Ścieżka życia zaprowadziła mnie na to forum, po przeczytaniu kilkunastu tematów które bardzo mi pomogły ale również ze względu na to, że sam mam problem. Jestem po kilku związkach, byłem też zaręczony w związku 5 letnim. Teraz mam nową kobietę od niespełna roku. Jest ode mnie starsza o 5 lat. I.... chyba zaczynam głupieć albo ktoś robi ze mnie głupka... Mowa tu o mojej drugiej połówce. Nie wiem jak to zobrazować więc podam kilka przykładów na podstawie których chciałbym abyście ocenili czy jestem baranem czepiającym się do wszystkiego czy moja dziewczyna po prostu chce mnie usilnie zmienić. Przykłady:
- Jestem motocyklistą, kocham swoją pasję, staram się jeździć z głową. Na widok wypadku z udziałem motocyklisty przechodzą mnie dreszcze, nie znam tych osób - ale odnoszę się do tego w zupełnie innych sposób - tak jak bym kogoś znał, jest mi przykro itd. - Moja dziewczyna natomiast po takiej mojej reakcji mówi, że na niej nie robi to wrażenia, bo pracuje głównie z lekarzami i widzi to często i że ja za jakiś czas również będę tak miał (jak dorosnę
)? Mam 24 lata.
- Mówię coś na temat mojej rodziny, jakaś dyskusja. Ona nie odniesie się do tego co ja mówię, tylko mówi o tym co ona robi - że u niej tak i tak i ona krótko. Ale przecież ja jestem ja, a ona to ona i każdy może mieć inne relacje !?
- Mówię coś o znajomych. Również przytacza mi to, że jak będę w jej wieku to zrozumiem.
- Mówi, że to czym ona się zajmuje jest dobre bo to państwówka i że powinienem iść do normalnej pracy a nie zakładać firmę (bo na razie cienko mi idzie ale nie odpuszczam).
Po prostu w każdej rozmowie jest tak, jak by miała na wszystko odpowiedź, wszystko wiedziała lepiej, tworzy mi obraz siebie jako idealnej osoby - obraz do którego powinienem dążyć.
Powiedzcie mi czy ja jestem głupi, czy nie mam racji? Że, twardo stoję za swoimi ideałami i swoim zdaniem? Czy takie porównywanie wszystkich spraw do siebie (jak robi to ona) - jest normalne - "dobre"?
Wychodzę z założenia, że jeżeli się kogoś kocha to nie próbuje się go zmieniać
....