Witam Was...mam wrażenie,że życie ucieka mi przez palce,często myśle,żeby coś zmienić,mam tysiąc pomysłów na minute,ale szybko się zniechęcam,chcę spróbować czegoś nowego,myślałam o założeniu swojej firmy,lubie robić dużo rzeczy.A jakie jest Wasze życie dziewczyny? Czy obawiacie się zmian? Potrzebuje pozytywnych "kopniaków:)
Ojj a ile razy ja coś zaczynałam i potem chęci opadały i rezygnowałam. Teraz jak za coś się zabieram np. za naukę nowej umiejętności (czy to języka, czy robienia a drutach), to dokładnie myślę jak zacząć, od czego no i w ogolę, czy będę mieć czas. Jak mnie dopada zniechęcenie bo coś mi nie wychodzi to sobie przypominam słowa mojego mężczyzny "Pff i tak odpuścisz bo zawsze odpuszczasz" i wtedy choćby nie wiem co kończę to co zaplanowałam. A druga sprawa to mam taki pogląd, że człowiek wszystkiego może się nauczyć i może żyć tak jak sobie wymarzy (no może bez przesady np. nie będę raczej milionerką). Kiedyś zazdrościłam pewnym ludziom wszystkiego, dołowałam się że ja nie umiem, że ja tak nie zyję, że w ogole ja mam do d""". Teraz wiem, że to jak mój dzień wygląda i moje życie większości zależy oddemnie i od mojego poglądu na życie. Może nie zmienisz życia swojego z dnia na dzień, ale zmiana sposobu myslenia już dużo zmienia. Mam nadzieję i że Ty będziesz szczęśliwa ![]()
Jeśli mój wątek jest nie w tym miejscu,to prosze o przeniesienie:)) Napiszcie mi dziewczyny czym się zajmujecie w życiu,na co dzień,jakie macie pasje,hobby,co lubicie robić.Czy musiałyście zmienić swoje życie,nie bojąc się zmian,a ja próbuje pozytywnie myśleć!:)
Jeśli mój wątek jest nie w tym miejscu,to prosze o przeniesienie:)) Napiszcie mi dziewczyny czym się zajmujecie w życiu,na co dzień,jakie macie pasje,hobby,co lubicie robić.Czy musiałyście zmienić swoje życie,nie bojąc się zmian,a ja próbuje pozytywnie myśleć!:)
Czy obawiacie się zmian? Potrzebuje pozytywnych "kopniaków:)
Obawiam...to może niezbyt dobre słowo - może zdaje sobie sprawę, że zawsze są jakieś plusy i minusy
ale chęć zmian i pozytywnych kopniaków jak najbardziej na tak. Tylko jedno małe ale.....bez NASZEJ WŁASNEJ pomocy i wiary we własne możliwości nici z planów, nawet tych najmniejszych.
Do dzieła !
Rany Dorota, chyba jesteśmy do siebie strasznie podobne
. Albo to taki moment w życiu (skończone studia, początek kariery, społeczne oczekiwanie na ustatkowanie się - czyli dużo zamieszania), albo to z nami coś nie tak
. Ja ogólnie boję się zmian jak cholera, ryzyko nie leży w mojej naturze. Oczywiście dzień w dzień walczę z tymi moimi wewnętrznymi hamulcami, ale nie jest łatwo, bo zachowawczość leży w mojej naturze. Rozpoczynanie czegoś i niekończenie, czyli słomiany zapał... skąd ja to znam. Mnie niestety nie pomagają żadne impulsy od innych, sama muszę sobie dać kopniaka, żeby ruszyć z miejsca. Moje całe życie polega na permanentnym kopaniu się, by nadać swojemu życiu rozpędu. Roboty z sobą to ja mam
.
Do tego dochodzi mój życiowy pesymizm... Mówię Wam, nie łatwo jest być mną ![]()
A recepta? Nie ma takiej. Każdą pewnie co innego mobilizuje, inne sytuacje nadają impulsu do działania. Trzeba to w sobie po prostu znaleźć i tyle.
To ja ci cos napisze...
Mialam prace, no coz normalna. Nawet niezle platna, fajne jak dla mnie godziny.... Ale w koncu zaczelo mnie czegos brakowac, zachcialam wiecej. Przestalam byc szczesliwa, zaczelam byc skwasniala. Az w koncu zapragnelam zmian. Ja sie ich nie boje, ja je lubie i latwo sobie z nimi radze. Ale zawsze najciezej jest ruszyc pierwszy kamien... Zeby zaczelo sie cos zmieniac to trzeba ruszyc cztery litery. Trzeba wsiasc w autobus i pojechac cos sie dowiedziec/cos zalatwic. Zeby moje zycie sie zmienilo kosztowalo mnie to 4 wykonane telefony i jedna wizyta w collegu. Przeszlam na pol etatu w tej mojej nielubinej pracy, skonczylam juz jeden rok studiow ktore zawsze chcialam robic, pracuje w biurze ksiegowych, jestem szczesliwsza.
Gdybym zechciala czekac na "pozytywne kopniaki" to pewnie nadal bym czekala. Jesli sie czegos samemu dla siebie nie zrobi to nikt tego za nas nie zrobi. Ludzie nie beda nas motywowac bo im to w wiekszosci przypadkow zwisa. Wiec bierzmy los w swoje rece i zmieniajmy zycie ![]()
dobrze prawisz ![]()
dobrze prawisz
Oj tak. Nawet bardzo dobrze;)
Nie wiem, czy to pasuje do tego watku, ale strasznie chcialam sie pochwalic i nie mialam komu :
Dostalam dzis prace
Strasznie sie ciesze, bo wydaje mi sie, ze nareszcie znalazlam cos, co bedzie sprawialo mi przyjemnosc ![]()
Tak sobie mysle, ze w dobry topic trafilam, w koncu to o pozytywnych zmianach.. a ta z cala pewnoscia jest pozytywna ![]()
Ja również mam mnóstwo planów na przyszłość. Zawsze z nich nic mi nie wychodziło,ale - słomiany zapał.
Teraz dojrzałam,jestem mądrzejsza,pewniejsza siebie.
Aktualnie planuje powrócić do szkoly. Zdobyć wyksztalcenie,o ktorym marzę,a co najwazniejsze - razem z chlopakiem i siostra mamy zamiar zamieszkać w Krakowie. Duzo większe miasto od mojego i oddalone o 300km,także to spora zmiana. Nie boję sie tego,jestem gotowa i chce,chce to zrobic...
Nie wiem, czy to pasuje do tego watku, ale strasznie chcialam sie pochwalic i nie mialam komu :
Dostalam dzis praceStrasznie sie ciesze, bo wydaje mi sie, ze nareszcie znalazlam cos, co bedzie sprawialo mi przyjemnosc
Tak sobie mysle, ze w dobry topic trafilam, w koncu to o pozytywnych zmianach.. a ta z cala pewnoscia jest pozytywna
W takim razie gratuluje i życzę samych sukcesów;)
Ja też znalazłam pracę i zapisałam się na studia;)
Nie wiem, czy to pasuje do tego watku, ale strasznie chcialam sie pochwalic i nie mialam komu :
Dostalam dzis praceStrasznie sie ciesze, bo wydaje mi sie, ze nareszcie znalazlam cos, co bedzie sprawialo mi przyjemnosc
Tak sobie mysle, ze w dobry topic trafilam, w koncu to o pozytywnych zmianach.. a ta z cala pewnoscia jest pozytywna
To jest bardzo pozytywne i bardzo na miejscu
. Wielkie gratulacje!!!!! Cieszę się razem z Tobą.
Do tego dochodzi mój życiowy pesymizm... Mówię Wam, nie łatwo jest być mną
To jest świetne, bardzo mnie ujęło to zdanie. Uśmiech od ucha do ucha.
Jakby było nam dane pobyć chwilę w skórze kogoś innego, wierzcie mi, nie byłybyśmy wcale zadowolone.
To ja ci cos napisze...
Mialam prace, no coz normalna. Nawet niezle platna, fajne jak dla mnie godziny.... Ale w koncu zaczelo mnie czegos brakowac, zachcialam wiecej. Przestalam byc szczesliwa, zaczelam byc skwasniala. Az w koncu zapragnelam zmian. Ja sie ich nie boje, ja je lubie i latwo sobie z nimi radze. Ale zawsze najciezej jest ruszyc pierwszy kamien... Zeby zaczelo sie cos zmieniac to trzeba ruszyc cztery litery. Trzeba wsiasc w autobus i pojechac cos sie dowiedziec/cos zalatwic. Zeby moje zycie sie zmienilo kosztowalo mnie to 4 wykonane telefony i jedna wizyta w collegu. Przeszlam na pol etatu w tej mojej nielubinej pracy, skonczylam juz jeden rok studiow ktore zawsze chcialam robic, pracuje w biurze ksiegowych, jestem szczesliwsza.
Gdybym zechciala czekac na "pozytywne kopniaki" to pewnie nadal bym czekala. Jesli sie czegos samemu dla siebie nie zrobi to nikt tego za nas nie zrobi. Ludzie nie beda nas motywowac bo im to w wiekszosci przypadkow zwisa. Wiec bierzmy los w swoje rece i zmieniajmy zycie
No bo niby dlaczego ma komuś z zewnątrz zależeć?
Cześć dziewczyny, nie przywitałam się. Tak sobie błądzę tu i tam i zawiodło mnie tu ![]()
Ja również mam mnóstwo planów na przyszłość. Zawsze z nich nic mi nie wychodziło,ale - słomiany zapał.
Teraz dojrzałam,jestem mądrzejsza,pewniejsza siebie.
Aktualnie planuje powrócić do szkoly. Zdobyć wyksztalcenie,o ktorym marzę,a co najwazniejsze - razem z chlopakiem i siostra mamy zamiar zamieszkać w Krakowie. Duzo większe miasto od mojego i oddalone o 300km,także to spora zmiana. Nie boję sie tego,jestem gotowa i chce,chce to zrobic...
Jestem z Krakowa jakby co i na miejscu jakby co.
Dziękuje za każde słowo otuchy,a z tobą Sadie zgadzam się.Nic mi chyba nie da siedzenie na tyłku i czekanie na "pozytywne kopniaki",bo musze ruszyć się z miejsca i byle dalej do przodu.Ale coś mnie blokuje,chce ale nie moge,czuje,że się wypalam i potrzebuje pozytywnego działania i troche zmian.Źle pokierowałam swoim życiem,żałuje tamtych chwil,że nie byłam bardziej zdecydowana.
Potrzebuje gruntownej zmiany i jestem na etapie 'od tu czego zacząć....?'
paulla777 napisał/a:Ja również mam mnóstwo planów na przyszłość. Zawsze z nich nic mi nie wychodziło,ale - słomiany zapał.
Teraz dojrzałam,jestem mądrzejsza,pewniejsza siebie.
Aktualnie planuje powrócić do szkoly. Zdobyć wyksztalcenie,o ktorym marzę,a co najwazniejsze - razem z chlopakiem i siostra mamy zamiar zamieszkać w Krakowie. Duzo większe miasto od mojego i oddalone o 300km,także to spora zmiana. Nie boję sie tego,jestem gotowa i chce,chce to zrobic...Jestem z Krakowa jakby co i na miejscu jakby co.
Kurcze:) Swietnie:) dziekuje i na pewno zapamiętam ![]()
Narazie rozglądamy sie zeby miec rozeznanie w cenie wynajmu mieszkań . Ale póki co,moj luby musi zdobyć papiery (zrobic kursy) i wtedy bedzie mial prace pewną. Z tego co widziałam,ja nie bede miec problemu ze znalezieniem jej
Narazie plany,ale poważne
Pozdrawiam i dziekuje za informacje:)
Nie ma sprawy ![]()