Moze pomozecie zobaczymy, posluchajcie.
(sorki za brak polskich liter)
Jestem facetem mam 37 lat i nie jestem wolny mam dom teoretycznie kobiete i dziecko ktore kocham.
Zaczelo sie 10 miesiecy temu , poznalem 20 letnia dziewczyne , zapytacie gdzie ? Na randce w hmm burdelu, nvm oczarowala mnie i zaczelismy sie spotykac. Bylo cudownie i to co na poczatku mialo byc tylko ukladem, przerodzilo sie w milosc (oboje jestesmy skorpionami wiec gorac uczucia mozecie sobie wyobrazic). Niestety bylem slepy nie widzialem jej potrzeb a ona troche slabo o nich mowila, koniec koncow teraz o tym wiem ze mocno cierpiala (moje powroty do domu, brak spedzaniia czasu razem poza mieszkaniem) doprowadzily do tego ze poznala kogos z kim chce sprobowac. I tu zaczyna sie moj problem gdyz nie wiem co dalej , zostac przyjacielem (oboje tego chcemy) czy walczyc o nas. Jest cudowna kobieta, i fakt ze po fakcie ale powinienem uwierzyc w jej szczere uczucie, niestety moje demony czesiciowo doprowadzily do tego, ze mimo ze nawet teraz kochamy sie i tulimy jak kiedys Ona chce czegos innego sprobowac. Tak wiec moje mile Panie poradzcie cos (Panowie oczywiscie tez)
![]()