Wiele z nas teraz cierpi na frustracje, samotność i poczucie że ten Świat nas "nie potrzebuję". A może to dobry powód zebrać się razem i łącząc nasze pozytywne energii, kreacji i wielkie nie realizowane chęci razem zrobić coś wspólnego. Wtedy mamy dużą szansę odmienić swoje myślenie, pozbyć się tych różnych destrukcyjnych rzeczy, które nas hamują i zniszczają, a co za tym idzie - ODMIENIĆ SWOJE ZYCIE :-)
Jestem z Wrocławia, demi_duch malpa wp kropka pl
Przepraszam za offtop, ale jaki jest twój język ojczysty i od jak dawna posługujesz się polskim?
Polski nie jest moim ojczystym, 12 lat go używam.
Dla jasności :-). Język dla mnie jest narzędziem komunikacji, polskiego nauczyłam się "z powietrza". W ogóle studiowałam w 3-h krajach i w trzech językach piszę wiersze. Mam i wyższe polskie dyplomy również. Oczywiście potrzebuje korekty w swoich pisowniach czasami, ale myśli mam własne i myślenie samodzielne :-)
Przepraszam jeśli odebrałaś to jako krytykę ![]()
Po prostu popełniłaś kilka błędów gramatycznych tak niecodziennych, że doszłam do wniosku, że po prostu to nie jest twój pierwszy język.
Ja podobnie uczyłam się angielskiego i pewnie robię jeszcze więcej błędów ;D
------
Skąd pomysł na taki temat? Sama potrzebujesz wsparcia pozytywną energią, czy wprost przeciwnie - masz jej tak dużo, że czujesz potrzebę dzielenia się?
Nikt nie jest perfekcyjny, własnego języka nie da sie absolutnie nauczyć się :-), spokojnie odbieram "krytykę", rozwijam się, ale przyjmuje swoje "niedoskonałości" jako część Siebie, a nie powiększając ich znaczenia a i nie ukrywając...
Co do energii mam w Sobie, ale ona dana aby innym mogła służyć...pomagając innym, pomagamy Siebie, dając innym czujemy się potrzebni temu Światu ...od kilka lat pod wpływem różnych "lekcję życiowych" itp odmieniłam swoje myślenie znacznie...moja wrażliwość też się odmieniła, mimo tego że i tak nie była przeciętną (jestem m.i. artystką) ...."rozczarowałam się" w tym że "ktoś" nam może pomóc w tej sytuacji rynkowej itp, a przy tych "energiach", która panują teraz w świecie, jeden człowiek za słaby...
Więc, mogę być tym skromnym "łącznikiem", "katalizatorem"...wierze w wyższe zasady tego Świata, sporo rzeczy zaczęło sie odmieniać, jak odmieniam swój sposób odbioru życia itp...poszukuję ludzi, które tez w sposób bliski wyślą...
...jeśli sami sobie nie "pomożemy", nikt za nas tego naszego życia nie zrobi i nie odmieni... "narzekać" można w nieskończoność. Ale co to daję? Tylko odbiera nam resztę energii życiowej, tylko całkowicie "destruktuję" nasz umysł.
Wiem, doskonale zdaję sobie sprawę jakiego trudu kosztuję odmiana swojego myślenia, gdyż, pewne negatywne reakcje emocjonalne "uszyty" na poziomie neuronów itp.....sami sobie jesteśmy wrogowie :-) ważne to uświadomić :-)
Nasza bezradność przejawia się wtedy, kiedy w sobie nie możemy odnaleźć odpowiedzi i brak obok kogoś kto w stanie pomóc.
Jesteśmy "społecznymi zwierzaczkami", mówiąc językiem psychologii, a na poziomie duchowym poznajemy siebie i świat tylko w relacjach z innymi ludzi...jak "w lustrze"....