Dobry wieczór
Mój problem jest może dość dziwny, ale osobiście sama już nie wiem co mam robić, jak działać i myśleć.
Z moim chłopakiem / narzeczonym Kubą jesteśmy razem 3 lata. Przez ten okres dorobiliśmy się opinii wśród naszych bliskich osób, że jesteśmy zgodną parą. Nasi rodzice powoli pomagają nam przygotowywać wesele, które odbędzie się w maju. I wszystko wygląda pięknie, ale tak naprawdę nie jest.
Z moim Kubą mieszkaliśmy dotąd razem (w jego mieszkaniu). Każde z nas miało również swoje sprawy zawodowe, osobiste i koleżeńskie. Ostatnimi czasy okazało się, że dobra koleżanka mojego faceta się w nim zakochała. Mój kochany przyznał się do tej informacji po tym, jak ona mu to przekazała przez komunikator. Przyznam, że to było piękne ze strony mojego faceta być wobec mnie szczerym i ładnie się zachował informując mnie o wszystkim. Jednakże jakiś czas temu, podczas wspólnej imprezy zauważyłam, że mój facet całuje się z inną! Na domiar złego z TĄ koleżanką od miłosnego wyznania. Ze złością wybiegłam z imprezy, ale mój luby zorientował się i pobiegł za mną. Dogodnił i zaczął wyjaśniać, że to ona zaczęła i wymsknęły mu się słowa "nie kocham Cię", które z czasem przemienił na "nie kocham jej". Uznałam, że nie będę z nim o tym rozmawiać bo był wstawiony. Następnego dnia zadzwonił i zaczął się tłumaczyć. No dobra, alkohol... Ale przecież pod jego wpływem człowiek często robi to na co ma ochotę, ale brak mu odwagi.
Wyprowadziłam się do rodziców i wzięłam miesięczny urlop. Non stop płaczę i zastanawiam się co robić... Kocham Kubę i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale sama nie wiem jak dalej postąpić. Jestem gotowa dać mu szansę, ale boje się ponownego zranienia. Kuba zadzwonił może ze 4 razy w ciągu 2 tygodni od kiedy jestem u rodziców i przez kilka dni dostawałam smsy od niego, że mnie kocha i że mu zalezy. No i raz przyjechał mówiąc przy tym "przyjechałem bo Cię kocham"... Wiem, że jest zajęty i trudno u niego znaleźć chwilę czasu, ale... Zastanawiałam się czy aby mu nie powiedzieć, żeby mi udowodnił swoją miłość, aby to nie były tylko nagie słowa... Ponadto zastanawiam się czy jemu też nie jest za wygodnie z tą ciszą... Może odpoczywa?? Przyznam się, że zadzwoniłąm do niego 2 razy i wykrzyczałam w słuchawce jak mnie zranił itp... Po tym uznał, że mnie kocha, bym nie plotła słów typu "może mnie nie chcesz" bo go irytują i że mam mu dać czas... Ale na co? I ile tego nie określił...
Więc co robić?