach wyniósł.

45

Odp: Co byście zrobiły?

gojka102.... a  jakbys zareagowała gdyby zadzwonił do Ciebie przy tym faceccie? lub dzien później?

46 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-09-13 21:32:34)

Odp: Co byście zrobiły?

Witam.  smile

BabaOsiadła napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Ale są ludzie, którzy z kolei W NICZYM nie doszukują się potencjalnego niebezpieczeństwa, narażając mienie, zdrowie lub życie swoje i swoich bliskich. Gojka pisała, że już nie raz żałowali skutków podejmowanych przez męża decyzji, więc jak może ze spokojem myśleć o kolejnej tego typu akcji?

W wypowiedzi Gojki, nie jest napisane, że to były decyzje jej męża. Być może były wspólne. I nie znaczy to, że zostały źle podjęte, ale że ludzie korzystający okazali się zwykłymi świniami.
Nie znaczy to jednak, że trzeba zakładać, że teraz każdy będzie taką samą świnią.

Nawet, jeżeli te wcześniejsze decyzje były wspólne, to Gojka potrafi wyciągnąć odpowiednie wnioski (zasada ograniczonego zaufania) natomiast mąż nie.
Moim zdaniem lepiej jest zakładać najgorsze, niż później pluć sobie w brodę.
Bo lepiej dmuchać na zimne, aby się ponownie nie sparzyć.

BabaOsiadła bardzo trafnie scharakteryzowała pewien typ ludzi, ich osobowość.
Nie jestem wyrocznią, ale bądź przygotowana na to, że takie "powtórki z rozrywki" ze strony męża, będą Ci towarzyszyć również w przyszłości...

Pozdrawiam.   smile

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024