Jestem w kropce. Mój związek trwa prawie rok. Na początku szału nie było, podobał mi się, było w porządku ale motyli brak, dopiero po jakimś czasie to poczułam, tęsknota gdy nie widzieliśmy się przez jakąś chwilę, szybkie bicie serca na jego widok. Na wakacjach mieszkamy w innych miastach i to daleko od siebie, widujemy się raz na dwa tyg. czasem częściej. Jednak od jakiegoś miesiąca jakoś się we mnie wypaliło to uczucie, sama nie wiem czy to przez to że tak rzadko go widzę a kontakt jedynie smsy i gg czasem skype. To moja pierwsza miłość, wiem że on poważnie o nas myśli i nie ma wątpliwości. Ja niestety mam... teraz wyjeżdżam i zobaczymy się dopiero w październiku. Nie wiem co robić bo z jednej strony nie chcę go stracić a z drugiej już nie ma tego co było wcześniej i tęsknie za tym strasznie.. a teraz rozłąka pewnie pogorszy wszystko. jest sens kontynuowania tego? Dodam że to idealny facet, zawsze o takim marzyłam. nie chcę go krzywdzić, ale też nie mogę być z nim tylko gdy jedno z nas kocha... chociaż do niedawna byłam przekonana ze ja także darzę go tym uczuciem.. jak to jest z tą miłością?
Powiem Ci tak, jesli na 100% na pewno juz nic do niego nie czujesz, to najlepiej będzie jesli się spotkacie i mu to powiesz. Z własnego doświadczenia dokładnie wiem jak się kończy miłosć jednostronna. Będzie to trudne dla niego, ale najlepsza jest rozmowa. Na pewno nie rób czegoś takiego, że udajesz niedostępna i nie odbierasz od niego telefonów i sms'ów. Z ostatnią dziewczyna jaką miałem, była podobna sytuacja jaką opisujesz. Widywaliśmy się raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Z mojej strony miało by to przyszłość, i pewnie dokładnie on mysli tak samo.
Dlatego wiesz, nie powiem Ci zakończ znajomość, zrób to, co uważasz za stosowne. Przemysl wszystko, zebyś nie żałowała wyboru. I pamiętaj, powiedz mu to i nie unikaj z nim rozmów.
Pozdrawiam Łukasz ![]()
chodzi o to że nie jestem pewna ani tego że kocham ani tego że nie kocham... wiem że nie wyobrażam sobie życia bez niego, zerwania i samotności...
Ktoś kiedyś mi powiedział że jak zadajesz sobie pytanie czy jeszcze kochasz, prawdopodobnie już przestałaś, jaka jest z tego prawda - sama nie wiem. Ale poważna rozmowa to klucz do wszystkiego, nie unikaj go i udawaj że jest wszystko dobrze, bo on będzie wierzył w Was i myślał że jesteście szczęśliwi podczas kiedy Ty masz mętlik w głowie.
Życze powodzenia ![]()
Czas pokaże..A takie rozłąki to próba dla obojga.Więc się okaże czy kochasz...Czy kochałaś.
Ciężko jest coś doradzić, ponieważ musisz sama dojść do tego czy to jest miłość. Skoro teraz zadajesz sobie to pytania to słabo wróży na waszą wspólną przyszłość. Też kiedyś miałam podobne rozterki... tyle że im dłużej się zastanawiałam było więcej wątpliwości także ze związku były nici. Może podświadomie chcesz żeby to była miłość a tak naprawdę to coś innego. Niestety nie ma na to złotego środka, może daj sobie więcej czasu i się coś wyklaruje
Moim zdaniem w tym jest problem, że to Twój pierwszy.. Może jest wszystko dobrze, ale masz wątpliwości, bo nie wiesz jak jest z innymi? Może wzięłaś takiego ok faceta, jest dobrze, ale może być lepiej? Hm.. ja też tak miałam, że się zastanawiałam.. i za każdym razem związek się sypał. Nie życzę Ci tego samego, jednak pomyśl czy te rozterki to nie właśnie nadzieja jak byłoby z innym? I nie strach przed samotnością?
To nie jest pierwszy chłopak jakiego miałam, ale pierwszy na którym mi zależy, pokochałam, tamte związki były krótkie bez żadnych większych uczuć. Ostatnio usłyszałam dużo potwierdzeń na temat tego że chciałby być ze mną w przyszłości. może sie trochę przestraszyłam.. ponad to brakuje mi spontaniczności, nudzę się czasami w tym związku, choć jestem domatorką lubię raz na jakiś czas zaszaleć ale on nigdy nie ma takich pomysłów. jak się już gdzieś wybierzemy to zazwyczaj tylko ja się bawię bo on do rozluźnienia potrzebuje alkoholu ale ostatnio w ogóle go nie spożywa ze względu na zdrowie. nie wiem jak z nim pogadać żeby wyjaśnić o co mi chodzi...