Witam
Chciałabym, żebyśmy w tym wątku dzieliły się ze sobą swoimi pozytywnymi wydarzeniami.
Mamy z nimi do czynienia na co dzień.
Myślmy pozytywnie, bo wzbogacając siebie wzbogacamy świat
Pozdrawiam serdecznie
![]()
Pozytywne myślenie, to przede wszystkim, opieranie się na mocnych stronach człowieka, To rozwijanie swoich pozytywnych stron, zdolności i zainteresowań, a także związana z tym odpowiedzialność za zidentyfikowanie i wydobycie na światło dzienne swoich talentów i uzdolnień w procesie świadomego odkrywania siebie. Pozytywne myślenie to również dostrzeganie pozytywnych aspektów wydarzeń życia codziennego. W każdej sytuacji można dopatrzeć się czegoś pozytywnego, nawet tych trunych, które nas dopadają w codziennym życiu.
Człowiek myślący pozytywnie:
- mówi o pozytywnych stronach swoich przyjaciół, sytuacji...
- przewiduje rozwój i podejmuje odpowiednie kroki w tym kierunku
- przyszłość napawa go optymizmem
- szuka możliwości efektywnej pracy
- konkuruje z najlepszymi
- stara się zarobić więcej
- wyznacza sobie wielkie cele
- planuje długofalowo
- otacza się ludźmi myślącymi pozytywnie, o postępowych poglądach
- nie zwraca uwagi na drobne pomyłki
- koncentruje się na swoich zaletach
- poszerza swoje horyzonty myślowe
- ma na uwadze nie tylko to co jest w danym momencie, ale i to, co może być
- czuje się członkiem wspólnoty, zespołu i nie ogranicza się tylko do własnego zakresu obowiązków
- wierzy w siebie.
czasami ciężko się przkonac by myśleć pozytywnie...
ja jestem taka niepoprawną optymistką
... od zawsze wierzyłam , że to co sobie zaplanuję to się spełni.. rodzina pukała się w czoło jak słyszała o moich marzeniach ( wychowałam się w bardzo ubogiej rodzinie) , krótko mówiąc sama walczyłam o moją przyszłość , prace , wykształcenie... wyjechałam z domu w wieku 18 lat z kupionym biletem w jedną stronę ... zaczynałam pracę od sklepu skończyłam studia .. praca w Ministerstwie sprawiedliwości ... własne mieszkanie .. obecnie własna firma i dom
... powiecie brzmi jak bajka .. ale tylko ja wiem ile razy byłam prawie na dnie ( sama w wielkim mieście) i ile mnie kosztowało aby się odbić i iść do przodu ... a co mi pomogło ??? POZYTYWNE MYŚLENIE to wielka moc - inaczej patrzymy na świat na doświadczenia i szklanka jest zawsze do połowy pełna a nie pusta ... myśląc pozytywnie przyciągamy do siebie dobre wydarzenia , pozytywnych ludzi ... należy się przełamać i skończyć raz na zawsze nad użalaniem się nad sobą a pokazywać światu swoje dobre strony ![]()
Nysza chciałoby się napisać - tylko pozazdrościć. Ale nie ma co zazdrościć. Ciebie tylko można podziwiać, za wytrwałość. Człowiek jak sam dochodzi do wyznaczonego celu, to docenia i szanuje wszystko co osiągnął i posiadł. Jesteś dowodem na to, że jak się chce to można własną pracą osiągnąć szczyty. Podziwiam i gratuluję.
Pozytywne myślenie,to choćby codzienny uśmiech do nieznajomych na ulicy.Radość łatwo udziela się innym.Jakże lepiej wtedy żyć.Cieszyć bowiem trzeba się z każdej chwilki,malutkich rzeczy.
myslenie pozytywne --> autosugestia --> moc ,ktora czyni cuda ![]()
ja jestem taka niepoprawną optymistką
... od zawsze wierzyłam , że to co sobie zaplanuję to się spełni.. rodzina pukała się w czoło jak słyszała o moich marzeniach ( wychowałam się w bardzo ubogiej rodzinie) , krótko mówiąc sama walczyłam o moją przyszłość , prace , wykształcenie... wyjechałam z domu w wieku 18 lat z kupionym biletem w jedną stronę ... zaczynałam pracę od sklepu skończyłam studia .. praca w Ministerstwie sprawiedliwości ... własne mieszkanie .. obecnie własna firma i dom
... powiecie brzmi jak bajka .. ale tylko ja wiem ile razy byłam prawie na dnie ( sama w wielkim mieście) i ile mnie kosztowało aby się odbić i iść do przodu ... a co mi pomogło ??? POZYTYWNE MYŚLENIE to wielka moc - inaczej patrzymy na świat na doświadczenia i szklanka jest zawsze do połowy pełna a nie pusta ... myśląc pozytywnie przyciągamy do siebie dobre wydarzenia , pozytywnych ludzi ... należy się przełamać i skończyć raz na zawsze nad użalaniem się nad sobą a pokazywać światu swoje dobre strony
Gratuluje Ci! Ja jestem w podobnej sytuacji do Ciebie. Wyjechalam w wieku 18 lat za granice z mala iloscia oszczednosci, postanowilam byc au pair, pracowalam i nadal pracuje, chce rozpoczac studia, mam juz oferte na nie, wierze, ze mi sie uda, ze takie jest przeznaczenie. Taki byl cel mojego wyajzdu, chcialam studiowac w UK, nie wiem czemu tak sie zawzielam. Teraz jestem o krok od spelnienia mojego celu po 3 latach
I jakos minelo. Rodzina mi nie pomagala i jakos zyje
hehe Mam nadzieje, ze wszystko sie uda i o to prosze Boga i Wszechswiat.
Pozdrawiam ![]()
zawsze wydawało miś ,że jestem optymistką, choć czasem człowiek łapie doły co jest sprawą normalną, ale też zawsze wyznaczam sobie cele i wiem,że je osiągnę, nie ma nawet innej opcji, staram się zawsze robić ,tzw. przeze mnie ,"plany krótkoterminowe, składające się na moje dojście do celu"-zdaję to egzamin, wciąż mam jakiś mały cel, a potem jestem z siebie dumna, staram się wciąż myśleć pozytywnie.....
kiedyś, gdy byłam młodsza dążyłam do autodestrukcji, złe towarzystwo, narkotyki, brak obowiązków, olewka na cały świat, a w środku JA , jego pępek, osoba dla której świat jest niesprawiedliwy i zły,aż w końcu moja siostra wyciągnęła mnie z syfu w jakim żyłam i z dnia na dzień postawiłam sobie cel, będę kimś(cokolwiek to oznacza) kimś, ale nie nikim
wyjechałam z kraju, bo tylko tak mogłam się odciąć od towarzystwa, ciężko pracowałam, uczyłam się, skończyłam 2 kierunki studiów, do teko robiłam kursy, dzięki którym mam teraz pracę, robię to co uwielbiam, marudzę bo marudzę, każdy marudzi, ale mam to szczęście, że mi się udało, mam swój dom z cudownym widokiem, wspaniałego chłopaka, wiele zainteresowań i wielu przyjaciół........na dnie byłam wiele razy, nie miałam co jeść, ani gdzie mieszkać, ale pozytywne myślenie i chyba jakaś wrodzona zawziętość nie pozwoliły mi się nad sobą użalać tylko przeć do przodu i chyba jestem z przodu i nie mam zamiaru pozwolić na to,żeby spaść na inną pozycję :]
zawsze wydawało miś ,że jestem optymistką, choć czasem człowiek łapie doły co jest sprawą normalną, ale też zawsze wyznaczam sobie cele i wiem,że je osiągnę, nie ma nawet innej opcji, staram się zawsze robić ,tzw. przeze mnie ,"plany krótkoterminowe, składające się na moje dojście do celu"-zdaję to egzamin, wciąż mam jakiś mały cel, a potem jestem z siebie dumna, staram się wciąż myśleć pozytywnie.....
kiedyś, gdy byłam młodsza dążyłam do autodestrukcji, złe towarzystwo, narkotyki, brak obowiązków, olewka na cały świat, a w środku JA , jego pępek, osoba dla której świat jest niesprawiedliwy i zły,aż w końcu moja siostra wyciągnęła mnie z syfu w jakim żyłam i z dnia na dzień postawiłam sobie cel, będę kimś(cokolwiek to oznacza) kimś, ale nie nikim
wyjechałam z kraju, bo tylko tak mogłam się odciąć od towarzystwa, ciężko pracowałam, uczyłam się, skończyłam 2 kierunki studiów, do teko robiłam kursy, dzięki którym mam teraz pracę, robię to co uwielbiam, marudzę bo marudzę, każdy marudzi, ale mam to szczęście, że mi się udało, mam swój dom z cudownym widokiem, wspaniałego chłopaka, wiele zainteresowań i wielu przyjaciół........na dnie byłam wiele razy, nie miałam co jeść, ani gdzie mieszkać, ale pozytywne myślenie i chyba jakaś wrodzona zawziętość nie pozwoliły mi się nad sobą użalać tylko przeć do przodu i chyba jestem z przodu i nie mam zamiaru pozwolić na to,żeby spaść na inną pozycję :]
No to tylko pozostaje Ci gratulowac ![]()
Jeśli o mnie chodzi to staram się być optymistką, ale zachowując przy tym zdrowy rozsądek, patrzeć na świat realnie, ale zawsze doszukując się tych pozytywnych aspektów, w każdej nawet najbardziej patowej sytuacji. Takie myślenie napędza pozytywnie całe życie, a jednocześnie pomaga uniknąć rozczarowań, bo umiemy analizować trzeźwo daną sytuację i podejmujemy realne decyzje. Ja lubię swoją postawę bo jest mi łatwiej z tym wszystkim w życiu, które na pewno nie jest dla nas często łaskawe. Pozdrawiam
Myślę, że warto myśleć pozytywnie. Nie jest to proste dla tych, którzy nie są urodzonymi optymistami. Ja do takich się zaliczam, jednak dzięki poznaniu paru technik relaksacyjnych i dążeniu do tego, by oczyszczać się ze stresu, udaje mi się wyrobić w sobie takie "nawyki".
Nie jestem osobą, która jest "zaprogramowana" na optymizm - mam chwile zwątpienia, lęku, nerwowości jak każdy, ale gdy zaczyna się coś niedobrego dziać, potrafię zebrać się w sobie i zaprotestować przeciw temu. Wiele dobrego się stalo ze zlego, zarówno ze strony emocjonalnej, a przede wszystkim zdrowotnej. Mogę o tym więcej opisać, bo chcę dać nadzieję tym, którzy borykają się z problemami, a szczególnie natury zdrowotnej. Jestem przykladem powrotu do zdrowia z problemów, zdawaloby się, "przewleklych tak na zawsze". Jeśli jest ktoś zainteresowany, to chętnie pomogę. Nie jest to żadna reklama, nie jest to element marketingu, po prostu mam czas, który chcę spożytkować, udzielając odpowiedzi osobom zainteresowanym polepszeniem swojego stanu. Pozdrawiam
na codzień jestem optymistką, ale jakoś ostatnio kiepsko u mnie z pozytywnym myśleniem.... no ale sloneczko świeci, ciepło się robi... to powód do uśmiechu?
Na pewno, trzeba szukać tego co przywoluje dobry nastrój, tak się lżej żyje... Wszystko wtedy idzie lepiej ![]()
Aniu, gratuluje pomysłu, pozytywne myślenie ... hm, moja babcia uwielbiana przez pół miasta i 6 okolicznych wsi:) gdy trafiła na operacje do szpitala, rozśmieszyła pół windy, żartowała z lekarzem, że nie pokaże mu nogi, dostała 501 uśmiechów zanim dała się pokroić, a gdy leżała taka biedniutka, tam, to była tak miła i skromna, że wszystkie piguły ją lubiły i mówiły o niej ciepło, a ona znała ich sekrety i problemy w domu.... Nie wiem czy o to wam chodzi? Zapomniałam napisać o bólu jaki przeszła i kłopotach:))
Usmiech nieodwzajemniony jest nieszczesliwy,
serce niechciane chce umrzec...
Badzmy laskawi dla siebie...