Jestem z moim chłopakiem od 2 miesięcy ,na początku było wszystko dobrze ,pierwszy do mnie pisał mówił do mnie ,,kotek'' , ,,kochanie'' i że jestem dla niego najważniejsza. Teraz nic kompletnie ,nawet jest dla niego obojętne czy przyjdę do niego czy nie. Ja go ciągle kocham ale on ? Nie wiem co robić ,czy on mnie już nie kocha ?
Jesteście ze sobą bardzo krótko to,że nie słodzi jak na początku tym bym się aż tak nie przejmowała zaczęłabym się przejmować tym,że nie wykazuje żadnej chęci spotkania. Pogadaj z nim o tym co się dzieje.
w zasadzie jesteście krótko razem, nie wiem ile się znacie. Ale jeśli na początku było inaczej, on wykazywał jeszcze jakieś zainteresowanie a teraz jest mu obojętne czy spotkacie się czy nie to coś jest faktycznie nie tak. Ja bym z nim porozmawiała i zapytała czy coś się zmieniło w jego uczuciach do Ciebie.
Teraz nic kompletnie ,nawet jest dla niego obojętne czy przyjdę do niego czy nie.
Zaczełabym się martwić.
To że przestał słodzić tak jak na początku to nie powód do tragedi, ale skoro już ma w tyłku to czy się widzicie czy nie to by mnie zaczeło martwić porozmawiaj może się dowiesz. Bo jak bedziesz myśleć co może być powodem to zaraz na myśl wpadnie że jest zainteresowanym kimś innym itd. A nie warto żyć w niepewności, tak więc rozmowa i powodzenia!
Mam problem. Jestem z chłopakiem już dwa lata, bardzo go kocham. Od jakiegoś czasu coś się zmienia, nie czuje że mu zależy tak jak wcześniej, chociaż zapewnia mnie o swoim uczuciu... Coraz częściej kłócimy się o naprawdę małe rzeczy. Zaczął strasznie marudzic, mówić że wymyślam i że kłamie. Przestał rozumieć moje żarty które traktuje jako złośliwe uwagi w swoim kierunku... Jakiś czas temu powiedział mi że nie wie co się dzieje ale denerwuje go to że "staram się być za idealna", robię to co on chce i ciągle mu ulegam. Nie wiem co robić bo robienie mu drobnych niespodzianek sprawia mi przyjemność. A on ma mi za złe to że jestem dla niego taka dobra- jak to określił. Boli mnie to bo nie wiem co robić. Ciągle słyszę że niestosownie się ubrałam- duży dekolt, krótkie spodenki, że wyglądam wyzywajaco. Nie uważam tak, bo mam granice których nie przekraczam. Nie chce go stracić.... Lubię się ładnie ubrać i umalowac kiedy mamy spędzić miły wieczór, a zamiast komplementu usłysze że zbyt wyzywajaco wyglądam i po co się maluje... Że wyglądam sztucznie. Kiedyś tak nie było. Smutno... Bo chce mu sprawić przyjemność, a on to wszystko psuje. Jest dla mnie cholernie ważny... Co robię źle?
jak to zmienić... ? Dodam, że kilka miesięcy temu na imprezie o mało mnie zdradził... I mimo że po jakimś czasie mi o tym powiedział, to świadczy o tym że chce być ze mną szczery... Czuje że nie jestem w jego oczach atrakcyjna, jemu czegoś brakuje. A nadomiar złego zwraca uwagę właśnie na takie dziewczyny, o których zazwyczaj mówił że nie mógłby z taka być. Przeszkadza mi też to, że potrafię dla niego zrezygnować z makijażu, bądź krótkiej spodniczki, ale on nie potrafi zrezygnować z czegoś dla mnie... Kiedyś tak nie było. Nie czuje się szczęśliwa, coraz bardziej zastanawiam się gdzie popełniłam błąd, nie układa się nam... Pomocy.
za krótki okres czasu by byc pewnym na 100 % że sie kocha. pogadajcie ale myśle ze juz nic z tego nie bedzie. poprostu jemu nie zalezy juz.