Czy uprawiałyście kiedyś wirtualny sex?
Co o tym myślicie?
Witam
Ja osobiście nie , ale kiedyś przyłapałam swojego byłego jak dzwonił i wczasie tej rozmowy się onanizował . Nie przerwałam mu tego , tylko pózniej się go pytałam co go w tym podnieca po za wysokimi rachunkami za telefon -nie umiał odpowiedzieć .
Ja czasami lubię porozmawiać przez telefon z Moim K w taki sposób jak by to miał być sextelefon.. czasami zdarza nam się pisać takie smsy... ale to rzadko i nie widze w tym nic złego, żadne z nas jednak sie przy tym nie onanizuje.... Wiec to chyba nie jest taki, prawdziwy sex telefon... Ja nie widze w tym nic złego zwłaszcza jeśli robi się to z osobą,którą się kocha i z którą jest się na co dzień.
tez praktykuje z moim M pikantne rozmowy i smsy.... mysle, ze zrobilby kariere w sextelefonie - ma taki niesamowity glos
nie robi tego zbyt czesto..., gdyz to takie male tortury....szczegolnie, gdy jet np na poligonie, a rozmowa nie jest gra wstepna do tego ,co moze wydarzyc sie po pracy ;( uwazam ,ze nie ma nic zlego w np dotykaniu sie podczas takich rozmow... Jesli chdzi jednak o seks wirtualny (przy pomocy kamerek) to jakos mnie to nie kreci....
Kiedyś prowadziłam takie rozmowy z facetem, który był mi bardzo bliski.. Ale nie był moim partnerem. Można powiedzieć, że "kochaliśmy się słowami" 3 razy. To miało miejsce w liceum, więc miałam zerowe pojęcie o "tego typu" sprawach. Owszem, było to pewnego rodzaju "wyzwaniem" , które wspominam czasem z tym facetem, ale pozostaje między nami taka "nić" uśmiechu, że to było takie niepozorne, ale jednak miało na nas jakiś wpływ..
Raz mi się zdarzyło ale to trochę bardziej podchodziło pod grę postaci RPG. Koleś był z internetu i z innego miasta ale zaangażowaliśmy się o dziwo w tę wirtualną znajomość zapoczątkowaną właśnie w jednej z gier przeglądarkowych i tak się pobawiliśmy trochę niby to naszymi postaciami niby nami samymi, żeby było łatwiej i mniej krępująco. Było pisemnie
Nie było to specjalnie kręcące, ale na pewno ciekawe doświadczenie ![]()
mi nigdy.. pare razyzdazylo mi sie tylko wejsc nas czata z kmerkami i podlgladac jak inni to robia.. ale zadnego podniecenia nie czuje.. wrecz mnie to smieszy.....
kilka razy na czacie zdarzyło mi się, ale to z przypadkowo wybraną dziewczyną z czata, nie przez kamerkę, to była taka fabuła
Nigdy nie uprawiałam wirtualnego seksu. Zdarzyło mi się tylko pisać pikantne smsy i maile do swojego partnera, kiedy byliśmy bardzo daleko od siebie, prowadziliśmy też bardzo dwuznaczne rozmowy, ale to wszystko było na zasadzie "Co by się stało, gdybyś właśnie był tu przy mnie..."
Myślę, że to jest fajne urozmaicenie już istniejącej relacji. Nie wyobrażam sobie podobnej wymiany zdań z obcym człowiekiem, bardziej by mnie to śmieszyło niż podniecało ![]()
Szczerze mówiąc zawsze myślałam że tego typu kontakty nie są niczym ciekawym i nie mogą dać żadnego podniecenia. Ale ostatnio zrobiłam to z moim facetem (ponieważ mieszka teraz za granicą, tylko to nam pozostało:( ) Sama się sobie dziwiłam, bo nawet nie musiał mnie długo namawiać, zrobiłam to z ciekawości i o dziwo było naprawdę bardzo fajnie, chociaż jemu z pewnoscia sprawiło to więcej frajdy niż mi. Wiadomo - faceci wzrokowcy, łatwo ich podniecić bez dotyku, gorzej z nami kobitkami. Ale nie żałuję było super i na pewno nie był to ostatni raz. Polecam to wszystkim parom które są skazane na życie osobno.
Ale podobnie jak yvette nie wyobrażam sobie takiego seksu z obcą osobą lub poznaną przez internet. Jestem tylko ciekawa czy taki rodzaj seksu może wystarczyć facetowi na dłuższy czas(??) Może jakiś pan by się wypowiedział?
Mi się zdarzyło z moim chłopakiem przez telefon i smsy, w sumie ciekawa i podniecająca zabawa zwłaszcza jeśli zna się siebie i swojego partnera ![]()
A czy opisywanie wspólnie z dziewczyną scenek erotycznych na forach RPG też się zalicza pod wirtualny seks? ![]()
to już raczej jako "wirtualny seks w miejscu publicznym" ![]()
kiedyś z moim facetem robiliśmy to przez sms;D głupie to takie, ale prawdziwe i jakie fajne;D on mieszkał wtedy w Anglii, ja w Polsce i czasem też pisaliśmy do siebie sprośne maile, ale to raczej już nie seks wirtualny:)
15 2009-09-10 13:07:24 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-09-10 13:08:29)
Nie. Żadna przyjemność jak dla mnie. Chociaż z moją kobietą kiedyś pisaliśmy eski takie zboczone ;-D ale to nie był sex
kiedyś z moim facetem robiliśmy to przez sms;D głupie to takie, ale prawdziwe i jakie fajne;D
Wcale nie głupie
Też mi się udało pieprzne eski i maile popełnić. Tyle, że ja bardzo lubię dwuznaczności a nie tak wprost (no chyba, że stopień rozwinięcia wątku jest już tak duży, że nie da się już komibować to wtedy prosto z mostu) ![]()
Aa, i doświadczenie z kamerką internetową też mam (ale nie jakieś tam komercyjne portale, tylko z bliską mi osobą). Polecam ![]()
dokładnie to naprawdę fajne doświadczenie, szczególnie gdy nie ma sie siebie na co dzień w związkach. Wbrew pozorom bardzo zbliża i pozwala sie poznać z jeszcze innej strony. Również polecam ![]()
owszem, zdarzyło mi się, z kolegą na gadulcu.od piatej klasy szkoły podstawowej miałam na niego ochote.wirtualnie mnie rozdziewiczył.gra słow, podteksty, dwuznaczność...naprawdę zrobiło się gorąco.nie wiem dlaczego wcześniej byłam taka uprzedzona do tego...
Witam
Wczoraj spotkałam koleżankę ze szkoły i wtrakcie rozmowy powiedziała iż z braku możliwości znalezienia pracy w zawodzie podjęła pracę jako jak to nazwała sextelefonistka [ gorąca linnia ] . To co opowiedziała nie mieści mi się w głowie . Nie ma wolnej chwili zeby posiedzieć bez rozmów z facetami . Tylu ich dzwoni że wychodzi na to że każdy facet to robi , niektórzy są stałymi dzwoniącymi - poznaje ich po głosie, kobiety też się zdarzają ale bardzo rzadko Opowiadają różne rzeczy i tego samego wymagają od dziewczyny z drugiej strony słuchawki, fantazje erotyczne niesamowite . Poprostu mają nie spełnnione życie erotyczne . Więc się zastanowiłam że rzeczywiście musi to się ludziom podobać a firmie opłacać skoro są takie biznesy . Pytałam się swojego S czy kiedyś korzystał z tej formy sexu ? Powiedział że raz kiedyś i to z czystej ciekawości ,ale więcej nie dzwoni .
Ciekawe czy Wasi faceci też korzystali i się przyznają ?
Witam
Wczoraj spotkałam koleżankę ze szkoły i wtrakcie rozmowy powiedziała iż z braku możliwości znalezienia pracy w zawodzie podjęła pracę jako jak to nazwała sextelefonistka [ gorąca linnia ] . To co opowiedziała nie mieści mi się w głowie . Nie ma wolnej chwili zeby posiedzieć bez rozmów z facetami . Tylu ich dzwoni że wychodzi na to że każdy facet to robi , niektórzy są stałymi dzwoniącymi - poznaje ich po głosie, kobiety też się zdarzają ale bardzo rzadko Opowiadają różne rzeczy i tego samego wymagają od dziewczyny z drugiej strony słuchawki, fantazje erotyczne niesamowite . Poprostu mają nie spełnnione życie erotyczne . Więc się zastanowiłam że rzeczywiście musi to się ludziom podobać a firmie opłacać skoro są takie biznesy . Pytałam się swojego S czy kiedyś korzystał z tej formy sexu ? Powiedział że raz kiedyś i to z czystej ciekawości ,ale więcej nie dzwoni .
Ciekawe czy Wasi faceci też korzystali i się przyznają ?
Aż tak nisko nie upadłem. Biedni są faceci, których to rajcuje. Takie świntuszenie przez telefon, eski, maile itp jest zajebiste, pod jednym warunkiem, gdy wiesz kto jest po drugiej stronie i choć trochę tą osobę już znasz.
Dla mnie gadanie na seksliniach to jak gadanie przez zwykłą infolinię - niby gadasz z człowiekiem ale brzmiącym jak automat: zaprogramowanym w określony sposób komunikowania. Nie ma miejsca na kreatywność, spontaniczność itd.
Ale wiem też dlaczego faceci tak chętnie sięgają po tego typu rozrywki - bo są anonimowi i nie widzą kto siedzi przy telefonie. To nie ma wówczas znaczenia (może tam być choćby emerytka robiąca na drutach ale z miłym, aksamitnym głosem - nie obrażając emerytek oczywiście
). Wtedy dają upust swoim niespełnionym zachciankom i powiem więcej może nawet swojej frustracji. I tak będzie dopóki temat seksu w naszym społeczeństwie, rodzinach będzie tematem tabu. Tłamszona w sobie potrzeba odreagowania znajduje ujście właśnie w takich biznesach. Ja gadam o TYCH sprawach często, choćby i w pracy, zawsze taktownie ale czasem bardzo dwuznacznie i wiecie co, da się
I nikt nie weźmie cię za zboczeńca, erotomana, jeśli tylko robisz to z fantazją, polotem i kulturą ![]()
A Twoja koleżanka to pewnie słyszy rzeczy, które przeczą prawom fizyki, biologii i pewnie jeszcze innym naukom? ![]()
masz racje Don Pedro lepsze sa male niedomowienia i zabawna dwuznacznosc wiecej uciechy i zabawy z tego , niz zwykla bezposrednosc sliniacego sie erotomana a najczesciej bajkopisarza [czego on to nie potrafi,i czego moze nauczyc], zawsze w takich sytuacjach mowie ze ucze sie tylko z ksiazek bo sie okladka nie lepi
bucheche, ostatnio na facebooku pojawiła się notatka na ten temat: http://www.facebook.pl/note.php?note_id … amp;ref=mf
Dla miłośników takich zabaw jest cybersexo.pl ale jak widać po profilach przeważają faceci. My chyba lubimy tradycyjnie ![]()
Z obcą osobą nigdy .. Ale z własnym partnerem takie sex-telefony bardzo urozmaicają związek:) szczególnie jeżeli nie mieszka się razem, bądź jest to związek na odległość:)
O tu masz racje zwłaszcza jak partner czasowo przebywa za granicą i jeszcze Skype do tego ![]()
Skype najlepszy . .Nic nie daje tak 'żywych' dźwięków jak skajpik ![]()
To podaj nazwę sprawdzimy ![]()
Mam zasadę - nic online. Jeśli już świntuszyć to mailowo, ale to z kolei trudno nazwać wirtualnym seksem. I ciekawostka - z dziewczynami świntuszy się nie mniej ostro niż z facetami za to o wiele sympatyczniej i mniej agresywnie.
ja i moj ( przyszly
) T uprawialismy seks przez sms. myslalam ze bedzie to jakis dziwne i w ogole a chlopak ma talent
bardzo mnie to ruszylo bo czytajac sms wyobrazalam sobie wszystko i teraz ciezko o tym nie myslec
ale coz to tylko smsy
A dla mnie jest to dziwne...
Ja bardzo często z moim ukochanym piszemy do siebie pikantne smsy i prowadzimy takie rozmowy
Jest to naprawdę fajne i zachęcające do sexu gdy wraca do mnie;)
Wirtualny sex!!! Akurat to nie dla mnie!!!
Jednakże często dzwonię do mojego faceta i prowadzimy długie sex rozmowy, co bardzo urozmaica nam nasze życie erotyczne
Jest naprawdę bosko, bo potrafimy w czsie tych wzajemnych rozmów doprowadzić się do orgazmu i to każde z osobna!!! A te jęki i odgłosy przez słuchawkę!!!
Niezapomniane przeżycie!!! ![]()
Lubię rozmowy na sex czacie jak mój luby patrzy co piszę do innych. Sex bez kamerki, real w domu
czy uważacie że sex wirtualny z kimś innym jak sie jest w związku to zdrada, bo w końcu to nie to samo co ogladanie porno bo wchodzi się w bezpośrednia relacje z jakąś osobą?
xnikitax Ja osobiście uwazała bym to za zdradę. Zależy jeszcze od tego czy to tylko czatowanie czy tez pokazywanie jak się onanizujecie przez kamerkę.
no za sex wirtualny to uwazam pokazywanie sie i onanizowanie o takie zachowanie mi chodzi
Gdyby mój mąż to robił z obcą kobietą, nazwała bym to zdradą. Nie wiem czy bym tak łatwo wybaczyła.
U mnie pójście z koleżanką na kawę byłoby już zdradą. U innych korzystanie z płatnego seksu nie jest zdradą. W tym zakresie masz pełne spektrum możliwości.
Pójście z koleżanką na kawę jest zdradą?
Kilka takich kaw z koleżankami wypiłem
Kiedyś nawet na jedną taką kawe podwiozła mnie moja własna żona
wiedząc o tym że spotkam się z koleżanką której ona nie zna... Po kilku tygodniach ją poznała osobiście i nawet się zakumplowały ![]()
Ale faktycznie chodziło tylko o kawę i pogaduchy. Nigdy nic między nami nie zaszło. Teraz właściwie kontakt się urwał bo koleżanka przeprowadziła się do innego miasta.
Nie uważam aby spotkanie na kawie gdzieś na mieście w kawiarni było czymś nagannym.
Nie uważam aby spotkanie na kawie gdzieś na mieście w kawiarni było czymś nagannym.
Ja też Przemo77, ja też nie uważam. Ale w moim małżeństwie nie ma miejsca na takie "ekscesy" hehehhe!
Wiadomo że każdy ma swoje morale i ustala według nich zasady w związku. Ja chodze na imprezy gdzie jest pełno innych facetów bez mojego partnera i nie uważam tego za zdradę. Tak samo jak sexu witualnego nie uważam za zdrade w zasadzie, chociaż nie wiem w sumie co o tym myśleć, bo to mimo wszystko sprawia mi przykrość.
Czy uważacie że człowiek uprawiający sex wirtualny może być bardziej skłonny do zdrady, skoro ma skłonności do abytniego interesowania się innymi kobietami w sensie seksualnym?
Ja uwielbiam takie smski z moim Słońcem. Znamy się dość krótko, więc to też jest sposób na lepsze poznanie się, dzięki temu można się zorientować co lubi druga strona, zwłaszcza, że sex na serio mamy jeszcze przed sobą ![]()
Wiadomo że każdy ma swoje morale i ustala według nich zasady w związku. Ja chodze na imprezy gdzie jest pełno innych facetów bez mojego partnera i nie uważam tego za zdradę. Tak samo jak sexu witualnego nie uważam za zdrade w zasadzie, chociaż nie wiem w sumie co o tym myśleć, bo to mimo wszystko sprawia mi przykrość.
Czy uważacie że człowiek uprawiający sex wirtualny może być bardziej skłonny do zdrady, skoro ma skłonności do abytniego interesowania się innymi kobietami w sensie seksualnym?
Chodzenie na imprezy to chodzenie na imprezy, chyba że kończą się seksem z kimś. Gdyby moja dziewczyna miała seks virtualny z jakimś gościem byłoby mi przykro, bo to zdrada, może nie w sensie dosłownie fizycznym ale jednak.
Ten co ma seks virtualny jest tak skłonny do zdrady jak ten co ma realny.
Czy świntuszenie przez telefon to dla was wirtualny sex?
Czy uważacie że człowiek uprawiający sex wirtualny może być bardziej skłonny do zdrady, skoro ma skłonności do abytniego interesowania się innymi kobietami w sensie seksualnym?
Skoro szuka uciechy i przyjemności z dala od swojej partnerki, to zapewne ma zadatki na kogoś, kto może zdradzić w realu. Choć tak na prawdę nie jest to jednoznaczne. Fakt jednak, że szuka uciechy wirtualnej, mając realną partnerkę, zawsze jest niepokojący.
No chyba, że partnerzy akceptują takie "skoki w bok". Wtedy to inna bajka.
Czy świntuszenie przez telefon to dla was wirtualny sex?
Chyba niektórzy rozszerzają tę kategorię. Wirtualne, seksu pełne, gorące smsiki. No chyba, że włączone są wibracje w telefonie ![]()
Mnie zawsze jak nachodzi na to ochota to pisze do mojego chlopaka zawsze mi odp tym samym, nawet lubi gdy nagle w ciagu dnia pisze mu niespodzewanego esa ze go pragne i mam na niego ochte. Potem rozmowa ciagnie sie juz sama.
Czy świntuszenie przez telefon to dla was wirtualny sex?
A to zależy czy jesteś ubrany czy nie i co robisz z rękami ;-)
Wirtualny sex vel CyberFuck to zupełnie inna bajka niż ta o której tutaj wszyscy piszą. Cyber jest zawsze solo - jesteście szczelnie ubrani w skafander podobny do takiego jacy noszą nurkowie. Ów skafander wyposażony jest w kilka tysięcy micro czy wręcz nano sensorów dostarczających doznań waszemu ciału poprzez oddziaływanie na centralny układ nerwowy. Sami wybieracie sobie wirtualną scenerię, partnera, rodzaje sexu itp, itd. Jest to takie PRAWDZIWE 5D - czuję się wszystko prawie tak jak w realu. Byłem kiedyś na takim pokazie w Austrii, notabene taki sprzęt kosztuje kilkanaście tysięcy ? więc tani nie jest. A wrażenia, no cóż na świerzynkach robi diabelskie wrażenie na reszcie średnie.
Za to Cyber_Battlefields lub KillZones to jest dopiero prawdziwy czad.
Od kilku lat prowadzę w Internecie sesje RPG dla dorosłych graczy. Czasami zdarzają się w nich wątki erotyczne (nie jakiś cyberseks), ale ot, sceny z pieprzykiem. Zawsze wcześniej pytam, czy dany gracz jest w małżeństwie lub związku. Jeżeli jest, to z takich scen rezygnuję, bo branie udziału w czymś takim jest moim zdaniem nie w porządku wobec tej drugiej osoby. Raz mi się zdarzyło, że gracz stwierdził, że jego żona jest "bardzo cięta na baby" i poprosił, żebym udawała faceta. Odmówiłam.
a gangbang też wchodzi w rachubę ![]()