rzuć swoje życie i się poświęć... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » rzuć swoje życie i się poświęć...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: rzuć swoje życie i się poświęć...

bardzo jestem czuła jeżeli chodzi o temat poświęcania się dla rodziców i dla teściów. ostatnio uszu moich doszedł tekst: córka musi! musi i koniec! obruszyłam się i powiedziałam: nic nie musi, chociaż temat nie dotyczył nikogo mi bliskiego.
streszczę się:
na zawał umiera pan antoni, lat 57, zostawia żonę która jest nieporadna życiowo i nie umie zrobic oplat ani nic, oprocz jedzenia nie umie nic, syn lat 14 uczy sie w gimnazjum, dziewczyna ma lat 24 i pracuje i mieszka z chlopakiem w duzym miescie wojewodzkim, konczy studia i planuje zalozyc rodzine.
rada rodziny-rzuc wszystko i przyjdz zajac sie rodzicami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Niektórzy rodzice traktują dziecko jak formę zabezpieczenia na starośc. Oglądając Cejrowskiego usłyszysz to samo. Dziecko=zusowska emerytura.
Nikt nie ma prawa wymagac aż takich poświęceń.  W końcu bezradny może zostac zaradnym. Ileż to ludzi bierze się za bary z losem. Muszę przyznac, ze tak byłoby najprościej i najwygodniej: znaleźc następnego wielbłąda. Jesli to nie jest ciężka choroba i stadium termalne to nawet leciutko moje sumienie by nie dygło. Raczej byłabym wkurzona taką roszczeniową postawą zarówno tych krewnych jak i rodzica.

Jako ciekawostka: jeszcze w osiemnastym wieku wyłamywano ( tylko nie pamiętam czy najstarszej czy najmłodszej) córce biodro, po to tylko żeby nie znalazła  kandydata do ręki. Wiadomo, kaleka na zamążpójście liczyc nie mogła. W Europie ostatni taki przypadek zanotowano w Rumunii.

3

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

ciekawe z tą kaleką, niesamowicie mnie zainteresowałaś.
tak ja samo mam zdanie jak i ty, ma swoje zycie, uciekła ze wsi i nie musi siedzieć na zadupiu...

4

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
nika29 napisał/a:

streszczę się:
na zawał umiera pan antoni, lat 57, zostawia żonę która jest nieporadna życiowo i nie umie zrobic oplat ani nic, oprocz jedzenia nie umie nic, syn lat 14 uczy sie w gimnazjum, dziewczyna ma lat 24 i pracuje i mieszka z chlopakiem w duzym miescie wojewodzkim, konczy studia i planuje zalozyc rodzine.
rada rodziny-rzuc wszystko i przyjdz zajac sie rodzicami.

Odniosę się tylko do tej sytuacji, bo każda jest inna.
Rozumiem, że rada "rzuc wszystko i przyjdz zajac sie rodzicami" dotyczy tu zajęcia się matką i bratem po śmierci pana Antoniego.
Absolutnie dziewczyna nie musi się na to godzić.
Może natomiast sama określić ramy opieki, jakiej jest w stanie się podjąć nie rujnując swojego życia.
Np. mamusię wdrożyć do załatwiania codziennych spraw, nie słuchając jojczenia "ja nie umiem", "nie dam rady" -  nawet jeśli to późne macierzyństwo to matka 14-latka raczej nie jest w wieku, który uniemożliwia przyswojenia paru nowych umiejętności. Mam w pracy koleżanki - babcie, które co rusz muszą się uczyć czegoś nowego. I dają radę, każda na swój sposób.
Szkoda tego 14-latka. Ale też można spróbować na przykład zacieśnić więzy, żeby dzieciak wiedział, że może się do kogoś jeszcze zwrócić, może zakumplować z przyszłym szwagrem - i po prostu być z nim w bliskim kontakcie. Ten chłopak ma matkę i to na niej spoczywa odpowiedzialność za niego.

Ogólnie - zajmowanie się rodzicami wcale nie musi wyglądać tak, jak to sobie wymyśliła rodzina. Można odszukać własną metodę, bo jednak czasem pomóc należy. Tylko nie można sobie dać wmówić, że jedyny słuszny sposób to pozbawienie się szansy na normalne życie - wymaganie tego od dziecka jest chore.

5 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2012-07-19 22:26:50)

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Moja mama uważa, że od tego się ma dzieci aby opiekowały się rodzicami. Jak przyjedzi konieczność to powinny zostawić męża, własne dzieci, pracę. Wiele łez wylałam, wiele tłumaczę jej ale to na nic. Spytałam kiedyś : momo jak ty to sobie wyobrażasz. Mam rzucić pracę aby zajać się tobą a z czego będę żyła? odpowiedź - a od czego masz męża. Powinien utrzymywać cię. Kiedyś myśłałam, że to tylko takie sobie gadanie bo przecież zna życie ale myliłam się.
Opiekuję sie moją matką od kilkunastu lat bo właśnie jest taka jak w Nika opisała tamtą pania, moja matka nie potrafi zrobić opłat, kupić proszek do prania, wkręcić żarówkę nie mowiąc o udrożnieniu rur. Telefon wciąż dzwoni, radio i elewizor gubią kanały (poprzestraja bo nie umie obsługiwać). Sporo robię za nią, do wielu zajęć ją zmuszam. Wynajmuję pania do niektórych prac ale nie rzucę swojego życia aby uszczęśliwić matkę. I często słyszę : a co ty masz do roboty, że nie mozesz właśnie teraz przyjechać.

Komentarze będą zbyteczne. Proszę, nie odnoście się do moich słów. Chciałam tylko przedstawić, że taki tok myślenia ma wiele ludzi a wszególności starsze pokolenie.

Pan Antoni zmarł w wieku 57 lat. Przypuszczam, że wdowa po nim jest w zbliżonym wieku. Ja mam 51 lat i nie ma rzeczy któej nie potrafię się nauczyć. Owszem, wielokrotnie nie chcę mi się, ale kiedy sytuacja mnie zmusza to po prostu biorę się i robię. I wiem, że nie jestem jedyną taką. W obecnych czasach niezaradnych kobiet jest znacznie mniej niż samodzielnych. Ale łatwiej jest wysługiwać się córką niż samej wziąć się w garść. A rodzina nie... chce pozbyć się kłopotu.

6

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

żona pana antoniego chyba przeszla jakies kiedys zalamanie nerwowe, gdzie w gre wchodzą leki,a moze to schizofrenia? nie wiem. jakas choroba.
mimo to, nie uwazam zeby ktos musial rezygnowac ze swojego zycia! wlaczylam sie do rozmowy, powiedzialam ze ja bym nie zrezygnowala:(

7

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
Ewarg napisał/a:

Moja mama uważa, że od tego się ma dzieci aby opiekowały się rodzicami. Jak przyjedzi konieczność to powinny zostawić męża, własne dzieci, pracę. Wiele łez wylałam, wiele tłumaczę jej ale to na nic. Spytałam kiedyś : momo jak ty to sobie wyobrażasz. Mam rzucić pracę aby zajać się tobą a z czego będę żyła? odpowiedź - a od czego masz męża. Powinien utrzymywać cię. Kiedyś myśłałam, że to tylko takie sobie gadanie bo przecież zna życie ale myliłam się.
Opiekuję sie moją matką od kilkunastu lat bo właśnie jest taka jak w Nika opisała tamtą pania, moja matka nie potrafi zrobić opłat, kupić proszek do prania, wkręcić żarówkę nie mowiąc o udrożnieniu rur. Telefon wciąż dzwoni, radio i elewizor gubią kanały (poprzestraja bo nie umie obsługiwać). Sporo robię za nią, do wielu zajęć ją zmuszam. Wynajmuję pania do niektórych prac ale nie rzucę swojego życia aby uszczęśliwić matkę. I często słyszę : a co ty masz do roboty, że nie mozesz właśnie teraz przyjechać.

Komentarze będą zbyteczne. Proszę, nie odnoście się do moich słów. Chciałam tylko przedstawić, że taki tok myślenia ma wiele ludzi a wszególności starsze pokolenie.

Pan Antoni zmarł w wieku 57 lat. Przypuszczam, że wdowa po nim jest w zbliżonym wieku. Ja mam 51 lat i nie ma rzeczy któej nie potrafię się nauczyć. Owszem, wielokrotnie nie chcę mi się, ale kiedy sytuacja mnie zmusza to po prostu biorę się i robię. I wiem, że nie jestem jedyną taką. W obecnych czasach niezaradnych kobiet jest znacznie mniej niż samodzielnych. Ale łatwiej jest wysługiwać się córką niż samej wziąć się w garść. A rodzina nie... chce pozbyć się kłopotu.

zostawic? niewyobrazam sobie, ze zostawia mnie moj mąż bo musi zajac sie mamusią czy mnie kaze sie zwolnic zebym ja sie nią zajela, ze mamy wyzbyc sie naszego zycia i mieszkania w miescie i isc gdzies na wioske bo "mama".
rozumiem temat sprzedazy domu tesciowej i kupna czegos wspolnego,ale tylko wtedy gdy babcia jest na chodzie.

8

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

strasznie mnie takie tematy ruszaja, bo potem pelno postów: mama i ja, np autorstwa wyrodnej córki, poszukajcie w wyszuikiwarce

9

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

zgadzam sie z tym ze nie powinno sie wszystkiego rzucac na zawolanie i leciec szpagatamia opiekowac sie osoba ktorej jedynym problemem jest niezaradnosc na wlasna prosbe...
Ja rozumiem jesli choroba zwala z nog i potrzebna jest opieka 24/7 ale i wtedy nalezy jakos tak to zalatwic aby miec tez czas dla swojego zwiazku.
Absolutnie nie zgdzam sie z podejsciem ze na komende rzucam wszystko i wracam do nogi big_smile

O wylamywaniu bioder czytalam. Jest to historyczny fakt. W dawnych czasach zawierano malzenstwa glownie dla potomstwa a kulawa kobieta nie jest tak sprawna jak nie kulawa wiec takie corki nigdy nie wychodzily za maz. Zazwyczaj czyniono to corce najbrzydszej albo po prostu najmlodszej.

10

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Ja nie rozumiem, jak w wieku pięćdziesięciu kilku lat można zrobić z siebie bezradną staruszkę, wymagającą opieki? Nieporadna życiowo? Nic nie umie, nawet opłat zrobić?

Moja szwagierka miała taką matkę, ale ona była (no co tu będę szukać innych słów), niedorozwinięta. Miała mentalność dziecka. Gdy umarł jej mąż, miała 53 lata i kompletnie nie radziła sobie z życiem. Nie potrafiła sobie nawet majtek kupić, nie mówiąc już o opłatach. To co umiała, to posprzątać mieszkanie i ugotować sobie krupnik. Zakupy robiła jej córka, sprawy urzędowe załatwiała córka, opłaty córka, lekarzy do domu sprowadzała córka (do przychodni matka nie dawała się zaciągnąć, bo się...bała). Przez kilka lat jakoś to szwagierka ogarniała, aż w końcu stan umyslowy matki tak się pogorszył, że wyjściem był tylko dom opieki. W wieku niespełna sześćdziesięciu lat była warzywem.
To ekstremalny przypadek.

Jeśli żona pana Antoniego to nie to co opisuję, ale WYUCZONA bezradność, to też by mi sumienie nie drgnęło. Życie ją przyciśnie, to się nauczy wszystkiego.
Są tacy ludzie, a szczególnie kobiety, które muszą się pod kogoś podwiesić. Nie z konieczności, tylko z wygody. "...taka mala jestem, stara, bezradna i nieszczęśliwa, zaopiekujcie się mną..." I do tego szantaż emocjonalny - "...ja się poświęciłam dla Ciebie, a Ty co?..."

Każdy ma tylko jedno życie. Co innego doraźna pomoc, a co innego przejęcie odpowiedzialności za rodzica i życie jego życiem. Żądanie  od córki, by poświęciła swoje życie, jest nieludzkie.

11

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

ta sytuacja jest taka jak ta z warzywem chyba. jakas pocżatkująca powazna choroba.

12

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Wymaganie od dziecka wdzięczności w postaci porzucenia swojego życia dla opieki jest skrajnie egoistyczne. Rodzice, którzy tak uważają nie kochają swoich dzieci a chęć ich posiadania była podyktowana tylko względami ekonomicznymi (będą pracować, pomagać i dochowają) Podejrzewam, że w dużym stopniu udają swoją niezaradność żeby tylko ktoś przy nich był. Rozumiem samotność ale sądzę, że można znaleźć sobie zajęcie na starość i nie dręczyć sobą dzieci. Moja mama sama chce się umieścić w "domu starców" by nie być dla nikogo obciążeniem.

13

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

nacisk jest calej rodziny.

14

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
Ojciecpiotr napisał/a:

Wymaganie od dziecka wdzięczności w postaci porzucenia swojego życia dla opieki jest skrajnie egoistyczne. Rodzice, którzy tak uważają nie kochają swoich dzieci a chęć ich posiadania była podyktowana tylko względami ekonomicznymi (będą pracować, pomagać i dochowają) Podejrzewam, że w dużym stopniu udają swoją niezaradność żeby tylko ktoś przy nich był. Rozumiem samotność ale sądzę, że można znaleźć sobie zajęcie na starość i nie dręczyć sobą dzieci. Moja mama sama chce się umieścić w "domu starców" by nie być dla nikogo obciążeniem.

też tak uważam,i chociAż sama jeszcze mam małe dzieci,nie mam zamiaru od nich wymagać jakiejkolwiek pomocy na starość w sensie masz mieszkać ze mną i mi się poświęcać,trudno takie jest życie,nie po to rodzimy dzieci aby mieć opiekunów na starość
za dużo na oglądałam się jak to jest poświęcać się dla rodzica,jedna i druga strona się męczy

15

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

myslicie, że to takie proste? rodzina tzn siostry bracia kuzyni mówią, że ona powinna. jej ciotki znaczy.

16

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Jeśli to jakaś choroba, to należałoby zacząć od postawienia diagnozy. Może da się coś zrobić.

A jeśli to jakaś choroba degradacyjna, no to raczej córce nie uda się uniknąć zaangażowania w tą sprawę. Jeśli stan matki będzie się pogarszał, to wizja domu opieki jest bliska. Ale zostaje jeszcze młodszy brat. W obliczu niewydolności wychowawczej matki ktoś będzie się musiał nim zająć. Jeśli dziewczyna nie podejmie tego wyzwania, to jej rodzina ją wyklnie, a i ją samą własne sumienie zagnębi.
W takich sytuacjach nie da się odciąć od problemów własnej rodziny, bo nie chodzi tu o sytuację, ze matka się przyzwyczaiła do tego, ze to inni za nią myślą.
Nawet kodeks rodzinny mówi, ze rodzina ma się wspomagać w trudnych chwilach.

Współczuję tej córce, bo trudne chwile przed nią. Niewątpliwie trzeba zacząć od określenia stanu  zdrowia jej matki, a potem podejmować takie decyzje, które ją zabezpieczą, zabezpieczą nieletniego brata i pomogą uratować trochę życia dla siebie.

Nie wszystko jest w życiu proste.

17

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

powiedzmy będzie dobrze, chłopak dociągnie do 18 roku zycia i to on bedzie odpowiedzialny za matkę? a za 7-10 lat jakaś dziewczyna jak się zakocha, to dostanie gratis jakas glęboka demencję plus męza?:( marena ma rację

18

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

Opiekuję sie moją matką od kilkunastu lat bo właśnie jest taka jak w Nika opisała tamtą pania, moja matka nie potrafi zrobić opłat, kupić proszek do prania, wkręcić żarówkę nie mowiąc o udrożnieniu rur. Telefon wciąż dzwoni, radio i elewizor gubią kanały (poprzestraja bo nie umie obsługiwać). Sporo robię za nią, do wielu zajęć ją zmuszam. Wynajmuję pania do niektórych prac ale nie rzucę swojego życia aby uszczęśliwić matkę. I często słyszę : a co ty masz do roboty, że nie mozesz właśnie teraz przyjechać.

Dobrze robisz.. ale do rzeczy:
1. opłaty - idź z nią do jej Banku i polećcie polecenia zapłaty aby opłaty same się płaciły. Możesz też jeśli chcesz pomagać finansowo część tych opłat zlecić z własnego konta.
2. pomoc w domowych obowiązkach : możesz wynająć jakąś panią aby raz w tygodniu przychodziła sprzątać, sama też odwiedzać co 2 tydzień aby skontrolować czy wszystko jest ok. Twój brat ma 14 lat - to dobry wiek aby wdrożyć go do pomocy w domowych obowiązkach, np w uzupełnianiu listy zakupów (ustal co jest niezbędne im do życia i niech uzupełnia raz w tygodniu).
Poza tym zawsze możesz zrobić i powiesić w widocznym miejscu np na lodówce - listę telefonów alarmowych (pogotowia, hydraulicy i spece od TV) na które Twoja matka lub brat będą mogli dzwonić w razie potrzeby.

To dorosła osoba, która wychowała 2 dzieci - na prawdę uważasz że nie ma własnego rozumu? eh

19

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
alfaalfa napisał/a:

Opiekuję sie moją matką od kilkunastu lat bo właśnie jest taka jak w Nika opisała tamtą pania, moja matka nie potrafi zrobić opłat, kupić proszek do prania, wkręcić żarówkę nie mowiąc o udrożnieniu rur. Telefon wciąż dzwoni, radio i elewizor gubią kanały (poprzestraja bo nie umie obsługiwać). Sporo robię za nią, do wielu zajęć ją zmuszam. Wynajmuję pania do niektórych prac ale nie rzucę swojego życia aby uszczęśliwić matkę. I często słyszę : a co ty masz do roboty, że nie mozesz właśnie teraz przyjechać.

Dobrze robisz.. ale do rzeczy:
1. opłaty - idź z nią do jej Banku i polećcie polecenia zapłaty aby opłaty same się płaciły. Możesz też jeśli chcesz pomagać finansowo część tych opłat zlecić z własnego konta.
2. pomoc w domowych obowiązkach : możesz wynająć jakąś panią aby raz w tygodniu przychodziła sprzątać, sama też odwiedzać co 2 tydzień aby skontrolować czy wszystko jest ok. Twój brat ma 14 lat - to dobry wiek aby wdrożyć go do pomocy w domowych obowiązkach, np w uzupełnianiu listy zakupów (ustal co jest niezbędne im do życia i niech uzupełnia raz w tygodniu).
Poza tym zawsze możesz zrobić i powiesić w widocznym miejscu np na lodówce - listę telefonów alarmowych (pogotowia, hydraulicy i spece od TV) na które Twoja matka lub brat będą mogli dzwonić w razie potrzeby.

To dorosła osoba, która wychowała 2 dzieci - na prawdę uważasz że nie ma własnego rozumu? eh

choroba stwierdzona u lekarza? co ty na to.

20

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
nika29 napisał/a:

choroba stwierdzona u lekarza? co ty na to.

To nie jest łatwa sytuacja.
Choroba chorobie nierówna. Nie wiem jaka jest diagnoza - czy to jest coś przejściowego, czy też może postępujące schorzenie.
Ze stanami przejściowymi miałam do czynienia i wiem, że są do ogarnięcia bez większego uszczerbku dla własnego życia przy pewnym zorganizowaniu.

Postępujące schorzenie będzie wymagało bardziej systemowego rozwiązania. Może zamiast rzucania wszystkiego sprowadzić matkę i brata w pobliże (nie mówię o wspólnym mieszkaniu). Większe możliwości dostępu do opieki lekarskiej w "dużym mieście wojewódzkim" niż w pipidówce, możliwość doglądania, może jakaś pielęgniarka środowiskowa (jakkolwiek nie wiem na jakich zasadach funkcjonują?) lub dochodząca pomoc. Plus angażowanie matki we wszystko jak długo się da. W którymś momencie i tak dom opieki będzie jedynym rozwiązaniem.

Na opinię ciotek nie ma się co oglądać. One swoje życie przeżywają po swojemu - i taką samą szansę powinny dać innym.

21

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
nika29 napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Opiekuję sie moją matką od kilkunastu lat bo właśnie jest taka jak w Nika opisała tamtą pania, moja matka nie potrafi zrobić opłat, kupić proszek do prania, wkręcić żarówkę nie mowiąc o udrożnieniu rur. Telefon wciąż dzwoni, radio i elewizor gubią kanały (poprzestraja bo nie umie obsługiwać). Sporo robię za nią, do wielu zajęć ją zmuszam. Wynajmuję pania do niektórych prac ale nie rzucę swojego życia aby uszczęśliwić matkę. I często słyszę : a co ty masz do roboty, że nie mozesz właśnie teraz przyjechać.

Dobrze robisz.. ale do rzeczy:
1. opłaty - idź z nią do jej Banku i polećcie polecenia zapłaty aby opłaty same się płaciły. Możesz też jeśli chcesz pomagać finansowo część tych opłat zlecić z własnego konta.
2. pomoc w domowych obowiązkach : możesz wynająć jakąś panią aby raz w tygodniu przychodziła sprzątać, sama też odwiedzać co 2 tydzień aby skontrolować czy wszystko jest ok. Twój brat ma 14 lat - to dobry wiek aby wdrożyć go do pomocy w domowych obowiązkach, np w uzupełnianiu listy zakupów (ustal co jest niezbędne im do życia i niech uzupełnia raz w tygodniu).
Poza tym zawsze możesz zrobić i powiesić w widocznym miejscu np na lodówce - listę telefonów alarmowych (pogotowia, hydraulicy i spece od TV) na które Twoja matka lub brat będą mogli dzwonić w razie potrzeby.

To dorosła osoba, która wychowała 2 dzieci - na prawdę uważasz że nie ma własnego rozumu? eh

choroba stwierdzona u lekarza? co ty na to.

Ja na to: każdy kiedyś w pewnym wieku zaczyna chorować. Spędź z nią tyle czasu ile uważasz.
Odpowiedzi już Ci udzieliłam i jej nie zmieniam.

1. opłaty - idź z nią do jej Banku i polećcie polecenia zapłaty aby opłaty same się płaciły. Możesz też jeśli chcesz pomagać finansowo część tych opłat zlecić z własnego konta.
2. pomoc w domowych obowiązkach : możesz wynająć jakąś panią aby raz w tygodniu przychodziła sprzątać, sama też odwiedzać co 2 tydzień aby skontrolować czy wszystko jest ok. Twój brat ma 14 lat - to dobry wiek aby wdrożyć go do pomocy w domowych obowiązkach, np w uzupełnianiu listy zakupów (ustal co jest niezbędne im do życia i niech uzupełnia raz w tygodniu).
Poza tym zawsze możesz zrobić i powiesić w widocznym miejscu np na lodówce - listę telefonów alarmowych (pogotowia, hydraulicy i spece od TV) na które Twoja matka lub brat będą mogli dzwonić w razie potrzeby.

22

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
nika29 napisał/a:

nacisk jest calej rodziny.

To niech się rodzina zajmie jak taka uważająca. W niedzielę córka, w poniedziałek wujek Zbyszek, we wtorek ciotka Zuzanna, w środę Hermenegilda, w czwartek stryj Czesław...


Gdyby ludzie byli dostatecznie inteligentni to by zauważyli że potomkom za to że żyją należy się raczej... odszkodowanie.

23

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...

to nie o mnie chodzi tylko o przypadek dziewczyny z centralnej Polski!!!

24

Odp: rzuć swoje życie i się poświęć...
nika29 napisał/a:

to nie o mnie chodzi tylko o przypadek dziewczyny z centralnej Polski!!!

Z punktu widzenia tej dyskusji ten detal jest nieistotny.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » rzuć swoje życie i się poświęć...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024