Mam taki problem, że od pewnego czasu - mimo, ze od zawsze chodzę na msze - nie potrafię się skoncentrować na kazaniu. Ksiądz zaczyna coś mówić, a ja po chwili już odpływam w świat własnych myśli i nie daję rady się koncentrować na jego słowach. Głupio się z tym czuję. Raz nawet ktoś w domu był chory i spytał o czym było dziś kazanie i ja nie potrafiłam sobie przypomnieć
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Im bardziej się staram koncentrować tym mniej mi to wychodzi.Bardzo mnie ta sytuacja męczy. Może znacie jakiś sposób jak się koncentrować na kazaniu ?
poki chodzilam do kosciola tez tak mialam. dwoch kazan wysluchalam.. od biskupa na peregrynacji i na bierzmowaniu... zwlaszcza to drugie bylo piekne. a tak... to mylse niebieskich migdalach. raz probowalam oposcic glowe i sluchac... ale zaraz zaczelam sie zajmowac paznokciami... dla mnie to trudne.
może czs zmienic parafie i dla odmiany iśc gdzie indzień kiedyś chodziłam do kościoła z zainteresowaniem miałam niesamowitego księdza dzięki niemu wstąpiłam do oazy ale gdy zmienił parafie to i ja zaczełam chodzic do kościoła z poczucia obowiązku aż przestałam całkiem po paru latach poszłam do spowiedzi przed ślubem do dominikanów i byłm zadowolona w jaki sposób prowadzą msze co prawda dalej nie chodze ale polecam tą metode zmiana parafi.
Jeżeli jest na prawdę ciekawe kazanie to moim zdaniem nie trzeba się specjalnie wysilać aby się skoncentrować. Czasami słuchając kazań zastanawiałam się do kogo są one skierowane. Mnóstwo było używanych przez księży trudnych wyrazów, obrazowych porównań, przenośni. Ludzie często się wtedy wyłączają, zresztą tak jak na innych nudnych wykładach, konferencjach czy odczytach. Rada jedna - zmienić mszę, parafię.
I polecam stronę http://kazanie.pl/index.php - jak nie pamiętasz kazania z mszy to możesz tu sobie przeczytać ![]()
ja przestałam skupiać się w kościele na wywodach księży od momentu jak głównym tematem w naszej parafii okazała się polityka-nawet na mszy dla dzieci ksiądz musiał wtrącić słowo o wydarzeniach ze świata polityki-nie chodzę i mam spokój,modlę się w domu i kocham Boga na swój własny sposób.
Od dluzszego czasu nie chodze do kosciola.Ksieza stracili w moich oczach autorytet , dlatego uwazam , ze nie sa godni tego , zeby mnie pouczac.To samo sie tyczy spowiedzi.Dlaczego mam wyznawac grzychy komus , kto prawdopodobnie grzeszy nie mniej niz ja ?
Kazania gloszone z ambony wydaja mi sie hipokryzja , nie docieraja do mnie , nie przekonuja.Mam wrazenie , ze ksieza ida na latwizne , czytajac listy i odczyty itp.Juz nie pamietam kiedy uslyszalam kazanie wygloszone tak prosto z serca , napisane przez ksiedza.
Modle sie w domu , zwykle sa to zwykle rozmowy z Panem Bogiem , rzadziej regulki.Poki co , sama szukam drogi do Boga , kierujac sie hierarhia waznosci , zasadami ,i wlasnymi przemysleniami.
i tak właściwie powinno być,a przesłanie Jezusa do apostołów było:"Idźcie i nauczajcie wszystkie narody"a nie postawcie świątynie i czekajcie aż wierni do was przyjdą.
Dziś nie ma już księży z powołania,a jeśli są to na palcach u jednej ręki można ich policzyć,większość traktuje bycie księdzem jak zawód-i decydują się na to bo to w gruncie rzeczy całkiem dochodowy zawód.
Ja też nie potrafię skupć się na kazaniu,często wychdząc z kościoła nie wiem o czym było
niestety nie mam wyboru żeby zmienić parafię i ksiedza,mieszkam na wsi
słyszałam że w Warszawie są kościoły gdzie odprawiane są msze bez kazania i co się okazuje,są na nich tłumy wiernych
ja przyznam, że też nie chodzę do kościoła z tego powodu co Jeanne
no i w mojej parafii ciągle słychać te same kazania, co roku od nowa, nawet nie są zmieniane i ludzi w ławkach ubywa strasznie szybko
Kazanie powinno być przesłaniem.Nie pouczaniem,powtarzaniem frazesów,banałów.Powinno dotrzeć do serc małych dzieci i dojrzałych osób.To wskazówka do dalszego dobrego życia,z Bogiem na co dzień.O dobrych kaznodziei jest trudno,jak o uczciwych,mądrych kapłanów...
ja jak pójdę do kościoła to częściej myślę, żeby już wyjść.
kilka razy zdarzyło mi się, że trafiłam na bardzo miłego księdza i słuchałam wtedy , bo mówił z sensem.
Ja mam to samo wchodze do kościoła i od razu mysle kiedy koniec hehe.
A na kazaniu równiez nie moge sie skupic próbuje ale mi nie wychodzi, mysle nawet czasem o takich rzeczach ze to wstyd ,ze w kościele hehehhe ![]()
Według mnie wszystko zależy od tego na jakim kazaniu się jest, czyli oczywiście od księdza. Powiem że wolę chodzić na msze w miescie, bo tam jakoś tak bardziej ludzko księża głoszą... Mam swoje ulubione parafie, gdzie chętnie słucham kazań. Ale np u siebie niezbyt lubię..tzn niby slucham, ale też nie skłaniają mnie one do żadnych refleksji..
ja tez nie umiem sie za bardzo skupić, metoda zmiany parafii działa, aczkolwiek powiem wam dużo zależy od księdza, mam a raczej miałam wspaniałego księdza w szkole (teraz już go do Katowic przenieśli) ale powiem wam masz w jego wykonaniu to po prostu coś niedopisania nie myślę o niczym innych słucham z zaciekawieniem i właśnie on będzie odprawiał nasze zaślubiny, wiem że tego nie odbębni od deski do deski jak niektórzy i wiem że to będzie szczere i nie będę się "nudziła" głupio zabrzmiało ale taka prawda chce by nawet czas spędzony w kościele był miłym wspomnieniem tego wielkiego dnia.
dla mnie kazania sa nudne
mogliby je miec ciekawsze
i radzic innym a nie grzmiec z tej ambony i ganic wiernych.
Dla mnie kazanie w kościele to idealny moment na przemyślenie wielu spraw życiowych nie związanych z kazaniem
Chyba tylko raz w życiu słuchałam całego kazania - na rekolekcjach, skierowanego typowo do młodzieży. A tak poza tym - nie rozumiem przekazu, w ogóle do mnie te słowa nie docierają...
Zależy od księdza i od tego, jak prawi.
Faktem jest, że kiedyś nie słuchałam kazań. Odmieniło mi się, kiedy zaczęłam chodzić do kościoła nie z przymusu czy obowiązku, ale dlatego, że życie mi się zawaliło. Wtedy i do spowiedzi potrafiłam chodzić 3 razy w miesiącu, by posłuchać rad księdza.
kazania jakie wysłuchałam w swoim życiu i które mnie zainteresowały to te na pogrzebach mojej mamy,a nie dawno babci,były ładnie powiedziane i na temat czyli o osobach zmarłych
jak już bywam w kościele to kazania nie słucham wręcz meczę się na nim i czekam kiedy koniec będzie
u nas proboszcz ostatnio przegiął bo na pierwszej komunii świętej dzieci wygłosił kazanie na temat aborcji,co było zupełnie nie na miejscu
Różnie. Oczywiście staram się skoncentrować, bo wychodzę z założenia, że ksiądz ma coś ciekawego do powiedzenia. Jednak zdarza się, że ksiądz popłynie, mówi chaotycznie, tak, że już sama nie wiem o czym i po co, to się wyłączam. Gdy kazanie jest ciekawe nie muszę starać się koncentrować, bo koncentracja sama z siebie mi wychodzi ![]()
Każdy odpływa jak przemowa jest źle ułożona i/lub wygłoszona.
Znałem takiego jednego naukowca, człowiek wybitny, powiedział coś co zacytuję, chociaż uważam że to była ideologizacja z jego strony. Ale inni się nie patyczkują, więc czemu z zastrzeżeniem ja nie mam czegoś takiego napisać:
"Biblia to nie jest europejski system myślenia. Jezus nie przychodził i nie mówił 'jeżeli A to B', tylko opowiadał coś. Nie jesteśmy skonstruowani do przypowieści, więc chodzimy do tych kościołów, słuchamy księdza, nie bardzo wiemy co on mówi i przysypiamy"
Nie możecie się skupić na kazaniach z jednego prostego i banalnego powodu!
Nie każdy ksiądz rozumie to o czym mówi!
A jedynie przekazuje Wam zmanipulowaną prawdę!
Prawdy ostatecznej dowiedzieć się można tylko na podstawie książek osób przebudzonych, które poznały Boga! Oraz samemu zgłębiając i szukając prawdy!
Zadaj sobie jedno pytanie: JAK MOGĘ USZCZĘŚLIWIĆ BOGA!!!!
I mogę Ci zagwarantować, że gdy będziesz żył i postępował tak żeby uszczęśliwić Boga, uszczęśliwisz innych ludzi. A wtedy sam będziesz szczęśliwy.
A największym kłamstwem kościoła jest powiedzenie ludziom, że gdy będą się zamartwiać za życia i będą pokorni jak baranki będą mieli życie wieczne.
I TAK BĘDĄ MIELI ŻYCIE WIECZNE I TAK!!!
Ponieważ piekła i nieba nie ma !!!!!! Sami je sobie wymyśliliśmy!
BÓG KOCHA WSZYSTKICH PONIEWAŻ MY TWORZYMY BOGA!