Tak jak wyżej: czy potraficie śmiać sie z siebie, kiedy popełnicie jakąś gafę?
Osobiście potrafię się śmiać z siebie, z tych moich nieszczęśnych gaf myślowych hihii
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy potraficie śmiać sie z siebie.......
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Tak jak wyżej: czy potraficie śmiać sie z siebie, kiedy popełnicie jakąś gafę?
Osobiście potrafię się śmiać z siebie, z tych moich nieszczęśnych gaf myślowych hihii
Pewnie, że tak
przecież śmiech to zdrowie, a rozbawienie towarzystwa to dla mnie plus ![]()
kiedyś w centrum miasta gdy padał deszcz szłam w japonkach przez pasy i spieszyłam się bo zielone już migało. Nagle mój japonek mi spadł na środków pasów a ja biegnę dalej
cofnęłam się po japonkę i stanęłam już na czerwonym a ludzie w samochodach tylko się śmiali więc i ja zaczęłam się śmiać do tego stopnia że siostra mnie zbierała z tej ulicy bo nie mogłam się opanować ![]()
więc chyba tak umiem się z siebie śmiać ![]()
Ja też potrafię śmiać się z samej siebie,przytrafiają mi się różne śmieszne sytuacje ![]()
szirina!!!!!!!!!! mi się kiedyś tez to zdarzyło!!!!!!!!! tyle że było to skrzyżowanie bez świateł no i byłam z przyjaciółką
ale śmiechu mam do dziś
i w ogóle często zaliczam jakieś wtopy..hmmm zastanowię się i jeszcze jakąś opiszę
ale generalnie umiem się z siebie śmiać:D
Miałam całą masę różnych przypadków i różnych wpadek
Czasami z tego powodu mam ubaw po pachy
I towarzystwo też się nieźle bawi
Zatem odpowiadam na pytanie: TAK umiem śmiać się z siebie
:)
Mi również przytrafiło się tyle gaf i wpadek, że trudno by było je wszystkie wymienić ![]()
Chyba najwięcej w liceum przy wywołaniu do odpowiedzi, szczególnie na fizyce, bo to był jedyny przedmiot, którego nie rozumiałam, a fizyczka się na mnie uwzięła - ciągle mnie pytała ![]()
Raz rozwalił mi się zamek od spodni ( takich obcisłych ), a że miałam krótki sweterek - koleżanka pożyczyła mi długą kurteczkę ( najlepsze, że ta koleżanka ma 180, a ja 170, więc wyobraźcie sobie jak wyglądałam, hehe )
no i oczywiście ona najpierw mnie zabrała do odpowiedzi, a potem jeszcze kazała mi zdjąć tą kurtkę, a jak nalegałam, że tego nie zrobię to nie dawała mi spokoju i pytała dlaczego ![]()
Cała klasa razem ze mną śmialiśmy się do rozpuku, bo każdy wiedział dlaczego mam tą kurtkę ![]()
Ojj, było jeszcze wiele wiele innych sytuacji, w późniejszym życiu również...
Śmiech to zdrowie, nawet śmiech z samych siebie ![]()
Ja też miałam "butową" przygodę
Niestety mój klapek się rozwalił i trzeba było iść boso. Co tam, że to centrum Zakopanego, na szczęście na Krupówkach kupiłam jakieś inne buciki. A co najlepsze zamiast zgarnąć pierwsze lepsze to jeszcze chodziłam i wybierałam.
Ojj znalazłoby się jeszcze kilka śmiesznych sytuacji.
Nic tak nie rozluxnia sytuacji, jak śmiech w takich dziwnych momentach ![]()
ja się ciągle z siebie śmieję i ciągle mam jakieś nowe powody, ostatnio namiętnie wpadam w szyby w sklepach, ciągle jestem zamyślona, albo z muzyką w uszach i nie widzę przeszkód, w zeszłym chyba tygodniu tak przywaliłam w słup na ulicy, że aż usiadłam, dobrze,że moja twarz aż tak nie ucierpiała, miałam tylko lekko rozwaloną wargę, ale od razu zaczęłam się z siebie śmiać, ludzie pomogli mi wstać, lipa jak nic, ale co tam mój śmiech rozbawił innych i cała sytuacja nie była wstydliwa, tylko koniec końców śmieszna, wolę zawczasu sama siebie wyśmiać, żeby jakoś zatuszować moje gafy,a popełniam ich codziennie na serio wiele
Przygoda z japonkami i słupami to jest chyba norma jeśli chodzi o śmieszne sytuacje, mi oczywiście również wielokrotnie się przytrafiają. Moja przygoda ze słupem skończyła się poza zderzeniem jeszcze przeprosinami owego słupa, że na niego wpadłam, było to dość zabawne, bo odwróciłam się do niego przeprosiłam go i poszłam dalej, gdzie po pewnej chwili dotarło do mnie , że chyba coś jest nie tak. No jak dotarło już do mnie, że to był słup, to nie było szans żeby mnie uspokoić, szłam i śmiałam się sama do siebie a ludzie oglądając się na mnie śmiali się ze mnie i do mnie. Ja oprócz japonek gubię jeszcze trampki i to zdarza mi się również wychodząc z tramwaju czy autobusu zostawić coś po sobie. Ale powiem wam, że uwielbiam śmiać się sama z siebie i lubię też jak rozbawiam swoimi gafami innych, dlatego odpowiadam na pytanie- Tak potrafię się śmiać z siebie! Pozdrawiam
to zależy, czasem spalam sie ze wstydu, a czasem śmieje się do rozpuku
Ja się ostatnio śmieję z różnych sytuacji w których nie dosłyszę co ktoś mówi i zupełnie coś przekręcę ![]()
A z siebie bezpośrednio mogę się śmiać i bez powodu, przy znajomych. Co prawda czasem można już doprowadzić do sytuacji w której następuje przesada śmiania się z kogoś, ale lepiej tak niż robić wokół siebie wielkie halo ;P
Śmiech to zdrowie, tak bardzo często śmieję się z siebie...
a ja kiedyś poszlam sobie do spowiedzi, wchodzę do konfesjonału odmawiam cała ta regułke, a z drugiej strony cisza... myśle sobie może ksiądz jakiś dziwny i nie odmawia swojej części na głoś, wiec lece dalej dopiero po chwili zorientowałam się że KONWESJONAł JEST PUSTY! ![]()
ja mam takiego pecha, że jak zawsze jakieś głupoty wo wszyscy wiedzą, że ja ![]()
czasami sama z siebie tak się smieje, że potrafię się z tego smiechu rozpłakać ![]()
a ja kiedyś poszlam sobie do spowiedzi, wchodzę do konfesjonału odmawiam cała ta regułke, a z drugiej strony cisza... myśle sobie może ksiądz jakiś dziwny i nie odmawia swojej części na głoś, wiec lece dalej dopiero po chwili zorientowałam się że KONWESJONAł JEST PUSTY!
Ale się uśmiałam czytając to ![]()
Sama miałam tyle gaf w takim momencie, ale JaCzyliOna - pobiłaś mnie pod tym względem ![]()
a ja kiedyś poszlam sobie do spowiedzi, wchodzę do konfesjonału odmawiam cała ta regułke, a z drugiej strony cisza... myśle sobie może ksiądz jakiś dziwny i nie odmawia swojej części na głoś, wiec lece dalej dopiero po chwili zorientowałam się że KONWESJONAł JEST PUSTY!
JaCzyliOna, wymiękłam po przeczytaniu tego
W kwestii wpadek i gaf jesteś THE BEST ! ![]()
Mistrzostwo ! ![]()
Tak potrafie sie smiac z siebie.kiedys ,dawno temu cos nie tak zrobilam np.to jak ja to przezywalam.smiech.teraz potrafie sie smiac z siebie
a ja kiedyś poszlam sobie do spowiedzi, wchodzę do konfesjonału odmawiam cała ta regułke, a z drugiej strony cisza... myśle sobie może ksiądz jakiś dziwny i nie odmawia swojej części na głoś, wiec lece dalej dopiero po chwili zorientowałam się że KONWESJONAł JEST PUSTY!
umarłam czytajac to xD
Oj kobitki kobitki:D nie ma to jak śmiech a jeszcze jak się człowiek potrafi śmiać z siebie to dopiero jest frajda:D Ja tam niektóre "wpadki" do tej pory wspominam i się śmieje. Gubiłam różne rzeczy jak dziewczyny wyżej ale nie zdarzyło mi się jeszcze spowiadać do pustego konfesjonału- to by było rzeczywiście dobre:D
Tak też się uśmiałam, nie zdarzyło mi się takie coś dobre pusty konfesjonał.
bardzo często zdarzaja mi sie gafy i musialem sie przyzywczaic do tego zeby sie z nich smiac i wiekszej zenady nie robic ![]()
a ja kiedyś poszlam sobie do spowiedzi, wchodzę do konfesjonału odmawiam cała ta regułke, a z drugiej strony cisza... myśle sobie może ksiądz jakiś dziwny i nie odmawia swojej części na głoś, wiec lece dalej dopiero po chwili zorientowałam się że KONWESJONAł JEST PUSTY!
buahahahah
aż poplułam monitor
Ja miałam podobna wpadkę-tj, też w kościele....wróciłam po nocnej imprezie nad ranem do domu(no ok było grubo po 8) Wchodzę cichutko na paluszkach do domu, żeby nikt nie zauważył ze dopiero wracam, w głowie mi się kręci . Zdjęłam kurtkę, powiesiłam na wieszaku przeciągnęłam się i już widziałam jak leże na łóżku. Az tu nagle słyszę z tyłu głos mojej mamy"O już wstałaś? Do kościoła rozumiem idziesz? Dobrze potem idź do sklepu(...) " normalnie myślałam , że umrę, ale co zrobić powlokłam się do kościoła.
Przed spotkałam kumpelę, która wcześniej wróciła z imprezy i wyglądała o niebo lepiej niż ja. Stanęłyśmy w wejściu do kościoła ponieważ ja potrzebowałam powietrza. Mężnie zniosłam pierwsze 30 minut, fakt oczy mi się kleiły, ale jakoś dałam rade. I nagle wszyscy klęczą, to ja te, i "Baranku boży jest"....Ludzi po cichu się modlą, a ja na cały głos mówię "Baranku Boży który gładzisz grzechy świata" ...takiego wstydu to się w życiu nie najadłam!
Moja kumpela po wyjściu z kościoła, musiała biec do toaletybo się prawie posikała ze śmiechu.
hehe pewnie ze tak
choc czasem jest to trudne ![]()
jestem osoba raczej ktoralubi sie smiac;)a czy potrafie z siebie??pewnie ze tak chociaz czasami nie jest to latwe ale z kazdej sytuacji mozna wyjsc z usmiechem...
podczas takich wpadek jak tu kobietki opowiadają to najlepsze chyba wyjście parsknąć śmiechem
ale denerwuje mnie gdy ktoś robi coś serio głupiego i zamiast przeprosić albo umiejętnie wybrnąć z sytuacji zaczyna się histerycznie śmiać! A za śmianiem się z niektórych gaf jestem jak najbardziej za przecież nie jesteśmy wszyscy chodzącymi "ideałami" hehe
śmiechem można zatuszowac całą masę gaf
nie dosc że nikt nie pomyśli- ooo jaka nieudacznica... tylko- wow jaka wyluzowana ![]()
Ja tez czesto popelniam gafy, ale zazwyczaj jakies slowne. Za to moja przyjaciolka (ktora jest w PL) zawsze wpada na jakies slupy itp. Zawsze sie z niej smiejemy. Nigdy nie zapomne jak chcialysmy sie zwolnic z ostatniej lekcji we dwie i poszlysmy (w LO) do wychowawcy i spotkalysmy go na korytarzu i on nam pozwolil sie zwolnic, co bylo na tyle dziwne ze M sie tak przejela, ze... weszla w sciane... Od razu jak skonczylysmy z nim gadac (on stal przy scianie) to pomylily sie jej kierunki i mowiac 'dziekuje' z calym impetem walnela soba w sciane... hahahha
LO to najlepszy czas w ogole byl...
A moja gafa (swieza) to byla calkiem niedawno, gdy w pracy karmilam rybki (pracuje na recepcji i mamy w ogrodku przy recepcji staw z rybkami) i troche pokarmu spadlo mi pod nogi i ja chcialam noga zamiesc ten pokarm, zeby wpadl do stawu i tak machnelam ze but mi tam wpadl. Smiechu bylo co niemiara, wszyscy ludzie sie ze mnie smiali, ale pozniej musialam poskakac za biurko i wziac takie cos do wylawiania ryb i wylowic moj but;) Dobrze ze w szawce mialam drugie na zmiane ![]()
lubię się śmiać z siebie
i zawsze to robię kiedy zrobie coś głupiego, a co płakać mam ![]()
Obracanie swoich gaf, pomyłek i niedociągnięć w żart to dobry sposób na życie
, jednak do tego potrzebna jest wysoka samoocena, bez tego ani rusz...
ja umiem, ale nie zawsze. Łatwiej mi to przychodzi po jakimś czasie od gafy. Ale uczę się tego:)
Oczywiście, że potrafię się śmiać z siebie i to jak
Najczęściej kiedy popełnię jakąś mega gafę
A najgorzej jest jak idę gdzieś sama, przewrócę się czy coś. Wtedy mam ochotę wybuchnąc śmiechem. A musze się powstrzymywać żeby nie wyjść na wariatkę która brechta się sama do siebie ;d
Ja notorycznie gadam jakieś głupoty i zazwyczaj kończy się to u mnie śmiechem, wynikającym z zawstydzenia ![]()
No pewnie, ze potrafię się śmiać z siebie. Ba! nawet sama opowiadam o swoich gafach a w związku z tym, że popełniam ich pełno zawsze stanowią one urozmaicenie spotkań towarzyskich ![]()
Ja uwielbiam się śmiać i to niezależnie od tego czy z siebie czy z czegoś innego... nawet sam siebie często jakoś "pocisnę" i wszyscy dookoła mamy ubaw po pachy
:D Chyba żyję tylko dla tego, że potrafię się śmiać, bo tak to w życiu mi się nie przelewa
:D a swoją drogą, wiecie jaki jest szczyt chamstwa? spytać się powodzianina jak mu się powodzi? czy mu się nie przelewa?
:D
umiem sie śmiać z siebie,ale gdy widzę obok siebie superlaskę, bardzo pewną siebie to już mi nie jest do śmiechu ![]()
Ja także umiem śmiać się z siebie.
Czasem jednak jest to śmiech przez łzy.
Hm.. Często nawet opowiadam o swoich gafach , wpadkach
Nic w tym złego przecież..
Śmiech to zdrowie ![]()
Też umiem się śmiać z siebie i sama również często opowiadam o swoich 'wpadkach' . Było ich tak wiele,że nie pamiętam ale przypomniała mi się właśnie jedna,gdy kiedyś jako młoda i głupia
rozmawiałam z koleżanka stojąc niedaleko znajomych chłopaków.Stałyśmy tam specjalnie,aby na nich popatrzeć i się z nich pośmiać.No i żeby nie było,że specjalnie tam stoimy to udawałam ,że jestem zaabsorbowana rozmową przez telefon
kiedy nagle zadzwonił mi przy uchu
.. ogólnie to śmiech +żal nam się wtedy nas zrobiło hahaha. Ech duużo tego było ![]()
No cóż owszem potrafię się śmiać z siebie
i jak pisały wcześniej dziewczyny ,opowiadam o swoich wpadkach .Często jest tak ,ze zaczynam opowiadać śmiejąc się i muszę się najpierw pośmiać ,a potem uspokoić żeby usłyszeli to inni ;P
Wieczorem wracalismy od znajomych zapalalem papierosa a byl wiatr. Odwrocilem sie by oslonic zapalniczke. Moja byla cos powiedziala odwrocilem sie do niej i oslepiony ogniem wyrznalem w znak drogowy. Duzo tego bylo. Konfesjonal numer 1!
lubię nawet ale jeżeli żart wychodzi ode mnie. nie lubię jak moja rodzina na mnie wsiądzie i gada cały czas i się ze mnie nabija wtedy zdarza mi się zapłakać nawet ![]()
hihihihi, faktycznie historia z konfesjonałem przebija wszystko!
niesamowicie się obśmiałam ![]()
Lubię się z siebie śmiać
Uważam, że takie gafy to coś, co najlepiej się wspomina i opowiada ;D
Heh nie pozostaje mi nic innego jak tylko Wam podziękowac akurat teraz miałem kiepski nastrój ale po przeczytaniu posta z konfesjonałem albo "Baranku Boży..." wybuchnąłem szczerym śmiechem ;d
Może ja też podziele się z Wami mała anegdotką nie jest to jakieś mistrzostwo ale przynajmniej u mnie pojawia się "banan" na twarzy ![]()
Para nastolatków siedzi przy nadwiślańskich bulwarach patrzą na zachodzące słońce... Chłopak pyta dziewczyny: Piękne słońce prawda...?
Na co Ona odpowiada: ym które...?
Jeszcze takie ostatnie słowo żarty są dobre nawet bardzo umiejętnośc obracania sytuacji w żart nawet z samego siebie tylko z umiarem bo kiedy ludzie robią z kogoś obiekt żartów robi się to niesmaczne żenujące nawet czasem przykre;( tak jak mówię wszystko ma swoje granice a śmiech to zdrowie ;D
Oczywiście,że tak.Bez skrępowania opowiadam znajomym historyjkę z moim udziałem.Niech oni też się z tego pośmieją.W ogóle,to uważam,że jesteśmy narodem,który zna swoje słabości i często są one wyśmiewane przez nas samych.Proszę zaobserwowac frekfencję na występach kabaretów!
Ja nie umie śmiac się z siebie i nie przyznaje się do popełnionych blędow poprostu o nich zapominam.
Ja nie za bardzo umiem się śmiać z siebie, ale kilka śmiesznych przypadków w życiu mi się trafiło ![]()
1.Raz kiedy miałem 15 min do wyjścia do szkoły(mama mnie za późno obudziła) i po zrobieniu wszystkiego wybiegałem z domu i założyłem na siebie bluzę. Kiedy byłem w szkole zaczęło mi być gorąco i chce ją ściągnąć i nagle patrze że mam na sobie górę od piżamy . Myślałem że ktoś to zauważył, ale na szczęście nikt na mnie nie patrzył więc mogłem się uśmiechnąć i dalej słuchać nauczyciela.
2. Na lekcji religii bawiłem się długopisami. Wsadzałem i wyjmowałem tusz aż nagle z kolega mnie naszło że zrobimy wielką plamę w zeszycie i zaczęliśmy wydmuchiwać tusz na kartki. Mieliśmy umazane ręce i zęby tuszem. Przypadkowo gdy dmuchałem źle ustawiłem rurę i wszystko się wylało na moje spodnie. Na szczęście miałem wtedy w-f więc po lekcji zmieniłem spodnie uwalone całe w kroczu na spodenki. Wtedy się śmiałem z tego, bo miałem spodenki, ale jak bym ich nie miał to raczej bym się wkurzył.
3. Teraz opowiem wpadkę która powtórzyła mi się 3 razy w ciągu 2 lat i to pechowo, bo wszystkie w szkole w 1 i 2 lic. Nowa szkoła, super, ekstra, już znam wszystkich(to było nowe lic i tylko 50 osób w 1 i 2 klasach, teraz jest ponad 100). Graliśmy sobie w ping-pong-a i miała już zacząć się lekcja, ale jeszcze nauczyciel nie przyszedł do klasy. Zacząłem się kłócić z kolegą gdy siedzieliśmy na fotelikach które mieliśmy na korytarzach i nagle słyszę jakiś dźwięk i nastała cisza. Ja sprawdzam spodnie i widzę dziurę z tyłu spodni. wszyscy oczywiście w śmiech a ja też uśmiechnięty. Na szczęście miałem kurtkę więc miałem się jak zasłonić i pójść o domu.
Dwa kolejne były wynikiem wyciągnięcia mi krzesła z pod czterech liter. Najlepsze było to że jak mi się to przytrafiło za trzecim razem zauważyłem to dopiero po 30 min. Jakoś też miałem szczęście i miałem przy sobie bluzę i jakoś mogłem się owinąć. Przy rozprutych spodniach było tez oczywiście czas na śmiech z tego bo fajnie to wyglądało
. Tylko raz musiałem jechać tramwajami i autobusami 10km od centrum miasta.
Ja uwielbiam śmiac się ze swoich gaf
a popełniam ich chyba całkiem sporo w ostatnim czasie.
Czuję się bardzo dobrze z tym, że mam dystans do siebie ![]()
Lubię się śmiać z siebie kiedy jestem w dobrym humorze. Jeśli jestem poddenerwowana i smutna, jeśli zrobię coś co normalnie by mnie rozśmieszyło, to wcale mi nie jest do śmiechu, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej mnie dołuje.
Na szczęście takich dni mam mało.
Także jak najbardziej potrafię śmiać się z siebie. ![]()
Ja też zawsze potarfiłam się z siebie śmiać. Dzięki temu w zreczny sposób mozna odwrócic uwage i obrócić w żart jakąś gafe, którą kazdej z nas zdarzyło sie popełnić.
A dodatkowo zawsze w Towarzystwie to ja byłam ta szalona, co potrafila wszystkich rozśmieszyć a i czasami rozkręcić jaką nudnawą imrezkę
)
Owszem.. umiem śmiać się z siebie.
opowiem Wam taka krotka "butową" historyjkę,. ktora sie mi przytrafiła i kolezance.
Otóz wybralysmy sie na spacer kiedys w bardzo cieply dzień... Ona była w japonkach ja w adidaskach moich ukochanych
No i pech chciał, że japonka Jej się rozwaliła.. ten trzymający paseczek odkleił sie od reszty buta... no i dziewczyna zostałaby bez buta gdyby ne moj pomysł idiotyczny, bo idiotyczny ale ratujący życie ![]()
Wyciągnęłam ze swojego buta sznurówkę..ogólne zamieniłyśmy się butami. Założyłą moje adidasy idąc z okalpniętym jęzorem na całym bucie i takim perfidnie wystającym, bo bez sznurówki, a ja związałam podeszwę japonki tak, żeby powstał sandał... i z taką osznurowaną stopą szłam. Wyobraźcie sobie takiue dwie dziewczyny... najlepszy motyw, że minęłyśmy Prezydenta Wrocławia i aż się za nami oglądnął, bo non stop się śmiałyśmy i w tych butach wyglądałyśmy jak idiotki. Ale jednak było śmiesznie
A jakoś radzić sobie trzeba było.. ale to tylko nasze szczęście jest takie, zeby jeszcze w tak kompromitujacej sytuacji natknąc się na Prezydenta Wrocława..eh ![]()
Zdecydowanie umiem i lubię śmiać się z siebie - to gwarancja, że się będzie miało ubaw do końca życia ![]()
Pomagałam kiedyś mamie w kwiaciarni. Wszedł pan z wieloma małymi nylonowymi siatkami i woła od drzwi, że chce małą ziemie do kwiatów. Więc biorą ją i idę do klienta, który nadstawia mi siatkę pełną jajek, ułożonych luzem (z pewnością bym je zgniotła wsadzając ziemię). Spojrzałam i ze zmartwieniem powiedziałam na głos: "oj... martwię się o Pana jajka..." Dopiero mina faceta który wszedł i usłyszał końcowe zdanie, uświadomiła mi co powiedziałam... ![]()
Niestety, nie wychodzi mi śmianie się z samej siebie
Staram się jak najszybciej zapomnieć o gafie i tyle.
W moim życiu śmiesznych wpadek od groma....
Ale jest jedna, którą wspominam ze szczerym uśmiechem.
Będąc w 3 klasie liceum na dzień dziecka dostałam od mamy śliczną bluzeczkę z dość sporym kwadratowym dekoltem. Oczywiście chcąc się pochwalić na drugi dzień poszłam w niej do szkoły.
Niestety zapomniałam ze na na PO będziemy zaliczać masaż serca i metodę usta-usta. Gdy profesor kazał iść nam do sali gimnastycznej i przygotować się do ćwiczeń bo dziś ostateczny termin zaliczania, a jak ktoś nie podchodzi to pała - to prawie się rozpłakałam. Ja wówczas strasznie nieśmiała dziewuszka do tego mam dość duży biust od razu wyobraziłam sobie, że jak zacznę się prężyć nad tym, manekinem to mi normalnie cycki przez dekolt wypadną. Próbowałam negocjować, że źle się czuje i może innym razem .....ale pan prof. (dodam niezły zboczuch) tylko się uśmiechnął i powiedział, że nic z tego bo widok może być piękny. Czerwona jak burak - zła jak osa zakasałam rękawy i z rozmachem wzięłam się za tego bidnego manekina, ostatecznie piersi zostały na swoim miejscu tyle że mimo wszystko kto chciał mógł je w prawie całej okazałości oglądać. A pan profesor do końca roku gnębił mnie psychicznie - mówiąc że co niektóre dziewczyny to wiedzą jak się ubierać do reanimacji!!!
Ale nie ma tego złego zaliczyłam na dwie 6
)))))
No jeśli chodzi o mnie to zazwyczaj mam dystans do siebie, ale czasem są dni kiedy nie jestem w stanie się z siebie śmiać tylko się na siebie wściekam... ale na szczęście czasami ![]()
jasne ze potrafie
wole smiac sie z kims z siebie niz jak by ktos mial sie nabijac sam ze mnie ![]()
Ja też zdecydowanie umiem i lubie sie smiac z siebie:D
ostatanio na fitnessie spadłam ze stepu
układ był troszke skomplikowany i nogi mi poplatały:D troche sie obiłam, ale jeszcze dobrze nie upadłam a juz wstałam:D
wszystkie kobitki a było nas z 15 wzrok na mnie i smiech i ja razem z nimi
:)
Umiec smiac sie z siebie o umiec zyc!!:)) Pozdrawiam
Potrafię się nie tylko z siebie śmiac, ale i nabijać:-)
Na szczęście potrafię
Trochę mi się tego uzbierało
Kiedy opowiadam o swoich śmiesznych przypadkach obśmiewam się do łez, reszta towarzystwa też ![]()
Jasne, że potrafię. Trzeba umieć śmiać się z siebie inaczej życie było by bez sensu.
Jak najbardziej potrafię się z siebie śmiać. Choć czasami, jeśli mam kiepski humor, to nie bardzo...
Myślę, że śmiech potrafi rozładować najbardziej nawet niezręczne i napięte sytuacje, często więc z niego korzystam. Ponadto umiejętność śmiania się z siebie jest dowodem na pewien zdrowy dystans jaki ma się do własnej osoby. Tak, zdecydowanie potrafię śmiać się z samej siebie, co więcej bardzo to lubię
.
Sama z siebie potrafię się śmiać. Nawet dość często mi się to zdarza.
Inni też się mogą ze mnie śmiać, nie mam nic przeciwko, ale pod warunkiem, że są to ludzie z mojego otoczenia, czyli tacy, których znam, i którzy mnie znają.
Ogólnie mam dystans do siebie, nie jestem obrażalska, więc zwykle znajomi sobie mogą na dużo pozwolić w moim towarzystwie
Nie przeszkadza mi to.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy potraficie śmiać sie z siebie.......
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024